Dzisiaj jest: 27 Maj 2024        Imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan

Deprecated: Required parameter $module follows optional parameter $dimensions in /home/bartexpo/public_html/ksiBTX/libraries/xef/utility.php on line 223
Oszmiańskie historie – Mieczysław Pimpicki – lekarz, sportowiec, żołnierz Armii Krajowej, łagiernik, od 1995 roku honorowy obywatel Olsztyna

Oszmiańskie historie – Mieczysław Pimpicki – lekarz, sportowiec, żołnierz Armii Krajowej, łagiernik, od 1995 roku honorowy obywatel Olsztyna

/ Mieczysław Pimpicki, student Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, październik 1933 rok, kopia ze zbiorów Litewskiego Centralnego Archiwum Państwowego Powiat oszmiański za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów był największym…

Readmore..

„SŁAWA UKRAINIE” JAK „SIEG HEIL”

„SŁAWA UKRAINIE” JAK „SIEG HEIL”

Wspomnienie o księdzu Tadeuszu. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wzywał, by opamiętać się w ślepym poparciu dla Ukraińców. Rozmowa z Andrzejem Zwolińskim Jeżeli Ukraina zostanie okrojona przez Putina ze wschodnich i południowych…

Readmore..

Obchody Dnia Ponarskiego

Obchody Dnia Ponarskiego

/ Foto: materiały archiwalne KSI STOWARZYSZENIE RODZINA PONARSKA ma zaszczyt zaprosić * Członków i Sympatyków Stowarzyszenia Rodzina Ponarska * Wszystkich pamiętających o Ofiarach Zbrodni w Ponarach pod Wilnem z udziałem…

Readmore..

Moje Kresy. Rozalia   Machowska cz.2

Moje Kresy. Rozalia Machowska cz.2

W rodzinie Stanisława i Rozalii Wilgosiewicz pierworodnym był mój ojciec – Jan. Tato miał jeszcze czworo rodzeństwa. Starsza z sióstr Hania wyszła za mąż za Siubę – pracownika tartaku Sielec…

Readmore..

PLAN UKRAIŃCÓW. ZAMORDOWAĆ JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO.

PLAN UKRAIŃCÓW. ZAMORDOWAĆ JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO.

Dlaczego w 1921 roku Ukraińcy chcieli zamordować Józefa Piłsudskiego? Wrogość Ukraińców w stosunku do Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego nieustannie narastała od 1918 roku. Po I Wojnie światowej większość Polaków…

Readmore..

Nie dożyliśmy jeszcze do pełnej,  polskiej niepodległości – pisał Edward Prus 30 lat temu.

Nie dożyliśmy jeszcze do pełnej, polskiej niepodległości – pisał Edward Prus 30 lat temu.

/ Foto: symbol męczeństwa polskiej ludności Bieszczadów, obelisk i krzyż w miejscu ludobójczego mordu OUN-UPA. W tym miejscu w nocy z 15 na 16 sierpnia 1944 roku we wsi Muczne…

Readmore..

Rozmowa z Tomaszem Kiejdo o potrzebie ochrony polskich archiwaliów z okresu międzywojennego, które po wojnie pozostały na Litwie, Białorusi i Ukrainie

Rozmowa z Tomaszem Kiejdo o potrzebie ochrony polskich archiwaliów z okresu międzywojennego, które po wojnie pozostały na Litwie, Białorusi i Ukrainie

Rozmowa z Tomaszem Kiejdo o potrzebie ochrony polskich archiwaliów z okresu międzywojennego, które po wojnie pozostały na Litwie, Białorusi i Ukrainie Tygodnik Szczytno: Panie Tomaszu, jest Pan organizatorem społecznego apelu:…

Readmore..

Akcja billboardowa Fundacji Wołyń Pamiętamy.

Akcja billboardowa Fundacji Wołyń Pamiętamy.

To już kolejny rok jak Fundacja "Wołyń Pamiętamy" wspiera Warszawskie społeczne obchody 11 lipca. W roku bieżącym, Fundacja ma zamiar wynająć w lipcu kilka billboardów przy autostradzie A4 a nie…

Readmore..

Kaci Wołynia. Marek A. Koprowski

Kaci Wołynia. Marek A. Koprowski

Przygotowując się do akcji oczyszczania Wołynia z Pola­ków, „Kłym Sawur” przeprowadził akcję zniszczenia swo­ich konkurentów. W pierwszej kolejności kazał zlikwidować zbrojne formacje Tarasa Borowcia „Bulby”, które ze względu na totalitarny…

Readmore..

Szkoła państwowa w państwie polskim musi wychowywać młodzież, zarówno niepolską jak polską na dobrych obywateli polskich

Szkoła państwowa w państwie polskim musi wychowywać młodzież, zarówno niepolską jak polską na dobrych obywateli polskich

Zadaniem szkolnictwa powszechnego nie jest wychowanie i wykształcenie abstrakcyjnego człowieka, czy abstrakcyjnego obywatela jakiegokolwiek państwa, lecz obywatela państwa polskiego, państwa będącego prawną organizacją bytu niezależnego zbiorowej osobowości i woli narodu…

Readmore..

”Ścigałem Iwana  Groźnego”  Demianiuka”

”Ścigałem Iwana Groźnego” Demianiuka”

Drugie wydanie książki Ścigałem Iwana „Groźnego” Demianiuka, poprawione i rozszerzone, ukazuje się w przeddzień zapowiedzianego, drugiego procesu w Monachium. Świadkowie i zgromadzone materiały źródłowe wskazują, że esesman Iwan Demianiuk był…

Readmore..

Mamy zgodę Zelenskiego  na strzelanie?! Czy to  kolejna próba wciągnięcia nas w wojnę?

Mamy zgodę Zelenskiego na strzelanie?! Czy to kolejna próba wciągnięcia nas w wojnę?

Włodzimierz Zełenski - aktualnie prezydent Ukrainy- ma dla Polski fuchę. Jakbyśmy tak zaczęli strącać rosyjskie rakiety lecące nad Ukrainą to on nie ma nic przeciwko temu. Możemy sobie postrzelać. Dobre…

Readmore..

Genocidum atrox KWIECIEŃ 1944

W miesiącu kwietniu 1944 roku odnotowałem 807 napadów Ukraińców na Polaków,  w tym 5 napadów było udziałem policjantów ukraińskich oraz w 21 przypadkach były to oddziały SS „Galizien” - „Hałyczyna”. Poniżej przykłady (dane pochodzą z około połowy miejscowości, w których mieszkała ludność polska oraz obejmują fragment zbrodni widzianej przez świadka): 
 
W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1944 roku we wsi Drohomyśl pow. Jaworów banderowcy zamordowali 9 Polaków: 6-osobową rodzinę, której ciała spalili razem z domem oraz w szkole matkę z 2 dzieci. We wsi Obrowiec pow. Hrubieszów upowcy razem z UNS ze wsi Brodzica i Podhorce obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali ponad 40 Polaków „Swoje "mołojeckie dzieło" "ryzuni" jak zwykle rozpoczęli od ograbienia wszystkich domostw. Bandyci wpadali do domów i zagród, wszystkich napotkanych Polaków zabijali bez pardonu na miejscu. Do uciekających strzelano jak do kaczek i urządzano za nimi pogoń po okolicznych polach niczym charty za zającami...! Kiedy większość budynków stanęła w płomieniach, widok był przerażający. Dookoła słychać było przeraźliwe krzyki, jęki konających i mordowanych ludzi. Płacz, lament kobiet i dzieci bezskutecznie wołających o litość, której ludobójcy nie okazywali. Ryk, rżenie i wycie palących się zwierząt, wszystko to wywoływało paniczny strach."  Ukraińcy zamordowali wtedy ponad 40 osób. Wieś uległa prawie całkowitemu spaleniu. Ocalało tylko 6 murowanych budynków, nakrytych blachą lub dachówką ognioodporną. W napadzie na Obrowiec udział wzięli Ukraińcy z pobliskich wiosek Brodzicy, Podhorzec i Werbkowic oraz policjanci z Moniatycz.”  (Henryk Smalej: "Zbrodnie ukraińskie na terenie gminy Moniatycze pow. Hrubieszów w l. 1939-1944"; Józef Lipski "Na rubieży"; za: http://zielonezacisze.blox.pl/2012/02/Ziemie-hrubieszowskie-pod-znakiem-OUN-UPA.html ). We wsi Wólka Żmijowska pow. Jaworów zamordowali 24 Polaków. „Delegatura nasza w Jaworowie zawiadamia nas, że z 31.III na 1.IV br. we wsi Wólka Żmijowska bandyci uprowadzili Pokraków, Lorenców, Mazepów i Semczuków. Ogółem wymordowano 24 osoby.” (1944, 14 kwietnia – Pismo PolKO Lwów-powiat do Delegata RGO we Lwowie dotyczące mordów i uprowadzeń Polaków w rejonie Jaworowa i Lubaczowa. W: B. Ossol. 16721/1, s. 253).
 
1 kwietnia 1944 roku we wsi Bereźnica Szlachecka pow. Kałusz banderowcy spalili 75 gospodarstw polskich i zamordowali 62 Polaków oraz 3-osobową rodzinę polsko-ukraińską. „Głośna była sprawa torturowania Franciszka Pąka, mieszkańca z Mazurowa – Londstromu z sąsiedniej wsi. Jeden z policjantów o imieniu Wasyl rozciął nożem usta od ucha do ucha, wyciął mu język i szydził z niego, że ma „Polskę od morza do morza” i teraz może sobie ile chce gadać. Świadkami tych tortur i zamordowania byli, jego żona Maria oraz ich małoletnie dziecko.”  (Paulina Leszczyńska; w: Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007, s. 207. We wsi Biała pow. Przemyślany: „Dnia 1 IV 44 r. zabito we wsi  Biała 19 Polaków, spalono 11 gospodarstw.” (Protokół ukraińskiego podziemia z 12 maja 1944 r. w sprawie akcji antypolskich. W: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Majdan Lipowiecki pow. Przemyślany: „Wieczorem 1 kwietnia UPA ponownie okrążyła wieś i po zrabowaniu dobytku podpaliła 101 zabudowań. Pozostające w domach kobiety zamordowano przez wrzucanie ich do płonących domów.” (Józef Broda; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 93)  We wsi  Poturzyn pow. Tomaszów Lubelski esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” oraz sotnia UPA Iwana Sycza – Sajenko „Jahody” obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 162 Polaków, głównie uciekinierów z innych miejscowości: „We wczesnych godzinach rannych dnia 1 kwietnia 1944 roku jednostka SS-Galizien, wspierana pododdziałem UPA, wtargnęła do Poturzyna, gdzie oprócz miejscowej ludności, znajdowała się duża grupa uciekinierów z terenu gmin dołhobyczowskiej, kryłowskiej i wymordowała 162 osoby. Ludność została zastrzelona w czasie snu. W okrutny, wyrafinowany sposób zabijano bezbronne dzieci, kobiety i starców. Po tej bestialskiej zbrodni wieś opustoszała z ludności cywilnej.”. (http://www.poturzyn.pl/index.php?q=okupacja ). Wspomina Regina Boguszewska, która przed Ukraińcami uciekła do wsi Chorążanka „Najbezpieczniej było uciekać w stronę Jarczowa. Ci, którzy skierowali się do lasu, w stronę kolonii Chodywańce, wpadli w ręce Ukraińców. Między schwytanymi był ksiądz z naszej parafii Jakub Jachuła. Padło wówczas 36 osób schwytanych przez Ukraińców. Ustawiono ich nad wcześniej wykopanym przez miejscowych Ukraińców dołem i zastrzelono. Straszną śmierć zgotowali Ukraińcy naszemu księdzu. Najpierw wlekli go do lasu, po drodze znęcając się nad nim. Później wesoło się bawiąc, przystąpili do wymierzania męczeńskiej śmierci księdzu. Po kawałku obcinali mu uszy i ręce. Na koniec, zemdlonego przerżnęli piłą, obserwując, jak wychodzą z księdza jelita. W tych ciężkich cierpieniach konał. Później jego zwłoki odkopała rodzina i zabrała. Gdzie był zagrzebany, wskazała pewna ruska kobieta, którą Ukraińcy zabrali do swego obozu jako kucharkę. Z jej też opowiadania dowiedziałam się, jak Ukraińcy żałowali, że nie mogli sobie zrobić podobnego widowiska z nauczycielki. Ta im umknęła. Po wojnie ja i kilka osób z Chodywaniec byliśmy wzywani do parafii w Tomaszowie Lubelskim. Tam opowiadaliśmy o męczeńskiej śmierci księdza. Długo czekaliśmy, że może ksiądz będzie kanonizowany. Do końca został wśród swoich owieczek i to on spośród nich poniósł najbardziej okrutną i męczeńską śmierć”. (Marian Adam Stawecki: „.Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim”; w: "Tygodnik Tomaszowski" nr 12 z 20 marca 2012 r.). We wsi Tarnoszyn pow. Tomaszów Lubelski policjanci ukraińscy ze Szczepiatyna uprowadzili 30 Polaków (kobiety, dzieci i starców) i rozstrzelali ich we wsi Szczepiatyn. We wsi Telatyn pow. Tomaszów Lubelski esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” oraz bulbowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali siekierami, nożami, widłami, bagnetami itp. 162 Polaków, głównie uciekinierów z innych miejscowości, w większości kobiety i dzieci. (Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947, Wrocław 2007, s. 201). We wsi Trościaniec Mały pow. Złoczów: „01.04.1944 r. zamordowano 9 Polaków.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015) We wsi Zagórze Konkolnickie pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 10 Polaków, w tym kobiety.  
 
W nocy z 1 na 2 kwietnia we wsi Dołha Wojniłowska pow. Kałusz UPA zamordowała 99 osób, w tym 61 dzieci. „W nocy z 1 na 2 kwietnia 1944 r., a była to palmowa niedziela 1944 r., liczna banda UPA otoczyła kościół i plebanie oraz większość polskich zagród. Podpalili je, oblewając naftą lub benzyną, a kto próbował uciekać do tego strzelano z karabinów. Tak zginęły w płomieniach ognia lub zastrzelone podczas próby ucieczki: cała rodzina Borcy – 6 osób; Kilar Maria z sześciorgiem małych dzieci, Kopeć Marcin z żoną i szóstką małych dzieci, Kata Franciszek z całą rodziną, Lebioda z całą rodziną, Magierecki Bolesław z żoną Anną, Wiącek z całą rodziną – 8 osób oraz Katarzyna Lebioda, sparaliżowana po porodzie, z małą córeczką. Jej i małej córeczki śmierć była szczególnie okrutna. Leżała w łóżku, nie miała żadnych szans na ucieczkę. Oprawcy obcięli jej piersi i ręce, wyrwali wnętrzności i powiesili na płocie. Po napadzie nie było komu pochować pomordowanych. Ci, którzy ocaleli bali się zbliżać do swoich domostw. Zwłoki pomordowanych pozostały w miejscach śmierci, rozciągnięte przez dzikie ptactwo i psy. Wszystkie polskie domy zostały spalone, a ślady po nich zrównane z ziemią. Dziś, po 50 latach od tych tragicznych wydarzeń, w tych miejscach stoją nowe domy pobudowane przez Ukraińców. Po pomordowanych nie ma żadnego śladu, żadnego grobu czy krzyża w miejscu pogrzebania. Nawet stary cmentarz został starty z powierzchni ziemi. Coś wewnątrz nas krzyczy i podpowiada: Przecież świat nie wie o tym co się stało w nocy z 1 na 2 kwietnia 1944 r. we wsi Dołha Wojniłowska? Boże! Czy sprawiedliwość Twoja dosięgnie tych morderców?” (Bolesław Kulbiola, Józef Kulbiola i Maria Magierecka; w: Siekierka..., s. 203 – 204; stanisławowskie). Siostra mamy była żoną Andrzeja Kosiora. Ojciec pozostał aby pilnować gospodarki. Gdy Ukraińcy zaatakowali Ziemiankę stracił życie razem z wieloma mieszkańcami wsi, którzy schronili się w kościele i na plebanii. Banderowcy spalili kościół i plebanię z ludźmi w środku. /.../ Po spaleniu kościoła i plebani jedyną uratowaną osobą był Kata Franciszek. Mój ojciec Stanisław w czasie pożaru plebanii i kościoła próbował ratować ludzi, Kacie Frankowi, Magiereckiemu Bolkowi i jeszcze trzeciemu chłopakowi pomógł wydostać się na dach płonącego kościoła. Dwóch chłopców Ukraińcy na tym dachu zabili strzelając do nich, a Katę postrzelili licząc że śmiertelnie. Kościół się palił i wydawało się że nikt nie wyjdzie z tego pogromu żywy. Kata pod osłoną nocy po rynnie, poraniony zsunął się i jakimś cudem dotarł na Łukowiec. On jeden uratował się z pogromu”. (Franciszek Burdzy: Rozmowa z panem Antonim Lebiodą; w:  Zeszyty łukowieckie, nr 11 – 12 , Październik 2005 – Grudzień 2006). Ksiądz Błażej Czuba zginął w torturach, był przecięty piłą ciesielską, a następnie wrzucony w płomienie i spalony. Zabytkowy kościół z modrzewiowego drzewa upowcy zniszczyli. Obrabowali wnętrze kościoła, kielichy ukradli, Najświętszy Sakrament i komunikanty rozsypali po podłodze, zgarnęli szaty liturgiczne, z których później rodziny terrorystów OUN-UPA szyły sobie bieliznę. Kościół doszczętnie splądrowano i spalono. We wsi Pasieczna pow. Nadwórna upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 157 Polaków. We wsi Pawłów pow. Radziechów upowcy zamordowali 39 Polaków, 18-letniej dziewczynie rozpruli brzuch. Wiktor Poliszczuk podaje, że zamordowanych wówczas zostało 46 Polaków. W 1995 roku Polakowi, Józefowi Kuśnierzewskiemu, na pytanie: co to jest za pomnik na wysokim kopcu obłożonym darnią, na którym stoi brzozowy krzyż, a obok niego granitowy pomnik z dużą tablicą i nazwiskami wyrytymi po ukraińsku – odpowiedziano, że jest to pomnik pomordowanych mieszkańców Pawłowa, których rozstrzelali czerwonoarmiejcy, za to, że nie chcieli iść do wojska. „W rzeczywistości była to mogiła pomordowanych przez banderowców Polaków. I tak zetknąłem się naocznie z uprawianym przez Ukraińców fałszowaniem faktów historycznych. /.../ Tymczasem w Polsce Ukraińcy stawiają pomniki mordercom z UPA i ku ich chwale, a Polacy im w tym nieraz pomagają” (Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 811 – 812). We wsi Rafajłowa pow. Nadwórna upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków, całe rodziny. We wsi Sokołów pow. Stryj spalili wieś i zamordowali około 80 Polaków. We wsi Weleśnica pow. Nadwórna obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 17 Polaków.  
 
2 kwietnia (niedziela palmowa) we wsi Biała pow. Przemyślany: „Dnia 2 IV 44 r. zabito 9 Polaków i dwie Żydówki, będące na służbie u Polaków.(Protokół ukraińskiego podziemia z 12 maja 1944 r. w sprawie akcji antypolskich; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Gołogóry pow. Złoczów: „banda ukraińska zamordowała 18 osób i spaliła 50 polskich gospodarstw” (AAN, DR, sygn. 202/III/121, k. 287 – 290). We wsi Huta Lubycka gm. Lubycza Królewska pow. Tomaszów Lubelski: „02.04.1944 r. zostali zamordowani przez UPA: 1-4. Jacyniak Andrzej z żoną Katarzyną, synem Janem l. 4 i córką Danutą l. 3; 5. Kaniuszyb l. ok. 18; 6. Kuśmierczyk Ludwik; 7. Podbrożna Maria; 8. Pizuń Bronisław l. ok. 17; 9. Wolanin Edward; 10. Wołoszyn Maria l. ok. 70.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw., Seria – tom 8). We wsi Krosienko pow. Przemyślany banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 10 Polaków. We wsi Pomorzany pow. Zborów upowcy z kurenia „Gonty” i chłopi ukraińscy z okolicznych wsi obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali około 70 Polaków i 2 Żydówki a 1 ranny Polak zmarł w maju. „Mordowano często w okrutny sposób, potem dokonywano rabunku, zabierano wszystko: konie, bydło, sprzęty, narzędzia, ubrania, produkty żywnościowe. Rzeczy pakowano nie tylko na wozy zamordowanych, ale napastnicy mieli też własne wozy. Ostatnia czynnością było spalenie budynków. /.../ Starano się wszystkie zwłoki spalić, toteż mordów dokonywano w budynkach, które nadawały się do spalenia. Jeśli dom był murowany, to ofiary zapędzano do obory lub stodoły. /.../ Justyna Niesłuchowska, lat 18, córka Michała i Waleria Niesłuchowska, lat 15, córka Michała – zamordowane w stodole w okrutny sposób. Nożami rozpruto im brzuchy. Mimo prób podpalenia stodoła nie spłonęła. Niesłuchowski, lat 5, syn Antoniego. Ciała nie znaleziono. Prawdopodobnie szczątki pozostały pod gruzami. Tekla Niesłuchowska, lat 50, żona Józefa, Karolina Niesłuchowska, lat 27, córka Józefa, dwoje dzieci Karoliny w wieku od 1 roku do 3 lat, Katarzyna Niesłuchowska, lat 27, córka Józefa bliźniaczka Karoliny, Józef Niesłuchowski, lat 34, prawdopodobnie bronił się łopatą, z którą znaleziono go w piwnicy. Katarzyna Niesłuchowska, lat 32, żona Józefa, zabita w czasie ucieczki. Wyrwano jej złote zęby. Ojciec Katarzyny, który mieszkał w sąsiedniej wsi. Sześć dziewczynek Niesłuchowskich w wieku od czterech do czternastu lat. Zwłoki były porozrzucane po podwórzu i ogrodzie. /.../ Niemcy byli na miejscu zbrodni dopiero w dzień. Robili zdjęcia, wypytywali o sprawców. Ludzie bali się cokolwiek powiedzieć. Rozpoznano np. Sadija z przysiółka Parcelany, który dał sygnał do rozpoczęcia napadu. Był także przedstawiciel ukraińskiej władzy cywilnej z Pomorzan. Robił spis zamordowanych. Uwzględniając fakt współdziałania tej władzy z ukraińskim podziemiem, można założyć, że był on także wykorzystany do sprawozdawczości OUN. Ludzie słyszeli, jak on tłumaczył Niemcom, że napadów dokonują partyzanci sowieccy, chociaż nietrudno było ustalić, że cały pochód, po napadzie, skierował się do pobliskiej ukraińskiej wsi Żabin. Wersja o mordowaniu Polaków przez partyzantów sowieckich wcale nie była oryginalna. Już kilka miesięcy wcześniej sam metropolita grekokatolicki we Lwowie, Andrzej Szeptycki pisał do lwowskiego arcybiskupa rzymskokatolickiego, Bolesława Twardowskiego w liście z 15 listopada 1943 roku, że mordów dokonują partyzanci sowieccy i bandy żydowskie. Opis wydarzeń oparłem na relacji kilku osób w podeszłym wieku. Byłem zaskoczony prośbą niektórych o nie podawanie ich nazwisk. Zrozumiałem, że się boją, widząc coraz większe wpływy i zuchwalstwa szowinistów ukraińskich w Polsce. Kto się tymi sprawami bliżej interesuje widzi, że jest to rezultat działalności wielu polityków polskich, którzy uznali szowinistów ukraińskich za reprezentantów całej społeczności ukraińskiej w Polsce i za ambasadorów dobrych stosunków Polski z Ukrainą” (Jan Selwa; w: Komański..., s. 953 – 956). „2 kwietnia 1944 r. zamordowano tu około 70 Polaków - całą wieś, nie pozostawiając żadnych świadków. Gdyby nie garstka osób ocalałych dzięki ucieczce tuż przed masakrą i dobrzy sąsiedzi, którzy odważyli się ich przechować, a potem pogrzebać ciała ofiar mordu - nikt nawet by nie wiedział, co się wydarzyło w Pomorzanach i gdzie znajduje się mogiła zbiorowa ofiar. Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej w Złoczowie nie dowiedziałoby się o jej istnieniu i nigdy nie powstałby pomnik, który dzięki mozolnej pracy i wielu staraniom został wreszcie, po blisko 10 latach, poświęcony. Nie byłoby również tu nas - Polaków, którzy postanowili oddać hołd pomordowanym i zachować od zapomnienia miejsce ich męczeństwa. Dzięki temu, że przybyliśmy nieco przed czasem, a sama uroczystość zaczęła się nieco później, niż planowano, mieliśmy okazję do rozmów z mieszkańcami Pomorzan i dowiedzenia się czegoś więcej o tragedii 1944 roku z ust ocalałych krewnych ofiar. „Ojciec przeczuwał, co się ma stać i chciał mnie uchronić. Zaprowadził mnie do pewnej rodziny w sąsiedniej wsi i przyjęto mnie na noc. Siostry z kościoła wymyły mnie i wyczesały. Była to palmowa niedziela. Mimo mych próśb, ojciec nie został na noc wykręcając się tym, że powinien z jakiegoś powodu wrócić do domu” - wspomina ze łzami w oczach jeden ze świadków. „Gospodyni, u której zostawił mnie ojciec, poprosiła swego męża by zaprząg konie i pojechał zobaczyć co się stało za górą, dochodziły do nas bowiem niepokojące wieści. Wahał się mocno, ale jednak pojechał. Jak wrócił, bawiliśmy się z dziećmi gospodarzy. „Masz tu sierotę jedną, a to masz drugą” - powiedział gospodarz do żony, wskazawszy na mnie i swoją córkę. Miał na uwadze to, że oprawcy będą szukać rodziny ofiar i karać tych, którzy im pomagają. Zrozumienie sytuacji zdusiło moje gardło i przyniosło falę płaczu. Gospodyni poprosiła męża, by zawiózł mnie zobaczyć co się stało. Na miejsce przyjechaliśmy saniami. Wiele chat stało popalonych. W moim domu - masakra. Zaczęła mnie dusić histeria. Przez trzy dni pozostawało wszystko w nienaruszonym stanie, gdyż bano się zbliżyć do miejsca kaźni. Później wykopano dużą jamę - mogiłę i pochowano ofiary. Chowano je w czym się dało - pudłach, szafach. Jak ojciec jeszcze był żywy, to zrobił duże pudło na zboże. Nawet wtedy nie przyszło mu na myśl, że wykonał własną trumnę…” (Julia Łokietko:  „Pamięć dla przyszłości”; w: „Kurier Galicyjski” z 16 – 28 lipca 2010). We wsi Słobódka Konkolnicka (Kąkolnicka) pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 103 Polaków, od niemowlęcia (5-miesięcznego) po starca (69-letniego). Około godziny 23 napastnicy nadciągnęli od strony góry sąsiadującej ze wsią. Ludność, głównie kobiety i dzieci, szukała ratunku ukrywając się w piwnicach i schronach, natomiast mężczyźni uciekali na okoliczne pola. Ukraińcy zabijali napotkane osoby bez względu na płeć i wiek przy użyciu noży, bagnetów i siekier, do uciekających strzelano. Jednocześnie dokonywano rabunku mienia; ograbione domostwa podpalano. Wiele osób zginęło w płomieniach bądź w wyniku uduszenia. We wsi Szczerzec pow. Lwów obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 25 Polaków. W kol. Ziemianka k. Polny Wojniłowskiej pow. Kałusz spalili 52 gospodarstwa polskie oraz zamordowali około 40 Polaków (Motyka Grzegorz: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960; Warszawa 2006, s. 386). 
 
