Dzisiaj jest: 25 Styczeń 2022        Imieniny: Tatiana, Paweł, Miłosz
Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

/ Tablica na krzyżu w Chołoniewiczach Spotkanie z Natalią Słuczyk było, jak to ujął ks. biskup Marcjan Trofimiak – Dei Consilio (nieprzeniknionym wyrokiem Bożym). Kiedy szukając za dworem Kerna studni,…

Readmore..

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

„Lwów jest miastem, które ciągle się uśmiecha. Uczucie jakie żywią lwowianin dla Lwowa nie jest już miłością... jest opętaniem. Opętaniem przez wielką czarownicę - duszę Lwowa. Dusza ta wszędzie i…

Readmore..

Moje Kresy.  Weronika Antoniewicz. Cz.4

Moje Kresy. Weronika Antoniewicz. Cz.4

/ Jubileusz 80-lecia Weroniki Antoniewicz w 2014 roku Po ogłoszeniu 9 maja 1945 roku zakończenia wojny, mama razem z rodzinami u nas mieszkającymi postanowiła, że opuszczamy ojcowiznę w Łosiaczu i…

Readmore..

Moje partyzanckie  ścieżki na Wołyniu. cz.1

Moje partyzanckie ścieżki na Wołyniu. cz.1

Matka wysłała mnie i szwagra Janka do Zasmyk po „rąbankę”. Nie wiedziałem, że Janek, pracujący jako konduktor na kolei, jest w konspiracji i utrzymuje łączność między Lublinem, Kowlem, Zdołbunowem, Równem.…

Readmore..

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem  własnej Ojczyzny

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny

„Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich, chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Chołoniewicze–studnia śmierci. Gromada Chołoniewicze, gmina Silno, powiat Łuck,woj. wołyńskie, parafia Chłoniewicze Babcia Natalia Słuczyk, stanęła na zaoranym polu i laską pokazała miejsce „tu była studnia”. Do niej wrzucili rodzinę sklepikarza…

Readmore..

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

W dniu 8 stycznia 2022 roku na wieczną wartę odszedł Franciszek Kiejdo. Urodził się 3 października 1922 roku w miejscowości Mordasy w powiecie oszmiańskim, województwo wileńskie. W trakcie wojny był…

Readmore..

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Ohydne skrzynie w które władze Lwowa zapakowały Lwy na Cm. Obrońców Lwowa ucierpiały podczas tegorocznych huraganów, aż w końcu jedna z nich rozleciała się całkowicie. Już po dwóch dniach zastąpiono…

Readmore..

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Solidarność dla Ukrainy wobec rosyjskich nacisków i prowokacji oraz sytuacja bezpieczeństwa w regionie – to główne tematy szczytu Trójkąta Lubelskiego, który odbył się w Hucie na Ukrainie. To także kolejna…

Readmore..

Demaskujemy mieszkających w Polsce, być może obok nas zbrodniarzy wojennych którzy żyją na podstawie zrabowanych Polakom dokumentów

Demaskujemy mieszkających w Polsce, być może obok nas zbrodniarzy wojennych którzy żyją na podstawie zrabowanych Polakom dokumentów

Od czytelnika i zarazem korespondenta KSI Antoniego Dąbrowskiego z Dębna otrzymaliśmy poniżej zamieszczony (archiwalny już) materiał prasowy potwierdzający fakt przenikania na tereny PRL uciekających przed Armią Czerwoną zbrodniarzy wojennych. Na…

Readmore..

W krwawym zakolu Krycińskiego.Cz.3

W krwawym zakolu Krycińskiego.Cz.3

1 czerwca 1946 r. we wsi Hermanowice pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 7 Polaków. We wsi Iskań pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 1 Polkę…

Readmore..

Bal we Lwowie, czyli jak wyglądał  Sylwester na Kresach

Bal we Lwowie, czyli jak wyglądał Sylwester na Kresach

Wieczór sylwestrowy na Kresach zobowiązywał do wyjątkowej elegancji; liczyły się najmodniejsze kreacje prosto z Paryża - przypomniał historyk Tomasz Kuba Kozłowski, który w Domu Spotkań z Historią w Warszawie opowiadał…

Readmore..

Lublin - Kłamstwo grekokatolików o ks. Kowczu

/ Abp Szewczuk święci pomnik ks. Kowcza

W dniu 4.10.2021 r przy drodze prowadzącej na komunalny cmentarz rzymskokatolicki w  Lublinie odsłonięto pomnik greckokatolickiego księdza Emiliana Kowcza. Zazwyczaj w takich miejscach stawiany jest rzymskokatolicki krzyż, który ukazuje zwycięstwo Życia nad śmiercią. W Lublinie decyzją radnych miasta postawiono pomnik greckokatolickiego batiuszki, i nie wiadomo czy to się śmiać z tego czy też płakać. Pomnik wykuty w granicie przedstawia postać przy stole z rękoma opartymi na nim. Taka forma pomnika kojarzona jest raczej z osobą stojącą przy barze, bo kapłan przy sprawowaniu eucharystii nigdy takiej postawy nie przyjmuje. Przy takiej scenerii lublinianie muszą udawać się na cmentarz aby pożegnać w ostatniej drodze swoich najbliższych, przyjaciół i znajomych. Chronologię upamiętnienia ks. Kowcza w Lublinie, opisałem w kwietniu 2021 r w artykule pt. Lublin-czy tu jeszcze jest Polska czy już Ukraina, który jest dostępny na stronach kresowych.

