Dzisiaj jest: 13 Kwiecień 2024        Imieniny: Ida, Hermenegilda, Przemysław
Komunikat z Walnego Zebrania Członków Społecznego  Komitetu Budowy Pomnika „Rzeź Wołyńska”  w Domostawie  w dniu 12 marca 2024 r.

Komunikat z Walnego Zebrania Członków Społecznego Komitetu Budowy Pomnika „Rzeź Wołyńska” w Domostawie w dniu 12 marca 2024 r.

Komunikat z Walnego Zebrania Członków Społecznego Komitetu Budowy Pomnika „Rzeź Wołyńska” w Domostawie w dniu 12 marca 2024 r. W Walnym Zebraniu Członków wzięło udział 14 z 18 członków. Podczas…

Readmore..

Sytuacja Polaków na Litwie tematem  Parlamentarnego Zespołu ds Kresów RP

Sytuacja Polaków na Litwie tematem Parlamentarnego Zespołu ds Kresów RP

20 marca odbyło się kolejne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów.Jako pierwszy „głos z Litwy” zabrał Waldemar Tomaszewski (foto: pierwszy z lewej) przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich…

Readmore..

Mówimy o nich wyklęci chociaż nigdy nie   wyklął ich naród.

Mówimy o nich wyklęci chociaż nigdy nie wyklął ich naród.

/ Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej. Od lewej: Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” (czerwiec 1947) Autorstwa Unknown. Photograph from the archives of Solidarność…

Readmore..

Niemiecki wyciek wojskowy ujawnia, że ​​brytyjscy żołnierze są na Ukrainie pomagając  rakietom Fire Storm Shadow

Niemiecki wyciek wojskowy ujawnia, że ​​brytyjscy żołnierze są na Ukrainie pomagając rakietom Fire Storm Shadow

Jak wynika z nagrania rozmowy pomiędzy niemieckimi oficerami, które wyciekło, opublikowanego przez rosyjskie media, brytyjscy żołnierze „na miejscu” znajdują się na Ukrainie , pomagając siłom ukraińskim wystrzelić rakiety Storm Shadow.…

Readmore..

Mienie zabużańskie.  Prawne podstawy realizacji roszczeń

Mienie zabużańskie. Prawne podstawy realizacji roszczeń

Niniejsza książka powstała w oparciu o rozprawę doktorską Krystyny Michniewicz-Wanik. Praca ta, to rezultat wieloletnich badań nad zagadnieniem rekompensat dla Zabużan, którzy utracili mienie nieruchome za obecną wschodnią granicą Polski,…

Readmore..

STANISŁAW OSTROWSKI OSTATNI PREZYDENT POLSKIEGO LWOWA DNIE POHAŃBIENIA - WSPOMNIENIA Z LAT 1939-1941

STANISŁAW OSTROWSKI OSTATNI PREZYDENT POLSKIEGO LWOWA DNIE POHAŃBIENIA - WSPOMNIENIA Z LAT 1939-1941

BITWA O LWÓW Dla zrozumienia stosunków panujących w mieście liczącym przed II Wojną Światową 400 tys. mieszkańców, należałoby naświetlić sytuację polityczną i gospodarczą miasta, które było poniekąd stolicą dużej połaci…

Readmore..

Gmina Białokrynica  -Wiadomości Turystyczne Nr. 1.

Gmina Białokrynica -Wiadomości Turystyczne Nr. 1.

Opracował Andrzej Łukawski. Pisownia oryginalna Przyjeżdżamy do Białokrynicy, jednej z nąjlepiej zagospodarowanych gmin, o późnej godzinie, w urzędzie jednak wre robota, jak w zwykłych godzinach urzędowych. Natrafiliśmy na gorący moment…

Readmore..

Tradycje i zwyczaje wielkanocne na Kresach

Tradycje i zwyczaje wielkanocne na Kresach

Wielkanoc to najważniejsze i jedno z najbardziej rodzinnych świąt w polskiej kulturze. Jakie tradycje wielkanocne zachowały się na Kresach?Na Kresach na tydzień przed Palmową Niedzielą gospodynie nie piekły chleba, dopiero…

Readmore..

