Dzisiaj jest: 20 Sierpień 2022        Imieniny: Sabina, Sobiesław, Bernard
Polacy na Ukrainie pozostali  na ziemi ojców, czyli Ziemiach  Wschodnich Rzeczypospolitej,  w której Rusini stanowili  mniejszość

Polacy na Ukrainie pozostali na ziemi ojców, czyli Ziemiach Wschodnich Rzeczypospolitej, w której Rusini stanowili mniejszość

/ Stawiane przez nie krzyże brzozowe już dzisiaj nie istnieją, napisy na tablicach są zamalowywane, przekłamywane (zamiast 300 ofiar 30) Kresowian zamordowano dwa razy, raz ciosami siekiery a drugi raz…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - HUTA STEPAŃSKA STARY CMENTARZ

Szlakiem krzyży wołyńskich - HUTA STEPAŃSKA STARY CMENTARZ

/ HUTA STEPAŃSKA STARY CMENTARZ, gmina Stepań, powiat Kostopol, woj. wołyńskie parafia Huta Stepańska Ziemie pod cmentarz, podobnie jak i pod kościół, przekazał dziadek Michał Sawicki, jako wotum dziękczynne za…

Readmore..

Operacja polska NKWD 1937-1938. -Zagłada na polecenie Stalina.

Operacja polska NKWD 1937-1938. -Zagłada na polecenie Stalina.

/ Nikołaj Jeżow. „Krwawy karzeł” Foto: Wikimedia commons/Domena publiczna Operacja polska NKWD tak naprawdę była operacją antypolską wymierzoną przede wszystkim w Polaków w ramach tzw. operacje narodowościowej NKWD. Ta antypolska…

Readmore..

Historia wymienia tylko zwycięzców a nie wspomina o ofiarach

Historia wymienia tylko zwycięzców a nie wspomina o ofiarach

/ "Kłótnia rzek" przykładem -jednym z wielu- fałszowania i manipulowania historią PRL godziła się oficjalnie na fałszowanie historii jeszcze w 1978 roku. W Katyniu umieszczono po polsku i rosyjsku fałszywy…

Readmore..

Rys historyczny - Wybrane tezy do Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943r.

Rys historyczny - Wybrane tezy do Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943r.

Tło wydarzeń W wyniku agresji Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r., po okupacji całości terytorium II Rzeczypospolitej przez Wehrmacht i Armię Czerwoną i ustaleniu w dniu 28…

Readmore..

Co to znaczy „ważyć słowa” ?

Co to znaczy „ważyć słowa” ?

Tegoroczne obchody "Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej " nie były specjalnie sygnalizowane przez stronę rządową. Głośno było jednak o przygotowaniach, w…

Readmore..

LWÓW Z WIECZNIE  ŻYWYM BANDERĄ W TLE

LWÓW Z WIECZNIE ŻYWYM BANDERĄ W TLE

/ Lwowska rada obwodowa: 2022 rokiem UPA. - jeden z tego typu cyklicznych marszów ku czci UPA we Lwowie. LWÓW Z WIECZNIE ŻYWYM BANDERĄ W TLE Ukraińska Powstańcza Armia –…

Readmore..

Mapa której nigdy nie zobaczycie w polskojęzycznych mediach.

Mapa której nigdy nie zobaczycie w polskojęzycznych mediach.

11 lipca obchodziliśmy 79. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu.Była to jedna z wielu cyklicznych okazji do uczczenia pamięci ofiar ukraińskiego ludobójstwa ale też tego dnia (ale nie tylko tego dnia)…

Readmore..

Męczennice z Nowogródka

Męczennice z Nowogródka

/ Mocą łaski Bożej, te z pozoru słabe kobiety, zaświadczyły o sile prawdziwej miłości aż po męczeństwo. Z ich życia czerpiemy inspirację i odwagę. https://pl.nazarethfamily.org/?page_id=1263 W lipcu 1943 r. gestapo…

Readmore..

Sierpniowy numer KSI (08/2022) wydany

Sierpniowy numer KSI (08/2022) wydany

W sierpniowej gazecie m.in. Uroczyste obchody operacji „Ostra Brama” 11 lipca na wileńskim cmentarzu Rossa odbyły uroczystości poświęcone 78 rocznicy .. strona 3UPAMIĘTNIENIA 79. ROCZNICY UKRAIŃSKIEGO LUDOBÓJSTWA...Fotorelacja na stronie 5…

Readmore..