Zwróciłem się z prośbą o publikację  tego artykułu w lubelskich mediach lecz nikt nie odważył się w wolnej i niepodległej Polsce tego zamieścić. Inicjatorem budowy obelisku i pomnika ks. Kowcza na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjny na Majdanku  jest ks. Stefan Batruch proboszcz greckokatolickiej parafii Narodzenia NMP w Lublinie, który jest jednocześnie prezesem Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza. Aby w pełni zrozumieć postawę ks S. Batrucha i jego rzekomą troskę o pojednanie Polaków i Ukraińców warto zajrzeć na blog grekokatolickiego diakona, Ukraińca Piotra Siwickiego który pisze tak: „Media ciągle wspominają o księdzu greko-katolickim o nazwisku Batruch, który mówiąc głośno o pojednaniu kłania się „OUN-UPA”. Taką opinię posiada ks. Batruch we własnym środowisku, która jest bardzo istotna aby zrozumieć dlaczego był tak silnie zaangażowany w upamiętnienie ks. Kowcza w naszym mieście.

/ Abp Szewczuk święci pomnik ku czci OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów)

Ks. Kowcz w Armii Halickiej. Symbolem dążeń niepodległościowych polskich i ukraińskich w końcu I wojny światowej były zaciekłe walki o Lwów. Walki te to ogromny wysiłek militarny Polaków aby odtworzyć granice Polski po 123 latach zaborów na terenach, które przed rozbiorami wchodziły w skład I Rzeczypospolitej.

Po upadku państwa austriackiego 1 listopada 1918 r rząd austriacki zostawił w Galicji Wschodniej wiele żołnierskich pułków czysto ruskich ale wzmocnionych równie żołnierzami z pułków niemieckich i węgierskich, którzy oddali się pod władzę tzw. Narodowej Rady Ukraińskiej (ukonstytuowała się 19.10.1918 na zjeździe we Lwowie), która była tą siłą zbrojną przy pomocy której obejmowała rządy w całej Galicji Wschodniej.

Zachodnio-ukraińska Republika Ludowa proklamowała niepodległość 1 listopada 1918 r (prawne podstawy państwa określała przyjęta 13.11.1918 r tymczasowa ustawa) które obejmowało również tereny Galicji Wschodniej. ZURL (Zachodnioukraińska Republika Ludowa) stosunkowo szybko przeprowadziła mobilizację i zdołała zorganizować własne siły zbrojne – Armię Halicką (Hałyćka Armija)  co dało początkowo władzom republiki przekonanie o własnej sile militarnej. W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 r. oddziały  ukraińskie opanowały strategiczne miejsca we Lwowie, najważniejszych gmachów publicznych i obiektów wojskowych. Ukraińcy zaatakowali Lwów w najgorszym dla Polski momencie nie istniało bowiem jeszcze niepodległe państwo polskie, zaskoczeni Polacy nie byli przygotowani na starcie. Walki o Lwów były pierwszym konfliktem, jaki musiała stoczyć odradzająca się Rzeczpospolita i odegrały istotną rolę w procesie odbudowy państwa polskiego. Złotymi zgłoskami na kartach naszych dziejów narodowych zapisali się liczni młodzi bohaterowie, którzy stali się dla następnych pokoleń wzorem poświęcenia i patriotyzmu. Miasto zostało obronione, choć Wojsko Polskie aż do kwietnia 1919 roku toczyło jeszcze boje z oddziałami Ukraińskiej Armii Halickiej starającej się opanować polskie terytorium. Przez lata wymazywano z naszej historii dokonania mieszkańców Lwowa w walce o wolną Polskę, jak i świadomość polskości Kresów Wschodnich. Radni miasta Lublin honorując pomnikiem osobę, która służyła w Armii Halickiej tym samym upokorzyli ofiary młodych lwowiaków, który swoje życie złożyli na ołtarzu ojczyzny. Zamach wojskowy Ukraińców na ziemie polskie dokonany w nocy z 31.10/1.11.1918 r poparło duchowieństwo unickie i wielu księży wzięło w nim czynny udział czego przykładem jest postać ks. E. Kowcza. Istniało powszechne przekonanie, że duchowym sprawcą zrywu listopadowego był Metropolita A. Szeptycki.

Spośród wielu duchownych unickich występujących aktywnie przeciwko państwu polskiemu należy wymienić ks. dr Stefana Juryka, który był najbardziej zaufanym doradcą Metropolity A. Szeptyckiego. Był on autorem odezwy do narodu z dnia 28.11.1918 r gdzie apelował do kapłanów unickich aby organizowali lud do walki. Należy wymienić ks. Józefa Cegielskiego który dawał taką naukę: „młodzieńcze ukraiński idź na pozycję, skoro ci tam zabraknie broni, to bij Lachów kułakami” Metropolita A. Szeptycki nazwał jego „kapłanem wielu zasług”. Należy wymienić również greckokatolickiego księdza Andrija Bandery (ojca największego zbrodniarza Stepana Bandery) kapelana i oficera Armii Halickiej i w której to armii służył również ks. Emilian Kowcz. Ambony w Galicji były miejscem skąd księża uniccy głosili nienawiść ku drugiemu obrządkowi katolickiemu i bratniemu narodowi. W maju 1919 r wojska polskie opanowały Galicje Wschodnią i wtedy wyszły na jaw okrucieństwa i zbrodnie dokonane na Polakach przez Ukraińców i żołnierzy Armii Halickiej podczas ich półrocznego panowania w tym regionie. W celu zbadania okrucieństw ukraińskich powołana została specjalna sejmowa komisja śledcza na czele z posłem Janem Zamorskim, który na posiedzeniu 66 Sejmu dnia 9 lipca 1919 r ujawnił następujące zbrodnie:

„Hańbiono kościoły - rabowano naczynia liturgiczne, w kościele zrobiono wychodek. Grano na organach a pijana dzicz tańczyła, gdy tego było im mało ciągnęli figurę Matki Bożej lub Pana Jezusa do studni aby napili się wody, tak było np.  we Fradze. Ściągano pieniądze od Polaków pod pozorem zamieniania monety austriackiej na ukraińską. Utworzono obozy jenieckie dla cywilów, których spędzano do nie opalanych baraków, n.p w Tarnopolu boso przy mrozie przeszło 200 ludzi wypędzono do roboty. Podpalano wsie i mordowano ludzi, szczególnie we wsiach które miały opinię wsi polskiej. Strzelano do ludzi ktokolwiek wyszedł z podpalonej chaty, padł zabity albo ranny. Po wypędzeniu do robót zwracano szczególną uwagę na dziewczęta, które następnie oddawano żołnierzom do użytku, zazwyczaj nasyciwszy swoje chucie żołnierze przeważnie mordowali swoje ofiary. We wsi Chodaczków Wielki cztery dziewczęta zostały zamordowane w ogrodzie, lecz przedtem oderżnięto im piersi a żołnierze ukraińscy podrzucali nimi jak piłką. Wiadomym, że niewiastom stawiano granat we wstydliwe miejsce i rozrywano. Rozstrzeliwano jeńców polskich a księdza z Wiśniowca zakopano żywcem do góry nogami, grzebanie żywcem powtarzało się bardzo często. Mordowali też niemowlęta. Podczas dokonanych ekshumacji stwierdzono że zwłoki odarte były z odzieży, wrzuceni żywcem, istniały ślady okrutnego znęcania nad ofiarami, wyrywano języki i palce. Najokrutniej postępowali żołnierze półinteligenci, oficerowie, synowie popów. Jest to wytwór tej szkoły, która zaprawia młodzież na hajdamaków w pojęciu Tarasa Szewczenki”.

Powyższe jest dużym skrótem, całość: (Zob. Mowy Sejmowe Nr 7 "O okrucieństwach hajdamackich"). W takiej to Armii Halickiej służył greckokatolicki ksiądz Emilian Kowcz, który sprawował funkcję kapelana w stopniu setnika-kapitana i musiał wiedzieć o popełnionych zbrodniach dokonanych przez żołnierzy ukraińskich z AH na obywatelach polskiego pochodzenia. W życiorysie księdza Kowcza możemy wyczytać, że wypowiadał się za pokojowym współistnieniem Polaków i Ukraińców ale nie znajdziemy tam ani jednego zdania, że był przeciwny powyższym zbrodniom.

Ks. Kowcz założyciel organizacji „Płast” która dokonywała akcji sabotażowych w Małopolsce Wschodniej.

Dwanaście lat po zaciekłych walkach o Lwów przywódcy ukraińscy przystąpili znowu do realizacji planów utworzenia niezależnej Ukrainy z terenów należących do państwa polskiego. Lata 1919 – 1930 nie były jednak okresem spokoju lecz bogate w działalność agitacyjną i akcje manifestacyjne (pod pretekstem praktyk religijnych) o charakterze politycznym, których organizatorami byli głównie duchowni grekokatoliccy i niektórzy przywódcy partii UWO (Ukraińska Wojskowa Organizacja powstała w 1920 r utworzyli ją byli oficerowie Ukraińskiej Armii Halickiej).

UWO była nielegalną, sabotażową terrorystyczną organizacją ukraińską działającą w II Rzeczypospolitej. Cerkiew grekokatolicka, która z mocy konkordatu zawartego w dniu 10.02.1925 r stanowiła hierarchicznie odrębną prowincję kościelną w Polsce stała się dla ukraińskiego nacjonalizmu bazą antypolskich i antypaństwowych działań. Stosunek kleru greckokatolickiego do państwa polskiego był na ogół nieprzychylny a nawet wrogi i wszelkie wysiłki władz polskich na terenach południowo-wschodnich nie dawały pożądanych rezultatów. Głównym celem kleru było oderwanie od Polski trzech województw Małopolski Wschodniej dlatego czyniły starania aby panował tam stan ciągłego wrzenia.

