Dzisiaj jest: 27 Maj 2024        Imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan

Deprecated: Required parameter $module follows optional parameter $dimensions in /home/bartexpo/public_html/ksiBTX/libraries/xef/utility.php on line 223
Oszmiańskie historie – Mieczysław Pimpicki – lekarz, sportowiec, żołnierz Armii Krajowej, łagiernik, od 1995 roku honorowy obywatel Olsztyna

Oszmiańskie historie – Mieczysław Pimpicki – lekarz, sportowiec, żołnierz Armii Krajowej, łagiernik, od 1995 roku honorowy obywatel Olsztyna

/ Mieczysław Pimpicki, student Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, październik 1933 rok, kopia ze zbiorów Litewskiego Centralnego Archiwum Państwowego Powiat oszmiański za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów był największym…

Readmore..

„SŁAWA UKRAINIE” JAK „SIEG HEIL”

„SŁAWA UKRAINIE” JAK „SIEG HEIL”

Wspomnienie o księdzu Tadeuszu. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wzywał, by opamiętać się w ślepym poparciu dla Ukraińców. Rozmowa z Andrzejem Zwolińskim Jeżeli Ukraina zostanie okrojona przez Putina ze wschodnich i południowych…

Readmore..

Obchody Dnia Ponarskiego

Obchody Dnia Ponarskiego

/ Foto: materiały archiwalne KSI STOWARZYSZENIE RODZINA PONARSKA ma zaszczyt zaprosić * Członków i Sympatyków Stowarzyszenia Rodzina Ponarska * Wszystkich pamiętających o Ofiarach Zbrodni w Ponarach pod Wilnem z udziałem…

Readmore..

Moje Kresy. Rozalia   Machowska cz.2

Moje Kresy. Rozalia Machowska cz.2

W rodzinie Stanisława i Rozalii Wilgosiewicz pierworodnym był mój ojciec – Jan. Tato miał jeszcze czworo rodzeństwa. Starsza z sióstr Hania wyszła za mąż za Siubę – pracownika tartaku Sielec…

Readmore..

PLAN UKRAIŃCÓW. ZAMORDOWAĆ JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO.

PLAN UKRAIŃCÓW. ZAMORDOWAĆ JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO.

Dlaczego w 1921 roku Ukraińcy chcieli zamordować Józefa Piłsudskiego? Wrogość Ukraińców w stosunku do Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego nieustannie narastała od 1918 roku. Po I Wojnie światowej większość Polaków…

Readmore..

Nie dożyliśmy jeszcze do pełnej,  polskiej niepodległości – pisał Edward Prus 30 lat temu.

Nie dożyliśmy jeszcze do pełnej, polskiej niepodległości – pisał Edward Prus 30 lat temu.

/ Foto: symbol męczeństwa polskiej ludności Bieszczadów, obelisk i krzyż w miejscu ludobójczego mordu OUN-UPA. W tym miejscu w nocy z 15 na 16 sierpnia 1944 roku we wsi Muczne…

Readmore..

Rozmowa z Tomaszem Kiejdo o potrzebie ochrony polskich archiwaliów z okresu międzywojennego, które po wojnie pozostały na Litwie, Białorusi i Ukrainie

Rozmowa z Tomaszem Kiejdo o potrzebie ochrony polskich archiwaliów z okresu międzywojennego, które po wojnie pozostały na Litwie, Białorusi i Ukrainie

Rozmowa z Tomaszem Kiejdo o potrzebie ochrony polskich archiwaliów z okresu międzywojennego, które po wojnie pozostały na Litwie, Białorusi i Ukrainie Tygodnik Szczytno: Panie Tomaszu, jest Pan organizatorem społecznego apelu:…

Readmore..

Akcja billboardowa Fundacji Wołyń Pamiętamy.

Akcja billboardowa Fundacji Wołyń Pamiętamy.

To już kolejny rok jak Fundacja "Wołyń Pamiętamy" wspiera Warszawskie społeczne obchody 11 lipca. W roku bieżącym, Fundacja ma zamiar wynająć w lipcu kilka billboardów przy autostradzie A4 a nie…

Readmore..

Kaci Wołynia. Marek A. Koprowski

Kaci Wołynia. Marek A. Koprowski

Przygotowując się do akcji oczyszczania Wołynia z Pola­ków, „Kłym Sawur” przeprowadził akcję zniszczenia swo­ich konkurentów. W pierwszej kolejności kazał zlikwidować zbrojne formacje Tarasa Borowcia „Bulby”, które ze względu na totalitarny…

Readmore..

Szkoła państwowa w państwie polskim musi wychowywać młodzież, zarówno niepolską jak polską na dobrych obywateli polskich

Szkoła państwowa w państwie polskim musi wychowywać młodzież, zarówno niepolską jak polską na dobrych obywateli polskich

Zadaniem szkolnictwa powszechnego nie jest wychowanie i wykształcenie abstrakcyjnego człowieka, czy abstrakcyjnego obywatela jakiegokolwiek państwa, lecz obywatela państwa polskiego, państwa będącego prawną organizacją bytu niezależnego zbiorowej osobowości i woli narodu…

Readmore..

”Ścigałem Iwana  Groźnego”  Demianiuka”

”Ścigałem Iwana Groźnego” Demianiuka”

Drugie wydanie książki Ścigałem Iwana „Groźnego” Demianiuka, poprawione i rozszerzone, ukazuje się w przeddzień zapowiedzianego, drugiego procesu w Monachium. Świadkowie i zgromadzone materiały źródłowe wskazują, że esesman Iwan Demianiuk był…

Readmore..

Mamy zgodę Zelenskiego  na strzelanie?! Czy to  kolejna próba wciągnięcia nas w wojnę?

Mamy zgodę Zelenskiego na strzelanie?! Czy to kolejna próba wciągnięcia nas w wojnę?

Włodzimierz Zełenski - aktualnie prezydent Ukrainy- ma dla Polski fuchę. Jakbyśmy tak zaczęli strącać rosyjskie rakiety lecące nad Ukrainą to on nie ma nic przeciwko temu. Możemy sobie postrzelać. Dobre…

Readmore..

Genocidum atrox MAJ 1944

W maju 1944 roku oraz pod datą „wiosną 1944”  zanotowałem 421 napadów Ukraińców na Polaków połączonych z zabójstwami, w  tym 6 napadów dokonała policja ukraińska a 3 SS „Galizien” - :Hałyczyna”. Dane dotyczące strat ludności polskiej pochodzą z około połowy miejscowości, w których mieszkali Polacy, z pozostałych miejscowości brak jest relacji. Prawdopodobnie też już ich nie będzie, gdyż albo nie ocalał żaden świadek, albo nikt nie zadbał o zapisanie relacji. Należy także wiedzieć, że relacje ocalałych świadków obejmują tylko wycinek wydarzeń, często z ukrycia w jednym miejscu.  Pełnego przebiegu zdarzeń i pełnej listy ofiar nigdy już nie poznamy. Poniżej przykłady zbrodni .   
 