Biskup polski na Siczy kozackiej

Biskup polski na Siczy kozackiej

Biskup polski na Siczy kozackiej-opis wydawcy Ziemie ukrainne były opisywane m.in. przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii. Zaporoże, Charków – to dla nas, Polaków, dalekie Kresy, nieco zapomniane i mniej znane…

Readmore..

 TYLKO W MORZU KRWI

 TYLKO W MORZU KRWI

/ Wystawa „Błogosławiony biskup Grzegorz Chomyszyn – prorok Ukrainy” na Przystanku Historia IPN w Krakowie - Aktualności - Instytut Pamięci Narodowej „Tylko w morzu krwi...” – początek zbrodni ukraińskich nacjonalistów…

Readmore..

Oszmiańskie historie. Witold Łokuciewski -polski as lotnictwa II wojny światowej

/ Witold Łokuciewski w przeddzień promocji w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, 14 października 1938 r., fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

Powiat oszmiański za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów był największym z powiatów w województwie wileńskim. To właśnie na jego terenie – w Krewie – zawarto układ, który dał początek unii polsko-litewskiej. Stąd wywodzi się królewska dynastia Jagiellonów. Tu urodziło się i pracowało wielu wybitnych artystów, kapłanów i obrońców Ojczyzny.

W cyklu wspomnień przedstawię osoby i rodziny związane z przedwojenną historyczną „Oszmiańszczyzną”. Niekiedy będą to wątki nieznane, innym razem odświeżone, ale wzbogacone o nowe materiały z archiwów lub zbiorów prywatnych. Znacznej części nigdy nie publikowano. Kolejne artykuły pojawiać się będą w dwumiesięcznych odstępach.

Witold Łokuciewski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z przedwojenną Oszmiańszczyzną. Absolwent prestiżowego oszmiańskiego gimnazjum oraz Szkoły Orląt w Dęblinie. Uczestnik wojny obronnej w roku 1939 oraz kampanii we Francji. Pilot i ostatni dowódca Dywizjonu Myśliwskiego 303, jeniec stalagu Luft 3. Polski as lotnictwa drugiej wojny światowej.

Urodził się 1 lutego 1917 roku w Kamieńskiej Stanicy nad Donem. Jego ojciec Antoni pracował tam jako nauczyciel matematyki w rosyjskim żeńskim gimnazjum, matka Beniamina z Pobiedzińskich zajmowała się wówczas domem. Miał starszą siostrę Zofię, zmarłego w Kamieńskiej brata Olgierda oraz przyszłego na świat już w odrodzonej Polsce brata Jerzego. W roku 1918 Łokuciewscy osiedlili się w Oszmianie. Ojciec współtworzył, dyrektorował i wykładał matematykę w gimnazjum im. Jana Śniadeckiego, matka również uczyła – języka francuskiego i historii – we wspomnianej placówce. Witold wyrastał w domu, w którym służba na rzecz lokalnej społeczności i Polski była chlebem powszednim. Antoni Łokuciewski został marszałkiem Sejmu Litwy Środkowej, który zdecydował o przyłączeniu ziemi wileńskiej do Polski w 1922 roku, a kilka lat później kandydował również z list BBWR do sejmu RP. Oboje rodzice byli radnymi, współorganizatorami zjazdu gospodarczego w Oszmianie w roku 1931. To wszystko kształtowało młodego Tola – jak go nazywano – i miało wpływ na jego późniejsze wybory.