W 1929 r powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)  w skład której weszły struktury UWO i te dwie organizacje (UWO i OUN) w drugiej połowie 1930 r zorganizowały w Małopolsce Wschodniej na szeroką skalę akcje sabotażowe. Działalność sabotażowa polegała na: podpalanie budynków gospodarczych ludności polskiej, zebranych płodów rolnych oraz budynków administracyjnych, dokonywano sabotażu na torach kolejowych i liniach energetycznych, telefonicznych, dokonywano ataku na wozy pocztowe. Najwięcej wypadków było w tych powiatach w których istniały gimnazja ukraińskie bądź też silniejsze ukraińskie organizacje młodzieżowe, sportowe lub kulturalne jak „Sokiły”, Płasty”, „Łuhy” i „Proswity”. Masowy udział w akcjach sabotażowych brała młodzież szkolna i akademicka. Od lipca do października ( 1930 r) w Przemyślanach dokonano 4 akcji sabotażowych gdzie proboszczem wspólnoty greckokatolickiego kościoła św. Mikołaja był ks. E. Kowcz. Rząd polski zastosował akcję represyjną i pacyfikacyjną polegającą na przeszukaniu domów, obór, stajni, stodół, piwnic we wskazanych miejscowościach gdzie wcześniej oddział wojskowy otoczył wieś posterunkami. Rewizje przyczyniły się do wykrycia dużej ilości broni, materiałów łatwopalnych, prochu strzelniczego oraz innych materiałów łatwopalnych. Aresztowano 1739 osób z czego 1143 spraw oddano sądom. Wśród aresztowanych byli duchowni greckokatoliccy o czym można przeczytać w piśmie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nr PN.258/2/30/tajne z dnia 22 listopada 1930 r do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego: „ Ministerstwo Spraw Wewnętrznych komunikuje, iż podczas akcji pacyfikacyjnej w Małopolsce Wschodniej zostali aresztowani następujący księża obrządku grecko-katolickiego, względnie słuchacze tegoż obrządku: (…) 2/ Na terenie Województwa tarnopolskiego w okresie akcji pacyfikacyjnej aresztowani zostali niżej wymienieni księża gr. kat. 1. Kowcz Emilian proboszcz aresztowany w Przemyślanach dnia 27.09.1930 za założenie nielegalnego stow. „Płast” dowody zeznania świadków. Odstawiony do Prok. Przy S. Okr. W Brzeżanach gdzie z aresztów śledczych został zwolniony 8.11.1930 i obecnie odpowiada z wolnej stopy”. (Zob. F. Rzemieniuk - Walki polityczne grekokatolickiego duchowieństwa). Powyższe dowodzi, że zaangażowanie grekokatolików w w/w organizacje szło w parze z obniżeniem godności stanu kapłańskiego. Po serii terrorystycznych akcji w 1930 r. został zdelegalizowany „Płast”  ukraiński skauting. Ksiądz Kowcz wykorzystywał młodzież do szerzenia wrogości do rządu i narodu polskiego, zakładał organizacje która dokonywała antypolskich akcji: napady, podpalenia działania zbrojne, dywersja, dokonywał tego na terenie Rzeczypospolitej gdzie mieszkał i gdzie jadł polski chleb.

Dlaczego grekokatolicy zwiększyli dni katorgi na Majdanku o sześć miesięcy dla ks. Kowcza.

Prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki z Wydziału Nauk Historycznych UKSW w Warszawie w wydawnictwie uniwersytetu tom 14 z 1976 r w opracowaniu „Życie religijne więźniów Majdanka” opartej na ogromnej literaturze pisze: (… wypadki spowiadania były sporadyczne. Z relacji więźniów wynika, że udzielał rozgrzeszeń wspomniany poprzednio, nieznany z nazwiska, 63 letni ksiądz grecko-katolicki z Rohatynia.

On też pocieszał współwięźniów i zachęcał do cierpliwego znoszenia losu. Jednakże po przeżyciach w więzieniu lwowskim żył w Majdanku zaledwie dwa miesiące). W książce ks. Batrucha pt. „Błogosławiony Emilian Kowcz Proboszcz Majdanka” jest udokumentowane dwa miesiące pobytu ks. Kowcza na Majdanku, są to kserokopie trzech kartek z dnia 18 stycznia 1944 r, 27 stycznia 1944 r oraz 1 marca 1944 r do syna ks. Serhija potwierdzające otrzymanie paczki żywnościowej. Natomiast w tej samej książce ks. Batruch podaje datę przybycia na Majdanek Ks. Kowcza w sierpniu 1943 r, wynika z tego że syn Serhij nie wysłał do ojca na Majdanek paczki żywnościowej przez pól roku chociaż posiadał taką możliwość a władze obozu zezwalały - co za wyrodny syn. To nie był syn wyrodny to kłamstwo ks. Batrucha posunięte do tego stopnia, że jedno przeczy drugiemu i to kłamstwo razi tym bardziej bo dotyczy osoby, którą Jan Paweł II wyniósł na ołtarze. Profesor Wysocki pisząc w w/w artykule że ks. Kowcz przybywał na Majdanku przez dwa miesiące bazował na wiarygodnych dokumentach i miał całkowitą rację. W lutym1943 r Polakom przybywającym na Majdanku zezwolono na pisanie i wysyłanie miesięcznie 2 kart pocztowych lub listu, które miały ściśle określoną formę i treść. Więźniowie wysyłali karty pocztowe potwierdzające otrzymanie paczki żywnościowej i mimo skąpych informacji często karty te były dla rodzin jedynym potwierdzeniem, że więźniowie żyją.

Jak wiele instytucji Lublina oplatają macki ukraińskie doświadczyłem czyniąc starania o pomnik wołyński ale nie przepuszczałem że sięgają również struktury organizacyjnej Państwowego Muzeum na Majdanku. Pani Beata Siwek-Ciupak Kierownik Centrum Obsługi Zwiedzających umieściła w zeszytach Majdanka w 2008 r artykuł pt. „Więźniowie ukraińskiego pochodzenia na Majdanku” opisując a jakże uwięzienie ks. Kowcza. Wszystkie daty pobytu na Majdanku księdza zamieszczone w artykule zostały skopiowane i wklejone do książki ks. Batrucha. Szukając odpowiedzi na pytanie jak to możliwe aby na terenie byłego obozu na Majdanku były dwa upamiętnienia ks. Kowcza należy pójść i tą drogą rozważań. PCK i RGO (Rada Główna Opiekuńcza) za zgodą władz obozowych dostarczyło w latach 1942 – 1944 do KL Majdanek ponad 572 tys. kg. żywności, 90 skrzyń lekarstw oraz wyposażenie dla szpitala obozowego, były to dostawy ogólne bez scedowania na konkretne osoby. Wprawdzie oficjalnie pomoc społeczna mogła być przeznaczona jedynie dla Polaków, ale działająca wewnątrz organizacja więźniów solidarnie otaczała opieką inne narodowości i dary dzielono miedzy całą społeczność więźniarską.  

Proboszcz Majdanka niespotykane kłamstwo ks. Batrucha

Od 2004 r ks. Stefan Batruch głosi, że ks. Kowcz wśród więźniów Majdanka był nazywany „proboszczem”.

W 1976 r Bożena Fiała opublikowała w rocznikach humanistycznych, tom XXIV, zeszyt 2 wyniki ogromnej pracy naukowej p.t. „Zycie religijne więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym na Majdanku 1942-1944”. Praca ta oparta jest na wspomnieniach ponad 500 więźniów, które w większości znajdują się w archiwum na Majdanku ale również dotarła do osób żyjących jeszcze w tamtym czasie, którzy byli żywymi świadkami. Są w tym opracowaniu wymienieni prawie wszyscy kapłani rzymskokatoliccy, którzy przeszli przez bramy Majdanka ale nie ma tam nawet jednego zdania o ks. Kowczu. Sięgnąłem więc do źródła, którą jest książka „Błogosławiony Emilian Kowcz Proboszcz Majdanka” aby się dowiedzieć na jakiej podstawie ks. Batruch od 2004 r głosi, że ks. Kowcz to „proboszcz Majdanka” sadząc, że tutaj znajdę odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Są w niej zawarte dwie relacje osób, które miały kontakt z ks. Kowczem.

Pierwsza opisuje jak córka księdza o imieniu Lidia uciekając do Niemiec Zachodnich po zakończeniu II wojny światowej spotkała w Pradze pana Jana Kulikowskiego, który był z księdzem Kowczem na Majdanku. Opowiadał, że miał problemy z nogami, że zabrano jego do szpitala z którego nie wrócił, że wspierał moralnie więźniów, spowiadał i udzielał komunii. I druga relacja opisuje jak córka księdza o imieniu Anna odszukała w amerykańskim Detroit Mykoła Zacuchnego, który był na Majdanku i widział jak ks. Kowcz z trudem pchał taczkę załadowaną kamieniami.

Na bazie tych dwóch relacji ks. Batruch nadał tytuł księdzu „proboszcz Majdanka”. Jest w tym ogromy tragizm ukazujący jak można manipulować osobami wierzącymi w Boga, które są w kościele greckokatolickim. Tego robić nie wolno bo osoba, która jest wyniesiona na ołtarze kościoła musi posiadać jasny i klarowny przekaz ukazujący jaki heroizm wiary doprowadził ją do świętości. Przecież wszyscy kapłani będący na Majdanku godnie reprezentowali stan duchowny, organizowali nabożeństwa, modlitwy, śpiewy, spowiadali i udzielali komunii. Grozą zieje fakt, że za ks. Batruchem w lubelskich mediach bezkrytycznie powielane jest to kłamstwo – „proboszcz Majdanka” ( Gazeta Wyborcza, Kurier Lubelski, Dziennik Wschodni, Panorama Lubelska). Ale jeszcze większym niebezpieczeństwem dla kościoła katolickiego jest to, że w mediach katolickich – Niedziela, Gość Niedzielny, Nasz Dziennik, to kłamstwo ks. Batrucha jest powielane. Szczytem demagogii o „proboszczu Majdanka” była postawa ks. arcybiskupa Józefa Życińskiego (Metropolita Lubelski zm. 10.02.2011 r), który dla odsłonięcia „tabliczki” z nazwą ronda ks. Kowcza w Lublinie pisze do wiernych 15 lutego 2004 list pasterski. Zastanawiającym jest jak to być może, że ks. Batruch był w stanie wygenerować taką propagandę o „proboszczu Majdanka”. Niemożliwym jest aby w tym procederze działał san bo za nim powtarzały ten „slogan” media świeckie i katolickie jednym głosem - kto za tym stoi?, kto to firmuje?, kto to opłaca?.

Gryps ks. Kowcza którego strofy widnieją na pomniku – nie istnieje.