W nocy z 2 na 3 kwietnia we wsi Łany pow. Lwów upowcy zamordowali 18 Polaków i 2 Ukraińców. We wsi Wolica pow. Żółkiew napadli na 3 przysiółki: Piaski, Rokitna oraz Wolica i za pomocą siekier, noży i bagnetów zamordowali 21 Polaków a większość ciał spalili razem z budynkami. „Dwukrotnie uczestniczyliśmy w pochówku Polaków z okolicznych wsi na cmentarzu parafialnym w Mostach Wielkich. Byli to mieszkańcy z Butyr, Dworce, Przystani, Reklińca, Strzemienia, Wieczorków i Wolicy, gdzie zamordowano rodzinę Wojciecha Zalewskiego. Pozostałe nazwiska ofiar – nieznane.” (Stanisław Kozar, Poznań 26.02.1993 r.; http://archiwumkresowe.pl/stanislowka-powiat-zolkiew-wojewodztwo-lwowskie ). 3 kwietnia we wsi Biała pow. Przemyślany podczas trzeciego napadu  zamordowali 24 Polaków. We wsi Nahaczów pow. Jaworów banderowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 17-miesięcznym dzieckiem. Rodzina Gorgoszów w obawie przed napadem schroniła się u rodzin ukraińskich. Banderowcy zamordowali matkę i ojca. Jedna z Ukrainek, widząc że przy życiu pozostawili 17 miesięczne niemowlę, powiedziała: „komu zostawiliście to małe”. W tej sytuacji banderowiec śmiertelnie pchnął dziecko bagnetem. (Z. Konieczny, Stosunki polsko-ukraińskie na ziemiach obecnej Polski w latach 1918-1947, Wrocław 2006, s. 188).
W nocy z 3 na 4 kwietnia we wsi Kuropatniki pow. Brzeżany banderowcy zamordowali 32 Polaków, w tym Mikołaja Deberny lat 96; w większości ofiarom siekierami odrąbując głowy; oraz 2 Rosjan - uciekinierów z obozu jenieckiego. We wsi Rumno pow. Rudki Ukraińcy spalili 60 gospodarstw polskich i zamordowali 27 Polaków. We wsi Maruszka pow. Złoczów „zginęło 60 Polaków, w tym: Denis Zenon l. 5, Birecka Anna oraz rodziny: Czerniaków, Lisiewiczów, Markowskich i Woroszczaków”. (Władysław Kubów: Terroryzm na Podolu, Warszawa 2003).
4 kwietnia we wsi Narajów pow. Brzeżany zamordowali 52 Polaków („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 15/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).  Pomiędzy wsią Perekosy pow. Kałusz a wsią Protesy pow. Żydaczów „w koloniach polskich położonych między Perkozami a Protesamy upowcy zamordowali około 20 Polaków” (Motyka..., s. 386; Ukraińska...).  We wsi Toustobaby pow. Podhajce ukraińscy esesmani z SS „Galizien – Hałyczyna” zabili 11 Polaków i przez pomyłkę 1 Ukraińca.
W nocy z 4 na 5 kwietnia we wsi Berbeki pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali po okrutnych torturach 16 Polaków. We wsi Turki pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie, szkołę i kościół oraz zamordowali 20 Polaków. Zamordowano 20 Polaków, rozpoznano tylko 17, zginęli: 7-osobowa rodzina Simaków, 7-osobowa rodzina Skrzypków, Korczyńska Stanisława l. 20, Berbeka Michał l. 60, Swieś Agnieszka” (Kubów..., jw.). Stefania Kurczyńska, lat 12, oraz jej kuzyn Edward Smacha, lat 12, zostali spaleni żywcem w stodole. 5 kwietnia w koloniach Czereszczuki i Pawlikówka pow. Kałusz: „Dnia 5 IV1944 okręgowa bojówka oraz grupa „Hajdamaków” w liczbie 36 ludzi przeprowadziły antypolską akcję na polskich koloniach Pawlikówka i Czereszczuki. Akcję rozpoczęto o godz. 22. Zlikwidowano 15 osób (stawiały czynny opór) oraz spalono 130 gospodarstw”. (Protokoły podziemia ukraińskiego z 12 kwietnia 1944 r. dotyczące antypolskich akcji w Stanisławowskiem; w : http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=137 ).  We wsi Jabłonka oraz we wsi Porohy pow. Nadwórna dokument ukraiński podaje: „W dniu 5.04.44. rejonowa grupa Zalizniaka przeprowadziła akcję w Porogach i Jabłonce. Spalono 6 budynków, zniszczono 16 Polaków. Przyczyną była współpraca Polaków z Grenzschutzem. Reszta Polaków odeszła do Bytkowa. Łys.” (IPN BU 1554/177, k. 4-8; w: .http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_dowody-zbrodni-i-zakamania/?). We wsi Jarczów pow. Tomaszów Lubelski banderowcy zamordowali 18 Polaków, natomiast w walce z UPA poległo 50 partyzantów AK (w tym dwaj ciężko ranni dowódcy „Zawisza” i „Malik” popełnili samobójstwo nie chcąc dostać się w ręce ukraińskie); straty ludności polskie we wsiach: Podlodów, Rokitno, Szlatyn i Żerniki nie zostały ustalone. „Dnia 5.4 44 nasze oddziały „Hałajdy” i „Tyhry” przeprowadziły akcję likwidacyjną głównie przeciwko koloniom: Gubynok, Łubcze, Poledów i Żerniki. W ten sposób oczyściły sobie prawe skrzydło, żeby móc uderzyć na główne gniazda: Posadów i Steniatyn. Oddziały „Hałajdy” i „Tyhry” weszły najpierw do kolonii Łubcze. Polacy nie spodziewali się i wzięli ich za swoich. Dopiero gdy „Tyhry” podpaliły sąsiednią kolonię Gubynok, zorientowali się i zaczęli przeciwdziałać, okrążając nasz oddział. Rozpoczęła się walka. Polaków zmuszono, by uciekali do Żernik. Wtedy zdobyto 1 ciężki karabin maszynowy, kilka karabinów i dużo amunicji. W Poledowie nasze oddziały przegrupowały się i uderzyły na Żerniki. Nieprzyjaciel w liczbie 100 osób zajął pozycje za folwarkiem obok stert. Po półgodzinnej strzelaninie zmuszono Polaków do dalszej ucieczki. Na polu bitwy wróg zostawił zabitych, wśród nich dowódcę „Zawiszę” (wynikało to ze znalezionych przy nim notatek) i przegrupował się w kierunku lasu posadowskiego. Ścigając wroga, oddział „Hałajdy” okazał pomoc „Prołomowi”, który przez spóźnioną akcję poprzednich oddziałów znalazł się w trudnej sytuacji. Po zniszczeniu kolonii Rokitno „Prołom” zajął pozycje wzdłuż torów wąskotorówki, znalazł się jednak w niekorzystnej sytuacji, bo Polacy z posadowskiego lasu, zająwszy wzgórze, ostrzeliwali „Prołoma” z karabinów maszynowych. Oddział musiał lawirować pod ogniem wroga i wycofywać się. To jednak kosztowało trochę ofiar. Ale właśnie w tym momencie czota „Czornoty” z oddziału „Hałajdy” wyręczyła swoich i osłaniając ich ogniem umożliwiła im odwrót bez większych strat. W akcji z 5.4.44 zniszczone zostały więc kolonie Gubynok, Poledów, Łubcze i Rokitno. Zdobyto: 1 ciężki karabin maszynowy, karabiny, oporządzenie, archiwum i amunicję. Poza tym oddział samoobrony „Łysa” zniszczył kolonie Marysin i Radków, a oddział „Orła” polskie kolonie w Rzeplinie. Zginęło kilkudziesięciu polskich wojaków i dużo cywilnej ludności. Własne straty: 11 zabitych (w tym 3 sanitariuszki) i 14 rannych.” (PA SBU, F. 13, spr. 376, t. 34, k. 264–266. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Łubcze pow. Tomaszów Lubelski banderowcy zamordowali 115 osób. „5 kwietnia 1944 w nad ranem miał miejsce niespodziewany atak UPA. Mieszkańców zegnano w miejsce zwane Doliną i rozstrzelano. Strzelano ze skarpy ziemnej do zgromadzonej poniżej ludności. Zginęło tego poranka  115 osób, o czym informuje tablica pamiątkowa przy pomniku na Dolinie w Łubczu” (Szymon Biały, 25.03.2014, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). „22.4.44 oddział UPA „Tyhry” i „Prołoma” oraz oddział „Orła” przeprowadziły niszczycielską akcję na polskie kolonie Poledów, Łubcze, Zimno oraz wieś Ratyczów. Akcja trwała dwie godziny. Nie było żadnego oporu. Wszystkie wymienione miejscowości zostały zniszczone (Zimno – tylko wschodnia część z folwarkiem).” (Sprawozdanie ukraińskiego podziemia z maja 1944 r. dotyczące akcji antypolskich; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Rzeplin pow. Tomaszów Lubelski: W archiwum w Kijowie znaleźliśmy relację nacjonalistki ukraińskiej o mordowaniu polskich dzieci poprzez wbijanie ich na sztachety płotów we wsi Rzeplin w dniu 5 kwietnia 1944 roku. Ustaliliśmy w sposób niepodważalny, na podstawie dokumentów wytworzonych przez OUN-UPA, że dzieci zamordowane w tak barbarzyński sposób w Rzeplinie były narodowości polskiej i zostały zamordowane przez oddział UPA Mykoły Olijnyka „Orła”. Dowiedzieliśmy się, że ukraińska nacjonalistka widząc te dzieci nie czuła żalu, tylko nienawiść, i to się nie zmieniło przez 40 lat. Przy okazji udało się zburzyć kłamstwo Wiatrowycza o rozstrzelaniu banderowskiego specjalisty od nabijania polskich dzieci na sztachety "Orła", jakoby został rozstrzelany za porozumienie z Niemcami. W rzeczywistości sotnia "Orła", taka bojowa wobec dzieci, stchórzyła w obliczu uzbrojonej Armii Krajowej, poszła w rozsypkę, dowódcy UPA szukali jej po lasach od rana do godziny 15:00, a bitwa pod Posadowem skończyła się o godzinie 16:00. Za to i tylko za to "Oreł" został rozstrzelany, a jego sotnia za tchórzostwo została rozwiązana.(Wiesław Tokarczuk; w: http://suozun.org/warto-obejr ; 24 październik 2019 r.)  We wsi Żerniki gm. Łaszczów pow. Tomaszów Lubelski:05.04.1944 r. podczas napadu oddziału UPA zostało zamordowanych 10 Polaków: 1-2. Dominik i.n. i jej córka Lucyna, 3. Korecki Jan, 4. Krzotowski Kacper, 5. Księżyk Jakub, 6. Płocidym i.n. (mężczyzna), 7. Sieńka Tekla, 8. Szczygieł Julian, 9-10. Dwie osoby NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).
W nocy z 5 na 6 kwietnia (z Wielkiej Środy na Wielki Czwartek) we wsi Dołha Wojniłowska – Ziemianka pow. Kałusz podczas kolejnego napadu upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków. „Jadwiga Marek i jej córka Iśka zostały w kilka dni potem (po napadzie w nocy z 1 na 2 kwietnia – przypis S. Ż.) również zamordowane, a przed śmiercią zbiorowo zgwałcone”. (Emilia Cytkowicz; w: Siekierka..., s. 193; stanisławowskie). W kwietniu w tej wsi „partyzanci ukraińscy” zamordowali około 133 Polaków. We wsi Siemiginów pow. Stryj banderowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 35 Polaków. „Wszystkich mężczyzn, a było ich co najmniej 15, banderowcy powiązali kolczastym drutem – poprzednio kazali się rozebrać do naga – i zaprowadzili na skraj wioski. Tam zamknęli ich w domu parcelanta i po zamordowaniu wszystkich spalili wraz z budynkiem” (Jastrzębski..., s. 351, stanisławowskie). „4.IV. Siemiginów spalenie wsi, 35 zabitych, poza tym 10 żywcem spalonych. Inwentarz żywy spalony.” (1944, kwiecień – Notatka opisana w RGO w Krakowie na podstawie informacji z terenu. Dotyczy wzmagającej się fali mordów i napadów na Polaków. W: B. Ossol. 16722/2, s. 145-150).  We wsi Żulin pow. Stryj: „5.IV. Żulin napad na polskich mieszkańców, ok. 100 osób zabitych; inwentarz żywy spalony.” (1944, kwiecień – Notatka opisana w RGO w Krakowie na podstawie informacji z terenu. Dotyczy wzmagającej się fali mordów i napadów na Polaków. W: B. Ossol. 16722/2, s. 145-150). „W nocy z Wielkiej Środy na Czwartek 1944 bestialsko zamordowany na plebani przez ukraińskich nacjonalistów z ludobójczej organizacji OUN UPA  ks. Franciszek Bętkowski – połamano mu ręce i nogi i spalono z plebanią. Zamordowana została też krewna księdza.”    (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr0106.htm ). „W parafii Żulin spalili plebanię, torturowali ks. proboszcza, któremu obcięli uszy, język, ręce i nogi, wydłubali oczy”. (Stanisław Frączek; w: Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006, s. 592).
 
6 kwietnia (Wielki Czwartek) we wsi Rosulna pow. Nadwórna według dokumentu ukraińskiego: „W dniu 6.04.44. grupa Zalizniaka zlikwidowała we wsi Rosilna 14 osób i 6 gospodarstw. Łys.” (IPN BU 1554/177, k. 4-8; w: .http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_dowody-zbrodni-i-zakamania/?). W miasteczku Sołotwina pow. Nadwórna banderowcy nocą obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali co najmniej 38 Polaków. We wsi Worochta pow. Sokal upowcy oraz miejscowi Ukraińcy (m. in. Saneckyj i Kruk) zamordowali 46 Polaków od 1 roku życia do 82 lat - dwa doły z ich zwłokami znajdują się kilkanaście metrów od granicy polsko-ukraińskiej po stronie ukraińskiej, obok słupa granicznego Nr 747. „W miejscowym folwarku zastrzelonych zostało co najmniej 30 Polaków. Po egzekucji ich ciała zepchnięte zostały do przygotowanego wcześniej dołu. W kilka miesięcy później ich mogiła znalazła się w pasie granicznym. Zdaniem świadków najmłodsza ofiara miała zaledwie roczek. Część ofiar pochowano też w pobliskim Tarnoszynie (w czasie wojny mordów w tej wsi dokonywali funkcjonariuszy ukraińskiej policji i członkowie UPA). Jak ustalił IPN, za współudział w dokonaniu zbrodni w Tarnoszynie skazany został w październiku 1978 r. przez zamojski sąd na karę śmierci Iwan M. vel Jan M.” .(Marek Kozubal: Doły śmierci na polskiej granicy;  27.02.2016; w: http://www.rp.pl/Historia/302279988-Doly smierci-na-polskiej-granicy.html#ap-1).  „Ukraińcy spędzili wszystkich do jednego domu – opowiada Helena Górnicka, rocznik '38, była mieszkanka Worochty, która obecnie mieszka w Machnówku. - Nam w ostatniej chwili udało się uciec. Tego szczęścia nie mieli jej dziadkowie Franciszka i Eliasz Skopik. UPA zamordowała także czworo ich dzieci. Moi wujkowie i ciocie. Władysław, Michał, Katarzyna, Anna – wylicza pani Helena. - Niektórych żywcem pogrzebali, bo ziemia przez trzy dni się ruszała... /.../ Są dwie mogiły. - Młodych zabili niedaleko folwarku, starszych przy fosie, gdzie wcześniej zakopywano zdechłe zwierzęta – opowiada pani Helena.” (Leszek Wójtowicz: „Worochta”; w: „Dziennik Wschodni” z 13 XI 2009).      
 
6 kwietnia 1944 roku Myrosław Onyszkewycz „Orest” wydał rozkaz: „Rozkazuję Wam niezwłoczne przeprowadzenie czystki swojego rejonu z elementu polskiego oraz agentów ukraińsko-bolszewickich. Czystkę należy przeprowadzić w stanicach słabo zaludnionych przez Polaków. W tym celu stworzyć przy rejonie bojówkę, złożoną z naszych członków, której zadaniem byłaby likwidacja wyżej wymienionych. Większe nasze stanice będą oczyszczone z tego elementu przez nasze oddziały wojackie nawet w biały dzień. /.../ Oczyszczenie terenu musi być zakończone jeszcze przed naszą Wielkanocą, żebyśmy świętowali ją już bez Polaków. /.../ Prowadźcie z nimi twardą, bezpardonową walkę. Nikogo nie oszczędzać, nawet w przypadku małżeństw mieszanych wyciągać z domów Lachów, ale Ukraińców i dzieci w tych domach nie likwidować. /../ Wydobyć broń. Śmierć Polakom. Postój, 6 kwietnia 1944 roku. Sława herojom! Orest, Karat (-)” Rozkaz ten znajduje się w aktach śledztwa przeciwko Myrosławowi Onyszkewyczowi. 
 