Nocą z 30 kwietnia na 1 maja 1944 roku we wsi Dobraczyn pow. Sokal banderowcy zamordowali 20 Polaków, w tym 3 rodziny, i 1 Ukraińca. 1 maja 1944 roku we wsi Hrusiatycze pow. Bóbrka banderowcy i miejscowi Ukraińcy podczas nocnego napadu zamordowali 22 Polaków, w tym całe rodziny. 2 maja we wsi Burgau – Karolówka pow. Lubaczów upowcy zamordowali 27 Polaków. We wsi Lubliniec Stary pow. Lubaczów Ukraińcy z SKW zamordowali w bestialski sposób na drodze uciekające 3 rodziny polskie liczące 18 osób oraz zrabowali ich dobytek, furmanki i konie. W nocy z 2 na 3 maja we wsi Maruszka i należącej do niej kol. Biała pow. Złoczów zamordowali 56 osób: 53  Polaków, 2 Ukraińców (męża Polki i żonę Polaka) oraz 15-letniego syna Ukraińca i Polki, którego wbili na pal w płocie (Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 503). 3 maja we wsi Biłka pow. Przemyślany zostali zamordowani:Herman Rozalia, lat ok. 45, żona Stanisława. Herman Bolesław, syn Rozalii i Stanisława. Herman Władysław, syn Rozalii i Stanisława. Herman Antoni,  syn Rozalii i Stanisława. Herman Franciszek, , syn Rozalii i Stanisława. Dzieci były w wieku od 5 do 12 lat.” (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018).. „Oprócz członków rodziny Hermanów (matka i czworo dzieci) z Dusanowa, banderowcy porwali 3.05.1944 r. jeszcze osiemnastu Polaków z tej wioski, zamknęli w stodole należącej do miejscowego Liegenschaft`u i żywcem spalili. Wśród porwanych była rodzina Gołębiowskich. Przyjęto jej skład jako czteroosobowy. Natomiast 14 osób potraktowano jako nieznanych z nazwiska.” (SPOTKANIA ŚWIRZAN - Nr 145)  W miasteczku Cieszanów pow. Lubaczów upowcy z sotni „Zaliźniaka” obrabowali i spalili 1200 budynków i zamordowali 49 Polaków którzy nie opuścili swoich gospodarstw. We wsi Karolówka pow. Rohatyn banderowcy ze wsi Czerniów uprowadzili i zamordowali 4 Polaków, w tym starsze małżeństwo przecięli piłą stolarską. We wsi Perehińsko pow. Dolina nocą uprowadzili i zamordowali 20 Polaków. 4 maja we wsi Komarniki pow. Turka:. „Dnia 4 V 44 o godz. 24 okręgowa bojówka przeprowadziła akcję odwetową we wsi Komarniki powiat turczański. Wzięły w niej udział dwa roje. Wynik akcji: 9 spalonych gospodarstw i 8 zabitych mężczyzn. Reszta uciekła w pola, ponieważ z taką ilością ludzi nie można było otoczyć należycie całej wsi. Podczas akcji miały miejsce eksplozje amunicji i materiałów wybuchowych. Z naszej strony ofiar nie było. Akcję zakończono o godz. 1.30.” (Informacja ukraińskiego podziemia z 14 czerwca 1944 r. dotycząca antypolskich akcji w rejonie Stryja; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005; za: PA SBU, F. 13, spr. 376, t. 34, k. 269).  We wsi Łodyna Nowa pow. Kamionka Strumiłowska, zamordowali 11 Polaków, w tym matkę z 2 małych dzieci. W miasteczku Mikołajów pow. Żydaczów policjanci ukraińscy lub banderowcy przebrani w ich mundury zastrzelili 11 Polaków, w tym dowódcę plutonu AK.
6 maja w przysiółku Bogdanówka należącym do wsi Połonice pow. Przemyślany podczas nocnego napadu zamordowali 9 Polaków oraz we wsi Połonice 10 Polaków, w tym 5 dzieci i 4 kobiety. W mieście Dolina woj. stanisławowskie upowcy napadli na przedmieściu na Polaków dopuszczając się niesłychanych gwałtów na młodych Polakach, a następnie paląc zabitych”. Zamordowano ok. dwudziestu osób. (Motyka Grzegorz: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960; Warszawa 2006, s. 389). Studenta Politechniki Lwowskiej, Wiktora Bidzińskiego, uprowadzili do pobliskiego zagajnika i tam go torturowali, m.in. wydłubali mu oczy i obcięli genitalia; Michałowi Leskiewiczowi wycięli język i genitalia. We wsi Pełtew  pow.  Lwów: „06.05.44 r. był masowy mord, ale brak bliższych danych.” (  Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2016). Józef Wyspiański podaje, że  zamordowano tutaj 50 Polaków. W mieście Rozdół pow. Żydaczów zamordowali na drodze ze stacji kolejowej 20 Polaków, w tym 6 chłopców w wieku 16 – 18 lat, 2 małżeństwa oraz 1 Ukraińca, inwalidę, który występował w obronie Polaków. W miasteczku Rozdół pow. Żydaczów: „Rozdół [Żydaczów] z 6 na 7 maja dokonano napadu na 3 fury wiozące podróżnych. Osoby napadnięte wylegitymowano i podzielono na dwie grupy: Ukraińców i Polaków. Pierwszych odesłano dwoma furami do Rozdołu, Polaków zaś w liczbie 18 osób zamordowano w pobliskim lesie. Wedle informacji mieli to być podróżni ze Lwowa i Brzeżan.” (1944, 3 lipca – Pismo PolKO w Stryju do RGO w Krakowie zawierające wykaz napadów na ludność polską w powiecie Stryj, Żydaczów i Rohatyn od maja do czerwca 1944 roku. W: B. Ossol. 16721/2, s. 33-34).
7 maja we wsi Gorajec pow. Lubaczów zamordowali 7 Polaków, w tym 4 kobiety. We wsi Fraga pow. Rohatyn: „7 maja urządzono napad zbrojny. Zabito 49 Polaków, klasztor OO. Bernardynów spalono.” (1944, 3 lipca – Pismo PolKO w Stryju do RGO w Krakowie zawierające wykaz napadów na ludność polską w powiecie Stryj, Żydaczów i Rohatyn od maja do czerwca 1944 roku. W: B. Ossol. 16721/2, s. 33-34). We wsi Kowalówka pow. Lubaczów 27 Polaków.
W nocy z 8 na 9 maja we wsi Rudniki pow. Żydaczów:  „Ukraińcy we wsi Rudniki powiatu stryjskiego w nocy z 10 na 11 maja  zamordowali 18 Polaków. Banda umundurowana była w mundury niemieckie i milicji ukraińskiej. Obecny ksiądz ruski zbuntował ludność. Cała młodzież ukraińska poszła do band.” („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 8 ; w: http://koris.com.ua/other /14728/index. html?page=195 ). „Rudniki obok Piasecznej [Żydaczów]. Z 8 na 9 maja napadnięto i zamordowano 8 rodzin polskich.” (1944, 3 lipca – Pismo PolKO w Stryju do RGO w Krakowie zawierające wykaz napadów na ludność polską w powiecie Stryj, Żydaczów i Rohatyn od maja do czerwca 1944 roku. W: B. Ossol. 16721/2, s. 33-34).
9 maja we wsi Czerniłowa pow. Jaworów, w przysiółku Lasek zamordowali 5 rodzin polskich liczących 21 osób. We wsi Pasieczna pow. Nadwórna  dokument ukraiński podaje: „W dniu 9.05.44. grupa Neczaja zlikwidowała we wsi Pasiczna 25 osób. Reszta uciekła do Bytkowa i Nadwórnej. Powodem był donos na Ukraińców, wskutek czego Niemcy aresztowali 5 osób. Łys.” (IPN BU 1554/177, k. 4-8; w: .http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_dowody-zbrodni-i-zakamania/?f