Gryps wysłany z Majdanka przez ks. Kowcza na, który powołuje się ks. Batruch i którego strofy wykuto na pomniku, nie został umieszczony w książce „Błogosławiony Emilian Kowcz…”. Największy dowód, który był inspiracją do budowy pomnika na terenie byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku nie został uwzględniony w w/w książce. Dlatego pytam się na jakiej podstawie wyryto na pomniku takie słowa: „Rozumiem, że robicie starania o moje uwolnienie. Proszę nic nie róbcie w tej sprawie. Wszyscy jesteśmy tu równi „ Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Łotysze czy Estończycy”. Jestem tu teraz jedynym kapłanem. Tutaj widzę Boga – Boga który jest Jeden dla wszystkich nas, bez względu na nasze religijne odmienności. Może nasze kościoły się różnią, lecz we wszystkich nich rządzi ten sam Wszechmogący Bóg”. Ks. Kowcz przybył na Majdanek już chory na początku 1944 r z więzienia we Lwowie gdzie przebywał pól roku. W wyniku nie leczonej i źle oczyszczonej głębokiej rany, której się nabył wcześniej, (zakażenie ropne prawej nogi) szybko rozwijała się martwica tkanki (gangrena). Musiał bardzo cierpieć, bo w takim stanie chorobowym występuje gorączka, przyspieszony oddech, człowiek jest zamroczony i osłabiony a jeszcze zmuszany był do pchania taczki załadowanej kamieniami. W stanie agonalnym człowiek wierzący w cichości i pokorze powierza się modlitwie do Boga a nie obnosi się swoim cierpieniem i pisze górnolotne słowa. Jest relacja, że ksiądz modlił się, spowiadał i podtrzymywał innych na duchu. Ks. Batruch nie umieścił grypsu ks. Kowcza w książce – dlaczego -  bo jego nie ma. Wyryte słowa na pomniku zostały napisane przez ks. Batrucha na al. Warszawskiej 71 i stwierdzam to z całą odpowiedzialnością. Ks. Batruch pisząc ten gryps powinien sprawdzić fakty, bo ks. Kowcz nie był wówczas jedynym kapłanem na Majdanku, był jeszcze ks. Witold Kiedrowski, który podczas ewakuacji Majdanka został wywieziony transportem 13 IV 1944  do Auschwitz. Na pomniku wyryto słowa aby rodzina nie robiła starań o uwolnienie ks. Kowcza gdy przebywał na Majdanku. Przecież ksiądz był w więzieniu we Lwowie pól roku to dlaczego nie zostały uwzględnione w książce starania rodziny o jego uwolnienie tam gdzie był blisko domu. Ks. S. Batruch postawił dwa upamiętnienia ks. Kowcza na terenie byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku i wyrył słowa na pomniku, które mówią o tym, że tutaj wszyscy więźniowie byli równi. Skoro byli równi w okresie funkcjonowania obozu to ten status dotyczy wszystkich ofiar i należy również dzisiaj z godnością honorować i nie upamiętniać jednej osoby. Wszystkie ofiary Majdanka upamiętnia jeden „Pomnik-Mauzoleum” bo wszyscy byli tutaj równi.  Dzisiaj niestety tylko jeden więzień ma dwa upamiętnienia i jest to jawnym szyderstwem z 360 tysięcy więźniów Majdanka.

Następnym kłamstwem w książce ks. Batrucha jest  fakt jak przedstawia się uwolnienie Żydów przez ks. Kowcza z płonącej synagogi w Przemyślanach, w której czytamy:

„Pewnego dnia do synagogi, w której modliły się dziesiątki osób, niemieccy żołnierze wrzucili bomby zapalające. Zamknęli drzwi i pilnowali, by nikt nie uciekł z płonącego budynku. Żydzi, którzy wyrwali się z okrążenia z płaczem przybiegli do ks. Kowcza a on bez wahania pobiegł ratować ludzi. Doskonale znał język niemiecki więc gdy się znalazł przy synagodze, krzyknął do żołnierzy, by poszli precz. To dziwne bo posłuchali – wsiedli na motocykle i odjechali”.

Jednym słowem „cud” a jak wyglądała rzeczywistość. W dniu 4.07.1941 r żołnierze niemieccy wraz z miejscowymi nacjonalistami ukraińskimi przeprowadzili pogrom Żydów dokonując okropnego ich bicia i okradania z wszelkiej kosztowności. Aby Żydzi nigdy nie upominali się o swój majątek Niemcy z Ukraińcami postanowili ich wymordować, zamknęli więc Żydów w synagodze a następnie podpalili budynek. Relacje świadków tej zbrodni opisane są w książce „Józef Wyspiański - Barbarzyństwo OUN-UPA”: „Niemcy wraz z Ukraińcami spędzili kilkunastu Żydów do synagogi, oblali budynek benzyną i podpalili. Ludzie palili się żywcem. Dookoła synagogi stały piętrowe domki, których ściany były wykonane z drewna i ubitej gliny. One również zaczęły się palić. Z jednej posesji wybiegł starszy brodaty Żyd z ubraniem w ogniu, upadł na ulicę, wołając wody. Obok niego stał esesman z psem, szczując na Żyda. W pewnym momencie podszedł do rannego Żyda - Ukrainiec z Przemyślan, S. Kobyłeckij, i z bańki polał jego głowę naftą. Buchnął wulkan ognia, a Żyd krzyczał z bólu na całe gardło. rel. Genowefa Czajkowska”.

Inna relacja:

„W czasie palenia żydowskiej bożnicy (1941 r.) widziałem dwóch Ukraińców z Przemyślan, o znanych mi nazwiskach, jak wrzucali Żyda do płonącej synagogi. Krzyk palącego się Żyda był straszny i pamiętam go do dzisiaj. rel. Jerzy Peszko”. Kiedy synagoga zaczęła się dość intensywnie palić wraz z sąsiednimi drewnianymi domami - Niemcy na motorach odjechali. Wtedy grupa mieszkańców Przemyślan otworzyła zablokowane drzwi synagogi i wyprowadzono poparzonych Żydów. Gdzie jest więc bohaterstwo ks. Kowcza – oto był w tej grupie mieszkańców Przemyślan, którzy odryglowali drzwi synagogi.

Przemyślany Już w pierwszych dniach wojny 1939 r w powiecie przemyślańskim, Ukraińcy napadali i mordowali wracających z frontu polskich żołnierzy, którzy udawali się do domów. „We wrześniu 1939 r (…)