Od  5 do 7 kwietnia 1944 roku we wsi Pawlikówka pow. Kałusz banderowcy oraz miejscowi Ukraińcy obrabowali i spalili około 100 gospodarstw polskich oraz zamordowali 124 Polaków. W nocy z 5 na 6 kwietnia 1944 roku Pawlikówkę zajął oddział UPA. Ukraińcy podpalali polskie domostwa i strzelali do napotkanych osób. Ludność polska kryła się w piwnicach, ziemiankach i schronach, pozostali ukrywali się w zabudowaniach ukraińskich bądź uciekali w kierunku pobliskiego lasu. Wśród napastników rozpoznano kilku Ukraińców z Pawlikówki, zajmowali się oni także grabieżą mienia Polaków oraz wykrywaniem schronów. Do środka wrzucano granaty. Nachodzono także domy ukraińskie szukając ukrywających się Polaków. Oddział UPA opuścił Pawlikówkę następnego dnia po południu. Następnej nocy UPA powtórzyła napad paląc ocalałe polskie domy i mordując kolejnych Polaków. „W tym miejscu, gdzie stał nasz dom, stoi inny, nowy dom ukraiński. Z tego domu wyszła córka „Kasunia” nieżyjącego już Hrynia Baziuka, mordercy mojego ojca. Ona teraz tam mieszka, na naszym gospodarstwie zagrabionym w sposób brutalny i okrutny. Straciłam dobra materialne, ale zabrałam ze sobą straszliwe przeżycia tej tragicznej nocy, okrutną śmierć mego ojca, ciągły strach i obawę o życie, jęki i wrzaski mordowanych ludzi, ryk i kwik palącego się bydła i świń w stajniach, łuny pożarów palących się wokół budynków, spanie w lesie i w różnych kryjówkach w mroźne noce i ta ciągła modlitwa o lekką śmierć sprawiały, że mój system nerwowy stał się chory. Dość często zdarza mi się, że podczas snu ciągle uciekam przed Ukraińcami – banderowcami i ogarnięta strachem budzę się i stwierdzam, że to tylko sen. Moim marzeniem jest dokończenie uporządkowania i upamiętnienie zbiorowej mogiły pomordowanych przez banderowców 99 Polaków – mieszkańców wsi Pawlikówki w 1944 r. Spoczywają w niej: mój ojciec, krewni, sąsiedzi, znajomi, dorośli i dzieci, w tym również całe rodziny. W tej sprawie zwracałam się do Rady Ochrony Walk i Męczeństwa w Warszawie, skąd otrzymałam pismo informacyjne w 1996 r. Ostatnie pismo przysłane mi do wiadomości dostałam w 1998 r., jako odpowiedź na pismo skierowane do Konsula o wystąpienie do odpowiednich władz ukraińskich, aby wyraziły zgodę na uporządkowanie zbiorowej mogiły. Do dnia dzisiejszego takiego zezwolenia nie dostałam, ani też żadnej konkretnej odpowiedzi” (Stefania Ambroziak; w: Siekierka..., s. 170 – 172; stanisławowskie). Jan Cichowski urodził się 31 października 1922 roku w Pawlikówce pow. Kałusz: „Opowiadała mi jedna kobieta, którą spotkałem, że złapali Polaka, rozcięli mu brzuch i jelita porozwieszali na płocie. Chwilę ten człowiek stał, a potem padł nieżywy. Te mordy były okrutne, grabili, palili żywcem, nawet dzieci. Byliśmy ukryci w lesie, patrzyliśmy nocą jak palą się nasze domy, wszystko płonęło. Słychać było krzyki, wrzaski, płacz dzieci. Straszne rzeczy tam się działy. Banderowiec jechał na koniu, a przed nim uciekała kobieta z malutkim dzieckiem na rękach. Zamęczył ją. To było straszne barbarzyństwo.” (Anna Świegot: Jaśko to Ty żyjesz?; w:  http://powiatowy.pl/2011/11/jasko-to-ty-zyjesz ; 10 listopada 2011).
W nocy z 6 na 7 kwietnia (z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek) we wsi Komarów pow. Sokal upowcy zamordowali 17 Polaków, w tym całe rodziny. We wsi Lisko pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 18 Polaków, w większości kobiety, w tym lat 17, 20, 20, 30, 32. We wsi Moosberg pow. Jaworów wymordowali ponad 30 rodzin polskich liczących około 160 osób oraz uprowadzili 25 osób, po których ślad zaginął. Natomiast 21 kwietnia ich ofiarą padło jeszcze 20 osób – łącznie 205 Polaków.  “6 kwietnia 1944 roku, w Wielki Czwartek, poszedłem spać do swojej kryjówki na strychu, a żona z dziećmi i młodszymi siostrami pozostała w mieszkaniu. Od dłuższego czasu do mojego domu przychodził dość często policjant ukraiński z miejscowego posterunku. Wizyty miały charakter towarzyski, a nawet przyjacielski. Polubiłem go, uwierzyłem w jego przyjacielski stosunek do mnie. Łączyły nas wspólne zainteresowania. Gdy zapadła owa tragiczna noc czwartkowa, ktoś nagle energicznie zapukał do drzwi wejściowych. Moja żona podeszła do drzwi i zapytała: „kto puka?”. Usłyszała znajomy głos tego policjanta. Otworzyła mu bez wahania i zapytała co się stało, że tak późno przychodzi. W odpowiedzi otrzymała uderzenie kolbą karabinu i upadła zemdlona. Potem policjant dobił ją strzałem z karabinu. Mój 5-letni syn przestraszony tym widokiem schował się niepostrzeżenie za tapczan i on był świadkiem tej krwawej sceny. Policjant, za którym weszło do mieszkania dwóch lub trzech morderców, rozkazał pozostałym osobom, to jest Marii, Krystynie i dwójce dzieci ustawić się w rzędzie. Mój trzyletni syn zwrócił się do policjanta: „Jeśli pan chce pieniędzy, to ja panu je dam” i wyjął z kieszeni złotówkę. Wówczas jeden z oprawców porwał dziecko za nogi i roztrzaskał mu główkę o ścianę. Następnie inni zastrzelili obie młodsze siostry mojej żony i moją 6-letnią córeczkę. Po zabójstwie mordercy dokonali w mieszkaniu rabunku. Po jakimś czasie moja córeczka oprzytomniała po otrzymanym postrzale i zaczęła płakać prosząc o picie. Wtedy wpadł do pokoju ów policjant i widząc, że dziecko żyje, dobił je bagnetem” (Józef Korostyński; w: Siekierka..., s. 358 – 359; lwowskie).  
7 kwietnia (Wielki Piątek) we wsi Budki Nieznanowskie pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy zamordowali 10 Polaków a za 2 dni dalszych 11 Polaków (http://www.brzeg24.pl/moje-kresy/6280-moje-kresy-emilia-kulinska). We wsi Buszcze pow. Brzeżany: „Po drugim, marcowym ataku na Polaków ukrywających się w buszczeckim kościele przyszedł kolejny atak. Tym razem w Wielki Piątek, 7 kwietnia 1944 roku. Tego dnia podpalono wszystkie polskie zabudowania Buszcza. Podpalano także wszystkie żywe zwierzęta. Ich przerażający krzyk słychać było w najdalszych zakątkach miejscowości. Wtedy w Buszczu musiało pozostać już niewielu Polaków. W sobotę 8 kwietnia kolejny raz podpalono kościół oraz plebanię. Spalił się drewniany dach kościoła, dwie wieże, a ogień stopił dwa dzwony. Przetrwały tylko potężne mury mające około 2 metry grubości. Później okazało się, że cudem ocalał znajdujący się nadal w środku obraz Matki Boskiej. Świadkowie, którzy widzieli kościół po tym, jak ten został podpalony wspominają, że ogień dotarł w miejsce, w którym wisiał cudowny obraz. Nadpalona została jego rama, ale wizerunek Matki Boskiej dziwnym trafem pozostał nienaruszony.”  (W. Żołnowski: "Matka Boska Buszczecka i jeźdźcy Apokalipsy"). Bartłomiej Taran 21.01.2012 na stronie internetowej www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl  podaje: „Pradziadkowie wraz z większością Polaków zamieszkujących wioskę zostali zaprowadzeni do miejscowego kościoła, gdzie spłonęli po podpaleniu tegoż kościoła. Z posiadanych wiadomości dokładam fakt, że dziadziu był artylerzystą w trakcie obrony Lwowa (1939 rok). Bartłomiej Taran Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.We wsi Chatki pow. Podhajce esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowali 22 Polaków. We wsi Dobrowody pow. Podhajce esesmani ukraińscy z SS „Galizien - Hałyczyna” spalili około 200 gospodarstw polskich oraz zamordowali 21 Polaków i Ukraińca, męża Polki. We wsi Osowce pow. Buczacz zamordowali poprzez ucinanie siekierami głów 8 Polaków, chłopca niemowlę wyciągnęli z kołyski, roztrzaskali mu głowę a zwłoki wyrzucili na podwórze. We wsi Salówka pow. Czortków esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna’ zgwałcili i zamordowali Marię Górską, żonę podoficera WP. We wsi Tuczna pow. Przemyślany: „Drugi napad, jak mówiła mama, miał miejsce w Wielki Piątek, kiedy polskie rodziny przygotowywały się do świąt wielkanocnych, i rosło ciasto w blaszkach. Nagle wieczorem rodzice usłyszeli strzały, krzyki, lament ludzi, wycie psów i zobaczyli łuny i unoszące się dymy z palących się domów. Pozostawili wszystko w domu, zabierając tylko trójkę małych dzieci (od 8 lat do roku). Zdążyli się jakoś ukryć i szczęśliwie przeczekali bandycki napad. Od tego czasu zaczęła się mordęga życia, która trwała 3 miesiące: nie spali w domu, musieli się ukrywać po różnych zaroślach i ruinach, byli głodni i niewyspani, a najgorsze, że nie wiedzieli, co ich czeka, czy przeżyją do następnego dnia. Kiedy banderowcy zamordowali troje rodzeństwa mamy, rodzice stracili nadzieję życia. Byli zbyt słabi, aby codziennie dźwigać swoje dzieci i czuwać każdej nocy nad ich i swoim bezpieczeństwem.”  (K. W.; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 130 – 131). We wsi Wolica Komarowa pow. Sokal zamordowali 60 Polaków (w marcu zamordowali tutaj 22 Polaków).
W nocy z 7 na 8 kwietnia 1944 roku (z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę) we wsi Pyszówka pow. Jaworów banderowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi obrabowali i spalili 40 gospodarstw polskich i plebanie oraz  zamordowali ponad 100 Polaków i 7 ukrywanych przez nich Żydów. „Z ok. 300 mieszkańców tylko około 80 miało ujść z życiem, resztę miano wymordować.” (1944, kwiecień – Notatka opisana w RGO w Krakowie na podstawie informacji z terenu. Dotyczy wzmagającej się fali mordów i napadów na Polaków. W: B. Ossol. 16722/2, s. 145-150). „W latach dziewięćdziesiątych stwierdzono, że z Pyszkowki nie pozostał żaden ślad. Nie ma żadnego znaku w miejscu, gdzie pochowano około 60 ofiar mordu, mieszkańców wsi, pomordowanych w kwietniu 1944 roku. Ofiary czekają na swój pogrzeb i znak krzyża na miejscu wiecznego spoczynku”  (Siekierka..., s. 358; lwowskie). We wsi Wełdzirz pow. Dolina upowcy zamordowali co najmniej 26 Polaków, w tym całe rodziny.  
8 kwietnia  we wsi Chrusno Stare pow. Lwów: W Wielką Sobotę, 8 kwietnia 1944 roku w Chruśnie Starym zamordowano Piotra i Pawła Majewskich, nauczycielkę Wandę Filipowicz wraz ze służącą oraz Karola Czajkę.” (http://www.znaczacy.com/akcja-ss-galizien-t831083 ). „W Chruśnie Starym, pomimo zapewnień ukraińskich sąsiadów, że nic im nie grozi, zginęli Anastazja, Kazimierz i Józef Bednarscy, Anastazja i Franciszka Wojciechowskie, Jan Głowaczewski, Antoni Szachnowski, Józef Zatorski z synem i córką, rodzina Żółkiewiczów z przysiółka Derewacz. Nie oszczędzano Ukraińców sprzyjających Polakom. Takim był niejaki Uhryn, którego zamordowali ich ukraińscy współbracia zabijając jednocześnie jego żonę Annę, synów Stanisława i Romana oraz córki Helenę i Krystynę. Zginęli także Piotr Boruta, Pelagia Dzika i młody chłopiec o nieznanym nazwisku.”  (http://www.znaczacy.com/akcja-ss-galizien-t831083 ). We wsi Łachodów pow. Przemyślany obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 30 Polaków, w tym matkę z 3 córkami. We wsi Łachowce pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy z UNS rozstrzelali 28 Polaków. We wsi Majdan pow. Nadwórna dokument ukraiński podaje: „W dniu 8.04.44. rój [drużyna] Iskry zniszczyła we wsi Majdan koło Rosilnej 15 Polaków i spaliła jeden barak. Reszta uciekła do Bytkowa i Nadwórnej. Łys.” (IPN BU 1554/177, k. 4-8; w: .http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_dowody-zbrodni-i-zakamania/?). We wsi Pomorzany pow. Brzeżany: „w biały dzień banda ukraińska zamordowała 47 Polaków” (AAN, DR, sygn. 202/III/121, k. 287 – 290).
W nocy z 8 na 9 kwietnia (z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę) we wsi Jazienica Polska pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 16 Polaków. We wsi Krechów pow. Żydaczów banderowcy z pobliskiej wsi ukraińskiej Sulatycze obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków a trzech ciężko poranili. M.in. małżeństwo Józefa i Franciszkę Błażejewiczów spalili żywcem w stogu słomy. Jana Ginina dwaj banderowcy zakłuli nożami. Bronisławie Kostyszyn będącej w ósmym miesiącu ciąży nożami rozpruli brzuch, a jej troje dzieci spalili żywcem. Zamordowali Marię Otwinowską w zaawansowanej ciąży. Janowi Śliwie wycięli język i genitalia oraz zamordowali Kazimierza Śliwę i jego żonę. We wsi Machliniec pow. Żydaczów banderowcy z pobliskiej wsi Sulatycze obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków. We wsi Wiązowa pow. Żółkiew wyłapali 24 Polaków, zamknęli ich w stodole i żywcem spalili, w tym dwie matki mające po 3 dzieci i jedną matkę z 2 dzieci.  We wsi Wołczkowce pow. Śniatyn obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków. 
 
W Wielkim Tygodniu : „Od 2 do 9 kwietnia 1944 r. oddziały UPA, wspierane przez jednostki SS-Galizien, uderzyły na wschodni odcinek polskiej linii obrony, którego dowódcą był por. Zenon Jachymek, „Wiktor”. Celem działań oddziałów ukraińskich było opanowanie gmin Jarczów, Tarnoszyn, Telatyn oraz częściowo Łaszczów i Tyszowce, a tym samym zepchnięcie oddziałów AK za Huczwę. Do najcięższych walk doszło 5 i 9 kwietnia 1944 r., czyli w Wielką Środę i Wielką Niedzielę. 5 kwietnia Ukraińcy zaatakowali m.in. Rokitno, Żerniki, Jarczów, Łubcze i Szlatyn. Po polskiej stronie było wielu zabitych i rannych.. 9 kwietnia walki toczyły się pod Telatynem, Steniatynem, Rokitnem i Żulicami, a Kol. Posadów przechodziła z rąk do rąk. /.../ Odgłosy walk zaalarmowały Niemców ze stacjonującej w Łaszczowie kompanii Wehrmachtu, którzy obsadzili drogi, zatrzymując m.in. transport 17 rannych polskich partyzantów wraz z sanitariuszkami, lekarzem i woźnicami. Rannych wieziono do szpitali polowych w Pukarzowie i Wólce Pukarzowskiej. Jeńcy zostali przekazani gestapo, a kilka dni później rozstrzelani na zamojskiej Rotundzie. W walce zginęło wielu polskich partyzantów, ale po drugiej stronie również nie brakowało zabitych. Oddziały nieprzyjaciela spaliły wsie Rzeplin, Łachowce, Radków i Marysin (polscy mieszkańcy tych wiosek zostali wcześniej ewakuowani). Bitwa nie przyniosła jednak Ukraińcom spodziewanego sukcesu. Polscy partyzanci nie pozwolili zepchnąć się za Huczwę”.(http://kultura.laszczow.pl/index.php?art=241 ). „Upowcy opanowali Żerniki, oraz zabili stu mieszkańców wsi Łubcze. Generalny atak na skupiska ludności polskiej zaplanowany został na Wielkanoc z 9 na 10 kwietnia 1944 roku. Całkowicie zaskoczone oddziały AK zostały po całodziennej walce wyparte ze wsi Pasadów zajmując pozycję wzdłuż rzeki Huczwy. Był to duży sukces UPA w tym rejonie, gdyż wraz polskimi partyzantami uciekła także ludność cywilna.” (Walki polsko-ukraińskie na Lubelszczyźnie w latach 1943-1944; www.kresy.pl; 22 lutego 2012 ). Dokument ukraiński podaje: „Walki z 5.4. wykazały, że główne siły wroga znajdują się w koloniach Posadów i Steniatyn. Ich likwidację wyznaczono na polską Wielkanoc. Dnia 9.4. o godz. 2 w nocy nasze oddziały wyszły ze wsi Ulhówek w kierunku Rzeplina, skąd uciekła ludność cywilna, i tu zakwaterował się sztab. O godz. 5.45 oddział UPA rozpoczął walkę za posadowskim lasem. Jednocześnie oddział „Hałajdy” zaatakował wieś Posadów, wyparł wroga ze wsi oraz folwarku i połączył się z UPA. Polacy uciekli do Żulic, zostawiając zabitych. Następnie doszło do ofensywy na wieś Steniatyn. Prawe skrzydło UPA podeszło do żulińskiego lasu, gdzie nastąpiła koncentracja wroga, jednak nie opanowało wzgórza z północnej strony Telatyna. Zza tego wzgórza wysunął się nieprzyjaciel tyralierą, grożąc okrążeniem. UPA wycofała się, zostawiając Posadów, który przeszedł w ręce wroga. W tym czasie w lesie, gdzie operowały „Tyhry”, wróg rozpoczął zaciekłą walkę. „Tyhry” domagały się pomocy. Około godz. 13 inspektor Wadym utworzył z jednego roju oddziału „Orła” i z maruderów z formacji UPA oddział [mający iść na] pomoc „Tyhrom”. Oni mocno trzymali się w lesie aż do godz. 15 i zlikwidowali wielu wrogów. Tymczasem dowódca Jewszan, zauważywszy, że UPA opuściła Posadów, wydał rozkaz swojemu oddziałowi, by z powrotem opanował folwark i nie dopuścił wroga do wsi. Kiedy nieprzyjaciel zbliżył się na odległość 150–300 m, otworzono ogień z broni maszynowej, granatników i karabinów. Wróg uciekł w panice, zostawiając wiele trupów. Około godz. 16 bitwa się skończyła, tabor ze zdobytym mieniem wyruszył ze wsi Posadów, podpalając folwark. Straty wroga: Zniszczone kolonie Telatyn, Posadów, część Steniatyna, reszta kolonii Rokitno, folwark i kolonia Łagiwci. Ponad 100 polskich bandytów zostało zabitych (w samym tylko lesie posadowskim 70), wielu rannych. Zdobyto RKM, sporo karabinów, pistolety, lornety, magazyny (trzy wozy słoniny, cukier, mąka, odzież), aptekę, tabor konny, bydło itp. Straty własne: 4 zabitych i 13 rannych. Szacuje się, że nieprzyjaciel rzucił do akcji około 300 ludzi.” (PA SBU, F. 13, spr. 376, t. 34, k. 264–266. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005).
 
W dniach od 3 do 9 kwietnia (Wielki Tydzień) we wsi Kutkowce pow. Tarnopol banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 53 Polaków. We wsi Łachodów pow. Przemyślany zamordowali około 30 Polaków. W powiecie Nadwórna banderowcy i chłopi ukraińscy wymordowali ludność polska we wsiach: Limanowa – 46 Polaków. Majdan – 10 Polaków, Pasieczna – 107 Polaków, Rafajłowa – 20 Polaków,  Weleśnica – 17 Polaków ( Sowa Andrzej L.: Stosunki polsko-ukraińskie 1939 – 1947; Kraków 1998, s. 236).
9 kwietnia (Wielkanoc) we wsi Białe pow. Przemyślany zamordowani zostali: Szczur Katarzyna , lat 25, porwana i zgwałcona; Terlecki Karol, lat 50; Terlecki Józef, lat 15, s. Karola; Proszlak Michał, lat 34, Ukrainiec, spalony żywcem; Proszlak, Ukrainka, żona Proszlaka Michała; oaz 3 ich dzieci. We wsi Boków pow. Podhajce: „W czasie drugiego napadu OUN-UPA we Wielkanoc 1944 r. zamordowano około 40 Polaków NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). We wsi Budki Nieznanowskie pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy zamordowali 11 Polaków: „W czasie wielkanocnego napadu banderowców na naszą wieś zginęło dalszych 11 mieszkańców m.in. państwo Żołyńscy, którzy osierocili pięcioro dzieci oraz ojciec mojego taty, czyli mój dziadek, Karol Demski” (http://www.brzeg24.pl/moje-kresy/6280-moje-kresy-emilia-kulinska).  We wsiach Budynin, Łachowce, Radków woj. lubelskie: „Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa dokonanych w kwietniu 1944 r. w miejscowości Łachowce i innych miejscowościach województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie około 60 osób, przez nacjonalistów ukraińskich, którzy dopuszczając się tych czynów działali w celu wyniszczenia polskiej grupy narodowościowej ( S.81/08/Zi ). W toku prowadzonego postępowania przygotowawczego przeprowadzono czynności, które pozwoliły na ustalenie, iż w okresie pomiędzy 04 a 09 kwietnia 1944 r. w Radkowie ukraińscy nacjonaliści, w nieustalony bliżej sposób, najprawdopodobniej poprzez oddanie do pokrzywdzonych śmiertelnych strzałów lub przy użyciu bagnetów bądź innych ostrych narzędzi zabili około 20 cywilnych osób narodowości polskiej. Materiał dowodowy nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych osób, co spowodowało konieczność umorzenia śledztwa w sprawie wszystkich czynów wobec niewykrycia sprawców.”  We wsi Daszów pow. Stryj: „9 kwietnia 1944 r., w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych pod kościół w Daszowie (pow. Stryj) przywieziono na drabiniastym wozie popalone zwłoki czterech ludzi. Widok był straszny. Ruszyło to nawet Niemców. Oficer niemiecki w asyście dwóch żołnierzy poszli do cerkwi i przyprowadzili popa. Strasznie na niego krzyczeli. Oficer patykiem odgarnął słomę, którą były przykryte ciała i krzyczał na popa jak on wychowuje swych ludzi, że dopuszczają się takich zbrodni. Pop łapał się za głowę i wołał: „ja ni czo ne winowaty”. Zajście to obserwowałem z odległości 20 metrów. Były to zwłoki Polaków ze wsi Krychówka, która tej nocy została spalona przez UPA” (Edward Hutyra; w: Siekierka..., s. 601; stanisławowskie).  We wsi Hołyń pow. Kałusz obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 28 Polaków, w większości kobiety, dzieci i starców, 75-letniego byłego nauczyciela wrzucili żywcem do płonącej stodoły. Inni: „09.04.1944 r. zamordowano: Grzymkowski Piotr z rodziną - 5 osób; Izbińska Maria - 2 osoby; Jankowski i.n.; Paradowska i.n.; Oleksiak Szymon - 3 osoby; Paradowski Zygmunt; Rybakieza Jan - 5 osób; Rybakieza Witalis - 2 osoby; Strypa Bazyli - 4 osoby; Szczepańska Maria; Wolanin Wojciech.  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). „Jankowski i Paradowska, 2 osoby żywcem spalone”  (1944, kwiecień/maj – Pismo PolKO Kałusz do Delegata RGO we Lwowie zawierające dwadzieścia pięć imiennych wykazów mieszkańców Landskomissariatu kałuskiego, poszkodowanych przez napady ukraińskie. W:  B. Ossol. 16221/1, s. 201-277, 281). We wsi Huta woj. tarnopolskie: „w samą Wielkanoc spalono  i wymordowano 20 osób” (Zbigniew Rusiński: Tryptyk brzeżański; Wrocław 1998, s. 39). We wsi Łahodów pow. Przemyślany zamordowani zostali: Florko Maria, lat 45, żona Józefa; Florko Michał, lat 16; Kunicka Maria, lat ok. 45; Kunicki Michał, lat ok. 20; Nowogrodzka Katarzyna, lat 21; Nowogrodzka i jej czworo dzieci; Ptaszek i jej dwie córki; Śnieżek Jan, lat ok. 50; 2 mężczyzn NN. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 226 – 227). We wsi Łachowce pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 53 Polaków, do uciekających strzelali, złapanych torturowali aż do zgonu. We wsi Ostrówek gmina Ciechanki pow. Lublin policjanci ukraińscy spalili wieś oraz zamordowali 24 Polaków, w tym 6 kobiet oraz dzieci lat: 2, 3, 6, 8, 10, 15. We wsi Posadów pow. Tomaszów Lubelski upowcy obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 21 Polaków i 2 Rosjan. “Tym razem zaatakowali Wiszniów, Franusin, Posadów. Do przeciwuderzenia na Franusin użyto między innymi naszego plutonu. Przerażający i odrażający był widok po ataku UPA na tę wieś. W mieszkaniach, na podwórzach i oborach, nawet w stodołach leżały zwłoki pomordowanych Polaków, mężczyzn, kobiet, staruszków i dzieci. Zabijano ich strzałami z broni palnej, ale i widłami oraz motykami dla zadania większych cierpień. W jednej ze stodół trafiliśmy na zwłoki mężczyzny, któremu ręce obcięto na sieczkarni, a potem dobito strzałem w tył głowy. Wszędzie pełno krwi i zakrwawionych ubrań, bo napad miał miejsce w godzinach rannych, gdy mieszkańcy wsi jeszcze spali. Z całej wsi ocalało jedynie kilkanaście osób, które wcześniej przygotowały sobie odpowiednie kryjówki. Całe szczęście, że nie podpalono zabudowań, bo ci ukryci w różnych schowkach zginęliby w płomieniach. Oddział UPA na widok zbliżającej się tyraliery, w pośpiechu opuścił wieś w kierunku Poturzyna. Nie nawiązaliśmy z nimi kontaktu bojowego, gdyż dzieliła nas zbyt duża odległość.” (Edward Sochan, żołnierz AK i BCH, członek garnizonu samoobrony we wsi Grabowica; w: http://jbbs.salon24.pl/207857,walki-z-upa-wspomnienia ). We wsiach: Posadów, Steniatyn, Telatyn pow. Tomaszów Lubelski w walkach z UPA poległo 40 partyzantów AK a ponad 100 zostało rannych. We wsi Rekliniec pow. Żółkiew zamordowali 26 Polaków, głównie kobiety i dzieci oraz 2 Ukraińców.  We wsi Rzeplin pow. Tomaszów Lubelski zamordowali co najmniej 20 Polaków. We wsi Tomaszowce pow. Kałusz sotnia UPA “Hajdamaki” oraz chłopi ukraińscy z tej wsi oraz okolicznych w sile 2 – 3 tysięcy napastników spalili 470 gospodarstw polskich, szkołę i kościół oraz zamordowali 107 Polaków, w większości kobiety i dzieci. „W możliwość masowej akcji nikt w Tomaszowcach szczerze nie wierzył, ponieważ Ukraińcy stale zapewniali ludność polską, że żadna krzywda im się nie stanie, a nawet oburzali się, że Polacy z dobytkiem wyjeżdżali do Kałusza. /.../ Napastnicy byli w mundurach wojskowych niemieckich, policji ukraińskiej, ale większość to cywile. Młodzieży około 14 lat było bardzo dużo. Równocześnie wybuchły pożary ze wszystkich stron. Płonęło około 470 gospodarstw, prócz tego podpalono w tym samym czasie sąsiednią parafię polską Pniaki. Na przestrzeni 7 x 6 km widoczne było jedno morze ognia. Napadniętych mordowano w okrutny sposób, palono w ogniu, kto nie uciekł, zginął. /.../ Wśród morderców poznano posterunkowego ukraińskiej policji z Tomaszowiec Horbowego, który zastrzelił Paćkowskiego Antoniego l. 53. Mielniczuka Michała s. Hrynia, który zarąbał Tarnawskiego Michała l. 56. Łabaciej Sławko zastrzelił Kwaśnika Jana l. 52. Poznano też Michajluka Wasyla, Łukowego Michała, Litwinica, Czereśnija, Sztudra i innych. /.../ Kościół w Tomaszowcach został obrabowany i częściowo spalony, jak również spalone zostały trzy polskie szkoły powszechne.” (1944, kwiecień – Informacja PolKO Kałusz dotycząca napadów na ludność polską powiatu kałuskiego przez bandy ukraińskie. W:  B. Ossol. 16722/1, s. 199).  “Moi rodzice: ojciec Antoni i mama Rozalia Krasuccy oraz Waleria Stefanko z d. Krasucka, bratanica mego ojca, zostali zamordowani na terenie swoich zabudowań, na gnojniku. Umierali w straszliwych męczarniach, za życia obcięto im kończyny nóg i rąk, piersi i genitalia, duszono ich i bito tępymi narzędziami. /.../ Kilka godzin konali w męczarniach, po śmierci zakopani pod obornikiem. Dufrat Wincenty, lat 55, (rozcięto mu brzuch, do wnętrza nasypano soli i tak pozostawiono go w męczarniach aż do skonania). Krasucki Tomasz, lat 76 (uprowadzony z domu, przywiązany do konia i wleczony po ziemi aż do skonania), Majdańska Stanisława, córka Wincentego, lat 20 (zamordowana na drodze, powracająca z Kałusza po żywność do swego domu). Ryman Stanislawa, lat 20 (spalona żywcem w swoim domu). Pikuła Wojciech, lat 45 i córka Genowefa, lat 18 (podczas ucieczki do Kałusza na drodze zostali zamordowani, zwłok nie odnaleziono)” (Leon Krasucki; w: Siekierka..., s. 202 – 203; stanisławowskie). Na konwój Polaków ewakuujących się z Tomaszowiec, Dąbrowy i Niegowców do Kałusza, ochraniany przez żołnierzy węgierskich i niemieckich, napadła banda ukraińskich nacjonalistów. Pomimo obrony, napastnikom udało się zabić kilku-kilkunastu Polaków, zniszczyć kilka wozów i zabrać przewożone mienie. Także w Kałuszu uchodźcy nie byli bezpieczni – podczas ataku bandy UPA na przedmieścia zginęło 18 osób, w tym dwie osoby z Tomaszowca.  We wsi Wasylów Wielki pow. Tomaszów Lubelski wyłapali na terenie gminy i zamordowali co najmniej 89 Polaków. We wsi Żulice pow. Tomaszów Lubelski: „09.04.1944 r. podczas napadu sotni Żeleźniaka zostało zam. 12 Polaków NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  We wsi Manasterczany pow. Nadwórna Ukraińcy zamordowali 12 Polaków
W dniach 9 i 10 kwietnia (Wielka Niedziela i Poniedziałek Wielkanocny) we wsi Lubienie pow. Jaworów banderowcy obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 240 Polaków. W nocy z 9 na 10 kwietnia (z Wielkanocy na Poniedziałek Wielkanocny) we wsi Dublany pow. Sambor miejscowi banderowcy oraz ze wsi Horodyszcze i Stopnica Ruska napadli na przysiółek Oleksięta obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali za pomocą siekier, noży, wideł, bagnetów, lub spalili żywcem 30 Polaków a 12 poranili. We wsi Pniaki pow. Kałusz upowcy zamordowali „szereg osób” (Motyka...., s. 386; Ukraińska...). We wsi Wicyń pow. Złoczów w walce z UPA poległo 19 Polaków. Wieś obroniła się, za co 25 kwietnia została spacyfikowana przez SS „Galizien”.   
 
