Dzisiaj jest: 23 Kwiecień 2019        Imieniny: Jerzy, Wojciech
Kto odwiedzi Generała ?

Kto odwiedzi Generała ?

 18 kwietnia bieżącego roku przypada 75 rocznica śmierci dowódcy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, walczącej na froncie wschodnim z wojskami niemieckimi. Do dziś niestety nie udało się badaczom wyjaśnić czy…

Readmore..

Pomnik upamiętniający  pomordowanych rodaków  na Kresach, stanie  również  w Zielonej Górze

Pomnik upamiętniający pomordowanych rodaków na Kresach, stanie również w Zielonej Górze

Z przyjemnością informujemy o inicjatywie jaka narodziła się w Zielonej górze. 9 marca 2019 r. „Gazeta Lubuska” która Kresami zajmuje się od lat opublikowała niżej prezentowany materiał;Uczestnicy spotkania inaugurującego działalność…

Readmore..

Nasza kompania otrzymała zadanie na kierunlu: Włodzimierz - Uściług

Nasza kompania otrzymała zadanie na kierunlu: Włodzimierz - Uściług

Wieczorem otrzymujemy rozkaz spakowania się. Około drugiej w nocy zarządzono alarm z zachowaniem zupełnej ciszy. Składamy plecaki na wozy taborowe, a sami idziemy na miejsce zbiórki. Odbywa się normalny rytuał…

Readmore..

„Wojna polsko-ukraińska” na Wołyniu w zeznaniach banderowców.

„Wojna polsko-ukraińska” na Wołyniu w zeznaniach banderowców.

„W czerwcu 1943 roku przedstawiciel Centralnego Prowidu OUN „KŁYM SAWUR” przekazał mi ustnie tajną dyrektywę Centralnego Prowidu OUN o powszechnej fizycznej likwidacji całej ludności polskiej, zamieszkałej na terytorium zachodnich obwodów…

Readmore..

GENERAŁ LEOPOLD OKULICKI „NIEDŹWIADEK” 1898 - 1946 OSTATNI DOWÓDCA AK, OBOŃCA LWOWA

GENERAŁ LEOPOLD OKULICKI „NIEDŹWIADEK” 1898 - 1946 OSTATNI DOWÓDCA AK, OBOŃCA LWOWA

/ Płk Leopold Okulicki na tarasie budynku Dowództwa Armii Polskiej w ZSRR. Foto https://okulicki.ipn.gov.pl/oku/galeria-1/19411944/2075,1941-1944.html Leopold Okulicki, ps. „Niedźwiadek”, „Biedronka”, „Bronka”, „Jan”, „Jan Mrówka”, „Jan Ogór”, „Kobra”, „Konrad”, „Kula”, „Miller”, „Mrówka”,…

Readmore..

MIESZKAĆ NA KRESACH

MIESZKAĆ NA KRESACH

/ Kresowiacy w Wielkopolsce, w Garkach. Zdjęcie z końca lat 50-tych rodziny Drzewieckich. W centrum Jadwiga ( siostra mojej babci Marii Walkow z domu Szozda, obok jej mąż Jan i…

Readmore..

To nie są pasjonaci- to są ofiary zbrodni ludobójstwa

To nie są pasjonaci- to są ofiary zbrodni ludobójstwa

/ W Hucie Pieniackiej uczczono pamięć pomordowanych Polaków – 24 lutego 2019 W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele IPN, którzy upamiętnili kilkuset mieszkańców miejscowości zamordowanych przez żołnierzy ukraińskiej dywizji SS „Galizien” i…

Readmore..

Kresy. Ostatni świadkowie.  Potrzebna jest Wasza pomoc, aby powstała druga część filmu. O kontynuację prosili nas Kresowiacy.

Kresy. Ostatni świadkowie. Potrzebna jest Wasza pomoc, aby powstała druga część filmu. O kontynuację prosili nas Kresowiacy.

„Gazeta Lubuska” Kresami zajmuje się od lat, bo i jako dziennik ukazujący się na ziemiach zwanych odzyskanymi na ten temat byliśmy skazani. Teraz rozpoczęliśmy kolejny etap archwizowania historii, bo każdego…

Readmore..

Zmarł więzień Auschwitz. Jan Kobylański (1923-2019)

Zmarł więzień Auschwitz. Jan Kobylański (1923-2019)

W dniu 27 marca 2019 roku zmarł Jan Kobylański, pomysłodawca i wieloletni prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej. Miał 95 lat.Jan Kobylański urodził się w Równem na Wołyniu…

Readmore..

Pomoc kościołowi w Ikaźni

Pomoc kościołowi w Ikaźni

Nazywam się Jolanta Iskra. Mieszkam w Olsztynie.Moja Rodzina przyjechała na Warmię z Kresów Północnowschodnich, z okolicy dawnego miasteczka Ikaźń w powiecie brasławskim województwa wileńskiego.Ikaźń to obecnie dość duża wies na…

Readmore..

Oświęcim Wielkanocne jajko.

Oświęcim Wielkanocne jajko.

Szanowni Państwo!W NIEDZIELĘ PRZEWODNIĄ tj 28 kwietnia 2019 roku o godz. 16.00 w Hotelu „Kamieniec” ul. Zajazdowa 2 w Oświęcimiu spotkajmy się w gronie Kresowian i sympatyków Kresów Wschodnich na…

Readmore..

SŁUŻYLI BOGU, LUDZIOM I OJCZYŹNIE.  RZECZ O DUCHOWIEŃSTWIE KATOLICKIM NA WOŁYNIU W GODZINIE PRÓBY

SŁUŻYLI BOGU, LUDZIOM I OJCZYŹNIE. RZECZ O DUCHOWIEŃSTWIE KATOLICKIM NA WOŁYNIU W GODZINIE PRÓBY

O duchowieństwie rzymskokatolickim na Kresach Wschodnich, w tym na Wołyniu w czasach II Rzeczypospolitej i po wybuchu II wojny światowej można mówi w kilku aspektach. Oczywiście najważniejszy z nich -…

Readmore..

MOBILIZACJA ODDZIAŁÓW KONSPIRACYJNYCH I FORMOWANIE 27 WDP AK

Przebieg mobilizacji

Rok 1943 to rok rozstrzygających bitew na froncie wschodnim. Wojska sowieckie w szybkim tempie zbliżały się do granic II Rzeczypospolitej, a w rejonie Rokitna przekroczyły byłą granicę polsko-sowiecką. Wołyń stał się bezpośrednim zapleczem frontu niemieckiego, przybywało tu coraz więcej wojsk i jednostek logistycznych, rozpoczęła się ewakuacja administracji niemieckiej. Ludność polska zgromadzona w miastach, a szczególnie młodzież, narażona była na wywóz na przymusowe roboty do Niemiec. Groziło to zerwaniem planów mobilizacyjnych Okręgu związanych z przygotowaniami do powstania przeciw okupantowi. W tej sytuacji komendant Okręgu AK Wołyń zdecydował się na rozpoczęcie realizacji planu „Burza”. Inspektorom rejonowym wydany został rozkaz nakazujący mobilizację oddziałów konspiracyjnych AK i skierowanie ich do rejonu koncentracji w zachodniej części Wołynia. Granice tego rejonu przebiegały: na północy - wzdłuż linii kolejowej Hołoby, Kowel, Luboml, Dorohusk; na zachodzie - wzdłuż prawego brzegu rz. Bug; na południu - wzdłuż skraju lasów od Kisielina do Włodzimierza Wołyńskiego, a następnie wzdłuż szosy Włodzimierz Wołyński, Uściług; na wschodzie - wzdłuż linii kolejowej Kowel, Łuck i lewego brzegu rz. Stochód aż do jej źródeł.

Na miejsca zbiórki oddziałów wyznaczono rejon samoobrony polskiej w Zasmykach, położony na południe od Kowla oraz rejon samoobrony w Bielinie, położony na północ od Włodzimierza Wołyńskiego. W rejonach tych już od połowy 1943 r. istniała samoobrona oraz działały lotne oddziały partyzanckie „Jastrzębia”, „Sokoła”, „Piotrusia” i „Korda”, wspierające samoobronę. Mobilizacja oddziałów konspiracyjnych rozpoczęła się najwcześniej w inspektoratach najdalej wysuniętych na wschód: sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i dubieńskim. Do tych inspektoratów rozkaz o koncentracji oddziałów przekazany został już na początku grudnia 1943 r.73 Dla inspektoratów położonych w centralnej i zachodniej części Wołynia rozkaz mobilizacyjny komendanta Okręgu wydany został 15 stycznia 1944 r.

Począwszy od 16 stycznia do wyznaczonych punktów zbiórki w Zasmykach i Bielinie przybywały liczne grupy młodzieży. Ze zmobilizowanych żołnierzy konspiracji i członków samoobrony formowano oddziały wojskowe i łączono je z oddziałami partyzanckimi, które działały już w terenie. Do rejonu koncentracji ściągnięto batalion policji pomocniczej z Maciejowa, będący pozornie na służbie u Niemców. Przejście batalionu do lasu z pełnym uzbrojeniem i taborami przygotowała i zorganizowała w nocy z 20 na 21 stycznia 1944 r. grupa konspiracyjna działająca w batalionie od początku jego utworzenia. W ten sposób szeregi oddziałów w rejonie Zasmyk zasilone zostały 450 dobrze uzbrojonymi żołnierzami. W wyniku mobilizacji, w rejonie na południe od Kowla utworzono zgrupowanie p.k. „Gromada”, w skład którego weszły następujące oddziały: por. Władysława Czermińskiego „Jastrzębia” w sile około 400 ludzi, stacjonujący we wsi Suszybaba; por. Michała Fijałki „Sokoła” w sile około 420 ludzi, kwaterujący we wsi Suszybaba; por. Zbigniewa Twardego „Trzaski”, w skład którego wszedł oddział konspiracyjny „Błyskawica” z Kowla oraz oddziały samoobrony z Zielonej, Zasmyk i Dąbrowy (oddział liczył około 400 ludzi); por. Walerego Krokaya „Siwego”, składający się z oddziałów konspiracyjnych „Grom” i „Zawierucha” z Kowla oraz oddziałów samoobrony z Lublatyna, Janówki, Stanisławówki i Radomli (stan oddziału około 380 ludzi). Do zgrupowania „Gromada” włączono również oddział por. Kazimierza Filipowicza „Korda”, który działał od sierpnia 1943 r. w rejonie na południe od Lubomla jako oddział specjalnego przeznaczenia (dla utrzymywania łączności z Komendą Główną AK), liczący około 320 ludzi oraz oddział ppor. Stanisława Witamborskiego „Małego”, liczący około 40 ludzi, który od listopada 1943 r. stacjonował w Bindudze i Bystrakach, stanowiąc kompanię przeprawową na rz. Bug.74 Dowódcą zgrupowania „Gromada” mianowany został mjr Jan Szatowski ps. „Kowal”, „Zagończyk”. Dowództwo zgrupowania początkowo mieściło się w Kupiczowie, a następnie przeniesione zostało do wsi Suszybaba. Z chwilą ogłoszenia mobilizacji do Kupiczowa przeniosło się z Kowla dowództwo Okręgu AK Wołyń, przemianowane na dowództwo 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Na skutek bombardowań Kupiczowa dowództwo dywizji zmieniło miejsce postoju i rozmieściło się również we wsi Suszybaba. Równolegle z organizacją oddziałów liniowych przystąpiono do organizowania odpowiedniego zaplecza dla powstającego związku taktycznego. W oparciu o samoobronę w Zasmykach oraz oddziały „Jastrzębia” i „Sokoła” utworzono zalążki służby łączności, saperów, zwiadu taktycznego, służby zdrowia i kwatermistrzostwa. W szkole podoficerskiej zorganizowanej w Peresiece szkolono kadry dla potrzeb oddziałów. W Kupiczowie prowadzono kurs sanitariuszek i tworzono zalążek szpitala polowego. Od stycznia 1944 r. nastąpił szybki rozwój zaplecza gospodarczego: powstały pracownie szewskie, krawieckie, rusznikarskie, siodlarskie; uruchomiono młyny i wiatraki, piekarnie i palarnie kawy zbożowej, rzeźnie i masarnie. Zorganizowane w ten sposób zaplecze zabezpieczało bieżące potrzeby oddziałów, a także pozwoliło na gromadzenie zapasów w przewidywaniu przyszłych działań zbrojnych. W rejonie polskiej samoobrony w Bielinie, położonym na północ od Włodzimierza Wołyńskiego, mobilizacja i koncentracja oddziałów przebiegała podobnie jak w rejonie Kowla. Rejon wyznaczony na koncentrację oddziałów obejmował następujące miejscowości: Bielin, Sieliski, Spaszczyznę, Aleksandrówkę, Marianówkę, Wodzinek, w których od jesieni 1943 r. działała samoobrona wspierana przez oddział partyzancki ppor. Władysława Cieślińskiego „Piotrusia”. Zgodnie z rozkazem mobilizacyjnym, od 16 stycznia 1944 r. do rejonu Bielina napływały liczne grupy młodzieży z konspiracji oraz żołnierze z placówek samoobrony, którzy na wezwanie komendanta obwodu włodzimierskiego przeszły z bronią do dyspozycji polskiego dowództwa. Do wyznaczonych rejonów zbiórki przybyły: 30 osób z placówki samoobrony w Werbie pod dowództwem sierż. Józefa Sondaja ps. „Wielki”, 30 osób z placówki w Nowosiółkach pod dowództwem ppor. Bronisława Bydychaja ps. „Czech”, 20 osób z placówki w Falemiczach, 40 osób z placówki we Włodzimierzówce, 40 osób pod dowództwem ppor. Stanisława Jaśkowskiego ps. „Lis” z Chobułtowa, 45 osób z placówki w Suchodołach pod dowództwem pchor. Tadeusza Turzenieckiego, 40 osób z Włodzimierza Wołyńskiego, 20- osobowa grupa ochrony kolei i grupa 15 strażników więziennych dowodzona przez Rudnickiego. Wszystkie grupy przybyły w pełnym uzbrojeniu.75 Z przybyłych na koncentrację żołnierzy konspiracji i samoobrony, w rejonie na północ od Włodzimierza Wołyńskiego utworzono zgrupowanie p.k. „Osnowa”, w skład którego włączono następujące oddziały: oddział ppor. Władysława Cieślińskiego „Piotrusia” w sile około 120 ludzi, stacjonujący początkowo w Liskach a później w Sieliskach; oddział ppor. Jerzego Krasowskiego „Lecha”, zorganizowany z żołnierzy konspiracyjnych grup samoobrony przybyłych z Chobułtowa i Suchodołów, liczący około 130 ludzi, zakwaterowany w Sieliskach; ppor. Longina Dąbka-Dębickiego „Jarosława”, składający się z grup przybyłych z Nowosiółek, Falemicz, Włodzimierzówki oraz ochotników z konspiracji, liczący około 120 ludzi; pluton żandarmerii wachm. Jana Kosikowskiego „Sawy”, liczący około 20 ludzi.76 Niezależnie od tego dowództwu zgrupowania „Osnowa” podporządkowano placówki samoobrony w Karczunku, Edwardpolu, Worczynie, Spaszczyźnie, Ochnówce i Stasinie, liczące po 15-20 ludzi. Zorganizowane w ten sposób zgrupowanie „Osnowa” składało się początkowo z samodzielnych kompanii, licząc w sumie około 700 ludzi. Na dowódcę zgrupowania „Osnowa” wyznaczony został por. Sylwester Brokowski „Bogoria”, „Biały”. Przy pomocy konspiracji we Włodzimierzu Wołyńskim i miejscowej ludności, podobnie jak w zgrupowaniu „Gromada”, przystąpiono do organizowania zaplecza gospodarczego pracującego na potrzeby bieżące wojska oraz zajmujące się gromadzeniem niezbędnych zapasów do przyszłych działań bojowych. W tym celu powstały odpowiednie komórki kwatermistrzowskie oraz zalążki szpitala polowego w Bielinie. Wykorzystując zgromadzony sprzęt i materiały w konspiracji, chor. Antoni Wacławski „Kam” rozpoczął organizowanie służby łączności, a wachm. Dominik Demczuk „Ryś” zorganizował zwiad konny zgrupowania. Do rejonu koncentracji przybyły również niektóre oddziały ze wschodnich powiatów Wołynia. W połowie grudnia 1943 r. dowódca oddziału partyzanckiego „Łuna”, który w tym czasie współdziałał z polską bazą samoobrony w Pańskiej Dolinie, otrzymał rozkaz nakazujący udanie się do rejonu Kowla na koncentrację sił Okręgu. Przed wymarszem z Pańskiej Doliny oddział stoczył w dniu 20 grudnia 1943 r. całodzienny bój z Niemcami, którzy niespodziewanie pojawili się w rejonie bazy. Po wycofaniu się do lasu oddział wyruszył w kierunku Kowla. Droga wiodła przez Podliście nad Styrem, Aleksandrówkę, Ozdeniże, Czarne Łozy, Witoniż nad górnym Stochodem. Były to tereny opanowane przez oddziały UPA, stąd też polski oddział na swojej drodze przemarszu musiał stoczyć szereg potyczek z placówkami ukraińskich nacjonalistów. Do większej potyczki doszło w dniu 23 grudnia 1943 r. we wsi Witoniż, gdzie oddział „Łuna” w ponad dwugodzinnym boju rozbił i rozproszył duży oddział UPA. W godzinach popołudniowych 23 grudnia oddział osiągnął miejscowość Dąbrowa, gdzie znajdowała się placówka polskiej samoobrony, a następnie skierował się na nocleg do wsi Peresieka. W dniu 24 grudnia 1943 r. dowódca por. Zygmunt Kulczycki „Olgierd” zameldował w Kupiczowie przybycie oddziału „Łuna”, liczącego około 170 ludzi. Zaraz po przybyciu, bo już następnego dnia , oddział uczestniczył w odparciu groźnego ataku oddziałów UPA w rejonie Litynia. 2 stycznia 1944 r. oddział przeszedł z Kupiczowa do Litynia, a po kilku dniach skierowany został do Jezierzan, stanowiąc odwód garnizonu Kupiczów. W połowie stycznia do oddziału dołączyła druga kompania „Łuny” zorganizowana przez Romualda Górnickiego „Remusa” w Antonówce koło Łucka. Napływali także nowi ochotnicy z terenu i wkrótce oddział „Łuna” osiągnął stan około 450 ludzi. Do składu 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK został włączony jako I batalion 24 pp.77 Działający na Zasłuczu w rejonie Starej Huty oddział partyzancki kpt. Władysława Kochańskiego „Bomby”, „Wujka” liczący ponad 500 ludzi, tak jak i inne oddziały partyzanckie AK, otrzymał rozkaz stawienia się na koncentrację. Wymarsz oddziału nastąpił 29 listopada 1943 r. w kierunku Rudni Lwa, z zamiarem przejścia przez tory kolejowe na linii Sarny - Rokitno, a następnie idąc szerokim łukiem przez powiat sarneński, osiągnięcia rejonu koncentracji pod Kowlem. Linii kolejowej nie udało się przekroczyć. Biegła ona pośród bagien i przejazd, który był jedynym miejscem możliwym do przebycia, był otoczony bunkrami i silnie broniony przez Niemców. Po wymianie ognia oddział wycofał się do Rudni Lwa, gdzie 7 grudnia 1943 r. stoczył ciężki bój z dużym oddziałem UPA, który zaatakował oddział polski przygotowujący się do dalszego marszu. Po nieudanym przejściu przez tory kolejowe zdecydowano wrócić do Starej Huty, mając przy tym nadzieję wyprowadzenia do „lasu” batalionu policji polskiej z Kostopola, z którym nawiązano kontakty. W dniu 21 grudnia 1943 r. oddział zatrzymał się w kolonii Peresieka. W tym czasie w pobliskiej Bronisławówce kwaterował oddział partyzantki sowieckiej NKWD gen. Naumowa. Na zaproszenie gen. Naumowa do Bronisławówki udał się kpt. Władysław Kochański wraz z 4 oficerami oraz 13 podoficerami i szeregowymi ze zwiadu konnego i ochrony sztabu. Po rozmowach w sztabie oddziału sowieckiego zaproponowano wspólną kolację w Zawołoczu. Tam wszyscy zostali podstępnie rozbrojeni, 11 z nich zastrzelono, a pozostałych z kpt. Władysławem Kochańskim „Bombą” przewieziono za linię frontu i przekazano władzom sowieckim.78 Wydarzenie to spowodowało duże zamieszanie w oddziale, wielu żołnierzy opuściło jego szeregi. Pozostawiony przy oddziale dowódca kompanii ppor. Feliks Szczepaniak „Słucki”, który pod nieobecność kpt. „Bomby” dowodził oddziałem, zebrał resztę ludzi (około 220) i pośpiesznym marszem wyruszył w dalszą drogę na koncentrację. W nocy z 22 na 23 grudnia 1943 r oddział przekroczył po lodzie rz. Słucz we wsi Czudel, ominął stację kolejową Niemowicze, skąd został ostrzelany przez załogę węgierską, i w wigilię Bożego Narodzenia przybył do osady Folwark-Osty pod Sarnami. Po krótkim odpoczynku 27 grudnia 1943 r. oddział podjął dalszy marsz przez Horodziec nad Horyniem, Wyrkę, Borsuki, Wilcze, Łopateń, Kłobuszyn osiągając w dniu 30 grudnia 1943 r. Zofiówkę. Przebywając w rejonie bazy samoobrony polskiej w Przebrażu, rozmieścił się w kolonii Zagajnik (około 4 km od Przebraża) włączając się czynnie do obrony zgromadzonej tam ludności polskiej. W dniu 21 stycznia 1944 r. oddział wyruszył do rejonu koncentracji, przekroczył rz. Styr i Stochód i przechodząc przez Oleszkowice, Stanisławówkę, Wiszenki, Janówkę, Słobodarkę, Perespę, Dorosin, Szczurzyn i Witoniż, w dniu 26 stycznia 1944 r. dotarł do wsi Majdan, osiągając cel marszu. W związku ze stwierdzonymi zachorowaniami na tyfus, oddział skierowano do wsi Nyry koło Kupiczowa. Po odbyciu kwarantanny przeszedł w dniu 5 lutego 1944 r. na kwatery do wsi Rzewuszki.79 Zorganizowany w rejonie Ostroga przez por. Franciszka Pukackiego ps. „Gzyms” oddział partyzancki, liczący około 60 ludzi, wyruszył na koncentrację do rejonu Kowla w dniu 6 stycznia 1944 r. Etapowym punktem była baza samoobrony polskiej w Pańskiej Dolinie. Droga marszu prowadziła przez tereny opanowane przez oddziały UPA, których liczne placówki znajdowały się w Dermaniu, Moszczenicy, Hajkach i Sadach. Klucząc między wrogimi placówkami, w dniu 11 stycznia 1944 r. oddział został okrążony w miejscowości Sady Małe przez znaczne siły UPA. W nocy z 11 na 12 stycznia oddział zaskakującym uderzeniem wyrwał się z okrążenia i w następnym dniu osiągnął Pańską Dolinę. Tu por. Franciszek Pukacki zatrzymał się, aby dać odpoczynek ludziom, uzupełnić ekwipunek, a także przejąć pod swoją komendę żołnierzy konspiracyjnych przybywających z rejonu Zdołbunowa i Równego. Czas pobytu w Pańskiej Dolinie wykorzystano na szkolenie bojowe, przygotowując w ten sposób ludzi do przyszłych działań. Na początku lutego do Pańskiej Doliny dotarły frontowe oddziały Armii Czerwonej. Nie powstrzymało to marszu oddziału „Gzymsa” na koncentrację. W dniu 11 lutego 1944 r. oddział wyruszył z Pańskiej Doliny, kierując się za linię frontu do rejonu Kowla. Po przeprawieniu się przez rz. Ikwę i Styr w rejonie Targowicy oddział maszerując przez Czarnków, Nieświcz, Hurzwin osiągnął w dniu 13 lutego Zaturce i zatrzymał się na krótki odpoczynek na kwaterach w pobliskiej kolonii Lipnik. W dniu 15 lutego, po rozpoznaniu marszruty, oddział kontynuował marsz przechodząc przez Kisielin, Twerdyń, Świnarzyn i 16 lutego przybył do Kupiczowa. Oddział przyprowadzony przez por. Franciszka Pukackiego „Gzymsa”, w liczbie 84 ludzi (w tym: 1 oficer, 10 podchorążych i podoficerów, 69 szeregowych, 3 sanitariuszki i 1 harcerz ), skierowany został do Ossy, gdzie mieściło się dowództwo dywizji i po połączeniu go z oddziałem „Bomby” utworzono I batalion 45 pp pod dowództwem „Gzymsa”.80 Wyniki mobilizacji nie były w pełni zadawalające. Tylko Inspektorat Rejonowy AK Kowel oraz Obwód AK Włodzimierz Wołyński zmobilizowały i wyprowadziły do rejonu koncentracji prawie całość oddziałów konspiracyjnych. Zawiodły nadzieje związane z obwodami AK Kiwerce, Łuck, Równe i Horochów, gdyż szybkie nadejście frontu wschodniego i trwające tam działania bojowe uniemożliwiły wyprowadzenie sił konspiracyjnych do rejonu koncentracji. Wojska sowieckie do połowy lutego 1944 r. opanowały teren od dawnej granicy polsko-sowieckiej do rz. Styr i Stochód. Z wkraczającymi frontowymi oddziałami sowieckimi nasze oddziały nawiązały lokalne porozumienia dotyczące współdziałania i wymiany informacji o nieprzyjacielu. Na przykład, w Ostrogu i Kostopolu, polskie oddziały partyzanckie udzieliły wydatnej pomocy oddziałom sowieckim w walce z Niemcami. Oddziały sowieckie pierwszego rzutu nie stosowały żadnych represji w stosunku do ludności polskiej. Zdarzały się nieliczne wypadki rabunku butów, ubrania, żywności i koni. Sytuacja uległa zmianie, kiedy z dalszymi rzutami przybyły jednostki NKWD. Rozpoczęto rozbrajanie polskich oddziałów partyzanckich i placówek samoobrony, nastąpiły liczne aresztowania członków konspiracji. W dniu 9 marca 1944 r. w Rożyszczach rozstrzelano komendanta placówki samoobrony i 3 ludzi, około 20 aresztowano i wywieziono do Łucka. W Przebrażu, Rożyszczach, Antonówce, Torczynie, Zaturcach rozbrojono oddziały samoobrony, część ludzi aresztowano.81 Na zajętych terenach ogłoszona została mobilizacja mężczyzn w wieku od 18 do 55 lat obejmująca Polaków, Ukraińców, Czechów i Żydów. Przeprowadzenie mobilizacji polegało na rozwieszeniu ogłoszeń mobilizacyjnych, wezwaniach imiennych i łapankach na ulicach. W styczniu i lutym 1944 r. mobilizacją objęto Kostopol, Sarny, Ostróg, Równe, Zdołbunów, Łuck i Rożyszcze. Poborowych wywożono transportami na wschód. Na terenie Równego i Łucka oficerowie armii Berlinga przeprowadzali ochotniczy zaciąg do wojska, z czego skorzystali Polacy chcąc uniknąć wcielenia do armii sowieckiej.82 Wszystko to uniemożliwiło mobilizację sił konspiracyjnych inspektoratów rejonowych AK w Łucku, Dubnie i Równem. Dowódcy niektórych ośrodków konspiracyjnych, w tej sytuacji, odmówili wykonania rozkazów mobilizacyjnych wydanych przez inspektorów. Nie mógł wykonać w pełni rozkazu mobilizacyjnego komendanta Okręgu Wołyńskiego AK, inspektor rejonowy w Łucku kpt. Leopold Świkła ps. „Adam”. W dniu 22 stycznia 1944 r. przybył on do dowództwa Okręgu w m. Suszybaba i zameldował płk. „Luboniowi”, że oprócz sił konspiracyjnych obwodu włodzimierskiego i batalionu „Krwawa Łuna” skierowanych na koncentrację nie może więcej sił zmobilizować. Płk „Luboń” nie przyjął tego meldunku i zareagował bardzo emocjonalnie, nakazując kpt. „Adamowi” powrót do Łucka i zmobilizowania wszystkich sił będących jeszcze do dyspozycji inspektora. Taka reakcja komendanta Okręgu wynikała z tego, iż liczono się z możliwością utworzenia z sił Okręgu wielkiej jednostki w sile korpusu liczącego około 28- 30 tysięcy ludzi. Meldunek kpt. „Adama” przekreślał te możliwości, bowiem siły konspiracyjne inspektoratu kowelskiego i obwodu włodzimierskiego stanowiły tylko około 21% ogólnego stanu sił Okręgu Wołyńskiego AK. Ale rozkazu wydanego zbyt pochopnie przez komendanta Okręgu kpt. Leopold Świkła „Adam” nie był w stanie wykonać. Po przybyciu do Łucka starał się zmobilizować tych, którzy jeszcze nie zostali aresztowani przez NKWD. Jednak warunki, w jakich przyszło mu działać stanowiły przeszkodę nie do pokonania. Zdołał tylko zebrać wokół siebie kilkanaście osób, z którymi 26 marca 1944 r. wyruszył do rejonu koncentracji 27 WDP AK. 29 marca 1944 r. w pobliżu stacji kolejowej Hołoby cała grupa została aresztowana przez patrol NKWD.83 Również w innych obwodach wschodniego i środkowego Wołynia wystąpiły trudności w zmobilizowaniu sił konspiracyjnych i przejściu do rejonu koncentracji w zachodniej części Wołynia. W styczniu 1944 r. ppor. Jan Garczyński ps. „Lama”, dowódca odcinka „Koło” w Rożyszczach, wchodzącego w skład obwodu AK Kiwerce (kryptonim „Łąka”), otrzymał rozkaz stawienia się z oddziałem w rejonie koncentracji sił Okręgu. Zmobilizowany kilkadziesiąt osobowy oddział wyruszył w drogę ale wskutek pościgu Niemców za oddziałem oraz braku łączności z dowództwem obwodu, oddział został rozformowany. Dowództwo Obwodu AK Kiwerce przeprowadziło mobilizację żołnierzy konspiracji AK także w pozostałych pięciu odcinkach. Utworzono z nich oddział składający się z dwóch szkieletowych kompanii, liczący kilkudziesięciu uzbrojonych ludzi. Oddział powyższy stacjonował na uroczysku „Berezowy Gród” w lasach między Rafałówką i Przebrażem. W połowie stycznia 1944 r. silny zagon kawalerii wojsk sowieckich przerwał się przez linię frontu i zajął ten teren, co uniemożliwiło odejście oddziału na koncentrację. 84 Podobna sytuacja zaistniała w Obwodzie AK Równe (kryptonim „Błysk”). W mieście Równem zorganizowano trzy kompanie konspiracyjne, każda po cztery plutony, w sumie około 500 ludzi. Poszczególne kompanie formowane były w następujących rejonach: 1 kompania pod dowództwem ppor. Stanisława Walczaka ps. „Lotnik” w śródmieściu i dzielnicy Grabnik; 2 kompania dowodzona przez ppor. Wacława Klemczaka ps. „Blondyn” w dzielnicy Wola; 3 kompania pod dowództwem chor. Kornela Lewandowskiego ps. „Lew” w dzielnicy Cegielnia-Koszary. Niezależnie od tego na terenie powiatu rówieńskiego zorganizowano dziesięć plutonów konspiracyjnych liczących w sumie około 400 żołnierzy AK. Obejmowały one następujące miejscowości: Aleksandrię, Hoszczę, Klewań, Korzec, Międzyrzec, Tuczyn, śytyń i Lubomirkę. W północnej części Obwodu rówieńskiego, w kierunku na Sarny, Olesk i Owłócz działał oddział wywiadowczo-dywersyjny dowodzony przez Witolda Kuczyńskiego ps. „Szary”. W związku ze stosunkowo wczesnym zajęciem tych terenów przez regularne jednostki Armii Sowieckiej, żadna ze zorganizowanych grup zbrojnych nie mogła przybyć na koncentrację sił Okręgu. 85 Inny los spotkał kompanię konspiracyjną zorganizowaną na terenie Obwodu AK Horochów (kryptonim „Łom”).Na skutek braku łączności z ośrodkami dyspozycyjnymi AK w Łucku i we Lwowie, kompania nie udała się na koncentrację. Znaczna jej część pod dowództwem Simbierowicza ps. „Tadzio” przeszła na Lubelszczyznę. Niektóre grupy zbrojne włączone zostały do oddziałów partyzantki sowieckiej. Na przykład, oddział Władysława Dytkowskiego ps. „Dęboróg” nie dotarł do oddziału „Bomby”. Ścigany przez Niemców dołączył do polskosowieckiej brygady partyzanckiej im. Wandy Wasilewskiej, dowodzonej przez S. Szelesta.86 Również oddział polskiej partyzantki zorganizowany w rejonie  Klewania dołączył 29 stycznia 1944 r. do polsko-ukraińskiego oddziału partyzanckiego kpt. Mikołaja Kunickiego „Muchy”. We wschodnich powiatach Wołynia pozostały znaczne siły polskiej samoobrony, które do końca broniły ludność polską przed ukraińskimi nacjonalistami. Oddziały samoobrony, jako umiejscowione w konkretnych bazach lub ośrodkach, nie stanowiły w pełni dyspozycyjnego elementu w rękach komendanta Okręgu. Z licznych baz polskiej samoobrony, w których schroniły się tysiące Polaków, nie można było skierować do rejonu koncentracji całości sił konspiracyjnych, gdyż groziło to zniszczeniem baz. Na koncentrację wyszły tylko nieliczne grupy żołnierzy konspiracyjnych, a każde próby wydzielenia większych sił, spotykały się ze zdecydowanym sprzeciwem i odmową ze strony kierownictwa miejscowej samoobrony oraz zgromadzonej tam ludności polskiej. Większość z nich później wstąpiła do Ludowego Wojska Polskiego i w jego szeregach walczyła do zakończenia wojny. W wyniku mobilizacji i koncentracji sił zbrojnych Okręgu AK Wołyń, postawiono pod bronią ponad 6,5 tys. żołnierzy, gotowych do podjęcia działań bojowych przeciwko Niemcom. Ponadto około 600 żołnierzy AK pozostało na placówkach samoobrony. Około 2500-3500 żołnierzy konspiracyjnych, z różnych przyczyn, nie dotarło do rejonu koncentracji. 2

Organizacja 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK

 Zgodnie z planem odtwarzania sił zbrojnych w Kraju według Ordre de Bataille pokojowego i dyslokacji sprzed mobilizacji 1939 r., w dniu 28 stycznia 1944 r. na odprawie oficerów sztabu w miejscowości Suszybaba podjęto decyzję powołania do życia przedwojenną 27 Dywizję Piechoty, którą wkrótce nazwano 27 Wołyńską Dywizją Piechoty AK.87 W organizacji dywizji nawiązano do przedwojennych tradycji 27 Dywizji Piechoty, 13 Dywizji Piechoty oraz Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Zachowano dawną numerację W początkowym okresie formowania dywizji jej dowódcą był komendant Okręgu płk Kazimierz Bąbiński „Luboń”. W dniu 10 lutego 1944 r. obowiązki komendanta Okręgu AK Wołyń i jednocześnie dowódcy formującej się dywizji przejął mjr dypl. Jan Wojciech Kiwerski „Oliwa”, skierowany na Wołyń z Warszawy.88 Szefem sztabu dywizji został kpt. Tadeusz Sztumberk-Rychter „Żegota”, a kwatermistrzem kpt. Władysław Majcher „Arat”. Dowództwu dywizji podlegały następujące samodzielne pododdziały: kompania łączności - dowódca ppor. Józef Figórski ps. „Szymon”; warszawska kompania saperów - dowódca por. Zdzisław Zołociński „Piotr”; kompania przepraw - dowódca ppor. Stanisław Witemborski ps. „Mały”; pluton żandarmerii - dowódca ppor. Franciszek Krawczak ps. „Żeliwo”. Ponadto, sformowany I batalion 45 pp „Gzymsa” (dowódca por. Franciszek Pukacki ps. „Gzyms”)stanowił oddział dyspozycyjny dowódcy dywizji. W skład batalionu wchodziły kompanie: 1 kompania ppor. Feliksa Szczepaniaka „Słuckiego” i 2 kompania ppor. Jerzego Wolszczana „Bratka”. Organizacja Dywizji nie polegała na wiernym odtworzeniu struktury przedwojennej 27 DP. Uwzględniono warunki miejscowe i sytuację w jakiej tworzono dywizję oraz potrzeby wynikające z zadań w ramach planu „Burza”. Wychodząc z powyższych przesłanek zorganizowano dwa zgrupowania pułkowe: kowelskie p.k. „Gromada”i włodzimierskie p.k. „Osnowa”. Dowódca ugrupowania „Gromada” i jednocześnie 50 pp został mjr Szatowski „Kowal”, „Zagończyk”. Przy sztabie zgrupowania utworzono: pluton  żandarmerii i ochrony sztabu, pluton saperów, pluton rozpoznawczy, drużynę przeciwpancerną oraz kwatermistrzostwo W skład zgrupowania weszły następujące bataliony: - I batalion 50 pp „Sokoła” -dowódca por. Michał Fijałka ps. „Sokół” składający się z 1 kompanii por. Stanisława Kędzielawy „Kani” i 2 kompanii ppor. Jana Łucarza „Jura” (do 2.02.1944 r. a od 5..02.1944 r. por. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego „Motyla”); - II batalion 50 pp „Jastrzębia” - dowódca por. Władysław Czermiński ps. „Jastrząb”, w składzie: 1 kompania ppor. Józefa Jażdżewskiego „Rybitwy”, 2 kompania por. Hieronima Kity „Wira” i 3 kompania ppor. „Mściwoja” NN; - III batalion 50 pp :Trzaska” - dowódca por. Zbigniew Twardy ps. „Trzask” (do 10.4.1944 r. a od 11.4.1944 r. por. Marek Lachowicz ps. „Bratek”), składający się z 1 kompanii ppor. Mariana Moczulskiego „Jaszczura”, 2 kompanii ppor. Mikołaja Bałysza „Zagłoby”(do 20.3.1944 r., a od 21.3.1944 r. ppor. Michałowskiego „Olszyny”) i 3 kompanii ppor. Stanisława Kurzydłowskiego (Konarskiego) „Jurka” (od 16.4.1944 r. ppor. Stanisława Mroza „Borsuka”); - I batalion 43 pp „Korda” - dowódca por. Kazimierz Filipowicz ps. „Kord”, w składzie: 1 kompania por. Ryszarda Markiewicza „Mohorta” i 2 kompania (garnizonowa) ppor. Czesława Różyckiego „Ogończyka” (od 11.3.1944 r. ppor. Jana Matysko „Szymuli”, a od 2.4.1944 r. ppor. Anatola Turskiego „Turonia”); - II batalion 43 pp :Siwego” - dowódca Marian Walery Krokay ps. „Siwy” (od 21.4.1944 r. kpt. Jan Józefczak „Hruby”), składający się z 1 kompanii ppor. Edwarda Imiałka „Kruka” (od 19.3.1944 r. ppor. Tadeusza Persza „Głaza”, od 21.4.1944 r. ppor. Wilhelma Skomorowskiego „Wilczura”, a od 21.5.1944 r. ppor. Lucjana Słowińskiego „Burasa”); - I szwadron 21 pułku ułanów nadwiślańskich „Hińczy”- dowódca ppor. Jerzy Neuman ps. „Hińcza”. Ogółem zgrupowanie „Gromada” liczyło 3074 ludzi, w tym: 56 oficerów, 314 podoficerów, 2704 szeregowych. Uzbrojenie oddziałów zgrupowania: 270 sztuk broni krótkiej, 95 pm, 2600 kb, 113 rkm, 7 ckm, 2 działka ppanc., 4 rusznice ppanc. Oprócz batalionów liniowych w rejonie zgrupowania zorganizowano oddziały obrony ludności cywilnej i ochrony zaplecza kwatermistrzowskiego liczące około 320 ludzi uzbrojonych przeważnie w kb. Dowódcą tych oddziałów do 20.3.1944 r był Henryk Nadratowski ps. „Znicz”.89 Na dowódcę zgrupowania „Osnowa” i jednocześnie 23 pp wyznaczono kpt. Kazimierza Rzaniaka „Gardę”. Przy sztabie zgrupowania utworzono: pluton żandarmerii i ochrony sztabu, pluton saperów, pluton łączności, pluton zwiadu oraz kwatermistrzostwo. W skład zgrupowania weszły następujące bataliony:

I batalion 23 pp „Bogorii” - dowódca por. Sylwester Brokowski ps. „Bogoria” (do 7.4.1944.r., a od 8.4.1944 r. por. Zygmunt Górka-Grabowski „Zając”) w składzie: 1 kompania ppor. Władysława Bydychaja „Czecha”; II batalion 23 pp „Lecha” - dowódca ppor. Jerzy Krasowski ps. „Lech”, składający się z 4 kompanii ppor. Szczepana Jasińskiego „Czesława” i 5 kompanii ppor. Edwarda Kubali „Kostka”; I batalion 24 pp „Łuna” - dowódca por. Zygmunt Kulczycki ps. „Olgierd”, w składzie : 1 kompania ppor. Wacława Korzeniowskiego „Nałęcza” (od 1.3.1944 r. ppor. Karola Biernata „Gabriela”), 2 kompania ppor. Romualda Górnickiego „Remusa” i 3 kompania (szkieletowa) od 3.4.1944 r. chor. Kornela Lewandowskiego „Spalony”; - samodzielna kompania (szkieletowy III batalion 23 pp) dowódca ppor. Jeremi Witkowski „Sokół II” (od 18.5.1944 r. Mieczysław Sieroń „Molly”); - I szwadron 19 pułku ułanów „Jarosława” - dowódca ppor. Longin Dąbek-Dębicki ps. „Jarosław”. Zgrupowanie „Osnowa” liczyło ogółem 1946 ludzi, w tym: 31 oficerów, 229 podoficerów, 1686 szeregowych. Uzbrojenie oddziałów zgrupowania : 200 sztuk broni krótkiej, 100 pm, 1660 kb, 64 rkm, 13 ckm, 1 moździerz, 2 rusznice ppanc. W rejonie zgrupowania stacjonowały oddziały obrony ludności cywilnej i ochrony zaplecza kwatermistrzowskiego liczące około 250 ludzi uzbrojonych w kb.90 W ten sposób sformowana 27 Dywizja Piechoty AK liczyła ogółem 5988 ludzi, w tym 118 oficerów, 654 podoficerów, 5216 szeregowych. Uwzględniając oddziały obrony ludności cywilnej i ochrony zaplecza kwatermistrzowskiego dowódca 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK dysponował siłą wynoszącą 6558 ludzi, zorganizowanych w dziewięciu batalionach, dwóch szwadronach i jednej samodzielnej kompanii oraz oddziałach specjalnych obejmujących łączność, saperów, oddziały rozpoznawcze, służbę zdrowia, służby kwatermistrzowskie i inne. Zgrupowania pułkowe były taktycznym szczeblem dowodzenia o charakterze brygady WP z 1939 roku. Stany liczbowe tych zgrupowań były wyższe od stanów etatowych przedwojennej brygady, natomiast pod względem uzbrojenia zdecydowanie jej ustępowały.

Reakcja Niemców na ogłoszoną mobilizację i koncentrację oddziałów AK

Utworzone w rejonie na południe od Kowla i na północ od Włodzimierza Wołyńskiego w drugiej połowie 1943 r. i na początku 1944 r. polskie oddziały partyzanckie koncentrowały swoje działanie przede wszystkim na obronie ludności polskiej przed atakami UPA, unikając w tym okresie walk z Niemcami. Zdarzały się jednak wypadki potyczek z oddziałami niemieckimi i policją ukraińską. Niemcy, zaniepokojeni rozwojem polskiego państwa podziemnego, informowani systematycznie przez nacjonalistów ukraińskich, podejmowali akcje zbrojne przeciwko polskim oddziałom partyzanckim. W dniu 15 stycznia 1944 r. Niemcy podjęli próbę rozpoznania terenu położonego na południowy zachód od Lubomla, na którym działał oddział partyzancki por. „Korda”. Kolumna złożona z czterech samochodów ciężarowych wypełnionych żołnierzami Wehrmachtu i policji ukraińskiej, jadąc z Lubomla przez Terebejki, zbliżyła się do Rakowca. Tu, na skraju miejscowości doszło do starcia części sił oddziału „Korda” z przeciwnikiem. W wyniku śmiałego natarcia plutonu pchor. Tadeusza Korony „Halicza” samochody zostały spalone, a Niemcy wycofali się przez Zamłynie i Sztuń do Lubomla, ponosząc znaczne straty. Pomimo stosunkowo dużych strat własnych (4 zabitych i 3 rannych) był to pierwszy zwycięski bój z Niemcami, który podbudował morale żołnierzy. Wydzielona grupa partyzantów z kompanii „Piotrusia” pod dowództwem plut. Wacława Zielińskiego „Sokoła”, urządziła 17 stycznia 1944 r. zasadzkę na Niemców przy szosie Uściług-Włodzimierz Wołyński w miejscu, gdzie do szosy przylegał las majątku Piatydnie. W wyniku przeprowadzonej akcji zdobyto dwa pistolety, jeden karabin i jeden pistolet maszynowy. Niemcy stracili 4 zabitych, ze strony polskiej poległ plut. „Sokół”. Mobilizacja oddziałów konspiracyjnych AK była zaskoczeniem dla Niemców. W samym Kowlu nie podjęli żadnych przeciwdziałań, ale już 19 stycznia 1944 r. wysłany w teren oddział w sile kompanii zaatakował placówkę samoobrony w Zasmykach. W tym czasie w Zasmykach i w okolicznych miejscowościach: Janówce, Stanisławówce, Radomlach, Lublatynie stacjonowały niewielkie placówki samoobrony, które miały stanowić bazę dla utworzenia kompanii piechoty. Prace organizacyjne z tym związane dopiero się rozpoczęły, stąd też nie było jeszcze wspólnego dowództwa nad tymi placówkami. Kiedy Niemcy pojawili się na skraju Zasmyk żołnierze samoobrony otworzyli ogień. Słaby oddział samoobrony nie był w stanie powstrzymać naporu Niemców i zaczął wycofywać się w głąb wioski. Na odgłosy walki w Zasmykach, na pomoc pośpieszył oddział samoobrony polskiej z pobliskiej Janówki. Powstrzymało to dalsze posuwanie się Niemców, ale walka trwała dalej. Z pomocą walczącym w Zasmykach przybyły także placówki samoobrony ze Stanisławówki, Radomla i Lublatyna, atakując Niemców od strony północnej. Kontratak wyprowadzony ze wsi odrzucił Niemców, którzy wycofali się do samochodów i odjechali do Kowla. Straty niemieckie wynosiły kilku zabitych i rannych. Ze strony polskiej zabity został jeden żołnierz i jeden był ranny. W akcji tej Niemcy, rozwścieczeni napotkanym oporem, zamordowali 6 osób cywilnych i spalili 38 zabudowań w Zasmykach.91 Potyczka z Niemcami w Zasmykach nie miała większego znaczenia wojskowego. Wykazała jednak, że można nawet małymi siłami skutecznie przeciwstawiać się dobrze uzbrojonym oddziałom niemieckim. Do akcji w Zasmykach nie włączono oddziałów partyzanckich „Sokoła” i „Jastrzębia,” stacjonujących w pobliskiej Suszybabie. Na podjęcie akcji nie pozwolił komendant Okręgu płk „Luboń”, gdyż nie chciał zdradzić obecności i liczebności polskich oddziałów partyzanckich przed zakończeniem mobilizacji i koncentracji sił Okręgu. W rejonie Włodzimierza Wołyńskiego reakcja Niemców na mobilizację i ruchy oddziałów polskich w terenie była wyraźnie spóźniona w porównaniu z Kowlem i Lubomlem. Dopiero bowiem 15 lutego 1944 r. Niemcy zdecydowali się na działania rozpoznawcze prowadzone siłami dwóch kompanii Wehrmachtu wzmocnionych plutonem ckm i moździerzami. Oddział rozpoznawczy wyszedł z Włodzimierza Wołyńskiego w kierunku na Dubniki, Stasin, Radowicze. Jednocześnie oddział żandarmerii niemieckiej i policji ukraińskiej z Uściługa zaatakował osadę polską Karczunek. Stacjonująca tam placówka samoobrony ostrzeliwując się wycofała się w kierunku Edwardpola. Na pomoc samoobronie przybyła część 2 kompanii I/23 pp i rozwijając natarcie w kierunku Edwardpole - Karczunek zmusiła Niemców do wycofania się. Natarcie Niemców od strony Włodzimierza Wołyńskiego szło w dwóch kierunkach. Od strony Dubnik przeciwnik wspierany silnym ogniem broni maszynowej i moździerzy zaatakował 1 kompanię I/23 pp stacjonującą w Wodzinku. Jednocześnie Niemcy na swoim prawym skrzydle rozwinęli natarcie na Stasin, Wodzinów i Radowicze. Natarcie Niemców wspierane było ogniem moździerzy, a takŜe ogniem artylerii z Włodzimierza Wołyńskiego. Na całym froncie od Wodzinka do Radowicz i Stasina rozgorzał zacięty bój. Dowódca „Osnowy” kpt. Kazimierz Rzaniak „Garda” wprowadził do walki 4 kompanię II/23 pp na kierunku Radowicze, Wodzinów i 5 kompanię II/23 pp na odcinku między Radowiczami i Stasinem. Natarcie dwóch polskich kompanii początkowo nie miało powodzenia. W tym czasie śmiały kontratak części sił 2 kompanii I/23 pp pod Wodzinkiem odrzucił Niemców, którzy pod osłoną dymną palących się budynków zaczęli wycofywać się w kierunku Włodzimierza. Wykorzystując załamanie się natarcia przeciwnika na prawym skrzydle, dowódca II batalionu 23 pp ppor. Jerzy Krasowski „Lech” częścią sił 4 kompanii wykonał kontratak w skrzydło Niemców prowadzących natarcie w kierunku Radowicz. Wywołało to zamieszanie w szykach bojowych przeciwnika. Natarcie obu polskich kompanii zmusiło Niemców do wycofania się do Włodzimierza Wołyńskiego.92 Analizując przebieg boju prowadzonego w dniu 15 lutego 1944 r. należy podkreślić, że decydującym o zwycięstwie momentem było załamanie natarcia Niemców pod Wodzinkiem oraz śmiały kontratak w skrzydło głównych sił niemieckich. W dniu 23 lutego Niemcy siłami batalionu piechoty ponowili atak na oddziały zgrupowania „Osnowa”. Batalion piechoty Wehrmachtu udający się z Włodzimierza Wołyńskiego w kierunku Werby, zaatakował placówki polskie w Ochnówce i Kalinówce, bronione przez 1 pluton 1 kompanii I/23 pp. Próby powstrzymania atakujących Niemców nie powiodły się. Pod silnym ogniem broni maszynowej i moździerzy 3 drużyna 1 plutonu broniąca się w Kalinówce zmuszona została do wycofania się w kierunku Wodzinowa. W trudnej sytuacji znalazła się 4 drużyna 1 plutonu w Ochnówce. Ze względu na odciętą drogę odwrotu na Wodzinów, drużyna pod naporem Niemców wycofała się do Antonówki, gdzie zajęła obronę w murowanych zabudowaniach wsi. Po wyparciu polskich oddziałów z Kalinówki i Ochnówki Niemcy zmienili kierunek natarcia, nie zaatakowali Antonówkę, a cały swój wysiłek skierowali na opanowanie Wodzinowa. W tej sytuacji do walki weszła 4 kompania II/23 pp, uderzając w skrzydło nacierających Niemców. Jednocześnie dowódca 1 kompanii I/23 pp ppor. „Piotruś” siłami dwóch plutonów wyprowadził z Wodzinka kontratak wychodząc na lewe skrzydło przeciwnika. Pomimo liczebnej przewagi, Niemcy zaatakowani z dwóch stron, zaczęli wycofywać się do szosy. Na wysokości Kalinówki nie związane walką prawe skrzydło nieprzyjaciela zaczęło zagrażać polskiemu natarciu. Wtedy dowódca zgrupowania „Osnowa” skierował do walki 1 szwadron 19 pułku ułanów, który szerokim łukiem wyszedł na tyły Niemców i zaatakował ich od wschodu. Przesądziło to losy walki. Niemcy pod naporem polskich oddziałów rozpoczęli pośpieszny odwrót. Ze względu na zapadający zmrok przerwano pościg za nieprzyjacielem, który schronił się we Włodzimierzu Wołyńskim. W akcji niemieckiego batalionu wziął również udział batalion piechoty węgierskiej, którego zadaniem było prowadzenie natarcia z majątku Piatydnie w kierunku na Wodzinów. Skierowany na osłonę tego kierunku 1 pluton 1 kompanii I/23 pp wpadł w zasadzkę Węgrów i został rozbrojony. Węgrzy zorientowawszy się, że mają przed sobą polskie oddziały, po naradzie zwrócili Polakom broń, zaopatrując ich jeszcze w skrzynkę amunicji i skrzynkę granatów. Przez cały dzień nie podjęli żadnych akcji zaczepnych przeciwko oddziałom polskim.93 Bój pod Wodzinowem stoczony 23 lutego 1944 r. miał trzy różne fazy. W pierwszej fazie zdecydowane natarcie Niemców na polskie placówki w Kalinówce i Ochnówce zepchnęło je do Wodzinowa i Antonówki. W drugiej fazie, po ustaleniu zamiaru przeciwnika i kierunku jego natarcia, uderzenie wykonane siłami 4 kompanii II/23 pp i kontratak części sił 1 kompanii I/23 pp powstrzymały natarcie Niemców. Decydujące znaczenie w trzeciej fazie miało wyjście 1 szwadronu 19 pułku ułanów na tyły Niemców, co zmusiło przeciwnika do odwrotu. W tym miejscu należy podkreślić, że na zwycięski wynik walki wpłynęło także przyjazne dla Polaków zachowanie się batalionu piechoty węgierskiej. Natarcie tego batalionu na Wodzinów, w kierunku zbieżnym z natarciem batalionu piechoty niemieckiej mogło rozstrzygnąć walkę na korzyść strony niemieckiej.94 Zmobilizowane oddziały dywizji odczuwały braki amunicji, umundurowania i innego wyposażenia oraz sprzętu wojskowego.95 Aby uzupełnić powyższe braki, dowództwo zgrupowania „Gromada” zdecydowało się na przeprowadzenie akcji zaczepnej przeciwko Niemcom. Wybór padł na miasteczko Hołoby położone na linii kolejowej Kowel - Łuck, na terenie którego znajdowały się etapowe magazyny zaopatrzeniowe jednostek frontu wschodniego. Akcję na Hołoby przeprowadzono w nocy z 8 na 9 marca 1944 r. Uczestniczyły w niej: II batalion 50 pp „Jastrzębia” w składzie dwóch kompanii, jedna kompania II batalionu 43 pp „Siwego”, jedna kompania III batalionu 50 pp „Trzaska”, pluton kawalerii z I szwadronu 21 pułku ułanów „Hińczy” oraz pluton z I batalionu 45 pp „Gzymsa” z działkiem ppanc. Zgodnie z opracowanym planem przeprowadzenia akcji miasto miał atakować II batalion 50 pp „Jastrzębia” z zadaniem związania walką sił niemieckich. Pozostałe oddziały, wykorzystując powodzenie natarcia II batalionu 50 pp, miały zaatakować stację kolejową i znajdujące się tam magazyny. Dla zabezpieczenia się od strony Kowla, rozkręcono przed akcją tory kolejowe i zerwano łączność. II batalion 50 pp „Jastrzębia” zgodnie z planem zaatakował załogę niemiecką w mieście. Natarcie, mimo oporu Niemców, rozwijało się pomyślnie. Batalion zepchnął Niemców do rozpaczliwej obrony, związał ich walką i całą uwagę zwrócił na siebie. W tym momencie do akcji na stację kolejową powinny były wejść pozostałe siły. Ale obie kompanie dowodzone przez por. Mariana Walerego Krokaya „Siwego”, z niewiadomej przyczyny , nie weszły na czas do akcji, czekały bezczynnie obserwując bój w mieście. Por. „Jastrząb” po przeszło 2-godzinnej walce z Niemcami, o świcie wycofał batalion z miasta w kierunku Dąbrowy. Również pozostałe siły wycofały się z rejonu Hołób. Z nastaniem świtu od strony Łucka nadjechała kolumna samochodów z Niemcami, a z Hołób wyszły trzy czołgi z piechotą. Samolot zwiadowczy prowadził obserwację terenu. Oddziały polskie zajęły stanowiska wzdłuż niewielkiego strumyka, ale do walki nie doszło. Czołgi napotkawszy teren bagienny zawróciły, a piechota niemiecka też nie podjęła walki. Oddziały polskie wróciły do swoich miejsc postoju.96 Chociaż przeprowadzona akcja nie przyniosła oczekiwanych wyników, to jednak wykazała, że akcje bojowe przeciwko garnizonom niemieckim mogą mieć powodzenie pod warunkiem dobrej organizacji współdziałania oddziałów wykonujących różne zadania i ścisłym przestrzeganiu ustalonego planu działania. Niestety, w przypadku akcji na Hołoby warunku tego nie spełniono. W drugiej połowie stycznia i na początku lutego 1944 r. uaktywniło działanie lotnictwo niemieckie, wykonując liczne loty rozpoznawcze nad rejonem stacjonowania oddziałów zgrupowania „Gromada” i bombardując kilkakrotnie miejscowość Kupiczów, gdzie mieściła się baza zaopatrzenia dywizji i szpital. Podejmowane w okresie formowania dywizji akcje Niemców miały na celu rozpoznanie sił oddziałów polskich w rejonie ich koncentracji. Można przypuszczać, że do końca lutego 1944 r. nie udało się im ustalić liczebności polskich oddziałów. Wprawdzie już 21 stycznia 1944 r. rozpoznanie niemieckiego Korpusu Armijnego w meldunku „działanie band w rejonie korpusu” donosiło, że „(...) Polskie bandy są liczebnie słabe i mało zorganizowane. Większa polska banda zbiera się w rejonie na południowy zachód od Kowla.”97 Ale w meldunku „Feinlage (Banden)” nr 344 stanowiącym załącznik do sytuacji na wschodzie z dnia 22 lutego 1944 r. podano tylko, że „w rejonie po obu stronach linii kolejowej Kowel - Włodzimierz stwierdzono polskie bandy”, bez określenia ich liczebności.98 W dokumentach niemieckich jest również wzmianka o boju pod Wodzinowem. W meldunku Feinlage (Banden) nr 347 z dnia 25 lutego 1944 r. czytamy: „(...) Na północ od Włodzimierza nasz oddział przeprowadził otwarty atak na pozycje dużej bandy. Silny opór zmusił nas do wycofania się z zabitymi”.99 Stacjonujące na terenie Wołynia jednostki niemieckie nie były w stanie kontrolować całego terenu i przeciwdziałać mobilizacji i koncentracji oddziałów AK. Podjęte przez nich w styczniu i lutym 1944 reakcje zaczepnorozpoznawcze przeciw organizującym się oddziałom AK zostały odparte, a rejony wyznaczone na koncentrację utrzymane. Niemcy skupili swoje siły w większych garnizonach (Kowel, Włodzimierz Wołyński, Luboml, Łuck, Uściług) i ograniczyli się do ochrony głównych linii komunikacyjnych. Dwutorową linię kolejową Kowel - Równe oraz szosę Kowel - Łuck, a także jednotorową linię kolejową Kowel - Luboml - Chełm ochraniały na początku 1944 r. jednostki 9 armii niemieckiej, węgierski 55 pułk honwedów oraz liczne siły policyjne. Wzdłuż linii kolejowej Kowel - Luboml - Chełm, w rejonie Dorohuska, Jagodzina, Rymacz, Maciejowa rozbudowano system silnych punktów oporu, przekształcając go w rejon umocniony. Chroniona była również rokada kolejowa Włodzimierz Wołyński - Kowel z licznymi punktami oporu w rejonie Turzyska i Turopina. Wzdłuż lewego brzegu rz. Bug od Dorohuska do Uściługa rozmieszczone zostały liczne oddziały policyjne.

Źródło za znajdującymi się tam przypisami - http://27wdpak.btx.pl/index.php/publikacje/580-mobilizacja-oddzialow-konspiracyjnych-i-formowanie-27-wdp-ak