/ Antoni Łokuciewski z żoną Beniaminą, synem Jerzym oraz młodzieżą gimnazjalną, Oszmiana, II połowa lat 20., fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

 Mieszkali w pobliżu gimnazjum. Miesiące wakacyjne i wolne chwile spędzali w folwarku Przylesie (oficjalnie Zacisze), który po śmierci Tomasza Łokuciewskiego przypadł w spadku Antoniemu. Początki edukacji otrzymał w domu, podobnie jak rodzeństwo. Rok szkolny 1927/1928 to najbardziej prawdopodobna data rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie oszmiańskiego gimnazjum. Nie zachowały się jednak dokumenty szkolne ani relacje przybliżające ten okres życia późniejszego pilota. Wiadomo, że dobrze opanował język francuski. Na pewno już wtedy wyróżniał się tężyzną fizyczną. Grał w hokeja, jeździł na rowerze, pływał, a na przyleskich łąkach uprawiał gimnastykę. Lubił zbierać grzyby. Znikał z domu i przynosił pełne kosze borowików. W Przylesiu pomagał również w pracach gospodarskich.

Gimnazjum ukończył w roku 1935. Uroczyste rozdanie świadectw dojrzałości odbyło się 23 maja 1935 roku. Szkoła i miasto na zawsze pozostały w jego sercu.

Tolo po otrzymaniu świadectwa dojrzałości, Oszmiana, 23 maja 1935 r., fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

 Szkoła Orląt w Dęblinie i wrzesień 1939 roku w 112 Eskadrze Myśliwskiej

Po maturze ochotniczo wstąpił w szeregi Wojska Polskiego. Początkowo przebywał w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, ale na początku stycznia 1936 roku dostał się do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Naukę w elitarnej placówce poprzedziły egzaminy i szczegółowe badania lekarskie. Z 800 kandydatów przyjęto 90. Następnie rozpoczęło się wszechstronne i trudne szkolenie. Tam poznał innych przyszłych asów polskiego lotnictwa, m.in. Jana Zumbacha i Stanisława Skalskiego. O Szkole Orląt wypowiadał się po latach z wielką estymą: „Przede wszystkim dała mi i moim kolegom to, co mogła dać najlepszego pilotowi – wszechstronne i na wysokim poziomie przygotowanie do niełatwego przecież zawodu. Wielokrotnie przekonałem się o tym już jako pilot. Ukształtowały się tam moje nawyki lotnika, tchnięto we mnie lotniczego ducha. Tam też w dalszym ciągu kształtowała się wyniesiona już z domu rodzinnego postawa obywatelska i patriotyczna” (B. Gostkowska, Tolo – muszkieter z Dywizjonu 303).

„Szkoła Orląt” w Dęblinie, Jan Zumbach drugi od prawej, Tolo czwarty od lewej, fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

„Szkoła Orląt”, Witold pierwszy z prawej, fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

 Promocja na podporucznika pilota nastąpiła w Alejach Ujazdowskich 15 października 1938 roku. Po niej trafił do 112 Eskadry Myśliwskiej 1 Pułku Lotniczego w Warszawie.

24 sierpnia 1939 roku w lotnictwie ogłoszono mobilizację. W ostatnich dniach miesiąca rzut powietrzny 111 i 112 Eskadry Myśliwskiej odleciał z Okęcia na lotnisko polowe w Zielonce. Obydwie wchodziły w skład Brygady Pościgowej, której zadaniem była obrona przeciwlotnicza stolicy. Na pierwszy lot bojowy myśliwcem PZL P.11 Witold Łokuciewski wyruszył 1 września około godziny 7 rano. Dowodził kluczem nr 3. Na Warszawę ciągnęła niemiecka wyprawa bombowa znad Prus Wschodnich. Doszło do pierwszych starć z bombowcami typu Heinkel i Dornier oraz myśliwcami Messerschmitt. Tego dnia startował jeszcze dwukrotnie do walki z nieprzyjacielskimi samolotami. Podobnie w kolejnych dniach. 4 września brygada otrzymała rozkaz zmiany lotniska na Zaborów koło Leszna (warszawskiego), natomiast 7 września rzut powietrzny odleciał na lotnisko Kierz. Sam Łokuciewski miał wykonać rozpoznanie na kierunku Warszawa–Kielce. Wieczorem wylądował na Okęciu. Wówczas ostatni raz (na kilka długich lat) widział stolicę. Następnego dnia dołączył do eskadry w Kierzu. Jednostka w dalszym ciągu zmieniała położenie – z rejonu Lublina na Wołyń, by ostatecznie wylądować na lotnisku Denysów. Witold dotarł na miejsce samochodem. W eskadrze pozostały wówczas już tylko dwa samoloty, na których wykonano ostatnie loty rozpoznawcze. 17 września lotnicy otrzymali rozkaz ewakuacji do Rumunii. Rzutem kołowym przekroczył granicę w Kutach. Następnie przez Jugosławię i Włochy 7 października dotarł do Paryża.

