Dzisiaj jest: 20 Wrzesień 2020        Imieniny: Renata, Filipina, Eustachy
GRODNO,WALKI O MIASTO, HISTORIA SIERŻANTA SNARSKIEGO

GRODNO,WALKI O MIASTO, HISTORIA SIERŻANTA SNARSKIEGO

/1-Grodno nad Niemnem Grodno to urokliwe białoruskie miasto położone malowniczo nad Niemnem. W sezonie letnim wielu turystów i mieszkańców spacerowało ulicami miasta, a zwłaszcza po głównym deptaku, gdzie jest sporo…

Readmore..

Rocznica bitwy o Grodno  (20-26 września 1920)

Rocznica bitwy o Grodno (20-26 września 1920)

Bitwa o Grodno (20-26 września 1920) – w czasie wojny polsko-bolszewickiej miasto-twierdza nad Niemnem było dwukrotnie widownią zaciętych walk. Podczas bitwy nad Niemnem oddziały 2 Armii gen. Edwarda Rydza-Śmigłego (11,5…

Readmore..

Dlaczego nie wnosimy wkładu w umocnienie autorytetu Polski...

Dlaczego nie wnosimy wkładu w umocnienie autorytetu Polski...

Zajrzałam do 2. numerów Kuriera Galicyjskiego z 2019 roku. Zawartość wzbudziła moje zdziwienie i oburzenie . W tym samym numerze spotkanie z Prezydentem Dudą i Jego Małżonką i niezwykle bogata…

Readmore..

Wkroczenie Sowietów

Wkroczenie Sowietów

17 września 1939 roku o świcie wojska sowieckie przekroczyły granicę polsko-sowiecką i zaatakowały nieliczne siły polskie, stojące na straży wschodnich granic Rzeczypospolitej. Z wkraczającymi wojskami sowieckimi podjęły nierówną walkę oddziały…

Readmore..

”Samotny biały żagiel” na horyzoncie pamięci o  27 WDP AK.

”Samotny biały żagiel” na horyzoncie pamięci o 27 WDP AK.

„Tragedia 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK”. Artykuł pod takim tytułem opublikował : Marek K. Ojrzanowski w lipcowym numerze (2020 r.) „Głosu Weterana i Rezerwisty”. To chyba jedyny materiał jaki w…

Readmore..

”Wasyl Wyszywany„.  Bohater tragikomedii

”Wasyl Wyszywany„. Bohater tragikomedii

Wilhelm z Habsburgów, a z wyboru Ukrainiec, biseksualny playboy i hulaka, który nie oparł się nazizmowi, lecz i aliancki agent, który umarł ostatecznie w stalinowskim więzieniu - to bohater książki…

Readmore..

SZCZEPCIO I TOŃCIO NA WESOŁEJ  LWOWSKIEJ FALI

SZCZEPCIO I TOŃCIO NA WESOŁEJ LWOWSKIEJ FALI

/ Henryk Vogelfänger, ps. „Tońko”, „Tońcio” Szczepko i Tońko... Prawie dziewięćdziesiąiąt lat minie niebawem od dnia, kiedy pojawili się na antenie radiowej po raz pierwszy. Przetrwali pamięć trzech pokoleń, przez…

Readmore..

Zbigniew Makowski przeżył Rzeź Wołyńską na Ziemi Horochowskiej

Zbigniew Makowski przeżył Rzeź Wołyńską na Ziemi Horochowskiej

 Moi rodzice Eugeniusz i Helena Makowska z d. Witkowska. mieszkali we wsi Podberezie, powiat Horochów na Wołyniu. Była to siedziba gminy, a tata był jej sekretarzem. Urodziłem się 1 maja…

Readmore..

Alfabetyczny spis miejscowości  z Kresów  Południowo -Wschodnich z roku 1939. Literki „S” oraz „Ś”

Alfabetyczny spis miejscowości z Kresów Południowo -Wschodnich z roku 1939. Literki „S” oraz „Ś”

Litera S Sabinówka, wieś, gm. Stojanów, pow. Radziechów Saburyki, gm. Toporów, pow. Radziechów Sadawa Góra, gm. Szumsk, pow. Krzemieniec Sadki, gm. Żmigród Nowy, pow. Jasło Sadki, wieś, gm. Dederkały Wielkie,…

Readmore..

Kartka z kalendarza:  Wrzesień 1920 r. na Wołyniu

Kartka z kalendarza: Wrzesień 1920 r. na Wołyniu

12 września 1920 r. ruszyła na Wołyniu ofensywa polskiej 3. armii pod dowództwem gen. Sikorskiego; doprowadziło to 18 września 1920 r. do odzyskania Równego, a w końcu września do wyjścia…

Readmore..

Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu. Bandera, Szeptycki, OUN

Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu. Bandera, Szeptycki, OUN

Fragment rozdziału I UWO rusza do walki przeciw Polakom! Terrorystyczna działalność UWO została znacznie ograniczona, ale sama organizacja funkcjonowała dalej. Musiała jednak znacznie przycichnąć i zmienić model działania. Straty materialne,…

Readmore..