10 kwietnia (Poniedziałek Wielkanocny) we wsiach Busieniec, Buśno i Putnowice Kolonia pow. Chełm: „W toku prowadzonego postępowania przygotowawczego wyjaśniano wszystkie okoliczności faktyczne czynów, których dopuścili się nacjonaliści ukraińscy współdziałający z niemieckimi okupantami na polskiej ludności cywilnej zamieszkującej wsie powiatu hrubieszowskiego, w tym czyny polegające na: zabójstwie Józefa Sz., do którego doszło w dniu 10 kwietnia 1944 r. w miejscowości Busieniec; zabójstwach Jana i Tacjany, małżonków W. oraz ich dzieci: Stanisława, Stefanii, Mariana i Anieli oraz Wacława B., do których doszło w dniu 10 kwietnia 1944 r. w miejscowości Busieniec; zabójstwach Stanisława Z., Wiktora B., Antoniego O., Stanisława T. i Stanisława Ch., do których doszło w dniu 10 kwietnia 1944 r. w miejscowości Kolonia Putnowice; zabójstwie pochodzącego z miejscowości Grabowiec Bronisława R., do którego doszło w dniu 10 kwietnia 1944 r. w miejscowości Kolonia Putnowice; zabójstwach Stanisława i Anastazji małżonków F., Kazimierza i Leokadii małżonków Ł., ich syna Bogdana oraz Marii Z. i Zbigniewa N.; zabójstwie Jana P., do którego doszło w dniu 10 lub 14 kwietnia 1944 r. w miejscowości Buśno lub Kurmanów; zabójstwach nieustalonej bliżej liczbie osób, najprawdopodobniej 5 lub 6, do których doszło w dniu 10 kwietnia 1944 r. w miejscowości Maziarnia.” ( IPN Lublin; S. 13/10/Zi ). We wsi Dąbrowa należącej do miasta Przemyślany woj. tarnopolskie: „Bandyci z UPA mordowali również ludność ukraińską. Zabili Ukrainkę (Cioń, lat ok. 45) i jej dziewiętnastoletnią córkę Hannę za to, że zakochała się w Polaku, Michale Żukrowskim (był ponoć w polskiej partyzantce), który to z Hanią często się spotykał.” (Jan Burban; w: Józef Wyspiański Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 65)  We wsi Dębina, gmina Tomaszowce, pow. Kałusz: „10.04.44 r. zostali zamordowani: 1-6. Chołoda i.n.; Ekiert i.n.; Jata i.n.; (2 osoby); Małek i.n.; Marek i.n.; 7-12. Oskroba i.n.; Paczkowski i.n.; Pityjski i.n.; Pityjski (inna osoba) i.n.; Wiącek i.n., 12. Wilk i.n.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Hanaczów pow. Przemyślany upowcy zabili 66 Polaków, z czego 26 w Hanaczowie, a pozostałych w przysiółkach. Bagnetami zakłuli matkę z 5 dzieci od roku do 7 lat a ojca ciężko poranili. (Motyka Grzegorz: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960; Warszawa 2006, s. 387). Inni: Zamordowani zostali: „Bednarz Józef  10.04.1944, lat 17; Bednarz Michał, lat 30; Bohonos Michał, lat 51, zakłuty bagnetem; Chańko Piotr; Chmielowska Zofia, lat 60; Chmielowski Jan, lat 65; Dąbrowski Benedykt, lat 71; Figurska Katarzyna, lat 31, zamordowana toporem ; Fronczak Mikołaj, lat 34; Hajzakiw Józef; Ilków, lat 67; Kunicki Stanisław, lat 60; Łęgowy Kazimierz, lat 33; Łęgowy Maria, lat 27, zamordowana siekierą ; Michaliszyn Michał, lat 51; Nieckarz Aniela, lat 32; Słabiniak Franciszka, lat 35, zamordowana toporem; Słabiniak Agnieszka, lat 7, d. Fr. Słabiniak; Słabiniak Katarzyna, lat  5, d. Fr. Słabiniak; Słabiniak, lat  3, dziecko Fr. Słabiniak; Świerk Franciszek, lat 50; Tybińska Anna, lat 60, zamordowany toporem; Tybiński Józef,  lat 18, zamordowany toporem; Tymkowski Michał, lat 32; Tymkowska Anna; Węgrzyn Agnieszka, lat 72; Węgrzyn Andrzej; Węgrzyn Maria, lat 51, zakłuta bagnetem; Węgrzyn, lat 75; Węgrzyn Wanda, lat 75; Wojtowicz Marcin, lat 75; Wojtowicz Zofia, lat 36, zamordowana toporem.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 216 – 219). „W kościele schroniło się wiele matek z dziećmi. Ład i porządek utrzymywał tu o. Wiktor (Franciszek Błaż). Polecił on. aby wszyscy udali się na sklepienie kościoła i tam poukładali się za osłoną podmurówki dachu. Ale i tu powstała panika, gdy kule zaczęły trafiać w dach kryty blachą. Znów trzeba było wszystkich sprowadzać na dół. O. Wiktor podtrzymywał na duchu i udzielał Komunii świętej. Nad ranem, po bezskutecznym oczekiwaniu na zrzut, wracał por. Strzała. Doszli do wsi i chcąc przyjść z pomocą obrońcom, musieli najpierw sami odeprzeć atak grupy UPA. Zbliżała się 5-ta rano, dym z dopalających się budynków osłonił redutę obronną, zmniejszając widoczność. Dowództwo nad obroną po rannym wachm. ”Głogu” przejął plutonowy Józef Chruściel”Ryś”. Napastnicy przypuścili jeszcze jeden atak - od zachodu, również odparty. Około godziny 6-rano zauważono pewne zamieszanie wśród atakujących, zabieranie rannych i wycofywanie się. Na górze Dąbrowa między Hanaczowem a Siedliskami ckm-y UPA osłaniały odwrót. Wycofujący się niszczyli i zabierali mienie pozostałe po pożarze. Jeszcze raz około godziny 7.30 oddziały UPA próbowały dostać się do wsi, uderzył na nich por. Strzała z przydzielonym plutonem z rezerwy dowództwa i grupą żydowską. Nastąpiło zamieszanie w szeregach wroga, a potem ucieczka. Kapral Tadeusz Lipski „Puchacz” gonił uciekających z rkm-em. Tuż obok niego padł jeden z partyzantów żydowskich, Siunio Lichtenberg z Przemyślan. O godzinie 9 rano całkowicie zaprzestano walki. Banderowcy wycofali się na Romanów. Ciała zabitych wleczono - przywiązanych za ręce i nogi - końmi Zabitym, których nie mogli zabrać obcinano głowy dla uniknięcia rozpoznania. Zabitych banderowców oceniono na 120 ludzi, ilu było rannych nie udało się ustalić. W samym Hanaczowie straty były stosunkowo niewielkie: 26 osób, w tym pięciu obrońców Hanaczowa - Michał Bednarz ”Piotruś’, trzej nieznani ochotnicy ze Lwowa z oddziału por. Strzały i wspomniany partyzant żydowski. Zginęli poza tym ci, którzy lekkomyślnie nie opuścili domów. Szczególnie tragiczna była śmierć rodziny Michała Nieckarza zwanego Nagabów. Wpadło tam sześciu napastników. Bagnetami zamordowali żonę, a jego samego ciężko ranili. Następnie z łóżek wywlekli pięcioro dzieci w wieku od jednego roku do siedmiu lat, zakłuli bagnetami i martwe ułożyli jedno koło drugiego. Pozostałe ofiary stanowili mieszkańcy Hanaczówki oraz przysiółków Zagóra i Podkamienna, które ominął pierwszy napad a ich mieszkańcy zlekceważyli następny. Centrum Hanaczowa co prawda obroniło się i uratowała się ludność, która tam się schroniła, ale w spalonych przysiółkach i w ograbionych domach nie można było mieszkać. Trzeba było opuszczać wieś. Zaraz po pogrzebie pomordowanych, wyruszyła ze wsi drogą do Kurowic kolumna furmanek z ich skromnym dobytkiem. Gdy tylko wyjechali na grzbiet Zawory, około kilometr od wsi, zostali ostrzelani od strony lasu na górze Kamienna. Nie mając broni zawrócili. W trzy dni później ponowiono próbę wydostania się, tym razem w kierunku na szosę przemyślańską. Gdy kolumna zbliżała się do lasu zwanego franciszkańskim, została ostrzelana; zginęło 9 do 12 osób jadących na furmankach, m.in. sołtys Marcin Dyl i trzy osoby z jego rodziny. Na odgłos strzałów przyszła odsiecz ze wsi i sprowadziła zaatakowanych z powrotem do wsi. /.../ Piotr Niedzielski wspomina: Byłem w Hanaczowie z ojca bratem, końmi. Pojechaliśmy po tamtejszych ludzi po napadzie ukraińców. To był kawał drogi. Widziałem tam pomordowanych ludzi, popalone bydło, psy, popalone domy. Kościół stał cały i szkoła murowana. Wieś była zniszczona w osiemdziesięciu procentach. Widziałem kobietę w ciąży z rozprutym brzuchem, jedna panna miała obcięte piersi.” (Hanaczów przestał istnieć; w: http://piotrp50.blog.onet.pl/2006/04/10/hanaczow/ ). We wsi Hanaczówka oraz w przysiółkach Zagórze i Podkamienna pow. Przemyślany . „Około godziny 9 rano ustały walki w Hanaczowie a wycofujące się odziały UPA podpaliły zabudowania w przysiółku Zagóra i Podkamienna oraz w Hanaczówce mordując 25 Polaków.” (http://piotrp50.republika.pl/2obronahanaczowa.html ) „Bojówka czoty UPA otoczyła dom, w którym znajdowała się rodzina składająca się z z 18-letniej córki, jej matki i dziadka. Dziewczyna skłoniła dziadka, by ukrył się w kuchni, w piecu chlebowym, sama zaś z matką ukryła się na strychu. Mołojcy z Ukraińskiej Powstańczej Armii dopadli je na strychu, zwlekli do kuchni, zdarli z nich odzienie, przybili dłonie matki do futryny drzwi i na jej oczach kolejno gwałcili jej córkę. Następnie obcinali członki ciała dziewczyny i rozwieszali je na ścianach, na świętych obrazach. Krwią z ofiary napisali na ścianie „śmierć Lachom”. Po zamordowaniu dziewczyny zabrali się do umęczenia jej matki, zadali jej, jak później stwierdzono 66 pchnięć nożem, tak aby długo cierpiała. Obecności dziadka w piecu chlebowym nie odkryli, stąd ta szczegółowa relacja.” (Edward Prus: Legenda Kresów; Wrocław 1995, s. 59 oraz „Gazeta Robotnicza” z 7.IX.1992). We wsi Sławna pow. Zborów zamordowali 14 Polaków z 3 rodzin.
Około Wielkanocy 1944 roku w miejscowości Olesk pow. Złoczów: „Klasztor w Olesku spalony, zakonnicy wymordowani, z Żydów, których tam umieściliśmy ubiegłej jesieni, uratował się zaledwie jeden” (Franciszek Sikorski: Iwa zielona;  s. 237); „(...) a potem jak zobaczyłem na wpół zwęglonych ojców, wuja Micheasza, ciotecznego brata Aarona, którego powiesili w kruchcie na krzyżu, gwoździami przybili ręce i nogi, a bok przedziurawili, klęczącego furtiana, podpartego z przodu i z tyłu ławkami i trzymającego w złożonych jak do modlitwy pacierza rękach własną głowę, Dawida bez rąk i nóg” (jw., s. 239); „(...) to hiwisi wspólnie z wyrostkami z Zatorzec, wśród których był syn popa, spalili klasztor. Podobno pop wyklął syna i przypłacił to życiem. Hiwisi powiesili go w ogrodzie” (jw., s. 243).
 
W nocy z 10 na 11 kwietnia w przysiółku Zady należącym do wsi Wołoszcza  pow. Drohobycz spalili wszystkie 52 gospodarstwa polskie, szkołę, urząd wiejski i zamordowali 35 Polaków oraz „nieznana liczba mężczyzn spaliła się w ogniu”  (Motyka..., s. 387; Ukraińska…). Komański i Siekierka podają liczbę 40 zamordowanych Polaków (we wsi Wołoszcza). „18-letnią Eugenię Badecką, piękną dziewczynę, córkę kierownika szkoły w Zadach spalono żywcem w jej domu, tam tez spłonęli staruszkowie Franciszek i Marcela Badeccy. Nie byli to dziadkowie Eugenii. Z opowiadań wiem, że banderowcy żywcem ukrzyżowali na ścianie domu 14-15-letniego Ludwika Gabrysza, a następnie podpalili budynek” (Franciszek Rygiel; w: Siekierka..., s. 200; lwowskie). „Ciotka opowiadała, że zaraz po mordzie w Zadach, w Majniczu został zamordowany jej syn. Było to tak, że w nocy do domu ciotki przyszło kilku banderowców i kazali jej synowi Franciszkowi Badeckiemu wstać z łóżka i pokazać drogę. Wyprowadzili go z domu a jego ciało zostało znalezione na drugi dzień zatopione w torfowisku. Ciało miało skręcone drutem kolczastym ręce do tyłu i także usta miały przebite wargi i skręcone drutem kolczastym” (Grzegorz Nieczypor; w: Siekierka..., s. 197; lwowskie). „Druga część tragedii rozegrała się z Marią Badecką i jej synkiem. Przyszli banderowcy i oboje zabrali. Zgwałcili ją, obcięli piersi i zastrzelili, a dziecko przywiązali do dwóch ugiętych drzew, które prostując się, rozerwały je. Scenę tę oglądał z ukrycia parobek” (Jadwiga Badecka; w: Siekierka..., s. 188. lwowskie). Mord miał miejsce 29 kwietnia we wsi Łąka pow. Sambor, dokąd uciekła z synem z przysiółka Zady po rzezi 10/11 kwietnia.
11 kwietnia we wsi Komarów pow. Sokal banderowcy zamordowali 45 Polaków. „W tym dniu zamordowano także naszą babcię i ciocię Michalinę. Babcię zastrzelono, a ciocię raniono nożem. Kiedy ciocia usiłowała jeszcze uciekać, jeden z banderowców zdjął drzwi z zawiasów, przygniótł ją nimi i tak ją zadusił” (Julia Mamul; w: Siekierka..., s. 1066; lwowskie). „Kiedy latem 1992 roku syn nasz odwiedził Komarów, naszego domu już nie było. Na pustym miejscu stała tylko grusza rosnąca niegdyś przed naszym domem. Dwie starsze Ukrainki – mieszkanki Komarowa, które pamiętały jeszcze moich rodziców, mnie i siostrę, z przejęciem i przyciszonym głosem wspominały tragedię tamtych dni. W centralnej części cmentarza, obok krzyża, pokazały synowi puste, porośnięte trawą miejsce, kryjące ciała naszych bliskich i innych ofiar polskich mieszkańców Komarowa” (Maria Górnicka; w: Siekierka..., s. 1054; lwowskie).  „Trzeci, największy napad miał miejsce w Poniedziałek Wielkanocny przypadający według łacińskiego (gregoriańskiego) kalendarza na 11 kwietnia 1944 r. Tym razem celem ataku byli wierni zgromadzeni na nabożeństwie w kościele, wzorem wołyńskiej krwawej niedzieli. Budynek podpalono, po czym partyzanci UPA zostali przepędzeni ze wsi przez żołnierzy polskiej samoobrony. Mimo podjętej natychmiast akcji ratunkowej, zginęło 31 osób, głównie w wyniku zaczadzenia, a kościół uległ całkowitemu zniszczeniu.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_w_Komarowie ). W kolonii Krechówka pow. Żydaczów: „11 kwietnia Krechówka padło ofiarą bestialstwa  7 - 10 osób. Wielu ranionych dogorywa w tutejszym szpitalu.” (1944, 15 kwietnia – Pismo PolKO w Stryju do RGO w Krakowie dotyczące tragicznej sytuacji ludności polskiej na terenie powiatu stryjskiego na skutek masowych mordów band ukraińskich. W: B. Ossol 16721/2, s. 27-28).  We wsi Rafajłowa pow. Nadwórna dokument ukraiński podaje: „W dniu 11.04.44. grupa Dowbusza zlikwidowała w Rafajłowie 31 Polaków za donosy Grenzschutzom na Ukraińców. Reszta uciekła na węgierski posterunek graniczny. Łys.” (IPN BU 1554/177, k. 4-8; w: .http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_dowody-zbrodni-i-zakamania/?f).  W kol. Staszic pow. Hrubieszów: ukraińska banda przybyła zza Buga przebrana w białe kaptury wyłapywała Polaków z domów ukraińskich, gdzie udzielono im schronienia. Aresztowanych pędzono do lasu zwanego Bondyrz, kazano modlić się do posągu św. Antoniego, który stał w pobliskiej kapliczce w intencji ocalenia, a następnie rozstrzelano. Ponurą sławą cieszył się też posterunek policji ukraińskiej w Moroczynie, gdzie złapanych Polaków torturowano, następnie mordowano poprze utopienie w stawie. Po wojnie z Soroczyńskiego stawu wydobyto wiele zwłok Polaków, których ręce były powiązane drutem kolczastym. (Jaroszyński W., Kłembukowski B., Tokarczuk E., Łuny nad Huczwą i Bugiem, Walki oddziałów AK i BCh w obwodzie Hrubieszowskim w latach 1939-1944, Zamość 1992, s. 35). Posterunek ukraińskiej SD posiadał obsadę 100 ludzi. Była to w istocie fabryka śmierci. Złapanych Polaków zamykano w piwnicy i mordowano, a następnie zakopywano (lub topiono). Po wkroczeniu wojsk sowieckich, osobna ekshumacja przeprowadzona w ziemi, wykazała zwłoki kilkudziesięciu ludzi. (Roman Demczuk, ps. „Hanka”: Wspomnienia z działalności konspiracyjnej SZP – ZWZ – AK na terenie gminy Horodło w latach II wojny światowej, w: Walki oddziałów ZWZ-AK i BCh Inspektoratu Zamojskiego w latach wojny 1939-1944, pod red. Z. Klukowskiego, A. Glińskiej J. Jóźwiakowskiego, t. II Opracowania i relacje, Zamość 1990, s. 342). We wsi Zapust Lwowski pow. Brzeżany podczas nocnego napadu zamordowali 72 Polaków i 9 Ukraińców, dzieciom lat 3 i 5 rozpruli brzuchy, 15-letniego chłopca powiesili na drzewie.
W nocy z 11 na 12 kwietnia we wsi Cucyłów pow. Nadwórna obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków, w tym 7-osobową rodzinę gajowego Leona Mroszczuka oraz 4-osobową rodzinę młynarza: matkę z 2 córkami i siostrą. „Tej nocy ci sami lub inni banderowcy wymordowali 7 osób z rodziny Leona Mroszczuka, których spalili razem w gajówce koło Zamuliniec. W jego domu zostali zamordowani wraz z nim jego żona, troje małych dzieci, jego matka i brat żony, uciekinier z Kut, który cudem ocalał z pogromu i schronił się u szwagra. Po tym wydarzeniu banderowcy nie pozwolili nikogo pogrzebać pod groźbą śmierci. Pamiętam, że jeszcze 21 kwietnia 1944 r. miejscowe wygłodniałe psy rozciągały po polach resztki ludzkich zwłok”. (Stefan Orelecki; w: Siekierka..., s. 361; stanisławowskie). We wsi Zamulińce pow. Kołomyja obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków, w tym 7-osobową rodzinę gajowego z 3 dzieci. 
12 kwietnia we wsi Hucisko pow. Bóbrka upowcy oraz chłopi ukraińscy ze wsi okolicznych za pomocą siekier, kos, wideł, noży i innych narzędzi dokonali rzezi 118 Polaków a 30 poranili, kobiety i dziewczęta gwałcili, okaleczali i zabijali. „Ukraińcy w liczbie około 500 ludzi uzbrojeni w broń palną, siekiery, widły, noże i bagnety, szczelnym kordonem otoczyli wieś. Rozpoczęli od rabunku koni i wozów, którymi wywozili zrabowany dobytek mieszkańców wsi. Zabierali również inwentarz żywy i sprzęt rolniczy. Po dokonaniu rabunku i wywiezieniu wszystkiego, co się dało, przystąpili do rzezi mieszkańców. Mordowano siekierami, widłami, nożami i bagnetami. Do uciekających strzelano. Schwytanych, rannych, zapędzano do domów, stodół i piwnic, gdzie mordowano i nieraz palono żywcem (Siekierka..., s. 19 – 22; lwowskie). „Na podwórzu Piotra Gierusa, nazywanego gospodarstwem „Z Tarniny”, banderowcy urządzili zbiórkę wszystkich złapanych mieszkańców wsi. Tam też dokonywali tortur, a później jeszcze żywych, wrzucali do płonącej stodoły. W tym miejscu został zamordowany Piotr Gierus ze swoim synem Janem i około 50 innych mieszkańców wsi. Szlak „bohaterskich” oprawców UPA był znaczony gęsto usłanymi trupami niewinnych dzieci, starców, kobiet i mężczyzn. A oto dalsze ofiary „Samostijnej Ukrainy” w wydaniu banderowskiej idei OUN-UPA: Stanisław Stękiewicz „Stanio” podczas rzezi zdołał wyrwać się oprawcom i uciekał w kierunku lasu, był już prawie na jego skraju, dogonili go jednak na koniach banderowcy i zamordowali porzucając zwłoki w krzakach. Jego syn Franciszek i szwagier Jędrzej – niemowa, ukryli się w stajni. Zostali tam wykryci, bardzo ich pobito i zaprowadzono półżywych do miejsca kaźni „w Tarninie” i tam spalono w stodole razem z innymi. Jadwiga Błaszczyszyn, mężatka, matka małego dziecka, została przez kilku banderowców zgwałcona i zamordowana /.../  Antoni Buczkowski, Jan Buczkowski, Józef Buczkowski, Michał Kuszeliński i jego synowie: Antoni i Jan oraz Józef Pękalski, zostali zaskoczeni pod lasem na Basarowie, pełnili tam nocną wartę, rano zasnęli zmęczeni całonocnym czuwaniem. Oględziny ich zwłok wykazały, że byli torturowani przed śmiercią, wycięto im genitalia i serca. /.../ 12-letni Jan Węglowski, syn Andrzeja, schwytany przez banderowców, został doprowadzony do miejsca kaźni na „tarninie” i tam żywcem spalony.. Antoni Gryglewicz „Zawrot” schwytany podczas ucieczki, został położony na ławce, kilku oprawców go trzymało, a dwóch przecinało piłą stolarską. Kiedy krzyczał z bólu, - oprawcy zanosili się śmiechem. Karolina Bożykowska, córka Grzegorza, jedna z najładniejszych dziewcząt we wsi, została zarąbana siekierą („Bożykowska Karolina, 26 lat, zgwałcona i zakłuta nożami”). Dwaj mali chłopcy, synowie Kacpra Pękalskiego, zamordowani na oczach ich matki Rozalii, oprawcy cieszyli się jękiem i krzykiem zbolałej matki, którą zabili w drugiej kolejności. Józefa Buczkowskiego schwytano w pobliżu kościoła, przyprowadzono go pod dom parafialny i tam został powieszony. Przed powieszeniem był torturowany, rozcinano mu na żywo skórę na ciele. Zofia Gryglewicz z córką Michaliną, mieszkające na stałe w Bóbrce, przyszły w odwiedziny do męża i ojca, członka AK, ukrywającego się w Hucisku. W drodze powrotnej do Bóbrki zostały zatrzymane przez banderowców, zgwałcone i zamordowane” (Jan Buczkowski; w: Siekierka..., s. 36 – 38; lwowskie). “Józef Podkowicz został przywiązany do drzwi stodoły, przecięty piłą i wrzucony do ognia, podobnie jak Paweł Mulik. Walentego Czychnowickiego zmuszono do wykopania dołu, następnie dokonano na nim różnych tortur, m.in. wydłubano oczy, obcięto genitalia i jeszcze żywego wrzucono do dołu i zasypano ziemią. Jan Koszaliński (20 lat), Burzykowska (20 lat), Rozalia Gryglewicz (24 lata) schwytani podczas ucieczki musieli wykopać sobie dół, nad którym byli torturowani. Wszystkim wydłubano oczy, dziewczętom odcięto piersi i tak pozostawiono nad wykopanym dołem. Kilkanaście małych dzieci, które były schwytane podczas ucieczki, a których nazwisk nie zapamiętałam, oprawcy ukraińscy nadziewali na sztachety płotów lub żywcem wrzucali do studni”  (Julia Iwanicka; w: Siekierka..., s. 47 – 48; lwowskie). Imienna lista ofiar ludobójstwa zamieszczona przez autorów opracowania na s. 19 - 22 zawiera 116 nazwisk ofiar, w tym m.in.: “Biesiadecki Ludwik, nauczyciel, zakłuty nożami na strychu. Biesiadecki Władysław, nauczyciel, zginął zakłuty nożami. Błaszczyszyn Jadwiga, zgwałcona i zamordowana na drodze do Chlebowic Wielkich. Bożykowska Karolina, 26 lat, zgwałcona i zakłuta nożami. Bożykowska... 20 lat, podczas ucieczki schwytana i po torturach zamordowana. Buczkowski Edward, 16 lat, powieszony. Buczkowski Antoni, torturowany, wycięto mu genitalia i serce. Czuchwicki Wawrzyniec, postrzelony, schwytany i utopiony w rzece. Czuchwicka Maria, zginęła, utopiona jw. Czuchwicka Maria, 70 lat, ukryła się w piwnicy, odnaleziona, została wyprowadzona na podwórze i położona na odwróconych bronach. Oprawca skacząc po jej brzuchu wołał ze śmiechem: „jak ta Laszka kryczyt”. Czuchwicka Rozalia, spalona żywcem w stodole.  Gryglewicz Zofia, 38 lat, Gryglewicz Michalina, córka Zofii, 18 lat (przed zamordowaniem zgwałcone – s. 37). Tarnowska Katarzyna, została zakłuta nożami i powieszona. Węgłowski Jan, 12 lat, wrzucony żywcem do ognia” (Siekierka..., s. 19 – 22; lwowskie). Inni: „12 kwietnia o godzinie 10 rano do wsi Hucisko zajechał konny oddział żołnierzy w mundurach niemieckich. Skierował on się do szkoły gdzie przygotowywano się do obrony. Jednak na wezwanie oficera mówiącego po niemiecku otworzono drzwi. Do wnętrza wtargnęli natychmiast banderowcy w mundurach niemieckich i wypędzili na zewnątrz mężczyzn. Inni, a razem z nimi policjanci i cywilni Ukraińcy, rozeszli się po wsi, wyłapując przede wszystkim mężczyzn i chłopców. Część ujętych związali i spędzili do obejścia Piotra Gierusa Tu kilku z nich na oczach kobiet i dzieci żywcem przerżnęli piłami na pół, do innych strzelano i zabijano siekierami .Poćwiartowane zwłoki wrzucano do stodoły, oblano benzyną i podpalono .Do palącej się stodoły wrzucone tez postrzelonego podczas próby ucieczki Ludwika Biesiadeckiego. Inni ginęli we własnych obejściach. Józef Doskoczyński został przywiązany do wrót stodoły i na oczach mdlejącej żony przecięty piłą na pół. Niektórzy szukając ratunku w piwnicach, zginęli w podpalonych budynkach. Łącznie zamordowano 85 Polaków i 19 w sąsiednich Miedziakach. Napad ten zorganizowali bracia Anton i Piotr Procokowie ze sąsiedniej wsi Łopuszna. Jeden z Procoków był dezerterem z SS-Galizien, a drugi gajowym. Wśród banderowców byli również mieszkańcy Siedlisk, Suchodołu  i Polany. Wszystkich razem około 150.” (http://piotrp50.blog.onet.pl/2007/10/13/zbrodnie/ ).  „Tego tragicznego 12 kwietnia 1944 roku miałam 13 lat i mieszkałam z rodzicami w polskiej wsi Hucisko. To, co widziałam i przeżyłam pozostało mi na zawsze w pamięci i nigdy o tym, co się wtedy zdarzyło nie zapomnę. Około godziny 13.00 do naszej wioski nadciągnęły hordy banderowskich rezunów. Bez żadnego ostrzeżenia zaczęli palić kolejno domy od krańca wsi. Ja z mamą, gdy dom nasz zaczął się palić, uciekłyśmy z kuchni do piwnicy i tam ukryłyśmy się. Na szczęście, dzięki niewielkiemu otworowi do wsypywania ziemniaków, miałyśmy dostęp do świeżego powietrza. To nas ocaliło od uduszenia się dymem z płonącego domu. W piwnicy przesiedziałyśmy aż do rana. Po wyjściu z piwnicy to co zobaczyłam było straszne. Wszystkie domy były spalone, mężczyźni którzy schwytani przez banderowców zostali zamknięci w jednej ze stodół i tam dokonano masakry. Odcięto im uszy, nosy, wydłubano oczy, niektórych przecinano piłą stolarską, odrąbywano ręce i nogi, rozpruwano brzuchy jak np. Wawrzyńcowi Blachowskiemu, leżącemu pod płotem, wyszarpnięto wnętrzności i zawieszono je na sztachetach płotu. Mego wujka, brata mojej mamy, banderowcy dogonili pod lasem i tam zarąbali siekierami. Wokół były zgliszcza i trupy ludzkie". ” (Zyta Malec – Hucisko, w: www.na-rubieży.republika.pl). IPN Wrocław S 39/02/Zi: "W Hucisku w okolicach Świąt Wielkanocnych w 1944 r. zginęło ponad 120 osób, duża część z nich została żywcem spalona w stodole. Jeden z mężczyzn został na oczach rodziny trzykrotnie przecięty piłą." We wsi Miedziaki pow. Bóbrka:  „Zamordowani zostali wówczas Jan - ojciec i Jan - syn Szumscy, Walenty Błoński, Karol Gierus z synami Michałem i Józefem oraz z ojcem i dziadkiem, Mieczysław Swoboda, Jan Węglowski, Michał Błaszczyszyn, Wawrzyniec Kość, trzech, nieznanych z nazwiska mężczyzn z pod Przemyśla i inni, w sumie 21 osób.  (http://www.znaczacy.com/akcja-ss-galizien-t831083 ). W kol. Modryń pow. Hrubieszów miejscowi Ukraińcy zamordowali w młynie 30 Polaków. We wsi Polana pow. Lwów banderowcy powiązali sznurami schwytanych mężczyzn, zaprowadzili do stodoły, gdzie ich zamordowali a zwłoki spalili – 27 Polaków w wieku 17 – 69 lat.  We wsi Sielczyk pow. Biała Podlaska esesmani ukraińscy z SS „Galizien” wtargnęli na wesele polskie, objedli się i opili i chcieli gwałcić kobiety i dziewczęta, w obronie których stanęła młodzież polska – za co spalili 12 gospodarstw polskich i zamordowali 9 Polaków. Inni: „W Sielczyku zastrzelono.15 osób za rozbrojenie i pobicie SS-manów z 5 pułku SS Galizien, którzy wcześniej wdarli się na wesele i usiłowali gwałcić kobiety” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  We wsi Wojniłów pow. Kałusz zamordowali 30 Polaków („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 15/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122)    
 