Kampania we Francji. Udział w bitwie o Anglię

Początkowo przebywał w Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Lyon-Bron. Po napaści Niemiec na Francję w maju 1940 roku został włączony do II Klucza Kominowego, którym dowodził kpt. Tadeusz Opulski, przełożony Witolda z walk wrześniowych w Polsce. Latał samolotem MS.406. Piloci operowali w rejonie Romorantin z zadaniem ochrony obiektów przemysłowych. 10 czerwca Niemcy przypuścili atak bombowcami Heinkel na lotnisko Klucza. Wówczas zaliczono Łokuciewskiemu zestrzelenie jednego z nich. 18 czerwca formacja zaprzestała lotów, a już 21 tego miesiąca pilot ewakuował się statkiem do Wielkiej Brytanii. Dzień później Francja skapitulowała. Za udział w kampanii francuskiej został odznaczony Croix de Guerre.

W Anglii trafił do 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki formującego się w Northolt. Wszedł w skład eskadry B. Z końcem sierpnia 1940 roku jednostkę skierowano do walk. 7 września Witold Łokuciewski uzyskał w bitwie o Anglię pierwsze zestrzelenie i jedno prawdopodobne. Były to niemieckie samoloty Dornier Do 215. Kilka dni później przyszły następne sukcesy. 11 września zestrzelił niemiecki samolot myśliwski Messerschmitt Bf 109 oraz ponownie Do 215 (lekki samolot bombowy). 15 września pokonał powtórnie niemieckiego myśliwca. Dzień ten uznawany jest za przełomowy w bitwie o Anglię, w którym Niemcy ponieśli ogromne straty, a przyczyniły się do tego w głównej mierze polskie dywizjony. Łokuciewski okupił ten dzień uszkodzeniem samolotu i poważną raną nogi. Jeden z Messerschmittów wszedł mu na ogon i celnie ostrzelał. Zdołał jednak bezpiecznie wylądować. W nodze tkwiło około 30 pocisków. Z upływu krwi stracił przytomność. 18 września zrobił przerwę w leczeniu. Northolt odwiedził Naczelny Wódz gen. Sikorski, który odznaczył go Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari.

Kolejny rok był równie udany. 20 kwietnia 1941 roku zestrzelił Messerschmitta Bf 109, 18 czerwca następnego. 22 czerwca, czyli cztery dni później, powiększył konto o dwa zwycięstwa. Jednego myśliwca zestrzelił na pewno, drugiego prawdopodobnie. Ostatnie wojenne zwycięstwo w powietrzu nad wrogim niemieckim Bf 109 osiągnął 11 lipca 1941 roku. Zaliczono je jako prawdopodobne. W ślad za bohaterską walką w powietrzu przyszły kolejne odznaczenia, uznanie w oczach angielskiej opinii publicznej oraz brytyjskich i polskich władz wojskowych. 14 lipca tego roku Trafford Leigh-Mallory, dowódca 11 Grupy Myśliwskiej w Królewskich Siłach Powietrznych Wielkiej Brytanii, udekorował Witolda Łokuciewskiego angielskim krzyżem D.F.C. (Distinguished Flying Cross – Krzyż Wybitnej Służby Lotniczej). 28 października 1941 roku Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski już po raz drugi (po raz pierwszy 1 lutego 1941 roku) uhonorował pilota Krzyżem Walecznych. Lotnik awansował także na stopień kapitana, a 20 listopada 1941 roku objął dowództwo eskadry A w Dywizjonie 303.

Odniesione zwycięstwa dały Tolowi tytuł asa lotnictwa. Na tzw. Liście Bajana – zestawienie zawiera zwycięstwa polskich pilotów myśliwskich II wojny światowej – klasyfikowany jest na 20. pozycji. Zaliczono mu osiem zestrzeleń pewnych oraz trzy i pół prawdopodobnych.