Rosyjskie żądania względem Kanady. „Pierwszy krok”

Rosyjskie żądania względem Kanady. „Pierwszy krok”

/ Były żołnierz dywizji SS-Galizien Jarosław Hunka oklaskiwany w parlamencie Kanady podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego. Foto: YouTube / Global News Ciekawe wiadomości nadeszły z Kanady 9 marca 2024. W serwisie…

Readmore..

Krwawe Święta Wielkanocne  na Kresach

Krwawe Święta Wielkanocne na Kresach

Wielkanoc jest najważniejszym świętem chrześcijańskim upamiętniającym zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Poprzedzający ją tydzień nazywany jest Wielkim Tygodniem. Ostatnie trzy doby tego tygodnia zwane są Triduum Paschalne. Istotą Triduum Paschalnego (z łac.…

Readmore..

Genocidum atrox  KWIECIEŃ 1944

Genocidum atrox KWIECIEŃ 1944

W miesiącu kwietniu 1944 roku odnotowałem 807 napadów Ukraińców na Polaków, w tym 5 napadów było udziałem policjantów ukraińskich oraz w 21 przypadkach były to oddziały SS „Galizien” - „Hałyczyna”.…

Readmore..

Kwietniowy numer KSI (4/2024)

Kwietniowy numer KSI (4/2024)

Antypolska manifestacja w Lublinie – czytanie poezji Tarasa Szewczenki Prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie dr. Grzegorz Kuprianowicz oraz Andrij Saweneć sekretarz TU w dniu 9 marca 2024 r po raz…

Readmore..

Moje Kresy – Anna Muszczyńska cz.7

Uwaga !!!  drastyczne opisy mordów banderowców.
 
Strach paraliżował wszystkich. Pamiętam, że od tego zajścia nie spaliśmy w domu. Poprzez sad, w śniegu po kolana uciekliśmy do naszego sąsiada Ukraińca Władka Krasuckiego. Władek mieszkał z babcią i siostrą Marynką. Powiedział moim rodzicom, że dokąd się da będzie nas chronić przed banderowcami. Jednakże jak się w międzyczasie okazało Władek zmuszony był przynależeć do tej ukraińskiej swołoczy. Musiał chodzić razem z innymi siać terror wśród Polaków. Polskie rodziny z Firlejowa napadali banderowcy z sąsiedniej wsi Kliszczówna. „Nasi Ukraińcy” byli im do pomocy mając za zadanie chronić ukraińskie rodziny i domy przed ogniem, by nie przenosił się na ich zagrody w momencie podpalania polskich, wskazywania gdzie mieszkają Polacy.
Najtragiczniejsza noc dla naszej rodziny to 15 luty 1944 roku. Zaraz z wieczora musieliśmy uciekać z domu i kryć się u ukraińskiej rodziny. Doskonale pamiętam jak siedzieliśmy na strychu u Władka Krasuckiego, mamcia zabrała dzieci, a tatko ukrywał się gdzie indziej w stogu kukurydzy. Wszyscy drżeli i zimna i ze strachu. Widziałam jak mamci szczęka tak niesamowicie drgała, że słychać było stukot jej zębów jak w sieczkarni. W takim stresie wytrwaliśmy do rana i chyłkiem wróciliśmy do domu. Tej nocy, a właściwie z wieczora banderowcy napadli i wymordowali rodziny mojego dziadka Jana Korczyńskiego, wujka Józefa, jego żonę Marię i ich dzieci w wieku od 16 lat do 8 miesięcznej dziewczynki. Tej nocy w innym przysiółku wymordowano również rodzinę siostry naszego dziadka, także 9 osób, razem 18 osób z naszej najbliższej rodziny.
Czasopismo historyczno-publicystyczne „Na Rubieży” wydawane przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu w numerze 3(17) 1996 rok pisało; „Wspomina Józef Ziemba, byłem świadkiem. Podczas napadu banderowców na Firlejów zginęło wielu Polaków: Anieli Korczyńskiej banderowcy nożem poderżnęli szyję, długo się męczyła zanim skonała. U niej w domu zamordowany został jej syn Władysław oraz zamężna córka z dwójką małych dzieci. W tym samym dołu siedziała na ławie Wiktoria Sobuńko z dwiema córkami i pięcioletnim synkiem Michałkiem. Po wejściu banderowców, matka ukryła synka pod spódnicą, oprawcy zastrzelili ją i obie córki, a chłopczyka nie zauważyli. Gdy podczas dnia 16 lutego weszła do domu sąsiadka Ukrainka, znalazła żywego chłopca i za zgodą władz ukraińskich odprowadziła dziecko do jego ciotki, a mojej matki, Ludwiki Ziemby zamieszkałej w przysiółku Krywnia, około 3 kilometry od Firlejowa.”
 