W nocy z 9 na 10 maja we wsi Derżów pow. Żydaczów banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali ponad 100 Polaków, w tym w kościele zamordowali 3 siostry zakonne (s. Weronikę Melinger, s. Wiktorię Misiak i s. Agnieszkę Poniecką), oraz 20 innych Polaków, a wnętrze kościoła spalili . „Delegatura nasza w Siemianówce zawiadamia nas, że w nocy 9 maja br. banda ukraińskich bandytów, która od 2 dni obozowała w otaczających lasach napadła o godzinie 10-ej w nocy Derżów [Żydaczów], równocześnie z trzech stron, paliła domy polskie i mordowała nie tylko mężczyzn, ale kobiety i dzieci lub też żywcem paliła w domach, nie napotykając na żaden opór. Zginęło tam około 100 osób – domy zaś wszystkie zostały spalone, choć ludność polska stanowiła prawie 50 %. W kościele znajdowały się według relacji 3 Siostry Zakonne Szarytki i około 20 osób, które zostały zamordowane, po czym do kościoła nanoszono słomy i spalono całe urządzenie wewnętrzne, jak również dach oraz probostwo z budynkami. Większość ludności uratowało się ucieczką w lasy, potem do Stryja”. (1944, 15 maja – Pismo PolKO Lwów-powiat do Delegata RGO we Lwowie dotyczące mordów dokonywanych na ludności polskiej przez bandy ukraińskie. W: B. Ossol. 16721/1, k. 257). Grzegorz Motyka (Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”; Kraków 2011, s. 249 – 250) dokonuje konfrontacji dokumentu polskiego z ukraińskim. „W polskim czytamy: „banda wymordowała 65 osób, przeważnie starców, kobiety i dzieci. Mężczyźni bronili się zabijając 2 napastników. /.../ Około 20 osób i 3 siostry zakonne zamordowano w kościele, przy czym spalono całe urządzenie wewnętrzne kościoła”, w ukraińskim zaś: „Grupa Jawora z miejscowej powiatowej bojówki okrążyła wieś Derżów, w której żyło wielu Polaków, żeby rozpocząć czystkę polskiego elementu. Polacy zaczęli uciekać do kościoła i tam się zamknęli. Inni siedzieli po domach, ciężko było dostać się do środka. Z tego powodu zaczęto palić chaty, jak również spalono kościół, gdzie zamknęli się Polacy i nie można było ich wziąć żywcem. Do uciekających Polaków strzelano /.../, padło też kilku Ukraińców, którzy uciekali z Polakami. Podczas akcji zastrzelono 60 Polaków”. Kolejnych szesnastu Polaków z Derżowa banderowcy zabili w pobliskim lesie, gdzie próbowali się schronić”.  Świadek Stanisława Kraszewska: „Cały czas się modliłam: Matko Boska, ratuj! Zabili 100 ludzi ponad. Trzy zakonnice zamordowali, skórę im z głowy pozdzierali. Po tym je potem poznali, że włosy ostrzyżone miały. I kościół spalili. Tylko mury zostały. Rano głucha cisza. Słońce wzeszło wysoko. Nie wiadomo, czy już poszli, czy jeszcze czekają. Mąż wrócił i drągiem grzebał w popiołach. Szukał, czy kości dzieci w pogorzelisku nie ma. Następnego dnia z wojskiem węgierskim poszliśmy do Stryja. Karabiny mieli, pilnowali nas. I już żeśmy do wsi nigdy nie wrócili.”  Stanisława Kraszewska dożyła prawie do setki. Kiedy reumatyzm się do niej dobierał, zrywała świeżą pokrzywę i dla zdrowia rytmicznie uderzała nią nogi. Żeby zarobić na dzieci, szła sprzedawać sery i owoce na targ – 20 kilometrów w jedną stronę i 20 z powrotem. Zawsze lekko przygarbiona. Zawsze silna. Zawsze z różańcem. Najukochańsza prababcia. Gdyby tamtego dnia nie skryła się z dziećmi przed banderowcami, dziś by mnie nie było.” (Dominika Cicha: „Mąż szukał w pogorzelisku kości dzieci”; w: https://www.wykop.pl/link/4411951/maz-szukal-w-pogorzelisku-kosci-dzieci-przezyla-ludobojstwo-z-rak-upa/ ; 11/07/2018).  „Ciocia wypiekała właśnie chleb. Był wieczór 9 maja 1944 roku – zachowała w pamięci jej siostrzenica, Anastazja Barszczewska. – Dwoje starszych synów cioci poszło do stajni obrządzać. Za nimi podążyła ich kilkunastoletnia siostra. Żeby wydoić krowę. Wujek zamiatał podwórze. Dwoje najmłodszych dzieci leżało już w łóżkach. Ciocia krzątała się w kuchni. Wtem rozległ się przeraźliwy krzyk  ze stajni. Banderowcy wdarli się do zagrody. - Oblali budynki benzyną i podpalili – wspomina pani Anastazja. – Siostra cioteczna dojąca krowę spaliła się żywcem, ciotecznych braci natomiast wywlekli ze stajni i zamordowali. Stryj w pośpiechu uciekł na strych, zaciągając za sobą drabinę. Stamtąd nawoływał w stronę wsi, żeby wszyscy Polacy się ratowali. Potem żarliwie zaczął odmawiać „Pod Twą obronę”. W końcu zamilkł pochłonięty przez płomienie. W domu tymczasem ogień momentalnie zajął pokój, w którym spały najmłodsze dzieci. - Ciocia nie miała szans, żeby je stamtąd wydostać - przywołuje Barszczewska. – Sama uciekając przed śmiercią, schowała się w pokoju obok kuchni. Kiedy dym zaczął w końcu ją dusić, wiedziała, że nie ma wyjścia – musiała wydostać się na zewnątrz. - Wydostała się przez podłogę na dwór - kontynuuje kobieta. – Banderowcy przestrzelili jej udo, ale nie zabili. Ciocia pobiegła w stronę ogrodu, ukryła się w kukurydzy. Z dala obserwowała jak traci wszystko, co kochała…”. Tego dnia, w którym zginęła rodzina Justyny Najborowskiej, we wsi Derżów, gmina Rozdół, powiat żydaczowski, zamordowano osiem rodzin polskich, w tym również rodziny braci Justyny Najborowskiej – Mikołaja i Teodora Szajnowskich. Podpalono też polski kościół. Łącznie w zbrodni zginęło ponad sto osób. Justyna Najborowska wraz z innymi Polakami z okolicy początkowo ukrywała się w lasach, potem uciekła do miasta Stryj, skąd przedostała się na zachód.” (http://hiberni.blox.pl/2011/08/Ucieczka-przed-banderowcami.html ).   „Dnia 10 V powiatowa bojówka druha Iskry zlikwidowała w zasadzce 16 Polaków, którzy uciekli do lasu ze spalonego Derżowa.” (Informacja ukraińskiego podziemia z 14 czerwca 1944 r. dotycząca antypolskich akcji w rejonie Stryja; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005;  za: PA SBU, F. 13, spr. 376, t. 34, k. 269). We wsi Dublany pow. Sambor miejscowi banderowcy oraz ze wsi Horodyszcze i Stopnica Ruska napadli na przysiółek Oleksięta obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali za pomocą siekier, noży, wideł, bagnetów, lub spalili żywcem 30 Polaków a 12 poranili. „9/10.5. Oleksięta, [Sambor]. Zamordowani przez bandę: Cybulski Roman, lat 30; Danicki Józef, lat 70; Danicki Marcin, lat 39; Danicka Maria, lat 35; Danicka Maria, lat 36; Daszyniac Jan, lat 6; Dzedzej Mikołaj, lat 30; Dzedzej Anna, lat 60; Dzedzej Tomasz, lat 33; Dzedzej Emil, lat 17; Dzedzej Mieczysław, lat 6; Dzedzej Bronisław, lat 4; Frysztak Jóżef, lat 22; Paliwoda Paulina, lat 12; Pakos Józef, lat 70; Pakos Józef, lat 44. Ciężko ranni: Danicki Jan, lat 33 i Danicki Ludwik, lat 17. W Oleksiętach poszkodowanych rodzin polskich 27, zamordowanych mężczyzn 9, kobiet 3, dzieci 4. Spalono 21 domów, 10 budynków gospodarczych, 6 koni, 12 krów, 16 cieląt i 113 drobiu.”. (1944, 25 maja – Wykaz mordów i napadów dokonanych na ludności polskiej w okręgu drohobyckim i byłych powiatach: samborskim i turczańskim sporządzony w PolKO w Drohobyczu. W: B. Ossol. 16722/1, s. 373-374).
10 maja we wsi Dąbrówka pow. Lubaczów zamordowali 3 Polaków, w tym 17-letnią dziewczynę. We  wsi Paproczyzna pow. Sambor: „Banda zamordowała 4 osoby, a 9 żywcem spaliła.” (1944, 25 maja – Wykaz mordów i napadów dokonanych na ludności polskiej w okręgu drohobyckim i byłych powiatach: samborskim i turczańskim sporządzony w PolKO w Drohobyczu. W: B. Ossol. 16722/1, s. 373-374).  We wsi Rudniki pow. Żydaczów: „10.05.1944 r. zostali zamordowani: 1-38. Migdał Franciszek z żoną i czworgiem dzieci; Migdał Marcin l. 52, jego żona Aleksandra l. 45 i ich dzieci: Paulina l. 16, Sabina l. 12, Kazimierz l. 14, Stanisław . l. 10, Stefan l. 8, Helena półtora roku; Rajkowska Maria l. 22; Wenda Stanisława l. 45 z dzieckiem; Prócz tego zamordowano 5 rodzin (około 24 osoby) NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Więckowice pow. Sambor banderowcy zamordowali 5-osobową rodzinę polską z 3 dzieci, los pozostałych 2 rodzin polskich w tej wsi nie jest znany. 12 maja we wsi Zadwórze pow. Przemyślany: „W Zadwórzu Polacy otrzymali ultimatum dnia 12 V i jeszcze tej samej nocy zlikwidowano 13 mężczyzn i 4 kobiety. To tak poskutkowało, że wszyscy Polacy wyjechali jeszcze tego samego dnia.” (Sprawozdanie polityczne OUN z 4 lipca 1944 r.; w: PA SBU, F. 13, spr. 376, t. 71, k. 223–225; za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 13 maja na drodze ze wsi Niemirów do Rawy Ruskiej woj. lwowskie upowcy zamordowali 20 Polaków. „13.5.44 okręgowa bojówka zrobiła zasadzkę na Polaków, którzy szli z Niemirowa do Rawy. W rezultacie zlikwidowano 20 Polaków. Podczas walki Polacy ostrzeliwali się, jednak u nas ofiar nie ma.” (Sprawozdanie ukraińskiego podziemia z maja 1944 r. dotyczące akcji antypolskich; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 14 maja /niedziela/ we wsi Stary Sambor pow. Sambor upowcy obrabowali i spalili 4 polskie gospodarstwa oraz zamordowali 15 Polaków, w tym 9 spalili żywcem. W nocy z 14 na 15 maja we wsiach Broszniów i Swaryczów pow. Dolina Ukraińcy wymordowali kilka rodzin polskich. („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 8; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005; za: IPN, Kr. 075/9, t. 1, k. 252–254). We wsi Krechowce pow. Stanisławów wymordowali 18 rodzin polskich; tj. około 70 Polaków.  W połowie maja we wsi Krechowice pow. Dolina banderowcy zamordowali 28 rodzin polskich; tj. 180 Polaków (Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007, s. 23). 15 maja we wsi Honiatycze pow. Tomaszów Lubelski zamordowali 20 Polaków, natomiast we wsiach: Honiatycze, Honiatyczki, Oczeret i w kol. Wakijów w walkach z UPA poległo co najmniej 4 partyzantów AK, a 11 zostało rannych.
16 maja we wsi Biała Przemyślany podczas nocnego napadu obrabowali i spalili gospodarstwa polskie i kościół oraz zamordowali 30 Polaków. We wsi Kupcze pow. Kamionka Strumiłowa banda SB OUN Kupiaka obrabowała i spaliła gospodarstwa polskie oraz zamordowała 17 Polaków. Koło wsi Sahryń pow. Hrubieszów UPA zamordowała siostrę zakonną Longinę Trudzińską i 7 jej wychowanków z Zakładu dla Sierot w Turkowicach. „W tym czasie s. Longina była opiekunką grupy chłopców, której patronował św. Andrzej Bobola. W 1944 r. przed świętem swojego patrona chłopcy wyspowiadali się i przyjęli Komunię św. 15 maja ośmiu wybranych z wielu ochotników miało razem z siostrą wyruszyć po prowiant i odprowadzić na stację matkę chorej s. Teresy Majkut. Do tej grupy należeli: Staś Kuczyński z Lublina, Zbyszek Michałowski z Warszawy, Janusz Sadowski ze Lwowa (chłopiec pochodzenia żydowskiego ochrzczony w zakładzie i tam prawdopodobnie otrzymał takie nazwisko) i dwóch barci Wysmyków z Hrubieszowa (imiona pozostałych są nieznane), czyli chłopcy najlepsi i wzorowi. Tego dnia wszyscy, także s. Longina, odczuwali dziwny niepokój. Janusz czuł strach, ale po chwili modlitwy w kaplicy powiedział: „Już się nie boję, bo pójdę z Panem Jezusem. Matka Boża mi pomoże, bo byłem niedawno ochrzczony”. W drodze powrotnej z Werbkowic siostra zauważyła, że płonie kościół w Malicach i natychmiast z chłopcami pośpieszyła na ratunek. Udało jej się wynieść obraz Serca Jezusowego, a kiedy poszła po inne rzeczy, została przez żołnierzy UPA zatrzymana razem z wychowankami (chłopiec Ukrainiec został zwolniony). Noc spędzili na przesłuchaniach na posterunku policji ukraińskiej w Sahryniu, a nazajutrz zostali wywiezieni do lasu i w samo święto swojego patrona rozstrzelani oraz pochowani na miejscu stracenia. S. Longina niosła na ramieniu łopatę. Prawdopodobnie kazano jej wykopać dół, po czym wraz z dziećmi zastrzelono. S. Longina miała 33 lata, a jej podopieczni byli w wieku od 10 do 12 lat. Miejsce zbrodni i pochówku Męczenników długo nie było znane, lecz przetrwała pamięć o ofierze ich życia. W 10. rocznicę tych tragicznych wydarzeń ufundowano w kościele w Sahryniu pamiątkową tablicę, a w 1972 r. w Malicach - dzwon z napisem „Odlano mnie w dwudziestą ósmą rocznicę śmierci Siostry Longiny Trudzińskiej i 7 chłopców; będę głosił miłość i przebaczenie”. W 1975 r. Jan Pokrywka, ówczesny maturzysta, a obecnie kapłan, powiadomił siostry w Sahryniu o miejscu, gdzie prawdopodobnie znajdują się doczesne szczątki s. Longiny i chłopców, a potem wraz z s. Dominiką Ordon dokonał ekshumacji. Po nabożeństwie w kościele parafialnym w Sahryniu, doczesne szczątki chłopców i s. Longiny zostały potajemnie przewiezione do Starej Wsi, gdzie w dniu 7 lipca 1975 r. odbył się uroczysty pogrzeb, przy udziale członków rodziny s. Longiny, ojców jezuitów oraz licznej grupy sióstr.” (http://www.sluzebniczkinmp.pl/duchowosc-i-dziedzictwo-swietosci-7391/siostra-longina-trudzinska-7430/zyciorys-7431 ).  „Siostra Longina kopała z początku grób, lecz gdy wkrótce opadły ją siły, została zastrzelona z karabinu. Pocisk przebił jej czaszkę na wylot, natomiast dla dzieci katom szkoda było kul, lecz ofiarom zadawali ciosy nożami czy sztyletami sycąc się powolnym ich konaniem z zadawanych ran i upływu krwi" – napisał ks. Jan Pokrywka w książce „Przemów ciszo terebińskich lasów", poświęconej historii życia i śmierci Wandy Janiny Trudzińskiej.  
W nocy z 18 na 19 maja we wsiach Dobużek, Dutrów, Lipowiec, Rutka, Tuczapy pow. Lubaczów według danych niemieckich Ukraińcy zamordowali około 100 Polaków. 19 maja we wsi Nabróż pow. Hrubieszów upowcy oraz esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowali 27 Polaków, natomiast w obronie poległo 30 partyzantów AK i BCH. 20 maja we wsi Burgau – Karolówka pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy za mordowali 2 Polki, siostry. W kol. Głęboka pow. Tłumacz banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków. We wsi Gorajec pow. Lubaczów zamordowali 2 Polki oraz we wsi Kowalówka pow. Lubaczów także 2 Polki.
W nocy z 20 na 21 maja: we wsi Pustomyty pow. Lwów miejscowi Ukraińcy z OUN-UPA zamordowali 2 rodziny i spalili ich domy, w tym zamordowali Ukrainkę Julię Sarniak, lat 33, w zaawansowanej ciąży, żonę Polaka.. „Na pograniczu Siemianówki i Pustomyt znajomi Ukraińcy wymordowali w nocy z 20 na 21 maja 1944 roku, rodzinę Surmiaków. Najpierw nożem zadźgano liczącego 80 lat Antoniego Surmiaka, kiedy wyszedł z mieszkania za potrzebą, pozostawiając otwarte mieszkanie. W mieszkaniu zamordowano Józefa Surmiaka i będącą w ciąży jego żonę Julię. Nad kobietą, która błagała o litość, mówiąc, że pochodzi z ukraińskiej rodziny, szczególnie się pastwiono. Dalszą ofiarą była Maria Surmiak, która rozpoznała napastników i zwracała się do nich po imieniu. Słyszały to ukryte dzieci, które zawiadomiły potem o mordzie. Dalszą ofiarą była Stefania Surmiak z Wojciechowskich, która ciężko ranna, zmarła z upływu krwi. Konając, uspakajała jeszcze ukrytą w łóżku, trzyletnią Zofię. Zginął również Stanisław Surmiak, syn Wojciecha.” (Akcja SS Galizien w Siemianówce dnia 26. lipca 1944; zebrał i opracował Edward Zawada; w: http://www.znaczacy.com/akcja-ss-galizien-t831083 ). 
21 maja we wsi Dębiny pow. Lubaczów upowcy zmordowali 5 Polaków. We wsi Dorożów pow. Sambor zamordowali 6 Polaków i 3 Niemców, którzy łowili ryby na stawach. We wsi Huta Różaniecka pow. Lubaczów w nocy spalili 10 budynków i zamordowali 5 Polaków. We wsi Jacków Ogród pow. Lubaczów zamordowali 19-letniego Polaka  oraz dwie 19-letnie Polki. We wsi Prusinów pow. Sokal zamordowali 5-osobową rodzinę polską z 3 dzieci. We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów zamordowali 8 Polaków, w tym 18 i 19-letnie dziewczyny. We wsi Lipsko pow. Lubaczów podczas nocnego napadu spalili część wsi i zamordowali 39 Polaków. W miasteczku Narol pow. Lubaczów w nocnym ataku około tysiąca upowców zamordowanych zostało co najmniej 43 Polaków, w walce poległo 13 partyzantów AK;, rannych zostało 25 Polaków. Walka trwała 12 godzin, ludności polskiej broniło 450 partyzantów AK „Kostka” na linii 12 kilometrów.
22 maja we wsi Bryńce Zagórne pow. Bóbrka banderowcy oraz miejscowi Ukraińcy i z wiosek okolicznych spalili wieś i kościół parafialny oraz wymordowali 145 Polaków, 25 zostało rannych i poparzonych. „Wedle doniesienia Delegatury naszej w Bóbrce dnia 22 maja br. o godz. 5 rano silna banda ukraińska częściowo w mundurach i hełmach niemieckich, dobrze uzbrojona, napadła na nie spodziewająca się już o tej porze napadu ludność polską przysiółka Brzezina należącego do gromady Bryńce Zagórne gmina Wybranówka [Lwów] i wedle opowiadań zbiegłych stamtąd Polaków wymordowała tam około 120 mężczyzn, kobiet i dzieci, nadto spaliła cały przysiółek wraz z polskim kościołem. Rozmiarów i ilości ofiar szczegółowo Delegatura stwierdzić nie mogła, nikt bowiem do tej miejscowości leżącej wśród lasów, po tym napadzie nie ma odwagi udać się.” (1944, 27 maja – Pismo PolKO Lwów-powiat do Delegata RGO we Lwowie dotyczące mordów i napadów na Polaków dokonywanych przez bandy ukraińskie. W: B. Ossol. 16721/1, s. 259-260). Napad na miejscowość nastąpił około godziny 5 rano. Pierwszą ofiarę stanowił chłopiec wyganiający konie na pastwisko. Następnie napastnicy rozbiegli się po nie bronionej wsi mordując ludność polską bez względu na płeć i wiek oraz rabując i podpalając domy. Wieś ta opisywana też jest jako Brzezina. „Nazajutrz dowiedziałem się, że mojego Ojca Michała zastrzelono przy potoku młyńskim, w którym leżał dwa dni, po czym ogołoconego z kożucha i butów, Ukraińcy zakopali nieopodal na brzegu. W ogóle to Ukraińcy, bojąc się zarazy, po dwóch dniach, wszystkich zamordowanych zagrzebali w miejscach, gdzie zostali zabici. Wiele zatem ciał użyźniło tamtejsza glebę, zaś ich kości tkwią tam do dzisiaj, porozrzucane na brzezińskiej ziemi. A ciał tych w sumie doliczono się aż 145! /.../ I tak mordom, paleniom i niszczeniom nikt nie przeszkadzał, zaś akcja zakończyła się o zmroku. Lecz nikt z ukrywających się Polaków nie odważył się jeszcze tej nocy, kiedy łuny palących się Brzezin były widoczne hen, hen, na powrót… Zresztą nie było już doprawdy do czego.. Z istniejących 56 domostw w Brzezinie ostało się raptem do dnia dzisiejszego tylko cztery, zamieszkałe przez rodziny ukraińskie. Kościół został spalony, wieża nie istnieje, nie ma śladu po budynku plebani, ani po budynku tzw. organistówki ...” (Kazimierz Kuc; w: http://www.postolin.pl/index.php/brynce-zagorne/dzien-22-maja-1944-roku-koncem-krotkiego-zywota-parafii-i-tragedia-mieszkancow-brzezin)). Ks. Franciszek Wołyniak cytuje wiersz kobiety ze wsi Bryńce Zagórne, napisany w maju 1944 r.:
 /.../ Trzynasta matka pobiegła z dziećmi
do Ukrainki i prosi ukryj mnie,
bo mam małe dzieci.
Ta odmówiła jej ratunku.
Zabrali ją i zamordowali z dziećmi.
Ręce do progu przybili gwoździami,
Piłą przecięli ich ciała i dom podpalili.
W czternastym domu spędzili całą rodzinę.
Języki wycinali, wnętrzności wypuszczali
I jak chcieli, to mordowali.
/.../ Oj Boże! Ty nasz dobry Boże!
W naszej wiosce było 50 zagród
I kościółek z obrazem Matki Bożej.
Dziś już nie ma niczego. Wszystko spalone.
Giniemy śmiercią Twą Jazu, krzyżową
My Polacy zawsze wierni Tobie
Dziś uciekamy! (Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006, s. 59 – 60). 
24 maja we wsi Batiatycze pow. Kamionka Strumiłowska obrabowali i spali li gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków. We wsi Kropiwnik Nowy pow. Drohobycz uprowadzili 4 Polaków, w tym 2 kobiety, po których ślad zaginał.
25 maja we wsi Dąbrówka pow. Lubaczów zamordowali 8 Polaków, w tym 4 kobiety. W miasteczku Łopatyn pow. Radziechów upowcy w nocy zamordowali 11 Polaków (Motyka…, s. 389; Ukraińska…). We wsi Rypne pow. Tłumacz:O ostatnich chwilach życia i miejscu pochowania siostry Czesławy Stieber – józefitki, archiwum zgromadzenia nie posiada żadnych wiadomości. Siostra została uprowadzona 25 V 1944 r. na drodze z Rypnego do Doliny. W Rypnem siostry józefitki prowadziły ochronkę, chór młodzieżowy i bibliotekę dla pracowników kopalni. S. Czesława pojechała 25 maja 1944 r. do Doliny, aby zawieźć część rzeczy i dowiedzieć się od sióstr józefitek tam pracujących o sytuacji w zgromadzeniu. „Z Rypnego wyjechała dokładnie o godzinie 12.30. Obliczyłyśmy, że najpóźniej na 15.30 powinna być na miejscu”. Następnego dnia (26 V) wezwano siostry do kancelarii rafinerii, gdzie powiadomiono je o uprowadzeniu przełożonej. O wszystkim powiadomił siostry chłopiec, którego puszczono, gdyż powiedział, że jest Ukraińcem. Na podstawie jego relacji s. Pacyfika wspominała: „25 V chłopiec szedł pieszo do Rożniatowa. Na drodze spotkał s. Czesławę jadącą na wozie z furmanem, która zaproponowała mu, aby dosiadł się do nich, z czego chłopiec chętnie skorzystał. Gdy ujechali około 3 km drogi i byli blisko lasu, grupa Ukraińców zatrzymała wszystkich. [...] Kazano mu, aby udał się w dalszą drogę, lecz nie wolno mu było się oglądać za siebie. Pomimo takiego nakazu chłopcu udało się jednak spostrzec, jak  s. Czesława schodziła z wozu, a potem kulejąc, szła otoczona mężczyznami drogą prowadzącą w kierunku lasu. [...] Co stało się później z s. Czesławą, z furmanem i z całą zawartością wozu, chłopiec nie wiedział, gdyż las zasłonił mu wszystkich. [...] Poszukiwanie siostry było rzeczą niemożliwą. Co do s. Czesławy, byłyśmy przekonane, że została zamordowana. Jedna z Ukrainek usprawiedliwiając się, mówiła do mnie, że powiedziała swoim: »mogliście zabrać rzeczy, a siostrę zostawić«. Nie mogę zrozumieć, dlaczego zabito tak dobrą siostrę, która wszystkich kochała i służyła ludziom o każdej godzinie dnia i nocy. Jestem głęboko przekonana, że s. Czesława ofiarowała swoje życie Bogu, a On przyjął jej ofiarę” (AGZSŚJ, Seria G, t. II, nr 7, s. 10 - 13, Wspomnienia s. Pacyfiki Heleny Urbanek za okres 1939–1944; Urban W., Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej 1939–1945, Wrocław 1983, s. 69.) 
26 maja we wsi Nieledew pow. Hrubieszów zamordowali 31 Polaków (Motyka..., s. 202; Tak było ). „Świadkowie, którzy następnego dnia oglądali pogorzelisko z trupami pomordowanych Polaków, twierdzili, że znaleźli nadwęglone ciało Anieli Momot, przytulającej jedną ręką zastrzelonego najmłodszego syna. Najwyraźniej kobieta żyła jeszcze, gdy do wnętrza domu wepchnięto nieświadomego bliskiej śmierci chłopca. Tymczasem starszy brat Zuzi uciekał w inną stronę. /../ Banderowcy wygnali Polaków z domów. Spędzonych z kolonii kilkunastu nieszczęśników zagnano na teren gospodarstwa Momotów. Umieszczono ich w domu, gdzie nakazano im się położyć obok siebie brzuchami na podłodze, po czym strzelano im w plecy i w tył głowy. Do próbujących ucieczki banderowcy otwierali ogień z broni maszynowej, o czym świadczyły łuski znajdowane w okolicach okien i drzwi drewnianego domu. Ciała zastrzelonych podczas próby ucieczki wrzucano z powrotem do budynku, który chwilę później bandyci podpalili. Zwierzęta powypuszczano z drewnianych zabudowań inwentarskich, które następnie podpalono. Między pomordowanymi znalazł się niejaki Filipczuk, jeden z miejscowych Ukraińców, który akurat tego dnia pomagał państwu Wincentemu i Katarzynie Oleszczukom przy świniobiciu. Bandyci wiedzieli, że to ich ziomek. W kieszeni Filipczyka znaleziono zakrwawioną Kenkartę. Upowcy nie znali go jednak. Nie chcieli po swojej zbrodni pozostawić żadnych niepewnych świadków. Banderowcy po zniszczeniu domu z ciałami pomordowanych ludzi zaczęli palić resztę zabudowań gospodarstwa. Zupełnie irracjonalne wydawało się wynoszenie maszyn i narzędzi gospodarczych poza obejście i podpalanie ich na zewnątrz. Po zmierzchu, na długo po tym, jak bandyci już się wycofali, Marian postanowił na własne oczy przekonać się, czego dokonali. Z całej kolonii spalone było jedynie obejście rodziny Momotów. Ukraińcy zamordowali 19 osób, w tym rodziców chłopca i dwóch jego braci: opisywanego wcześniej Janka i 21-letniego Wacka, którego bandyci wyciągnęli z mieszkania rodziny Szymańskich, gdzie przebywał w odwiedzinach u swojej narzeczonej Reginy. Zginął razem z nią, dwójką jej młodszego rodzeństwa i jej rodzicami. Wszystkie ciała były nadwęglone, ale chłopiec rozpoznał członków swojej rodziny po ocalałych strzępkach ubrań. Zrozpaczony, okrężną drogą dotarł do nieledewskiego dworu, gdzie stacjonował niemiecki oddział wojskowy chroniący m.in. polskich uciekinierów uratowanych z wołyńskiej rzezi, jak również mieszkańców okolicznych spalonych przez Ukraińców wsi. Uciekinierzy z Wołynia i miejscowi pogorzelcy tłoczyli się na podłogach dworskich obór. /.../ Następnego dnia rano Marian odnalazł swoją siostrę śpiącą wśród innych dzieci. - Gdy zobaczyłam nad sobą Mariana, od razu chciałam wracać. - Chodźmy do domu – powiedziałam. - Nie mamy już domu, Zuziu. - No to wracamy do mamy.  - mamy też już nie mamy – dramatyczną rozmowę z bratem z widocznym wzruszeniem wspomina po latach pani Zuzanna. /.../  W tym czasie mieszkańcy Nieledwi wygrzebywali szczątki ich bliskich z pogorzeliska na kolonii. Zwęglone korpusy ludzkich ciał zbierano w prześcieradła i wiązano w tobołki. Wacława Momota rozpoznano wyłącznie po metalowej zapalniczce, którą znaleziono pod jednym z ludzkich kadłubków. Szczątki Momotów złożono w jednej kwadratowej skrzyni. Pozostałych pomordowanych bez identyfikacji umieszczono w skrzyniach osobnych.” Pogrzeb na cmentarzu we wsi Trzeszczany ochraniał konny oddział niemieckich żołnierzy. W pogrzebie uczestniczył jeden Ukrainiec z Nieledwi, Jan Maciocha, kolega Wacka Momota. Swojej matce powiedział: - Jeżeli jego zabili nasi, to mnie mogą zabić Polacy.” Maciocha uczestniczył w pogrzebie przyjaciela od początku do końca. Nie spadł mu włos z głowy. Po wojnie został przesiedlony razem z innymi Ukraińcami za Bóg, na teren sowieckiej Ukrainy.” (Piotr Ferenc-Chudy: „Nie mamy już domu, Zuziu”. W : „Gazeta Polska” z 13 lipca 2011).  
W nocy z 26 na 27 maja we wsi Temeszów pow. Brzozów sotnia „Hromenki” wspólnie z SKW z Ulucza spalili 290 budynków i zamordowali 7 Polaków oraz ciężko poranili ks. Józefa Skrabalaka, który zmarł 28 maja w szpitalu w Sanoku. Ks. Skrabalak przetrwał spalenie przez Ukraińców 9 kwietnia 1944 r., w święta wielkanocne, parafii Budki Nieznanowskie w dekanacie Gliniany, gdzie był proboszczem od 1935 roku. Wyjechał na teren diecezji przemyskiej, zamieszkał u matki przebywającej w rodzinnej miejscowości Temeszów. Tu posługiwał jako duszpasterz w parafii w Dydni.
28 maja we wsi Niedzieliska pow. Przemyślany zamordowane zostały: Jaworska Anna, lat 35, zabita przez męża Ukraińca; Maguliszyn Janina, lat 8, dziecko Józefy Maguliszyn; Maguliszyn Michalina, lat 19, zabita przez męża siostry. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 283). „W dniu 28.05 1944 r. (lub kilka dni wcześniej) mieszkaniec tej wioski Mychajło Jaworskij uczestniczył u sąsiada w alkoholowej libacji z kilkoma banderowcami, prawdopodobnie członkami  Służby Bezpieki OUN ze Stók, skąd sam pochodził. W trakcie pijatyki Mychajło wyznał, że jego żona, Anna, jest Polką a na strychu jego domu ukrywa się siostra żony (Michalina Maguliszyn) z córką drugiej siostry (Józefy Maguliszyn), dzieckiem nieślubnym. Banderowców ogarnęła konsternacja i wydali następującą decyzję: - Ty Mychajło zdradziłeś samostijną Ukrainę i zginiesz razem z nimi.” W wyniku dyskusji między banderowcami, ostatecznie darowano życie Mychajłowi pod warunkiem, że on sam zamorduje żonę, jej siostrę i dziecko trzeciej siostry. Gosposię obsługującą przyjęcie, Ksenię Buczacką zmuszono do złożenia przysięgi przed obrazem św. Jury, że nikomu nie przekaże treści rozmówi zachowa je w tajemnicy do końca życia. Po kilkunastu dniach ktoś z mieszkańców wsi znalazł na polu zmasakrowane zwłoki wymienionych kobiet i dziecka. Obie były bez odzienia a dziewczynka nie miała główki. Jeszcze tego samego dnia ich ciała zostały pochowane na skraju „końskiego cmentarza”, bo rzekomo nie wolno było je pochować na miejscowym cmentarzu. Brak główki dziecka wynikał zapewne z konieczności dostarczenia zleceniodawcom mordu jako dowodu. Mychajło przez jakiś czas żył z kulą na sumieniu”, ale widocznie popełnione morderstwo dręczyło go coraz bardziej, bo kilka miesięcy później powiesił się w cerkiewnej dzwonnicy (1945 r.). Nie wiadomo, czy mordowaniem najbliższych mu osób zajął się sam, czy też pomagali mu bandyci z UPA.” (Jan Maguliszyn; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 282). We wsi Swaryczów pow. Dolina banderowcy zamordowali 7 Polaków, w tym ojca z 4 dzieci: synowie lat 3 i 5 oraz córki lat 8 i 14; także 2 kobiety lat 40 i 43. „W jakiś czas potem dowiedziałem się od sąsiadów, że uprowadzono z domu całą rodzinę Stanisława Zwierzynieckiego - rodziców i czworo dzieci. Według relacji mojej macochy Antoniny Szczekowskiej, mieszkającej w Swaryczowie, Zwierzynieckich zakopano żywcem w zagajniku nad rzeką Łomnicą koło Turzyłowa”. (Maria Witelus; w: Siekierka..., s. 58; stanisławowskie). Turzyłów leżał w powiecie kałuskim.
 
28 maja na Zamojszczyznę przeciwko partyzantom AK Niemcy skierowali brygadę „kałmucką” Dolla liczącą 4 tysiące żołdaków. Jej szlak znaczyły bestialskie gwałty polskich dziewcząt i kobiet, mordy, grabieże i palenie gospodarstw. Wykorzystując pacyfikacje dokonane przez Kałmuków UPA zaatakowała wsie polskie: Chlewiska, Łukawica, Majdan i inne.
29 maja we wsi Krymidów pow. Stanisławów upowcy zamordowali 6 Polaków, w tym matkę z 2 córkami. 30 maja we wsi Ożomka pow. Jaworów w nocnym napadzie zamordowali 21 Polaków, całe rodziny.
 
W okresie kwiecień – maj 1944 roku:
We wsi Chrusno Stare pow. Lwów upowcy wymordowali 24 Polaków, którym sąsiedzi Ukraińcy gwarantowali bezpieczeństwo, więc nie opuścili wsi, w tym 3 rodziny oraz nauczycielkę, żonę Ukraińca. We wsi Czerczyk pow. Jaworów podczas napadu na kol. Murowaną upowcy spalili gospodarstwa polskie i zamordowali 3 rodziny, tj. 14 Polaków. We wsi Derewnia pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 32 Polaków. We wsi Huta Strzyżewska pow. Lwów „oddział nacjonalistów ukraińskich otoczył wieś i dokonał spalenia żywcem nieznanej, ale dużej liczby ofiar” (IPN Wrocław: Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Lwów i Bóbrka, woj. lwowskie; sygn. akt S 39/02/Zi; lipiec 2012). We wsi Gorajec pow. Lubaczów upowcy z sotni „Zaliźniaka” zamordowali 58 Polaków. W miasteczku Lipsko pow. Lubaczów na przełomie kwietnia i maja 1944 roku zamordowali około 20 Polaków. We wsi Macoszyn pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 9 Polaków. We wsi Magierów pow. Rawa Ruska obrabowali i spalili 10 gospodarstw polskich oraz zamordowali 25 Polaków. We wsi Mokrotyn pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zmordowali 87 Polaków.  We wsi Radruż pow. Lubaczów na przełomie kwietnia i maja 1944 roku zamordowali 17 Polaków. We wsi Ryszkowa Wola pow. Lubaczów na przełomie kwietnia i maja 1944 roku zamordowali 6 Polaków. We wsi Skwarzawa pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 63 Polaków. We wsi Waręż pow. Lubaczów Ukraińcy wymordowali ludność polską, ilości ofiar nie ustalono. We wsi Zabrody pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 2 Polaków; szczególnym bestialstwem wykazał się Aleksy Kalińczuk, syn diaka z Korytnicy, po wojnie pod zmienionym nazwiskiem szef UB w Szrotawie na Śląsku. We wsi Żeldec pow. Żółkiew upowcy oraz miejscowi Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 31 Polaków.  
 