Niemiecka niewola – Stalag Luft 3. Próby ucieczki

13 marca 1942 roku kpt. Łokuciewski osłaniał grupę bombowców nad Francją. Zaatakowany przez wrogie samoloty, ranny, uszkodzoną maszyną wylądował w okolicach Saint-Omer, w pobliżu niemieckich lotnisk. Trafił do niewoli, gdzie austriacki lekarz zajął się pokiereszowaną lewą nogą. Zgruchotana kość piszczelowa i strzałkowa oraz tkwiące odłamki budziły obawy, że lekarze amputują kończynę. Na szczęście nic takiego się nie stało. Przeszedł operację, a następnie kilka miesięcy dochodził do zdrowia. 2 lipca 1942 roku przetransportowano go do Stalagu Luft 3 w Żaganiu. Przetrzymywano w nim alianckich lotników, w tym około 100 Polaków.

Niejako z marszu zaczął myśleć o odzyskaniu wolności. Znalazł się wśród osób, które w związku z plagą robactwa zażądały dezynsekcji. Niemcy zgodzili się ją przeprowadzić 15 sierpnia. Obozowicze postanowili wykorzystać sytuację. Pod pretekstem skorzystania z łaźni i odwszalni więźniowie liczyli na umknięcie z żagańskiej niewoli. Ustalono, że pójdą dwie grupy. W pierwszej, w której znalazł się Witold, wyszło 24 więźniów prowadzonych przez dwóch „wartowników”. „Eskorta” posiadała makiety karabinów oraz umundurowanie, eskortowani ubrania cywilne i żywność. Udało im się przejść przez pierwszą bramę, dokumenty nie budziły wątpliwości. To samo stało się przy bramie wyjściowej, ponieważ straż obozowa wiedziała o mającej się odbyć dezynsekcji. Gdy doszli kolumną do lasu, rozproszyli się i przebrali w cywilne ubrania. Podzieleni na małe zespoły ruszyli w drogę według zaplanowanej marszruty.

Druga, kilkuosobowa grupa nie miała tyle szczęścia. Została zatrzymana przy bramie wyjściowej. Zaalarmowano obóz i ustalono ostatecznie liczbę zbiegów. W ciągu kilku dni zatrzymano wszystkich. Łokuciewski zdążył dotrzeć do Legnicy.

/ Niemiecka niewola – Stalag Luft 3 w Żaganiu, Łokuciewski pierwszy z prawej, styczeń 1943 r., fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

 Po powrocie do Żagania nie porzucił myśli o odzyskaniu wolności. Wziął udział w przygotowaniach do tzw. wielkiej ucieczki. Spektakularne przedsięwzięcie tym razem zaangażowało kilkuset obozowiczów. Drążono podkopy poza teren obozu, którymi chciano uciec. Poza tym zajmowano się sporządzaniem map, kompasów, dokumentów, ubrań cywilnych oraz racji żywnościowych. Ostatecznie do wyjścia ze stalagu wytypowano około 200 jeńców, wyznaczając termin ucieczki na noc z 24 na 25 marca 1944 roku. Pierwsza grupa weszła do tunelu przed godziną 21. Tempo wejścia, a później wyjścia z niego, jak również szereg nieprzewidzianych okoliczności spowodowały, że nie wszyscy wytypowani opuścili miejsce zesłania. Nad ranem jeden z wartowników odkrył ślady wiodące do lasu, a wkrótce kilku zbiegów. Oddał strzał w powietrze. Pozostający w podkopie zaczęli się z niego wycofywać, natomiast ci, którzy czekali w barakach na swoją kolej (wśród nich Witold Łokuciewski), zaczęli niszczyć przedmioty mające dopomóc w ucieczce. Ostatecznie wydostało się 76 oficerów, ale tylko trzem się powiodło i odzyskali wolność. Na rozkaz Hitlera wszyscy uciekinierzy mieli zostać rozstrzelani, koniec końców zamordowano pięćdziesięciu.

Przed nadejściem Armii Czerwonej w kwietniu 1945 roku Tolo zbiegł z kilkoma kolegami z ewakuującego się obozu i ukrył w Lubece. Przebywali w opuszczonym domu. Następnie znaleźli porzucony niemiecki samochód, którym dotarli do lotniska zajmowanego przez Brytyjczyków. Stamtąd odesłano ich na Wyspy.