( również) ostrze ataków ukraińskich kierowało się przede wszystkim w osadników i kolonistów polskich, służbę leśną oraz ziemian. W jednym z meldunków konspiracyjnych podkreślono też, że na terenie pow. Przemyślany, Brzeżany, Podchaje, Rohatyn, Buczan w 1939 r. Ukraińcy zamordowali nadto około 2000 Polaków, spośród uciekinierów z innych dzielnic Polski” (Zob. G. Hryciuk – Zmiany ludnościowe i narodowościowe w Galicji Wschodniej i na Wołyniu w latach 1939-48). Z chwilą rozpoczęcia wojny niemiecko-sowieckiej (22.06.1941 r.)  rozpoczęły się morderstwa i terror Polaków dokonanych przez OUN-UPA w powiecie przemyślańskim (okupacja niemiecko-ukraińska). Już na początku lipca 1941 r. z okolicznych wiosek przyjechali do Przemyślan ukraińscy chłopi, aby rabować mieszkania Polaków i Żydów. Do tego faktu odniósł się ks. Batruch w książce „Błogosławiony Emilian Kowcz…” pisząc: „We wsi Korosne (5 km od Przemyślan) ktoś ograbił kilka budynków miejscowych Polaków. Ksiądz Kowcz zdecydowanie potępił takie działania parafian – Czy tak was wychowałem w ciągu tych dwunastu lat? – oburzył się podczas kazania(…) Wydawało mi się że wychowałem was na dobrych parafian a zrobiłem z was hołotę Wstyd mi za was przed Bogiem(…)”.

Jak zostali wychowani parafianie przez ks. Kowcza wskazuje opracowanie: (J. Wyspiański - Osoby zamordowane przez nacjonalistów ukraińskich w pow. Przemyślany w latach 1939-1945). Czytamy m.in. „Wybór daty napadu banderowców na niektóre wioski znajdujące się w pow. przemyślańskim nie był przypadkowy - najczęściej wybierano dni przy świąteczne, w których Polacy nie spodziewali się ataku. Przeprowadzano je znienacka, grupą kilkusetosobową, korzystając z miejscowych przewodników, którzy wskazywali polskie gospodarstwa”. Poniżej przedstawiam kilka przykładów z w/w książki obrazujących jak bandyci ukraińscy znęcali się nad Polakami, wielu z nich to wychowankowie ks. Kowcza. W nawiasie ograniczyłem się tylko do podania jednej nazwy miejscowości w powiecie przemyślańskim w którym taki sposób zbrodni nastąpił: wrzucanie żywych ludzi do płonącego domu (Przemyślany), darcie skóry na plecach i kończynach (Rozworzany), ćwiartowanie siekierą (Ciemierzyńce), wbijanie kołka do gardła (Krosienko),  podrzynanie gardła (Żędowice), rozprucie brzucha nożem (Białe), obcinanie głowy (Niedzieliska), przebijanie widłami (Świerż), zbiorowe gwałcenie przywiązanej do drzewa dziewczyny (Majdan Lipowski), nasadzanie dzieci na sztachety (Tuczna). W powiecie przemyślańskim znane są nazwiska 1184 osób narodowości polskiej, które zostały m.in. w ten sposób zamordowane. Ksiądz grekokatolicki z Przemyślan poniósł śmierć męczeńską z rąk Niemców i został beatyfikowany i upamiętniony dwoma pomnikami, natomiast księża katoliccy w powiecie przemyslańskim ponieśli śmierć męczeńską z rak Ukraińców i do dnia dzisiejszego są w zapomnieniu. Oto przykład: 9.02.1944 r w miejscowości Wołków powiat Przemyślany został bestialsko zamordowany pod figurką kościelną katolicki ksiądz Józef Kaczorowski z rąk nacjonalistów ukraińskich. 14.02.1944 r zostaje zorganizowany pogrzeb księdza na który przybywa ksiądz Stanisław Kwiatkowski proboszcz parafii Świerż. W drodze powrotnej ksiądz wraz z kilkoma osobami zostaje zatrzymany przez Ukraińców. Dwie osoby zostają zastrzelone a ksiądz porwany do lasu. Następnego dnia ludzie szukają po lasach księdza i odnajdują zamordowanego i widać na ciele jak okrutnie był torturowany, ślady okropnego bicia, na plecach wycięty nożem krzyż, rany były posypywane solą, były miejsca obdzierania księdza ze skóry a na koniec przecięty piłą.

Uroczystość odsłonięcia pomnika ks. Kowcza w Lublinie rozpoczęła się (4.10.2021 r) w Archikatedrze Lubelskiej od sprawowania liturgii według rytu bizantyjskiego w wersji ukraińskiej. Tak więc na kilka godzin za zgodą Metropolity Lubelskiego ks. abp Stanisława Budzika, Katedra Katolicka stała się Ukraińską Greckokatolicką Cerkwią, która jest współodpowiedzialna za ludobójstwo Polaków w latach 1939-47. Uroczystości przewodniczył zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego arcybiskup Światosław Szewczuk. W 2018 r dziennikarz Krzysztof Tomasik przeprowadził z abp Szewczukiem obszerny wywiad p.t. „Dialog leczy rany” w którym arcybiskup „banderyzmu nie traktuje jako nacjonalizm, ale jako patriotyzm stanowiący nieodłączny element ukraińskiej tożsamości”, w jego ocenie „przykazanie miłości bliźniego wcale nie wyklucza oddawania czci ludobójcom bezbronnych dzieci, kobiet i starców”. Powyższe swoje słowa zwierzchnik Kościoła Greckokatolickiego wcielił w życie w dniu 21 sierpnia 2019 r gdy poświecił w Samborze (ziemia Lwowska) pomnik-krzyż upamiętniający zabitych przez Niemców członków OUN-UPA, którzy zorganizowali pogrom Żydów razem z Niemcami. Poświęcenie przez abp Ś. Szewczuka pomnika bandytów z UPA-OUN nie było przeszkodą aby po uroczystości w Archikatedrze Lubelskiej poświęcić pomnik ks. Kowcza na Majdanku. Kościół greckokatolicki, na Ukrainie którego zwierzchnikiem jest arcybiskup Światosław Szewczuk nawet nie myśli o pokucie chrześcijańskiej za to, iż księża greckokatoliccy na ołtarzu Chrystusowym w okresie II wojny światowej świecili widły, siekiery i noże, którymi chwilę później banderowcy zarzynali Polaków. Dopóki Cerkiew greckokatolicka nie stanie w prawdzie i nie odetnie się od błędów przeszłości, to działanie jej władz będzie nadal dzielić Polaków i Ukraińców, a nie łączyć. W uroczystości odsłonięcia pomnika ks. Kowcza na Majdanku wzięli udział: Biskup pomocniczy Archidiecezji Lubelskiej Mieczysław Cisło, Prezydent Miasta Lublin Krzysztof Żuk, Wicewojewoda Lubelski Bolesław Gzik, Wicemarszałek Województwa Zbigniew Wojciechowski, Przewodniczący Rady Miasta Lublin Jarosław Pakuła oraz ukraińskie delegacje, m. in. ukraińska organizacja skautowa Płast”.

Zakończenie

Pomnik księdza Emiliana Kowcza postawiony na terenie byłego obozu Konzentrationslager Lublin (w tym miejscu gdzie stoi ponik znajdowały się koszary dla esesmanów) nigdy nie będzie symbolem pojednania narodu Polskiego i Ukraińskiego. Jest zbyt wiele dowodów na to, że postawa księdza w obliczu antypolskich postępowań Ukraińców była bierna i bojaźliwa. Ksiądz służąc w Armii Halickiej jest również współodpowiedzialny za zbrodnie dokonane przez żołdaków tej armii na narodzie Polskim. Z całą stanowczością należy również potępić działalność księdza w czasach pokoju gdy zakładał organizację, która podejmowała akcje  sabotażowe w II Rzeczypospolitej. Ksiądz również nigdy nie odniósł się do zbrodni ukraińskich dokonywanych na Polakach czy to przez żołdaków Armii Halickiej czy bandytów z OUN dokonywanych w roku 1939-42 na terenie powiatu przemyślańskego - późniejsze zbrodnie to czas gdy ksiądz był uwięziony. Powołam się jeszcze raz na blog greko-katolickiego diakona, Ukraińca Piotra Siwickiego który pisze tak: „ przypuszczam, że Emilian Kowcz za krytykę zbrodni zostałby zamordowany przez UPA albo przez SB OUN, po drugie, do dzisiaj nie byłby osobą błogosławioną, z powodów politycznych oczywiście, tak samo jak ksiądz Włodarczyk i około stu innych polskich kapłanów i kilkudziesięciu ukraińskich zamordowanych przez OUN-UPA”. Powyższy diakon greckokatolicki to przyszłość i nadzieja oraz dowód na to, że są w tym kościele duchowni którzy doprowadzić mogą do pojednania Polsko - Ukraińskiego. Ksiądz Kowcz został aresztowany, uwieziony i oddał życie za pomoc Żydom - wystawiał świadectwa chrztu. Za taką samą pomoc Żydom zginęli na Majdanku katoliccy księżą, ks. Andrzej Osikowicz, ks. Romuald Chłopecki i gdzie na Majdanku znajdziemy ich pomnik czy obelisk. W/w księża katoliccy pomagali Żydom bo tak nakazywało im sumienie, powołanie kapłańskie, słowa ewangelii, nauka Chrystusa. Natomiast ks. Kowcz posiadał wyrzuty sumienia, że wystawia akty chrztu Żydom, więc udał się do Metropolity A. Szeptyckiego z zapytaniem - czy godnie postępuje?. Dlatego uważam, że w/w księża katoliccy zasługują na wyniesie na ołtarze a nie ks. Kowcz. Na terenie obozu na Majdanku postawiono dwa upamiętnienia Ukraińca ks. Kowcza- grekokatolika i należy zadać pytanie jaki przekaz niesie ten fakt dla nowych pokoleń?. Nowe pokolenie, które przyjdzie po nas zada pytanie - dlaczego nie upamiętniono wyznawców innych religii, którzy tutaj zginęli: Judaizmu, Katolików, Prawosławnych, Protestantów, Badaczy Pisma Świętego. Zadadzą oni również pytanie, dlaczego nie upamiętniono więźniów 36 narodowości, którzy tutaj zginęli: Żydzi, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Niemcy, Anglicy, Ormianie, Cyganie Gruzini, Kazachowie, Litwini (…). Jak wytłumaczymy fakt, że to ks. Stefan Batruch proboszcz greckokatolickiej parafii w Lublinie w swoim szaleństwie i furii upamiętniał ks. Kowcza gdzie tylko mógł (rondo, obelisk, pomnik) i pomogli w tym jemu władze miasta Lublina, hierarchowie lubelskiego kościoła rzymskokatolickiego jak i dyrekcja muzeum na Majdanku. Dokonali tego nie zważając, że fałszują dla przyszłych pokoleń prawdziwy, przekaz historii o Majdanku. Jakie jest rozwiązane problemu przed, którym postawiono społeczność Lublina. Rozwiązaniem jest postawienie 36 pomników upamiętniających 36 narodowości oraz 5 pomników wyznawców innych religii, którzy przeszli przez bramy obozu na Majdanku. Innym rozwiązaniem jest usunięcie obelisku i pomnika Ks. Kowcza ponieważ wszystkich upamiętnia jeden „Pomnik-Mauzoleum”.

/ Katedra Katolicka czy to Cerkiew?

Zdzisław Koguciuk

Przewodniczący Obywatelskiej Inicjatywy budowy Pomnika  „Ofiar Wołynia” w Lublinie