Wspomnienia Mikołaja Zubika cz II  – aż na Uralu

Wspomnienia Mikołaja Zubika cz II – aż na Uralu

/ źródło zdjęcia: Mikołaj Zubik Moja tułaczka wojenna była dla mnie tym boleśniejsza, że nigdy do dnia dzisiejszego nie opuszcza mnie myśl o ojczystych stronach, gdzie mijały me beztroskie lata.…

Readmore..

Ne spy siohodni pid wiknom.

/ Były prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk. Foto Sputnik. Evgeny Kotenko

I otóż czytam któregoś dnia w „Życiu Warszawy”, że Szymon Wiesenthal wystosował protest na ręce prezydenta Ukrainy Krawczuka w związku z nazwaniem jednej z ulic Tarnopola imieniem atamana Petruly. Nazwisko Petruly – pisał Wiesenthal-  kojarzy się światowemu żydostwu wyłącznie z krwawymi pogromami w czasie pierwszej wojny światowej, a jego ręce po łokcie unurzane są we krwi żydowskiej. Skierowaliśmy wówczas pismo do Szymona Wiesenthala, donosząc mu, że protest jego jest tyle szlachetny, co naiwny albowiem nie jakaś tam tarnopolska uliczka, ale lwowska arteria co się zowie  - ulica Leona Sapiehy - nosi teraz imię Stepana Bandery, a to już jest patron, którego ręce nie po łokcie, ale po same pachy unurzane są we krwi żydowskiej nie wspominając o polskiej” – (Jerzy Janicki Czkawka).

Leonid Krawczuk był prezydentem Ukrainy w latach 1991 -1994. Nazywanie dzisiaj (25 lat później)  kontynuacji tego procesu nadawania przez elity i władze Ukrainy kolejnym ulicom, placom, uczelniom, szkołom, instytutom naukowym nazwisk ukraińskich zbrodniarzy nacjonalistycznych  „poszukiwaniem korzeni ukraińskiej tożsamości i wzmacnianiem patriotyzmu w obliczu rosyjskiej agresji ” jest jakimś paradoksem!.
A jak było i jest z niszczeniem śladów polskości, w tym z profanacją cmentarzy? W 1980 roku Jerzy Janicki uzyskał zgodę na pobyt w Buczaczu, gdzie na cmentarzu pochowana jest jego matka. Zatrzymał się w  gościnnym domu Zosi i Danyłki ( z 2-ma walizami prezentów niesionymi przez ulice Buczacza) a 5 sierpnia zapalił  znicz i złożył kwiaty na grobie. Zapiski Jerzego Janickiego pod datą 7 sierpnia 1980: „W tej samej chwili dobiega mnie strwożony głos Krysi. Szła oddzielnie, inną alejką. Stoi nad grobem, którego płytę zdobiła jeszcze przedwczoraj kamienna figurka Matki Boskiej. Teraz jest to już tylko kupa gruzu-ktoś potłukł ją mozolnie obuchem młotka, raz koło razu, solennie i systematycznie. A pomiędzy tymi grudkami kamienia – jeszcze wilgotna od rosy łodyżka błękitnego bławatka. Pięć metrów dalej nazwisko na płycie zryte jakimś ostrym narzędziem, i to tak starannie, że nigdy już nikt nie odczyta, czyjego spokoju strzegła ta lastrikowa płyta. I znów różyczka. Do bramy wejściowej aż osiem takich tajemniczych znaków zapytania, rozpiętych na szlaku brama – grobowiec Lewickich. Pomału zaczynałem pojmować kod tego szyfru, rozpisanego w intencji, abym go mógł odczytać jako adresat: po coś tu, bratku, przyjeżdżał?....Danyłko stał jak skamieniały…-Ta ce nemożływo! Ta to szkandał! Ta to jakeś bolszewyki zrobyły!” Ale gdy układali się do snu Danyłko powiedział:
- Znajesz szczo, Jurko? Ne spy siohodni pid wiknom. 
Nie śpij pod oknem…Oto jaką na wszelki wypadek wyciągnął lekcję z dzisiejszej przygody. Tak zapewne, by nie spać pod oknem, doradzano czterdzieści lat temu i tym w niedalekich stąd Dulibach albo w Nowosiółce, albo w Jazłowcu, ale tam nie usłuchano życzliwych rad i dlatego ich głowy zdobiły potem sztachety płotu, tak je precyzyjnie jak garnki do suszenia na sztachety nadziano. Albo niemowlaki przybite za język do kantu stołu też tak niepotrzebnie dyndały, bo nie usłuchały, by nie spać pod oknem. Bardzo urozmaicone i przemyślne bywały metody na tych, którym zachciało się sypiać pod oknem. Ale prawdziwa sztuka zawsze z czasem na psy schodzi, dlatego już nie drewniane piły, nie widły w modzie, a zwykły prostacki młotek. No, może jeszcze tylko te kwiatki przypominają, że nie ze wszystkim zaginęła fantazja i pomysłowość
.” (Jerzy Janicki Czkawka).
Minęło 40 lat i nic w „przyjaznych Polsce” działaniach elit i władz Ukrainy ( i niektórych Polaków) nie zmieniło się a nawet postrzegam większą butę w nazywaniu  70-letnich, bezskutecznych starań cudem ocalałych, rodzin ofiar, świadków zdarzeń, naukowców o pamięć barbarzyńsko  eksterminowanej ludności polskiej (Polaków, Ormian, Żydów, niepokornych Ukraińców ) „wojną pomnikową”, „mordobiciem”, „jątrzącą działalnością” (Przemysław Żurawski vel Grajewski) , wygrażaniem i kneblowaniem ust tym, co mają wiedzę i odwagę by dopominać się o pamięć.  Czy ktokolwiek protestowałby  przeciwko stawianiu pomników upamiętniających shoah lub nazwałby rabina wierzącego w tego samego Boga i zachowującego pamięć  o shoah, klechą?
Słowa Szymona Wiesenthala -  „Pozostanie przy życiu jest przywilejem, który zobowiązuje. Zawsze pytałem sam siebie, co mogę uczynić dla tych, którzy nie przeżyli… chcę mówić ich głosem, chcę pielęgnować ich pamięć, chcę, aby żyli nadal we wspomnieniach” - kieruję ku rozwadze tych, których  słowa obrażają miłosierne działania na rzecz człowieka ks. Tadeusza Isakowicza –Zaleskiego. Kieruję również do pani Grażyny Baranowskiej z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka Instytut Nauk Prawnych PAN, która na uniwersytecie w USA  krytykuje „rezolucję polskiego parlamentu w sprawie Wołynia, sugerując że to nie było ludobójstwo”. Dlaczego wyedukowani i utrzymywani przeze mnie, podatnika, naukowcy posługują się fałszem w propagowaniu informacji o Polsce?
Powody takich postaw mogą być różne, „bo ten dzisiejszy nasz świat wypełniony jest pokoleniem, które w szkołach nabywało o ostatniej wojnie wiedzę zredukowaną wyłącznie do dat – kiedy wybuchła i kiedy się skończyła. Tyle samo wiedzą co o wojnach punickich. Zawsze ktoś kogoś morduje, ale to nie powód, żeby na pamięć znać nazwiska katów i ofiar”- pisał Jerzy Janicki 20 lat temu. No i można przy okazji pozamieniać nazwisko kata i ofiary. Co miało miejsce we Lwowie gdy z szuflad ginęły dokumenty tożsamości ofiar. Posiadacze tych dokumentów uciekali przed sowiecką władzą nie tylko do Polski. Szymon Wiesenthal we wspomnieniach „Prawo, nie zemsta” przedstawia dokumentację wybranych  przypadków, jakimi zajmował się, poszukując zbrodniarzy wojennych (by postawić ich przed sądem). Z jego prac badawczych wynika, iż „pokaźna liczba nazistów o nieczystym sumieniu osiedliła się w Kanadzie, …pokazaliśmy rządowi Kanady listę 218 ukraińskich oficerów SS, co nie doprowadziło do pozbawienia któregokolwiek z nich obywatelstwa. W grudniu 1986 roku przesłaliśmy dodatkowe dane, dotyczące imigracji do Kanady w latach  1948-1951 około ośmiu tysięcy żołnierzy ukraińskiej dywizji „SS Galizien”.
Podczas  Przeglądu Najnowszych Filmów Polskich w Stanisławowie pokazano film Wajdy „Powidoki” z 2016 roku a zabrakło innego polskiego filmu z 2016 roku, więcej mówiącego o relacjach polsko-ukraińskich, filmu „Wołyń” Smarzowskiego. Czytam w Kurierze Galicyjskim:  „ grupa ukraińskich intelektualistów zaapelowała o nadanie  jednej z ulic Lwowa imienia Jacka Kuronia dla poprawienia relacji polsko – ukraińskich”. Czy to aby ukraińscy  a nie prokomunistyczni intelektualiści i czy lepiej na poprawę nie wpłynęłoby usunięcie z polskiego liceum im. św. Marii Magdaleny tablicy poświęconej ukraińskiemu nacjonaliście Romanowi Szuchewyczowi?
Mówimy tu wszak o ulicach Bandery…Mój Boże, jakże byliśmy jeszcze kilka lat temu naiwni. Dziś już w mieście Lwowie jest i ulica Szuchewycza (prawa ręka Oberlandera, twórcy batalionu Nachtigal, który pierwszy wkroczył do Lwowa i brał udział w mordowaniu polskich profesorów), Andrija Łewyćkoho ( twórcy OUN, której zbrojnym ramieniem była UPA, obciążona zbrodnią dziesiątków tysięcy bestialsko pomordowanych Polaków, i ulica Wiktora Kubijowycza (dowódcy SS Galizien – najwierniejszej formacji SS podległej Himmlerowi)” . Te  słowa pisał Jerzy Janicki  20 lat temu , wiele lat przed agresją Kremla na Ukrainę. 
A skoro takie luki w nauce historii mieli obecni pracownicy naukowi to może obowiązkowe studia podyplomowe uzupełniające wiedzę?
Bożena Ratter