Od 10 do 13 kwietnia w mieście Kuty pow. Kosów Huculski upowcy wymordowali ponad 200 Polaków i Ormian  „Około 10 kwietnia 1944 r. do Kut wkroczył oddział żołnierzy sowieckich, który przez kilka dni stacjonował w mieście gwarantując bezpieczeństwo życia miejscowej ludności przed napadami band UPA. Po tygodniowym pobycie oddział ten nagle wyjechał z Kut na kilka dni zostawiając mieszkańców na łaskę band UPA. Okazało się później, że ten dowódca był Ukraińcem i dogadał się z banderowcami, dając im wolna rękę na kilka dni do rozprawienia się z Lachami. Przez trzy dni bojówki UPA bezkarnie mordowały Polaków i Ormian, mieszkańców Kut. Ograbiły i spaliły większość polskich domostw. Zamordowały co najmniej 200 osób. Części mieszkańców udało się ukryć lub uciec do Śnatynia. Zamordowanych zakopano w różnych dolach. Do dziś nie jest wiadomo, gdzie i w jakich miejscach zostali zakopani” (Siekierka..., s. 285 – 287; stanisławowskie). „W tym samym miesiącu w bestialski sposób zastała zamordowana cała rodzina naszego ojca. Jego brat Michał Chrzanowski z żoną Eugenią, oboje po 58 lat, dwóch synów: Tadeusz, lat 16 i Walenty, lat 11, oraz dwie córki: Wanda, lat 15 i Halina, lat 18, którą uprowadzono do lasu i po zbiorowym gwałcie zamordowano. Jej zwłoki znaleziono po kilku dniach powieszone na drzewie na skraju lasu” (Klara Augustynkiewica; w: Siekierka..., s. 319; stanisławowskie). „Dostaliśmy wiadomość, że została zamordowana w Kutach mojego ojca krewna. Wyprowadzili ją banderowcy z mieszkania i ukrzyżowali żywcem na ścianie. Przybili gwoździami ręce i nogi, odcięli piersi, wydłubali oczy, rozcięli usta od ucha do ucha i napisali obok Joanny: »Masz Polskę od morza do morza«.” (Wanda Jaskółowska: Co wieczór o zmroku opuszczaliśmy własny dom... Relacja znajduje się w Ośrodku KARTA, sygn. AW II/157/ł. ).Relacja Wojciecha Migockiego: Okrucieństwo nie ominęło zacnej i patriotycznej rodziny Czajkowskich. Rozegrała się tu straszliwa tragedia. Do palącego się domu wtrącono pp. Czajkowskich, a następnie w płomieniach zastrzelono. Córki uprowadzono do lasu, zgwałcono i zamordowano”. „Relacja Hanny Wolf: Banderowcy nie oszczędzili nawet polsko-ukraińskiego małżeństwa. Ożeniony z Polką Włodzimierz Drebet (lat 34) został zabity ok. 40 ukłuciami bagnetem za odmowę własnoręcznego zabicia swojej żony i swojego dziecka. Jego żona, Helena z domu Łucka, została zamordowana przez poćwiartowanie. Ich 4-letni syn, Henryk został zarżnięty nożem.” (Relacje pochodzą z książki ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego pt. “Przemilczane ludobójstwo na Kresach”. Kraków 2008)). Siostry Czjkowskie lat 30 i 35 były nauczycielkami. Zakłuta nożami została nauczycielka Maria Janowicz lat 42 i jej 9-letnia córka. Zamordowany został nauczyciel Jan Hanczarek lat 35.
 
13 kwietnia we wsi Chodywańce pow. Tomaszów Lubelski  upowcy zamordowali 19 Polaków oraz 2 Ukraińców i 1 Ukrainkę, w tym ks. Jakuba Jachułę, którego uprowadzili do lasu, gdzie obcinali mu kolejno różne części ciała a w końcu piłą przecięli tułów. We wsi Hanaczów pow. Przemyślany upowcy ostrzelali kolumnę ewakuacyjną zabijając około 10 Polaków. Inni: zamordowani zostali: Dyl Marcin, lat 67; Dyl Józef, lat 35; Dyl Maria, lat 28; Dyl Mikołaj, lat 16; Ilków Stanisław, lat 43; Ilków Józef, lat 14; Nieckarz Michał, lat 17. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 216 – 219).  W przysiółku Huta Suchodolska pow. Bóbrka: „spalono Hutę Suchodolską, mordując 23 osoby”. („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 6, w: http://koris.com.ua/other/14728/ index.html?page=185). We wsi Mysłów pow. Kałusz zamordowali 9 Polaków, w tym rodziców z 19-letnią córką. We wsi Rudki (Ruda Sielecka?) pow. Kamionka Strumiłowa podczas napadu Polacy bronili się, zginęło 30 Polaków i 70 Ukraińców. („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 15/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). We wsi Zapust Lwowski pow. Brzeżany: „We wsi Narajów pow. Brzeżany od 1933 roku proboszczem miejscowej rzymskokatolickiej parafii był ksiądz Antoni Lisak (1889-1970), który po napadach banderowców w 1944 roku wyjechał do Brzeżan. Dzięki prowadzonym na bieżąco w czasie wojny przez księdza Lisaka zapisom w księdze zgonów poznajemy skalę ukraińskiego ludobójstwa oraz ofiary – z imienia i nazwiska. Musimy jednak pamiętać, że jest to jednak zaledwie fragment, gdyż wiele ofiar pochowano bez kapłana albo przez duchownych greckokatolickich, a wiele z nich leży do dziś w nieznanych mogiłach w lasach czy na polach. Lista ofiar na podstawie Księgi Zgonów parafii Narajów (tom obejmuje lata 1903-13.05.1945). We wsi Narajów pow. Brzeżany: ofiary banderowskiego napadu na wieś Zapust Lwowski (przysiółek Narajowa) – data zgonu w księdze 13 kwiecień 1944 r., przyczyna śmierci: occisus (zabity/zabita/zabite). W większości przypadków nie wpisano daty pogrzebu, czyli zapewne zamordowanych pogrzebano tego samego dnia lub nie było przy pochówku księdza. W literaturze kresowej odnotowano dwa duże ataki na Zapust: 11 i 13 kwietnia 1944 roku, zaś liczbę zabitych określono na 105 osób (11.04 – 81 zabitych i 13.04. – 24 ofiary, Zob. Grzegorz Rąkowski, Przewodnik krajoznawczo-historyczny po Ukrainie Zachodniej. Podole, Pruszków 2005, s. 366). Dane wpisane przez księdza Lisaka są dość szczegółowe: poza imieniem, nazwiskiem i wiekiem podał też rodziców lub małżonka zmarłego”.
 (1939-1945. Księgi metrykalne jako dowody zbrodni. Strona 72 - 77. W:  http://archiwumkresowe.pl/narajow-1939-1945-ksiegi-metrykalne-jako-dowody-zbrodni/ ).
W nocy z 13 na 14 kwietnia we wsi Brany pow. Horochów upowcy zamordowali i wrzucili do studni 21 Polaków, w tym 8 dzieci, którzy wrócili na swoje gospodarstwa. We wsi Huta Szczerzecka pow. Lwów upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 45 Polaków. We wsi Plebanka pow. Tomaszów Lubelski „banda UPA dokonała napadu na wieś i folwark mordując ponad 30 Polaków. Niektóre osoby uprowadzono, ciała znaleziono później w lesie okrutnie okaleczone” (Jarosław Świderek; w: www.isakowicz.pl , 7 marca 2014).
14 kwietnia: we wsi Bitków pow. Nadwórna według sprawozdania UPA w trakcie tego napadu zginęło 100 Polaków i 40 "bolszewików". Straty własne UPA miały wynieść 2 zabitych i 2 rannych. W późniejszym czasie w wyniku pojedynczych napadów w różnych okolicznościach z rąk upowców zginęło 15 Polaków z Bitkowa. We wsi Busieniec pow. Hrubieszów upowcy oraz miejscowi Ukraińcy zamordowali 31 Polaków a ciała ich spalili w stodole. We wsi Fraga pow. Rohatyn podczas nocnego napadu banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 31 Polaków, głównie kobiety i dzieci, m.in. nauczycielkę z 2 dzieci, w tym z noworodkiem. Wcześniej, 19 lutego, zamordowali tutaj 30 Polaków. „Tego mroźnego wieczoru banderowcy zamordowali wyłącznie mężczyzn, w tym również trzech braci zakonnych bernardynów. Rano do wsi przyjechali Niemcy i sporządzili dokumentację oraz fotografię zamordowanych, kazali pochować i odjechali. Rodziny ofiar wykonały z desek prowizoryczne trumny i pochowano po trzy osoby w jednym grobie. Na zbiorową mogiłę miejscowi Ukraińcy nie wyrazili zgody. 13 kwietnia 1944 r. miejscowi Ukraińcy groby pomordowanych mężczyzn w dniu 19 lutego 1944 r. zrównali z ziemią i zatarli wszelkie ślady pochówku. Następnego dnia 14 kwietnia 1944 r. grupa uzbrojonych banderowców dokonała napadu. Ograbiła wszystkie domostwa, wymordowała wszystkich napotkanych mieszkańców wsi, Polaków, tym razem kobiety, dzieci i starców. Trupy pomordowanych załadowano na wozy i wywieziono w nieznane nam miejsce. Zginęło około 31 osób. Mordowano wszystkich, bez względu na wiek i płeć. Pamiętam, że Rozalia Duma, siostra mojej babci, była położną i w tym czasie przebywała u nauczycielki przy odbiorze połogu. Została tam zamordowana razem z nauczycielką, noworodkiem i jej trzyletnią córeczką”  (Michał Matys; w: Siekierka..., s. 440; stanisławowskie). We wsi Kondratów pow. Złoczów banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 50 Polaków. We wsi Mużyłowice pow. Jaworów spalili kościół, plebanie, kilka gospodarstw polskich oraz zamordowali ponad 10 Polaków. We wsi Niegowce pow. Kałusz podczas nocnego napadu obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 11 Polaków. We wsi Plebanka  pow. Tomaszów Lubelski upowcy oraz Ukraińcy z SKW zamordowali co najmniej 57 Polaków. We wsi Stanisłówka pow. Żółkiew podczas drugiego napadu banderowcy zamordowali 10 Polaków a 15 okaleczyli. We wsi Żędowice pow. Przemyślany  obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 31 Polaków („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 6, w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=185).  „Dnia 14 kwietnia 1944 r. zabito 38 Polaków we wsi Żydowicze (Żędowice – dop. J.W), w tej liczbie 4 kobiety, które stawiały opór. Spalono 14 gospodarstw”. (Meldunek powiatowej bojówki OUN i grupy UPA „Orły” z dnia 12 maja 1944 r.; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA. Lubin 2009, s. 148).  14 i 15 kwietnia we wsi Radowice pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 31 Polaków („Nasze Ziemie Wschodnie”, s. 19). W nocy z 14 na 15 kwietnia we wsi Niedźwiednia pow. Żółkiew obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 24 Polaków.
 