„Sołtys Józef Korczyński oraz jego żona i dwoje dzieci zostali we własnym domu porąbani siekierami. Dziadek Józefa Jan Korczyński jego żona po zamordowaniu zostali zabrani na sanie przez banderowców i wrzucono do dołu obok domu Władysława Korczyńskiego. Do tego dołu wrzucili banderowcy zamordowaną Marię Korczyńską, żonę Władysława i troje ich małych dzieci. Zwłoki oblali benzyną i podpalili, spalili też dom. Anna Korczyńska z matką zostały wyprowadzone z domu pod  ścianę i spalone razem z domem. Zbrodni przypatrywali się banderowcy. Syn Anny w ostatniej chwili przed nadejściem banderowców zdążył uciec i ocalał.”
 
Mamcia opowiadała nam, że 2 najstarszych chłopaków wujka Józka Korczyńskiego tego pamiętnego wieczoru byli u sąsiadów Ukraińców, grali w karty. Ukraiński gospodarz domu widząc, że banda poszła do Korczyńskich mordować, zaczął chłopaków wysyłać do domu, іди додому зараз. Obawiał się chyba zemsty banderowców, gdyby chłopaków znaleźli u niego w domu. Koniec w końcu chłopcy wyszli, najpierw młodszy, starszy za nim. Pierwszy wpadł na obejście i od razu został zastrzelony, drugi słysząc strzały zaczął uciekać skacząc przez płot, jednakże zahaczył się portkami o sztachety i tam dosięgła go kula banderowca.
/ Z lewej- Józef Korczyński brat mamy Anny, zamordowany przez banderowców
 
„Podczas ucieczki banderowcy zastrzelili Władysława Szymańskiego i jego dwóch synów. Helena Ziębicka z dwiema córkami i synem zostali żywcem spaleni we własnej chacie. Kierowniczkę poczty zamordowano na poczcie, podczas pracy.
Do domu Zielińskich wpadła bojówka banderowców, było to małżeństwo mieszane, zapytali żonę Ukrainkę, gdzie jest mąż i syn, gdy otrzymali odpowiedź, że nie ma ich w domu, przeszukali pomieszczenia i znaleźli obydwu ukrytych w szafie. Zabili ich na oczach żony i córki. Żonę pobili tak, że zmarła od pobicia, córka doznała ostrego szoku oraz nerwowej depresji.
Rodzina Lisów, matka z synem uciekli z domu, w czasie ucieczki syn został zabity, matka zginęła następnego dnia w kościele. Ich gospodarstwo spalono.
Banderowcy wsparci przez grupy chłopów z okolicznych wsi dokonali napaści na inne polskie zagrody i plebanię. Ksiądz Stanisław zdołał w ostatniej chwili schronić się w specjalnej kryjówce zamaskowanej w kościele. Na plebanii pozostała gospodyni Tekla Uchman, lat 40. Została ona zamordowana przez banderowców i spalona wraz z budynkiem plebanii.
Podczas dokonywania masakry przy kościele drogą z Rohatyna do Lwowa przejeżdżał niemiecki żołnierz. Banderowcy nie przypadkowo zastrzelili go i zakopali w dole wykopanym przed kościołem razem z pomordowanymi Polakami.
Tej nocy banderowcy zamordowali 40 osób, spalili dwa polskie gospodarstwa, stojące na uboczu, z dala od ukraińskich. Po tym napadzie grupa ocalałych Polaków zmówiła się z księdzem Szatko, spakowała na sanie resztki mienia i usiłowała wyjechać do powiatowego Rohatyna. Uciekinierzy musieli jednak zawrócić z drogi ponieważ banderowcy podpalili most na rzece Zgniła Lipa, zasadzili się wkoło wsi i czekali na tych którzy będą chcieli przedostać się do miasta.”
 
Nazajutrz 16 lutego 1944 roku, gdy wróciliśmy do domu od ukraińskich sąsiadów, do mamci przybiegła inna ukraińska sąsiadka Kaśka Kukuryszczyna i powiedziała „ Karolka twoja rodzina na Krywni cała wymordowana”. Pomimo ogromnego stresu mamcia około godziny 9.00 udała się do przysiółku Firlejowa, by zobaczyć co się stało. Widok dla niej był straszny, ponownie zaczęła dygotać jej szczęka ze strachu i żalu. Dopalały się zgliszcza domu, a w nim ciała pomordowanych. Zawróciła i pobiegła do swojego domu rodzinnego, do domu mojego dziadka Jana. To co zobaczyła ponownie ją wstrząsnęło. Na progu sieni leżał dziadka but i kawałek sumiastego wąsa. W izbie przy kuchni na ścianie kawałki mózgu. Na płycie blatu stał garnek żeliwny z ugotowaną na mleku kaszą jaglaną. Mordowanie na pewno było przed wieczerzą, gdyż nie zjedzona potrawa zabarwiona była krwią. Na blacie kuchni leżał też kawałek dziecięcej skóry, to zapewne z twarzyczki ośmiomiesięcznej Broni. Wujenka zazwyczaj siadała przy kuchni i piersią karmiła córeczkę. Kiedy w głowę trafiła jej kula banderowca, zapewne upadła na kuchnię przygniatając małą do gorącej płyty. Ukraińska sąsiadka mówiła mamie, że słyszała jak dziecko zawodziło i potem ucichło. Mamcia gdy to wszystko zobaczyła zaczęła drzeć się w niebogłosy, lament usłyszała owa sąsiadka i zabrała ją do swojego domu. Uspakajając mamcie powiedziała do niej, że jeżeli chce żyć ma być cicho, gdyż w sąsiednim ukraińskim gospodarstwie trwa właśnie narada rezunów. Przyjdą do nich i zatłuką ją na śmierć. Mamcia chyłkiem wróciła do domu i opowiedziała nam co się tam strasznego wydarzyło.
 
W czasopiśmie „Na Rubieży” nr 3(17) pisano dalej: „Następnego dnia 16 lutego około godziny 14.00 banderowcy dokonali następnego napadu. Ksiądz Szatko z grupą kilkunastu osób ukrył się w kryjówkach jastrychu kościoła. Stąd przez małe szczeliny i otwory obserwowali banderowców. W kościele zamknęli się tez inni ludzie, około 50 osób, głównie kobiety i dzieci. Banderowcy wyrąbali siekierami drzwi, wdarli się do kościoła i zmusili wszystkich do wyjścia na zewnątrz, pod krzyż misyjny. Tu odprawili swoisty sąd nad swymi ofiarami, mordując wiele osób. Wołali do nich „  ти повинен померти, бо ви наші вороги” ( musicie zginąć, bo jesteście naszymi wrogami).  Ustawili pojmanych Polaków pod krzyżem i zabijali kolejno strzałem w tył głowy. Brali małe dzieci za nogi i zabijali je uderzając główkami o mur. Ukryci w kościele Polacy razem z księdzem Szatko byli świadkami dokonanej zbrodni w której zginęło ponad 80 osób. Byłem świadkiem – mówi Władysław Kossakowski, ojciec Zofii Ziemby.
 
/ Kościół w Firlejowie po napadzie banderowców w 1944 r.
 
/ Krzyż przy kościele  w Firlejowie gdzie rozstrzeliwano Polaków
 
W dniu 16 lutego 1944 roku (w środę) byliśmy w kościele, zaryglowaliśmy belką drzwi, gdy zaczęli do nich dobijać się ukraińscy rezuni, ludzie szukali dla siebie kryjówek. Część starszych osób i dzieci ukryła się w podziemiach kościoła, wejście przykryto starym dywanem na którym postawiono krzesła dla zamaskowania. Stanisław i Kazimierz Kossakowscy schowali się w wgłębieniu pod  głównym ołtarzem, gdzie stały jeszcze świerkowe choinki. Józef Machowski ukrył się w Bożym grobie. Jan Stachowicz, organista i ja schowaliśmy się za obrazem Matki Boskiej, był to obraz obrotowy powyżej tabernakulum. Było to bardzo małe pomieszczenie,  żeby się zmieścić musiałem zdjąć kurtkę. Siedzieliśmy tam aż do następnego dnia. Przez szczelinę między obrazem, a murem obserwowałem co się dzieje w kościele. Stefan Machowski, ks. Stanisław Szatko oraz Marcin Kossakowski schowali się w kaplicy Serca Pana Jezusa w skarbcu na ubrania kościelne. Józef  Wenc z dwoma synami, Janem i Kazimierzem ukryli się na wieży kościelnej. Ukraińcy dobijali się do drzwi kościoła już od godzin rannych, a weszli dopiero w godzinach popołudniowych. Wyrąbali siekierami dziurę w drzwiach. Jeden z nich Mikołaj Demski wszedł przez nią i otworzył drzwi. W pewnym momencie zaczęło płakać dziecko, to ułatwiło Ukraińcom znalezienie ludzi ukrytych w podziemiu kościoła. Od nich banderowcy żądali ujawnienia kryjówki księdza. Szukali go, ale nie mogli znaleźć. W tym czasie wynosili z kościoła zrabowane dywany i obrusy oraz inne przedmioty. Ludzi z kościoła wyprowadzono, wśród nich było 5 Ukraińców, których zwolniono i kazano im iść do domu. Ofiarom kazano rozbierać się do bielizny, zabrano ubrania i obuwie. 19 osób zostało zamordowanych przed kościołem i w magazynkach przy kościele.
Następnego dnia, rano (17 lutego 1944 roku) do kościoła weszła Ukrainka, nazywała się Kiczuła. Pomodliła się głośno, przysięgała przed Bogiem i wezwała ukrywających się: „Jeśli ktoś żyje, niech wyjdzie. Wiem, że tu jest Władysław Kossakowski, jego dzieci płaczą przed kościołem, teraz nic Wam nie grozi, co będzie później, tego nie wiem”. Byłem tak przemarznięty, że musiano mnie wyciągnąć z kryjówki i rozmasować mi nogi, abym mógł stanąć. Z kościoła wyszło kilkanaście osób i wszyscy poszli do swoich domów.”
 
„Byłam świadkiem-mówi Zofia Ziemba zd. Kossakowska.
!6 lutego 1944 roku, w środę rano byłam z moją mamą w domu Wenców, widziałam cztery trupy pomordowanych, w domu leżała Maria, jej synowa Katarzyna i wnuczek Stanisław, trzy pokolenia Wenców. Katarzyna Wenc była przebita drewnianymi widłami, między nogami leżało nowo narodzone niemowlę. Na ścianie nad łóżkiem była odbita zakrwawiona rączka małego Stasia. Z opowiadań ludzi jak legenda krążyła wieść, że ślad ten był długo widoczny mimo ustawicznego zdrapywania. W końcu polskie domy wybudowane z kamienia zostały rozebrane, a kamień wykorzystano do budowy drogi”.
 
/ Wnętrze kościoła w Firlejowie po odbudowie w 2020 r.
 
C.d.n.
Zdjęcia ze zbiorów własnych: Anna Muszczyńska
Wspomnień wysłuchał: Eugeniusz Szewczuk
Osoby pragnące dowiedzieć się czegoś więcej o życiu na Kresach, nabyć moją książkę pt. „Moje Kresy” ze słowem wstępnym prof. St. Niciei, proszone są o kontakt ze mną tel. 607 565 427 lub e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.