Ostatni dowódca Dywizjonu 303

Po powrocie do Anglii musiał się przeszkolić. Piloci latali wówczas na amerykańskich mustangach. 29 listopada ponownie trafił do Dywizjonu 303, którym dowodził kpt. Bolesław Drobiński. 1 stycznia 1946 roku otrzymał awans na majora, a miesiąc później – 1 lutego 1946 – został dowódcą „Kościuszkowców”. Miał wtedy 29 lat. Obowiązki sprawował do rozformowania jednostki 27 listopada 1946 roku.

/ Ostatni dowódca Dywizjonu 303 Witold Łokuciewski (na rękach trzyma psa Kima) z kolegami, Wielka Brytania 1946 r, fot. zbiory Bożeny Gostkowskiej

 Fala uwielbienia dla polskich lotników po wojnie opadła. Żołnierze wszelkich formacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie stanęli przed dylematem: wracać do kraju rządzonego przez komunistów czy dzielić z innymi niepewny los emigracyjny. Łokuciewski wątpliwości nie miał. Bardzo tęsknił za rodziną, która ekspatriowała się do Lublina. 8 czerwca 1947 roku na pokładzie statku Clan Lamont przypłynął do Gdańska. Czekał na niego brat Jerzy. Razem pojechali do Lublina. W mieście stał się od razu postacią rozpoznawalną. Początkowo podjął pracę w Aeroklubie Lubelskim jako instruktor. Został także członkiem Akademickiego Zrzeszenia Sportowego. Poznał wówczas studentkę prawa Wandę Szablicką, z którą ożenił się 29 czerwca 1948 roku. Rok później przyszła na świat ich córka Anna, a kilka lat później Danuta. Niestety w 1949 roku stracił pracę w Aeroklubie Lubelskim. Odebrano mu uprawnienia pilota, otrzymał nie tylko zakaz wstępu na lotnisko, ale nawet zakaz zbliżania się do niego. Miał ogromne problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Przez pewien czas pomagał teściowi w kancelarii adwokackiej, zajmował się rozwożeniem zamówionych portretów fotograficznych. Miał też epizod robotniczy w zakładzie produkującym wapno. Był poddany szykanom i rozpracowywany przez Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie. W Polsce Ludowej wybitny pilot i bohater walk z Niemcami stanowił element niepożądany.

Zmianę przyniósł dopiero rok 1956. Wtedy otrzymał powołanie do służby w lotnictwie ludowego Wojska Polskiego. Stał się też niezwykle medialny. W prasie ukazywały się wywiady z byłym dowódcą Dywizjonu 303, publikowano jego wspomnienia oraz organizowano spotkania, na których ludzie pragnęli poznać historię walk Polaków na Zachodzie. Przeprowadził się wtedy z rodziną do Warszawy.

Służbę rozpoczął 5 listopada 1956 roku. Na początku roku 1957 uczestniczył w teoretycznym kursie w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Radomiu, po którym nastąpiło szkolenie praktyczne. Gdy pierwszy raz wzbił się w powietrze odrzutowym MiG-iem, jego umiejętności zrobiły na instruktorach ogromne wrażenie. Był pilotem oblatywaczem oraz zajmował się problematyką szkolenia personelu latającego. W roku 1958 otrzymał awans na stopień podpułkownika, a w roku 1965 na pułkownika.

W roku 1969 odbył swój ostatni lot. W latach 1969-1972 pełnił także funkcję attaché wojskowego, morskiego i lotniczego przy ambasadzie PRL w Londynie. Bożena Gostkowska podaje, że o mianowanie Tola zabiegała strona brytyjska, której zależało na ociepleniu stosunków z PRL-em i angielską Polonią. Łokuciewski ze swoją przeszłością wydawał się odpowiednim kandydatem. W czasie trzyletniego pobytu w Wielkiej Brytanii doświadczył spotkania z królową angielską oraz życzliwych kontaktów z dawnymi kolegami walki. Część jednak polskiego środowiska lotniczego traktowała go chłodno, a wręcz bojkotowała, co boleśnie przeżył.