15 kwietnia we wsi Chodywańce pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy zamordowali 23 Polaków. We wsi Kamionka Wołoska pow. Rawa Ruska banderowcy zamordowali 9 Polaków. We wsi Miedziaki pow. Brody: „Wedle obecnie złożonej nam relacji Delegatury Pol. K. O. dnia 15.IV.1944 w gromadzie Miedziaki [Lwów], zostało zamordowanych przez bandę terrorystyczną 17 osób narodowości polskiej, a to: 1. Karol Gerus, lat 63; 2. Michał Gerus, lat 54; 3. Karol Gerus, lat 17; 4. Józef Gerus, lat 55; 5. Wawrzyniec Kość, lat 31; 6. Michał Gerus, lat 32;  7. Jan Gryglewicz, lat 29; 8. Jan Gerus, lat 65; 9. Jan Węglowski, lat 55; 10. Michał Rzepal, lat 22; 11. Mieczysław Swoboda, lat 25; 12. Józef Gerus, lat 23; 13. Michał Gerus, lat 26; 14. Michał Gerus, lat 74; 15. Michał Błaszczyszyn, lat 54; 16. Walenty Błoński, lat 57; 17. Franciszka Stupera, lat 47”. (1944, 8 czerwca – Pismo PolKO Lwów-powiat do Delegata RGO we Lwowie dotyczące napadów i mordów dokonywanych na ludności polskiej w Gromadzie Miedziaki i Rudno. W: B. Ossol. 16721/1, s. 261). We wsi Mircze pow. Hrubieszów sąsiedzi Ukraińcy w kolejnym napadzie zamordowali około 15 Polaków i zrabowali ich dobytek. We wsi Podłuby Wielkie pow. Jaworów upowcy zamordowali 3 rodziny polskie; tj. 11 Polaków. We wsi Szlatyn gm. Jarczów pow. Tomaszów Lubelski: „Prawdopodobnie 15.04.1944 r. nacjonaliści ukraińscy zabili 20 Polaków: 1. Chitroń Katarzyna l. 38, 2. Chitroń Jan l. 17, 3. Czok Wiktoria l. 72, 4. Czybak Ewa l. 72, 5-6. Drzewisz Michał l. 78 i jego żona Maria l. 74, 7. Fediuk Jakub l. 55, 8. Górnik Maria l. 50, 9. Gumowski Łukasz l. 55, 10. Kluch Józef l. 75, 11. Kowbak Michała l. 85, 12. Maryńczak Anna l. 85, 13-14. Soroka Andrzej i Zofia, oboje l. 38, 15. Szopa Katarzyna l. 51, 16. Szykuła Anastazja l. 68, 17. Wojnar Barbara l. 56, 18. Waryńczak i.n. l. 85, 19-20. Osoby NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Tuczna pow. Przemyślany upowcy zamordowali 90 Polaków. („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 6, w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=185). We wsi Zielona pow. Nadwórna dokument ukraiński podaje:„W dniu 15.04.44. grupa Dowbusza zlikwidowała we wsi Zełena 20-tu Polaków za to, że Polacy pokazali Grenzschutzom na stacji rejonowego prowodnyka Dzwona, którego ci na miejscu zastrzelili. Łys.” (IPN BU 1554/177, k. 4-8; w: .http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_dowody-zbrodni-i-zakamania/?).
W połowie kwietnia 1944 roku we wsi Turady pow. Żydaczów upowcy zamordowali 16 Polaków, w tym dziecko kopiąc je butem oraz dziewczynę z chłopcem związali drutem kolczastym i zakłuli nożami. 16 kwietnia we wsi Borynicze pow. Bóbrka zamordowali 14 Polaków, w tym rodzinę hr. Mycielskiego: rodziców z córką i synem. We wsi Chodaczków Wielki pow. Tarnopol esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” dokonali rzezi ludności polskiej. W mogile złożono 862 ciała Polaków „od niemowląt po starców”, ale wiele osób zostało spalonych, przywalonych zgliszczami domów, stąd prawdziwa liczba przekracza 1 000 ofiar. Polska samoobrona skutecznie broniła się przeciwko upowcom, stąd sztab OUN-UPA „poprosił o pomoc” swoich esesmanów z 14 ochotniczej Strzeleckiej Dywizji Waffen SS „Galizien – Hałyczyna”. „Starców, kobiety i dzieci wrzucano żywcem do palących się zabudowań lub też z nich nie wypuszczano. Spaleniu uległa ponad połowa polskich budynków. Ocalał kościół, plebania oraz budynki w osiedlach, w których obok mieszkali Ukraińcy. Rzeź i palenie trwałyby prawdopodobnie do całkowitego zniszczenia Chodaczkowa, gdyby nie przybył żołnierz niemiecki z rozkazem przerwania pacyfikacji. Kiedy ukraińscy esesmani usłyszeli rozkaz niemieckiego oficera SS, wtedy przerwali rzeź. Po odejściu morderców, ocalała ludność pogrzebała pomordowanych rodaków w zbiorowej mogile na placu przy kościele. Do tego grobu złożono zwłoki 832 osób w różnym wieku, w większości kobiet i dzieci. Na mogile postawiono krzyż. W latach 60-tych już go nie było. Stanął tam mały stożkowaty obelisk z desek z czerwoną gwiazdą, bez napisu: „spoczywają tu Polacy zamordowani przez ukraińskich żołnierzy z 14 ochotniczej dywizji SS Galizien”. (Relacja świadków: Gajków 1997 r., Janina Micygała, Janina Pachołek, Stanisław Smolar, Maria Szmaja; w: https://lwow.info/chodaczkow-wielki/ ). „Chodaczków Wielki płonął. Takie to dni przeżyli mieszkańcy Chodaczkowa Wielkiego, 3 dni tragedii i dramatu zginęło 860 mieszkańców, spoczywają  obok kościoła  (dziś fragmenty muru) we wspólnej mogile 3 metry na 30” (Ryszard Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Tego dnia we wsi Sarny pow. Jaworów banderowcy zamordowali 15 Polaków.
17 kwietnia („ruska” Wielkanoc) we wsi Chodywańce pow. Tomaszów Lubelski: „17.04.1944 r. zostało przez sotnię UPA zamordowanych 47 mieszkańców wsi Rzyczki i Zaborze z byłego powiatu Rawa Ruska, którzy schronili się w Chodywańcach w obawie przed napadami band UPA.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Horodyszcze pow. Tarnopol esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowali ponad 50 Polaków i ograbili polskie zagrody.  We wsi Kulczyce Rustrykalne i Kulczyce Szlacheckie pow. Sambor banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków. We wsi Ożomla pow. Jaworów banderowcy zamordowali 25 Polaków. We wsi Rzeczki pow. Rawa Ruska upowcy z oddziału „Hałajdy” zamordowali 30 Polaków „Pomordowani przez U.P.A: wieś Rzyczki (obecnie Riczky) pow. Rawa Ruska 17.04.1944 r.  PRZYSIÓŁEK SZUBARY: Zielińska Anna lat 28, jej córka Stanisława lat 9, jej syn Jan lat 3 , Saletra Michał lat 80, Saletra Józef lat 60, Biłan Anastazja lat 50, Pich Franciszek lat 60. PRZYSIÓŁEK WYDRA (NOGALE): Baran Stanisław lat 60, Miziuk Jan syn Józefa lat 30, Baran Maria lat 50, Cymerman Marcin lat 72, Baran Agnieszka lat 22, Nogal Maria lat 50.  PRZYSIÓŁEK BLICH: Mikołądra Piotr lat 60, jego żona lat 55, Cymerman Paweł lat 22, Cymerman Łukasz lat 9, Cymerman Władysław lat 7.  PRZYSIÓŁEK DÓŁ: Długosz Jan lat 40, Długosz Łukasz lat 65, Długosz Marcin syn Łukasza lat 24. WIOSKA ZABORZE: Pelc Franciszek lat 55, jego żona Maria lat 50, Koprowski Władysław lat 22, Koprowska Katarzyna lat 20. PRZYSIÓŁEK SZEWNIA: Długosz Michał lat 60, Słowik Anna lat 24, Pochodeńko Agnieszka lat 60, Kogut Michał lat 55, Makolądra Józef lat 58, Jańczuk Jan lat 60, Olecka Anastazja lat 50. PRZYSIÓŁEK GÓRA: Długosz Marcin lat 65, Długosz Mila lat 35, Pomagel lat 40, Górak Jan lat 50, Kliman Jan lat 55, Makolądra Józef lat 30.   Symboliczny grób pomordowanych znajduje się na cmentarzu w Chodywańcach, pow. Tomaszów Lub. Napis na nagrobku: NIE ZEMSTA LECZ PAMIĘĆ I MODLITWA  ZA OFIARY LUDOBÓJSTWA DOKONANEGO 17 KWIETNIA 1944 ROKU PRZEZ BANDY UPA NA LUDNOŚCI POLSKIEJ W MIEJSCOWOŚCI RZYCZKI  ZABORZE. BOŻE! ABY NASZA ZIEMIA RODZINNA NIGDY WIĘCEJ NIE ZAZNAŁA CIERPIEŃ, KRWI I ŁEZ PROSIMY CIĘ PANIE !!!” (Kazimiera Adamczyk, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).  „W ostatnim czasie w powiecie Rawa Ruska padły ofiary terroru: 17.IV.1944. Życzki wieś spalona, zabitych ok. 100 osób.” (1944, kwiecień – Notatka opisana w RGO w Krakowie na podstawie informacji z terenu. Dotyczy wzmagającej się fali mordów i napadów na Polaków. W: B. Ossol. 16722/2, s. 145-150). We wsi Stanisłówka pow, Żółkiew: „17.4.44. Oddziały UPA („Hromowyj”) i bojówka „Dowbusza” zniszczyły polski punkt oporu Stanisłówkę. Przy tym zlikwidowano około 80 mężczyzn Polaków.” (Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Zabuż pow. Rawa Ruska upowcy z sotni „Prołom” obrabowali i spalili 15 gospodarstw polskich oraz zamordowali 30 Polaków. „Oddział „Hałajdy” przeprowadził akcję w Rzyczkach, gdzie zlikwidowano 15 polskich bandytów. W czasie akcji „Hałajdy” nadjechało pod Rzyczki 10 samochodów niemieckiej Schutzpolizei i jedna tankietka z Rawy. Między nimi a gniazdem karabinu maszynowego „Hałajdy” wywiązała się strzelanina. Jednak po pewnym czasie Niemcy zaczęli dawać sygnały przez podniesienie karabinu w obu rękach z okrzykiem: „Ukraina! Ukraina!”, żeby powstrzymać ogień. „Czornota” wytłumaczył im, w czym rzecz, i [zaraz] po tym Niemcy odjechali, a akcja w Rzyczkach była kontynuowana. Oddział „Prołoma” w tym samym czasie prowadził akcję w Zaborzu, gdzie zlikwidowano 30 bandytów..”  (Sprawozdanie ukraińskiego podziemia z maja 1944 r. dotyczące akcji antypolskich; w: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Warszawa – Kijów 2005).   
18 kwietnia we wsi Baczów pow. Przemyślany zostało zamordowanych przez Ukraińców 13 Polaków. We wsi Majnicz pow. Sambor: „17/18.4. Majnicz, [Sambor] Uprowadzeni przez bandę i zamordowani: Badecki Jan, 40 lat; Badecki Franciszek, 15 lat; Szwajber Jan, 41 lat; Szwajber Franciszek, 15 lat; Szwajber Franciszek, 50 lat; Szwajber Helena, 50 lat; Szwajber Stefan, 22 lata; Szwajber Józef, 15 lat; Szwajber Antoni, 12 lat; Szwajber Ludwik, 10 lat; Wróbel Franciszek, 37 lat; Wróbel Tekla, 80 lat”.  (1944, 25 maja – Wykaz mordów i napadów dokonanych na ludności polskiej w okręgu drohobyckim i byłych powiatach: samborskim i turczańskim sporządzony w PolKO w Drohobyczu. W: B. Ossol. 16722/1, s. 373-374). We wsi Niedzieliska pow. Przemyślany spalili 18 gospodarstw i zamordowali 17 Polaków (wg meldunku UPA 19 Polaków). We wsi Wasylów Mały i kolonii Marysin pow. Tomaszów Lubelski: ”18.04.44 r. zostali zamordowani przez UPA: Czech Henryk, Czech Maria, Czech Piotr, Czech Zofia, Dziurdzia Ludwik, Gąska Edward, Kmieć Anatol, Kmieć Maria, Korpak Jan, Lepionka Antoni, Lizak Dominik, Łatysz Władysław, Preisner Maria, Szklanny Józef, Szklanny Karol, Szklanny Tadeusz, Teterycz Henryk, Teterycz Jan, Teterycz Tareusz, Teterycz Weronika, Teterycz Zofia.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  
19 kwietnia we wsi Brusno Nowe pow. Lubaczów obrabowali i spalili plebanię oraz zamordowali 57 Polaków, w tym 15 spalonych żywcem. We wsi Podciemno pow. Lwów zamordowali 22 Polaków. („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 15/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). We wsi Rudka pow. Lubaczów upowcy z kurenia „Zaliźniaka” zamordowali 75 Polaków. Śledztwo IPN Rzeszów S 68/09/Zi:W dniu 19 kwietnia 1944 r. o świcie, tuż po rozejściu się do domów mieszkańców pełniących nocną wartę, wieś została okrążona, a do jej centrum wjechały furmanki z mężczyznami w niemieckich mundurach, a także ubranymi po cywilnemu. Zażądali od sołtysa o nazwisku K. zwołania zebrania pod pretekstem odebrania od mieszkańców broni. Jednocześnie zastrzeleni zostali w obecności rodzin mieszkający w pobliżu mężczyźni. Sprawcy podpalali zabudowania. Wkrótce więc drewniane, kryte słomą budynki stanęły w ogniu. Napastnicy wrzucali do piwnic i schronów granaty, oddawali do ich wnętrza strzały z broni palnej i jednocześnie zamykali od zewnątrz drzwi, wiedząc, że w pomieszczeniach tych przebywają mężczyźni, kobiety i dzieci. Mieszkańcy pozbawiani byli życia również w jarze, w którym schroniła się część ludności. Po oddaleniu się napastników do zrujnowanej wsi przybyło niemieckie wojsko, które odjechało po przeprowadzonym rekonesansie. Pozbawieni dorobku życia mieszkańcy opuścili spaloną doszczętnie wieś, która nie została już odbudowana. Po kilku tygodniach do Rudki udali się młodzi mężczyźni Paweł M. i Adam Ch. w celu zabrania przedmiotów niezbędnych do życia. Na terenie Rudki zostali zaatakowani przez uzbrojonych Ukraińców, którzy ujęli Adama Ch., związali mu ręce, przypięli do konia i uprowadzili w kierunku wsi zamieszkiwanej przez Ukraińców. Jego losy pozostają  nieznane. Główną siłą uderzeniową stanowił organizowany w Gorajcu, pow. Lubaczów, oddział zbrojny dowodzony przez Jana Sz. „Żeleźniaka”. Jego trzonem była kilkudziesięcioosobowa grupa policjantów ukraińskich, którzy wraz z Janem Sz. zdezerterowali z Rawy Ruskiej. Wśród napastników byli Jan Sz. ps. „Szum”, Teodor B. ps. „Bałaj” i nieustalony z imienia i nazwiska noszący ps. „Gonta”, a także Grzegorz M. ps. „Kalinowicz”. Pozostali napastnicy rekrutowali się z siatki cywilnej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z Gorajca, a także z mieszkańców okolicznych wsi narodowości ukraińskiej. W kilku przypadkach mieszkańcy Rudki rozpoznali wśród napastników Ukraińców mieszkających w sąsiadujących z Rudką wsiach. Tożsamości ich nie zdołano jednak ustalić. Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Rzeszowie Ośrodek Zamiejscowy w Przemyślu z dnia 24 czerwca 1960 r., sygn. VII K 21/60, Jan Sz. „Żeleźniak” uznany został za winnego między innymi tego, że idąc na rękę władzy państwa niemieckiego zorganizował oddział UPA, którym bezpośrednio dowodząc, wziął udział w zabójstwach ludności polskiej, w szczególności we wsiach Gorajec, Chotylub, Cieszanów, Kowalówka i Rudka, gdzie w dniu 19 kwietnia 1944 r., kierując bezpośrednio napadem na Rudkę, uczestniczył w zabójstwie około 75 osób..” Meldunek ukraiński podaje: „19.4.44 oddział UPA „Mestnyky”2 zniszczył polską wieś Rudkę.  O godz. 5.30 oddział wkroczył do wsi i zażądał od sołtysa, żeby ludność oddała  broń, w przeciwnym razie cała wieś zostanie spalona  We wsi dano odpowiedź odmowną, dlatego została ona spalona i zlikwidowano 80 Polaków” (Sprawozdanie ukraińskiego podziemia z maja 1944 r. dotyczące akcji antypolskich ; w:  http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=159 ). „W ostatnim czasie w powiecie Rawa Ruska padły ofiary terroru: 19.IV.1944. Rudka wieś spalona, zabitych ok. 150 osób.” (1944, kwiecień – Notatka opisana w RGO w Krakowie na podstawie informacji z terenu. Dotyczy wzmagającej się fali mordów i napadów na Polaków. W: B. Ossol. 16722/2, s. 145-150). We wsi Sapahów pow. Stanisławów upowcy uprowadzili wszystkie rodziny polskie, które zaginęły bez wieści – 27 Polaków, po czym obrabowali i spalili ich gospodarstwa.
W dniach 16 – 20 kwietnia we wsi Chlebowice Świrskie pow. Przemyślany: „W dniach 16-20.04.1944 r. w Chlebowicach Świrskich spalono wszystkie domy polskie i zamordowano 60 osób, przeważnie mężczyzn. ( Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009  s. 258). We wsi Tuczna pow. Przemyślany: „W dniach 16-20.04.1944 we wsi Tuczna spalono wszystkie domy polskie i zamordowano 112 osób, przeważnie mężczyzn”.  (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 127)  W nocy z 19 na 20 kwietnia we wsi Łysiec pow. Stanisławów banderowcy zamordowali 22 Polaków  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 15/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). We wsi Pacyków pow. Stanisławów „W nocy z 19 na 20.IV. Pacyków – kilkanaście ofiar” („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 15/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). 20 kwietnia we wsi Jamnica pow. Tarnobrzeg obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 9 Polaków. We wsi Rozważ pow. Złoczów: „Napad nastąpił 20.04.1944 r. Zostali zamordowani: 1-2. Bańkowski Tadeusz l. 30 i jego żona Katarzyna i.n.; 3-4. Korczyński Tomasz i jego żona Tekla; 5-6. Koziorowski Michał i żona Maria l. 65; 7. Liszczelski Jan l. 60 8. Mach Michał l. 87; 9-10. Parobecki Bronisław i Mikołaj (ojciec i syn). 11-12. Wierzbicki Jan l. 60 i jego żona i.n.; 13. Wojtyna Antoni l. 70; 14-15. Wojtyna Stanisław l. 55 i Władysław l. 35. Sprawcy są znani”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).     
W dniach 19 – 21 kwietnia w miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski: „Apogeum zbrodni banderowców przypadło na dni 19 – 21 kwietnia. W te dni Rosjanie przekupieni za wódkę opuścili miasteczko. Zbrodniarze mordowali wyłącznie w nocy, według ustalonej listy. Początkowo – tylko mężczyzn, jednak później zabijali także bezbronne kobiety i dzieci. Po zabiciu obecnych osób i ograbieniu domu podpalali go, czekając aż zaczną uciekać osoby z kryjówek. Banderowcy znęcali się także nad swoimi ofiarami. Na przykład inżynier Zaremba został przez nich ukrzyżowany.” (http://kresowiacy.com/2014/04/bandyckie-mordy-w-kutach-rok-194/ 4 ). Relacja Wojciecha Migockiego: „Okrucieństwo nie ominęło zacnej i patriotycznej rodziny Czajkowskich. Rozegrała się tu straszliwa tragedia. Do palącego się domu wtrącono pp. Czajkowskich, a następnie w płomieniach zastrzelono. Córki uprowadzono do lasu, zgwałcono i zamordowano.” Relacja Anny Mojzesowicz: „Podpalali domy, a kto w nich był – żywy nie wyszedł. Tam, gdzie schował się mój brat, było więcej osób. Przede wszystkim mężczyzn. Około godziny 10-tej w nocy podpalono wszystkie domy na ulicy, na której był nasz dom i dom naszej sąsiadki, która dała bratu schronienie. Słyszałam też stamtąd strzały, ale iść tam nie mogłam, bo ulice były zapełnione zamaskowanymi ludźmi-potworami. Jak spotkali kogoś na ulicy, to z życiem nie puszczali. A zresztą co mogłam pomóc? Ukraińcy strzelali do swoich ofiar i mordowali inaczej. Np. męża mojej kuzynki wyprowadzili z domu parę kroków dalej i zakłuli nożami, a kolegę mego brata sztyletem przygwoździli do płotu. Ludzie kryli się po sadach, a część chowała się w murach kościoła ormiańskiego. Na kościół jakoś nie mieli odwagi napaść. Tak trwało do rana. Rankiem wszystko ucichło. Wtedy poszłyśmy do domu, gdzie brat szukał schronienia. Z domu ani śladu, spalony był, tylko resztki dymiły. Te osoby, które kryły się razem z bratem, zabito wszystkie i spalono razem z domem, a brat zraniony wyskoczył oknem i później go dobili. Leżał pod drzewem martwy, w nadpalonym ubraniu. W tym dniu spalono 30 z 40 domów, prawie wszystkie ormiańskie, a zabito 60 Ormian spośród tych, których znałam i naliczyłam.” Relacja Hanny Wolf: „Banderowcy nie oszczędzili nawet polsko-ukraińskiego małżeństwa. Ożeniony z Polką Włodzimierz Drebet (lat 34) został zabity ok. 40 ukłuciami bagnetem za odmowę własnoręcznego zabicia swojej żony i swojego dziecka. Jego żona, Helena z domu Łucka, została zamordowana przez poćwiartowanie. Ich 4-letni syn, Henryk został zarżnięty nożem.” Relacja Wojciecha Migockiego: „Może kilkadziesiąt metrów za kościołem ormiańskim, idąc w kierunku cerkwi przy ul. Tiudowskiej, znajdował się dom Dawidowiczów. Była to stara ormiańska familia, która ofiarowała Kościołowi na usługi bardzo światłego księdza prałata, pełniącego chwalebne zadania w Kurii Biskupiej we Lwowie i w sławnej katedrze ormiańskiej przy ul. Skarbkówskiej. Ksiądz Bogdan Dawidowicz sprawował też czynności katechetyczne w Bursie Ormiańskiej położonej w pobliżu katedry. Rodzinnego domu ks. Dawidowicza również nie oszczędzono. Od jego brata żądali Ukraińcy dolarów, a chcąc je dostać, znęcali się nad rodziną i w końcu zastrzelili.” Relacja Alicji Grażyny Gantner: „Z naszego domu wszyscy zdążyli uciec, ale pozostała prababcia, która ze względu na wiek nie chciała się nigdzie ruszać. Poza tym, postanowiła udawać rusińską służącą. Gdy do domu wpadli banderowcy, od razu rozpoznała ich szefa, choć był on zamaskowany. Był nim pop Zakrzewski. On też ją rozpoznał i dlatego walnął ją kolbą karabinu w głowę, aby go nie wydała. Myślał, że ją zabił, ale ona przeżyła i wszystko to nam opowiedziała. Od uderzenia ogłuchła jednak całkowicie.”  (Relacje pochodzą z książki ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego: “Przemilczane ludobójstwo na Kresach”).  
21 kwietnia we wsi Moosberg pow. Jaworów w kolejnym napadzie spalili 10 gospodarstw polskich i zamordowali 20 Polaków. We wsi Olesiów pow. Stanisławów spalili większość gospodarstw i zamordowali co najmniej 12 Polaków. We wsi Pawełcze pow. Stanisławów obrabowali gospodarstwa i zamordowali 18 Polaków. 22 kwietnia: we wsi Chotylub pow. Lubaczów upowcy zamordowali 11 Polaków. W nocy z 22 na 23 kwietnia w mieście Kosów Huculski woj. stanisławowskie upowcy zamordowali 31 Polaków. „Mego ojca banderowcy związali obłożywszy z obu stron deskami i piłą obcięli głowę, którą rozbili na dwie części: górną i dolną. Przypuszczaliśmy wtedy, że rozbito głowę, by zabrać złote zęby, które miał w dolnej i górnej szczęce”  (Jastrzębski..., s. 219, stanisławowskie) We wsi Majdan Stary pow. Radziechów banderowcy zamordowali 33 Polaków, całe rodziny; matkę z córką spalili żywcem w stodole. „Mój Ojciec pochodził z Majdanu Starego powiat Radziechów Dotarłam do dwu spisów mieszkańców wsi Majdan Stary, którzy zostali pomordowani w opisywanym czasie. Jedną z nich jest lista sporządzona przez Bronisława Jasińskiego i druga, sporządzona przez Jana Jasińskiego. Lista wujka Bronka zawiera następujące nazwiska: 1. Baran Piotr lat 51; 2. Bakuliński Mikołaj lat 48; 3. Bakulińska ( spaleni żywcem); 4. Długosz Władysław lat 48; 5. Gawlicki Michał lat 62; 6. Jasiński Michał lat 52; 7. Jasińska Maria lat 42; 8. Jasińska Stanisława lat 16; 9. Krzyszpin Edward lat 10; 10. Łukomowski Jan lat 45; 11. Pańczuk Bronisław lat 34; 12. Pikulska Władysława lat 60 ; 13. Pikulski Władysław (syn) lat 34; 14. Pikulski Mikołaj lat 36; 15. Ożga Michał lat 40; 16. Ożga Ludwik lat 34; 17. Ożga Kazimierz lat 45; 18. Ożga Edward lat 16; 19. Turowski Jan lat 52; 20. Wiśniowski Jan lat 44; 21. Zubuński lat 38.  Listę tę uzupełniają listy pisane do mego ojca, gdzie wymienieni są jeszcze: 1. Wiśniowski Jacku; 2. Sacharka Balij; 3. J. Trochimczaków.  Aresztowani i zamordowani za należność do AK i za posiadanie broni: 1. Bakuliński Bronisław; 2. Buczkiewicz Michał; 3. Gawlicki Józef ); 4. Jasiński Kazimierz; 5. Kowal Jan ”. (Krystyna Busza de domo Gawlicka; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). We wsi Prusie pow. Lubaczów upowcy zamordowali 9 Polaków. We wsi Radróż pow. Rawa Ruska zamordowali 13 Polaków i 1 Ukraińca. „Przysiółek Radruża Jamnice, który teraz jest po stronie Ukraińskiej, był miejscem, gdzie mieszkali Polacy. 23 kwietnia 1944 roku ludzie z Jamnic pod wieczór zbierali się do swoich kryjówek, niestety nie zdążyli tym razem. Ukrainiec z sąsiedniej wioski zatrzymał ich dając czas banderowcom na okrążenie wioski. Nagle zeszli się ze wszystkich stron do wioski i zebrali mieszkańców w jedno miejsce. Jeden z leżących Polaków postanowił uciekać bo wiedział, że zaraz go zastrzelą. Upowcy zaczęli strzelać za nim, ale uciekł i ukrył się na strychu jednego z domów. Wywołało to panikę i inni zaczęli uciekać, upowcy zaczęli ich ścigać. Niektórym udało się uciec, inni zostali brutalnie zamordowani. Józef Ryba został zadźgany nożem i dobity strzałem z broni palnej. Julian, Jan i Kazimierz Benedykowie zostali zamordowani w młynie. Zginęli też: Wojciech Jacek, Franciszek Jacek, Kazimierz Ryba, Katarzyna Zelik, Jan Hałucha. Upowcy podpalili domy i jednocześnie zabrali się do rabunku. Kradli żywność, cenniejsze przedmioty, jednocześnie naigrywali się wyzywając Polaków na różne perfidne sposoby. W oddali było słychać krzyki, płacze, ryk zwierząt i ciągłe strzały. Wielu Ukraińców z Radruża cieszyło się na ten widok. Potem dokańczali rabunek biorąc wszystko co tylko możliwe, nawet ule z pszczołami.” (http://zlubaczowa.pl/index.php/news/wydarzenia/2084-w-radruzu-uczcza-pamiec-mieszkancow-pomordowanych-przez-upa ). We wsi Tuczna pow. Przemyślany podczas drugiego napadu banderowcy zamordowali około 60 Polaków. „Tata, który zazwyczaj uciekał w pola, tym razem musiał schronić się gdzie indziej, bo wieś była już otoczona i nie było możliwości się przedrzeć. Ukrył się w stodole. Był pewien, że jej nie podpalą, ponieważ stała w pobliżu ukraińskich zabudowań. Babcię sióstr rozstrzelano przed domem. Następnie przyszli do domu po mamę. Wywlekli ją przed dom, razem z córką Marysią, która była uwieszona na jej szyi. Na widok tylu uzbrojonych ludzi czekających na podwórku, Marysia ze strachu puściła mamę i zaczęła uciekać. Biegnąc w stronę szopy sąsiadów usłyszała dwa strzały. Mama, gdy ją zastrzelono, miała około 28 lat. Ciocia Marysia schowała się pod wozem w szopie u ciotki, która wyszła za Ukraińca. Schowana tam widziała, jak tata paląc się wybiega ze stodoły. Rodzeństwo mamy, 35-letniego Marcina i 18-letnią Marysię, mieszkające niedaleko domu dziewczynek, także zamordowano. Marysię Ukraińcy zabrali ze sobą do lasu. Zgwałcili, obcięli jej piersi i powiesili. Ukraińcy po zastrzeleniu mamy zaczęli szukać taty. Nie było go w domu, więc weszli do stodoły. Kłuli bagnetami słomę, ale nikogo nie znaleźli, choć wiedzieli, że gdzieś tu się ukrywa. Zdenerwowali się i podpalili stodołę. Tata nie chciał od razu wyjść z ukrycia, bo słyszał ich głosy. Chodzili wokół stodoły i czekali, aż ktoś wybiegnie. Tata zaczął dusić się od dymu. Najpierw próbował oddychać przez ubranie, potem włożył sobie ziemię do ust. Tkwił w stodole tak długo, aż był pewien, że Ukraińcy odeszli. Wtedy, już płonący, pobiegł do domu stryja, by zobaczyć czy ktoś z rodziny ocalał. W domu leżały ciała całej rodziny wraz z dziećmi poukładane na stercie. Wybiegł stamtąd i wskoczył do rzeczki, by się ugasić. Ciocia Marysia widziała, jak tata biegnie paląc się, a zanim ciągnie się białą smuga. Potem pytała go, co się tak paliło, czy był może pozawijany w jakieś szmaty, a on odpowiedział, że nie, że to skóra na nim się tak paliła. Jak tata wybiegł ze stodoły, dom już też płonął. Ciocia Kazia (wtedy 6 lat) i babcia Józia (wtedy 4 lata) przez cały czas siedziały w pobliżu płonącego domu na worku ze zbożem. Wokół nich chodzili Ukraińcy. Nie byli umundurowani, ale mieli karabiny. Tata, dalej uciekał rzeczką, aż dotarł do domu krewnej Michaliny. Był cały opuchnięty i poparzony, prawie już nic nie widział na oczy. Krewna mu poradziła, żeby się u niej nie zatrzymywał, bo jej syn jest w “bandziorach” i jak wróci do domu, to na pewno się zainteresuje gościem. Zaprowadziła go więc do lasu, do kryjówki. Następnie pomogła mu dostać się do Chlebowic, gdzie mieszkała Wiktoria Stopyra, siostra taty. Wiktoria poprosiła swojego sąsiada, Ukraińca, by zawiózł tatę do szpitala w Świrzu. Sąsiad pojechał z tatą do Świrza. Upowcy zamordowali tego człowieka jeszcze w ten sam dzień. Potem tata dotarł do szpitala w Przemyślanach. Gdy trochę się podleczył, siostra, wyjeżdżając do Polski, zabrała go ze sobą do miejscowości Markowa, skąd wyruszył po dzieci. Tata z Markowej pojechał do Przemyślan. Poprosił sprzedające na targu kobiety, by przyprowadziły mu dzieci. Siostry podczas nieobecności taty zamieszkiwały u różnych rodzin, każda w innym domu. Tata powiedział kobietom z targu, żeby zabrały sobie cokolwiek tam jeszcze z domu i gospodarstwa zostało, ale żeby oddały mu dzieci. Dwie starsze panie zgodziły się i pieszo przyprowadziły na targ do Przemyślan 3 siostry z miejscowości oddalonej o 18 km. Tata zabrał je i udali się do Lwowa.” („Trzy siostry.” Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z ciocią Marią Klepuszewską /zd. Górską/, ciocią Kazimierą Górską i babcią Józefą Ryż /zd. Górską/ przez Katarzynę Satławę dnia 3 i 4 lipca 2010 w Żernikach Wrocławskich ; w: .http://darnokx.no-ip.org/~kresy/wspomnienia/1.html ). Meldunek AK tygodniowy z 22 IV 1944 r donosił: „Zamordowano w bestialski sposób 50 Polaków. Scenariusz mordów odbywał się w następujący sposób w pierwszym rzędzie szli banderowcy uzbrojeni w broń palną i likwidowali każden opór, za nimi szli ci co nie mieli broni starsi mężczyźni, podrostki i kobiety z siekierami, motykami, nożami dobijali rannych, pastwili się na starcach, kobietach i dzieciach i zajmowali się rabunkiem (strona internetowa Biłki Szlacheckiej). Podczas tego napadu zabijali Polaków z karabinów i pistoletów, siekierami i nożami, palili także polskie domostwa. Widziałem małe dzieci nasadzane na sztachety. Widząc, co się dzieje z Polakami, na początku maja nocą uciekłem do Świrza i mieszkałem u Kuchmistrza Józefa. Do Tucznego już nie wróciłem.” (Jan Słabicki; w: Józef Wyspiański Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 129)
W nocy z 23 na 24 kwietnia we wsi Wiktorów pow. Stanisławów banderowcy zamordowali 3 rodziny polskie; tj. 12 Polaków. „Wśród zaistniałych w tym czasie zbrodni brutalnością wyróżniło się dokonane w nocy z 23 na 24.04.1944 r. w Wiktorowie zabójstwo Zofii Mazurkiewicz i jej pięciorga dzieci, których okaleczone zwłoki zostały zakopane przez sprawców zbrodni na pobliskim polu” (IPN Wrocław, sygn. S.8/04/Zi). 24 kwietnia w miasteczku Bolechów pow. Dolina banderowcy zamordowali 15 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę z 4 dzieci. We wsi Kanie pow. Chełm zamordowali 19 Polaków. We wsi Majdan Lipowiecki pow. Przemyślany banderowcy zamordowali co najmniej 25 Polaków. „W czasie powtórnego napadu żywcem została spalona Rozalia Marszałek i Głogowski, również została zamordowana mieszkająca na skraju Majdanu ociemniała kobieta (nazwiska nie pamiętam). W okrutny sposób zamordowano czynną łączniczkę AK, Marię Szul.” (Zygmunt Dąbrowski; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lublin 2009, s. 93). Wyspiański (s. 94 – 95) wymienia: Gołogowski Michał; Hawryliszyn Franciszek, lat 27; Hawryliszyn Jan, lat 35; Jastrzębski; Kames Jan; Kislinger Aniela; Makohon Maria; Makohon Rozalia, lat 31; Marszałek Michał, lat 34; Marszałek Rozalia, lat 55; Płachta Janina, lat 31; Płachta Józefa, lat 28; Płachta Maria, lat 37; Podkówka Józef, lat 22; Podkówka Julia, lat 33; Podkówka Maria; Przyjacielska Petronela, lat 58; Solecka Maria; Solecka; Stasiuk Maria; Stasiuk Stanisław; Szul Maria, lat 31; Zema Józef; Żukrowski Jan, lat 22; Żukrowski Paweł.
25 kwietnia we wsi Cisowa pow. Dobromil został zamordowany w lesie przez UPA leśniczy Kazimierz Muszyński, lat 21. „Powieszony w lesie przez UPA na pętli z drutu kolczastego po wcześniejszym zmasakrowaniu (wydłubane oczy, ucięty język)”. (https://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/33416974/Cz.+III+Martyrologium)  We wsi Dylągowa pow. Brzozów policjanci ukraińscy zamordowali 39 Polaków. We wsi Rypne pow. Dolina banderowcy uprowadzili podczas podróży wozem i zamordowali w lesie zakonnicę „józefitkę” Antoninę Czesławę Stieber (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/). We wsi Tymka pow. Lubaczów zamordowali 9 Polaków, w tym 70-letnią kobietę oraz 6 mężczyzn w wieku 67 – 80 lat. We wsi Urszulin pow. Włodawa: Ukraińcy w służbie hitlerowskiej zamordowali ok. 30 mieszkańców wsi, oraz 3 przesiedleńców z woj. poznańskiego. Zginęli m.in.: Stanisław Andrzejewski, 1. 50, Ludwik Gawroński, 1. 52, Maria Gierlińska, Jan Gościński, Władysław Grabowski, ur. 1894, Helena Hołot, 1. 12, Hieronim Jung, ur. VIII 1925, Tomasz Jung, ur. 28 XII 1926, Konstańczek /imienia brak/, Władysław Kosacki, Ludwika Kozłowska, ur. 1930, Konstanty Krauze, ur. 1904. (Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupantów hitlerowskich na ziemiach Polskich w latach 1939–1945, województwo chełmskie, Warszawa 1986, s. 108–109 )  We wsi Wicyń pow. Złoczów esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna’ obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 26 Polaków. We wsi Wólka Krowicka pow. Lubaczów upowcy zniszczyli wieś oraz zamordowali 11 Polaków.  
W nocy z 25 na 26 kwietnia we wsi Gliniany pow. Przemyślany banderowcy zamordowali ponad 41 Polaków, w tym nauczyciela. We wsi Niedzieliska pow. Przemyślany zamordowali 12 Polaków, znane jest tylko nazwisko 8-letniego Bronisława Mądrzyckiego. We wsi Terezja pow. Radziechów obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 17 Polaków. We wsi Wołków pow. Przemyślany obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali ponad 20 Polaków. 26 kwietnia we wsi Gawliki pow. Kamionka Strumiłowa razem z przysiółkami: Brzezina, Ptaszniki, Kuźnia Polska i Zapotok zamordowali 33 Polaków. We wsi Gliniany pow. Przemyślany: „26 IV wymordowali Ukraińcy w Glinianach pow. Przemyślany 40 mężczyzn Polaków wraz z miejscowym proboszczem polskim.” („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 6; w: IPN Kr. 075/9, t. 1, k. 223–224, 232–233; za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Korzelice pow. Przemyślany zostali zamordowani przez Ukraińców: „Fedyniak Eugenia, 26.04.1944, lat 34. Fedyniak Danuta, 26.04.1944, lat bd, córka Eugenii. Fedyniak Zofia, 26.04.1944, lat bd, córka Eugenii.” (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018) We wsi Krowica Hołodowska pow. Lubaczów spalili wszystkie zabudowania i zamordowali 9 Polaków.
27 kwietnia we wsi Myców pow. Hrubieszów: „Pomordowani przez U.P.A. w miejscowości Myców pow. Hrubieszów w dniu 27.04.1944 r.: Dwór w Mycowie. Rodzina Dreźniaków (3 osoby): Franciszka Dreźniak (siostra), Maria Dreźniak (siostra), Jadwiga Dreźniak (ich siostrzenica, córka Nastki, która po jej urodzeniu, wyszła za mąż za Ukraińca i dzięki temu przeżyła). Rodzina Gierusów (4 osoby): Julian Gierus (mąż), Maria Gierus (żona), Władysław Gierus (syn), Jan Gierus (syn). Rodzina Kaczorów (6 osób): Kaczor (mąż), Jego żona, Kazimierz Kaczor (syn), Franciszka Kaczor jego żona (z domu Nikodem). Ich dwoje małych dzieci. Rodzina Maruchniaków (3 osoby): Maruchniak (mąż), Jego żona, Maria Maruchniak (córka). Rodzina Nikodemów (4 osoby): Walenty Nikodem (mąż). Jego żona. Janina Marciś (córka). Stefania Marciś (wnuczka). Rodzina Pukasów (3 osoby): Piotr Pukas. Jego żona. Maria Pukas (córka). Rodzina Sawickich (3 osoby): Władysław Sawicki. Jego matka. Małe dziecko (żona Ukrainka z dzieckiem uciekła do Przemysłowa (obecnie Peremysłowyczy) do rodziców Worobiejów). Wieś Myców. Rodzina Białosowskich (3 osoby): Józef Białosowski. Syn. Syn. Żona Ukrainka deportowana do ZSRR w 1947  r. Rodzina Piotrowskich (3 osoby): Władysław Piotrowski. Syn. Syn. Żona Ukrainka deportowana do ZSRR w 1947 r. Wszystkich zamordowano za pomocą pałek lub kolb od pistoletów. /.../ Z rzezi uratował się Paweł Dreźniak (drugi brat pań Dreźniak), który dotarł do mojej rodziny wszystko jej opowiadając. Pracował w polu usłyszał straszny krzyk, biegł na pomoc, ale Ukrainiec z obstawy kazał mu uciekać, krzycząc „udiraj”. Paweł przesiedział noc w oborze w ukryciu, do której rano przyszła doić krowy jego siostra Nastka, głośno płakała (straciła córkę Jadwigę i dwie siostry Franciszkę i Marię), odezwał się do niej, ona zapytała „Pawluniu to ty żyjesz”? i opowiedziała mu o strasznych wydarzeniach, kiedy to po dokonaniu morderstw Ukraińcy zorganizowali przyjęcie racząc się wódką i przechwalając, jeden z nich opowiadał, jak bił pałką uciekająca Franciszkę Kaczor, „że aż jej oczy wyskoczyli”. (Kazimiera Adamczyk, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). We wsi Szczerzec pow. Rawa Ruska obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali ponad 70 Polaków. We wsi Ulicko – Seredkiewicz  pow. Lubaczów zamordowali 60 Polaków: 55 mężczyzn i 5 kobiet (Motyka..., s. 397; Ukraińska...). Inni podają, że UPA spaliła 250 gospodarstw polskich i zamordowała ponad 100 Polaków. „W nocy 26/27.04.44 r. w czasie napadu UPA zamordowano następujące osoby (wszystkie osoby wymienione poniżej są wymienione jako NN): Andrzej Babczyszyn (torturowany); Hypiak Katarzyna ps. „Sawka”, żona sołtysa, jej syn Stanisław i córka Stefania; Hypiak Anna i jej troje dzieci w wieku 3-10 lat; Hypiak Maciej ps. „Dziuń”; Mamczura Jan ps. „Mołyniak; Mamczura Wojciech (brat w/w) ps. „Małysiak” ; Mamczura Bartłomiej ps. „Dyran” i jego brat – dziecko l. 5;  Mamczura  Andrzej i jego brat Wojciech II; Mamczura Andrzej ps. „Oleksiszyn”; Paulina Józef i jego syn Jan ps. „Bobecki”; Przytuła Bartłomiej i jego żona Katarzyna; Rzepiak Andrzej ps. „Dworak”; Woszczak Bartłomiej ps.„Hubar”; Woszczak Bartłomiej ps. Karku; Woszczak Jan ps. „Kowal”; Woszczak Michał ps. „Lamiś”; Woszczak Wojciech ps. „Sierota”; Żabczak Bartłomiej ps. „Lwówek”, jego żona i troje dzieci w wieku do 12 lat.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  W nocy z 27 na 28 kwietnia we wsi Horpin pow. Kamionka Strumiłowa spalili 350 budynków, kościół i ochronkę prowadzoną przez siostry zakonne oraz zamordowali 31 Polaków i Ukrainkę, żonę Polaka z ich 4-ma nieletnimi synami; kobietę powiesili na drzewie. We wsi Siworogi pow. Przemyślany: „28.04.1944 r. zostali zabici: 1-4. Kunicka i.n. l. ok. 70 zabita i spalona; Kunicki Jan l. ok. 70 zabity i spalony; Nowakowski Michał l. ok. 80; Filipczuk Michał l. ok. 80.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). „W stodole Michała Pilipczuka (lub Jana Kunickiego) banderowcy skrępowali czworo mieszkańców Siworóg: Michała Pilipczuka s. Klemensa (lat 73), Jana Kunickiego (lat 65), jego żonę Julię (lat 62) i Władysława Nowakowskiego. Osoby te były torturowane przez bandytów, bo w nogi miały wbijane gwoździe. Następnie banderowcy podpalili stodołę i ranni mieszkańcy spłonęli. Jak opowiadali świadkowie, najwięcej nieszczęść  w Siworogach było „dziełem” banderowców z Łahodowa.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lublin 2009, s. 103). We wsi Stołpin pow. Złoczów: „Dnia 28 IV przeprowadzono akcję we wsi Stołpin, w wyniku której została spalona cała wieś i zabito 30 osób.” (Sprawozdanie polityczne OUN z 4 lipca 1944 r.; w: PA SBU, F. 13, spr. 376, t. 71, k. 223–225; za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). We wsi Wola Malawska pow. Dobromil został powieszony w lesie przez UPA na pętli z drutu kolczastego, po wcześniejszym zmasakrowaniu (wydłubane oczy, ucięty język) leśniczy Kazimierz Jung lat 32.
W dniach 27 – 29 kwietnia  we wsi Ostrów pow. Sokal banderowcy zamordowali nad starym korytem rzeki Sołokija 17 Polaków: 13 kobiet i 4 mężczyzn (25-letniego i trzech w wieku 60 – 80 lat). W nocy z 28 na 29 kwietnia w miasteczku Cieszanów pow. Lubaczów upowcy zamordowali 50 Polaków (J. Węgierski; w: „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 9/1996). We wsi Kowalówka pow. Lubaczów zamordowali 20 Polaków. We wsi Lipsk pow. Lubaczów zamordowali 22 Polaków. We wsi Wielkie Oczy pow. Lubaczów zamordowali 19 Polaków. We wsi Żmijowiska pow. Lubaczów zamordowali 32 Polaków (J. Węgierski; w: jw.). 29 kwietnia we wsi Gawliki pow. Kamionka Strumiłowa podczas drugiego napadu banderowcy zamordowali 13 Polaków. We wsi Kimirz pow. Przemyślany zamordowali 10 Polaków oraz 3-osobową rodzinę ukraińską. Zamordowani zostali: Czerniak Franciszek, lat 33; Darmoroz Michał, Ukrainiec; Darmoroz, Ukrainka, żona M. Darmoroza; Darmoroz, Ukrainka, c. M. Darmoroza; Oczkowski Antoni, lat 61; Samborska Katarzyna, lat 33; Samborski Piotr, lat 13, s. Katarzyny; Zieliński Józef, lat  50; Zielińska Jadwiga, lat ok. 50, żona Józefa Zielińskiego. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 276). We wsi Łąka Rustykalna i Łąka Szlachecka pow. Sambor uprowadzili i zamordowali 5 Polaków, w tym matkę z 2-letnim synem. „Druga część tragedii rozegrała się z Marią Badecką i jej synkiem. Przyszli banderowcy i oboje zabrali. Zgwałcili ją, obcięli piersi i zastrzelili, a dziecko przywiązali do dwóch ugiętych drzew, które prostując się, rozerwały je. Scenę tę oglądał z ukrycia parobek” (Jadwiga Badecka; w: Siekierka..., s. 188. lwowskie). Maria Badecka uciekła tutaj z synem z przysiółka Zady po rzezi 10/11 kwietnia. We wsi Tuczna pow. Przemyślany zamordowali 9 Polaków (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018). We wsi Wojciechowice pow. Przemyślany banderowcy zamordowali 9 Polaków.
30 kwietnia we wsi Chlebowice Świrskie pow. Przemyślany: „Dnia 30 IV 44 r. we wsi Chlebowice zabito 42 Polaków, w przysiółkach: Mysiowa – 22, Misteczko – 36, Zarubyna – 27, Bekas – 18, Nedzieliska – 19, Hrabnyk – 19, Hałyna – 80, Żabokruki – 20 Polaków. Wszystkie akcje przeprowadziła powiatowa bojówka przy pomocy UPA „Orły”. Wymienione wyżej akcje przeciwko Polakom przeprowadzono w związku z wydarzeniami w Chełmskiem oraz dlatego, że oni rzeczywiście współpracowali z Niemcami i silnie paraliżowali naszą pracę na tym terenie.” (Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Warszawa – Kijów 2005). Koło wsi Kowalówka pow. Lubaczów: „Tego dnia oddział UPA rozstrzelał w lesie 16 Polaków, w tym dwoje dzieci. Spalono większość polskich zabudowań” (Józef Matusz: „Jeszcze wiele rzek do przejścia”, w: „Rzeczpospolita” z 8 września 2009). We wsi Niedzieliska pow. Przemyślany podczas trzeciego napadu zamordowali 19 Polaków. W miasteczku Świrz pow. Przemyślany: „Dnia 30 kwietnia 1944 w wiosce Zarębina (Zadębina, przysiółek Świrza – dop. J.W.) zabito 27 Polaków i Halina 80 (przysiółek Świrza – dop. J.W.” ). (Wyspiański J.,..., s. 229, który cytuje meldunek OUN-UPA z 12 maja 1944 r). „Potem przyszedł chłopak, który dał znać, gdzie były nasze rowery i opowiedział nam, jak mordowali i torturowali mojego najmłodszego brata Tadeusza. Wyłupili mu oczy, obcięli nos, uszy i przyrodzenie. Cięli go nożami od góry do dołu, nogi miażdżyli grubymi łańcuchami tak, że do kolan była tylko miazga. Tak torturowali go cztery doby. W czwartym dniu obcięli mu głowę. Zapowiedzieli, że wymordują nas wszystkich, aby ani jeden świadek nie został. Sprawcami tej potwornej zbrodni byli młodzi mieszkańcy Siedlisk, tej samej wsi, którzy zrabowali nam rowery.” (Jan Hołodniak; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009 s. 231 -232 ).
30 kwietnia, na posiedzeniu liderów społeczności ukraińskiej Chełmszczyzny i Lubelszczyzny (m.in. prawosławnego metropolity Iłariona /Ohijenki/), powołano Chełmską Radę, która miała utrwalać ukraińskie oblicze Chełmszczyzny. Miało to wpływ na podjęcie przez UPA dalszych działań militarnych przeciw Polakom. Sukcesy w walce uważano bowiem za najlepszą gwarancję realizacji celów politycznych rady.
 
W okresie marzec – kwiecień 1944 we wsi Bonów pow. Jarosław banderowcy zamordowali 18 Polaków. We wsi Doroszów Wielki pow. Żółkiew zamordowali 10 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę leśniczego. We wsi Hostów pow. Tłumacz zamordowali 15 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę z 2 dzieci. We wsi Korszów pow. Kołomyja obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali co najmniej 10 Polaków. W miasteczku Kułaczkowce pow. Kołomyja zamordowali co najmniej 15 Polaków. We wsi Mosty Wielkie pow. Żółkiew zamordowali 52 Polaków. We wsi Okniany pow. Tłumacz zamordowali 20 Polaków. W miasteczku Ottynia pow. Tłumacz zamordowali na przedmieściu około 15 Polaków. We wsi Strzemień pow. Żółkiew zamordowali 34 Polaków oraz 7 Ukraińców (mężowie Polek lub żony Polaków). We wsi Zarzecze pow. Nadwórna upowcy zamordowali 20 Polaków.
W kwietniu 1944 roku /przykłady/: 
We wsi Babińce pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 12 Polaków. We wsi Basznia Stara pow. Lubaczów pod koniec kwietnia upowcy zamordowali 20 Polaków. We wsi Berdychów pow. Jaworów na początku kwietnia banderowcy zamordowali 20 Polaków. We wsi Bereźnica pow. Stryj banderowcy oraz miejscowi chłopi ukraińscy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 22 Polaków. We wsi Bereźnica Szlachecka pow. Kałusz upowcy oraz miejscowi Ukraińcy obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 65 Polaków, i – co było czymś wyjątkowym – samych mężczyzn. We wsi Bilinka Mała pow. Sambor obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 9 Polaków, osoby starsze, które nie opuściły swoich domów. We wsi Bratkowce pow. Stryj zamordowali 14 Polaków, w tym ojca z synem i 2 córkami. We wsi Brykula Nowa pow. Trembowla zamordowali 10 Polaków, w tym pracownicę umysłową w administracji folwarku, oraz 3-osobową rodzinę litewską. „Pracownica umysłowa folwarku NN to prawdopodobnie Jabłońska Irena l.17, była zamordowana w straszliwy sposób”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). We wsi Brykula Stara pow. Trembowla zamordowali 12 Polaków. W przysiółkach Brzezina, Gawliki, Ptaszniki oraz we wsi Doliny Dobrotwordkie pow. Kamionka Strumiłowa pod koniec kwietnia Ukraińcy spalili gospodarstwa polskie; „zginęło ponad 20 Polaków” (Motyka...,s. 388; Ukraińska...). We wsiach: Budynin, Łachowce i Radków woj. lubelskie: „Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa dokonanych w kwietniu 1944 r. w miejscowości Łachowce i innych miejscowościach województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie około 60 osób, przez nacjonalistów ukraińskich, którzy dopuszczając się tych czynów działali w celu wyniszczenia polskiej grupy narodowościowej ( S.81/08/Zi ). W okresie pomiędzy 04 a 09 kwietnia 1944 r. w Radkowie ukraińscy nacjonaliści, w nieustalony bliżej sposób, najprawdopodobniej poprzez oddanie do pokrzywdzonych śmiertelnych strzałów lub przy użyciu bagnetów bądź innych ostrych narzędzi zabili około 20 cywilnych osób narodowości polskiej. Stwierdzono, iż w tych okolicznościach śmierć ponieśli: Katarzyna i Marcin małżonkowie Ś., Wacław K., Justyna K., Jan Sz. z żoną i ich córką Heleną, nadto osoby o nazwisku G., Cz. i Sz., Stanisław K. z córką, Władysława N. z matką, Zofia N. Nadto w dniu 09 kwietnia 1944 r. i w dniach następnych w miejscowości Łachowce i Budynin napastnicy w podobny sposób zamordowali około 40 osób, w tym Julię J., Stefana J., Wiktorię B., Jadwigę B., Stanisława C., Franciszkę C., Łukasza C., Mariannę K., Katarzynę W., Franciszka Ś., Mariana Ś., Stanisława N., Franciszka N., Franciszka K., Katarzynę K., Władysława K., Władysława G., kobietę o imieniu Stefania, Franciszkę K., Ksenię K., Tadeusza K., Mariannę G., Irenę G., Katarzynę S., Janinę K., Bernadetę C., Mariannę H., Irenę H., Jana G. i Katarzynę G.. Materiał dowodowy nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych osób, co spowodowało konieczność umorzenia śledztwa w sprawie wszystkich czynów wobec niewykrycia sprawców.” (IPN Lublin,  S.81/08/Zi ). We wsi Byków pow. Sambor obrabowali i zamordowali 3 rodziny polskie; tj. około 12 Polaków. We wsi Chochonów pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 28 Polaków (w okresie luty – kwiecień zamordowali w tej wsi co najmniej 80 Polaków). We wsi Chorostków pow. Kopyczyńce zamordowali 17 Polaków i 3 żołnierzy sowieckich. We wsi Chotylub pow. Lubaczów zamordowali 11 Polaków. We wsi Chrusno Nowe pow. Lwów miejscowi banderowcy zamordowali 6-osobową rodzinę Trojanowskich; los pozostałych w tej wsi 2 rodzin polskich nie jest znany. We wsi Ciemierzyńce pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, w tym 18-letnią Jadwigę Krzyńską i leśniczego. Oraz zostały zamordowane:: „Krajewska Malwina, lat 18, córka Ludwika Krajewskiego, zgwałcona i powieszona w środku wsi. N.N. Zofia, lat bd, Polka, córka leśniczego.” (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018). We wsi Czerniszówka pow. Skałat obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 53 Polaków. We wsi Ćwitowa pow. Kałusz na początku kwietnia banderowcy zamordowali 11 Polaków, mężów Ukrainek i ich synów; żonom Ukrainkom i ich córkom darowali życie. „Tatę torturowano i spalono nocą z 27 na 28 marca 1944 r. /.../ Rusini nie skąpili mamie i nam goryczy. Oto po kilku dniach przynieśli wiadomość, że w nocy została wymordowana rodzina leśniczego. Opowiedziana była z okropnymi detalami. Zaczęło się od torturowania niemowlaka, a potem starszych dzieci na oczach rodziców. Potem okrutny los spotkał żonę, a na samym końcu leśniczego. Na długo pozostał stos torturowanych ciał z wbitymi w nie widłami. Uratowała się jedynie jedna dziewczynka, która tej nocy była w gościnie u rodziny. To wydarzenie potwierdził przychylny wieśniak Rusin. Potem dziecko, które powróciło do domu pełnego trupów, przyszło do nas z bólem i płaczem po ratunek. Mama była bezradna, prosiła dziewczynkę, aby szybko uciekła do rodziny, która mieszkała w osadzie polskiej, gdzie stacjonował na kwaterach oddział Węgrów, uproszony w dowództwie dla obrony przed wymordowaniem mieszkańców i spaleniem wioski przez bandy banderowców. Nas było za dużo, żebyśmy mogli uciec niepostrzeżenie. Do pobliskich Bukaczowiec nie było już żadnego dostępu. Nie było możliwości przeprawy. Jedyna droga ratunku do odległych miasteczek lub Kałusza prowadziła przez lasy, a na niej groziła nam nieunikniona, bo na odludziu, okrutna śmierć w torturach! Mama przygotowywała nas na to, że łatwiej będzie ginąć w pobliżu ludzi, z którymi dotychczas żyliśmy w przyjaźni. Za kilka dni znowu ludzie przynieśli mamie okrutną wiadomość. Tej nocy, we wiosce, wymordowano wszystkich Polaków ożenionych z Rusinkami i ich synów. W Ćwitowej było ich tylko kilku. Byli to już ludzie starsi. Trzymano rozpaczające żony, a mężów i synów tłuczono orczykami. Potem wywleczono ich końmi, uwiązanych za nogi, jeszcze dogorywających w chaszcze nad Dniestr. /.../ Nieszczęścia, które spadły niespodziewanie na Polaków mieszkających samodzielnie, czy też w rodzinach mieszanych, chyba nie są możliwe do statystycznego ujęcia. Ci, co przypadkowo ocaleli, z nieustępującego wielkiego stresu i wewnętrznej bojaźni przed czyhającym tajemniczym wrogiem nikomu nigdy się nie skarżyli. Bo tak Polaków w Polsce pomieszał stalinizm z szowinistami ukraińskimi i, co jest bardzo prawdopodobne, z tymi, którzy z dokumentami osób, które zostały zamordowane, dostali się do Polski i tu bezpiecznie piastowali nawet wysokie stanowiska w urzędach i instytucjach gospodarczych Polski. Tak zakonspirowanych mogło być bardzo wielu.” (Włodzimierz Jan Baszczyński; w: Siekierka..., s. 173 – 182; stanisławowskie). Między wsią Ćwitowa a wsią Siwka pow. Kałusz w lesie znaleziono zamordowanego Kazimierza Burdzego: wisiał na drzewie, miał wydłubane oczy i obcięty język. W miasteczku Delatyn pow. Nadwórna zamordowali 6-osobową rodzinę polską Konarskich z córkami lat: 1, 6, 8 i 10. We wsi Delejów pow. Stanisławów banderowcy obrabowali i spalili dwór i około 290 gospodarstw polskich oraz zamordowali 48 Polaków, w tym całe rodziny. „Smereczyńscy mieszkali koło ukraińskiej mleczarni i cała rodzina została zamordowana”. („Wspomnienia Władysława Koryzmy” ; w:  http://poszukiwanie-rodzin.blog.onet.pl/page/3/).  Siekierka…., s. 484 – 485 opisując Delejów wymienia  imiennie 47 osób, jedna jest NN, ale wśród  nich nie ma rodziny Smereczyńskich.  We wsi Demna pow. Żydaczów miejscowi Ukraińcy oraz ze wsi okolicznych obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 13 Polaków: jednego powiesili w stodole, pozostałych zakłuli nożami. We wsi Dmytrów pow. Radziechów upowcy nie mogąc dostać się do kościoła, gdzie schroniła się ludność, oblali go naftą i podpalili, w płomieniach żywcem spaliło się 120 Polaków, w tym całe rodziny.  We wsi Dobrotwór pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie i kościół oraz zamordowali 50 Polaków. We wsi Dorożów pow. Sambor zamordowali 21 Polaków, w tym nauczyciela; 4-letniego chłopca spalili żywcem. We wsi Dubowica pow. Kałusz obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 30 Polaków, w tym 8-osobową rodzinę Pałeczków. We wsi Dytiatyn pow. Rohatyn zamordowali co najmniej 22 Polaków, w tym całe rodziny (w okresie luty – kwiecień zamordowali tutaj ponad 84 Polaków). We wsi Dziedziłów pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 50 Polaków. W przysiółku Dzwoniec należącym do wsi Pobocz pow. Złoczów zamordowali 42 Polaków, którzy wrócili do swoich gospodarstw na prace polowe. We wsi Fereskuł pow. Kosów Huculski: „Koniec kwietnia 1944. Zabici: Ciechanowska Emilia, z domu  Temoczko lat 40, jej dwie córki Stefania i Janina 15 i 17 lat; Pielacha Władysław 47 lat; Pielacha Weronika, żona Władysława lat 40 i dwie córki jej 15 i 12 lat.”  (1944, 17 lipca – Pismo PolKO w Stanisławowie do Dyrektora RGO w Krakowie zawierające imienny spis osób uprowadzonych i zamordowanych od początku napadów, od września 1943 do 15 lipca 1944. W: B. Ossol. 16721/1, s. 349-373). W miasteczku Gliniany pow. Przemyślany banderowcy zamordowali 7 Polaków z 2 rodzin, w tym 3 osoby o nazwisku Zima. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lublin 2009, s. 114 – 115). „Maja matka pochodziła z małego miasteczka o nazwie Gliniany. Siedem osób z jej dwóch zamężnych sióstr zostało zamordowanych i spalonych w domu. Jeden chłopak 14-letni przyszedł do Przemyślan do mojej matki, nazywał się Kazimierz Zima. On był tylko jedną osobą, która uniknęła mordu. Pierwsze jego słowa były takie: - Ciociu, ja już nie mam nikogo, ty będziesz moją mamą.” (Z listów Józefa Zdrzałki do p. Władysławy Polakiewicz; w Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lublin 2009, s. 114). We wsi Herbutów pow. Rohatyn zamordowali 14 Polaków, którzy przybyli do swoich domów po żywność, głównie kobiety i nastoletnie dzieci. „W kwietniu 1944 r., obok wymienionych zostali zamordowani także: 1-7. Bukowiecka Antonina z domu Podhorecka l. 31; Ogonowska Helena z domu Paszczeńska l. 32; Pilichowska Albina l. 6; Pilichowska Stefania z domu Pawłoszczewska l. 37; Stryjska Maria; Stryjski Bronisław syn Albina l. 36; Stryjski Stanisław syn Jana l. 14.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  We wsi Hleszczawa pow. Trembowla zamordowali 15 Polaków. We wsi Hlibów pow. Skałat zamordowali 11 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę z 2 córkami i małżeństwo, gdzie żonie Franciszka Franeckiego odrąbali ręce i wbili nóż w plecy. We wsi Hołyń pow. Kałusz zamordowali ponad 20 Polaków. We wsi Horpin pow. Kamionka Strumiłowa spalili 350 budynków, kościół i ochronkę prowadzoną przez siostry zakonne oraz zamordowali 31 Polaków i Ukrainkę, żonę Polaka z ich 4-ma nieletnimi synami. We wsi Hryniawa pow. Kosów Huculski pod koniec kwietnia banderowcy zamordowali 10 Polaków, w tym matkę z dziećmi lat 12 i 15. We wsi Humenów pow. Kałusz obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 22 Polaków, w tym całe rodziny; uprowadzili 2 Polaków, którzy zaginęli bez śladu. We wsi Humniska pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 11 Polaków. We wsi Jabłonica pow. Kosów Huculski pod koniec kwietnia banderowcy zamordowali 13 Polaków, w tym matkę z 2 dzieci. „Koniec kwietnia 1944 . Zabici: Kempiński Zofia (około 75 lat); Kempiński Maria lat 38  i jej dwoje wnuczków; Rosjan Józef lat 44; Rosjan Helena z Sokołowskich lat 40; Bednarz Franciszek, emeryt straży granicznej lat 50.” (1944, 17 lipca – Pismo PolKO w Stanisławowie do Dyrektora RGO w Krakowie zawierające imienny spis osób uprowadzonych i zamordowanych od początku napadów, od września 1943 do 15 lipca 1944. W: B. Ossol. 16721/1, s. 349-373). We wsi Jezierzany pow. Tłumacz banderowcy na drogach zamordowali 14 Polaków. We wsi Jezupol pow. Stanisławów zamordowali 15 Polaków. We wsi Julianka pow. Żółkiew: „W drugiej połowie kwietnia 1944 r. zabito 15 osób Polaków NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Kadobna pow. Kałusz obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków i uprowadzili leśniczego, który zaginał bez wieści. W mieście Kałusz woj. stanisławowskie pod koniec kwietnia na terenie osiedla Zalesie banderowcy zamordowali 13 Polaków, w tym 4 kobiety. We wsi Karolówka pow. Rohatyn na początku kwietnia obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków. We wsi Kąt pow. Skałat zamordowali 10 Polaków, w tym 2 rodziny z 4 dzieci spalili żywcem w domach. We wsi Kołokolin pow. Rohatyn obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków. „Początek kwietnia 1944.   Zabici: Tabaka Rudolf 32 lat jego żona i dwoje dzieci; Doroszowa 55 lat; Bodak Wawrzyniec 55 lat jego żona i dwoje dzieci; Wąsowicz Michał s[yn] Tadeusza 64 lat; Zimmermann Leon 74 lat; Kaczkowski 64 lat; Podhorodecka 75 lat. Wszystkie domy spalone (polskie).” (1944, 17 lipca – Pismo PolKO w Stanisławowie do Dyrektora RGO w Krakowie zawierające imienny spis osób uprowadzonych i zamordowanych od początku napadów, od września 1943 do 15 lipca 1944. W: B. Ossol. 16721/1, s. 349-373). We wsi Koniuchów pow. Stryj obrabowali i spalili gospodarstwa polskie, spędzili do stodoły złapanych 47 Polaków, w tym całe rodziny, i spalili ich żywcem. We wsi Konstantynówka pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 25 Polaków. We wsi Kopanka pow. Kałusz obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 55 Polaków. We wsi Krechów pow. Żółkiew zamordowali około 50 Polaków. We wsi Krechówka pow. Żydaczów zamordowali 6 Polaków, w tym 2 dzieci wrzucili żywcem do płonącego domu. We wsi Kupiczwola pow. Żółkiew zmordowali 16 Polaków, w tym 7 kobiet, oraz 2 Ukraińców. W miasteczku Kuty pow. Kosów: „Nadszedł kwiecień. Dostaliśmy wiadomość, że została zamordowana w Kutach mojego ojca krewna. Wyprowadzili ją banderowcy z mieszkania i ukrzyżowali żywcem na ścianie. Przybili gwoździami ręce i nogi, odcięli piersi, wydłubali oczy, rozcięli usta od ucha do ucha i napisali obok Joanny: »Masz Polskę od morza do morza«.”(Wanda Jaskółowska, relacja znajdująca się w Ośrodku KARTA, sygn. AW II/157/ł). We wsi Leszczowate pow. Lesko zamordowali 29 Polaków. We wsi Limanowa pow. Nadwórna na początku kwietnia zamordowali 46 Polaków. We wsi Lipowiec pow. Lubaczów zamordowali 6 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę Hawryszkiewiczów z 2 dzieci, z których 19-letnią córkę Stanisławę przed zamordowaniem zgwałcili. Zwłoki znaleziono po tygodniu w lesie. We wsi Lubeszka pow. Bóbrka zamordowali 5 Polaków, w tym leśniczego. “Los co najmniej 183 Polaków z tej wsi nie jest znany” (Siekierka..., s. 22 – 23; lwowskie). We wsi Lubień Wielki pow. Gródek Jagielloński zamordowali 12 Polaków. We wsi Łanowce pow. Borszczów na osiedlu Pomiarki miejscowi Ukraińcy zamordowali Władysława Hutnika oraz 4-osobową rodzinę żydowską Rosenbergów z Zaleszczyk, którą u siebie ukrywał. We wsi Łany Polskie pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 21 Polaków. We wsi Łapajówka pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 23 Polaków. We wsi Łopuszna pow. Bóbrka zamordowali 13 Polaków, w tym 7 kobiet i 2 dzieci. We wsi Łówcza pow. Lubaczów zamordowali 11 Polaków. We wsi Łubcze pow. Tomaszów Lubelski zamordowali 73 osoby: 47 Polaków i 26 Ukraińców. We wsi Łuka Mała pow. Skałat banderowcy uprowadzili, torturowali i zamordowali 25-letnią nauczycielkę polską Marię Klapę. W miasteczku Łysiec pow. Stanisławów obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 22 Polaków. We wsi Łysków pow. Żydaczów miejscowi banderowcy obrabowali polskie gospodarstwa i zamordowali 10 Polaków, którzy ich nie opuścili. We wsi Majdan Lipowiecki pow. Przemyślany zamordowali  49 Polaków. We wsi Maćkowa pow. Przemyśl upowcy powiesili 17 Polaków. We wsi Milatyn Nowy pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie i kościół oraz zamordowali 27 Polaków. We wsi Młyniska pow. Żydaczów obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 25 Polaków. We wsi Monasterczany pow. Nadwórna zatrzymali na drodze 12 Polaków i zamordowali oraz zrabowali furmanki, konie i dobytek. W miasteczku Mościska woj. lwowskie zamordowali 18 Polaków, w tym 2 rodziny 6-osobowe. W miejscowości Narajów pow. Brzeżany: „W Narajowie wymordowali Ukraińcy w sposób  bestialski 52 osoby i zagrody polskie spalili”. („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 6, w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=185; )  We wsi Narajów Miasto (Kolonia Michalska) UPA zamordowała 15 Polaków, rozpoznani zostali: Jawny N l. 50, jego córka l. 20, Kamień Jan l. 50. We wsi Niegowce pow. Kałusz upowcy zamordowali 15 Polaków. We wsi Niestanice pow. Radziechów zamordowali 11 Polaków. We wsi Obydów pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 17 Polaków. We wsi Pasieczna pow. Nadwórna na początku kwietnia zamordowali 157 Polaków (Sowa... s. 157). We wsi Pawlikówka pow. Kałusz obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 116 Polaków. We wsi Pawłokoma pow. Brzozów w wyniku donosu miejscowych Ukraińców policjanci  ukraińscy z Jawornika Ruskiego aresztowali 9 Polaków (7 mężczyzn i 2 kobiety), którzy zaginęli bez śladu. We wsi Piaski pow. Lwów na początku kwietnia upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie orz zamordowali 20 Polaków. We wsi Pniów pow. Nadwórna  obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali ponad 200 Polaków. We wsi Podciemno pow. Lwów pod koniec kwietnia obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 22 Polaków z 7 rodzin. We wsi Podkaliszcze pow. Lesko zamordowali około 30 Polaków („kilkanaście rodzin”). We wsi Podmonasterz pow. Bóbrka zamordowali 10 Polaków. We wsi Posadów pow. Tomaszów Lubelski oddział Ukraińskiej Samoobrony Narodowej pojmał oddział AK „Krakusy” i po torturach zamordował – 30 Polaków. We wsi Powitno pow. Gródek Jagielloński obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 30 Polaków. We wsi Przybyłów pow. Tłumacz zamordowali 9-osobową rodzinę Twardowskich: 80-letnią babkę, rodziców i 6 dzieci od niemowlęcia do 22 lat. We wsi Radków pow. Tomaszów Lubelski na początku kwietnia zamordowali 30 Polaków. We wsi Rokitno gm. Zaszków pow. Żółkiew: „W początkach kwietnia zamordowano około 30 Polaków NN.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Rozłucz pow. Turka obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 15 Polaków. We wsi Różanka pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków. We wsi Ruda Sielecka pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 16 Polaków. We wsi Sołotwina pow. Nadwórna zamordowali 38 Polaków. We wsi Stanisłówka pow. Żółkiew: „W drugiej połowie kwietnia zamordowano 30 osób NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). We wsi Starogród pow. Sokal zamordowali 12 Polaków. We wsi Stołpin pow. Radziechów w II połowie kwietnia obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 37 Polaków, w tym matkę z 6 dzieci. We wsi Strzeliska Nowe pow. Bóbrka upowcy podczas drugiego napadu zamordowali ponad 80 Polaków. We wsi Ścianka pow. Złoczów banderowcy zamordowali ponad 10 Polaków i wielu poranili. We wsi Tomaszowce pow. Kałusz zamordowali 37 Polaków i spalili 470 gospodarstw. We wsi Toustobaby pow. Podhajce esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowali 13 Polaków. We wsi Trościaniec pow. Buczacz banderowcy zamordowali 31 Polaków, którzy nie opuścili swoich gospodarstw. M.in. Rozalię Rybczyńska, a gdy po kilku dniach do domu wrócił jej mąż Jan z 19-letnią córką Bronisławą, jego porąbali siekierą na kawałki, a ciało córki znaleziono z rozprutym brzuchem. Zamordowali także 4 Ukraińców, w tym 3 kobiety powiesili do góry nogami za krytykę UPA. Inni:  “zamordowano 41 Polaków m. in. zginęli Rybczyńska Rozalia, jej mąż  Jan, ich córka Bronisława l. 19, 4-osobowa rodzina Konopków, 4-osobowa rodzina Listwanów, 3-osobowa rodzina Gołębiowskich, 5-osobowa rodzina Łużnych, 4- osobowa rodzina Werbowych, oraz 5 kobiet i 3 mężczyzn (nazwisk nie ustalono)”. (Kubów..., jw.).  We wsi Trościaniec pow. Żydaczów zamordowali 7-osobową rodzinę Jaroszewskich z 5 dzieci. We wsi Turady pow. Żydaczów zamordowali 15 Polaków. We wsi Ulwówek pow. Sokal obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 16 Polaków. We wsi Waniowice pow. Sambor spalili kilka gospodarstw polskich a w jednym z nich spalili żywcem 6-osobową rodzinę o nazwisku Czapor. We wsi Warchoły pow. Kamionka Strumiłowa i w jej przysiółkach banderowcy zamordowali co najmniej 20 Polaków. We wsi Warchoły pow. Stanisławów: „W kwietniu 1944 r. we wsi Warchoły i trzech innych tego sołectwa, pow. stanisławowski, OUN-UPA zamordowała 45 osób” (Wiktor Poliszczuk: w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.). We wsi Wiktorówka pow. Brzeżany UPA zamordowała 15 Polaków. We wsi Wistowice pow. Rudki zamordowali 12 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę z 4 dzieci. We wsi Witków Nowy pow. Radziechów na początku kwietnia banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 21 Polaków. Po przybyciu oddziału niemieckiego ocaleli Polacy uratowali obraz Matki Boskiej Pocieszenia. W następnym napadzie  spalili kościół oraz w środku kilku Polaków. We wsi Witków Stary pow. Radziechów zamordowali 16 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę oraz mężczyznę spalili żywcem w jego domu. We wsi Wojniłów pow. Kałusz wiadomo o co najmniej 15 ofiarach. We wsi Wola Wysocka pow. Żółkiew wymordowali 187 Polaków: “Jak podaje ks. biskup Wincenty Urban, wszyscy spoczęli w jednej wspólnej mogile” (Siekierka..., s. 1140, lwowskie). We wsi Wołoszcza pow. Drohobycz pod koniec kwietnia uprowadzili 20 Polaków, którzy ocaleli z rzezi nocą z 10 na 11 kwietnia, i zaginęli oni bez śladu. We wsi Zadwórze pow. Przemyślany zamordowali 11 Polaków. We wsi Zaleśce pow. Bóbrka zamordowali 11 Polaków. We wsi Załuże pow. Gródek Jagielloński zamordowali 2 rodziny polskie liczące 10 osób. We wsi Zaturzyn pow. Podhajce zamordowali 20 Polaków. We wsi Zbadyń-Kutenberg pow, Gródek Jagielloński: „Początek kwietnia. Żbadyń napad na ludność polską, zamordowanie 30 osób.” (1944, kwiecień – Notatka opisana w RGO w Krakowie na podstawie informacji z terenu. W: B. Ossol. 16722/2, s. 145-150). We wsi Zubowmosty pow. Kamionka Strumiłowa obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków. We wsi Żurów pow. Rohatyn zamordowali 51 Polaków NN. „Toteż zdarzały się przypadki wracania do swoich domów (lub na spalone zgliszcza) po pozostawione tam rzeczy, narażając się w ten sposób na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tak było z naszą babcią Katarzyną Ostrowską. Po raz pierwszy poszła na pogorzelisko zabrać pozostawione w ziemiance (kopcu), upieczone ciasta kukurydziane. Pamiętam, jak strasznie były przesiąknięte spalenizną ale w obliczu głodu wszyscy jedliśmy je ze smakiem. Drugim razem poszła po jakieś nie spalone rzeczy i przy okazji odwiedziła w pobliżu na „Berestawach" swoją córkę Anielkę (będącą w zaawansowanej ciąży), zamężną za Ukraińca Aleksandra Zabłockiego (szewca). Tym razem już nie powróciła. Obie matka z córką zostały bestialsko zamordowane w pobliskim lasku. Anielka pozostawiła małoletniego synka Władysława, którego wychował ojciec i jego ukraińska rodzina. Władek (już młodzieniec) o tym, iż miał matkę Polkę i polską rodzinę dowiedział się od swojej macochy, ale dopiero wtedy, jak łukowianin Tadek Ostrowski kilka lat po wojnie odwiedził krewnych w Hodorowie i wujka w Żurowie, a przy okazji Aleksandra Zabłockiego z synem.”  (Kazimierz Ozga: Wspomnienia z Berestawów i Łukowca. „Zeszyty łukowieckie”, nr 9 – 10. kwiecień – wrzesień 2005). Kolonia Berestawy wchodziła w skład wsi Karolówka pow. Rohatyn.
 
W kwietniu 1944 roku na terenie obszaru lwowskiego AK zanotowano około 5 tys. ofiar rzezi dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich. Między innymi właśnie w kwietniu oddział UPA zaatakował wsie: Hałyń, Tomaszówka, Dębina, Sygnały i Ziemianka, mordując broniącą się ludność i paląc wsie. Następnie ogłoszono „Samostijną Ukrainę” z centralą we wsi Wojniłów” (Mieczysław Jachniewicz: Na wschód od Bugu, Warszawa 1985, s. 180).