W maju 1944 roku:  
We wsi Andryjanów pow. Rudki banderowcy spalili 20 gospodarstw polskich i zamordowali 35 Polaków. We wsi Basznia Dolna pow. Lubaczówzamordowali 3 Polaków, w tym 2 siostry lat 17 i 25 zamordowała Ukrainka o nazwisku Wołk (Wilk), córka kierownika szkoły z Czerwinek. We wsi Biały Kamień pow. Złoczów: „W maju 1944 r. uduszono 6 kobiet Polek NN, które wróciły ze stacji upiec chleb”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). We wsi Budzymin pow. Tomaszów Lubelski zastrzelili 5 Polaków, w tym kobietę a jej 14-dniowe dziecko zabili rzucając nim o ścianę. We wsi Czarnokońce Wielkie pow. Kopyczyńce banderowcy, na oczach matki, po torturach, spalili żywcem jej córkę Józefę Rzeczkowską, lat 25, żołnierza AK. We wsi Czerczyk pow. Jaworów podczas napadu na kol. Murowaną spalili gospodarstwa polskie i zamordowali 3 rodziny, tj. 14 Polaków. We wsi Czyszki pow. Lwów zamordowali 8 Polaków. We wsi Derewnia pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 32 Polaków. We wsi Dołhe Podbuskie pow. Drohobycz miejscowi banderowcy zamordowali 2 rodziny polskie; tj. 11 Polaków. Na drodze między wsią Duliby a wsią Potok Złoty pow. Buczacz zamordowali Ignacego Macierzyńskiego; wydłubali mu oczy, obcięli język i genitalia. We wsi Hnilcze pow. Podhajce zamordowali 2 Polaków; ocalała kobieta, którą związali i wlekli za końmi po ziemi i zostawili nieprzytomną sądząc, że nie żyje.  Na trasie Jarosław - Lwów: „Bracia Franciszek [Niemkiewicz] i Bronisław [Niemkiewicz] włączyli się w działalność konspiracyjną w strukturach AK. Tragiczne były losy Franciszka, który służył w stopniu podchorążego jako radiotelegrafista. Jego oddział liczący kilkudziesięciu ludzi, w maju 1944 r., po odprawieniu mszy sprawowanej przez miejscowego wikariusza, wyruszył w kierunku Lwowa, w miejsce koncentracji oddziałów AK. Nikt z nich na miejsce nie dotarł – zostali zaatakowani przez oddział UPA, wszyscy zginęli w okrutny, bestialski sposób, a zwłoki zostały starannie ukryte i do dzisiaj nie wiadomo gdzie. Próby odnalezienia tego miejsca podejmował najmłodszy z braci, Zbigniew, ale bezskutecznie. Franciszek, gdy zginął, miał zaledwie 20 lat.” (Inka Zemła, „Wspomnienie o rodzinie Niemkiewiczów”; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/inka-zemla-wspomnienie-o-rodzinie-niemkiewiczow/). We wsi Kniaże pow. Złoczów na początku maja 1944 roku zamordowali 30 Polaków. We wsi Krukienice pow. Mościska zamordowali 6-osobową rodzinę polską: „Mordy i gwałty ukraińskie rozszerzają się obecnie dalej na zachód; ostatnio nadchodzi wiadomość z Krukienic koło Mościsk, gdzie został zabity Polak Szajer z 5 osobami rodziny, ocalało tylko dwoje małych dzieci rannych. Lwów, dn. 25 V 44.” („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 8; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005; za: IPN, Kr. 075/9, t. 1, k. 252–254). We wsi Lanerówka pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 10 Polaków. We wsi Magierów pow. Rawa Ruska obrabowali i spalili 10 gospodarstw polskich oraz zamordowali 25 Polaków. We wsi Majdan Lipowiecki pow. Przemyślany: „N.N., 05.1944, lat 16, zgwałcona w Majdanie Lipowieckim, zmarła.” (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018). We wsi Mazury, gm. Potylicz, pow. Rawa Ruska, świadek Wojciech Niedźwiecki: „Ukraińcy ominęli naszą wieś, która liczyła zaledwie 24 gospodarstwa, a poszli w kierunku wielkiej wsi Mazury, położonej o pół kilometra od nas. Znajdowały się tam kościół, szkoła, świetlica, urząd gminy i cmentarz. Tej nocy wieś została zupełnie spalona przez bandy UPA. Nocą banderowcy zabili 67 mężczyzn (w tym mojego wujka). Kobiety i dzieci, które schroniły się w piwnicach, już stamtąd nie wyszły, podusiły się w czasie pożaru. My wtedy przed zachodem słońca uciekliśmy do lasu w jednym ubraniu. Miałem wtedy skończone 7 lat. Uszliśmy z życiem, ale nie zdążyliśmy nic zabrać ze sobą. Uciekając rozdzieliliśmy się, ojciec ze starszymi dziećmi pobiegł inną drogą, niż mama z trzema najmłodszymi synami, (2 starsze siostry były wywiezione na roboty do Niemiec). Mama miała torbę z pieniędzmi i wartościowszymi rzeczami, ale uciekając z moim najmłodszym bratem na rękach rzuciła ją, bojąc się, że dogonią nas banderowcy. Nie wzięliśmy żadnych pamiątek, a wszystkie dokumenty spłonęły w pożarze budynku gminy i kościoła we wsi Mazury. Rodzice, opuszczając nasz dom, nie przypuszczali, że już nigdy do niego nie wrócą. Schroniliśmy się w lesie i chociaż była noc, zrobiło się całkiem jasno – nad Mazurami pojawiła się ogromna łuna od ognia.” (Wojciech Niedźwiecki: Wspomnienia z Kresów; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wojciech-niedzwiecki-wspomnienia-z-kresow/ ). W kol. Miedziaki pow. Lwów na początku maja 1944 roku Ukraińcy zamordowali 5 Polaków: 2 kobiety i 3 dzieci jednej z nich, uciekli oni ze wsi Huta Szczerzecka. We wsi Mokrotyn pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zmordowali 87 Polaków. We wsi Monasterzyska pow. Brzeżany banderowcy zamordowali 16 Polaków. We wsi Niemirów pow. Rawa Ruska zamordowali 10 Polaków, w tym 5 kobiet i 2 dzieci. We wsi Nowa Wieś pow. Rudki w przysiółku Jasionów obrabowali i spalili 15 gospodarstw polskich oraz zamordowali 8 Polaków. We wsi Ostrów pow. Stanisławów obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali ponad 50 Polaków. We wsi Ożomka pow. Jaworów pod koniec maja 1944 roku  w nocnym napadzie Ukraińcy zamordowali 21 Polaków, całe rodziny. We wsi Połonica koło miasteczka Busk pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 10 Polaków. We wsi Połtew pow. Przemyślany: „W maju 1944 roku zamordowano około 100 osób. Zdołano ustalić tylko kilka nazwisk.”. Zginęli m.in.: Bochenek Stanisław; Chrzanowski Paweł; Czajkowski Józef; Domański Bronisław; Rawska Helena, Ukrainka; Rawski Józef; Szuler Anna; Szuler Olga; Wojnarowski Jan. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009,  s. 188).  W mieście Rozdół pow. Żydaczów zamordowali 31 Polaków i 2 Ukraińców. W mieście Radziechów woj. tarnopolskie w majątku odległym około 1 kilometra od miasta upowcy zamordowali 11 Polaków i ciała ich spalili w stodole. We wsi Stara Sól pow. Sambor:  „W maju 1944 r. spalono w kościele 14 rodzin NN (prawdopodobnie 14 x 4 = 56 osób, co najmniej).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  We wsi Turówka pow. Skałat w maju 1944 roku zginęło 14 polskich rodzin. We wsi Usznia pow. Złoczów w wyniku donosu policjantów ukraińskich gestapowcy aresztowali 20 Polaków: jeden zdołał uciec, 19 zostało rozstrzelanych. We wsi Wola pow. Rawa Ruska na początku maja upowcy zamordowali 22 Polaków a 14 poranili. We wsi Zadwórze pow. Przemyślany bojówkarze SB-OUN-UPA „Kleja” zamordowali 3 Polaków: Michałowskiego zastrzelili a jego 12-letnią córkę Marię powiesili; zamordowali także Marię Koszczak i jednego Rosjanina.  We wsi Zarajec pow. Janów Lubelski pod koniec maja banderowcy spędzili wszystkich mężczyzn do stodoły i spalili ich żywcem, liczby ofiar nie ustalono. We wsi Żmijowiska pow. Jaworów na początku maja w lesie upowcy zamordowali 13 Polaków: 8-osobową rodzinę szewca z Drohomyśla, 4-osobową rodzinę z 2 dzieci: 19-letnią córką i 21-letnim synem – uprowadzoną z Lipowca oraz 29-letnią kobietę uprowadzoną z Lipowca. We wsi Żupanie pow. Stryj zamordowali  Henryka Piotrowskiego lat 19 oraz 15-letniego Kornela Wysoczańskiego, którego powiesili w lesie. 
Wiosną 1944 (taką datę podali świadkowie), przykłady:  
We wsi Chomiakówka pow. Kołomyja Ukraińcy zamordowali 19 Polaków. W kol. Dąbki pow. Horodenka obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali około 30 Polaków. We wsi Dobromirka pow. Zbaraż wiosną  UPA zamordowała 25 osób, byli to: Dzikowski N., jego żona, Knysiewicz Maria, Krawczuk N., jego żona i córka, Myślenicki N., jego żona i troje dzieci, Rodziewicz N., jego żona i córka, dwoje uciekinierów z Wołynia (rodzic z dzieckiem) i 9 osób o nieustalonych nazwiskach. „Banderowcy kazali Krawczukowi zabić jego polską żonę i córkę. Odmówił. Musiał patrzeć, jak  mordują jego żonę i dziecko. Jego zabili na końcu. Okazało się, że córka żyje. Ich ukraiński sąsiad narażając życie zawiózł ją do Tarnopola. Zawiadomił też rodzinę Bogunowiczów, mieszkającą w tym mieście. Niestety, zmarła z odniesionych ran. Trafiłam na listę Ukraińców – jak to oni nazywają – zamordowanych przez Polaków. Na ich liście, jako nasza ofiara jest RODZINA KRAWCZUKÓW z Dobromirki. Tak własne zbrodnie zapisują jako nasze”. (Iwona Kopańska-Konon; e-mail do autora z dnia 14 maja 2009).  H. Komański, Sz. Siekierka..., na s. 456 podają, że wiosną 1944 roku banderowcy, udający żołnierzy sowieckich, zamordowali 25 Polaków, w tym: „Krawczuk..., rodzice i córka, rodzina polsko-ukraińska”.  We wsi Hostów pow. Tłumacz banderowcy zamordowali co najmniej 9 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę i ojca z synem. We wsi Jabłonów pow. Rohatyn banderowcy uprowadzili i zamordowali 7 Polaków, w tym małżeństwo oraz sąsiad Ukrainiec powiesił 70-letnią Matyldę Kaczkowską.  We wsi Koniuszki Królewskie pow. Rudki upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 12 Polaków, którzy nie opuścili swoich domów. We wsi Kosów Stary pow. Kosów Huculski zamordowali co najmniej 15 Polaków. We wsi Łopianka pow. Dolina obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 12 Polaków (inni: zamordowano kilka rodzin polskich). We wsi Majdan pow. Żółkiew banderowcy zamordowali 8 Polaków, w tym matkę z córkami lat 13 i 16 i ojca z córką lat 16. We wsi Majdan Średni pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 6-osobową rodzinę polską: matkę Gizelę Cybek z 5 dzieci od 7 miesięcy do 9 lat; mord zaczęli od dzieci, na co musiała patrzeć. We wsi Moszków pow. Sokal zamordowali 10 Polaków: rodziny 6 i 4-osobowe Bednarczuków i Wachowiaków.  Koło miasta Nadwórna woj. stanisławowskie w lesie około 1 km od miasta odkryty został świeży grób, w którym znajdowało się 40 ciał - byli to uciekinierzy polscy z pobliskich wsi szukający schronienia w Nadwornej. We wsi Niedźwiednia pow. Żółkiew upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 24 Polaków, całe rodziny. We wsi Nowica pow. Kałusz miejscowi Ukraińcy wymordowali wszystkich mieszkających tutaj Polaków, około 30 osób -  we wsi znajdował się szyb kopalni solanki, do którego Ukraińcy wrzucali żywcem pojmanych w okolicy Polaków, w tym „szybie śmierci” zginęło co najmniej 80 Polaków. We wsi  Olchowiec pow. Bóbrka:  „Na wiosnę 1944 roku opuszczone zagrody ograbili i spalili banderowcy. W różnych okolicznościach zamordowali w tym czasie 10 osób”. W miasteczku Ostróg nad Horyniem pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 39 Polaków. We wsi Perehińsko pow. Dolina banderowcy zamordowali ponad 120 Polaków. (Jastrzębski..., s. 108 – 109; stanisławowskie).  We wsi Podlodów pow. Tomaszów Lubelski banderowcy dokonali masakry mieszkańców wsi, ilości ofiar nie ustalono. (Konieczny..., s. 204). We wsi Puklaki pow. Borszczów: ”Wiosną  44 r. we wsi Puklaki zamordowano kilkunastu Polaków, których nazwisk nie ustalono”. (Kubów..., jw.).  We wsi Rożen Wielki pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy zamordowali 8 Polaków.  We wsi Słobódka Bukaczewiecka pow. Rohatyn zamordowali 15 Polaków, uprowadzili 4 kobiety, w tym lat 20 oraz ojca z 2-letnim synem, którzy zaginęli bez wieści. We wsi Wierzbowiec pow. Kosów Huculski obrabowali gospodarstwa polskie i część spalili oraz zamordowali około 30 Polaków. We wsi Worochta pow. Nadwórna upowcy dokonali rzezi Polaków: „Ojciec niósł na barana 4-letniego chłopca, uciekali przed Ukraińcami. Chłopiec co jakiś czas pytał, czy jest już zastrzelony”. (Tadeusz Petrowicz: Od Czarnohory do Białowieży. Lublin 1986, s. 95).
Busko pow. Kamionka Strumiłowa: „Zbliżała się wiosna 1944 r. Front niemiecko - sowiecki zatrzymał się pod Tarnopolem. /.../  Pamiętam jak kwaterujący w naszym domu niemiecki podoficer o imieniu Hans, w rozmowie z moim bratem wyznał, że wojsko niemieckie ma rozkaz pozostawienie w spokoju  banderowców i zakaz odbierania im broni, z wyjątkiem sytuacji, gdy ich działania zagrażałyby bezpośrednio interesom niemieckim. Natomiast za broń znaleziona u Polaków groziła kara śmierci. Tenże niemiecki podoficer, po długich rozmowach z moim bratem, ostrzegł nas przed możliwością napadu banderowców”. (Ludomił Szubartowicz; w: Komański..., s. 728 – 729. 
Stanisław Żurek
 
Bibliografia
Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007
Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo ludności polskiej przez OUN-UPA w woj. stanisławowskim w latach 1939 – 1945; Warszawa 2004.
Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.
Konieczny Zdzisław: Stosunki polsko-ukraińskie na ziemiach obecnej Pol ski w latach 1918 – 1947; Wrocław 2006.
Motyka Grzegorz: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960; Warszawa 2006.
Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.
Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.
Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.
Sowa Andrzej L.: Stosunki polsko-ukraińskie 1939 – 1947; Kraków 1998.
Wyspiański Józef: Barbarzyństwa OUN-UPA. Lubin 2009
Żurek Stanisław.: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich dokonane na Polakach w Polsce południowo-wschodniej w latach 1939 – 1948”; Wrocław 2013.