Nie zapisał się do partii, a w 1974 roku przeszedł w stan spoczynku. Na emeryturze zaangażował się w działalność Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Od 1988 roku do swojej śmierci był członkiem Rady Pamięci Walk i Męczeństwa oraz jednym z inicjatorów odbudowy zniszczonego przez Niemców Pomnika Lotnika w Warszawie. W roku 1989 kandydował bezskutecznie do sejmu. Ponownie dużo jeździł po kraju, często bywał w Szkole Orląt i spotykał się z młodzieżą. Zaczął spisywać swoje wspomnienia. Sprawował też funkcję konsultanta filmowego o tematyce lotniczej, m.in. podczas realizacji filmu „Paryż – Warszawa bez wizy”.

Nie zapominał o swojej młodości i przyjaciołach tamtego okresu. Aktorka Irena Górska-Damięcka w książce „Wygrałam życie” pisze o comiesięcznych spotkaniach Oszmiańczuków w Warszawie. Interesował się pracami nad powstającą monografią oszmiańskiego gimnazjum. Gdy Stanisław Kiejdo zorganizował w Słupsku pierwszy zjazd absolwentów tej szkoły, był jednym z jego uczestników.

Zmarł 17 kwietnia 1990 roku z powodu choroby nowotworowej. Pogrzeb z honorami wojskowymi miał miejsce 23 kwietnia. Spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Postać Witolda Łokuciewskiego jest dziś znana większości miłośników lotnictwa. Osobie tego wybitnego pilota poświęcono książki i wymieniano go w publikacjach dotyczących walk wrześniowych w Polsce oraz bitwy o Anglię. Był jednym z bohaterów głośnych ostatnio filmów fabularnych o tematyce wojennej. Jego imieniem nazwano ulicę na warszawskim Bemowie. Odsłonięto poświęcone mu tablice pamiątkowe w Warszawie i w Lublinie. Wizerunek Tola umieszczono także na samolocie MiG-29 nr 83 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Za działalność społeczną otrzymał m.in. Krzyż Komandorski oraz Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

/ Tablica pamiątkowa przy ulicy Dickensa 34 w Warszawie, gdzie mieszkał Witold Łokuciewski, fot. zbiory Tomasza Kiejdo

 Autor tekstu wyraża wdzięczność za pomoc przy powstawaniu artykułu siostrzenicy pilota Bożenie Gostkowskiej, autorce książek: Tolo muszkieter z Dywizjonu 303, Opowieści z rodzinnych albumów Łokuciewskich oraz współautorce książki: Lotnictwo to moje życie!

Literatura:

Cloud Stanley i Olson Lynne, Sprawa honoru Dywizjon 303 Kościuszkowski Zapomniani bohaterowie II wojny światowej, Albatros 2004
Gostkowska Bożena, Tolo – muszkieter z Dywizjonu 303, AMF Plus Group, Warszawa 2007
Gostkowska Bożena, Opowieści z rodzinnych albumów Łokuciewskich, Warszawa 2017
Gostkowska Bożena, Gostkowski Tomasz, Matusiak Wojciech, Lotnictwo to moje życie!: wspomnienia płk. pil. Witolda Łokuciewskiego ze "Szkoły Orląt", kampanii wrześniowej, Dywizjonu 303 i Stalagu Luft 3, Gretza--Robert Gretzyngier, Warszawa 2017.
Górska-Damięcka Irena, Wygrałam życie, Prószyński i S-ka, Warszawa 1997
Kiejdo Stanisław i zespół redakcyjny, Monografia Państwowego Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Oszmianie, Gdańsk 1991
Kiejdo Tomasz, Oszmiańskie historie - Antoni i Beniamina Łokuciewscy w: Kresowy Serwis Informacyjny nr 127 z 1 grudnia 2021
Pawlak Jerzy, Polskie eskadry w wojnie obronnej. Wrzesień 1939, WKiŁ, Warszawa 1991
Sławiński Kazimierz, Lotnicy września, Instytut Wydawniczy „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1972
Szubański Rajmund, Pięćdziesięciu z Żagania, Książka i Wiedza, Warszawa 1987
Archiwalia:
CAW – Kolekcja akt żołnierzy polskich powracających z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie