Dzisiaj jest: 6 Luty 2023        Imieniny: Dorota, Bohdan, Ksenia
Rocznice Powstania  Styczniowego w II RP

Rocznice Powstania Styczniowego w II RP

II Rzeczpospolita otoczyła weteranów powstania styczniowego, można powiedzieć, fantastyczną opieką. Sześć domów opieki: prócz Warszawy i Krakowa – Lwów, Wilno, Włocławek. Emerytury wojskowe i honorowe stopnie oficerskie, surduty mundurowe z…

Readmore..

Mają prawo korzystania z pomocy całego narodu polskiego

Mają prawo korzystania z pomocy całego narodu polskiego

/ Artur Grottger, „Pochód na Sybir”Foto: Wikimedia Commons/domena publiczna. Powstanie zabajkalskie. Ostatni zryw powstańców styczniowych P. Henryk Olszewski z Warszawy, bawiąc w r. 1914 w Słonimiu w gubernji grodzieńskiej u…

Readmore..

Ukraińskie  kłamstwa i obietnice

Ukraińskie kłamstwa i obietnice

Stepan Łenkawśkyj jest autorem „Dekalogu nacjonalisty ukraińskiego” opublikowanego w 1929 roku. Jego znajomość była obowiązkowa dla członków OUN i UPA, jego przykazaniami kierowali się wszyscy nacjonaliści ukraińscy i można wnioskować,…

Readmore..

Zmiany w ordynacji wyborczej?

Zmiany w ordynacji wyborczej?

Kilka lat temu pojawił się pomysł aby Polacy mieszkający za granicą mieli własne okręgi wyborcze i wybierali w nich „swoich” posłów. Pomysł niemądry bo niby jak wyglądałyby te okręgi, ilu…

Readmore..

Kalendarz ludobójstwa:  LUTY /1943-1944-1945

Kalendarz ludobójstwa: LUTY /1943-1944-1945

Na przełomie stycznia i lutego - 1943 roku: W kol. Adamówka gmina Berezne pow. Kostopol Ukraińcy wymordowali 6-osobową rodzinę polską: małżeństwo Chmielewskich, ich córkę z mężem i 2 dzieci. -…

Readmore..

Bitwa pod Ochmatowem 29 stycznia – 1 lutego 1655

Bitwa pod Ochmatowem 29 stycznia – 1 lutego 1655

Bitwa pod Ochmatowem została stoczona jeszcze przed wtargnięciem wroga w głąb Korony, a pobity i zmuszony do ucieczki nieprzyjaciel nie zdołał zrabować ziem ruskich. Zazwyczaj armia koronna ścigała Tatarów dopiero,…

Readmore..

Lutowy numer KSI (02/2023) wydany

Lutowy numer KSI (02/2023) wydany

W lutowej gazecie m.in. Dziadek był porąbany na części…Ks. Marian Podolski to rodowity Wołynianin. Urodził się 16 września 1940 w Klesowie (pow. Sarny). Gdy nastąpiło apogeum ukraińskich zbrodni ...strona 6Sto…

Readmore..

WYKLĘCI XIX wieku

WYKLĘCI XIX wieku

/ „Scena z powstania styczniowego” – mal. Zygmunt Ajdukiewicz Przez las przemykała uzbrojona grupka, w cywilnych ubraniach, pod wyraźnym dowództwem żołnierza skrywającego mundur pod burką kaukaską. Dwójka z belgijskimi sztucerami…

Readmore..

Wołyńskie historie. Ludwik Tchórz.

Wołyńskie historie. Ludwik Tchórz.

W Stefanówce żył m.in. Ludwik Tchórz, syn Franciszka i Rozalii (z domu Kicka) oraz Eugeniusz Tchórz, syn Ludwika Tchórza (urodzonego 2 lutego 1901 roku) i Józefy Tchórz (urodzonej 10 maja…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - OŻGOWO KOLONIA

Szlakiem krzyży wołyńskich - OŻGOWO KOLONIA

Przed samą wojną w Ożgowym, poświęcono plac pod budowę kościoła, kolonia szybko się rozwijała. Liczono również na ogromne złoża bazaltu, zalegające tuż pod powierzchnią ziemi, na wzór Janowej Doliny. Polska…

Readmore..

Powstanie Styczniowe 1863  -trzeba pójść krok dalej

Powstanie Styczniowe 1863 -trzeba pójść krok dalej

/ PS - Bóg Ojciec Stań się - mal Wyspiański - Wikipedia Niniejszy artykuł został przygotowany przez największy w Polsce katalog wiedzy o Powstańcach Styczniowych. Zespół pracujący społecznie przy powstawaniu…

Readmore..

160. rocznica wybuchu  Powstania Styczniowego

160. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego

/ Bój, grafika Artura Grottgera z cyklu Lithuania „Powstanie Styczniowe 1863-1864”. W 2023 roku obchodzimy 160. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, największego i najdłużej trwającego powstania narodowowyzwoleńczego skierowanego przeciwko rosyjskiemu zaborcy,…

Readmore..

Kalendarz ludobójstwa: LISTOPAD, JESIEŃ

    1 listopada (Wszystkich Świętych - Święto Zmarłych )

1 listopada 1939 roku Prezydium Rady Najwyższej ZSRR „przychyliło się do prośby” Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy i włączyło „Zachodnią Ukrainę” do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Wcześniej,.22 października 1939 roku proklamowano przyłączenie „Zachodniej Ukrainy” do ZSRR.

- 1943 roku:

W miasteczku Gołogóry pow. Złoczów został zamordowany przez Ukraińców Stefan Czada, lat 39, buchalter  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Lipica Dolna  pow. Rohatyn: „Obok wymienionych: „01.11.1943 r. został zamordowany Witkowski Władysław jako niewygodny świadek przewożenia broni.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016, Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian  ).  

We wsi Olesiów pow. Stanisławów banderowcy obrabowali dom i pobili Bronisława Dąbrowskiego, w wyniku czego zmarł.

W kol. Ostrowy pow. Luboml Ukraińcy zamordowali Józefa Mielniczuka i jego siostrę Elżbietę

- 1944 roku:

We wsi Gontowa – Milno pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: „Rożek Jan i  Zaleski Paweł - zastrzelony na posterunku” (Adolf Głowacki:  "Milno – Gontowa”,  Szczecin 2008).

We wsi Wygoda pow. Skałat został zamordowany Jabłoński Józef, rolnik (uduszono go przy użyciu sznura). 

We wsi Żyrawa pow. Żydaczów dwóch miejscowych Ukraińców – banderowców zamordowało 6-osobową rodzinę: Marię Wierzbicką  lat 44, jej córkę Zofię lat 23, jej synów: Henryka lat 15 i Władysława lat 21 oraz jej  70-letnią matkę Annę Wiśniewską.

- 1945 roku:

We wsi Jurowce pow. Sanok został zamordowany przez UPA Mieczysław Płatek, ur. w 1924 r.

     W nocy z 1 na 2 listopada

- 1944 roku:

We wsi Nowosielica pow. Śniatyn: „Proszę o umieszczenie uzupełnienia wykazu pomordowanych w Nowosielicy wsi leżącej między Rożnowem, a Dżurowem (woj. stanisławowskie):
1. Chałupa Maria z d. Berezowska, żona Edwarda Chałupa; lat. 38
2. Chałupa Zbigniew Tomasz, syn Edwarda i Marii; lat 15
3. Chałupa Zofia Barbara, córka Edwarda i Marii; lat 10
zamordowani w nocy z dnia 1 / 2 listopada 1944 r.
Nie odnaleziono zwłok, prawdopodobnie ciała wrzucono do starych szybów kopalni w Nowosielicy "Pod górą" lub zakopano w pobliskim lesie”
(Jacek Strużewski; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Siekierka...,s. 639 – 640, stanisławowskie, opisując Nowosielicę mordu tego nie wymienia.

     2 listopada (Dzień Zaduszny, Zaduszki)  

- 1943 roku:

We wsi Baworów pow. Tarnopol banderowcy zamordowali 2 Polaków: organistę Szymona Wiśniowskiego oraz proboszcza ks. Karola Procyka, którego pobili, uprowadzili w rejon wsi Smolanka i po torturach zamordowali. Pierwszy, nieudany napad na plebanię nastąpił 28 października 1943 r. Drugi bandyci przeprowadzili 2 listopada 1943 r. o godz. 18. Najpierw sterroryzowali służbę w kuchni, a następnie pięciu napastników wtargnęło do pokoju ks. Procyka, gdzie przebywali wszyscy poszukiwani przez UPA mężczyźni. Jedynie młodszemu wikaremu udało się przeżyć. Widząc napad szybko cofnął się do swojego pokoju i zamknął drzwi na klucz. Kiedy bandyci zajęli się ich wyważaniem, ksiądz wyskoczył przez okno. Uciekając wzywał pomocy. Tymczasem oprawcy przebili bagnetem stawiającego opór księdza Procyka, powalili go na podłogę, włożyli knebel do ust i skrępowanego wynieśli z domu. Po wrzuceniu księdza na wóz odjechali. Organistę Szymona Wiśniewskiego zastrzelili na miejscu w pokoju. Ciała ks. Procyka nie odnaleziono.

We wsi Burdiakowce pow. Borszczów został uprowadzony z gajówki i zamordowany przez UPA  gajowy Jarecki, imię nieznane (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ).

We wsi Jeziorany (Ozierany) pow. Kowel 16 października lub 2 listopada 1943 roku: „W tym samym czasie co w Budach Ossowskich Ukraińcy dokonali pogromu w Peresiece. Część mieszkańców z Przesieki nie chciało jednak porzucać swojej miejscowości licząc, że Ukraińcy ich nie ruszą. Ci zaś powyciągali ich z domów, zaprowadzili na cmentarz w Jeziorzanach, a następnie zamordowali, poddając wcześniej wyrafinowanym torturom. Z dołu wygrzebała się jednak ranna Zofia Padowska. Udało jej się doczołgać do domu znajomych Ukraińców i poprosić o wodę. Na jej widok mężczyźni chwycili za siekiery, ale w jej obronie stanęła gospodyni tego domu, nie dopuszczając do dobicia kobiety. Została ona przewieziona do punktu sanitarnego w Zasmykach. Pamiętam, że przeraziłam się, jak zobaczyłam jej zmasakrowaną twarz. Kobieta ta przeżyła, ale jej cała najbliższa rodzina pozostała w dole na cmentarzu w Jeziorzanach.”  (Marek A. Koprowski: Krwawe lato 1943. W:  http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/krwawe-lato-1943 ).

We wsi Miętkie pow. Hrubieszów: Śledztwo IPN w sprawie  rozstrzelania przez Niemców, w listopadzie 1943 roku w Hrubieszowie Jana K., który wcześniej został zatrzymany przez policjantów ukraińskich z posterunku w Sahryniu. (Sygn. S. 2/00/Zi) Jak ustalono w śledztwie w dniu 27 października 1943 roku brat Stanisława K. - Jan K. (członek Armii Krajowej), został zatrzymany przez ukraińskich policjantów z posterunku w Sahryniu i osadzony w areszcie. W czasie przetrzymywania w/w w areszcie znęcano się nad nim. Na początku listopada 1943 roku Jan K. został przewieziony do siedziby Gestapo w Hrubieszowie, po czym w wykonaniu wyroku Sądu Doraźnego Szefa Policji i Bezpieczeństwa Okręgu Lubelskiego z dnia 2 listopada 1943 roku zamordowano go.

- 1944 roku:

We wsi Burdiakowce gm. Gusztyn pow. Borszczów banderowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską Jareckich (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego (2004); w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015; w: http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pdf).   Inni: „7 czerwca 1947 roku Wojciech Wawryk ożenił się z Heleną Jarecką (1926-2000), swoją krajanką spod Skały Podolskiej, urodzoną w Burdiakowcach, 5 kilometrów od Łosiacza. Burdiakowce - duża wieś (500 numerów) o przewadze Ukraińców - stała się w czasie wojny scenerią okrutnych mordów banderowców. Zakatowano tam m.in. ojca Heleny, Stanisława Jareckiego (1890-1944), który był gajowym. Zabito go i zakopano w lesie skałeckim pod Gursztynem, w połowie drogi między Łosiaczem a Burdiakowcami. Jego mogiły rodzina nigdy nie znalazła.”  (https://nto.pl/moje-kresy-z-lysiacza-do-popielowa-i-oborek/ar/4566787 ). 

W przysiółku Czahor należącym do wsi Nyrków pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 26 Polaków.„Lista pomordowanych mieszkańców Nyrkowa – przysiółek Czahor, podczas napadu bandy UPA w dniu 2 listopada 1944 roku (po napadzie na przysiółek Czahor nie było zwłok: Józefy Korczak, Marii Wróblewskiej, Stanisławy Zabłockiej i Jadwigi Zabłockiej; zostały uprowadzone przez UPA): 1. Helena Bardecka lat 15; 2. Iza Bardecka lat 3; 3. Zofia Bardecka lat 40; 4. Aniela Bilińska lat 65; 5. Rudolfina Bilińska lat 30; 6. Eugeniusz Biliński lat 3; 7. Józefa Juracic lat 70; 8. Józefa Korczak lat 18; 9. Genowefa Łukaszka lat 15; 10. Helena Łukaszka lat 17; 11. Tekla Łukaszka lat 50; 12. Paulina Motyczka lat 32; 13. Genowefa Rozborska lat 30; 14. Jan Rozborski lat 35; 15. Iza Toporowicz lat 2; 16. Zofia Toporowicz lat 27; 17. Maria Wróblewska lat 19;  18. Maria Wysocka lat 60; 19. Tekla Wysocka lat 50; 20. Agata Zabłocka lat 10;  21. Jadwiga Zabłocka lat 38; 22. Stanisława Zabłocka lat 24; 23. Piotr Zabłocki lat 38; 24. Ryszard Zabłocki lat 15; 25. Zbigniew Zabłocki lat 17; 26. Helena Zielińska lat 70.” (Jerzy Stecki: Zagłada Czerwonogrodu; w:   http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/46-jerzy-stecki-opracowanie-dot-zaglady-czerwonogrodu-cz-2 ).

We wsi Hnilice Wielkie pow. Zbaraż banderowcy kazali 2 siostrom zakonnym wykopać dół, po czym udusili je i tam wrzucili: Helenę i Annę Żarnowskie. „Wieś Hnilice Wielkie należała do parafii Koszlaki. W tejże wiosce siostry służebniczki /starowiejskie/ prowadziły sierociniec z kaplicą mszalną. Pracowała tutaj s. Anna Zarkowska, ur. 30 lipca 1882 r. w Czernichowie Mazowieckim, powiat Tarnopol, oraz jej rodzona siostra, s. Antonina Helena Żarkowksa ur. 25 lipca 1893 r. W czasie napadów banderowców na okoliczną ludność polską obydwie siostry przeniosły się z Hnilic do rodzinnej miejscowości, aby wśród swoich łatwiej przetrzymywać krytyczny okres. Gdy teren się nieco uspokoił, siostry powróciły na zakonną placówkę do Hnilic, ale zastały ją ogołoconą ze wszystkiego. Zwróciły się do mieszkańców z prośbą o zwrot przynajmniej nąjkonieczniejszych rzeczy. Uspokojono je i zapewniono ze strony ukraińskiej, że wszystkie rzeczy zostaną im oddane. Niedługo po tym przyniesiono im dwa rydle i polecono kopać dół na podwórzu ochronki. Po wykopaniu dołu przez siostry, uduszono je i zasypano w świeżej mogile 2 listopada 1944 r.” (Bp. Wincenty Urban: "Droga Krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945"; Wrocław 1983, s. 123-126). W 1965 r. s. Józefa Kierek opisała te wydarzenia na podstawie relacji ówczesnego organisty: „Na podwórzu podali im szpadle i zmusili do kopania dołu. Gdy był już wykopany, zarzucili Siostrom na szyje sznury i zepchnęli następnie Siostry w ten dół. Mężczyźni, trzymając za końce sznurów, dotąd potrząsali uwiązanymi ofiarami, aż sznury wpiły się w ich ciała. Wtedy spuszczono na dno i przysypano ich ziemią”. (AGSS, F I c 33, s. J. Kierek, Wspomnienie z 2 IX 1965 r.) 

We wsi Łomna pow. Turka Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi  Nyrków pow. Zaleszczyki zamordowani zostali: Falkowicz Celina l. 26, Grabowiecka Helena l. 60, Jakubowska Joanna l. 50, Klemens l. 60, Łesiuk Antonina l. 35, Małanicz Aniela l. 36, Ludwika l. 40, Ozimińska Cyprianna l. 9, Czesława l. 18, Domicela l. 48, Jadwiga l. 13, Janina l. 6, Michał l. 53, Pasieka Piotr l. 75, Wandura Tacjanna l. 80. (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu. Warszawa 2003). „Joanna Jakubowska lat 50 - bestialsko zamordowana: poderżnięto jej gardło, poraniono twarz, skórę zdarto z głowy nawijając na kij razem z włosami, całe ciało było pokłute bagnetami. Klemens Jakubowski lat 60 - zabrali go z domu razem z końmi, krążyła wieść, że mordując go w lesie przecinali piłą. Rodzina Ozimińskich: Michał lat 53, Dominika lat 48, Czesława lat 18, Jadwiga lat 13, Cyprianna lat 9, Janina lat 6. O rodzinie Qzimińskich wiadomo tylko tyle: zwłoki dwóch osób  przypłynęły do Czerwonogrodu związanych drutem”. (Jerzy Stecki: Zagłada Czerwonogodu; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/46-jerzy-stecki-opracowanie-dot-zaglady-czerwonogrodu-cz-2 ).  

We wsi Potoczyszcze pow. Horodenka: „02.11.1944 r. został zam. Zoneman Stefan s. Jana (1870)”oraz   „02.11.44 r. została zam. Zoneman Ołena c. Mateusza (1875).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

W przysiółku Szalenik koło Bełżca pow. Rawa Ruska upowcy zamordowali 3 rodziny polskie; tj. 13 Polaków (2 mężczyzn, 7 kobiet, 4 dzieci). 

- 1945 roku:

We wsi Kuźmina pow. Dobromil upowcy z sotni „Hromenki” zmordowali 11 Polaków.

- 1946 roku:

W mieście Lubaczów 2 listopada 1946 r. upowcy uprowadzili i zamordowali Pawła Bednarza. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.). Oraz: We wsi Moszczenica – Witki 1 lub 2  listopada 1946 r. zamordowali Pawła Bednarza lat 31 ur. 1915 r. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

     3 listopada

- 1943 roku:

We wsi Jazłowiec pow. Buczacz znalezione zostały zwłoki 2 sióstr zakonnych zamordowanych przez banderowców. 

We wsi Majdan pow. Kopyczyńce został zastrzelony przez okno Jan Żywina, gospodarz.  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

W miasteczku Rozdół pow. Żydaczów: „03.11.43 r. został zamordowany Wiss – delegat Polskiego Komitetu Opiekuńczego.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). Inni: Edward Weiss z P.K.O.  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Skorodyńce pow. Czortków zamordowany został Demczuk, gajowy („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Trawniki pow. Lublin podczas likwidacji obozu policjanci ukraińscy oraz Niemcy rozstrzelali około 10 tysięcy osób: Żydów, Polaków i Rosjan; ustalono nazwiska 20 Polaków.

We wsi Tuchla k/Sławska pow. Stryj został zamordowany przez UPA leśnik Władysław Gruczkan lat ok. 35 (Edward Orłowski..., jw.).   „3.XI.43. Tuchla.  Gruczkan Władysław, leśnik, zamordowany.”  (1944. luty – marzec – Wykazy mordów i napadów na ludność polską sporządzone w RGO we Lwowie na podstawie meldunków przekazanych z terenu. W: B. Ossol. 16722/2, s. 219-253).

We wsi Turza Wielka pow. Dolina obrabowali polskie gospodarstwa i zastrzelili 75-letnią Polkę. „3.XI. br. o godz. 23 obrabowano w Turzy Wielkiej Cisowskiego Józefa, zastrzelono jego matkę 75 letnią staruszkę.” (1943, 15 listopada – Pismo PolKO w Stryju do Delegata RGO we Lwowie dotyczące napadów rabunkowych i mordów na ludności polskiej. W: B. Ossol. 16721/2, s. 19).

We wsi Wasylów Wielki pow. Rawa Ruska (obecnie pow. Tomaszów Lubelski) Ukraińcy zamordowali 13 Polaków.

- 1944 roku:

We wsi Ceperów pow. Lwów: „3 listopada 1944 r., zamordowano w Ceperowie (pow. Lwów, woj. lwowskie) s. Ludwikę Trudzińską ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Ludwika Trudzińska urodziła się w 1903 r. w Małopolsce. Do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi wstąpiła w 1924 r. we Lwowie. Pracowała w ochronkach, zajmowała się chorymi, a od 1939 r. była przełożoną w Ceperowie. Do końca wojny s. Ludwika pozostała na swej placówce, aby nieść pomoc pielęgniarską Polakom i Ukraińcom. Dbała również o dowóz żywności dla sióstr do Lwowa. Jak wynika z nielicznie zachowanych wspomnień i materiałów archiwalnych zgromadzenia, zarówno dzień jak i okoliczności śmierci nie są dokładnie znane. Kartoteka personalna s. Ludwiki Trudzińskiej podawała datę 3 listopada 1944 r. w Ceperowie, z dodatkową informacją: „zamordowana przez Ukraińców”. Kronika Prowincji Lwowskiej jako datę śmierci podaje noc z 2 na 3 grudnia 1944 r. Okoliczności śmierci zostały podane siostrom franciszkankom Rodziny Maryi przez osoby świeckie już po zakończeniu II wojny światowej. W Kronice Prowincji Lwowskiej zanotowano: „Jedna tylko siostra Ludwika Trudzińska pozostała w Ceperowie aż do roku 1944. W pierwszych dniach grudnia, z 2 na 3 udała się na wieś, by odwiedzić chorych. Gdy wracała z tej posługi, napadli ją Ukraińcy, zamordowali przez poderżnięcie gardła”. Druga wersja mówiła o tym, że s. Ludwika noc z 2 na 3 grudnia spędziła u rodziny Kołaczkowskich (Polaka ożenionego z Ukrainką): „W tę właśnie noc napadli Ukraińcy na ten dom, całą rodzinę wymordowali, a siostrę udusili na sznurku, zawlekli przed dom sióstr, porzucili na progu, gdzie leżała kilka dni nie pogrzebana, bo nikt z Polaków nie mógł się tam dostać. Później jakaś dobra dusza ją pochowała, ale gdzie i kto – nie wiadomo.” Podobną wersję przekazała s. Olga Ziółkowska: „3 listopada 1944 r. wieczorem wypatrzono ją w chałupie chłopki Hirnej w Ceperowie, skąd wywleczono ją na podwórze i uduszono. Rodzinę Hirnych również wymordowano za przyjęcie Polki, bardzo niewygodnego dla nich świadka”. (S. Agnieszka Michna: Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich; IPN. Warszawa 2010, s. 66 - 68)

We wsi Sufczyna pow. Przemyśl zamordowali 4-osobową rodzinę polską, trzech braci: Bolesława (6 lat), Mieczysława (10 lat), Zbigniewa (16 lat) i ich ojca Michała Dorociaka. Wedle zeznań naocznego świadka – Katarzyny Pusiarskiej – chłopcy byli wypytywani o rodziców, a następnie zastrzeleni. Ojciec został znaleziony przez banderowców na strychu i również zastrzelony. Matka była wówczas w Przemyślu.  

We wsi Szabryk koło Nyrkowa pow. Zaleszczyki  „03.11.1944 r. w czasie wielkiego napadu zamordowano 10 Polaków”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

- 1945 roku: 

We wsi Krystynopol pow. Sokal został zamordowany przez UPA wójt Władysław Wołów.

- 1946 roku:

We wsi Dolina pow. Sanok banderowcy zamordowali Kazimierza Romaniuka, ur. w 1924 r. 

     4 listopada

- 1942 roku:  

We wsi Wyrka pow. Kostopol nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkanaście osób spośród ludności polskiej, siekierami zamordowali czteroosobową rodzinę, zamordowali Jana Zielińskiego, wymordowali 10-osobową rodzinę, gajowego, nadleśniczego, leśniczego, 4-osobową rodzinę polskich nauczycieli, zarządcę folwarku. (J. Turowski, W Siemaszko..., s. 17 – 25).    

 - 1943 roku:

W powiatowym mieście Brody zaginął bez wieści Artwiński Ryszard l. 38.

We wsi Bryń pow. Stanisławów banderowcy obrabowali polskie gospodarstwa i zamordowali 2 Polaków. „Dnia 4.XI. br. w nocy w Zygmuntówce nad Bryń [Stanisławów] zostali napadnięci w mieszkaniach swych: Hanas Władysław i Hanas Franciszek rolnicy, przez około 20 uzbrojonych osobników, doszczętnie dom zrabowany, rzeczy zabrane na wóz i napadnięci uprowadzeni. Żona Władysława Hanasa została pobita. Napadnięci zostali rozebrani przed uprowadzeniem do bielizny, sprawcy zakazali rodzinie doniesienia o wypadku władzom.” (1943, 10 listopada – Pismo Pol. K. O. w Stanisławowie do Delegata RGO we Lwowie. Dotyczy mordów i napadów na Polaków w stanisławowskim. W: B. Ossol. 16721/1, s. 283-284).

We wsi Olchowiec pow. Brzeżany: „4.11.1943 r. został uprowadzony Zawadecki Wasyl.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo  OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015; w:  http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pdf ).

W kol. Ugły pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Anastazego i Stanisławę Felińskich oraz ich dzieci, 17-letniego syna Edmunda  i 20-letnią córkę Annę.

W kol. Ugły pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polską z 17-letnim synem i 20-letnią córką.

W mieście Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 7-letnią dziewczynkę polską Stanisławę Flisińską. 

- 1944 roku:

We wsi Jabłonica Ruska pow. Brzozów został zamordowany przez UPA gajowy Franciszek Milczanowski (inni podają datę 17 listopada).

We wsi Panowice pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 5 Polaków. Inni: zamordowano 4 listopada kolejne osoby – Horożański Stanisław, Rozumek Władysław, Salski N., Sługocki Franciszek, Wilczyński Jan i Stanisław.  (Kubów..., jw.).

- 1946 roku:

We wsi Poraż pow. Lesko banderowcy podczas kolejnego rabunku zamordowali 2 Polaków.

We wsi Zabłocie pow. Biała Podlaska 4 listopada 1946 r., milicjant z posterunku MO w Zabłociu, S. Panasiuk, zawiadomił 141 Strażnicę WOP, że na Koloni Zabłocie ukrywa się dwóch uzbrojonych mężczyzn. W rzeczywistości był to 20-osobowy oddział z sotni „Wołodii", który po starciu z WOP wycofał się w kierunku Leniuszek. Wydarzenie to w meldunku Komendy WOP ocenione zostało, jako celowa próba zwabienia przez milicjanta oddziału WOP w zasadzkę. Przy okazji wyszło na jaw, że cały prawie posterunek MO w Zabłociu składał się z członków UPA. Ponadto „wszystkie komórki wywiadowcze wojska i służby bezpieczeństwa były dobrze poinformowane o tym, iż Zabłocie jak i cała ówczesna gmina była ostoja i bazą dla większości oddziałów ≪Wołodii≫". W domach leżących na obrzeżach osady odbywały się tajne zebrania członków SKW i UPA. Oprócz pewnej liczby milicjantów posądzonych o przynależność do UPA, organizacji tej udawało się również czasem zwerbować pracowników bialskiego PUBP, jak miało to miejsce w przypadku niejakiego Skawińskiego. Podczas napadów na urzędy gmin oddziały zdobywały fundusze potrzebne na zakup broni, żywności, środków medycznych, a także materiały biurowe oraz - chyba jedno z najważniejszych - blankiety dokumentów i pieczątki, co było użyteczne przy legalizacji członków oddziałów. Przy okazji niszczone były akta, między innymi spisy ludności ukraińskiej, które sporządzano w celu sprawniejszej organizacji wyjazdów. (Agnieszka Kolasa: Działalność OUN-UPA w regionie bialskopodlaskim; w: Radzyński Rocznik Humanistyczny 7, 2009).

   W nocy z 4 na 5 listopada

- 1943 roku:

We wsi Skorodyńce pow. Czortków został zastrzelony w mieszkaniu przez grupę UPA gajowy Demczuk, imię nieznane (Edward Orłowski..., jw.). Inni: „05.11.1943 r. uprowadzono gajowego Demczuka i.n.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

     5 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Drohomyśl pow. Jaworów miejscowi Ukraińcy zamordowali 3 młodych Polaków. Zamordowani zostali: Wackerman Zofia, Sulimowski Jerzy lat 18, Majda Tadeusz lat 25, buchalter („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No:PRM – 122). Oraz: „05.11.43 r. zostali zamordowani: Majda Tadeusz l. 25, księgowy w majątku; Wackermann Zofia żona zarządcy majątku. (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Karolówka koło Podkarmienia pow. Rohatyn:  „05.11.1943 r. został zamordowany ksiądz rzymsko-katolicki Kowalski i.n.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Oraz bez daty: „Moi dziadkowie pochodzili z Karolówki. Dziadek Wojciech MAREK, babcia Karolina MAREK zd.. Bednarz. Uciekli z wioski przed ukraińcami. Brat dziadka – Andrzej MAREK zaginął bez wieści, siostra Antonina – zamordowana przez ukraińców.” (Andrzej, 18 kwietnia 2015 - http://bezprzesady.com/aktualnosci/moje-kresy-bukaczowce/attachment/obraz10 , pisownia oryginalna).

- 1944 roku:

We wsi Koszlaki pow. Zbaraż zamordowany został ks. Włodzimierz Siekierski. „Podczas ludobójstwa popełnionego przez Ukraińców, zwanego „wołyńskim”, po sumie w swojej parafii, gdy udawał się do swego organisty na obiad, porwany przez ludobójczą organizację ukraińską OUN/UPA i zamordowany. Ciała nie odnaleziono. O mordzie powiadomił Kurię Biskupią we Lwowie greckokatolicki proboszcz parafii Koszlaki, ks. Teofil Łucyk.” (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr2460.htm ).

We wsi Leszniów pow. Brody banderowcy zamordowali 15 Polaków (Kubów..., jw.).

We wsi Nowosielica pow. Śniatyn zamordowali 60 Polaków. 50 osób zgromadzili w jednym budynku, rzekomo na polecenie władz gminnych w celu rejestracji na wyjazd „do Polski”, następnie zamknęli drzwi i spalili żywcem podpalając budynek; 10 osób zamordowali na terenie wsi; spalili także kościół i budynek szkolny.„Inne zamordowane osoby (większość z pochodzenia Polacy i Czesi) z notatek mieszkańca Nowosielicy (E.Chałupa); większość zamordowana jesienią 1944 roku w nowosielickim Urzędzie Rady Wiejskiej (Silskiej Rady); postrzeleni w nogi i spaleni żywcem (oczywiście brak tablicy ku czci pomordowanych, a nazwiska morderców można znaleźć na cmentarzu w Nowosielicy); cmentarz katolicki w Nowosielicy zdewastowany przez element wiejski pod wodzą ukraińskiego sołtysa M.R. w 1944 r.; kościół katolicki spalony; ofiary mordu:
4. Chałupa Augustyn syn Augustyna; lat 62
5. Chałupa Ferdynand syn Augustyna; lat 60
6. Chałupa Helena z d. Strecker, żona Ferdynanda; lat 55
7. Chałupa Ferdynand syn Ferdynanda; lat 60
8. Chałupa Anna z d. Ginalska, żona Ferdynanda; lat. 58
9. Chałupa Maria córka Ferdynanda i Anny; lat 22
10. Lasczyńska (Laszczyńska) Janina z d. Chałupa, żona Włodzimierza; lat 30
11. Lasczyńska Maria córka Włodzimierza i Janiny; lat 12
12. Lasczyński Józef syn Włodzimierza i Janiny; lat 6
13. Strecker Paulina z d. Chałupa, żona Wilhelma; lat 43
14. Strecker Maria z d. Jankiewicz, żona Augustyna; lat 50
15. Frik (Frick) Teresa z d. Kubiczek, żona Wawrzyńca; lat 43
16. Pawłowski Stanisław; lat 52
17. Rolak Zofia; lat 59
18. Piątkowska Karolina; lat 78
19. Dauheimer Maria; lat 68
20. Abrahamowicz Maria; lat 58
21. Hołub Petronela z d. Miller; lat 55
22. Adler Franciszek syn Mikołaja; lat 39
23. Bratownik Stanisław; lat 22”
(Jacek Strużewski, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Inni:  „Ogłoszono Polakom, że kto chce, może wyjeżdżać do Polski. Z tego faktu skorzystali znów banderowcy. Przebrani w mundury rosyjskie wkroczyli do gminy w miejscowości Nowosielica. Tam mieszkała cała rodzina mojej matki. Banderowcy zrobili tam zebranie, na które przybyli Polacy chętni do wyjazdu do Polski. Kiedy zapełniła się sala i nikt już nie przychodził, rozpoczęli załatwianie spraw związanych z wyjazdem. Z karabinu maszynowego postrzelili nogi zebranych tak, żeby nikt nie mógł uciekać. Wówczas Ukraińcom kazali przynosić słomę. Narzucali na rannych i spalili żywcem wraz z budynkiem. Potem rozbiegli się po wsi, aby wymordować jeszcze tych, którzy na zebranie nie przybyli. Moja kuzynka Helena, gdy zobaczyła, że gmina się pali, a w kierunku ich domu idą banderowcy, chwyciła ośmiomiesięczne dziecko i uciekła do lasu. /.../ Banderowcy natomiast szaleli w Nowosielicy. Złapali m. in. starą babcię Dajhamer. Wywlekli ją na podwórko i powiesili na płocie. Dzieci rozdzierali za nóżki lub zabijali, tłukąc główką w futrynę”. (Wanda Jaskółowska, fragmenty relacji znajdującej się w Ośrodku KARTA, sygn. AW II/157/ł). Siekierka opisując Nowosielicę na s. 639 – 640, stanisławowskie, podaje, że banderowcy żywcem spalili 50 Polaków zgromadzonych w budynku pod pretekstem rejestru na wyjazd do Polski oraz we wsi zamordowali kolejnych 10 Polaków, spalili kościół i szkołę. Imiennie wymienia tylko jedną ofiarę: Teresę Trik, reszta występuje jako NN.

We wsi Wasylków pow. Kopyczyńce banderowcy zamordowali Polaka, byłego podoficera WP

- 1945 roku:

We wsi Nowe Sioło pow. Lubaczów upowcy zamordowali Macieja Mazura oraz Ukrainkę Kulczycką, kucharkę w stołówce MO.

We wsi Stara Wieś pow. Tomaszów Lubelski: „Nowak Józef zam. 05.11 1945 r. przez upowców przebranych za żołnierzy sowieckich, Nowosad Józef l. 40 „Cygan” zam. przez upowców przebranych za Sowietów 5.11.1944, Osuch Jan l. 45, Pawłowski Tomasz l. 42 zam. przez upowców ubranych w sowieckie mundury 05.11.1945 r., Popławski i.n. l. ok.70, Popławski i.n. l. ok. 65. (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

- 1947 roku:

W rejonie wsi  Aksmanice pow. Przemyśl w bunkrze odnaleziono zwłoki 2 osób w zupełnym rozkładzie. Jeden z denatów miał na sobie mundur lasów państwowych. Zapewne był to zamordowany w wyniku przesłuchań polski leśnik. (Za: prof. dr hab. Andrzej Zapałowski: DZIAŁANIA OUN I UPA NA TERENIE POGÓRZA PRZEMYSKIEGO OD ZAKOŃCZENIA OPERACJI „WISŁA” DO KOŃCA 1948 ROKU; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 10. Kędzierzyn-Koźle 2018).

     5 i 6 listopada 

- 1941 roku:

W mieście Równe woj. wołyńskie policjanci ukraińscy z Niemcami wymordowali około 18 tys. Żydów oraz kilkunastu Polaków.

     W nocy z 5 na 6 listopada

- 1943 roku:

We wsi Oleszynka koło Niemirowa pow. Rawa Ruska: „5/6.11.43 r. uprowadzono i zamordowano zarządcę majątku l. 75 NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

     6 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Huta Nowa pow. Buczacz: „06.11.1943 r. zostały zam. 2 osoby z rodziny Typkiewiczów.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Jasionów pow. Brody: „06.11.1943 r. zamordowano kolonistę Orłowskiego i.n.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

W kol. Ledóchówka pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 3 starszych Polaków.

W miejscowości Mosty Wielkie pow. Mościska został zamordowany przez upowców w okrutny sposób na oczach rodziny Władysław Kladny.  Inni: 11 listopada 1943 roku we wsi Mosty Wielkie pow. Żółkiew Ukraińcy zamordowali krawca Władysława Kładnego, lat 34.

We wsi Nowa Huta pow. Buczacz został zabity przez bojówkę UPA leśniczy inż. Jan Vertze (Edward Orłowski..., jw.). Miał lat 28, został pojmany i uprowadzony do pobliskiego lasu. „Ślady na ciele świadczyły, że przed śmiercią był okrutnie maltretowany” (Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 11 z 1991 roku).

6 listopada 1943 roku koło Przebraża partyzanci sowieccy płk Nikołaja Prokopiuka zamordowali 3 partyzantów AK, w tym ppor. Jana Rerutkę „Drzazgę”.

- 1945 roku:

We wsi Czerwona Woda pow. Jarosław został zamordowany przez UPA Władysław Ciurko. ur. 25.10.1923, milicjant.

We wsi Surochów pow. Jarosław upowcy zamordowali 2 żołnierzy WP z ochrony mostu kolejowego.

   W nocy z 6 na 7 listopada

- 1941 roku:

We wsi Bartoszowka pow. Czortków zastrzelony został przez bojówkarzy OUN Surdej Józef

- 1943 roku:

We wsi Hładki pow. Tarnopol Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: był to Jan Świrek, lat 39 oraz 2 osoby NN (Komański..., s. 367). Oraz: „6/7.11.1943 r. został zam. Wójcik Michał l. 38, gospodarz”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Inni: Na początku listopada 1943 r. zginął leśniczy i ogrodnik w Hladkach, woj. tarnopolskie, Jan Świerk. (L. Kulińska: Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskiej w latach 1943–1947, t. 2, s. 345).

     7 listopada 

- 1942 roku:

We wsi Wołkowyja pow. Dubno do domu rodziny nauczycieli Sierżyckich oraz ziemian Obuch-Woszczatyńskich wdarła się grupa uzbrojonych Ukraińców, policjantów i cywili. Zamordowali: małżeństwo nauczycieli i ich 3 dzieci (lat 5 oraz półtoraroczne bliźnięta), rodziców nauczycielki oraz małżeństwo ziemiańskie (lat 83 i 71), które było teściami gen Franciszka Niepokólczyckiego.

- 1943 roku:  

We wsi Bahnowate pow. Turka banderowcy zamordowali 4-osobową rodzinę Jana Kuczarskiego, obrabowali i spalili jej dom.

- 1944 roku: 

We wsi Dobroczyn pow. Sokal Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

- 1945 roku:

We wsi Czahary Zbaraskie pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali Mikołaja Sztejna.

- 1946 roku:

We wsi Cisowa pow. Lubaczów upowcy zrobili łapankę na drogach, zatrzymali 30 Polaków: 28 cywili, 1 milicjanta i 1 żołnierza; uprowadzili ich i ślad po nich zaginął.

We wsi Lisie Jamy pow. Lubaczów 7 listopada 1946 r. zamordowali Justynę Barycz. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

     8 listopada 

- 1943 roku: 

W powiatowym mieście Borszczów woj. tarnopolskie został zamordowany przez Ukraińców lekarz Kazimierz Kolasiński (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Został on zastrzelony na ulicy („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Huta Nowa k/Korościatyna pow. Buczacz 8 XI 1943 został zamordowany przez UPA inż. leśnik Jan Welce, dowódca oddziału leśnego AK na Podolu (Edward Orłowski..., jw.).

W kolonii Janówka pow. Kostopol upowcy zamordowali co najmniej 22 Polaków. „Wreszcie nadszedł 8 listopada 1943. W nocy rozległ się charakterystyczny, głuchy dźwięk. To ktoś uderzył w słup. Ojciec pani Walentyny krzyknął, aby wszyscy uciekali w kierunku Słucza. Każdy jak stał, w nocnej koszuli. W zamieszaniu zginęła jedna ze starszych sióstr. Uratowało ich to, że poziom wody w rzece nie był zbyt wysoki. Jedni podsadzali drugich, aby wdrapać się na wysoki brzeg. Wówczas matka odwróciła się i popatrzyła za siebie: - Zobaczcie, nasz dom się pali...  Najpierw schronili się w zgliszczach Wili, z ulgą zauważając, że nie ma tam banderowców. Później małymi grupkami ruszyli w różnych kierunkach, ich rodzina w kierunku Starej Huty. Tam, na plebanii, poznał ją ksiądz - ten, któremu nosiła chleb. Dzięki temu znaleźli kąt. Odnalazł się ojciec, a zaprzyjaźniony Ukrainiec przyprowadził siostrę. Leżała zmartwiała z przerażenia w krzakach na polu. - Do Janówki wróciliśmy na chwilę, pod eskortą partyzantów - wspomina pani Walentyna. - Ale nie było po co. Zabraliśmy z naszego domu tylko trochę soli. Swój dowód osobisty tato znalazł gdzieś pod lasem. Tamtej nocy zabili ponad 20 osób. I tylko jeden chłopak zginął od kuli. Resztę porąbali... Przede wszystkim dzieci i starszych ludzi. Pochowaliśmy ich we wspólnej mogile”. (Wasze Kresy: Przeżyliśmy dzięki mamie; 17 czerwca 2013; w: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130617/REPORTAZ/130619594 ).  Siemaszko..., na s. 261 -262 datują napad na noc z 8 na 9 września 1943 roku i mord dokonany na co najmniej 22 Polakach.

We wsi Monasterzyska pow. Buczacz zamordowali Polaka, gajowego. Inni: był to leśniczy Votrno  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Waroniów pod Firlejowem pow. Rohatyn: „08.11.1943 r. zamordowany Ossowski Albin, administrator folwarku.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8; oraz: „Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

- 1944 roku:

We wsi Bereżanka pow. Borszczów banderowcy powiesili na drzewach 2 nauczycielki: Polkę i Ukrainkę.

We wsi Leszczków pow. Hrubieszów: „08.11.1944 r. została zam. rodzina milicjanta Bałajewicza: ojciec, żona i dwoje dzieci.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). 

- 1945 roku: 

We wsi Worochta pow. Sokal w walce z UPA poległo 3 Polaków, milicjantów.

- 1946 roku:

W miejscowości Bircza pow. Przemyśl ma grób Nachman Albin ur. 1921 zamordowany przez UPA  oraz żołnierz WP NN, który zginął z rąk UPA  8 XI 1946 r. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

     W nocy z 8 na 9 listopada 

- 1944 roku:

We wsi Seretec pow. Zborów banderowcy zamordowali 7-osobową rodzinę polsko-ukraińską: męża Polaka, żonę Ukrainkę, ich 2 dzieci, synową i 2 wnucząt; oraz 1 Ukraińca, sąsiada, który u nich przebywał.

We wsi Szybalin pow. Brzeżany UPA zamordowała 12 Polaków. „TO zaczęło się... około godziny 20. W zalegający w ciemnościach listopadowy wieczór. W położonej po wschodniej stronie Ceniówki części Szybalina, zamieszkanej przez polskie rodziny. Według Anastazji Krych był 24 października, w pamięci szybaliniaków utrwaliła się data 8 listopada 1944 roku. Potężny huk przed wejściowymi drzwiami. Mama strwożona i drżąca decyduje się. Owiniętego w chustę usadawia mnie na swoich plecach. Miałem niespełna 7 lat. Dobrze pamiętam: Mama budzi mnie z głębokiego snu, stawia na stole. Zasypiam na stojąco. Mama potrząsa mną, pospiesznie ubiera, owija w dużą kraciastą chustę. Drżącym z trwogi półszeptem modli się: „Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko…”. Wybudzam się. Ojca nie ma: był na warcie na posterunku w domu rodziny Adamów, która strasznie ucierpiała tej nocy. Mama nie może podjąć decyzji. Nasza izdebka cała rozświetlona falującym od dwóch niewielkich okien czerwonawym blaskiem. Za oknem od podwórka przemknęły pojedyncze cienie. Ostry, rozkazujący krzyk: „Kidaj granatu pid czerwonu dachiwku!”. Nasza chatka pokryta jest czerwoną dachówką. Potężny huk przed wejściowymi drzwiami. Mama strwożona i drżąca decyduje się. Owiniętego w chustę usadawia mnie na swoich plecach. Wchodzimy do maleńkiej sieni. Mama otwiera drzwi. Na głowy sypie się nam zaprawa murarska i skruszony gruz z nadwyrężonej futryny. Z wysokości maminych pleców widzę z lewej strony podwórka płonący wysokim i trzaskającym płomieniem stóg słomy. Na prawo, wzdłuż muru naszej chatki, rdzawym ogniem pali się i dymi słomiana zagata. Nisko suną chmury, widoczne od oświetlającego je pożaru, pada mżawka. Patrzę na to z mieszaniną lęku i jakiejś trwożnej chłopięcej ciekawości. Mama podrzutem „poprawia” mnie, bym się nie osunął. Skręcamy w prawo, wzdłuż płonącej zagaty, w kierunku ogrodu Kurdyjagów. Otwarta furtka... Tuż za węgłem przed nami ciemna męska postać. Widzę ją oko w oko z wysokości maminych pleców. Odruchowo skręcamy w lewo, w ciemność „Stij!”. Odwracam głowę: zboczem, na ukos, w naszą stronę biegną szare sylwetki – jest ich wiele. Rozdzierający w śmiertelnym przerażeniu krzyk Mamy i niemal jednocześnie tuż za naszymi plecami ogłuszający huk karabinowego wystrzału – raz, drugi. Razem z hukiem bardzo wyraźny, wyróżniający się śmiertelną wibracją, ostry świst kul – jednej i drugiej, tuż przy naszych głowach. Biegniemy w dół, błotnistym zboczem. Przywieram co sił do matczynych pleców. Staczamy się po śliskiej od mżawki glebie do wejścia wspomnianego już ziemnego sklepu Kurdyjagów. Kucamy. Chwilka i przed nami, na wyciągnięcie ręki, przebiegają ciemne postacie. Wracają. „Tu sczezła, tu sczezła”. Szukają. Jest błotnisto. Grząsko. Mży. Znikają. Ciemność i cisza. Mimo grozy sytuacji – pamiętam to dobrze – czułem się bezpieczny, ciągle na plecach Mamy. Tylko to jej rozdygotane ciało. W trudnej, kucznej pozycji Mama co chwila podrzutem „poprawia” mnie, bym nie spadł. Przywarłem mocno do niej i... zasnąłem. Tak około 20 minut. Mama ostrożnie podnosi się, budzę się – ciągle na jej plecach. Biegniemy do Kurdyjagów. Widzę babcię Rozalię. Cicha i trwożna wymiana zdań. Babcia bierze mnie na ręce i oddaje, także struchlałej z przerażenia, swojej córce, ciotce Katarzynie Zamojskiej. Do Mamy mówi: „Dońciu, ja za was już odmówiłam Anioł Pański”. Widziała z okna swojego domu naszą dramatyczną ucieczkę, widziała oddane do nas przez banderowca z najbliższej odległości strzały i była przekonana, że przy wejściu jej ogrodowego, ziemnego sklepu zostaliśmy zamordowani. Ciotka Katarzyna umieszcza mnie natychmiast w gliniastej piwnicy swojego mieszkania. To rodzaj schronu domowego. Są tam już Hania i Michał Szumowie, nieco starsi, moi kuzyni, dzieci drugiej córki Rozalii – Marii. Nagle na zewnątrz domu, tuż za oknem, rozdzierający lament. To rozpaczają ciotki Maria, Katarzyna i babcia Rozalia. Ale dramat się nie skończył. W opuszczonym domu została w kołysce półtoraroczna siostra Bronisława... Dalszy ciąg zdarzeń znam od Mamy. Babcia Rozalia, nasza wybawicielka, pyta: „A gdzie dziecko? Idź po dziecko, idź po dziecko”. I dosłownie ciągnie struchlałą, przerażoną Mamę do objętego tłumionym ogniem tlącej się zagaty naszego domku. W śmiertelnym strachu zatrzymują się przed wejściowymi, nadwerężonymi wybuchem drzwiami. Są przymknięte. Uciekając, zostawiliśmy je otworem. Może we wnętrzu czai się banderowiec? Mama przełamuje strach. Otwiera i wchodzi. Mieszkanie wypełnione gryzącym dymem. Słyszy krztuszącą się od dymu siostrę. Widzi, że leży odkryta na stole. A więc byli! Wydobyli z kołyski i tak pozostawili. Może sprawdzali, czy to chłopiec? Nie – dziewczynka, więc oszczędzili. Mama zawija ją w poduszkę i przekazuje babci Rozalii. Jest ocalona. Wnętrze domku wypełnia się gryzącym dymem. Ale na niewielkim strychu są nasze zimowe zapasy: nieco mąki, trochę pszenicy, prosa, gryczanej kaszy. Bez nich nie przetrwamy zimy. Mama wchodzi do niewielkiej spiżarni i po drabince wspina się na ten stryszek. Cały zapas po omacku zrzuca na glinianą polepę spiżarni. W duszącym dymie traci orientację. W ciemności omackiem szuka zejścia. Trafia na nie przypadkiem i całym bezwładem ciała spada. Ciężko rani głowę, ale ratuje swoje życie i... zapasy. Posłużyły nam na przetrwanie zimy w Brzeżanach i w czasie naszego exodusu na Zachód. Do końca swoich dni nosiła dużą zabliźnioną szramę powyżej skroni – na szczęście, mało widoczną. Ukryci w piwnicznym schronie z Hanią i Michałem Szumami pozostajemy w całkowitej ciemni, przykryci drewnianą przykrywą. Jest trochę słomy. Przytulamy się do siebie i zasypiamy. Budzimy się. Przez niewielką szparę przykrycia przebija światło dnia. Chce nam się sikać. Sikamy na polepę. Płaczemy. Ktoś wreszcie podnosi pokrywę. Ciotka Maria. Wychodzimy. Jest biały dzień. Po niebie mkną białoszare obłoki. Jest chłodno. 9 listopada. Ciotka prowadzi naszą trójkę do swojego domu, położonego niżej, za gliniastą drogą, u podnóża stoku. Na drodze gromada ludzi, głównie kobiety. Słyszę lamenty, ożywione rozmowy. Widzę Mamę z siostrą na ręku. Ucieszyłem się, ale ciotka Maria każe iść dalej. Mama na czole ma okropną ranę, ogromny opuchnięty krwiak. Na twarzy – to dostrzegłem i zapamiętałem - niezagasłe jeszcze przerażenie. Daje mi ręką znak, bym podążał za ciotką. Przejmuje nas babcia Rozalia i prowadzi do obszernej kuchni. Daje jedzenie: gęstą kaszę jaglaną. Każe tu pozostać, nie wychodzić. Mówi, że jest wielkie nieszczęście. Są pozabijani – tak to określa. Wymienia parę nazwisk.

  1. Strzelającego do nas banderowca Mama poznała. Tę mroczną wiedzę trzymała jednak w tajemnicy do czasu naszego smutnego exodusu – w obawie, by ojciec nie szukał niebezpiecznej zemsty. W 1978 roku, w dniu, w którym jedyny raz wspólnie z ojcem odwiedziłem rodzinny Szybalin, dziwnym zbiegiem zdarzeń odbywał się w tamtejszej cerkwi pogrzeb tego człowieka. Jakby sam czas dokonywał wyrównania rachunków.” (Franciszek Prus, oprac. Szymon Kozica: 8 listopada będziem pamiętali. Szybalin, rok 1944; w: https://plus.gazetalubuska.pl/8-listopada-bedziem-pamietali-szybalin-rok-1944/ar/11859308 ). Zabici zostali pochowani na maleńkim, wydzielonym polskim cmentarzu w Szybalinie, przy trakcie do Brzeżan. „Uroczystość na skwerze przed kościołem w Zielonej Górze Łężycy, upamiętniająca ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach. Goście odsłaniają kolejne tablice. /.../ Franciszek Prus delikatnie zdejmuje z tablicy biało-czerwoną wstęgę, skłania głowę i klęka na oba kolana. Na tablicy napis: „Pamięci mieszkańców wsi Szybalin, pow. Brzeżany, woj. tarnopolskie, zamordowanych przez OUN-UPA w nocy 8/9 listopada 1944 roku: 1. Adamów Apolonia - lat 18, 2. Adamów Michał - lat 20, 3. Krych Paweł - lat 37, 4. Szymański Jan - lat 35, 5. Uchman Adam - lat 17, 6. Uchman Apolonia - lat 30, 7. Uchman Franciszek - lat 19, 8. Ruchlewicz Anna - lat 40, 9. Ruchlewicz Stefania - lat 19, 10. Prus Michał - lat 30, 11. Prus Maria - lat 28, 12. Kozaczek Paweł - lat 22”. (Szymon Kozica: Ocaleli, żeby przekazać nam tę historię; w: https://plus.gazetalubuska.pl/ocaleli-zeby-przekazac-nam-te-historie/ar/10739410 ). Cecylia Sik:Po tym wieczorze zorganizowano warty, milicja i gospodarze pilnowali wsi. Nic to nie dało. Następnej nocy napadli na posterunek. Zginął mój kuzyn, rażony granatem. Koledze odcięli nogi i ręce, wykrwawił się. Ojciec starszą siostrę i mnie wywiózł do Brzeżan, do zaprzyjaźnionej pani. W miastach banderowcy nie grasowali, ale było inne zagrożenie. Sowieci przeczesywali mieszkania, gwałcili kobiety i dziewczyny. Siostra miała 22 lata, ja sześć. /.../ Wywieziono nas także dlatego, że ja bardzo się rozchorowałam. Wezwano niemieckiego lekarza, ponacinał wrzody na moim ciele, zdezynfekował i kazał robić okłady z cebuli i szarego mydła. Pomogło, ale blizny były bardzo widoczne przez długie lata.” (https://plus.gazetalubuska.pl/a-szybalina-zal-wioska-byla-duza-w-niej-szkola-uczeszczalam-do-pierwszej-klasy/ar/11859406 ).

     9 listopada

- 1943 roku:

We wsi Błozew Górna koło Nowego Miasta pow. Dobromil upowcy zamordowali 14 Polaków; Maria Grabowska, lat 25, miała kilkanaście ran kłutych; jej córeczka Krystyna, lat 4, miała złamaną szczękę i rozpruty brzuszek; 6-osobowa rodzina Sychajów: ojciec miał rozpłataną ostrym narzędziem czaszkę, matka miała kilkanaście ran kłutych i wybite zęby, 22-letni syn miał 7 ran kłutych,  21-letnia córka miała kilkanaście ran kłutych, 19-letnia córka miała kilkanaście ran kłutych i ślady bicia po całym ciele, 15-letni syn został zastrzelony. „Zamordowani przez Ukraińską Powstańczą Armię 9 listopada 1943 roku spoczywają w dwóch zbiorowych mogiłach:

  1. Rodziny Suchajów z Błozwi Górnej

Suchaj Marcin - organista i kierownik agencji pocztowej ur. 6.11.1889 r - mąż.

Suchaj Ludwika z domu Chocińska ur. 10.03.1895 r - żona.

Grabowska Maria z domu Suchaj ur. 4.02.1919 r - córka.

Grabowska Krystyna ur. 13.04.1940 r - wnuczka.

Suchaj Marian ur. 1912 r - syn.

Suchaj Zofia ur. 1922 r - córka.

Suchaj Anna ur. 1924 r - córka.

Suchaj Eugeniusz ur. 1928 r - syn.

 II Rodziny Sychorów z dworu w Wołczy.

Sychora Tadeusz inż. rolnik - mąż.

Sychora Janina z domu Kochanowska - żona.

Sychora Maria - córka.

Sychora Cecylia - córka.

Sychora Bolesław - syn.

Pietraszek Cecylia z Posady Nowomiejskiej - pomoc domowa”. (http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).

We wsi Cygany pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 24-letniego Michała Puzyńskiego.

We wsi Czerkawszczyzna pow. Czortków zamordowali Władysława Fedkowa, kolejarza.

We wsi Lubaszówka koło Lubieszowa pow. Kamień Koszyrski woj. poleskie o świecie „pijani bandyci z UPA dla zabawy zastrzelili 100 osób /.../, wśród pomordowanych byli Polacy i Ukraińcy”. (Skazani na niepamięć”, w: Nasza Polska z 8.XI.2005 r.).   

W miasteczku Lubieszów pow. Kamień Koszyrski po rzezi w Lubaszówce upowcy wkroczyli do Lubieszowa i „na chybił trafił wybrali około 200 Polaków i zamknęli ich w dwurodzinnym drewnianym domu należącym do rodziny Buttmanów i Piaskowskich, budynek obłożono słomą i podpalono”. Wieczorem tego dnia dwaj miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: aptekarza z żoną. Upowcy zamordowali też zakonnika z klasztoru kapucynów. Tego dnia w Lubaszowie i Lubaszówce Ukraińcy zamordowali około 253 Polaków i około 50 Ukraińców („Skazani na niepamięć”, w: Nasza Polska z 8.XI.2005 r.). „Liczbę około 200 ofiar w Lubieszowie potwierdza świadectwo Ukraińca Myny Saszczuka, który 10 listopada 1943 roku wraz z innymi sąsiadami przewoził nadpalone zwłoki do wspólnego grobu na cmentarzu katolickim”. Oraz:  „Wkroczywszy do Lubieszowa pod wieczór, spędzili mieszkańców polskiej narodowości (183 ludzi) d chaty Buttmana, która stała naprzeciwko obecnego wojskowego komisariatu, jakoby na zebranie. Następnie rozpoczęli swoje kainowe dzieło: ze wszystkich stron podpalili dom i czekali na tego, kto żywy wyrwie się z tej trąby powietrznej, aby dobić ofiarę i wrzucić ją z powrotem w ogień. Mieszkańcy Lubieszowa wspominają, jak pewna pięknisia z długimi włosami błagała o ratunek swego narzeczonego, członka bandy, a ten wyciągnął z pochwy szablę i pod ogólny rechot zabójców jednym ciosem oddzielił głowę dziewczyny od ciała” („Lubeszywszczyna”, ukraińska książka wydana w 1996 roku, s. 93 - 94; za: Zbigniew Małyszycki: „Potknięcia prof. Pawła Wieczorkiewicza”; w: „Myśl Polska” z 26 października 2008). Wśród nich były: siostra Jadwiga, Alojza Gano sercanka – przełożona klasztoru w Lubieszowie oraz siostra „Andrzeja” Andrzeja Maria Ossakowska sercanka z klasztoru w Lubieszowie, spalona żywcem wraz z siostrą Gano.

W chutorze Reymontówka koło Lubieszowa pow. Kamień Koszyrski woj. poleskie UPA wymordowała prawie wszystkich Polaków i spaliła ich gospodarstwa; dorosłych wyrąbano siekierami i bagnetami, niemowlęta nabijano na pale. Zamordowanych zostało 100 osób -  według świadectwa Jana Bulwickiego, przedwojennego sołtysa tej kolonii, który sporządził imienny wykaz ofiar. Pozostali przy życiu Polacy z Lubieszowa i Reymontówki, a także z kolonii Choromeck i Czysta Łuża zbiegli bądź to na północ do Bałandycz nad Kanałem Królewskim, bądź na południe do kompleksu leśnego Krasny Bór. W rezultacie po wojnie w Lubieszowie pozostało tylko dwoje czy troje Polaków, zaś Reymontówka znikła z mapy, rośnie tam teraz las, a po kolonii Choromeck pozostało czyste pole, na którym sowieci zbudowali lotnisko. „Śledztwo w sprawie zabójstw na tle narodowościowym około 100 mieszkańców wsi Kolonia Rejmontówka oraz co najmniej 183 mieszkańców Lubieszowa – powiat Kamień Koszyrski, dawne woj. poleskie, przez nacjonalistów ukraińskich z UPA które miały miejsce 9 listopada 1943 r. tj. o przestępstwo określone w art. 118 § 1 kk w zw. z art. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. (S 92/07/Zi) Postępowanie dotyczyło zabójstw osób narodowości polskiej , popełnionych na terenie gminy Lubieszów i w jej okolicach przez nacjonalistów ukraińskich, stanowiących jednocześnie zbrodnie przeciwko ludzkości. Ponadto śledztwo toczyło się w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości polegającej na zabójstwie w dniu 9 listopada 1943 r. w osadzie Kolonia Rejmontówka oraz miejscowości Lubieszów – dawny powiat Kamień Koszyrski, ówczesne woj. poleskie, łącznie co najmniej 283 ich mieszkańców – narodowości polskiej, przy użyciu ostrych narzędzi, broni palnej oraz poprzez spalenie żywcem w budynku mieszkalnym przez nacjonalistów ukraińskich z lubieszowskiej i moroczańskiej bojówki UPA w której działali m. in. Danyło Jurko, Konstantin Szołomickij, mężczyzna o nazwisku Duna, Iwan Jurko, Andrij Jurko, Archip Harasz, Jakow Jurko i inni, które to czyny miały na celu wyniszczenie ludności narodowości polskiej, zamieszkałej na tych terenach, tj. o czyn określony w art. 118 § 1 kk w zw. z art. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej. Śledztwo w przedmiotowej sprawie umorzono w dniu 4 kwietnia 2011 r. wobec śmierci ustalonych sprawców stwierdzonych zbrodni oraz niewykrycia pozostałych sprawców tych przestępstw.”

We wsi Wołcza Dolna pow. Dobromil banderowcy zamordowali 6 Polaków: 5-osobową rodzinę z 3 dzieci oraz służącą będącą w ciąży. Zapewne dotyczy to rodziny Sychorów.

We wsi Wólka Lubieszowska koło miasteczka Lubieszów pow. Kamień Koszyrski: „Pamiętam, szłam z pola przez polską kolonię i zaszłam do Grabarzów. Gdy otworzyłam drzwi wszystka zamarłam: cała rodzina leżała zarąbana! Taki sam obraz był u Kozieradzkich, tyle tylko, że oprócz tego tam niemowlę stało nabite na pal” - pisze do Muzeum w Łobnej mieszkanka Wólki Lubieszowskiej W. M. Dawydiuk” („Lubeszywszczyna”, ukraińska książka wydana w 1996 roku, s. 93 - 94; za: Zbigniew Małyszycki: „Potknięcia prof. Pawła Wieczorkiewicza”; w: „Myśl Polska” z 26 października 2008). Zbrodni dokonał oddział UPA około 9 listopada 1943 roku.

- 1948 roku:

W mieście Jarosław woj. rzeszowskie w szpitalu zmarł 25-letni Polak pobity przez banderowców we wsi Wielkie Oczy pow. Lubaczów.

     10 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Klimkówka pow. Zbaraż banderowcy zastrzelili 10 Polaków (Komański..., s. 459). „W sierpniu 1943 r. spalono we wsi Klimkowce gospodarstwo Polaka, ożenionego z Ukrainką. 10 listopada tegoż roku banderowcy zamordowali tutaj z broni palnej 10 Polaków na oczach ich członków rodzin. Mord ten wywołał wielki popłoch wśród ludności polskiej. Wielu Polaków uciekało na noc do miasta Podwoloczyska, oddalonego o 13 km, a na dzień wracało do domu.” (Bp. Wincenty Urban: "Droga Krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945"; Wrocław 1983, s. 123-126). Inni mord datują na 18 listopada w nocy („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). 

We wsi Plebanówka pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali Jana Juchniewicza, młynarza.

W kol. Różyn pow. Kowel w walce z UPA zginęło 6 partyzantów AK „Jastrzębia” pod dowództwem  „Sokoła”, Polacy musieli opuścić kolonię.

We wsi Wiśniowczyk pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polsko-ukraińską Pawła Szajdy  z 2 dzieci  (żoną Polaka była Ukrainką). „10 listopada 1943 r. w Wiśniowczyku banda ukraińska zamordowała mojego kuzyna Pawła Szajdę (l. 55), jego żonę (l. 50), Ukrainkę pochodzącą ze wsi Żuków, oraz dwóch synów: Franciszka (l. 31) i Jana (l. 22).  (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 184).

We wsi Zagórze pow. Zborów zamordowali 20 Polaków, całe rodziny, ich zagrody ograbili i spalili.

- 1944 roku:

We wsi Hulskie pow. Lesko  N. N. gajowy w majątku leśnym dr Feiwela Adlersberga w Zatwarnicy wskazał milicjantom z Posterunku MO w Zatwarnicy magazyn broni UPA w Hulskiem. Podczas obławy został śmiertelnie ranny. (http://fundacjabieszczadzka.org/wp-content/uploads/2018/09/Seminar_Zatwarnica_15.09.2018_08_RDLP-Krosno_E.Marszalek.pdf ). Inni:  We wsi Zatwarnica pow. Lesko w majątku leśnym dr Feiwela Adlersberga, w czasie obławy milicjantów z Posterunku MO w Zatwarnicy pod komendą Stanisława Śliwy na wskazany przez gajowego magazyn broni UPA w Hulskiem, śmiertelnie ranny został gajowy NN (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Jaśnicze pow. Brody zamordowani zostali: Teresa Unger, żona Stanisława; Joanna Unger, córka lat 4; Tadeusz Unger, syn 1 rok. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0). „10 listopada 1944 r. w późnych godzinach wieczornych ktoś zaczął pukać do drzwi. Mama spytawszy się ,,Kto to ?” usłyszała: ,,To ja - Chonyk - sołtys - chciałbym porozmawiać”. Mama otworzyła drzwi i ku zdumieniu zobaczyła dużą grupę banderowców uzbrojonych po zęby w karabiny, bagnety.. /…/ Braciszek Tadzio miał roczek, a siostrzyczka Joasia 4 latka - spali na klepisku ze słomy. Mama stała w pokoju w kącie, a ja leżałem oparty i byłem strasznie przerażony całą sytuacją. Spośród bandytów wystąpił chłopak niskiego wzrostu, może miał około 20 lat, spojrzał na mamę i zapytał: ,,Czego sobie życzysz? - to Twoja ostatnia godzina z dziećmi!”.  Mama odpowiedziała: ,,Pozwól, że pożegnam i pobłogosławię swoje dzieci”- co też uczyniła. Ten młody banderowiec skierował karabin w stronę mamy i oddał trzy strzały, mama obsunęła się na podłogę. Następnie skierował w stronę śpiącego braciszka - strzelił dwa razy. Zaraz zabił moją siostrzyczkę. W końcu karabin przyłożył w moją stronę, patrzyłem na niego. Bandyta oddał dwa strzały i straciłem przytomność... Po jakimś czasie obudziłem się, cudem ocalałem. Moja siostrzyczka, która leżała koło mnie jeszcze się ratowała, rączkami drapała ścianę chcąc się podnieść. Chciałem jej pomóc, ale skonała przy mnie.” (Piotr Unger; w: www.podkamien.pl). Komański…, s. 72 podaje datę mordu w Jaśniczach „listopad 1944”.

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 10 Polaków. 

We wsi Koropiec pow. Złoczów: „10.11.1944 r. zostali zam.: Wieliczko Władysław z synem Piotrem; . Fleszer i.n.;  Sabadasz i.n.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 We wsi Olejów pow. Zborów został zamordowany Tyszecki Karol (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250 ).

We wsi Pistyń pow. Kosów Huculski upowcy zamordowali 11 Polaków: 4-osobową rodzinę z 2-letnim synem, 3-osobową rodzinę oraz 2 małżeństwa ). Inni: 10 Polaków: 6-osobową rodzinę i 2 małżeństwa).

We wsi Rybno pow. Kosów Huculski: „Wieczór, 10 listopada 1944 r. Zaroślami nad Czeremoszem zbliżają się do Rybna dwie sotnie UPA, wzmocnione Hucułami z górskich wiosek. Kilkuset mężczyzn zbrojnych w noże, siekiery i widły idzie "oczyszczać ukraińską ziemię z cużyńców". W Rybnie "cużyńcami" jest niespełna setka Polaków, głównie kobiet, dzieci i starszych, mieszkających wśród półtora tysiąca Ukraińców. Są między nimi moja mama i babcia.  /.../ W okrutny sposób mordują 23 osoby w wieku od 2 do 70 lat. Ofiar byłoby więcej, gdyby nie sowiecki istriebitielnyj batalion, który pospieszył wsi z pomocą (wbrew woli NKWD, które najwyraźniej wolało czekać, aż upowcy wymordują Polaków). Pali się katolicki kościół, zbudowany zaledwie 10 lat temu. Palą się polskie zagrody, od nich zapalają się ukraińskie. Przerażona mama i babcia biegną na tołokę (tak tutejsi nazywają zarośla nad Czeremoszem), szukają ocalenia. Pada deszcz ze śniegiem, jest przeraźliwie zimno”. (Edward Łysiak , "Tygodnik Powszechny", 23.06.2013; za: http://www.nawolyniu.pl/artykuly/czeremosz.htm ). „Anna (15 lat) i Helena (ok. 40 lat) uciekły do Kut, ale następnego dnia przyjechały furmanką po żywność i ubrania. Przyjechały i zobaczyły. Kiedy wjeżdżały wieś była wymarła. Pozamykane okna, drzwi i furtki, pusty gościniec. Dom Heleny Bojer był pierwszym we wsi i dziwnym zbiegiem okoliczności nie został spalony. - Będę miała do czego wrócić - Helena ściągnęła lejce. Weszły do kuchni i zamarły przerażone. Na podłodze leżało ciało młodej kobiety, całe pocięte nożami. Minęły dopalający się kościół, spalony dom Anny Pastusiak, dymiące zgliszcza domu i wozowni w zagrodzie Edwarda i Marii Jakubowskich. Domu Pakoszów już nie było. Wokół murowanego komina leżała sterta nadpalonych belek i desek. Spalone były obora i stajnia, zachowała się jedynie drewutnia. Zwęglony pies leżał przywiązany łańcuchem do budy. W zgliszczach stajni leżały przywiązane do żłobów krowy. Przez uchylone drzwi drewutni Anna dostrzegła jakąś postać. - Ciociu, tam ktoś jest – zawołała. Po chwili wahania obie weszły do środka. Na stercie porąbanego drewna siedziała skulona dziewczęca postać. - To chyba Jadzia? - Anna z trudem rozpoznała córkę Pakoszów. - Jadziu, to ja Ania, nie poznajesz mnie? Dziewczyna nie reagowała. - Jadziu, co z tobą? - Helena próbowała ją podnieść. Nie dała rady i skinęła na Annę. Ujęta pod ręce dziewczyna poddała się bezwiednie. Dopiero teraz dostrzegły jej przeraźliwie bladą twarz i siwe włosy. - Ciociu – szepnęła Anna. – Ona zawsze była ruda. - Tam są - Jadwiga nieobecnym wzrokiem wodziła po spalonej zagrodzie i trzęsącą się ręką pokazywała dopalające się zgliszcza. - Wszystkich nożami zabili. Najpierw mamę i tatę, potem dzieci. Te większe nożami, ale małe nie. Boże, jak ciężko o tym mówić. Za nóżki je brali i huśtali, jakby bawić się chcieli - dwie duże łzy spływały po jej twarzy. – A potem główkami o ścianę trzaskali. - Ewę i ciocię Wandzię cały czas trzymali za ręce. Musiały na to patrzeć. Boże, jak one prosiły, jak krzyczały – przetarła dłonią policzek. - Ja schowałam się pod łóżkiem. Kiedy ktoś zaczął strzelać, to podpalili dom i wybiegli. Dopiero wtedy przyszłam tutaj.”  (Edward Łysiak: Kresowe opowieści; w: www.pokucie.republika.pl ) Siekierka...., s. 288 – 289 podaje, że w marcu 1944 roku upowcy zamordowali 36 Polaków, w tym część z nich spalili w kościele. 

We wsi Seretec pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

W miejscowości Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

- w 1945 roku:

We wsi Bircza Stara pow. Dobromil (pow. Przemyśl) sotnia „Bira” ograbiła polskie domy zmuszając Polaków do ucieczki, liczba ofiar łącznie z drugim napadem 29 listopada wynosiła 12 osób.

     Od 6 do 11 listopada

- 1942 roku:

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie w wyniku donosu policjantów ukraińskich gestapowcy aresztowali i zamordowali bądź zesłali do obozów koncentracyjnych, gdzie zginęli, około 40 osób z inteligencji polskiej.

     11 listopada (Święto Niepodległości) 

- 1939 roku:

We wsi Dachnów pow. Lubaczów miejscowy Ukrainiec o nazwisku Pekura zastrzelił 1 Polaka. Oraz: „został zastrzelony przez policjantów ukraińskich robotnik leśny Maciej Cencora.”  (https://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/33416974/Cz.+III+Martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+Podkarpacia+1938-49.pdf/6f35ab4c-8a26-04fa-5211-645408ada92e )

- 1941 roku: 

W mieście Horodenka woj. stanisławowskie policjanci ukraińscy oraz gestapowcy aresztowali 16 Polaków, z których 14 zostało rozstrzelanych w egzekucji inteligencji polskiej w Szeperowcach k. Kołomyi 12 marca 1942 roku.

- 1943 roku:

We wsi Bołozów koło Przemyśla  banderowcy zamordowali 11 Polaków (wg sprawozdania OUN, więc nazwa wsi może być w wersji ukraińskiej).

We wsi Bełz pow. Sokal Ukraińcy zamordowali Polaka o nazwisku Pozagórski, właściciela majątku.

W kol. Chwoszczowata pow. Sarny upowcy zamordowali 10 Polaków, którzy przyszli do swoich zagród po żywność.

W kol. Dołhe pow. Sarny Ukraińcy siekierami i widłami zamordowali 11 Polaków, w większości osoby starsze i 16-letnią dziewczynę o nazwisku Korytko. W okolicach wsi Dołhe lub Romanówka pow. Sarny prawdopodobnie 11 listopada 1943 roku: „Garboliński  Lucjan pracował na kolei, zamordowany w okolicach Dołhe. Garboliński Władysław został zamordowany podobnie jak Lucjan w okolicach Romanówki czy Dołhe. Losy pozostałych nieznane.”  (http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-r/romanowka-09.html )

We wsi Duliby pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 4-osobową rodzinę: Bolesława Bańkę z zoną Janiną orz ich 3-letniego syna i 17-letnią córkę Genowefę, którą przez 3 miesiące przechowywał Ukrainiec Sdoruk, aby szyła mundury dla UPA; zamordowali także Ukraińca. Inni: „W trakcie antypolskiej akcji z 30 sierpnia 1943 r. rodzinie Bolesława Bańka schronienia udzielił mieszkaniec wsi Wilka Dulibśka, Ołeksij Stoliaruk. W obejściu Ukraińca Polacy ukrywali się do 12 listopada 1943 r. Schowek ten został jednak odkryty przez banderowców, którzy zabili zarówno rodzinę Bańków (małżeństwo i dwoje ich dzieci), jak i ukrywającego ich Ołeksija Stoliaruka. Na cmentarzu we wsi Duliby znajduje się mogiła tego ostatniego”.  (Iwan Olchowski: Ratowali niewinnych, ryzykując własne życie. W: Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943. Lublin 2012)

W kol. Folwark /Ost-Folwark/ pow. Sarny  zamordowali co najmniej 6 Polaków, w tym 8-letnią dziewczynkę Teresę Wandę Dziekańską. „Dziekański Józef, żona Emilia z d. Werpolewska - spaleni żywcem 11.11.1943r. przez bandę "UPA" Dziekański Anastazy ~1870 został zamordowany w Folwarku przez UPA w dn.11.11.1943r. Żona i dzieci przeżyły. Dziekański Szczepan - s. Anastazego i Teofili, żona Bronisława, córeczka IN. Obie zamordowane 11.11.1943 w Folwarku.” (http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-f/folwark-09.html )

W kol. Janówka pow. Sarny zamordowali co najmniej 14 Polaków, w tym spalili żywcem 9-osobową rodzinę Stolarczyków.

We wsi Kasperowce pow. Zaleszczyki: „11.11.1943 r. został zam. Gąsowski Bolesław”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W kol. Konstantynówka pow. Sarny podczas napadu upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Mosty Wielkie pow. Żółkiew Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

W kol. Osty pow. Sarny upowcy zamordowali kilkudziesięciu Polaków, w tym 1-rocznego Ludwika Dziekańskiego.

We wsi Plebanówka pow. Trembowla zamordowano 11 osób, 6 osób poraniono, z których zmarły 3 osoby w Trembowli („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

W kol. Radzież pow. Sarny wśród kilkunastu zamordowanych Polaków była 103-letnia Joanna Pankowska oraz „Zieliński  Franciszek 11. 11. 1943 , żona IN., nauczycielka czteroklasowej szkoły w Radzieżu. Jankowski Kazimierz + 1943 (walczył w AK)”  (http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-r/radziez-09.html )

W kol. Romanówka pow. Sarny spalili 9 polskich gospodarstw i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków. „Pirzecki  IN., żona Adela, 2 dzieci. Rodzeństwo Adeli - Julian i Władysława mieli być chrzestnymi jej dziecka. Gdy pojechali do nich, zastali wszystkich zamordowanych. Zwłoki załadowali na wóz i odjechali (widziała to Mieczysława Garbolińska)”. ( http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-r/romanowka-09.html

W kol. Różyn i kol. Truskoty pow. Kowel „w drugi dzień trwającej bitwy, w czasie wycofywania się z kol. Truskoty serdeczny kolega, pełny od dzieciństwa sierota Stefan Skowron, lat 18, został ciężko ranny w nogę i prosił o pozostawienie go na polu naszego sąsiada Gnata Jufimczuka, ojca Mitki, sołtysa naszej kolonii. Po zakończonej i przegranej drugiego dnia bitwie Stach Szymczyk poszedł po Stefana. Niestety, ranny został już zamordowany, miał rozpruty brzuch, wyciągnięte wnętrzności i wydłubane oczy, ponadto był bez butów, które brat Zygmunt rozpoznał w 1944 r. u Ukraińca Lońki Oksiutycza, mieszkańca wsi Lubliniec”  (Tadeusz Kotarski: Moje tragedie, w: „Świadkowie mówią” , s. 43).

We wsi  Stryjówka pow. Zbaraż zamordowani zostali: Antochów Michał, Robak Paweł i Sokół Jan (Kubów..., jw.). Oraz: „11.11.1943 r. został zam. Paweł Nagadżyna – kościelny.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Inni: 16 listopada w nocy: „3 zabili, kilku ciężko poranionych”  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

W kol. Świętocin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali ocalałych z poprzedniej rzezi 23 Polaków – sztundystów, całe rodziny.

We wsi Wiczynie pow. Łuck zamordowali 3 Polki.

W lesie między wsią Wiczynie a wsią Woronczyn pow. Łuck zamordowali 5-osobową rodzinę: Jana Gonczarowskiego z żoną Marią oraz z 3 ich niepełnoletnich córek: Genowefą, Pelagią i Janiną.

- 1944 roku:

We wsi Białogłowy pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 3 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm ).

We wsi Bukowina pow. Zborów banderowcy zamordowali 13 Polaków: Baran Maria l. 40, jej córki: Anna l. 6 i Stefania l. 16 oraz syn Stanisław l. 12, Czapla Antoni l. 50, jego żona Anna l. 40, ich dzieci: Władysław l. 16, Józefa l. 3 i Maria l. 10, Humienny N. l. 65, Lis Adam l. 55, Maliszewski Mikołaj l. 55, Zalewska Rozalia l. 65 (Kubów..., jw.). Inni:„Tej nocy zginęło 14 osób: 11 w Bukowinie i 3 w Kamionce. Krakowiak bronił się do końca i zginął z całą rodziną. On z synem zostali zastrzeleni na podwórzu, a żona z dwiema córkami, zakłute nożami przy kiernicy koło Wuzera. Maria Baran, też zginęła z całą rodziną. Udusiła się z trójką dzieci w piwnicy spalonej stodoły. Pozostali to pojedynczo zastrzeleni w czasie ucieczki, lub złapani i zamordowani. Dzicz spaliła w czasie napadu około 100 budynków w Bukowinie i 30 w Kamionce. W większości budynków spaliły się również zwierzęta. W niedzielę przed południem, zjawili się przedstawiciele władz. Szef NKWD Kiriczenko i Przewodniczący Regionu Rozdolańskij przeszli przez wieś, obejrzeli pogorzelisko, pokiwali głowami i odjechali. Kiryczenko na pewno wiedział o planowanym napadzie na wioskę, bo wszędzie miał swoje wtyczki, natomiast Ukrainiec Rozdolańskij współpracował z UPA./.../  Końcowym aktem tej apokalipsy, był zbiorowy pogrzeb. Zamordowanych złożono do naprędce skleconych trumien, Krakowiaka z rodziną do szafy i sznur wozów w otoczeniu rodzin i sąsiadów wyruszył z Księdzem Markiewiczem pod kościół, a następnie na cmentarz. Gdy dobiegała końca żałobna ceremonia, z lasu posypały się strzały. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie; zamarło wszystkim na ustach. W pośpiechu zasypano groby, ludzie wskoczyli na wozy i galopem wrócili do wioski. Bandyci uważający się za chrześcijan, nawet martwym nie dali spokoju. Nie pozwolili dokończyć chrześcijańskiego obrządku. Nie ma wątpliwości, że poziom cywilizacyjny i kulturowy tych ludzi, nie różnił się od poziomu zastępów czerni Chmielnickiego. Był to ostatni i chyba jedyny tego rodzaju pogrzeb, na naszym cmentarzu. Później zamordowanych grzebano we wsi.” (Adolf Głowacki:  "Milno - Gontowa. Informacje zebrane od ludzi starszych - urodzonych na Podolu, wybrane z opracowań historycznych i odtworzone z pamięci". Szczecin 2009 Część 11). A. Głowacki wymienia ofiary: Czapla Anna - zam. Bukowina 144, zasztyletowana przy kiernicy z córkami Józefą i Marią; Czapla Antoni - zam. Bukowina 144; Czapla Władysław - zam. Bukowina 144; Gumiennego teść - zam. Bukowina 23; Jarmaleńko Michał - zam. Kamionka 26; Lis Adam - zam. Bukowina 34; Procyszyn Piotr - zam. Kamionka 117; Maliszewski Mikołaj - zam. Bukowina 3; Zaleska Rozalia - zam. Bukowina 62, spalona w domu.

We wsi Gaje Roztockie pow. Zborów zostali zamordowani przez banderowców: Myszka Michał, jego żona Maria oraz czworo dzieci i babcia, małżeństwo Sucheckich, 4-osobowa rodzina Świdrowych, małżeństwo Wajdów z córką. (Kubów..., jw.). Inni: „zamordowana cała 7-osobowa rodzina Myszków: mąż Michał, żona Maria, czwórka dzieci i babcia; (dane dzieci i babci NN); trzyosobowa rodzina Wajdów (rodzice z córką) zamordowana w swoim domu  oraz małżeństwo Sucheckich pomordowane siekierą we własnym domu(http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251Z rodziny Myszków cudem ocalała Aniela Myszka, córka Michała i Marii, która raniona w głowę straciła przytomność leżała pod ciałem babci. Dodać należy, że kobiety z pomordowanych rodzin przed śmiercią zostały zgwałcone”. (Edward Prus: Legenda Kresów; Wrocław 1995, s. 106 – 107; oraz „Kurier Zachodni” z 26.VI.- 2.VII. 1992).

We wsi Gontowa pow. Zborów zamordowani zostali: Miazgowska Maria l. 70, Rokoń Jan l. 55, Szeliga Bronisława (Olszewska) l. 35, Eugenia l. 35, Tekla l. 45, Zaleski Paweł (Kubów..., jw.).

We wsi Hleszczawa pow. Trembowla: „Hleszczowa. Jan Niedźwiedź żołnierz samoobrony, zamordowany przez ludobójców z OUN-UPA 11.11.1944 r” (http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/JOOMLA/wystawa/przejdz-do-wystawy.html

We wsi Jarczowce pow. Zborów zamordowany został Drewlany Kazimierz (Kubów..., jw.).

We wsi Krasnosielce pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Łówcza pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali Polaka, kowala.

We wsi Milno pow. Zborów upowcy spalili 35 gospodarstw polskich i zamordowali 50 Polaków, głównie kobiety i dzieci, gdyż mężczyźni zostali powołani do 1 Armii WP; kobietom obcinali piersi, języki, wydłubywali oczy...

We wsi Styberówka pow. Brody Ukraińcy zamordowali 3 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm )

We wsi Szybalin pow. Brzeżany obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków.

We wsi Uścieczko pow. Zaleszczyki zamordowali 85 Polaków.

We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów zamordowali 2 Polaków: małżeństwo Katarzynę Kałun lat 39 i Tomasza Kałuna lat 40. 

We wsi Zazdrość pow. Trembowla zamordowali 8 Polaków

- 1945 roku:

We wsiach Bowina i Krasiczyn pow. Przemyśl upowcy zamordowali po kilku Polaków.

We wsi Ujkowce pow. Przemyśl spalili 92 budynki i zamordowali 10 Polaków.

     W nocy z 11 na 12 listopada

- 1943 roku:

We wsi Sokole pow. Kamionka Strumiłowa: „11/12.11.1943 r. uprowadzono rolnika, Zaborniaka Józefa.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie...,jw., tom 7).  Zamordowany 12 listopada 1943 roku Józef Zaborniak, gospodarz, l. 60  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). „Zaborniak Józef, emerytowany funkcjonariusz p. p. zam. we wsi Sokole, tutejszego powiatu Kamionka Strumiłowa, uprowadzony dnia 11-12.XI.1943.” (1944, 4 stycznia – Pismo Delegatury PolKO w Kamionce Strumiłowej do Delegata RGO we Lwowie dotyczące uprowadzeń i mordów dokonywanych na Polakach w okolicy Kamionki Strumiłowej i Radziechowa. W: B. Ossol. 16721/1, k. 177).

     12 listopada

- 1942 roku:

We wsi Obórki pow. Łuck  policjanci ukraińscy przyprowadzili ze wsi Rudniki z powrotem do wsi Obórki i zamordowali – 6 młodych polskich kobiet.

- 1943 roku:

W gajówce we wsi Ruda Brodzka pow. Brody w napadzie została ciężko ranna żona gajowego Jeruszczaka i zamordowany Władysław Kustra z Brodów. Według innej wersji było to 19 listopada w Sokołówce k. Ożydłowa w pow. Brody. (L. Kulińska: Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskiej w latach 1943–1947, t. 2, s. 346, 350).

W mieście powiatowym Sarny woj. wołyńskie Ukraińcy zamordowali 4 Polki, uciekinierki z kolonii  Prurwa: Helenę Dziekańską lat 30, Bronisławę Dziekańską lat 35, Stafanię Dziekańską lat 6 i Janinę Dubicką lat 6 oraz postrzelili pracownika kolei Antoniego Wierzbickiego lat 31, który zmarł z ran 16 listopada 1943 r

- 1944 roku:

We wsi Chodaczków Wielki pow. Tarnopol w nocy banderowcy napadli na plebanię chcąc zamordować ks. Szczepana Chabło. Ten ukrył się, więc obrabowali plebani, wszystkie przedmioty załadowali na wóz księdza i zaprzęgli jego konie oraz zastrzelili jego brata Piotra i siostrę Rozalię. Mordercami byli miejscowi Ukraińcy oraz z sąsiedniej wsi Horodyszcze. „Odprawiłem za brata i siostrę cichą mszę świętą i ciała ofiar zostały złożone w mogile na cmentarzu. Głos trąby anielskiej zbudzi ich na zmartwychwstanie, aby oskarżyć zbrodniarzy przed sądem sprawiedliwego Boga” (ks. Szczepan Chabło; w: Komański..., s. 832).

We wsi Cygany pow. Borszczów zamordowali 6 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę.

W miasteczku Gwoździec pow. Kołomyja zamordowali 1 Polaka.

We wsi Jabłonica Ruska pow. Brzozów zamordowali Polaka, gajowego. „Milczanowski Franciszek gajowy Jabłonica Ruska k/Brzozowa NP Dydnia 14 XI 1944 lub 17 XI 1944 Wyszedł 12 XI 1944 r. z domu do pracy i już nie powrócił. Został zamordowany w Ropience przez UPA. Jego ciało odnaleziono 30 XII 1944 r. na terenie gromady Siedliska.” (https://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/33416974/Cz.+III+Martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+Podkarpacia+1938-49.pdf/)  

We wsi Szypowce gm. Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki „12.11.1944 r. zostało zam. 10 mieszkańców wsi NN, w tym troje dzieci.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

- 1945 roku:

We wsi Holeszów pow. Włodawa upowcy zamordowali Józefa Trofimiuka a jego gospodarstwo obrabowali.

We wsi Oleszyce pow. Lubaczów zamordowali brata Marii Mozoł. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

     13 listopada 

- 1942 roku:

W kol. Obórki pow. Łuck policjanci ukraińscy skatowali 13 mężczyzn i powiązanych popędzili do aresztu w Cumaniu, a następnie wymordowali wszystkich zastanych mieszkańców, tj. 32 Polaków, 1 Ukrainę i 1 Żydówkę. Chorych zastrzelili w domu, pozostałych pojedynczo wprowadzali do stodoły, gdzie kazano im się kłaść i strzelano w tył głowy. Wśród ofiar było 16 dzieci w wieku 1 – 14 lat. Potem policjanci załadowali na zrabowane furmanki z końmi dobytek żywy i martwy Polaków (świnie, cielęta, kury, ziemniaki, warzywa), zabrali bydło i konie. Kilku policjantów zostało do pełnienia nocnej warty. Wówczas wpadły im w ręce młode kobiety, które pojechały do Cumania odwiedzić aresztowanych mężczyzn. Zaprowadzili je do wsi Rudniki, gdzie w domu Ukraińca „spędziły upiorną noc”. 12 listopada policjanci ukraińscy przyprowadzili ze wsi Rudniki  z powrotem do wsi Obórki i zamordowali – 6 młodych polskich kobiet. Henryk Cybulski we wspomnieniach zamieszczonych w książce „Czerwone noce” podaje nieco inny przebieg wydarzeń: „Trzynastego listopada 1942 roku nastąpił pierwszy masowy mord ludności polskiej. Ofiarą tego okrucieństwa padli wszyscy bez wyjątku mieszkańcy wsi Obórki. Była to mała wioska leżąca w odległości trzydziestu kilometrów od Przebraża, zamieszkana przez kilka rodzin blisko ze sobą  spokrewnionych i noszących te same nazwiska: Domalewskich, Trusiewiczów i Szprynglów. Wieś ta, położona z dala od większych miast i dróg, stała się wymarzonym schronieniem dla tułających się Żydów i radzieckich żołnierzy zbiegłych z niemieckiej niewoli. Toteż od początku okupacji Obórki stały się stacją węzłową w drodze do lasu. Schutzmani i ich sługusy szybko wpadli na trop powiązań mieszkańców Obórek z ludźmi lasu. Jedenastego listopada pojawiła się we wsi kilkunastoosobowa grupa mężczyzn podających się za partyzantów radzieckich. Grzecznie poprosili o poczęstunek i po spożyciu posiłku ruszyli w dalszą drogę. Na odchodnym prosili, aby o ich pobycie nigdzie nie meldować - ani policji, ani ludziom z lasu. Mieszkańcom Obórek wizyta ta wydała się bardzo podejrzana. Znali przecież wszystkich Żydów, zbiegłych jeńców i partyzantów radzieckich przebywających w promieniu wielu kilometrów, ale twarze tych ludzi były im zupełnie obce. Wreszcie ustalono, że jest to pewnie jakiś oddział, który niedawno przywędrował w te strony.

Dwa dni upłynęły bez specjalnych wydarzeń. Trzeciego dnia zjechało do Obórek kilkudziesięciu schutzmanów z Kołek i Cumania. Dowodził nimi Saczkowski, vel Saczko, komendant policji w Kołkach,oraz Kiszko, komendant policji z Cumania. Aresztowali oni wszystkich mężczyzn - w sumie siedemnastu. Tylko Tadeusz Trusiewicz oraz jeden z Domalewskich zdołali zbiec do lasu. Komendant Kiszko, były nauczyciel z Czernirza, bił po kolei wszystkich aresztowanych, jednego zastrzelił na miejscu. Pozostałych szesnastu wywieziono do Cumania. We wsi pozostały tylko kobiety i dzieci. Pięć kobiet udało się do Cumania, aby dowiedzieć się czegoś o losie aresztowanych. Tymczasem piętnastego listopada znowu wpadło do wsi kilkudziesięciu schutzmanów. Polecili wszystkim zgromadzić się w mieszkaniu Franciszka Trusiewicza.

Kobiety z dziećmi - wyjaśnili - trzeba przesiedlić do większej wsi, bo tu zaczynają grasować bandy.

Kiedy w domu znalazło się około pięćdziesięciu osób, schutzmani wyprowadzili je w małych grupach do pobliskiej stodoły. Stała się ona miejscem kaźni. Tego dnia powróciły z Cumania cztery kobiety. Jedna z delegowanych, Stanisława Trusiewicz, została jeszcze w Cumaniu na kilka dni. Policjanci wyjaśnili przybyłym, że wszyscy mieszkańcy wsi zostali ze względu na ich bezpieczeństwo przesiedleni do Rudnik i że one również nie mogą pozostać w Obórkach. W Rudnikach zamknięto je w domu jednego z miejscowych gospodarzy, Ukraińca. Okoliczności towarzyszące „przesiedleniu” wydały się kobietom mocno podejrzane. Zofia i Leonarda Trusiewicz, podobnie zresztą jak Maria Lipińska i Helena Szpryngiel, już w czasie drogi do Rudnik zorientowały się w szczegółach tej operacji. Schutzmani uśmiechali się tajemniczo i nie odpowiadali na pytania dotyczące losu i miejsca pobytu pozostałych kobiet. Uwagę uwięzionych zwróciło dziwne zachowanie się gospodarza z Rudnik. Ów starszy już wiekiem Ukrainiec wyraźnie pragnął zamienić z nimi w jakiś sposób kilka słów. Wreszcie znalazł się odpowiedni moment. - Wtikajte, bo was pomordujut... - szepnął. Jednakże o ucieczce nie było mowy. Tej samej nocy zawleczono kobiety do pobliskiej stodoły... Jedyna pozostała jeszcze przy życiu mieszkanka Obórek - Stanisława Trusiewicz, zastała po powrocie tylko zgliszcza rodzinnej wsi. Nie znając losu pozostałych kobiet, udała się do Rudnik, gdzie mieszkał jej dawny znajomy, Ukrainiec. Gospodarz powitał ją z przerażeniem w oczach. - Nie możesz tu zostać ani chwili - przestrzegł ją - jeśli znajdą cię w moim domu, wymordują mi całą rodzinę... /.../  Nocą, gdy najcichsze nawet skrzypnięcie furmanki rozlegało się echem w całej okolicy, przy zachowaniu największej ostrożności Stanisława Trusiewicz została przewieziona do wsi Bogusławka i oddana pod opiekę jakiegoś gospodarza, także Ukraińca. /.../  Trudno było uwierzyć, że uciekając przed Ukraińcami znalazła opiekę u Ukraińców. A więc nie przynależność do określonej narodowości decydowała o postawie ludzi. Stanisława Trusiewicz miała się o tym jeszcze raz przekonać.”

- 1943 roku:

We wsi Wysuczka pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 4 Polaków: małżeństwo Olgę i Stanisława Sielczyńskich oraz narzeczeństwo Tadeusza Świdzyńskiego i Nadzieję Turczyńską lat 20.  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). Inni: 15 listopada 1943 roku w mieście Borszczów woj. tarnopolskie Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Tarczyńską Nadzieję l. 18 i jej narzeczonego Świdzińskiego Tadeusza l. 28 (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

- 1944 roku:

We wsi Bereściany pow. Łuck upowcy z bojówki „Hołuba” zamordowali 3-osobową rodzinę polską: 27-letnią matkę oraz 2 jej dzieci w wieku 3 i 5 lat, gdy wróciła na swoje gospodarstwo, a zwłoki spalili razem z domem.

W mieście Kopyczyńce woj. tarnopolskie Ukraińcy zamordowali Polkę, żonę Ukraińca, a następnie w listopadzie wymordowali dalszych 10 Polaków.

We wsi Lesieczniki pow. Zaleszczyki zamordowali 2 Polaków.

We wsi Lisowce pow. Zaleszczyki: „13.11.1944 r. zostały zamordowane 2 osoby NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Prof. L. Jankiewicz podaje także, że w tej wsi: „13.11.1944 r. zostało zamordowanych dwu pracowników sowchozu Polaków NN”.; oraz: „W folwarku Kozia Góra zostało zabitych kilku Polaków (5?) data nie znana.”

We wsi Panasówka pow. Zborów w walce z UPA poległo 3 harcerzy z samoobrony miasta Załoźce. (Edward Prus: Legenda Kresów; Wrocław 1995, s. 60- 76). Inni podają, że zginęło 9 Polaków i podają datę 15 listopada 1944 r. (Komański,,,. s.491) 

We wsi Zatwarnica pow. Lesko  upowcy zamordowali 8 Polaków (rodziny Domańskich i Marszałków) i 1 Ukraińca. Wikipedia podaje: „13 sierpnia 1944 r. oddział UPA uderzył po raz pierwszy na posterunek milicji w Zatwarnicy. 13 listopada 1944 r., sotnia UPA zamordowała 8 Polaków i powiesiła jednego Ukraińca oskarżonego o „zdradę narodu ukraińskiego”. W 1946 r. wieś została kompletnie spalona przez sotnię Bira.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zatwarnica). Oraz: Pierwszy napad UPA na niego miał miejsce w listopadzie 1944 r. Zginał wówczas komendant posterunku Stanisław Śliwa. Wkrótce w pobliżu zginęli inni milicjanci. Na terenie przyległym do cmentarza w roku 1974 ustawiono pamiątkowy obelisk z nazwiskami zabitych milicjantów. Byli to Stanisław Śliwa (s. Piotra), Stanisław Śliwa (s. Marcina), Franciszek Borgosz, Jan Maciejewski, Mieczysław Radwański oraz Józef Leszczyszyn. Obelisk ufundowano w 30 rocznicę powstania MO i SB. Ponieważ na obelisku znajduje się napis, iż w/w polegli podczas utrwalania władzy ludowej, w roku 2019 wydano nakaz usunięcia obelisku (Ustawa dekomunizacyjna). Prawdopodobnie zostanie zmieniony napis a sam obelisk i nazwiska pozostaną, chyba, że zamierzeniem jest m.in. tuszowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.” (http://www.twojebieszczady.net/zatwarnica.php ).

We wsi Żeżawa pow. Zaleszczyki: „13.11.1944 r. zostali zam. przez UPA: Niechajewicz Jan, rolnik;  Polka NN, nauczycielka i jej matka. Pięciu Ukraińców za to, że pomagali Polakom” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

     14 listopada 

- 1942 roku:

We wsi Cumań pow. Łuck policjanci ukraińscy zastrzelili 13 Polaków, mieszkańców kol. Obórki, aresztowanych 11 listopada. Łącznie w ciągu 3 dni policjanci ukraińscy zamordowali we wsi Obórki 51 Polaków, 1 Ukrainkę i 1 Żydówkę.

We wsi Kąty pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali Władysława Giżyckiego.

W miasteczku Śniatyn woj. stanisławowskie oraz w miejscowości Załucze n. Czeremoszem pow. Śniatyn policjanci ukraińscy oraz gestapo na skutek donosów policjantów ukraińskich  dokonali masowych aresztowań inteligencji polskiej; akcja trwała od 6 listopada. Lekarza weterynarii w więzieniu zastrzelił gestapowiec – Ukrainiec Roman Zadurowicz; większość aresztowanych zginęła w obozach koncentracyjnych, w tym na Majdanku proboszcz ks. Leopold Kaściński oraz leśnik Stanisław Dudrak. Zamordowany został nauczyciel Jan Pawliszyn oraz jego brat, także nauczyciel.  

- 1943 roku:

We wsi Telatyn pow. Tomaszów Lubelski: „14.11.1943 r. został zam. przez upowców Kosuń Stanisław ps. „Gryf” żołn. AK.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

- 1944 roku:

We wsi Zagórze pow. Zborów upowcy po torturach zamordowali Władysława Gaździckiego „Puchacza”. E. Prus podaje datę 11 listopada: „W przeddzień wymarszu do Panasówki /.../ został pojmany przez banderowców w trakcie wykonywania zadania wywiadowczego druh Władysław Gaździcki „Puchacz”. /.../ Owinęli go szczelnie drutem kolczastym niby snop słomy i tak zdrutowanego rzucili nago na rozmokłą ziemię przesiąkniętą pomyjami i gnojówką. /.../ Tu miejscowa czerniawa asystująca zbirom z UPA, zatłukła druha „Puchacza” kołkami wyrwanymi z płotu. ” (Edward Prus: Legenda Kresów, Wrocław 2005, s. 54 - 55).

- 1945 roku:

We wsi Zboiska pow. Sanok miejscowi banderowcy uprowadzili i zamordowali Władysława Leszczyńskiego, pracownika majątku.

- 1946 roku:

We wsi Łuczyce pow. Przemyśl: „14 listopada 1946 r., na skutek powiadomienia strażnicy, że w Łuczycach banderowcy rabują ludność, wysłano 18 żołnierzy. Wskutek ok. 1,5 godzinnej walki zginął strz. Bolesław Mikołajczyk oraz jeden banderowiec.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 184 - 185).

We wsi Młodowice pow. Przemyśl: „14 listopada o godz. 19.00 w Młodowicach nieznani sprawcy zabili Marię i jej ojca Stefana Antonich.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 185).

We wsi Waręż pow. Hrubieszów: „14.11.1946 r. zostali zam. przez UPA: Burka Paweł i Zapał Piotr.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). 

   W nocy z 14 na 15 listopada

- 1943 roku:

W miasteczku Barysz pow. Buczacz: „14/15.11.1943 r. został zam. Drozdowski Stanisław” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).  Inni: „Uprowadzony w nocy kierownik szkoły, Drozdowski,  z Barycza – Mazury w Czortkowskim oraz rolniczka Maria Stasiów. Ciał ich nie odnaleziono.”  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). 

We wsi Plebanówka  pow. Trembowla: „14/15.11.1943 r. został zamordowany Malinowski Władysław, szofer straży pożarnej w Trembowli”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

     15 listopada 

- 1943 roku:

W powiatowym mieście Borszczów woj. tarnopolskie Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Tarczyńską Nadzieję l. 18 i jej narzeczonego Świdzińskiego Tadeusza l. 28 (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Gaje Smoleńskie pow. Brody został uprowadzony i zamordowany w leśniczówce Hutniakowska  leśniczy Gwidon Prohazka; znalezione ciało miało ucięty język, wydłubane oczy, połamane palce u rąk. Został pochowany na cmentarzu w Brodach. „26 listopada 1943. Tamtego piątku była u nas pani Pruchaska i mówi, że partyzanci zabrali jej męża, który był leśniczym na Bezodni. Ona chodziła na żandarmerię. Prosiła żandarmów, żeby pojechali z nią szukać męża, I nic nie znaleźli, tylko w biurku w szufladzie znalazła wszystkie dokumenty męża. Z tego można wnioskować, że jeszcze żyje.” (Danuta Krystyna Danyluk – Żabska: „Dzienniczki Danusi”; w:  http://www.brodzianie.pl/pdf/danusia.pdf ).  Inni:  Nocą z 15 na 16 listopada 1943 r. z gajówki Hutniakowa pow.Złoczów uprowadzono gajowego Ukraińca Łuckowa oraz leśniczego Gwido Prochaskę. Prochaska przepadł, zaś Łucków wrócił „rzekomo silnie pobity”. Lekarz w Podkamieniu nie stwierdził u niego „żadnych obrażeń”. 

W przysiółku Gniła należącym do wsi Kopań pow. Przemyślany zamordowany został Zacharko Józef, lat 15. ( Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 273 – 274).

We wsi Huta Pieniacka pow. Brody 15 XI 1943 został zwabiony podstępnie przez kolegę gajowego- Ukraińca do leśniczówki Hutniakowa w Hucie Pieniackiej w celu złożenia wyjaśnień pożaru gajówki gajowy Stanisław Mendelski lat 43 i stąd nigdy nie wrócił, ciała nie odnaleziono  (Edward Orłowski..., jw.). Inni: 18 listopada 1943 r. w Hutniakowej pow. Zbaraż (?) uprowadzono gajowego Medelskiego. Kilka dni wcześniej spalono jego mieszkanie służbowe.

We wsi Isypowce  gm. Cebrów pow. Tarnopol: „15.11.1943 r. zamordowano jednego Polaka NN. Przez pomyłkę zamordowali Ukraińcy także jednego Ukraińca”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Zabity J. Czarnuszka  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). 

We wsi Kokutkowce pow. Tarnopol banderowcy zamordowali 5 Polaków i 2 Ukraińców. „Kokutkowce wieś w obecnym powiecie zborowskim, przed II WŚ należała do powiatu tarnopolskiego. Zamieszkała w większości przez Polaków. W 1908 roku kosztem parafian i Franciszka Sakowicza został wybudowany murowany kościół p.w. św. Maryi, który obecnie stanowi ruinę. Z dawnych czasów zachował się nieduży, polski cmentarz, który ma niespotykany urok. Znajduje się na wzgórzu w zagajniku zaraz po lewej stronie od głównej bramy wejściowej. Wśród starych nagrobków odszukaliśmy i oczyściliśmy nieobco brzmiące nazwiska: Laskowski, Kazik, Kołtowski, Krzemień, Stopyra, Świrski, Szary… Na szczególną uwagę zasługuje zbiorowa mogiła pięciu Polaków zamordowanych w dniu 15 listopada 1943 roku przez banderowców i wyryte w drewnianej desce nazwiska: Szary Wawrzyniec, Migała Jan, Nowak Andrzej, Świrski Władysław, Switłyk Dymitr. Zbiorowa mogiła Polaków została oczyszczona, odmalowano napisy oraz złożono kwiaty, których fundatorem była Czesława Józwa (córka Andrzeja Nowaka) – mieszkanka Chróściny.” (Cmentarze w Iwanówce, Hleszczawie i Kokutkowcach ocalone od zapomnienia; 09.10.2016; w:  http://www.studiowschod.pl/cmentarze-w-iwanowce-hleszczawie-i-kokutkowcach-ocalone-od-zapomnienia ).

We wsi Kowalówka pow. Buczacz zostali zamordowani przez banderowców: proboszcz ks. Bieńko Piotr i ks. Perucki Leon. (Władysław Kubów: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003). Inni (Komański..., s. 158): zostali aresztowani w wyniku donosu policji ukraińskiej 17 września 1943 roku razem z innymi 15 Polakami i zginęli w więzieniu (ks. Bieńko zmarł na tyfus, ks. Perucki został rozstrzelany).

We wsi Maksymówka pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali Polaka o nazwisku Popiel, weterynarza.

We wsi Staje pow. Tomaszów Lubelski miejscowi Ukraińcy zamordowali kilkudziesięciu Polaków; ustalono dane 9 ofiar; rannych dobijali siekierami i kołkami..

We wsi Szack pow. Luboml upowcy spalili polską kobietę i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Sypowce gm. Jankowce pow. Tarnopol: „15.11.1943 r. został zabity Czarnuszka J. – gospodarz”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Być może chodzi o wieś Isypowce.  

We wsi Ulaniki II pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

W mieście Włodzimierz Wołyński na peryferiach upowcy zarżnęli nożami Józefę Uleryk z 9-letnim synem Mieczysławem; jej męża zamordowali podczas rzezi Dominopola.

W liście z 15 listopada 1943 roku greckokatolicki metropolita arcybiskup Andrzej Szeptycki pisał do lwowskiego arcybiskupa rzymskokatolickiego Bolesława Twardowskiego, w odpowiedzi na jego wcześniejszą prośbę o apel do swoich wiernych o powstrzymanie mordów na ludności polskiej, że dokonują ich partyzanci sowieccy i bandy żydowskie.

- 1944 roku:

We wsi Kotkorz pow. Złoczów upowcy zamordowali 3 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Łówcza pow. Lubaczów zamordowali Józefa Kornogę lat 34. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Tuczna pow. Przemyślany: „Górski, lat 22, zabity w obronie domu.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 146).

- 1945 roku:

We wsi Markowce pow. Sanok Ukraińcy zamordowali Jakuba Ambickiego a jego syna ciężko poranili.

We wsi Prusiek pow. Sanok upowcy obrabowali i postrzelili 5-osobową rodzinę Ziembickich, która zmarła po kilku godzinach z upływu krwi, gdyż nie miał kto im pomóc. Inni: „Jesień 1945 - oddział UPA z sotni Chrina dokonuje mordu na rodzinie Ziembickich. Giną dwaj bracia Jan i Tadeusz Ziembiccy, ich matka, siostra i 6-letni brat zostają ranni. Ojciec rodziny ratuje się ucieczką.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prusiek).  „Maj 1946 - żołnierz polski, chor. Stanisław Książek z 34 Pułku Piechoty stacjonującego w Sanoku, w tym czasie najprawdopodobniej należący już do Samodzielnego Batalionu NSZ Antoniego Żubryda, zastrzelił mieszkańca Prusieka narodowości ukraińskiej, posądzonego o nasłanie band UPA na rodzinę Ziembickich.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prusiek ).

Na drodze ze wsi Prusiek do Zahutynia pow. Sanok zastrzelili Bronisława Sokoła.

- 1946 roku:

We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów upowcy uprowadzili Julię Nierobę, która zaginęła bez wieści.

     W nocy z 15 na 16 listopada

- 1945 roku:  

We wsi Pikulice pow. Przemyśl Ukraińcy pobili i wrzucili żywcem do płonącej stodoły 4 Polaków, w tym 23-letnią Anielę Siedlecką. Zginął też ppor. Józef Sekuła, dowódca kompanii 26 pp. 9 DP.  Akcja odbyła się na rozkaz "Konyka". "Burłaka" tak ją opisuje: "Paliliśmy za porządkiem, ludzi strzelaliśmy". Według banderowców w walce zginęło 28 Polaków oraz wielu raniono. Po stronie UPA zginęło 2 banderowców: "Bodio" i "Kruk".

     16 listopada 

- 1943 roku:

W kolonii Bielczakowska pow. Kostopol: „Tragicznym okresem dla tamtejszych Polaków okazał się 16.11.1943 r. kiedy to zjawiły się tam wycofujące się za Słucz banderowskie watahy, rozbite przez polską i radziecką partyzantkę w bitwie pod Hutą Starą i Moczulanką, po nieudanym zamiarze likwidacji skupionej na Zasłuczu ludności polskiej. Po drodze Ukraińcy grabili i mordowali Polaków oraz palili zabudowania. W tym czasie zginęło w Bielczakowskiej z rąk Ukraińców co najmniej 17 osób narodowości polskiej. Ocalała ludność, częściowo rozproszona po rodzinach i znajomych w rejonie Huty Starej i Moczulanki, przetrwała tam w trudnych warunkach ciągłego zagrożenia do lipca 1945 r., kiedy to razem z pozostałą ludnością z Zasłucza ewakuowała się w większości na Dolny Śląsk. Obecnie kol. Bielczakowska nie istnieje nawet z nazwy. Pozostała w pobliżu tylko ukraińska wieś Bielczaki nad Słuczą.” (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-b/bielczakowska-03.html ).

We wsi Czahary Zbaraskie pow. Zbaraż: „W Czaharach Zbaraskich, pow. Zbaraż 16 listopada 1943 r., około godz. 20-tej zostali zamordowani przez banderowców następujący Polacy: 1. Mieczysław Kopiec, 2. Kazimierz Słonecki (ur. w 1914 r.), 3. Teofil Mazurkiewicz. W domu  Słoneckiego banderowcy wyrąbali drzwi wejściowe i zastrzelili go w momencie, gdy próbował uciec przez okno. Dwaj pozostali mężczyźni zostali zamordowani w swoich domach, a przed śmiercią  byli torturowani. Zapewne córki Kazimierza Słoneckiego – Anna, ur. w 1930 r. i  Renia ur. w 1932 r. – mogłyby dużo więcej powiedzieć na ten temat. Szkoda, że milczą. Mieszkają we wsi Gierczyn, poczta Rębiszów, woj. zielonogórskie.” (Józef  Jarowicki; w: http://www.wbc.poznan.pl/Content/8319/Biuletyn%20nr51%202002.03.pdf). „Witam, z opowiadań ciotki Anny i Reni, która niestety zmarła w ub. roku wiem, że Kazimierza - ich ojca zastrzelili banderowcy, kiedy skakał z dachu, ukrył się na strychu. Tej nocy zabito także Mieczysława - męża babci a brata ciotki Stefanii. Część mężczyzn ukryła się w lesie. Ciotkę Stefanię poturbowali okrutnie a córki, wtedy małe dziewczynki, jedna ukryła się pod łóżkiem, druga za piecem. Po wszystkim wyszły na zewnątrz szukać ojca i męża…Noc była jasna z wielkim księżycem, Kazimierz leżał rozstrzelany. Ciota Anna do tej pory bardzo to przeżywa, nie dziwię się, że nie chce o tym rozmawiać z nikim.” (Elżbieta, 2 stycznia 2017; w: https://kresy24.pl/szukam-rodzin-czahar-zbaraskich-maksymowki/). Oraz: „16.11.1943 r. zostali zam.: Sokół Jan l. 18; Antochów i.n. l. 50.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7)

We wsi Huta Stara pow. Kostopol podczas napadu około 1200 upowców i tzw. „sekirnykiw” (siekierników) czyli chłopów ukraińskich uzbrojonych w siekiery, widły, kosy itp. zginęło kilkanaście osób polskiej ludności cywilnej, 5 partyzantów AK oraz około 100 napastników.

We wsi Ksawerówka pow. Stanisławów: „W dniu 16 listopada 1943 r. nacjonaliści ukraińscy w Ksawerówce podpalili dom rodziny Piwowarczyków. W płomieniach zginęli: Maria Piwowarczyk, jej córki – Wanda Kazimiera i Urszula oraz syn Ryszard. Mąż Marii – Józef został przez napastników postrzelony z broni palnej, niemniej zdołał uciec z miejsca zdarzenia” (IPN Wrocław: „Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”). Siekierka, Komański i Rózański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw.

We wsi Maksymówka pow. Zbaraż: „16.11.1943 r. został zam. lekarz dr Antoni Szczepankiewicz z żoną.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).  

W kol. Miedzików pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 3 Polaków ze wsi Nyry idących do Zasmyk: Eleonorę Grabarczyk oraz 16-letnią Józefę Dymek i jej 17-letniego brata Wacława.

W kol. Moczulanka pow. Kostopol zamordowali 3 Polaków.

W mieście Sarny woj. wołyńskie zmarł 31-letni Polak postrzelony przez Ukraińców.

We wsi Stryjówka pow. Zbaraż: „Dnia 16 listopada liczna banda uzbrojonych napadła na wieś Stryjówkę i Czahary [pow. Zbaraż]. W Stryjówce zamordowano Jana Sokoła, Pawła Robaka i Antochowa. Ciężko raniono Marcina Koniuka, N. Szarą i Niedziałłową z dzieckiem.” (1943, 27 listopad – Pismo PolKO w Tarnopolu do RGO w Krakowie dotyczące napadów ukraińskich na ludność polską. W: B. Ossol. 16721/2, s. 41).

- 1944 roku:

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali Polaka, dowódcę miejscowego plutonu AK.

We wsi Krasnosielce pow. Złoczów zamordowany został Józef Zuliński pochodzący ze wsi Czyżów.

We wsi Perepelniki pow. Zborów upowcy zabili 3 Polaków: 1 zamordowali, 2 zginęło w walce.

We wsi Podlipce pow. Złoczów zamordowali 1 Polaka. 

We wsi Ropienka pow. Lesko: „16.11.44 r. został zamordowany Jan Maur (Mazur?) z żoną i ich 3 dzieci.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Schodnica pow. Drohobycz zamordowali Andrzeja Kowala.

We wsi Snowicz pow. Złoczów zamordowali Jana Żulińskiego.

We wsi Terebin pow. Hrubieszów zamordowali małżeństwo: Katarzynę i Jakuba Szulgaczów.

We wsi Zahoczewie pow. Lesko zamordowali 1 Polaka i 1 Ukraińca.

- 1945 roku:

W miasteczku Lubaczów woj. rzeszowskie upowcy zamordowali 4 Polaków, milicjantów.

We wsi Oleszyce pow. Lubaczów zamordowali żołnierza 7 pp. szer. Jana Labochę. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

     W nocy z 16 na 17 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Potok pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 3 Polaków

- 1944 roku:

We wsi Miklaszów pow. Lwów upowcy zamordowali 14 Polaków, w tym dziewczynki lat 3, 12, 13, 14 i 18; oraz 5 Ukraińców i 1 Rosjanina.

- 1946 roku:

W miasteczku Dynów pow. Brzozów upowcy zamordowali 3 Polaków oraz ograbili aptekę, magazyny i sklepy.

     17 listopada

- 1941 roku:

We wsi Chłopówka pow. Kopyczyńce zostali zamordowani przez OUN-owców Kaliński Władysław l. 25 i Magiś Michał l. 17 - pochodzący z Chorostkowa  (Kubów..., jw.).

- 1943 roku:

W kol. Strzelecka pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali Agatę Hojarską, uciekinierkę z kol. Żurawiec pow. Horochów.

- 1944 roku:

We wsi Hołhocze pow. Podhajce banderowcy zamordowali 2 Polaków; ci sami oprawcy  za 10 dni zamordują rodziny tych Polaków. Inni: zamordowani zostali: Siekierka Jan i jego sąsiad (Kubów..., jw.).

We wsi Nowosiółka Biskupia pow. Borszczów zamordowali ponad 40 Polaków; 10 w szkole, pozostałych nad rzeką Zbrucz, w tym księdza Józefa Turkiewicza oraz kierownika szkoły podstawowej Mieczysława Wierzbickiego, którego związali drutem i utopili w Zbruczu. (Kubów..., jw.). „Większość z nich poprowadzili nad rzekę Zbrucz i tam w bestialski sposób mordowali, wrzucając swe ofiary do rzeki. Podobny los spotkał naszego ojca, następnego dnia znalazłyśmy z matką jego zwłoki nad brzegiem rzeki. Miał ręce związane drutem kolczastym, a głowę i plecy porąbane ostrym narzędziem. /.../ Z nazwisk ofiar zapamiętałam nazwisko młodej nauczycielki, Marii Myczkowskiej, która uczyła razem z moimi rodzicami, a pochodziła ze wsi Germakówka”. (Alina Urban z d. Wierzbicka, ur. 22.07.1926; w: Komański..., s. 549).

We wsi Ropienka pow. Lesko zamordowany został przez upowców Milczanowski Franciszek, gajowy (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ). Siekierka podaje na s. 401, że w tym dniu zamordowany został Gruszecki Michał.

We wsi Ruzdwiany pow. Trembowla upowcy zamordowali 3 Polki: na drodze do Strusowa 23-letnią Stanisławę Koncur i 25-letnią Leontynę Wołowicz oraz we własnym domu 25-letnią Julię Koncur.

- 1945 roku:

We wsi Żohatyn pow. Dobromil pow. Przemyśl podczas palenia wsi po wysiedleniu Ukraińców upowcy zamordowali 8 Polaków, w tym młynarza.

     18 listopada 

- 1941 roku:

We wsi Chłopówka  pow. Kopyczyńce Ukraińcy uprowadzili z wiejskiego zebrania 9 Polaków, w tym dwóch chłopców 17-letnich. Wszyscy zaginęli bez wieści. Inni: :zostali zamordowani przez OUN-owców: Domaradzki Marian l. 58, Domaradzka Anna l. 54, Gaweł (Jaworska) Bronisława l. 39, Pitura Barbara l. 42, Sidor Maria l. 39, jej syn Józef l. 17  (Kubów..., jw.).

- 1942 roku:

W miasteczku Kazimierz Dolny żandarmi niemieccy oraz esesmani i policjanci ukraińscy zamordowali na terenie gminy Kazimierz Dolny 17 Polaków oraz kilkudziesięciu aresztowali, którzy zginęli potem w obozach koncentracyjnych.

W miejscowości Parchatka pow. Puławy policjanci i esesmani ukraińscy zamordowali 28 Polaków oraz aresztowali i wysłali do Auschwitz 25 Polaków, z których tylko 5 wróciło po wojnie.

- 1943 roku:

W mieście Łuck woj. wołyńskie na przedmieściu Krasne upowcy zamordowali 16 Polaków, w tym 6 osób znajomych ks. biskupa Adolfa Szelążka, nad którymi pastwili się.

W  mieście Równe woj. wołyńskie Ukraińcy z Kripo oraz gestapowcy rozstrzelali na przedmieściu Cegielnia 160 więźniów, a wśród nich ponad 100 członków konspiracji AK, aresztowanych przez policjantów ukraińskich. Rozstrzeliwania trwały także w innych dniach. 

We wsi Sokołówka pow. Złoczów: „W Sokołówce (pow. Złoczów, woj. tarnopolskie) kilkunastu leśniczych 18 listopada 1943 r. przez kilkanaście godzin odpierało atak UPA. W walce zginął gajowy i jeden z urzędników nadleśnictwa, napastnicy również mieli kilku zabitych i w końcu odstąpili.” (http://www.nawolyniu.pl/wspomnienia/lesnicy.htm ; Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 13-14 z 1991 roku).  Inni: 18 listopada 1943 r. doszło do napadu na nadleśnictwo w Sokołówce pow. Złoczów. Atak rozpoczął się ok. godz. 15. Doszło do frontalnej walki, która trwała do godz. 24.00, a według innej wersji do rana. Piętnastu Polaków uzbrojonych w strzelby i karabiny stawiło opór. W walce zginął gajowy i jeden z urzędników, ale też kilku (być może aż dziesięciu) napastników. Ok. północy doszło do zawieszenia broni. W zamian za wypuszczenie dwóch zakładników — kobiety i dziecka (według innej wersji zakładników było pięcioro) — pozwolono Ukraińcom pozbierać zabitych i rannych. Spalono stodołę oraz stajnię z czterema końmi, siedmioma krowami i dwoma świniami.

- 1944 roku:

We wsi Chłopówka pow. Kopyczyńce upowcy uprowadzili 9 Polaków, którzy zaginęli bez wieści, w tym 4 kobiety i dwóch 18-letnich chłopców. „Zobaczyłam na furmance moją mamę, brata i wujka Mariana lat 58, jego żonę Annę lat 54 oraz Gaweł Bronisławę lat 39, Piturę Marię lat 42” (Czesława Walkowicz z d. Sidor; w: „Nasz Dziennik” – „Dodatek Historyczny IPN” 2/2009 z 27 lutego 2009). W 1976 roku, podczas odwiedzin swojej wioski na Ukrainie, jeden z Ukraińców, mąż Polki, powiedział jej: „A twojej mamie żywcem wyrwali język”, pokazał przy tym ruchem ręki, jak to miało wyglądać. W tym momencie już bardzo się bałam i zaraz powiedziałam do niego: „Po co mi ty to mówisz, to było dawno, ja nie po to przyjechałam”. Wtedy jeszcze on powiedział na koniec: „A Józka waszego to kołkiem przybito żywcem do ziemi, przez brzuch”. 

We wsi Myszków pow. Zaleszczyki: „18.11.1944 r. zostali zamordowani Bajrak Piotr i Borejko Maria.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Procisne pow. Lesko (Bieszczady) upowcy zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4 milicjantów.

W nadleśnictwie Sieniawa Mołodycz-Chrapy został zamordowany przez UPA gajowy Henryk Węglarz (Wąglarz ?), żołnierz AK. (Edward Orłowski..., jw.).

- 1946 roku: 

We wsi Wańkowa pow. Lesko upowcy zamordowali Stanisława Dużyka.

     19 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż: „19.11.1943 r. zostały zamordowane następujące osoby: 1. Chemij Andrzej; 2. Mazur Stefan; 3. Mandryka Mikołaj; 4. Pawluk Franciszek 5. Rybak i.n.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Inni: 18 listopada 1943 roku zamordowanych zostało 10 Polaków  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). „Dnia 18.XI. w nocy banda zamordowała w Klimkowcach [???] 10 Polaków.” (1943, 27 listopad – Pismo PolKO w Tarnopolu do RGO w Krakowie dotyczące napadów ukraińskich na ludność polską. W: B. Ossol. 16721/2, s. 41).

W mieście Równe woj. wołyńskie policjant ukraiński zabił 64-letniego Anastazego Pawełkę.

W osadzie Żytyń pow. Równe Ukraińcy zamordowali 21-letniego Jerzego Kałużę.

- 1944 roku:

Koło wsi Dwernik pow. Lesko zostali zamordowani przez UPA:  Franciszek Borgosza, Jan Maciejowski, Mieczysław Radwański, Aniela Radwańska, Stefania Wiśniowska, kobiety były mieszkankami Seredniego a mężczyźni funkcjonariuszami MO. Janina Dąbek podaje, że „po zakończeniu wojny” zginęło troje Polaków: Aniela Radwańska, jej syn Mieczysław oraz Stefania Wiśniewska. Wybrali się oni na poszukiwanie skradzionych im krów, jednak bez efektu. Wracając do Seredniego Małego, podczas przekraczania Sanu wpadli w zasadzkę UPA. Ciał kobiet nie odnaleziono. Uratowała się tylko Helena Skowrońska, ranna w rękę. Następnie J. Dąbek pisze: „Mieszkający w Dwerniku nad Sanem Józef Radwański został z żoną i dwojgiem dzieci uprowadzony i powieszony w lesie. Ciała ich znaleźli grzybiarze.” W książce Artura Baty  Bieszczady w ogniu na stronie 107 znajduje się kserokopia dokumentu „Zaświadczenie” datowane „Lesko, dnia 19.6.1946r.”, który stwierdza, że milicjant posterunku MO w Zatwarnicy Mieczysław Radwański „zabity został przez banderowców w dniu 19.11.1944r.” wraz z trzema innymi milicjantami w zasadzce na szosie między Procisnem a Dwernikiem. O ofiarach cywilnych nie ma wzmianki. (Stanisław Żurek: UPA w Bieszczadach, wyd. II. Wrocław 2010, s. 46).

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż banderowcy zamordowali 9 Polaków.

- 1945 roku: 

W leśniczówce Kuzie we wsi Stara Bircza pow. Przemyśl został zamordowany przez UPA leśniczy NN lat 26.   (https://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/33416974/Cz.+III+Martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+Podkarpacia+1938-49.pdf/).   

We wsi Sielnica pow. Przemyśl spalili 19 domów i zamordowali 16-letniego Polaka.

- 1946 roku:

We wsi Rakowa pow. Sanok upowcy zamordowali Ludwika Kroka.

     W nocy z 19 na 20 listopada

- 1945 roku:

We wsi Łukawica pow. Lesko zamordowali 3 polskich kolejarzy, ograbili wagony i zniszczyli je oraz uszkodzili tory kolejowe.

     20 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Plebanówka pow. Trembowla: „20.11.1943 r. został zam. Sypniewicz i.n., młynarz (ranni: Maria i Tekla Brodiak, Onufry Matkowski, Michał Tarka)”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

- 1944 roku:

We wsi Hińkowce pow. Zaleszczyki schwytanego Sławomira Linkiewicza przez dwa tygodnie banderowcy przetrzymywali w piwnicy, gdzie był bity i torturowany. Zwłoki miały m.in. wydłubane oczy, całe ciało było zmasakrowane.

We wsi Hnidawa pow. Zborów upowcy zamordowali nie mniej niż 21 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm ). Patrz też: 26 listopada 1944 roku..

We wsi Koszyłowce pow. Zaleszczyki: „20.11.1944 r. uprowadzono i zamordowano nauczyciela Wolańskiego i.n.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Krasiczyn pow. Przemyśl banderowcy zamordowali milicjanta Władysława Dobrowolskiego, lat 21.

We wsi Ratyszcze pow. Zborów zamordowali 10 Polaków, w tym Marię Grad z 3 jej dzieci.

We wsi Sorocko pow. Trembowla upowcy ciężko poranili Józefa Kobyluka, który zmarł.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali Wojciecha Gancarza (lub Garncarza) lat 70. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Touste pow. Skałat banderowcy spalili 15 gospodarstw polskich i zamordowali 19 Polaków: 12 we wsi, w tym matkę z 6 dzieci (ojca, Bronisława Sachadynę, powołano do WP), oraz 7 Polaków z posterunku „IB”, a także Rosjanina, dowódcę posterunku.

We wsi Zaleska Wola pow. Jarosław upowcy zamordowali Annę Jakubowicz.

- 1945 roku:

We wsi Orły pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali Kazimiera Pycia.  

We wsi Ropienka pow. Lesko zostali zastrzeleni przez UPA: Horbowy Tadeusz i Horbowy Władysław. Inni: W dniu 29.XI.1946 r. banda UPA dokonała napadu na gr. Wańkowa pow. Lesko, gdzie zamordowano 2 osoby – Horbowego Władysława i jego syna Tadeusza.”  (Prus..., s. 289; Operacja „Wisła”).

   W nocy z 20 na 21 listopada

- 1943 roku:

We wsi Semenów pow. Trembowla: „20/21.11.1943 r. został zamordowany jeden Polak, NN”.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7)

     21 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Cygany pow. Borszczów zostali „zamordowani rolnicy: Piotr Karwacki, Andrzej Radoł, Maria Bednar” („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Czesławice pow. Puławy policjanci ukraińscy z Niemcami zamordowali 12 Polaków (9 z Czesławic i 3 kobiety ze wsi Dąbrowa Cynkowska; łącznie 6 kobiet, w tym dwie 16-letnie).

We wsi Malechów pow. Lwów na skutek donosu Ukraińców aresztowanych zostało 11 Polaków, z których 10 zostało zamordowanych: ks. proboszcz Władysław Sarna, wikary, 2 siostry zakonne, 2 kobiety, radiooperator AK, podoficer AK i organista.  „Na plebanii w Malechowie działała tajna radiostacja Komendy Obszaru Lwów Armii Krajowej. 21(27).11.1943 aresztowany przez Niemców, na podstawie donosu ukraińskiego, wraz z wikariuszem, ks. Bolesławem Józefem Mrozem, i czterema siostrami zakonnymi. Podczas przeszukania Niemcy wykryli nie tylko radiostację, anteny ale i ukrywaną broń. Na miejscu pobity i związany drutem kolczastym. Więziony we Lwowie w więzieniu przy ul. Łąckiego. Prawd. rozstrzelany/zamordowany wraz z 9 innymi więźniami, prawd. w piaskowni na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie” (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr2402.htm ). 

- 1944 roku:

We wsi Kupczyńce pow. Tarnopol zamordowali 9-osobową rodzinę polską: 53-letniego Kazimierza Poprowskiego, 47-letnią żonę Pelagię, synów: 5-letniego Dawida, 8-letniego Włodzimierza, 10-letniego Jana i 16-letniego Mikołaja, córki: 1-roczną Marię, 6-letnią Anastazję i 14-letnią Olgę.

We wsi Sorocko pow. Trembowla w potyczce z UPA zginął członek IB z Sorocka  Józef Kobyluk.

- 1945 roku:

We wsi Dachnów pow. Lubaczów sotnia M-l uderzyła na stacjonujące pododdziały 3 DP. Wieś spłonęła w 70%. Zginął jeden upowiec. Po stronie polskiej, według danych ukraińskich, poległo pięciu żołnierzy.

W mieście Jarosław na cmentarzu komunalnym znajduje się mogiła żołnierzy WP., którzy zginęli z rąk UPA:  Baliński Stanisław ur. 1926; Sochort Tadeusz ur. 1926 (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ). 

We wsi Łukawica pow. Lubaczów zamordowali kpr. WP Stanisława Marciniaka lat 27. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Nowy Dzików pow. Lubaczów upowcy zamordowali 1 Polaka.

- 1946 roku:

We wsi Żuków pow. Włodawa upowcy zamordowali 5 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę: Jana i Marię Czuj z 14-letnią córką oraz 1 milicjanta.

     22 listopada 

- 1942 roku:

We wsi Zbędowice pow. Puławy żandarmi niemieccy oraz esesmani ukraińscy rozstrzelali w wąwozie 88 Polaków, w tym kobiety i dzieci. Rannych dobijali Ukraińcy pojedynczymi strzałami z broni krótkiej. Następnie spalili całą wieś.

- 1943 roku:

W leśniczówce Rąbana nadleśnictwa Podkamień pow. Brody: 22 listopada 1943 r.  zaginął praktykant leśnictwa Tadeusz Żelazny, żołnierz AK. Po paru dniach jego zwłoki znaleziono w pobliżu leśniczówki. Komański..., s. 84 podaje, że leśniczy Grzegorz /Jerzy/ Żelazny, ur. 7.03.1916 r. został w grudniu 1943 roku uprowadzony z leśniczówki Rąbana  i zamordowany przez banderowców. Odnalezione po tygodniu w pobliskim lesie zwłoki nosiły ślady tortur. Miał ucięty język, uszy, wydłubane oczy. Został przez rodzinę pochowany w Podkamieniu koło kaplicy na dziedzińcu kościelnym.

We wsi Sielec Bełzki pow. Sokal Ukraińcy zamordowali 1 Polaka. „Greń Kazimierz, pracownik kolejowy, zam. Sielec-Zawonie [Sokal] dnia 22.XI.1943 udał się na wieś po zakup art. żywnościowych i przepadł bez wieści.” (1944, 4 stycznia – Pismo Delegatury PolKO w Kamionce Strumiłowej do Delegata RGO we Lwowie dotyczące uprowadzeń i mordów dokonywanych na Polakach w okolicy Kamionki Strumiłowej i Radziechowa. W: B. Ossol. 16721/1, k. 177).

We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów zabici zostali przez UPA żołnierze BCh Jan Kotwic i Jan Kędra z obwodu Tomaszów Lubelski, (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

- 1944 roku:

We wsi Hłuboczek Wielki: pow. Tarnopol: „22.11.1944 r. został zamordowany Gac Piotr, plutonowy rezerwy kawalerii, księgowy w firmie niemieckiej”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Karolówka pow. Brody Ukraińcy zamordowali 3 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm ). 

- 1945 roku:

We wsi Surochów pow. Jarosław w walce z UPA zginęło 10 żołnierzy WP. Inni: Nocą 22 listopada sotnia M-2, pod osobistym dowództwem "Zalizniaka", uderzyła na most kolejowy na rzece Szkło w Surochowie. Dwie czoty zaatakowały most (pierwsza na prawym, a druga na lewym brzegu), zaś trzecia czota związała walką oddziały WP stacjonujące w sile batalionu w pobliskim folwarku. Sygnałem do akcji był wybuch "torpedy". Po trzech godzinach UPA wysadziła most (użyto do tego celu 600 kg materiału wybuchowego) i wycofała się. WP miało dwóch zabitych i jedenastu rannych, a UPA trzech poległych.

     23 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Holibrody pow. Zaleszczyki zamordowany został Bazyli Sawczyński, rolnik  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). 

We wsi Hordynia pow. Sambor: „Dnia 23 listopada napadła uzbrojona w palną broń banda złożona z około 100 ludzi na folwark w Hordyni i po sterroryzowaniu mieszkańców folwarku, ograbiła ich całkowicie i czterech z nich uprowadziła ze sobą: Stefana Becka, zarządcę folw., lat  53; Zofię Beck, jego żonę, lat 43; Alinę Beck, ich córkę, lat 19; Władysława Kozaczyńskiego, stróża folw., lat 25. Następnego dnia znaleziono w lesie zwłoki uprowadzonych”  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Iwanie Złote pow. Zaleszczyki zamordowany został Aleksander Bednarowski, rolnik  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi  Plebanówka pow. Trembowla banderowcy zamordowali 10 Polaków, byli to:: Gliwa Jan l. 40, Krukowski Jan l. 41, Łamajda Władysław l. 41, Malinowski Michał l. 41, Józef l. 39, Karol l. 40, Mikuś Ignacy l. 45, Tarka Michał l. 39, Turzański Karol l. 41, Smoleński Jan l. 41. (Kubów..., jw.). 

We wsi Zagórzany pow. Zaleszczyki zamordowana została Teresa Podrucznik („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

- 1944 roku:

We wsi Rajbrot pow. Tarnów oddział SS-Galizien zamordował 6 Polaków, 5 partyzantów i 70-letniego starca.  „23-24 listopada 1944. Oddział ukraińskiej dywizji SS-Galizien [..,] zaatakował Rajbrot [...] faszyści ukraińscy spalili dwa gospodarstwa, zastrzelili 2 osoby i 3 aresztowali.” (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/ss/ss.htm ). Mord miał miejsce 23 listopada 1944 roku.  „Przy polnej drodze a raczej ścieżce, ciągnącej się zalesionym grzbietem od Rajbrotu do Michalczowej, stało dwa lub trzy domy - w tym dom Odrońca jako nasza kwatera. Do pełniącego służbę posterunku alarmowego podszedł cywil z siekierą pod pachą. Żołnierz widząc cywila zlekceważył niebezpieczeństwo i przypuścił go na bezpośrednią odległość. Wtedy wartownik "Zeron" dostał ogłuszający cios w głowę. Szczegóły tego tragicznego wydarzenia znane są dzięki dwóm młodym wówczas dziewczętom: 18 letniej Bronisławie Odroniec (błąd - pani Bronisława miała wówczas 32 lata, nie mogła więc być młodą dziewczyną - informacja uzyskana od rodziny) i jej sąsiadce, 16 letniej Stefanii Janik - dziś po mężu Bagińskiej z Górnej Wojakowej, która w tym dniu, jak zresztą często, spała w domu Odrońców i była świadkiem i uczestnikiem tragedii. Pierwsze wypadły z płonącego domu dziewczęta, gdyż spały na strychu a tu pożar pod słomianą strzechą rozprzestrzenił się najszybciej. W pośpiechu nie zdążyły znaleźć i założyć obuwia, były więc boso. Tuż za dziewczętami Wawrzyniec Odroniec wpuścił bydło, którym zaopiekowali się sąsiedzi, a sam pozostał w domu gdzie spłonął. Trzech partyzantów, to jest: Marian Komorowski, lat 18 z Kuczek koło Kutna oraz BeChowcy - Bolesław Wała i Henryk Mars, lat 21 z Mogiły koło Krakowa próbowali przebić się na wolność, ledwo jednak wypadli z domu zginęli rażeni ogniem z automatów. Byli bez żadnych prawie szans, wszak sami będąc oślepieni pożarem nie widzieli napastników kryjących się w ciemności. Strzelali więc do nich Niemcy jak do tarcz. Dwaj pozostali młodzi 18 letni Lwowiacy, którzy zgłosili się do nas w rejonie Rożnowa z "Organization Todt" spłonęli wewnątrz domu. Śladów jednak ich zwłok nie znaleźliśmy w zgliszczach, widocznie spłonęli doszczętnie. Opalone i nagie zwłoki trzech partyzantów wehrmachtowcy wrzucili na wóz gospodarski Odrońca, zaprzęgli do niego obie aresztowane dziewczęta i obydwie boso - bo tak wypadły z płonącego domu - kopane i popychane, ciągnęły wóz po czterokilometrowych górskich wertepach, a leżał już przecież śnieg. Czyż drogę Chrystusa na Golgotę nie należy uznać za mniej okrutną?”  (http://www.rajbrot.ovh.org/2wojna.html)  

We wsi Ruda Różaniecka pow. Lubaczów upowcy zamordowali 2 Polaków, w tym gajowego o nazwisku Witko. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Sorocko pow. Trembowla podczas pogrzebu Polaka zabitego 21 listopada upowcy ostrzelali kondukt pogrzebowy zabijając księdza Adama Drzyzgę (rannego dobili bagnetem) oraz 55 Polaków, a 25 poranili; w tym czasie we wsi zamordowali co najmniej 50 Polaków, a 10 poranili; łącznie zamordowali co najmniej 106 Polaków.

We wsi Wygoda pow. Zaleszczyki: „23.11.1944 r. został zamordowany Jabłoński i.n. syn Józefa”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Żurawce pow. Rawa Ruska upowcy zamordowali Polaka, gajowego.

- 1946 roku:

We wsi Hanna pow. Włodawa upowcy uprowadzili i zamordowali Michała Życzkowskiego.

     24 listopada

- 1942 roku:

W miasteczku Ołyka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Antoninę Prendecką (Prędecką),lat 53. Uciekła na strych i broniąc się uderzyła jednego z „bohaterów ukraińskich” w głowę, że wkrótce zmarł.

- 1943 roku:

W miasteczku Barysz pow. Buczacz: „24.11.1943 został zam. Niziołek Michał, rolnik” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Inni: „wieczorem postrzelony i uprowadzony kolonista z Wołynia Michał Niziołek, ojciec 5 dzieci pozostawionych bez zaopatrzenia”  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). 

We wsi Plebanówka pow. Trembowla upowcy zamordowali 12 Polaków uprowadzonych w okolice Trembowli. Oraz: w kolejnym napadzie banderowcy zmordowali 2 Polaków, byli to:  Malinowski Ignacy i Pękowski Piotr (Kubów..., jw.).  Inni datują mord na  dzień 25 listopada: „Plebanówka - na przedmieściu Trembowli zamordowanych 18 osób, 5 osób ciężko poranionych” („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122). „Dnia 25.XI. w Plebanówce (przedmieście Trembowli) banda składająca się z około 40 osób napadła na ludność polską, po czym bronią palną i siekierami zamordowała 12 osób, a 5 ciężko raniła.” (1943, 27 listopad – Pismo PolKO w Tarnopolu do RGO w Krakowie dotyczące napadów ukraińskich na ludność polską. W: B. Ossol. 16721/2, s. 41). 9 listopada 1943 roku mój przyrodni brat Juchniewicz Jan s. Stefana według kolejności dyżurował jako goniec w miejscu swojego zamieszkania w zarządzie wiejskim we w[si] Plebanówka. W czasie jego dyżuru przyjechał z Trembowli policjant Urbanśkyj, imienia ani imienia ojca nie znam. Zwrócił się on do starosty zarządu Łućkiego Łeontija z żądaniem, by ten wskazał miejsce, w którym ukrywał się przed prześladowaniami Niemców jakiś nieznany mi z nazwiska Żyd. Łućkyj Łeontij powiedział Urbanśkiemu, że wymieniony Żyd ukrywa się w cegielni we w[si] Plebanówka i polecił mojemu bratu Juchniewiczowi jako gońcowi urzędu, by zaprowadził Urbanśkiego do miejsca ukrywania się Żyda. Juchniewicz Jan, wykonując polecenie starosty zarządu, poszedł z Urbanśkim do cegielni i został przez niego zabity w miejscu zatrzymania Żyda. Właściwie Juchniewicz został przez Urbanśkiego ciężko raniony strzałem z karabinu i po upływie mniej więcej dwóch godzin zmarł, [zdążywszy] powiedzieć, że zabił go Urbanśkyj. Po upływie, zdaje się, jednego tygodnia, ktoś – nie wiem, kto – zabił we w[si] Plebanówka czterech wymienionych przeze mnie Ukraińców, to jest dwóch synów starosty zarządu wiejskiego Łućkiego Łeontija oraz dwóch innych mieszkańców w[si] Plebanówka. Jak już zeznałem, wśród obywateli krążyły plotki, że zabójstwa wymienionych Ukraińców dokonał mój brat Malinowski Włodzimierz s. Antoniego, żeby pomścić śmierć naszego brata Juchniewicza Jana s. Stefana. Mniej więcej tydzień po zabójstwie Ukraińców, to jest pod koniec listopada 1943 roku, we w[si] Plebanówka, ktoś – nie wiem, kto – dokonał napadu na Polaków, w wyniku którego zostali zabici:

  1. Malinowski Ignacy, imienia ojca nie znam, około 24–25 lat, Polak, pracował jako robotnik przy remoncie szosy.
  2. Malinowski Mikołaj, imienia ojca nie znam, około 45–50 lat, Polak, uprawiał ziemię.
  3. Malinowski Karol, imienia ojca nie znam, około 45 lat, Polak, uprawiał ziemię.
  4. Malinowski Józef s. Michała, około 35 lat, Polak, uprawiał ziemię.
  5. Turański Karol s. Kazimierza, urodzony w 1903 r., Polak, pracował jako brygadzista przy remoncie szosy.
  6. Tarka Michał, imienia ojca nie znam, urodzony w 1903 r., Polak, uprawiał ziemię.
  7. Dliwa, imienia ani imienia ojca nie znam, około 50 lat, Polak, uprawiał ziemię.
  8. Smolański, imienia ani imienia ojca nie znam, około 38 lat, Polak, uprawiał ziemię.
  9. Mikuś, imienia ani imienia ojca nie znam, około 70 lat, Polak, rybak.

Poza tym Matkowski Onufry, imienia ojca nie znam, około 65–70 lat, Polak, pracował jako lekarz weterynarii, był ciężko poraniony bronią białą, ale pozostał przy życiu. Obecnie mieszka podobno we w[si] Plebanówka.

Nazajutrz rano po zabójstwie wymienionych wyżej Polaków, powołany do Armii Czerwonej mieszkaniec w[si] Plebanówka Śliwiński Stanisław znalazł przybitą do słupa telegraficznego we w[si] Plebanówka kartkę, na której było napisane: „Za czterech naszych braci zabitych przez Malinowskiego Włodzimierza na ukraińskiej ziemi, zlikwidowaliśmy dziesięciu Polaków”, „Jeżeli Polacy będą w dalszym ciągu zabijać Ukraińców, zrobimy to samo w przyszłości”. (Protokół przesłuchania oskarżonego Malinowskiego Ferdynanda Mikołaja s. Antoniego. 21 września 1944 r., m. Czortków. W: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). Matkowski Onufry (1873–1970), został ciężko poraniony szablami, w wyniku czego doznał trwałego inwalidztwa; po wojnie w Polsce.   

- 1944 roku:

We wsi Chatki pow. Trembowla zabito Malinowskiego Ignacego. (Kubów..., jw.). 

We wsi Daszawa pow. Stryj upowcy uprowadzili na drodze Krawczyka, który zaginął.  

We wsi Gródek  pow. Zaleszczyki: „24.11.1944 r. zostali zam. Lewiński Wincenty z żoną Sabiną”.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Hołhocze pow. Podhajce banderowcy zamordowali 20 osób, w tym: Karczmaryk N. i 3 członków jego rodziny, 5-osobowa rodzina (zamordowanego wcześniej) Jana Siekierki tj. żona, córka, siostra z synem i matka staruszka. (Kubów..., jw.). 

We wsi Rosochacz pow. Horodenka: „24.11.1944 r. zostali zam. Rzewska Tatiana c. Maksyma, lekarka (1899) i ich troje dzieci: Zygmunt (1933), Irena (1935) i Kazimiera (1939).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Ofiary banderowcy zarąbali siekierami (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu, w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.). 

      25 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Koszów pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4 Polaków (resztę przebywających tutaj) oraz Ukrainkę, żonę Polaka.

W majątku Lubliniec pow. Kowel Ukraińcy ze wsi Dołhonosy zamordowali 3-osobową rodzinę polską: właściciela majątku Zygmunta Konopackiego z synem i córką a ciała spalili wraz z dworem.

We wsi Łubianki Wyższe pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 12 Polaków: 3 osoby zastrzelili policjanci ukraińscy, 9 osób zamordowali banderowcy, w tym dwoje dzieci do lat 5 (Komański..., s. 462). Jest to przykład ludobójczej współpracy policji ukraińskiej w służbie niemieckiego okupanta oraz „powstańców ukraińskich”. Zamordowani zostali: Mucha Jan i jego córka l. 5, Sagan Piotr, Sławiński Stefan, jego żona i dziecko, Tokarczuk Jakub l. 34, Mikołaj l. 37, Tracz Karol, Stanisław, Warak Karol l. 28. (Kubów..., jw.). 

- 1944 roku:

W kol. Czyszczak pow. Kołomyja należącej do wsi Kamionka Wielka upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 50 Polaków, a pod koniec listopada dalszych 10; w tym 7-osobową rodzinę z 5 dzieci, matkę z 4 dzieci. „25 listopada 1944 r. z samej tylko rodziny Świątkowskich banderowcy tej nocy zamordowali 32 osoby. Wszystkich pochowano w jednej wspólnej mogile. Tej nocy zginęło wiele innych rodzin, m.in. z rodziny Peca 5 osób. Banderowcy mężczyzn zabijali strzałami w tył głowy i układali twarzą do podłogi, natomiast kobiety i dziewczęta mordowali w łóżkach, prawdopodobnie po uprzednim zgwałceniu. Nie mogłam oderwać ich ciał od pierzyn i piór z zastygłej krwi. W innych polskich domach na Czyszczaku kilkoro małych dzieci miało nożem przybite języki do stołu. Kilku młodym dziewczętom napastnicy porozcinali usta od ucha do ucha. Śmiali się wtedy i mówili: „Masz Polskę szeroką od morza do morza” (Malwina Świątkowska; w: Siekierka..., s. 264; stanisławowskie).

We wsi Kamionka Wielka pow. Kołomyja zamordowali 15 Polaków.

We wsi Ostrów pow. Sokal zamordowali 2 dzieci polskich: „Być Romana, 3 tygodnie; Być Władysława, lat 10. Jeden z oprawców wziął niemowlę za nóżki i bijąc o betonową studnię, zmiażdżył jego główkę. Ciała obu dziewczynek oprawcy wrzucili do studni. Matka na widok banderowców uciekła i ocalała, ich ojciec Martyn był nieobecny w tym czasie w domu”  (Adolf Kondracki; w: Siekierka..., s. 1064; lwowskie).  

We wsi Sińków pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: 3-osobową rodzinę z córką, małżeństwo i kobietę. „25.11.1944 r. zostali zamordowani: 1. Chuda Anna; 2-4. Grega Józef z żoną Anną i córką Katarzyną; 5-6. Porszt Mikołaj z żoną”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Szypowce gm. Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki: „25.11.1944 r. zostało zamordowanych przez UPA 21 Polaków NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

- 1945 roku: 

W miasteczku Lubaczów woj. rzeszowskie Ukraińcy zamordowali Władysława Koguta, lat 22.

- 1946 roku: 

We wsi Dzików Nowy pow. Lubaczów Ukraińcy uprowadzili i zamordowali Jana Godzinę, rolnika.

We wsi Pawłowa pow. Jarosław zostali zamordowani przez UPA: kpr Ryszard Leszczyński, ur. w 1924 r., oraz kpr. Zbigniew Pietrasik, ur. w 1925 r., którego grób znajduje się na cmentarzu komunalnym w Jarosławiu.   

We wsi Ropienka pow. Lesko:28.03.1946r/ bądź 25.11.1946r Zastrzelony przez UPA Józef Konopelski  ur. 1896, robotnik naftowy”. ( http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ). 

     W nocy z 25 na 26 listopada

- 1944 roku:

We wsi Darachów pow. Trembowla banda UPA ubrana w mundury sowieckiej RKKA spaliła szkołę, obrabowała i spaliła kilka polskich gospodarstw. „We w[si] Darachów znaleziono spalone zwłoki, których nie można było zidentyfikować.” (Meldunek  specjalny naczelnika RO NKGB w Strusowie dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 27 listopada 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=321 ).

We wsi Zazdrość pow. Trembowla: „Zamordowali Meśkiwa Jana s. Pawła , lat 58, urodz[onego] i zamieszkałego we w[si] Zazdrość, Polaka, ob[ywatel]a ZSRS, spalili dom, zabrali konia,  furmankę i odzież. Greczyle Pawłowi, narodowości polskiej, spalili dom ze wszystkimi zabudowaniami i zabrali mąkę. Bezdzietnej Marii, również narodowości polskiej, zabrali wieprza i mąkę, a na ścianie domu zostawili napis „Śmierć donosicielom NKWD i wszystkim Polakom”, „Za to wszystkich spotka to samo”, „Śmierć!”. (Meldunek specjalny naczelnika RO NKGB w Strusowie dla naczelnika  UNKGB obwodu tarnopolskiego z 27 listopada 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=321 ) Komański…, s. 413, datuje napad 11 listopada oraz uprowadzenie i zamordowanie 8 osób NN.

      26 listopada

- 1944 roku:

We wsi Hnidawa pow. Zborów upowcy zamordowali 48 Polaków z 10 rodzin. „Babirecki Michał, Polak Władysław, Trembulak Władysław, Boszko Katarzyna, Boszko Zofia, Boszko Władysław,  Boszko Michał, Boszko Eugenia,. Dajczak Józef, Dublański Teodor, Dublańska Zofia, Dublańska Anna,  Dublańska/a ...,  Dudka Jan, Olender Maria, Olender Teresa, Olender Wojciech, Olender Adam, Olender Jadwiga, Olender Jan,. Polak Józef, Zalewski Władysław oraz 25 osób. N.N. Rannych zostało 6 osób. Mordu dokonali banderowcy pod komendą Włodzimierza Jakubowskiego "Bondarenki" sotnika z UPA. Podczas rzezi pięcioletnią dziewczynkę - Zosię zmuszono do wypicia kubeczka krwi jej ojca, zabitego na oczach dziecka. Innej dziewczynce Hani, w zbliżonym wieku, kazano zjeść kawałek ciała jej ojca. Dziewczynce tej banderowcy w przystępie "wspaniałomyślności" darowali życie mówiąc "żyj na chwałę Stepana Bandery". (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250  oraz Komański..., s. 477).

We wsi Holihrady gm. Uhryńkowce pow. Zaleszczyki: „26.11. 1943 r. został zam. Kawczyński Bazyli przez strącenie ze skały”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Iwanie Złote pow. Zaleszczyki: „26.11.1943 r. został zam. Bednarowski Kazimierz stróż nocny w folwarku.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

- 1945 roku:

Koło wsi Surmaczówka pow. Jarosław trzy grupy szturmowe utworzone z 7 i 9 pp natknęły się w lesie koło wsi na oddział UPA znajdujący się w kilku bunkrach zbudowanych na wzgórzu w gęstym lesie. Upowcy mieli jednego zabitego i trzech rannych, Polacy zaś czterech zabitych i jedenastu rannych.

   W nocy z 26 na 27 listopada

- 1943 roku:

We wsi Łubianki Wyższe pow. Zbaraż: „26/27.11.1943 r. zostali zam.: 1-3. Kozak Stefan i Michalina i ich córka Stanisława.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

     27 listopada

- 1944 roku:

We wsi Hołhocze pow. Podhajce banderowcy, którzy zamordowali 17 listopada 2 Polaków, napadli na ich domy i bestialsko wymordowali: jednemu z nich żonę i 3 dzieci, drugiemu: żonę, córkę, siostrę z synem i matkę; tj. w tym dniu zamordowali 16 Polaków. Inni datują ten napad 24 listopada. 

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki uprowadzili 27 Polaków, którzy zaginęli.

- 1945 roku:

We wsi Dąbrowa pow. Lubaczów upowcy zamordowali  plut. WP Grzegorza Brzozowskiego lat 21.

     28 listopada 

- 1943 roku:

We wsi Adamówka pow. Jarosław policjanci ukraińscy rozstrzelali 18 Polaków.

We wsi Dobropol pow. Włodawa 28 XI 1943 żandarmi, policjanci hitlerowscy oraz Ukraińcy, pozostający w służbie hitlerowskiej przeprowadzili akcję, podczas której aresztowali 15 i zastrzelili 8 członków ruchu oporu. ( Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupantów hitlerowskich na ziemiach Polskich w latach 1939–1945, województwo chełmskie, Warszawa 1986, s. 35.)

We wsi Holihrady pow. Zaleszczyki banderowcy strącili z wysokiej skały w przepaść 22-letniego Polaka Bazylego Soroczyńskiego. Inni: „26.11. 1943 r. został zam. Kawczyński Bazyli przez strącenie ze skały”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Majdan Sieniawski pow. Jarosław policjanci ukraińscy rozstrzelali 22 Polaków.

- 1944 roku:

We wsi Daszawa pow. Stryj upowcy uprowadzili Matuszczaka,który zaginął.

We wsi Touste pow. Skałat torturowali i zamordowali 41-letnią Barbarę Magalas.

We wsi Zalesie koło Sieniawy (Glezyna) pow. Jarosław uprowadzony został  przez UPA do lasu i tam zamordowany gajowy Jan Mączka, ur. 1894 r. 

- 1945 roku:

We wsi Czerwona Woda pow. Jarosław UPA uprowadziła i zamordowała Jana Mączkę, ur. 15.01.1894.

   29 listopada

- 1939 roku:

We wsi Momoty Dolne pow. Janów Lubelski w wyniku prowokacji Ukraińców Niemcy rozstrzelali 19 Polaków.

29 listopada 1939 roku Prezydium Rady Najwyższej ZSRR dekretem narzuciło mieszkańcom tzw. Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi obywatelstwo sowieckie. 

- 1943 roku:

W miasteczku Ratno pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 20-letniego Stefana Kosickiego.

We wsi Werbcze pow. Kostopol zamordowali 4-osobową rodzinę polską z 2 dzieci. 

- 1944 roku:

We wsi Daszawa pow. Stryj banderowcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę o nazwisku Krzywda

We wsi Diuksyn pow. Kostopol upowcy zamordowali 2 Polki: żonę powstańca styczniowego Klarę Teofilę Dobrzecką, w wieku 105 lat, i jej najstarszą córkę, Marcelę Kaznowską, też już staruszkę. Zwłoki kazali pogrzebać za wsią, w miejscu, gdzie zakopywano padlinę. W tym samym czasie i o tej samej godzinie zostali zamordowani członkowie tej rodziny w Werbczu Wielkim  (Siemaszko...., s. 221).

We wsi Dwernik pow. Lesko zamordowali 7-osobową rodzinę polską.

We wsi Jabłonówka pow. Kamionka Strumiłowa:Nocą 29 listopada 1944 roku Kupiak, razem z oddziałem leśnym „Sołowija”, przeprowadził atak na wieś Jabłonówka. W czasie tego napadu zamordowani zostali: Filemon Jaremkiewicz, jego żona Anastazja, Maksym Kowalik, Jerzy Kowalik i jego żona Julia, Maria Wilk i jej dwunastoletnia córka Helena, Helena Wujcik i jej dziesięciomiesięczny syn Zenon. Majątek ich rozgrabiono. Jaremkiewiczów zamordował osobiście Dymitr Kupiak. Winą ich było to, że ich syn Marian Jaremkiewicz siłą wciągnięty do UPA, z niej uciekł. Ukryty syn, mimo skrupulatnych poszukiwań w całym gospodarstwie, uratował się od śmierci.”  (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).

Koło wsi Jakuszyce pow. Stryj zamordowali 47-letniego Polaka.

We wsi Werbcze Wielkie pow. Kostopol, o tej samej godzinie, co we wsi Diuksyn, banderowcy zamordowali 4 Polaków: zamężną córkę Klary Teofili Dobrzeckiej z 2 dzieci w wieku przedszkolnym oraz dziadka, ojca matki (Siemaszko..., s. 303)

- 1945 roku:

W miejscowości Bircza pow. Przemyśl na cmentarzu komunalnym mają mogiły: zamordowany przez UPA Pacławski Franciszek ur. 1923 oraz żołnierz WP Robliczek Andrzej ur. 1913, który zginął z rąk UPA  (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

We wsi Bircza Stara pow. Przemyśl podczas dwóch napadów (pierwszy miał miejsce 10 listopada) upowcy zamordowali 12 Polaków, w tym 35-letnią Katarzynę Kulon powiesili na ścianie stodoły, a następnie zwłoki wrzucili do studni.

We wsi Boguszówka koło Birczy pow. Przemyśl upowcy z sotni „Burłaki” spalili wszystkie zagrody oraz zamordowali 10 Polaków.  

We wsi Kołajce pow. Tomaszów Lubelski: „29.11.1945 r. UPA dokonała napadu na polskie gospodarstwa i zmordowała 18 osób NN narodowości polskiej.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Korzeniec koło Birczy pow. Przemyśl upowcy z sotni „Burłaki” obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 8 Polaków a 6 zostało rannych.

We wsi Rudawka koło Birczy pow. Przemyśl podczas kolejnego napadu upowcy spalili część gospodarstw polskich oraz zamordowali 7 Polaków i 2 Ukraińców.

We wsi Wola Korzeniecka pow. Przemyśl podczas palenia wsi po wysiedleniu Ukraińców upowcy zamordowali 10 Polaków a 5 poranili. 

- 1946 roku:

We wsi Wańkowa pow. Lesko banderowcy zmordowali 2 Polaków. „W dniu 29.XI.1946 r. banda UPA dokonała napadu na gr. Wańkowa pow. Lesko, gdzie zamordowano 2 osoby – Horbowego Władysława i jego syna Tadeusza. W listopadzie 1946 r. w wiosce Wisłok pow. Sanok, przez członków bandy UPA zostało powieszonych 2 żołnierzy WP”  (Prus..., s. 289; Operacja „Wisła”). 

- 1947 roku:

Na terenie powiatu przemyskiego poległ Franciszek Chudzik s. Adama, ur. 29 V 1913 r, żonaty, 2 dzieci, szeregowy funkcjonariusz Posterunku MO w Wojtkowej. (Andrzej Zapałowski: DZIAŁANIA OUN I UPA NA TERENIE POGÓRZA PRZEMYSKIEGO OD ZAKOŃCZENIA OPERACJI „WISŁA” DO KOŃCA 1948 ROKU; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 10. Kędzierzyn-Koźle 2018).

     W nocy z 29 na 30 listopada

- 1944 roku:

We wsi Kupczyńce pow. Tarnopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

- 1945 roku:

W miasteczku Bircza pow. Przemyśl:  „Drugi napad na Birczę nastąpił z 29 na 30 listopada 1945 roku. Panował zmrok. Wiał zimny wiatr i padał śnieg. Obrońcy byli przygotowani. Pan Karbowiak twierdzi, że był to atak pozorowany, bo chodziło o spalenie okolicznych miejscowości. Faktycznie spłonęły: Stara Bircza, Korzeniec, Boguszówka i Huta Brzuska. Budynki płonęły również w Woli Korzenieckiej. Ludzie i zwierzęta ginęli w płomieniach. W trakcie walk niektórzy mieszkańcy atakowanych miejscowości uciekli do Birczy. Część schowała się w kryjówkach. Banderowcy próbowali wedrzeć się do miasta, ale zostali odparci. Wokół Birczy były umocnienia, a ogień z broni palnej uniemożliwił wdarcie się do centrum miasteczka. Ostrzelano jednak plebanię w Birczy. Ksiądz cudem uniknął śmierci.” (Grzegorz Piwowarczyk: Prawdziwa tragedia Birczy. W: https://kresy.pl/kresopedia/historia/prawdziwa-tragedia-birczy/ ; 4 listopada 2018). Oraz: „Powtórzony 29 listopada, napad upowców na Birczę. Napastnicy byli ubrani w mundury polskie, niemieckie i radzieckie. W akcji brały udział 4 sotnie. Jedna z nich dowodzona była w zastępstwie „Hromenki” przez „Bartela”. Birczy bronił batalion z 17DP (ok. 500 żołnierzy), kompania MO (160 funkcjonariuszy) i kompania KBW (100 żołnierzy). Po 5-godzinnej walce banderowcy zostali odparci. Jednakże uprowadzili 6 żołnierzy, którym jednak udało się zbiec. Zginęło 3 żołnierzy, w tym 2 oficerów. Banderowcy pozostawili 8 zabitych. Podawane są także inne dane o poległych. W wyniku ataku  miało ponieść śmierć 5 żołnierzy WP i jeden milicjant. Ponadto banderowcy spalili 4 zabudowania. Wg meldunków UPA zginęło po stronie polskiej 17 osób a 7 zostało rannych, zaś po stronie ukraińskiej 3 rannych (jeden zmarł)”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 221 – 222).

     30 listopada 

- 1943 roku:

W mieście Kowel woj. wołyńskie zmarł od ran zadanych przez Ukraińców 22-letni Stanisław Grzegorek.

W kolonii Muszkatówka pow. Borszczów: „Donosimy, że w dniu 30 listopada br. uzbrojona banda napadła w nocy na osadę (kolonię) w Muszkatówce, powiat Borszczów. W czasie napadu został zamordowany rolnik Michał Pużyński lat 23. Bandyci strzelali do domów oraz obrzucali domy granatami.” (1943, 5 grudnia – Pismo PolKO w Czortkowie do RGO w Krakowie dotyczące napadu zbrojnej bandy na osadę Muszkatówka w pow. Borszczów. W: B. Ossol. 16721/1, s. 73).

We wsi Rudka pow. Lubaczów: „S 68/09/Zi – śledztwo w sprawie  zbrodni ludobójstwa dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich, polegającej na zabójstwie Antoniego Sz. i usiłowaniu zabójstwa Franciszka W. w dniu 30 listopada 1943 r. w Rudce, pow. Lubaczów. W dniu 30 listopada 1943r. w godzinach wieczornych Franciszek W. w obrębie wsi Rudka otoczony został przez trzech mężczyzn, którzy przystawiając mu do ciała lufy karabinów zadawali pytania w języku ukraińskim. W miejsce to nadszedł Antoni Sz., a wówczas napastnicy oddali w jego kierunku śmiertelne strzały. Strzały z bezpośredniej bliskości padły również w kierunku Franciszka W., który odwrócił głowę i pocisk ranił go w nos. Sprawcy ponownie do leżącego już Franciszka W. oddali strzały z bliskiej odległości raniąc go w ucho, a następnie zbiegli po wydanej w języku ukraińskim komendzie.” (IPN Rzeszów). 

We wsi Szumlany Małe pow. Brzeżany banderowcy uprowadzili do lasu i zamordowali 3 Polaków

- 1944 roku:

We wsi Ciemierzyńce pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 21 Polaków. Zamordowani zostali: Atłachowicz Maria, lat 60; Atłachowicz Tekla, lat 45; Atłachowicz Franciszka, lat 6; Bojczuk Józef, lat 40; Broszko Marcin, lat 35; Kłosowska Anna, lat 46; Kłosowski Bazyli, lat 45; Kondrat Franciszek, lat 18; Krężel Jan, lat 60; Margoś Maria, lat 55; Obertalska Rozalia, lat 25; Rosa Rozalia, lat 25; Rosa Stanisław, lat 24; Rosa Władysław, lat 18; Słucho Jan , lat 24; Sypko Piotr, lat 21; Sypko Rozalia, lat 28; Szajda Józef, lat 22; Zeręba Bronisław, lat 45; Zaręba Jan, lat 6; Zagrobelna Maria, lat 22. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 176 – 177). „W nocy 30 listopada 1944 roku banderowcy napadli na Polaków zamieszkałych na Gołym Końcu w Ciemierzycach. Bardzo dużo ludzi zostało zamordowanych. Ci, co przeżyli wyprowadzili się do Wicynia. (Wspomnienia Adolfa Czaka syna Rafała Czaka oraz Władysława Czak”. Z rękopisu do wersji elektronicznej przeniósł Bogusław Czak syn Adolfa.

https://trybun.org.pl/2017/06/05/bron-cenna-jak-zycie-wspomnienia-o-samoobronie-wicynia-w-powiecie-lwowskim  ; 5 czerwca 2017).

We wsi Hińkowce pow. Zaleszczyki upowcy zamordowali 6 Polaków, w tym matkę z córką. Inni:  „30.11.1944 r. zostali zamordowani: 1-2. Górska Karolina z córką Stanisławą; 3. Kowalska Justyna; 4. Sakiewicz Karolina; 5. Szpakowska Eugenia” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Werchrata pow. Rawa Ruska miejscowi Ukraińcy zamordowali Stanisława Leontowicza lat 37. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).  

- 1945 roku:

W miasteczku Bircza pow. Przemyśl znajduje się mogiła 9 nieznanych z imienia żołnierzy WP , którzy zginęli z rąk UPA 30 XI 1945 r. podczas drugiego napadu na miasteczko (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

We wsi Dobrzanka koło Kuźminy pow. Dobromil podczas palenia wsi upowcy z sotni „Burłaki” zamordowali 5 Polaków, a los pozostałych około 40 Polaków nie jest znany. 

     W październiku lub listopadzie

- 1944 roku:

We wsi Antoniówka pow. Żydaczów upowcy zamordowali 44-letniego kowala Władysława Korzystko.

We wsi Jaśnicze pow. Brody zamordowane zostały:  Smaha Justyna z. d. Piecuch, żona Piotra, Smaha Maria córka Piotra i Justyny. „Dziecko zamordowane w kołysce w Jaśniszczach X-XI.1944 r.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Styberówka pow. Brody: „Krawczuk Anna żona Jana. Zamordowana prawdopodobnie przez kuzynów ze Styberówki za to, że mąż poszedł do polskiego wojska. X-XI 1944 r. Krawczuk Eugenia ok. 45 lat, z d. Derewianko, żona Michała. Krawczuk Maria ur. 1924 r. córka Michała i Eugenii. Krawczuk Michał ok. 50 l. mąż Eugenii. Zamordowany w Styberówce”. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Tarnawa pow. Lesko Ukraińcy zamordowali 5-osobową rodzinę polską.

     W październiku i listopadzie

- 1944 roku:

We wsi Niżborg Szlachecki pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali 9 Polaków, w tym 5 żołnierzy WP, którzy przyjechali do swoich rodzin, utopili w studni.

We wsi Szwajkowce pow. Czortków zamordowali 10 Polaków: 5-osobową rodzinę Musiałów, 4-osobową rodzinę Tobiaszów oraz kobietę NN.

Od 27 listopada do końca grudnia 1942 roku, Niemcy z udziałem policji ukraińskiej oraz esesmanów ukraińskich ze szkoły podoficerskiej w Trawnikach wysiedlili na Zamojszczyźnie ludność polską z 60 wsi, zasiedlając na ich gospodarstwach rodziny niemieckie.

     W listopadzie (świadkowie nie podali dnia zbrodni) 

- 1939 roku:

We wsi Chmieliska pow. Skałat z rąk nacjonalistów ukraińskich zginął Adamek Tadeusz (Kubów..., jw.).

W miejscowości Krystynopol pow. Sokal miejscowi Ukraińcy zastrzelili we własnym domu Polaka, byłego komendanta PP.

W kol. Nowosiółki pow. Przemyśl: „Na kolonii Nowosiółki mieszkał Ukrainiec Kutra (imię zapomniałem), reemigrant z Francji, wiek poniżej lat czterdziestu, który tam kupił gospodarstwo. Gdzieś w listopadzie 1939 trzech Polaków, kierujących się na Węgry, miało nieszczęście poprosić o pomoc w domu Kutry. Ten ich przyjął, po czym przy pomocy karabinu zmusił ich do wykopania jamy za swoją stodołą, dwu z nich zastrzelił. Trzeciego zmusił do zakopania jamy, a następnie zaprowadził i oddał w ręce sowieckiej milicji. Byli tego świadkami sąsiedzi – Polacy i był to fakt powszechnie znany w okolicy. Mimo takiego „wyczynu” Kutra został razem z Polakami wywieziony w lutym 1040 na Sybir. Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że mieszkał na kolonii, gdzie poza nim mieszkali sami Polacy. A NKWD miało rozkaz wysiedlić stamtąd wszystkich mieszkańców. W drugiej połowie 1941 roku, podając się za Polaka, zameldował się on do powstającej w Rosji Armii Polskiej, chcąc na gwałt Rosję opuścić. W obozie rozpoznano go, ale faktów z jesieni 1939 jeszcze nie ujawniono. Dopiero kiedy znaleźliśmy się w Pahlevi w Iranie w roku 1942, nasi ludzie, na czele z sierżantem Romanem Szponarem z 17 Pułku Piechoty oraz plutonowym (bodajże) Opałką z Medyki, zgłosili jego zbrodnie z 1939 roku naszej żandarmerii wojskowej. Lutra został aresztowany i wymierzono mu karę śmierci. Sprawiedliwości stało się zadość”. (R. Szawłowski: Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, s. 408 – 409).

We wsi Perespa pow. Tomaszów Lubelski Niemcy z Ukraińcami rozstrzelali 18 osób: 15 Żydów i 3 Polaków.

We wsi Połowce, pow. Czortków, ukraińska „czerwona milicja” aresztowała 2 Polaków, w tym porucznika WP, którzy zaginęli bez wieści. Inni: zamordowano: nauczyciela Zachariasiewicza N. oraz porucznika WP, który tam ukrywał się czasowo.(Kubów..., jw.).

W majątku Romanówka pow. Łuck Ukrainiec zastrzelił Polaka – wcześniejszego zarządcę majątku.

W kolonii Strachów pow. Radziechów: „W listopadzie 1939 roku na kolonii Strachów Ukraińcy wymordowali dwie rodziny kolonistów. Biedota (złodzieje i różni przestępcy) otrzymali władzę od okupanta bolszewickiego. Potworzyli milicję, otrzymali broń i w biały dzień zaczęli rabować i pacyfikować kolonistów na naszym terenie. W pierwszym tygodniu grudnia 1939 roku Ukraińcy wraz z biedotą napadli na nasze kolonie – Terpin i Dębinę, rabując bydło, trzodę chlewną, zboże, kury, a nawet obuwie. Naszej rodzinie zabrano dwie krowy, trzy paśne świnie, ponad pięćdziesiąt kur, odzież i część pościeli. Nacjonaliści zapowiedzieli, że „to nie koniec i przyjdą rozprawić się z Lachami, bo my już dość nacieszyli się życiem na ich ziemi”. (Stanisław Lasek: Polacy żyli w nieustannym strachu; w: http://wolyn.org/index.php/informacje/1381-polacy-zyli-w-nieustannym-strachu; 29 października 2019).

We wsi Zarudeczko pow. Zbaraż zamordowany został Sitarczuk Paweł. .(Kubów..., jw.).

- 1941 roku:

We wsi Barysz pow. Buczacz zamordowani zostali:  Gaworski N., Niedziałek Stanisław. ((Kubów..., jw.).

We wsi Nowosiółka Biskupia pow. Borszczów w wyniku donosu Ukraińców aresztowany został ks. Jan Bojarczuk i po torturach rozstrzelany w Kamieńcu Podolskim.

W mieście Stanisławów policjanci ukraińscy z gestapowcami aresztowali ponad 100 młodych Polaków w odwecie za wywieszenia flagi polskiej na grobie legionistów w Święto Niepodległości 11 Listopada, z których część zaginęła bez wieści, a około 100 zostało rozstrzelanych.

We wsi Zalipie pow. Rohatyn Ukraińcy zarąbali siekierami i zakłuli nożami 7-osobową rodzinę polską Zabłockich.

- 1942 roku:

We wsi Barycz pow. Buczacz: „Banderowcy zamordowali Stanisława Niedziałkę, który pochodził z Wołynia, a osiedlił się w Baryszu. Ponadto na drodze ze stacji kolejowej do wsi zatrzymali N. Jaworskiego i zamordowali go na łące nożami.” (Irena Kotowicz: Krwawe kalendarium wydarzeń w BARYSZU, pow. Buczacz, woj. tarnopolskie; w: www.wbc.poznan.pl/Content/8333/Biuletyn%20nr63%202004.03.pdf ).

W kol. Berecz pow. Kowel policjanci ukraińscy dokonali pacyfikacji wsi mordując około 20 Polaków, za pomoc Żydom zbiegłym z getta w Powursku.

We wsi Boremel pow. Dubno: „Po maturze od września 1932 r. zaczęłam pracować jako nauczycielka na Wołyniu w powiecie Dubno. Pracowałam początkowo w szkołach wiejskich, w których były wyłącznie dzieci ukraińskie. W 1938 roku przeniosłam się z powodów rodzinnych do szkoły w miasteczku Boremel nad Styrem. Mąż mój Mikołaj Masłowski był kierownikiem tartaku. Pierwszego mordu Ukraińcy dokonali w naszym miasteczku w listopadzie 1942 r. Wieczorem podczas zabawy został zastrzelony młody chłopak, robotnik tartaku, (niestety zapomniałam jego nazwiska) jego ojciec również pracował na tartaku.” ("WOŁYŃ 1943 Ludobójstwo Polaków na Wołyniu 1939–1945 Świadectwa". Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Gdańsku Gdańsk 2019; w:  https://wolyn.org/index.php/publikacje/1517-boremel-pow-dubienski )

W miasteczku Deraźne pow. Kostopol w 1941 roku okupacyjne władze niemieckie powołały posterunek policji ukraińskiej. Dwukrotnie (w I kwartale i w listopadzie 1942) w Derażnem pojawiały się antyniemieckie ulotki i plakaty, kolportowane prowokacyjnie przez Ukraińców. O ich rozpowszechnianie oskarżono Polaków. Wskutek tego za pierwszym razem aresztowano proboszcza Michała Dąbrowskiego i organistę, a w drugim przypadku byłego kierownika szkoły Walentego Dykę z Michałówki i byłego wójta Pawła Dawidowicza z Perełysianki. Wszyscy zostali rozstrzelani. W listopadzie 1942 zabili oni także mieszkańca Pendyków Wesołowskiego. Inni: W Kostopolu rozstrzelani zostali 2 Polacy: „Nadchodziła jesień 1942 r. Ukraińska policja aresztowała księdza Kowalskiego w Deraźnem i nauczyciela Dykę w Michałówce. Parafianie zrobili listę z podpisami, żeby księdza i nauczyciela wypuścić i udali się do Kreislandwirta. Mieszkał w pałacu Potockiego w Deraźnem. Niemiec obiecał, że wypuszczą, ale jak Ukraińcy księdza i nauczyciela aresztowali, od razu odwieźli do Kostopola i tam ich rozstrzelano”.(Grzegorz Naumowicz Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013).

W futorze Dębina pow. Krzemieniec Ukraińcy wrzucili przez okno granaty do domu rodziny Zielińskich, ostrzelali dom i spalili, następnie donieśli Niemcom, że to Polacy mają broń i strzelali; w wyniku tej prowokacji zostali aresztowani sąsiedzi Zielińskich.

W okolicach Dubna Ukraińcy zamordowali 4-osobową  polską rodzinę inspektora uprawy tytoniu (rodziców z 2 dzieci). „Listopad 1942. Zamordowano instruktora tytoniowego z żoną i dwojgiem dzieci w powiecie dubieńskim”. (1943, czerwiec – Opracowanie dotyczące napadów na Polaków dokonywanych w powiecie krzemienieckim i dubieńskim. W: B. Ossol., 16722/2, s. 323-325).

We wsi Hańkowce pow. Śniatyn policjanci ukraińscy aresztowali 3 Polaków, którzy zginęli w obozie na Majdanku.

We wsi Huta Stepańska pow. Kostopol pod koniec listopada bulbowcy uprowadzili 24-letniego Polaka, po którym ślad zaginął. Inni: W listopadzie 1942 podszywający się pod partyzantów sowieckich Ukraińcy porwali Edwarda Garbowskiego z Huty, po którym ślad zaginął. (Grzegorz Naumowicz Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013).

Koło gajówki Jaźwiniec pow. Sarny bulbowcy zamordowali Polaka, gajowego.

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie policjanci ukraińscy aresztowali 3 księży katolickich: ks. Romualda Chłopeckiego i ks. Ludwika Peciaka, którzy zostali zamordowani na Majdanku oraz ks. Wojciecha Kośmidera, który został zamordowany w Gross-Rozen.

We wsi Kozaczyzna pow. Borszczów  banderowiec Kyryło Gabrych uprowadził z domu 25-letnią Polkę Stefanię Awanturę. Po kilku dniach znaleziono jej zwłoki w pobliskim lesie. Wisiała powieszona za obie ręce na gałęzi drzewa. Pod nią były ślady ogniska, miała spalone stopy i dolną część ubioru (Komański...., s. 43).

W mieście Krzemieniec woj. wołyńskie Ukraińcy zastrzelili 1 Polkę. „W Krzemieńcu zamordowano wystrzałem z rewolweru powracającą z pracy M. Bortnikową.” (1943, czerwiec – Opracowanie dotyczące napadów na Polaków dokonywanych w powiecie krzemienieckim i dubieńskim. W: B. Ossol., 16722/2, s. 323-325).

W mieście Kuty pow. Kosów Huculski w wyniku donosu policjantów ukraińskich Niemcy aresztowali 12 Polaków, z których 10 zostało zamordowanych.

We wsi Lipno pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Malinowskiego, członka ZWZ i jego matkę, oraz Rosjanina, którego ukrywali.

W kol. Ludwiszyn pow. Łuck pod koniec listopada 1942 Ukraińcy zamordowali rodzinę Uboczków „po wcześniejszych nieludzkich torturach. Tego dnia zginęło 9 osób, w tym dwoje małoletnich dzieci, które po śmierci wrzucono do palących się domów”. (Stanisław Jastrzębski: Samoobrona Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich w II RP w latach 1939 – 1946”, Wrocław 2008, s. 72).

W kol. Mosty pow. Łuck zamordowali 4-osobową rodzinę Bilskich: matkę z 3 dzieci i spalili ciała wraz z domem, ojciec Mieczysław ciężko ranny wydostał się z płonącego domu.

We wsi Nakwasza pow. Brody zamordowali Polaka o nazwisku Chudzik, gajowego.

We wsi Neterpińce pow. Zborów zatrzymali 30 Polaków pod pozorem wywózki na przymusowe roboty do Niemiec, wszyscy zaginęli bez wieści. Inni: zostało zamordowanych 31 mężczyzn, w tym Paszniak Stanisław (Kubów..., jw.).

We wsi Niemirów Zdrój pow. Rawa Ruska zamordowali 17 Polaków: ”Z poczynionych w toku śledztwa ustaleń wynika, że między innymi w Niemirowie Zdrój już w listopadzie 1942 r. w czasie napadu na wieś nacjonaliści ukraińscy dokonali zabójstwa 17 osób ukrywających się w domu sąsiada narodowości ukraińskiej. Pozostali mieszkańcy wsi, którzy przeżyli napad ukrywając się w miejscowym kościele, na polecenie władz niemieckich przewiezieni zostali do Rawy Ruskiej, a następnie koleją do centralnej Polski” (IPN Wrocław, sygn. S. 13/00/Zi).

We wsi Niżniów pow. Tłumacz Ukraińcy uprowadzili i zamordowali 5 Polaków.

We wsi Powursk pow. Kowel policjanci ukraińscy rozstrzelali 5 Polaków za pomoc udzielaną Żydom: Bycka z żoną i córką, lat 19 oraz 2 osoby z rodziny Banachów.  

We wsi Radawa pow. Jarosław miejscowi Ukraińcy z SKW zamordowali 22-letnią Genowefę Borowicz oraz 23-letniego Michała Szegdę.

We wsi Snowidowicze pow. Sarny pod koniec XI 1942 został zamordowany przez bojówkę bulbowską pomiędzy gajówką Jaźwiniec a stacją kolejową Ostki gajowy Rudolf Grajewski, lat 34 (Edward Orłowski..., jw.). 

W miejscowości Werba pow. Dubno Ukraińcy zamordowali za pomocą noży kierownika szkoły Urbańskiego, jego żonę i 2 dzieci.

We wsi Wyrka pow. Kostopol: W listopadzie 1942 roku zamordowano Jana Zielińskiego z Wyrki (Grzegorz Naumowicz Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013).

We wsi Wierzchów pow. Zdołbunów zamordowali Polaka, leśniczego.

W futorze Zabrody pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali około 20 Polaków za pomoc udzielaną Żydom zbiegłym z getta w Powursku. 

We wsi Załucze n. Czeremoszem pow. Śniatyn policjanci ukraińscy aresztowali 4 Polaków, w tym kobietę, którzy zginęli w obozie na Majdanku w 1943 roku.

W majątku Żabokrzyki Wielkie pow. Dubno miejscowa młodzież ukraińska zamordowała 3 Polaków: administratora majątku, jego żonę i dziecko oraz niańkę – Ukrainkę.

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew banderowcy zastrzelili przed kościołem 25-letniego Jana Lipskiego.

- 1943 roku:

W miasteczku Bełz pow. Sokal Ukraińcy zamordowali Polaka, naczelnika poczty o nazwisku Kubiszewski.

We wsi Beremiany nad Dniestrem pow. Buczacz zamordowali  5 Polaków, w tym 2 kobiety; młodzi Ukraińcy zatłukli drągami młodego Polaka, który przyszedł nie zaproszony na wesele ukraińskie; jego ciało rzeka wyrzuciła na brzeg pod Lataczem (Jan Adamski: Odwiedziny, s. 105 – 106).

W miasteczku Berezne pow. Horochów podczas kolejnego napadu upowcy zamordowali co najmniej 28 Polaków, w tym uciekających do Starej Huty tuż za mostem na Słuczy, całe rodziny.

W kol. Bielczakowska pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali ponad 15 Polaków pracujących przy wykopkach ziemniaków, których pochowano dopiero w lutym 1944 roku, gdy tereny te zajęli Sowieci.

We wsi Bohorodyczyn pow. Tłumacz miejscowi Ukraińcy zamordowali Mieczysława Pieczonkę lat 30, brata księdza.

We wsi Bojanice pow. Sokal banderowcy uprowadzili i zamordowali Polaka o nazwisku Kaniuk, organistę.

We wsi Boratyn pow. Sokal uprowadzili i zamordowali 22-letniego Polaka o nazwisku Kusy.

W majątku koło miasta Brzeżany: „Rozbitkami z mojej rodziny zaopiekował się syn stryja Bernarda, Hieronim Pózichowski. który zabrał nas do Brzeżan, gdzie pracował w majątku. W końcu listopada 1943 r. opiekun nasz, Hieronim, pojechał rano do pracy w majątku koło Brzeżan i już nie wrócił. Od jednego z pracowników dowiedziałam się, że ukraińska banda zakatowała go na śmierć w drutach kolczastych i nawet ciała nie wydali. (Regina Owczarczak, b. mieszkanka Futoru Pazichowskiego: Moje wspomnienia z przeżyć na Wołyniu do 1943 r.”; 23 kwiecień 2011; w: http://www.pamiec-nadzieja.org.pl/pin1/articles.php?article_id=28 ).

We wsi Cygany pow. Borszczów zamordowany został Pużyński Michał l. 24. (Kubów..., jw.).

We wsi Darachów pow. Trembowla w pierwszej połowie listopada zamordowani zostali: Świerk Jan lat 39, leśniczy; Wójcik Michał lat 36, gospodarz;  Rogowski, ajent pod. w Darachowie  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122)

We wsi Dereniówka pow. Trembowla: „Na początku listopada 1943 r. został zamordowany Szymański i.n., pracownik kolejowy.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Dobratyńskie Nowiny pow. Dubno Ukraińcy zadźgali nożami 2 Polaków: Józefa Rakowskiego z 13-letnim synem Edwardem, przy czym pierwszego syna; byli to mieszkańcy Pańskiej Doliny i jechali furmanką do Młynowa.

We wsi Dziatkiewicze pow. Równe członkowie SB OUN zadusili rodzinę Niewierowa. „Ja osobiście sznurem zadusiłem Niewierowa, a jego matkę zadusił Słobodiuk Wasyl i Słobodiuk Mikołaj. Trupy rozebraliśmy i wrzuciliśmy do studni Kurowskiego”. (Wiktor Poliszczuk: protokół przesłuchania 16-letniego Wasyla Podolca, członka "Służby Bezpeky" 4-go podrejonu ze wsi Diad'kowicze na Wołyniu).

We wsi Herbutów pow. Rohatyn banderowcy zamordowali Franciszka Okienko jadącego do młyna. 

We wsi Hukałowce pow. Zborów zamordowali 10 Polaków, w tym 19-letniego Filipa Błażków powiesili na słupie, oblali benzyną i podpalili – spłonął żywcem. „W jakiś czas potem dowiedziałem się, że stryjka banderowcy przywiązali do słupa, oblali benzyną i podpalili. Spłonął żywcem. Drugiego stryjka – Mikołaja, żonatego z Ukrainką /.../ namówiła ona do zbrodni swego znajomego Ukraińca z amputowaną aż do łokcia ręką, który pochwycił stryjka kikutem za szyję, a drugą ręką wcisnął mu do gardła łyżkę i udusił go” (Edward Błaszków, w: Komański..., s. 938).  Inni: „NN, kierownik poczty zastrzelony przy próbie ucieczki z domu w czasie napadu banderowców, Grabas (imię NN), nauczyciel, zamordowany; Juźwin (imię NN) zamordowany; w źródle nazwisko błędnie zapisane jako "Juźwij"; Turecki (imię NN), zamordowany” (http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).  

We wsi Ilnik pow. Turka upowcy obrabowali polskie gospodarstwa i zamordowali 5 Polaków.

We wsi Jasienica Solna pow. Drohobycz miejscowi Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, którzy nie opuścili wsi.

We wsi Jasionów pow. Brody Ukraińcy zamordowali 2 rodziny polskie z 4 dzieci (8 osób).

We wsi Jezierce pow. Kostopol zamordowali Polkę w ciąży, Helenę Rudenko z Kuriatów, żonę Ukraińca.

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie banderowcy zastrzelili na ulicy 24-letniego Zbigniewa Piskozuba oraz zamordowali we własnym mieszkaniu 4-osobową rodzinę polską: dziadków (małżeństwo Zabawowie) z 2 wnucząt.

We wsi Komarów pow. Sokal obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali 15 Polaków.

We wsi Koniuszków pow. Brody uprowadzili i zamordowali Bronisława Muszyńskiego lat 30.

W kol. Konstantynówka pow. Dubno w studni gospodarstwa Krasińskich znaleziono wiele zwłok pomordowanych i potopionych rodzin polskich.

We wsi Kozówka pow. Brzeżany pod koniec listopada upowcy obrabowali i spalili część polskich zagród oraz zamordowali 18 Polaków.

We wsi Krosienko pow. Przemyślany zamordowany został Filip Szulc lat 23 oraz Jan Kopociński lat 30. „Gdy (Jan Kopociński – przypis S. Ż.) podchodził do bramy, został ugodzony nożem. Kiedy przewrócił się, banderowcy zaczęli okładać go pięściami do nieprzytomności, po czym powlekli w stronę obory. W oborze jeden z oprawców z wielką siłą wbił w gardło drewniany kołek grubości pięciu – sześciu centymetrów, drugi uderzył kilka razy siekierą w kołek, który baz trudu krtanią wyszedł po przeciwnej stronie, wbijając się głęboko w ziemię” (Wiktor Błaszków, w: Komański..., s. 779). Oraz: zostali zamordowani przez Ukraińców: Kopociński Jan, lat ok. 35; Szulc Filip, lat ok. 21. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 73).

We wsi Krzywcza Górna pow. Borszczów uprowadzili z domów i zamordowali w pobliskim lesie 5 Polaków, w tym 18-letnią Julię Kamińską  i 21-letnią Marię Kamińską. Odnalezione zwłoki miały ślady tortur, liczne rany kłute, powyrywane paznokcie, poparzone ciała ogniem, obcięte piersi u kobiet, które przed torturami były gwałcone (Komański..., s. 44).

W miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski policjanci ukraińscy w nocy  aresztowali Rudolfa Tymoczko oraz dyrektora gimnazjum, lekarza i kilku innych Polaków. „Wiosną ojciec i wujek zginęli na Majdanku” (Aleksandra Solarewicz: „Gwiazda wycięta na piersiach”, w: „Niezależna Gazeta Polska z 3 kwietnia 2009, wspomnienia Krystyny Terleckiej).

W kol. Laski koło miasteczka Brzozdowce pow. Bóbrka banderowcy zamordowali w lesie Polaka, gajowego; w nocy przyszli do jego domu i zamordowali jego żonę i córkę oraz 3 pracowników leśnych, leśniczówkę spalili; łącznie zamordowali 6 Polaków.

Koło wsi Lubiąż pow. Kamień Koszyrski  w listopadzie 1943 roku w walce z UPA zginęły 4 osoby NN z Wielkiej Głuszy. (prof. zw. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Straty ludności polskiej w byłym województwie poleskim na skutek ludobójstwa popełnionego przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-1947, dane wstępne. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich; Kędzierzyn-Koźle 2017, tom 9)

We wsi Lubitów pow. Kowel upowcy zamordowali 4-osobową rodzinę polsko-ukraińską Wiśniewskich.

We wsi Lubliniec Nowy pow. Lubaczów zastrzelili 11 Polaków, furmanów skierowanych do wywózki drzewa z lasu.

W mieście Lwów Ukraińcy uprowadzili 15-letnią Polkę Kazimierę Deciuk, która zaginęła bez wieści.

We wsi Łubianki Niższe pow. Zbaraż banderowcy zamordowali 4 Polaków.

We wsi Łyszne pow. Łuck spalili 12 polskich gospodarstw, liczba zamordowanych Polaków nie jest znana.

We wsi Małnowska Wola pow. Mościska obrabowali 7 polskich gospodarstw i zamordowali 22 Polaków. 

We wsi Mazów pow. Przemyślany: „W listopadzie 1943 r. zamordowano Szajdę Władysława l. 21.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). „Jesienią 1943 r. na kolonii Mazów koło Glinian banderowcy zamordowali mojego kuzyna Władysława Szajdę, który ukrywał się u krewnej, zamężnej za Ukraińca.” (Marian Szajda; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009.s. 116).

We wsi Michałów pow. Tomaszów Lubelski upowcy schwytali i zamordowali 19-letnią Stefanię Pieprzowską.

We wsi Młyniska pow. Trembowla  XI 1943 został zamordowany przez UPA praktykant leśny Stefan Kowalewski (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Nagórzanka pow. Czortków Ukraińcy zamordowali 24 Polaków.

W miasteczku Nałęczów pow. Puławy oddziały ukraińskie na służbie niemieckiej z żandarmami niemieckimi zastrzeliły na stacji kolejowej około 200 osób, Żydów i Polaków.

We wsi Niżniów pow. Tłumacz banderowcy uprowadzili i zamordowali 7 Polaków. 

W kol. Nowy Jagodzin pow. Luboml upowcy zastrzelili Tomasza Weremko.  

We wsi Olchowiec pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali Polaka o nazwisku Uchman.  

We wsi Palikrowy pow. Brody zamordowali Franciszka Olszańskiego.

We wsi Pasieczna pow. Nadwórna banderowcy uprowadzili 12 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Petlikowce Stare pow. Buczacz: „W listopadzie 1943 r. został zamordowany Taida (Cwida, Twida?) Tadeusz i jedna osoba NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie...,jw., tom 7). 

We wsi Poczapy pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali 2 Polki: Kulczycką z córką Wandą.

We wsi Rudka pow. Lubaczów upowcy zamordowali Antoniego Szczygła lat 28, drugi Polak został ranny, ale zdołał uciec.

We wsi Seredyńce pow. Tarnopol Ukraińcy zamordowali 4 Polaków.

We wsi Sokołówka pow. Bóbrka banderowcy zamordowali 11 Polaków.

We wsi Stopczatów pow. Kołomyja banderowcy uprowadzili i zamordowali rolnika o nazwisku Zrylski.

We wsi Strusów pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali syna leśniczego. Inni: „W listopadzie 1943 r. został  zam. Stawrowski i.n., i jedna osoba NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Oraz: zginął Kowalewski Stefan. (Kubów..., jw.).  Inni: zamordowani zostali: Zieliński Zenon lat 32, Stawroński N. , pracownik NTS w Strusowie  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Strzałkowce pow. Borszczów zamordowali Karola Konopackiego.

Koło miasteczka Torczyn pow. Łuck zamordowali Klemensa Rudnickiego.

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki w pierwszej połowie listopada zamordowany został Burakowski, naczelni poczty  („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122) 

We wsi Tuczna pow. Przemyślany: „Bosak Józef (lat 35) porwany w Tucznej w listopadzie 1943 r. i wywieziony do lasu.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 295).

We wsi Turówka pow. Skałat zamordowali 28-letniego Polaka o nazwisku Skwarek, ożenionego z Ukrainką. Jego zwłoki odnaleziono w marcu 1944 roku nad brzegiem rzeki Zbrucz. Były oplecione drutem kolczasty, a w głowie ofiary odkryto kilka wbitych gwoździ (Komański..., s. 352).

We wsi Typin gm. Majdan Górny pow. Tomaszów Lubelski: „W listopadzie 1943 poległ w walce z policją ukraińską w Telatynie Pisklak Tadeusz, żołnierz AK.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Uniów pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi  Urlów pow. Zborów zamordowani zostali ksiądz gr.- kat. i 5 Polaków (Kubów..., jw.).

We wsi Uścieczko pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali Tadeusza Piątkowskiego.  

We wsi Uwisła pow. Kopyczyńce zamordowali Polaka o nazwisku Dąbrowski.

We wsi Wasylówka pow. Łuck w walce z UPA poległ Polak z samoobrony o nazwisku Kazanowski.

We wsi Wiśniowczyk pow. Przemyślany: „Jesienią 1943 r. z przysiółka Krasne k. Wiśniowczyka wracał do Wicynia Stanisław Zagrobelny, z żoną Marią i córką Anną, poszli oni do Krasnego, by zabrać swoje rzeczy przechowywane tam u sąsiadów. Na drodze zostali oni zamordowani przez banderowców i pozostawieni na polu. Rodzina ich przewiozła ciała do Wicynia i pochowała.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009  s. 182). Zamordowani zostali: Zagrobelny Stanisław, lat ok. 30; Zagrobelna Maria, lat ok. 30; Zagrobelna Anna , lat ok. 10. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 184). „W listopadzie 1943 r. zostali zamordowani: Zagrobelni – Stanisław l. ok. 30, Maria l. ok. 30 i Anna l. ok.10.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Wola Błażowska pow. Sambor banderowcy obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali 8 Polaków.

We wsi Worobijówka pow. Tarnopol banderowcy zamordowali 2 Polaków i 3 Ukraińców.

We wsi Woroncza pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym byłego zarządcę majątku i jego żonę zamordował sąsiad – Ukrainiec.

We wsi Wysuczka pow. Borszczów zamordowani zostali: Sielczyński Stanisław l. 38, Sielczyńska Olga l. 34, Świdziński Tadeusz l. 28, Turczyńska Nadzieja l. 20.  (Kubów..., jw.). 

We wsi Zabrodzie pow. Lesko  upowcy uprowadzili w nocy Annę Gankiewicz. Zaginęła bez wieści. Józef Ciemięga, mieszkaniec Rybnego, widział ją 26 listopada we wsi Rybne koło Wołkowyji. Była zamknięta w chlewiku. Stamtąd oprawcy ją zabrali i poprowadzili w nieznanym kierunku (Siekierka...., s. 416, lwowskie).

We wsi Żeniów pow. Przemyślany zasztyletowana została Franciszka Antonów, lat 40. (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018). 

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew banderowcy zastrzelili 24-letniego Kubę Żołnierza.

- 1944 roku:

We wsi Bereżanka pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali Polaka, byłego wójta gminy oraz Rosjanina, oficera.

We wsi Białogłowy pow. Zborów upowcy zamordowali 9 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę oraz małżeństwo.

We wsi Dołhe pow. Stryj podczas ewakuacji Polaków na konwój furmanek z uciekinierami na drodze w pobliżu wsi zorganizowała zasadzkę banda UPA, część ludzi zamordowała na miejscu, część uprowadziła i utopiła w rzece Dniestr. Zginęło wtedy 150 osób. Nikt prawdopodobnie nie ocalał. (Siekierka..., s. 572; stanisławowskie).

We wsi Gaje Roztockie koło Załoziec pow. Zborów upowcy zamordowali 17 Polaków, w tym 7-osobową rodzinę z 5 dzieci, 3 inne rodziny oraz 1 członka samoobrony. Inni: „zamordowana cała 7-osobowa rodzina Myszków: mąż Michał, żona Maria, czwórka dzieci i babcia; (dane dzieci i babci NN); trzyosobowa rodzina Wajdów (rodzice z córką) zamordowana w swoim domu  oraz małżeństwo Sucheckich pomordowane siekierą we własnym domu” (http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).  

We wsi Germakówka pow. Borszczów  zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety.

We wsi Głęboczek pow. Borszczów  banderowcy zamordowali 15 Polaków: Baszczak Józef l. 42, Kwiczek Dominik l. 32, Kijowski Michał l. 48, Ksiądzyna Albin l. 42, Łziński Michał l. 43, Macyszyn Władysław l. 40, Mazurek Franciszek l. 40, Szymków Ludwik l. 34 i 7 mężczyzn o nieustalonych nazwiskach. (Kubów..., jw.). Inni: „Na początku listopada 1944 r. zostały zam. we młynie: dwie osoby NN. Zginęli bez śladu: Zawiślak Florian; Zawiślak Bronisław syn Floriana; Wesoła Ludwika l. 38 była gwałcona i zmarła w torturach.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Hladki pow. Tarnopol został okrutnie pobity i zamordowany przez UPA leśniczy Jan Świerk, lat 39.(Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Hnilcze pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Hordynia pow. Sambor banderowcy uprowadzili 7 Polaków: ciała 6 Polaków znaleziono po kilku dniach na polach, natomiast 19-letnia Alicja Beck zaginęła bez śladu (ciała jej rodziców znaleziono).

We wsi Iławcze pow. Skałat zabito Gołońskiego Dominika  (Kubów..., jw.).

We wsi Jaksmańce pow. Przemyśl bojówkarze SB-OUN zamordowali 18-letniego Polaka, maturzystę, i 1 Ukraińca, sołtysa, „za zdradę Ukrainy”.

We wsi Jarczowce pow. Zborów Ukraińcy zamordowali Kazimierza Drewlanego

We wsi Jaśniszcze pow. Brody zamordowali 14 Polaków, w tym dzieci (m.in. 5-miesięczne i 1-roczne).

We wsi Kamionka Wielka pow. Kołomyja banderowcy podczas drugiego napadu zamordowali 15 Polaków.

We wsi Kasperowce pow. Zaleszczyki zamordowali 4 Polaków.

We wsi Kobyłowłoki pow. Trembowla zamordowali 2 Polaków: dziadka z wnukiem. „Kobyłowłoki. Józef Przybylski 38 lat i wnuk Stanisław zamordowani w listopadzie 1944 r. przez bojówkarzy z OUN-UPA (byli nimi Bunda i Horyn)”.(http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/JOOMLA/wystawa/przejdz-do-wystawy.html).  

We wsi Kopań pow. Przemyślany sąsiad Ukrainiec zastrzelił Polaka Waleriana Pilnego.

We wsi Koralówka pow. Kołomyja upowcy zamordowali 15 Polaków.

We wsi Korolówka pow. Borszczów ukraińska dziewczyna zaprosiła do siebie do domu na randkę 17-letniego Tadeusza Koziarskiego, a w jej domu już czekali na niego mordercy. Ponadto zastrzelili w pobliżu swojego domu strzałem w tył głowy 17-letniego Zygmunta Motykę.

We wsi Krosienko pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: małżeństwo oraz 24-letnią kobietę; powrócili oni do swoich gospodarstw „po wyzwoleniu”.

We wsi Krystynopol pow. Sokal zamordowali 4-osobową rodzinę polską. Oraz: „W listopadzie 1944 r. został zam. przez UPA Kisielewicz Jan.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).  

We wsi Kustyń pow. Radziechów zamordowali 6 Polaków.

We wsi Lipniki pow. Tłumacz, prawdopodobnie w listopadzie 1944 roku, gdyż świadek podaje, że już „leżał pierwszy śnieg”, banderowcy zamordowali 5 osób z 2 rodzin Czachów; żonę Józefa Czacha (który wówczas był w wojsku) i ich dzieci: 3-letnią Łucję i 4-letniego Stanisława oraz żonę Bronisława Czacha w ciąży i Antoniego Świderskiego (dziadka). Ocalał ranny Bronisław Czach. „Do krwawej zbrodni doszło niedaleko Otynii w 1944 roku we wsi Lipniki między Hołoskowem a Uhornikami. Ofiarą ukraińskich nacjonalistów padła rodzina Czachów – moja bliska rodzina od strony mamy. Tamtego dnia w domu byli: Bronisław Czach, jego żona w ciąży oraz żona Józefa Czacha i ich dzieci – Łucja i Stasio – moje kuzynostwo oraz dziadek – Antoni Świderski. Ukraińcy zapukali do drzwi w nocy, krzycząc: „– Czach, Bronek! Otwórz drzwi, przecież się znamy.” To był ich częsty sposób – mordercy posługiwali się językiem polskim, czasami w ten sposób nie wzbudzali podejrzeń. „– Otwórz, chcemy sprawdzić, czy nie ma u was obcych.” Kiedy banderowcy zaczęli wyważać drzwi, mieszkańcy chcieli ukryć się na strychu. Nie zdążyli. Po wtargnięciu do domu matka dwójki dzieci została obezwładniona, a Ukrainiec krzyknął – patrz jak teraz się reże Polaków (reże – rżnie). W pierwszej kolejności zabili trzyletnią Julcię, a potem rok starszego Stasia. Oboje leżeli na łóżku, a obok leżała ich matka – żona Józefa Czacha, którego akurat wtedy był w wojsku. Dzieci zostały zamordowane na oczach matki. Wujek opowiadał, że Łucja została zabita szybko, a Stasio jeszcze długo krzyczał, płakał, Pewnie dobili go nożem. W korytarzu stał Antoni Świderski, żona Bronisława Czacha oraz Bronisław, w którego celował banderowiec. Kiedy Ukrainiec oddał strzał do jego żony, Bronek rzucił się w jej kierunku, Ukrainiec oddał drugi strzał. Pocisk odbił się od ściany, przeciął mu czoło, ale nie przebił kości. Wujek zalał się krwią, napastnicy myśleli, że już nie żyje. Ocknął się, kiedy już nikogo nie było, a żona dawała jeszcze znaki życia. Być może dziecko w łonie matki jeszcze żyło. Bronek czuł silny ból głowy, gdyż poza odłamkiem, rozbił głowę, upadając na podłogę. Antoni Świderski próbował uciec przez ganek, ale Ukraińcy go dopadli i tak dotkliwie pobili, że miał połamane kończyny, roztrzaskaną głowę i kości wystawały mu z ubrań. Bronek w szoku, w samej bieliźnie przybiegł do Otynii, żeby o wszystkim opowiedzieć. Był przemarznięty, leżał pierwszy śnieg. Zmarł 1998 roku i widok zamordowanej ciężarnej żony nie opuścił go do końca. Byłem wtedy jeszcze za mały, żeby to rozumieć, natomiast po wojnie wujek Bronisław przekazywał rodzinie przebieg tej zbrodni. Wyprawiono pogrzeb. Mój ojciec załatwił trumny, jakiś samochód. Samych zwłok nie widziałem. Chciano dziecku oszczędzić tego widoku. Ale byłem tam na miejscu – widziałem ślady zbrodni. Ślady krwi w pokojach, na podłodze wszędzie. Byłem tam z tatą. Była duża plama na ścianie, tato na nią wskazał i powiedział – pamiętaj – to jest dziadzia mózg. Tego nigdy nie zapomnę.” („Gdy zakopywano ich żywcem, ziemia jeszcze się ruszała”. Świadectwo p. Edwarda Bienia, rodem z Otynii k. Stanisławowa, honorowego przewod. Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie. Rozmawiał Kamil Rogólski; w: http://www.bibula.com/?p=104950 ; 2018-10-23).

We wsi Lubycza Królewska pow. Rawa Ruska zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety.

We wsi Łukowe pow. Lesko zamordowali Polaka o nazwisku Derkacz.

We wsi Majdan Średni pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 9 Polaków, w tym matkę powiesili a jej dziecko wrzucili do studni, powiesili także jej 2 synów z pierwszego małżeństwa z Ukraińcem.

We wsi Mańków pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 18-letniego Stanisława Osajdę.  

We wsi Mariampol pow. Stanisławów zamordowali 3 Polki.

We wsi Miłków pow. Lubaczów zamordowali gajowego z Michała Purgala (lub Prugała) s. Mikołaja (lub Michała) ur. 1917 r. W tej wsi działał „sąd UPA” i wykonywano wyroki na Polakach, których grobów nie odnaleziono.

We wsi Młyniska pow. Żydaczów Ukraińcy zamordowali Mikołaja Nitarskiego.

We wsi Mołodycz pow. Jarosław zamordowali Michała Kuca.

We wsi Moszczenica pow. Lubaczów zamordowali 1 Polaka.

We wsi Mytnica pow. Trembowla Polacy przez kilka godzin bronili się w budynku, który w końcu upowcy oblali naftą i benzyną i podpalili; żywcem spłonęło 31 Polaków. M. in. zginęli: Buczkowski N. l. 40, Józef i jego córka Klaudia, Grabowa N., Jówiak i jego synowie Wiesław i Zbigniew, Krzyżanowski Bronisław, Leon i jego żona Stanisława, Kozłowska Marcela, Solarz Tadeusz, Szlachta Jan i jego syn Zbigniew, Rychlewska Maria, Tęgoborski Rudolf, Tustanowska Joanna, Wyspiański Jan l. ok. 50, Bronisław i jego brat Tadeusz. (Kubów..., jw.). 

We wsi Nowosiółka Biskupia pow. Borszczów Ukraińcy schwytali 19-letnią Marię Myczkowską, którą po gwałtach i torturach zakłuli nożami.

We wsi Obarzym pow. Brzozów zamordowali 3 chłopców polskich.  W listopadzie 1944 r. banderowcy zamordowali w Obarzymie Sylwestra Kocana, niejakiego Różańskiego i Zdzisława Rybczaka, w Witryłowie zaś Jana Pelczarskiego i Antoniego Przystasza”. (Ks. Stanisław Nabywaniec, ks. Jan Rogula [Uniwersytet Rzeszowski] NAD BŁĘKITNYM SANEM I... NAD SYNYM SJANOM. I TAK TEŻ BYŁO W RELACJACH POLSKO-UKRAIŃSKICH DO 1947 R. Za:  ref_15_XBS_Nad Błękitnym Sanem i ... Nad Synym Sjanom. I …; www.pogorzedynowskie.pl ) 

We wsi Ostrowiec pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Piątkowa pow. Dobromil upowcy zamordowali 4 Polaków, w tym małżeństwo.

We wsi Podczahryk pow. Zaleszczyki należącej do sołectwa Torskie upowcy dokonali napadu o 5 rano i zamordowali 31 Polaków; większość po obrabowaniu spalili żywcem w budynkach; wśród ofiar było tylko 2 mężczyzn powyżej 17 lat, reszta to kobiety i dzieci; m.in.: matka w zaawansowanej ciąży z 4 dzieci, 2 matki mające po 2 córki, matka w ciąży oraz jej 3-letni syn, matka z córkami lat: 17, 19 i 23. 

We wsi Pohorylce pow. Przemyślany został zamordowany  Łasiak Józef, lat 40

We wsi Pomorce pow. Buczacz zamordowano 5 Polaków (Kubów..., jw.). 

We wsi Potoczyszcze pow. Horodenka: „W listopadzie 1944 r. zostali zamordowani: Krasowska Maria (1889); Krasowski Włodzimierz. prawdopodobnie mieści się on wśród NN, Olinowska Maria c. Jana (1902); Olinowska Augustyna c. Jerzego (1920); Rodzina Romańskich: Rudolf s. Marcina (1895), Zofia c. Jana (1898), Taras s. Rudolfa (1935), Mikołaj s. Marcina (1906); Toporowicz Stanisław (1880).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Inni: upowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 12-letnim synem (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu, w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.).

We wsi Prosowce pow. Zbaraż:  „W listopadzie 1944 r. zostali zamordowani: Kościuk Stefania, Polka siostra Pauliny Chimij; Szuran Anna Polka matka Pawliny Chimij.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7); oraz: „Prawdopodobnie w listopadzie 1944 r. zamordowano Teodozję Hładyn i Stefanię Hładyn.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

W mieście Przemyśl woj. rzeszowskie Ukraińcy zamordowali Antoniego Grocha.

We wsi Przysłup pow. Lesko upowcy zamordowali 4 Polaków.

We wsi Radawa pow. Jarosław miejscowi zamordowali 3 Polaków.

Między wsią Rokitno a wsią Moczulanka pow. Sarny wykoleili pociąg kolejki wąskotorowej i wymordowali pasażerów – Polaków, których liczby nie ustalono.

We wsi Rosochowaniec pow. Skałat zamordowali 12 Polaków.

We wsi Ruda Różaniecka pow. Rawa Ruska Ukraińcy zamordowali we młynie 1 Polaka.

We wsi Rudawka koło Birczy pow. Dobromil na początku listopada  1944 roku banderowcy uprowadzili 6 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Rudka pow. Jarosław zamordowali Antoniego Szczygła

We wsi Skała nad Zbruczem pow. Borszczów zamordowali 18 Polaków pracujących przy naprawie szosy.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów w listopadzie 1944 r. zabili 25 nieznanych polskich żołnierzy. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Stechnikowce pow. Tarnopol: „do Michała Snihora mieszkającego na kolonii, wieczorem przyszło kilku uzbrojonych banderowców. Zażądali od gospodyni przygotowania dobrej kolacji. Ta nakarmiła przybyszów czym tylko mogła. Kiedy zjedli, podziękowali i chwilę odpoczęli. Kiedy na dworze zapadł zmrok, wtedy jeden z banderowców powiedział: „a teper birim sia za robotu”. Zastrzelili kobietę, dwie córki, a ranny gospodarz upadł i stracił przytomność. Napastnicy podpalili dom i wyszli. Kiedy Michał Snihur odzyskał przytomność, wydostał się z płonącego domu i rzucił się do ucieczki w pole. Banderowcy zauważyli go i oddali kilka strzałów, na szczęście niecelnych” (Maria Rybka; w: Komański..., s. 851).

We wsi Strzałkowce pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 60-letniego Antoniego Grochowskiego.

We wsi Szwejków pow. Podhajce zamordowali Antoniego Jurewicza.

W mieście Tłumacz woj. stanisławowskie banderowcy opanowali więzienie NKWD, zwolnili więźniów Ukraińców, natomiast więzionych około 15 Polaków zamordowali na miejscu. „Jesienią 1944 roku banderowcy wkroczyli do Tłumacza, zdobyli tłumackie więzienie, uwolnili Ukraińców, a 12 Polaków aresztowanych przez Sowietów wymordowali. Uratowało się tylko dwóch Polaków (w tym Merski). Więzienie spalili i wysadzili minami, pozostawiając pod gruzami śmiertelnie rannych. Rannym nie można było udzielić pomocy ponieważ żołnierze sowieccy nie dopuszczali nikogo do gruzów więzienia. W Tłumaczu znów był wielki pogrzeb .” (Wojna w powiecie tłumackim 1941 – 1944 cd. Michał Nikosiewicz Zeszyty Tłumackie 2/56/ 2015r ).

We wsi Trościaniec Wielki pow. Zborów: „W listopadzie 1944 r. zostali zamordowani poza rejonem wsi: Kurzel Michał, Łaciak Józef, Półtorak Jan.” (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250 ).

We wsi Ubinie pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy zamordowali 8 Polaków: 6-osobową rodzinę Władysława Makowca z żoną i 4 dzieci w wieku 6 – 14 lat oraz pod krzyżem we wsi matkę z córką.

We wsi  Uście Zielone pow. Buczacz zamordowano Jankowskiego Kazimierza (Kubów..., jw.).

We wsi Wasylkowce pow. Kopyczyńce „partyzanci ukraińscy” uprowadzili do lasu 30-letnią Polkę, Pelagię Węgrzynowicz, żonę podoficera WP. Tam przywiązali ją do drzewa, wydłubali oczy, obcięli język, okaleczyli piersi. Jej zwłoki odnaleziono po kilku dniach.

We wsi Witryłów pow. Brzozów uprowadzili 2 Polaków, którzy zaginęli.  „W listopadzie 1944 r. banderowcy zamordowali w Obarzymie Sylwestra Kocana, niejakiego Różańskiego i Zdzisława Rybczaka, w Witryłowie zaś Jana Pelczarskiego i Antoniego Przystasza. (Ks. Stanisław Nabywaniec, ks. Jan Rogula [Uniwersytet Rzeszowski] NAD BŁĘKITNYM SANEM I... NAD SYNYM SJANOM. I TAK TEŻ BYŁO W RELACJACH POLSKO-UKRAIŃSKICH DO 1947 R. Za:  ref_15_XBS_Nad Błękitnym Sanem i ... Nad Synym Sjanom. I …; www.pogorzedynowskie.pl

We wsi Wojutycze pow. Sambor uprowadzili 15-letniego chłopca polskiego o imieniu Stanisław, którego zwłoki odnaleziono w marcu 1945 roku nad rzeką Strwiąż; miał założony sznur na szyi.

We wsi Załawie pow. Trembowla banderowcy przebrani w mundury NKWD zamordowali 8 Polaków.

W mieście powiatowym Zbaraż Ukraińcy zamordowali 10 Polaków (Kubów..., jw.).

We wsi Żulin pow. Stryj banderowcy zamordowali 2 Polaków: małżeństwo. 

- 1945 roku:

We wsi Bachów pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 8 Polaków.

We wsi Czahary Zbaraskie pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 75-letniego Piotra Szczęcha, jedynego, który nie opuścił wsi i pozostał w swojej zagrodzie.

We wsi Czahryk pow. Zaleszczyki: „W listopadzie 1945 r. został zam. Otrzonowski i.n., rolnik ”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Czudory pow. Zbaraż: „W końcu listopada zostało zamordowanych. 2 Polaków NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Krzeczkowa pow. Przemyśl zamordowali 2 Polaków.

We wsi Młyniska pow. Żydaczów zamordowali 2 Polaków.

Do wsi Petlikowce Stare pow. Buczacz powrócił z przymusowych robót w Niemczech Józef Skotnicki, ale zastał pusty dom, jego rodzina i inni Polacy stąd już wyjechali na Ziemie Odzyskane. Zatrzymali go uzbrojeni „ukraińscy powstańcy”, zaprowadzili nad rzekę Stypę, rozebrali i tłukli łopatami, a następnie zakopali płytko w ziemi. „Kiedy oprawcy w pobliskiej zagrodzie opijali „zwycięstwo” nad Lachem i dzielili się zrabowanym mieniem, Józef Skotnicki odzyskał pod ziemią przytomność. Instynkt zachowania życia wyzwolił w nim niezwykłą siłę, przy pomocy której udało mu się wydostać spod ziemi. Idąc rowem, dzięki dobrej znajomości terenu, wydostał się ze wsi. /.../ Po przejściu około 10 km i dotarciu do wsi Podzameczek, o świcie, był już u kresu sił. Idąc na klęczkach i czołgając się w pobliżu zagrody swoich znajomych stracił przytomność. Wczesnym rankiem gospodyni domu wyszła na podwórze i ujrzała leżącego pod płotem półnagiego człowieka. Wyglądał makabrycznie. Twarz, ręce, nogi i bielizna oblepione były krwią i błotem, na ciele pełno ciętych ran. Zaalarmowani domownicy natychmiast przewieźli go do szpitala w Buczaczu. Po dwóch dniach odzyskał przytomność /.../, wskazał sprawców napadu, których znał osobiście. Byli to jego szkolni koledzy, m.in. Antek Gejna i Wasyl Justyn. /.../ W piątym dniu pobytu w szpitalu dwóch banderowców usiłowało dokonać zamachu na J. Skotnickiego. Został on udaremniony przez personel szpitala. Zamachowcy zbiegli” (Józef Skotnicki – spisał Mieczysław Dumanowski; w: Komański..., s. 678 – 679). Przewieziono go do szpitala wojskowego w Czortkowie, gdzie był leczony przez 2 miesiące.

We wsi Podlesie (Reichau) pow. Lubaczów w listopadzie 1945 r. wymordowali członków rodziny Safianów. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.). 

We wsi Potok Jaworski (Fehlbach) pow. Jaworów UPA zamordowała 2 żołnierzy WP.

We wsi Probużna pow. Kopyczyńce upowcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Sosnówka pow. Włodawa po torturach zamordowali Józefa Nowosada.   

We wsi Wola Maćkowa w Nadleśnictwie Hołubla pow. Przemyśl został zamordowany przez UPA gajowy (leśniczy?) Marian Buczek lat 35 (Edward Orłowski..., jw.).

- 1946 roku:

We wsi Bachórz pow. Brzozów upowcy zamordowali 12 Polaków. Oraz: „w listopadzie 1946 r. banderowcy zamordowali w Chodorówce k. Bachórza Jana Domina, a w Bachórzu sołtysa wsi Jana Sikorę.” (Ks. Stanisław Nabywaniec, ks. Jan Rogula [Uniwersytet Rzeszowski] NAD BŁĘKITNYM SANEM I... NAD SYNYM SJANOM. I TAK TEŻ BYŁO W RELACJACH POLSKO-UKRAIŃSKICH DO 1947 R. Za:  ref_15_XBS_Nad Błękitnym Sanem i ... Nad Synym Sjanom. I …; www.pogorzedynowskie.pl  ) 

We wsi Chołowice gmina Olszany  pow. Przemyśl został zamordowany przez bojówkę UPA leśniczy Adam Winiarski (Edward Orłowski..., jw.). 

Koło miasta Przemyśl woj. rzeszowskie banderowcy zamordowali 1 Polaka. 

Na terenie powiaty przemyskiego: „W listopadzie 1946 r., na terenie powiatu przemyskiego SB-OUN zamordowała za współpracę z organami państwa polskiego Ukraińca Teodora Biłyja (Biłyka) z Arłamowa, Polkę Franciszkę Witowską z Trzciańca i Ukraińca Cyryla Susa z Cisowej. Wg innych źródeł ukraińskich, w listopadzie 1946 r. SB-OUN pod dowództwem rejonowego referenta „Kłyma” zamordowała za współpracę z UB i WP następujące osoby: Polaka Tadeusza Giżyckiego (?) oraz Ukraińców Szymona Chowańca, Iwana (?), Michała Jasiewicza i Aleksandra Kłyma”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 245).

We wsi Wisłok pow. Sanok: „W listopadzie 1946 r. w wiosce Wisłok pow. Sanok, przez członków bandy UPA zostało powieszonych 2 żołnierzy WP” (Prus..., s. 289; Operacja „Wisła”). 

     Od marca do jesieni

- 1944 roku: 

We wsi Wołczków pow. Stanisławów „OUN-UPA dokonała mordu na 77 osobach, najmłodsza ofiara mordów miała 4 lata, najstarsza – 70 lat” (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu, w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.). 

Przed grudniem 1944 roku:

We wsi Horożanka pow. Podhajce upowcy zamordowali 24 Polaków. Odrąbali palce 35-letniej Joannie Czeczel, ponieważ stawiała opór trzymając się jakiegoś sprzętu w mieszkaniu, uprowadzili ją i zamordowali w nieustalonym miejscu. Matkę i synową o nazwisku Cal powiesili we własnej zagrodzie. 19-letniemu Stefanowi Złotnickiemu przybili kołkiem głowę przez uszy do ziemi – tak odnalazła go matka, natomiast 15-letniego syna w ogóle nie odnalazła.

We wsi Poręby pow. Przemyśl zamordowali 18-letniego Polaka; miał połamane ręce i wydłubane oczy, ciało jego wrzucili do rzeki.

We wsi Siedliska pow. Przemyśl zamordowali 5-osobową rodzinę polską z 3 dzieci; ofiary miały połamane ręce i wydłubane oczy.

     Jesienią (taką datę podali świadkowie)

-  1939 roku:

We wsi Cewków – Budka Czeniakowa, pow. Lubaczów, Ukraińcy podrzucili Polakowi karabin i zadenuncjowali go Niemcom, przez których został zamordowany.

We wsi Chorosno pow. Kołomyja jesienią 1939 roku został zamordowany Wojciech Kot, gdy wracał z kampanii wrześniowej za to, że nie chciał oddać konia. („Gdzie szum Prutu...” nr 2 /26/ z 1998 roku).

W leśniczówce Dołpotów pow. Kałusz banda miejscowych Ukraińców wymordowała mieszkających tutaj polskich leśników i ich rodziny (kilka osób NN).

W okolicach Łucka Ukraińcy na podwórzu rozerżnęli brzuch polskiemu gospodarzowi aż wnętrzności wyszły na wierzch.

We wsi Nawóz, pow. Łuck, na tzw. Popowskim Ostrowiu (nieużytki i bagna) miejscowi chłopi ukraińscy wymordowali około 100 Polaków, uciekinierów z Polski centralnej, którzy zatrzymali się w zagrodach wsi Nawóz. W miasteczku Sokół oraz w innych miejscowościach; mordercy występowali pod szyldem „polskiego komitetu pomocy uciekinierom” proponując lepsze warunki mieszkaniowe, umawiali się na godziny wieczorowe, wywożąc ich na Popowski Ostrów, mordując i grabiąc dobytek.

W leśniczówce Podhorki pow. Kałusz banda miejscowych Ukraińców wymordowała mieszkających tutaj polskich leśników i ich rodziny (kilka osób NN).

We wsi Polanica pow. Dolina bojówkarze OUN zamordowali w  leśniczówce polskich leśników i ich rodziny (kilka osób NN).

W leśniczówce Toporów pow. Radziechów banda miejscowych Ukraińców wymordowała mieszkających tutaj polskich leśników i ich rodziny (kilka osób NN).

Na podejściach do granicy rumuńskiej i węgierskiej Ukraińcy wyłapują usiłujących się przedostać za granicę Polaków; część mordują sami i grabią ich dobytek, często znacznej wartości w zlocie i biżuterii, część Polaków przekazują okupantom, czyli Niemcom (Bieszczady,  Beskid Niski), bądź Sowietom (Pokucie, Huculszczyzna).

W majątku na Wołyniu: „Późną jesienią wrócił do domu mój wuj, najmłodszy syn babci, Wacław. Przed wojną pracował na budowie polsko-francuskiej linii kolejowej w Karsznicach. Wracał do rodzinnego domu na Polesiu prawie w poprzek całej Polski. Po drodze zamienił dla bezpieczeństwa swój mundur, który podobno przypominał mundur policyjny, na jakieś żebracze łachmany. Na Wołyniu mieszkała jego ukochana Irena – rozwódka z synem. Wacek nie wracał od razu do domu. Zboczył na Wołyń, do majątku rodziców Ireny, z którymi mieszkała po rozwodzie. Zastał całą rodzinę wymordowaną w bestialski sposób. Zmasakrowano Irenę i jej małego synka. Podobno Wacek stracił przytomność. Kiedy zjawił się w Łunińcu, był zupełnie siwy, a miał wtedy 25-26 lat. To prawda, że można osiwieć w ciągu paru godzin”.  Marta Towiańska-Michalska: Dzieciństwo w wojennym Łunińcu. Fundacja Moje Wojenne dzieciństwo 1999).

Na Wołyniu: „Na Wołyniu jesienią zamordowano franciszkanina z Niepokalanowa, br. Kazimierza Fidelisa Świeżewskiego. Wraz z grupą młodych zakonników szukał tu schronienia przed Niemcami.” (http://gosc.pl/doc/1626915.Wierni-do-konca ). 

Jesienią 1939 roku Sowieci powołali do wojska około 150 tysięcy młodych Polaków. Większość z nich zginęła wysłana na front sowiecko-fiński.

- 1941 roku:

W miasteczku Aleksandria pow. Równe policjanci ukraińscy rozstrzelali 3 Polaków w wieku 20 – 30 lat.

We wsi Hołubne pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę polskich nauczycieli.

Jeziorany Polskie pow. Łuck: „Już jesienią 1941 wiadome były pojedyncze mordy Polaków, w tym z Jezioran, mojego wujka Kalcowskiego Adama, byłego sołtysa i gajowego”. .(Andrzej Obecny: WSPOMNIENIA FRANCISZKA KUŁAKOWSKIEGO; w: Słupscy Wołyniacy, Słupsk 2008; za  https://bibliotekacyfrowa.eu/Content/33896/230-0001.pdf )

W miasteczku Mariampol pow. Stanisławów zabili księdza Marcina Bosaka (Informacja okresowa o śledztwach prowadzonych w OKŚZpNP we Wrocławiu; Sygn. Akt S 8/04/Zi). Siekierka i inni..., s. 491 podają, że policjanci ukraińscy 23 sierpnia 1941 r. uprowadzili z domów i zamordowali 3 Polaków, w tym proboszcza parafii Mariampol Miasto ks. Marcina Bosaka.

W mieście powiatowym  Zdołbunów jesienią 1941 roku:  „Po obiedzie miasto obiegła lotem błyskawicy straszliwa wiadomość... ponad stu ludzi rozstrzelano – głównie Żydów, też kilkunastu Polaków. Okazało się potem, że w tych patrolach niemieckich byli Ukraińcy ubrani w niemieckie mundury. W tej akcji pacyfikacyjnej min. zamordowany został nasz dobry znajomy Roman Ryszków, lat około 23. Według relacji jego rodziny zabrał go z domu znany nam wszystkim ukraiński policjant, niejaki Lejko, który obecnie prawdopodobnie mieszka w Lublinie. Miejsce rozstrzelania i bratnia mogiła znajduje się w pobliżu torów kolejowych Zdołbunów – Lwów na tak zwanych glinkach.” (Kazimierz Panów: Zdołbunowskie wspomnienia. Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, 2001).

Jesienią 1941 roku na Wołyniu Niemcy utworzyli Reichskommissariat Ukraine, władzę administracyjną przejęli Ukraińcy.

- 1942 roku:

W Gajówce koło kol. Karaczun pow. Kostopol świadek Emilia Głuszczyk relacjonuje: „Kiedy miałam siedemnaście lat spotkałam się z okropnym mordem na Polakach przez bandy ukraińskie.  Jesienią roku 1942 zostałam z łapanki wywieziona do lagru do Równego, skąd miałam jechać na przymusowe roboty do Niemiec. Tak się jednak złożyło, że uciekłam i wróciłam do domu. Odległość z Równego do Wydymera wynosiła około 100 kilometrów. Pociągiem wracać nie było mowy, a więc z koleżanka szłyśmy pieszo. /.../ Po dwóch dniach podróży doszłam do polskiej wsi Karaczun. Tam już zastałam również uciekinierkę z lagru Alinę Kotecha. W tym że Karaczunie dowiedziałam się, że nieopodal w Gajówce został zamordowany gajowy Polak z całą rodziną”. (Emilia Głuszczyk: Trzeci kurhan; w: http://dziennik.artystyczny-margines.pl/trzeci-kurhan-relacja-emilii-gluszczyk/  12 marca 2018). Do gromady Karaczun pow. Kostopol nalażały gajówki: Chlewno, Jaruń, Małuszka i Połowica. W gajówce Małuszka mord rodzin Malca i Mazurka miał miejsce 1 lutego 1943 roku (podawana jest także data 2 lutego 1943 roku ); jesienią 1942 roku „nieopodal w Gajówce został zamordowany gajowy Polak z rodziną” musi dotyczyć gajówki w Chlewnie, lub Jaruniu, lub w Połowicy.

Na drodze między wsią Jankowce i Małoszowce pow. Tarnopol dwóch braci Kołodijów zastrzeliło Polaka z Tarnopola o nazwisku Kozieczko, który w tych okolicach kolczykował bydło i trzodę chlewną. (Józef Jaroszewski, w: Jan Białowąs: „Krwawa Podolska Wigilia w Ihrowicy 1944 r.. Lublin 2003).

We wsiach Kołodno Lisowszczyzna pow. Krzemieniec miały miejsce pojedyncze morderstwa Polaków i dotyczyły mężczyzn, których nocą zabierały z domu bojówki ukraińskie, a ich zwłoki znajdowano później w polu i w lesie ze śladami okrucieństwa i kartkami włożonymi w usta z napisem „Polska od morza do morza”.

W miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski: „Ukraińcy, którzy współpracowali z Niemcami, domagali się, aby Polaków oznaczyć literą P, tak jak oznaczono Żydów, zmuszając ich do przymocowania z przodu i z tyłu żółtych kół. Brat mojego tatusia Władysław Broszkiewicz znał język niemiecki. Rozmawiał z Niemcami na ten temat. Od nich dowiedział się, że wniosek ten przez Niemców nie został zaakceptowany. /.../ Jesienią 1942 r. zaczęły docierać do nas wieści o przypadkach zamordowania pojedynczych osób. Było to zwykle daleko w górach i tak mało prawdopodobne, że trudno było uwierzyć. Najbardziej w naszym domu omawiano przypadek zamordowania w okrutny sposób nauczycielki wiejskiej szkoły, którą znali moi rodzice. /.../ Było to niedaleko Kut w górach. Znaleziono ja w rowie, niedbale czymś przykrytą. Miała obcięte piersi, wydłubane oczy, obcięty język, całe ciało skłute nożem” (Grażyna Drobnicka; w: Siekierka..., s. 299; stanisławowskie).

We wsi Powursk pow. Kowel policjanci ukraińscy zastrzelili 1 Polkę, żonę Mazurka.

W okolicach wsi Rożyszcze pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę Kopałów, właścicieli młyna parowego: rodziców i 2 dzieci, udało się uciec synowi, lat ok. 10.  

We wsi Stare Koszary pow. Kowel „w miejscowej cerkwi duchowny prawosławny poświęcił bochny chleba, które następnie były dzielone między wtajemniczonymi Ukraińcami i rozprowadzane po całej parafii jako symbol przymierza w celu rozpoczęcia mordu Polaków”.

We wsi Waśkowce pow. Krzemieniec podczas rewizji przeprowadzonej przez Niemców u Ukraińca Michajły Kondratiuka znaleziono dwa worki antyniemieckich ulotek w języku polskim; ulotki tej treści były rozlepiane w powiecie krzemienieckim – Ukraińcy w ten sposób chcieli wywołać represje Niemców wobec Polaków.

W połowie 1942 roku za pośrednictwem ks. greckokatolickiego Osypa (Józefa) Kładocznego, Delegat Rządu na Kraj, Jan Piekałkiewicz, usiłował dojść do porozumienia z władzami OUN, aby wypracować wspólne stanowisko dotyczące spraw polsko-ukraińskich. Jerzy Lerski, wysłany z misją od Naczelnego Wodza i Premiera do władz Polskiego Państwa Podziemnego, miał przewidziane rozmowy z metropolitą Andrzejem Szeptyckim we Lwowie. „Chodziło o wspólną deklarację polsko-ukraińską apelującą o zawieszenie broni i jeden bratni front wobec wspólnych nieprzyjaciół. Delegat Rządu ustosunkował się sceptycznie do tego projektu. Rozmowy z Ukraińcami, podjęte niedawno w Warszawie, fatalnie się urwały, bowiem przedstawiciel polskiego podziemia - adwokat Mieczysław Rettinger (nie mylić z londyńskim doktorem Józefem Rettingerem), wydany został na placu Unii Lubelskiej przez dwóch przysłanych ze Lwowa popów w ręce Gestapo. Musiałem więc złożyć oficerskie słowo honoru, że do swojego miasta rodzinnego nie pojadę” (Lerski:..., s. 89). „Byłem bliskim współpracownikiem inż. Romana Żurawskiego, właściciela majątku ziemskiego w Leszczkowie powiat Sokal. /.../ Zakłady leszczkowskie przeznaczyły znaczne kwoty na pomoc społeczną za pośrednictwem Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie. Ludziom, których wojna pozbawiła środków do życia, inż. Żurawski nie odmawiał także pomocy indywidualnej. Jego społeczne zaangażowanie wykorzystał grekokatolicki ksiądz – Ukrainiec Józef Kładoczny, były sekretarz arcybiskupa grekokatolickiego we Lwowie – Andrzeja Szeptyckiego. Kiedy poprosił Żurowskiego o wsparcie, uzyskał nie tylko pomoc materialną, ale także opiekę, przyjaźń i zaufanie. I jak się później okazało, Józef Kładoczny ten ksiądz ukraiński, jak wąż jadowity wśliznął się do rodziny Żurowskich, a za okazaną pomoc i przyjaźń odpłacił się wydaniem rodziny Żurowskich w ręce gestapo. Inż. Żurowski został zamordowany w katowni gestapo na Alei Szucha. Jego żona Karolina oraz córki Maria i Klementyna przeżyły tragiczne lata w obozie w Ravensbrück, a córka Anna zginęła w obozie na Majdanku. /.../  Rok 1942, późna jesień. R. Żurowski powrócił ze Lwowa. W zacisznym gabinecie na Brackiej 13 przy czarnej kawie opowiadał mi w zaufaniu: „Zrobiliśmy wielką rzecz. Zawarliśmy unię polsko-ukraińską – oczywiście na czasy powojenne. Stanu przedwojennego w Małopolsce Wschodniej utrzymać się nie da. Sprawa ruska musi być uregulowana”. – „Kto, z kim, gdzie?” – zapytałem. Zebranie odbyło się we Lwowie u św. Jura, u metropolity Szeptyckiego. Ze strony ukraińskiej byli obecni: sędziwy metropolita grekokatolicki, jego były sekretarz – ksiądz Kłodoczny organizator zebrania, były wicemarszałek senatu R.P. – Wasyl Mudryj i poseł Wasyl Boluch. Ze strony polskiej – zastępca Delegata Rządu (londyńskiego) na Kraj, ja i inni (o ile nie mylę się – były wojewoda lwowski Dunin – Borkowski). Zebranie zagaił metropolita. W przemówieniu wyraził ubolewanie, że stosunki polsko-ukraińskie tak się zaogniły i że on sam tu nieco zawinił. Żałował jedynie, że już krótki czas, jaki pozostał Mu w życiu nie pozwoli na pogodzenie zwaśnionych bratnich narodów, itp. Zebranie powzięło ważkie decyzje o przyszłym zgodnym współżyciu polsko-ukraińskim na zasadach równouprawnionych – w ramach państwowości polskiej” (Karol Borysowicz; w: Siekierka..., s. 1036 – 1038; lwowskie). Zagrożony inż. Żurowski miał uciekać przez granicę do Rumuni. Ale poprosił autora cytowanych wspomnień, kpt. AK Karola Borysowicza także o lewą „Kennkartę” dla ks. Kładocznego. Inż. Żurowski dostał kenkartę na nazwisko Kossakowski Roman, a ks. Kładoczny na nazwisko Maciejewski. Ks. Kładoczny był potem kapelanem w SS „Galizien” - „Hałyczyna”. 

- 1943 roku: 

W kol. Andrzejówka pow. Równe Ukraińcy zamordowali 80-letniego Karola Urbanowicza.

W osadzie Batorówka pow. Horochów zamordowali 5-osobową rodzinę polską Feliksa Skawińskiego, która za radą sąsiadów Ukraińców pozostała i przeszła na prawosławie.

We wsi Berezka pow. Lesko zamordowany został Macudziński, właściciel ziemski z Berezki, gdzie miał dwór.

W osadzie Bortnioca pow. Dubno zamordowali 20 Polaków, w tym całe rodziny. 

We wsi Bóbrka pow. Lesko zamordowany został Władysław Tokarski.

W okolicy miasta Brody:  „Wujek Władysław Schnitzer, ojciec Jadzi, jesienią 1943 roku pojechał do Lwowa i nie powrócił. Dopiero po wojnie dowiedzieliśmy się, że banderowcy złapali kilku Polaków, m.in. wujka, zawieźli do lasu koło Brodów i tam w okropny sposób zamordowali. Przywiązano ich do drzew drutem kolczastym, a wnętrzności wyciągano i owijano na drzewach. Opowiadał to podobno naoczny świadek, Ukrainiec, któremu kazano zawieźć furmanką bandytów i ofiary do lasu.” (Wspomnienia Marii Saluk ; w: www.podkamien.pl ).

Na terenie powiatu Brody, miejsce bliżej nieznane:Olszański Franciszek. Zamordowany w jesieni 1943 r. Zabrano mu ausweiss.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ).

W kol. Cegielnia pow. Kowel zamordowali 3 Polaków (w tym 14-letniego) oraz 8-letniego chłopca żydowskiego, ukrywanego przez Polaków.

We wsi Ciemierzyńce pow. Przemyślany:  „Jesienią 1943 roku w Ciemierzyńcach, pow. przemyslański zostali zamordowani przez UPA: Czak Jan, lat 48, Plecznar Władysław, lat 20, Rosiński Stanisław, lat 40, Stachowski Stanisław, lat 27, Tadeusz Franciszek, lat 36, Wierzbicki Bronisław, lat 22, Winiarski Józef, lat 38 i Winiarski Władysław, lat 40. Wszyscy zostali zamordowani we młynie. Winiarski Józef, Rosiński Stanisław, Tadeusz Franciszek byli we młynie przy mieleniu na mąkę swego zboża. Winiarskiego Władysława i Stachowskiego Stanisława zabrali z domu. Do młyna wieźli ich związanych na saniach, głowy ich zwisały z sań i tłukły po ziemi. Do młyna przywieźli ich półżywych i zamordowali. Pleczner Jan, Wierzbicki Bronisław i Czak Jan zostali tej samej nocy zabrani z domu i zamordowani we młynie. Czak Jan był w okresie przedwojennym komendantem Związku Strzeleckiego.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009,  s. 175 – 176). Oraz: „Broszko Franciszek jesienią 1943 roku został zabrany na podwodę furmanką przez Niemców do Gołogór. W drodze powrotnej został zamordowany w Wiśniowczyku. W tym też czasie Stefana i Jana Rusieckich oraz ich szwagra, Ukraińca Ułana zamordowano w domu ich siostry Olgi, która wyszła za mąż za Ułana. Banderowcy zastrzelili go strzałem w brzuch, gdy on zasłaniał Rusieckiego.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009,  s. 175 – 176). Także: „Jesienią 1943 r. Ukraińcy pobili Raka Feliksa, tak, że umarł po 8 dniach.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.)

We wsi Czeremszanka pow. Kowel wszyscy mieszkańcy tej wsi narodowości ukraińskiej, łącznie z kobietami, dziećmi i starcami, uzbrojeni w siekiery, widły, noże itp. wymordowali 162 mieszkańców wsi narodowości polskiej oraz 9-letniego Tadeusza Frantczaka z kol. Piaseczno, łącznie 163 Polaków. Uratowały się 2 – 3 osoby, w tym mężczyzna ze złamana ręką i rozciętą głową oraz 14-letni chłopiec. „Wcześniej, gdy Polacy szykowali się do wyjazdu – przestraszeni mordami w okolicy – przyszła delegacja Ukraińców z zapewnieniami, że nic im nie grozi i mogą pozostać. Majątek zamordowanych został rozgrabiony” (Siemaszko..., s. 373).

W kolonii Dąbrowa koło wsi Wielka Głusza pow. Kamień Koszyrski Ukraińcy zamordowali ponad 30 Polaków. “Ten dzień, kiedy ukraińscy bandyci przyjechali zlikwidować ich rodzinę nadszedł, jak zwykle to bywa, całkiem niespodziewanie. Byli już zdecydowani, że należy przenieść się do innej miejscowości, gdyż nadchodziła jesień i trudno było dalej wszystkie noce spędzać na powietrzu. Ojciec Helenki i jego bracia zamierzali wstąpić do partyzantki, ale najpierw pojechali na rekonesans, dokąd przeprowadzić rodziny, by były w miarę bezpieczne. Wyjechali o świcie i zaraz potem bandyci wkroczyli do ich miejscowości. W powietrzu czuło się nastrój trwogi. Szczekały i wyły psy, od czasu do czasu słychać było wystrzały i widać wzbijające się wysoko płomienie. Mama z Helenką pobiegły do jednej ze skrytek, zrobionej w stogu siana. Przez szpary widziały, co się dzieje. Przed ich dom zajechał wóz, na którym znajdowało się już dwóch związanych Polaków, właścicieli ziemskich z ich kolonii. W ich domu bandyci nikogo nie zastali, więc wściekli postanowili zabrać wszystko, co się da. Zaczęły na nich szczekać psy. Jednego od razu zastrzelili, a drugiego dotkliwie ranili i biedne zwierzę cały czas wyło z bólu. Słychać też było ryczenie niewydojonych krów i brzęk szkła, gdyż, jak się później okazało, wybite zostały wszystkie szyby w oknach. Po latach, zaawansowana już w wieku, Helena stwierdziła: - Tak wyobrażam sobie atmosferę Sądu Ostatecznego. Kiedy bandyci odjechali wyszły ze skrytki. Wnętrze domu właściwie nie istniało. Nie tylko wszystko zabrali, ale to czego nie dało się wziąć perfidnie zniszczyli. Wrażenie sterowanej nawałnicy, jakby niszcząca siła natury znalazła się we władaniu ludzi mających porachunki z całym światem. Poszły zobaczyć co dzieje się u dziadka Helenki, mieszkającego, podobnie do wielu osób z rodziny, nieopodal. Starszy pan, od śmierci żony mieszkający samotnie, nie chciał ukrywać się, nie myślał nawet o zmianie miejsca zamieszkania, gdyż uważał, że nikomu nie zrobił niczego złego, więc i nikt nie powinien mieć do niego pretensji. Jego dom także był totalnie splądrowany. Nie tylko wybito szyby w oknach, ale próbowano również rozwalić jedną ze ścian. Po gruzowisku chodziły psy, które jakimś cudem przeżyły najazd. Dziadka nigdzie nie było. Przeszukanie zabudowań gospodarskich też nic nie dało. Trudno było znieść widok zniszczeń i przerażającą ciszę. Mama mocno chwyciła Helenkę za rękę i zaczęły iść w stronę domu. Ścieżka biegła między lasem a polami, na których rosły dorodne konopie. W pewnym miejscu były zdeptane, jakby niedawno ktoś tamtędy przechodził. Gdy zrobiły w tę stronę kilka kroków zauważyły dziadka. Leżał w kałuży krwi, z odrąbaną głową. Siekiera była podstawową bronią band UPA. Obydwie zaczęły się trząść. Szybko poszły dalej w poszukiwaniu kogoś żywego, ale w najbliższej okolicy nikogo nie znalazły. /.../ Rano przyjechał oddział partyzantów wraz z ojcem i jego braćmi. Trzeba było pochować zamordowanych. Było ich ponad trzydziestu. Całe rodziny, wraz z dziećmi i staruszkami, wszyscy, którzy akurat znajdowali się w swoich domach. Jednej z kobiet z malutkim dzieckiem na ręku udało się uciec. Nie wzięła jednak żadnych rzeczy potrzebnych dla niemowlęcia, więc gdy wydało się jej, że jest już bezpiecznie, wróciła po nie. Bandyci przyczaili się i złapali ją. Przed zabiciem, znęcali się nad nią i obcięli jej obydwie piersi. W centrum kolonii, przy kapliczce Matki Boskiej, gdzie zwykle odbywały się nabożeństwa majowe, wykopano ogromny dół i do niego złożono wszystkie ciała. /.../ Po tym strasznym pogrzebie, w czasie którego złożono do wspólnego grobu ponad trzydziestu mieszkańców Dąbrowy, większość ocalałych przeniosła się do leżącej nieopodal miejscowości Wielka Głusza. Tam, nie w domach, ale w ziemiankach spędzili zimę”.  (Agnieszka Lewandowska-Kąkol: "Na skraju piekła. Opowiadania i reportaże kresowe"; w:  http://www.xlm.pl/na-skraju-piekla-opowiadania-i-reportaze-z-kresow/). 

We wsi Dołha Wojniłowska – Ziemianka pow.  Kałusz: „Któregoś dnia w jesieni 1943 r. wieczorem Ukraińcy uprowadzili z Ziemianki trzy przypadkowe osoby: Adama Nieradkę i jego brata Jaroszyńskiego i Stefanię Ordyk. Związanych położyli na furmance, usiedli na nich i jadąc przez wsie: Dołhę, Niegowice i Humanów śpiewali: „Polaków wyriżem, Żydiw wydusym, wełyku Ukrainu zdobyty musym”. W lesie przy ognisku odczytano im „wyrok” i zamordowano” (Zofia Marciak, w: Siekierka..., s. 209; stanisławowskie).

W kol. Dubniki pow. Kowel Ukraińcy przy pomocy motyki i bagnetu zamordowali Polaka, który wrócił na swoje pole po ziemniaki.

We wsi Dunajów pow. Przemyślany: „Jesienią 1943 r. został zam. Czak Jan l. 48.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Fraga pow. Rohatyn zamordowali Władysława Bieńkowskiego.

We wsi Germakówka pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: byli to strażnicy mostu: Konopski Aleksander i Medyński Stanisław (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie...,jw., tom 7).

We wsi Gliniany pow. Przemyślany zamordowali 21-letniego Polaka.

We wsi Głuszków pow. Horodenka banderowcy ostrzelali Polaków podczas pogrzebu na cmentarzu, w wyniku czego 1 Polak zmarł a 4 zostało rannych.

We wsi Kolendów będącej przedmieściem Włodzimierza Wołyńskiego: „Pojechaliśmy w dzień na ukraińską wioskę Chrypalicze, a stamtąd na polską Kolendów. Wszędzie było cicho i spokojnie. Minęliśmy Kolendów i wjechaliśmy na szosę Uściług – Włodzimierz, wtedy usłyszeliśmy strzały, ale niczego nie widzieliśmy. Przejechaliśmy przez szosę i pojechaliśmy na Moczyska. Później słyszałem od ludzi, że wtedy zostali pomordowani przez Ukraińców Gidulskie. To była polska rodzina z Kolendowa.”  (Sławomir Tomasz Roch: Wspomnienia Bolesława Sawa  z kolonii Ludmiłpol w pow. Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1935 – 1945; w: http://lubiehrubie.pl/region/wspomnienia-boleslawa-sawa-z-kolonii-ludmilpol-w-pow-wlodzimierz-wolynski-na-wolyniu ).  

W kol. Kopaczówka pow. Łuck podczas napadu UPA zginął Władysław Stelmachowski. 

W mieście powiatowym Kopyczyńce zostali zamordowani: Kurkiewicz Ryszard, Modzelewska Irena, Szymańska Maria, jej NN. koleżanka, Reich Mieczysław, Zieliński N. (Kubów..., jw.).

We wsi Krosienko pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę Jakubowskich, rodziców z 8-letnią córką Katarzyną.

Koło wsi i majątku Lityń pow. Kowel patrol AK „Jastrzębia”  w lesie lityńskim natknął się na upowców, gdy mordowali oni Polaków rozebranych do naga, kilku zdołali już zabić.

W kol. Lulówka Węgierszczyzna pow. Horochów po lipcowych rzeziach pozostała za namową sąsiadów Ukraińców wielodzietna rodzina polska Józefa Skawińskiego i została zamordowana, ocalała tylko 12-letnia córka, którą Ukrainka ukryła pod słomą i odwiozła do Horochowa.

W miasteczku Lutowiska pow. Lesko zamordowany został lekarz o nieustalonym nazwisku z Lutowisk, pochodzący z Warszawy , którego wezwano fałszywie do chorej osoby i zastrzelono zaraz za miasteczkiem na furmance. 

W osadzie Łabędzianka pow. Dubno upowcy zamordowali po torturach rodzinę gajowego Midura; jego żonę z dziećmi, w tym 12-letnią córkę, którą przed śmiercią zgwałcili; następnie w osadzie bestialsko zamordowali jeszcze 1 Polkę, Marię Szalast.

W miasteczku Łokacze pow. Horochów Ukraińcy zamordowali Polaka o nazwisku Napłoszek.

We wsi Łukasze pow. Brody: „Buczkowski Kazimierz, ok. 55 l. Dróżnik z Łukaszów, zamordowany z rodziną na przedmieściach Złoczowa na jesieni 1943 r. Przybity na ścianie jak Chrystus. Buczkowska, żona, ok. 50 lat. Buczkowski, syn, ok. 17 lat”.  (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Majdan pow. Żółkiew miejscowi Ukraińcy zamordowali 27-letniego Michała Cholewińskiego.

W kol. Mańków pow. Horochów zamordowali 2 Polaków.

W kol. Marcelówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy ostrzelali Polaków kopiących na polu ziemniaki zabijając Zdzisława Dziubę. 

Na drodze ze wsi  Mchawa do wsi  Żernica w Bieszczadach zamordowany został Stanisław Wronowski.

We wsi Mohylno pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali Polaka, kolejarza, a podczas próby odbicia go zginęło w walce z upowcami 2 Polaków z samoobrony z Helenówki Werbskiej.

We wsi Mosur pow. Włodzimierz Wołyński Ukrainiec Petro Misiuk „Dyczka” zamordował Polkę Jadwigę Błaszczyńską, z którą był w nieformalnym związku, jej córeczkę Jadwigę i niemowlę ze związku z Misiukom.  

We wsi Myczków pow. Lesko zamordowany został gajowy Jan Jaworski, któremu przed śmiercią wydłubano oczy.

W kol. Natalia pow. Równe Ukrainiec Danyło Demczuk, dowódca miejscowej bojówki UPA, poranił swoją żonę Janinę i utopił, gdyż była Polką.

We wsi Nowosiółka pow. Zborów: „dziewięć NN osób; nie ewakuowali się do bronionego Reniowa, zamordowani w Nowosiółce” (http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).  

We wsi  Nowosiółka pow. Złoczów: „Prosiłbym o umieszczenie na liście ofiar nacjonalistów ukraińskich mojego pradziadka Wojciecha Jakubowskiego, zamordowanego w Nowosiółce koło Złoczowa i pochowanego na cmentarzu tamże w okolicy kwatery zakonnic. Z tego co wiem to mordercy ( ponoć ukraińska policja) przyszli po pradziadka wieczorem, kazali się ubrać - niby na podróż do jakiegoś urzędu, ale powiedzieli że nie ma co ubierać się ciepło, bo to niedaleko. Chwilę potem rodzina słyszała trzy strzały. Został postrzelony dwa razy w okolicę serca i raz w głowę. Według córki pradziadka - żyjącej jeszcze Katarzyny Jakubowskiej - było to jesienią 1943 roku”  (Daniel Jakubowski, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ).

W kol. Ochocin pow. Łuck podczas napadu upowcy zamordowali kilkunastu Polaków, imiennie znane są  2 ofiary.  W październiku 1943 r. w Ochocinie sąsiedzi zamordowali jej dziadka, Józefa Smolarza i brata ojca, Zygmunta Juniewicza. - Dramatem jest, że członkowie mojej rodziny ginęli, bo zaufali sąsiadom - mówi Waldemar Kowalski. - Wcześniej, na wieść o pogromach, dziadkowie postanowili wyjechać do miejscowości, gdzie były większe skupiska Polaków. Ukraińscy sąsiedzi ich odnaleźli i zaczęli namawiać do powrotu. Deklarowali, że „wśród swoich” krzywda im się nie stanie. Ci sami ludzie dokonali egzekucji.  (Dorota Abramowicz; w:  https://plus.dziennikbaltycki.pl/magazyn/a/wspomnienia-z-wolynia-wsrod-swoich-krzywda-sie-wam-nie-stanie-archiwalne-zdjecia,11416417 ).

We wsi Oseredek pow. Włodzimierz Wołyński: „Pewnego razu samoobrona z Cegielni w liczbie około 30 chłopaków oraz kobiety na furmankach udali się ukraińskiej wsi Oseredek. Jeszcze nie dojechali do pierwszych budynków, a już posypały się strzały karabinowe ze wsi ukraińskiej Kohylno. Jako pierwszy zginął Hasiak lat około 20, a dwóch żołnierzy: Leonard Rusiecki i Piotr Michalak zostali ranni w tej potyczce” (Eugeniusz Świstowski; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ; wspomnienia spisał Sławomir Roch).

W kol. Osiecznik pow. Kowel upowcy zamordowali kilkanaście zwiezionych tutaj z okolicy rodzin polsko-ukraińskich; doły na ich zwłoki kopali mali chłopcy.

We wsi Ośmigowicze (Usmogowce) pow. Kowel, świadek Eugenia Wiktoriwna Kropewniuk (ur. 1933 r., z domu Kmin): „Jak zaczęli bić Polaków, u nas był Polak, na jednej kolonii. Teofil jego nazwisko, jak teraz pamiętam. Wielka u nich rodzina była. Czworo dzieci, mąż, żona i mama jego była. I jak to za czasów Polski, to tutaj była taka organizacja, mówili „jaczejka” (komórka). Ukraińska „jaczejka”. I oto w tej „jaczejce” mój ojciec był sekretarzem. Gromadziło się dużo osób w naszym domu, przychodzili mężczyźni. Ich było dużo. Tą „jaczejkę” wykryli. I Polacy, żeby nie wsadzić ich do więzienia, bo to było jeszcze za Polski, przy końcu Polski już, to odprawiali do Ameryki. Dużo osób odprawiali do Ameryki. Polacy Ukraińców odprawiali do Ameryki, jedźcie sobie i tam protestujcie. Między innymi odprawiali mojego ojca tam. Ten Teofil poręczył za ojca i ojciec został tutaj na miejscu. Jak zaczęła się wojna, Polaków zaczęli bić, ten Teofil z rodziną przyszedł do nas, do ojca, żeby ojciec przechował ich. To były takie lata, że była Ukraina, byli powstańcy tutaj, oni wszyscy byli w lesie. A w Usmogowcach lasu nie było, to oni byli – powstańcy, po domach. W naszym domu mieścił się sztab. Nie można było mówić: „Ja was nie przyjmę, bo to...”. I jeszcze w sąsiedzkim domu był sztab, byli ci naczelnicy, już powstańcy. Jak przyszedł ten Teofil prosić ojca, żeby ojciec go przechował, ojciec nie mógł mu odmówić. On uratował ojca od Ameryki. W domu byli powstańcy, a w chlewie, gdzie zwierzęta, na podniesieniach było siano, i tam w tym sianie ojciec zrobił taką budę. Oni tam byli [polska rodzina]. Trzeba było nakarmić całą rodzinę, żeby oni [powstańcy] w domu nie widzieli, bo inaczej i ojcu koniec, i im koniec. Matka, jakoby to nosiła świniom jedzenie, nagotuje zupy, czy barszczu. Do wiadra weźmie i jakoby niesie. I z chlewu podawali jedzenie im. I jak, jednego razu ojciec dowiedział się, że oni jadą wszyscy na Rywuszkę tutaj... Tam było ich... spotkanie jakieś. Ja byłam malutka, on nie bał się [mówić przy mnie]. Oni wyszli całą rodziną tak, z chlewu. Клуня [staroukr. – mały budyneczek, w którym suszono snopy przed młóceniem] i тік [staroukr. – niewielka działka ziemi, wyrównana i ogrodzona obok kluni, gdzie młócono snopy zboża] jakby taki. Na тік. I tak rozmawiali i rozmawiali oni. Mówi ojciec do niego: „Teofil...”. Na Nowy Dwór, była, Polacy chcieli przejść na Kupiczów, bo tam ich zbiórka była. Na Nowy Dwór tylko jedna droga. Po tej i po innej stronie tej drogi było trzęsawisko, że inaczej nie można było wyjść, tylko tą drogą przejść na Nowy Dwór, wtedy na Kupiczów. Mówi ojciec, że: „Dyżuruje Manifak” – taki człowiek u nas był – „To on ciebie nie będzie bić. Gdzie taki jak on będzie was bić? To wy przejdziecie tamtą drogą”. Babcia ze starszą dziewczynką została się, a mąż i żona i troje dzieci poszli. Jeżeli przejdą, to wtedy pójdzie jeszcze babcia, dogoni ich. Ale słychać strzelanina taka – „Pach! Pach!” Pięć razy. A ich pięcioro szło: trójka dzieci i ich dwoje. Ten człowiek, Manifak, pozabijał tych Polaków. A babcia została z tą dziewczynką. Ona była u nas jeszcze trochę,  a potem przeszła do innych ludzi. To była wiosna. Gdzieś w konopiach siedziała całe lato, a potem jakimś sposobem ich przeprawili w Kupiczowie do Polaków. Oto taka była historia”. (Relacja z książki „Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943”). 17 maja 2012, Kułakowice Trzecie. Nagranie: Piotr Lasota).

We wsi Połowce pow. Czortków  „Jesienią 1943 roku, banderowcy powtórnie zamordowali w Połowcach 9 osób” (Eugeniusz Szewczuk; w:   http://panorama.info.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4880%3Aspenione-marzenia-sobodka-cz2&catid=1%3Az-ostatnich-dni&Itemid=50 ). Komański…, s. 192 – 193, nie wymienia tej zbrodni.

We wsi Prybeń pow. Przemyślany: „Górski Józef, żona Katarzyna i dwoje dzieci, zamordowani w Prybeniu jesienią 1943 r.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 295).

We wsi Przekurka (Perekurka) pow. Luboml pododdział sotni Maśluka zamordował 7-osobową rodzinę polską Petruka (przydomek Prystupa): dziadków, rodziców z synem Piotrem i 2 córkami.

W kol. Radowicze pow. Kowel patrol AK „Jastrzębia” natknął się na upowców mordujących w stodole mężczyznę; poodcinali mu już różne części ciała i mężczyzna zmarł.

We wsi Radziejowa pow. Lesko zamordowany został Antoni Pasławski.

We wsi Rokitnica pow. Kowel:  „Masowy napływ uciekinierów do Zasmyk spowodował, że we wsi zaczęło brakować żywności i paszy dla zwierząt - wspomina Monika Śladowska. - Dokuczał nam zwłaszcza brak ziemniaków. Postanowiłyśmy więc z dziewczętami mieszkającymi w domu babci zorganizować wyprawę na pole pod Rokitnicę po ziemniaki. Gdy zaczęłyśmy kopanie, nagle z pobliskiego zagajnika ktoś zaczął do nas strzelać! Instynktownie wpadłyśmy w bruzdy, a później zerwałyśmy się do ucieczki. Patrole UPA stale krążyły w okolicy Zasmyk. Obserwowały je, a także mordowały osoby, które pojedynczo odważyły się pojawić na polu lub trakcie komunikacyjnym. Z nami wozem był taki Siemiński, ale on nie uciekał. Być może nie chciał zostawić koni i banderowcy go złapali. Gdy dotarłyśmy do domu babci, żona Siemińskiego zaczęła strasznie rozpaczać. Mieli pięcioro dzieci i byli uciekinierami z Woronny. Uciekając z niej zdołali wywieźć trochę rzeczy na drabiniastym wozie. Siemińska bez przerwy wychodziła na drogę, żeby sprawdzić, czy mąż nie nadjeżdża. Członkowie samoobrony zaraz udali się na pole i przywieźli wkrótce Siemińskiego. Miał odciętą głowę i palce u rąk. Oprawcy chcieli mu ściągnąć obrączkę, a ponieważ nie chciała mu zejść z palca, to mu go odcięli, odrąbując przy okazji resztę palców.”  (Marek A. Koprowski: Krwawe lato 1943. W:  http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/krwawe-lato-1943 ).

We wsi Sawosze pow. Luboml Ukraińcy zamordowali 2 Polki, swoje żony.

We wsi Sitowicze pow. Kowel zamordowali 2 Polaków: Oleszka z synem, gdy przyjechali do swojego gospodarstwa po żywność.

W kol. Smolarnia pow. Włodzimierz Wołyński utopili w studni Polkę, która przyjechała do swojego domu po rzeczy.

W kolonii Smołowa pow. Włodzimierz Wołyński: „Do samoobrony we Włodzimierzu Wołyńskim wstąpiłem i ja, jesienią 1943 roku pojechałem z innymi żołnierzami polskimi i niemieckimi na akcję jako furman. Naszym celem była wieś Smołowa, gdy dotarliśmy na miejsce zatrzymaliśmy przy kościele katolickim i weszliśmy do środka, ponieważ był otwarty. Naszym oczom ukazał się makabryczny obraz, na drewnianej podłodze Kościoła znajdowało się dużo zaschniętej krwi, już wtedy byliśmy prawie pewni, że tu nikt świni nie szlachtował. Poza tym świątynia znajdowała się w bardzo dobrym stanie. W późniejszym czasie nasze przewidywania się sprawdziły, kiedy dowiedzieliśmy, że w Smołowej, w Kościele ukraińscy nacjonaliści pomordowali bardzo dużo Polaków. Świątynia stała nieco na uboczu te wsi. /.../ Wiele lat po wojnie, gdy po raz kolejny uczestniczyłem w Zjeździe 27 WDPAK, spotkałem jednego z żołnierzy naszej dywizji, mieszkańca byłej polskiej kolonii Smołowa. Niestety jego imienia i nazwiska już dziś nie pamiętam, rozmawialiśmy jednak wtedy o tej krwi na podłodze Kościoła, a on powiedział tak: „W naszym kościele w Smołowej Ukraińcy wymordowali wielu Polaków podczas trwania mszy świętej!” Pamiętam, że nawet wymieniał niektóre nazwiska ofiar, które znał ale niestety i tych osób już dziś nie mogę sobie przypomnieć” (Eugeniusz Świstowski, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ; wspomnienia spisał Sławomir Roch).

We wsi Smordwa pow. Równe: „Rodzina Stankiewiczów mieszkała tuż przy lesie smordewskim, a podobno czasami kryła się tam polska partyzantka. Jednym z „leśnych” był syn Stankiewicza Antoni (nazywali go Tońko). Jesienią ktoś doniósł o obecności partyzantów, przyjechała ukraińska milicja. Niektórych rozstrzelali na miejscu, większość spalili w mieszkaniu. Uratowała się tylko żona Antoniego z dzieckiem (kilkumiesięcznym chłopczykiem), którą aresztowali, a dziecko oddali do żłobka. Został w Rosji i tam też się wychował. W Koszalinie mieszkała jego ciotka, Joanna Maliszewska. Po wojnie kilka razy przyjeżdżał do Koszalina, a jego głównym daniem była „wodka”. Po sąsiedzku mieszkał brat Antoniego – Walerian, po kilku tygodniach ponownie przyjechała milicja i podpalili drugiego z braci, tym razem nikt nie przeżył.” (Petronela Giszczak z domu Raczyńska: Wspomnienia z Wołynia – Witosówka i okolice. W: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/witosowka-wspomnienia.html ).

We wsi Sołotwina pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 11 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę i 5 kobiet.

We wsi Staryki pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 11 Polaków, którzy wracali do swoich domów po żywność. Podczas jednej z takich wypraw, gdy zbierano ziemniaki, zostali zamordowani: Antoni Faber, s. Adolfa i jego dzieci: Łucjan i Maria.  (http://free.of.pl/w/wolynskie/publikacje/staryki.html )

We wsi Tuczna pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali Annę Górską, lat ok. 45 oraz Józefa Bosaka, lat ok. 35, z kolonii Dobrzanica.  „Józefa Bosaka z Dobrzanicy, który szczęśliwie uciekł z transportu na Sybir i ukrywał się w Tucznej aż do okupacji niemieckiej, Ukraińcy przywiązali do drzewa stojącego nad kopcem mrówek leśnych i nikomu nie pozwolili go uwolnić. Bosak w potwornych męczarniach skonał po kilku dniach. Było to w jesieni 1943 r.” (Kazimierz Górski; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 132).

We wsi Wilcze gm. Silno: „po upadku Huty Stepańskiej część ludności wróciła w lasy koło Wilczego, wykonali tam szałasy i tak koczowali. Jesienią zostali wyśledzeni i wymordowani, zginęło kilkadziesiąt osób, najwięcej z rodziny Chorążyczewskich”. (http://isakowicz.pl/wolynskie-krzyze-wilcze-gm-silno/ ). 

We wsi Wiśniowczyk pow. Przemyślany: „Winiarski,Witwicki i trzech mężczyzn zostało uprowadzonych do Wiśniowczyka jesienią 1943 r.”. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 295).

W mieście Włodzimierz Wołyński w okrutny sposób zamordowali na przedmieściu 2 Polaków, lat 17 i 40.

We wsi Wojsławice pow. Sokal upowcy zamordowali 24 Polaków, głównie kobiety i dzieci.

We wsi Zabłotów pow. Śniatyń: „Jesienią 1943 r. uprowadzono kierownika kopalni NN i jednego pracownika NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Zawóz pow. Lesko zamordowany został Grzegorz Markuc. 

W mieście powiatowym Zbaraż: Helena Partyka-Czoppa urodziła się 1 maja 1932 roku w Zbarażu. „ Zaczęło się od ukraińskich piosenek o rżnięciu Lachów. Zaczęły się pobicia polskich dzieci w szkole. W roku 1943 zbrodnie na naszych rodakach przybrały na sile. W mieście Ukraińcy porywali i mordowali Polaków, w tym małe dzieci, jadące rowerem np. z Łubianek do Zbaraża (ok. 7 km trasy). Przeważnie to i rower przepadł i Polak przepadł – wspomina i dodaje, że takie sytuacje pojawiały się coraz częściej. W samym Zbarażu Ukraińcy nie przeprowadzali takich ludobójczych akcji jak na wioskach. Mordowali jednak na peryferiach miasta, gdzie mieszkali przyjaciele Państwa Partyków. „– W kuchni leży mama Stefci. Była naga. Czy ją gwałcili, nie wiem, ja się na tym nie znałam. Ale jeszcze się nad nią znęcali. Flaszkę z benzyną wsadzili jej w krocze. To podpalili i kawałki szkła wydostały się na zewnątrz, krocze całe rozerwane i cała zakrwawiona. Oczywiście zabawiali się i powycinane były piersi – opowiada i dodaje, że w drugim pomieszczeniu leżało ciało młodej dziewczyny, którą Ukraińcy zamordowali w równie okrutny sposób. W domu leżało także ciało zamordowanego dziadka, któremu Ukraińcy rozcięli gardło, wyrwali język i przybili do brzucha. Cały dom rozkradli.” Wspomnienia ukraińskich zbrodni na Polakach wciąż nawiedzają Panią Helenę we śnie, a nieraz nie pozwalają zasnąć. Nie ukrywa, że w dobie gloryfikacji banderowskich zbrodniarzy za Bugiem, nie potrafi wybaczyć Ukraińcom zbrodni, których ich dziadowie dopuścili się kilkadziesiąt lat temu.” (https://www.facebook.com/Pokolenia-Kresowe-192986130736532 ).

We wsi Zbaraż Stary pow. Zbaraż zamordowali 4 Polaków, w tym 35-letnią kobietę.

Żniwo śmierci poprzedziło wiele aktów rozbudzania nienawiści, duchowego przygotowania do oczyszczenia terenu ze znienawidzonych Lachów. Jak zawsze czołowa rola przypadła księżom grekokatolickim. Ich kazania w cerkwiach były wtenczas najważniejszym instrumentem propagandy. Szczególnie niebezpieczni byli młodzi fanatycy. Jesienią 1943 roku, na odpuście w Borusowie (pow. Bóbrka – przyp. S.Ż), do wielkiej rzeszy wiernych wygłosił kazanie młody, przyjezdny ksiądz. Wołał: nadszedł już czas, kiedy na ukraińskiej ziemi trzeba czyścić pszenicę z kąkolu” (Józef Kuc, w: Siekierka..., s. 49, lwowskie).

Jesienią 1943 roku na Wołyniu działało 9 oddziałów partyzanckich Armii Krajowej:

   1) Oddział „Łuny” (potem „Krwawej Łuny”) – dowódca ppor. Jan Rerutko „Drzazga”; liczył 107 partyzantów, przebywał w Przebrażu. 6 listopada 1943 roku „Drzazga” został zamordowany przez partyzantów sowieckich. Od 10 listopada dowódcą został por. Zygmunt Kulczycki „Olgierd”, oddział powiększył się do 170 partyzantów i przeniósł do Pańskiej Doliny.

   2) Oddział.„Jastrzębia” – liczył około 150 partyzantów i działał w rejonie wsi Zasmyki – Kupiczów.

   3) Oddział „Sokoła” – liczył około 120 partyzantów i działał razem z „Jastrzębiem”.

   4) Oddział „Korda” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi RymaczeJagodzin.

   5) Oddział „Piotrusia” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi Spaszczyzna – Bielin.

   6) Oddział „Bomby”, „Wujka” - liczył około 500 partyzantów i działał we wsi Stara Huta.

   7) Oddział Gzymsa” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi Stójło – Witoldówka.

   8) Oddział Strzemienia” – liczył około 100 partyzantów i działał we wsi Rudnia Lwa, pod koniec 1943 roku połączył się z oddziałem ”Bomby”.

   9) Oddział Ryszarda” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi Lubomirka – Klewań.

   Oddziały liczyły łącznie około 1200 partyzantów, polska samoobrona na Wołyniu liczyła około 3600 uzbrojonych osób. Razem było około 4800 uzbrojonych Polaków. Oddziały UPA liczyły ponad 30 tysięcy uzbrojonych strzelców.

- 1944 roku:

We wsi Bałaszówka gmina Olejów pow. Zborów w czasie wędrówki drogą z Olejowa do Załoziec upowcy uprowadzili i zamordowali 2 Polaków; byli to: leśniczy J. Krzywy i gajowy o nazwisku Michalicki (Hieronim?), zwłok nie odnaleziono. (Edward Orłowski..., jw.).  

W kolonii Berestawy należącej do wsi Karolówka pow. Rohatyn: „Jak wiadomo ludność okolicznych wsi, która chroniła się na Łukowcu, pozostawiła cały swój dobytek zabierając ze sobą tylko to co unieśli, ewentualnie przywieźli furmanką. Toteż zdarzały się przypadki wracania do swoich domów (lub na spalone zgliszcza) po pozostawione tam rzeczy, narażając się w ten sposób na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tak było z naszą babcią Katarzyną Ostrowską. Po raz pierwszy poszła na pogorzelisko zabrać pozostawione w ziemiance (kopcu), upieczone ciasta kukurydziane. Pamiętam, jak strasznie były przesiąknięte spalenizną ale w obliczu głodu wszyscy jedliśmy je ze smakiem. Drugim razem poszła po jakieś nie spalone rzeczy i przy okazji odwiedziła w pobliżu na „Berestawach" swoją córkę Anielkę ( będącą w zaawansowanej ciąży), zamężną za Ukraińca Aleksadra Zabłockiego (szewca). Tym razem już nie powróciła. Obie matka z córką zostały bestialsko zamordowane w pobliskim lasku. Anielka pozostawiła małoletniego synka Władysława, którego wychował ojciec i jego ukraińska rodzina. Władek (już młodzieniec) o tym, iż miał matkę Polkę i polską rodzinę dowiedział się od swojej macochy, ale dopiero wtedy, jak łukowianin Tadek Ostrowski kilka lat po wojnie odwiedził krewnych w Hodorowie i wujka w Żurowie, a przy okazji Aleksandra Zabłockiego z synem. /.../  Na uwagę zasługuje pewien dotychczas nieznany dla nas fakt. Otóż moi znajomi (Mieczysław i Leszek Kochman z Kamiennej Góry i Jan Ostrowski z Wołowa) odwiedzający jako turyści rodzinne strony na rubieżach, poinformowali mnie, że widzieli pomnik zamordowanej Ostrowskiej Katarzyny z córką postawiony w pobliżu miejsca zbrodni (na skraju Żurowa), ale z dziwnym napisem, że zginęli tragicznie; „z rąk faszystów". /.../ Odwlekając swój wyjazd na Łukowiec, również rodzina Huczków z Żurowa, cudem uratowała się z rąk ukraińskich oprawców. Rodzina składała się z czterech osób: Huczek Michał z żoną Teklą i dwaj synowie Władysław i Stanisław. Poczuli się zagrożeni, gdy zamordowano całą rodzinę Jabłkowskich z Żurowa, w sumie 12 osób i zakopano ich w pobliskim lesie nad rzeką Swirz.” (Kazimierz Ozga: Wspomnienia z Berestawów i Łukowca. „Zeszyty łukowieckie”, nr 9 – 10. kwiecień – wrzesień 2005). Kol. Berestawy wchodziła w skład wsi Karolówka pow. Rohatyn. Mord miał miejsce prawdopodobnie jesienią 1944 roku.

We wsi Boholuby pow. Łuck zamordowali 2 Polaków, mężczyznę i kobietę, pracowników łuckiego teatru , wysłanych do lasu po opał. 

We wsi Daszawa pow. Stryj Ukraińcy zamordowali Franciszka Kuczkiewicza.

We wsi Gajowskie pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy zamordowali 2 braci z rodziny polsko-ukraińskiej. „Wypadki tego typu nie należały do rzadkości. Dla przykładu podaję wydarzenie, jakie miało miejsce jesienią 1944 roku we wsi Gajowskie niedaleko od nieistniejącej dziś wsi Adamy, w mieszanej rodzinie Stopnickich. On był Ukraińcem, jego żona Polką, mieli troje dzieci; dwóch synów i młodszą córkę. Synowie wstąpili do UPA, gdzie otrzymali rozkaz zamordowania swojej matki – Polki. Odmówili i za to, na rozkaz swoich zwierzchników, zostali zamordowani. Rodzicom, pod karą śmierci, nie pozwolono na wzięcie udziału w uroczystościach pogrzebowych własnych synów. Ich córka Stefania, która wyszła za mąż za Ukraińca i uważa się za Ukrainkę, zapytana obecnie o los braci, wystraszona blednie. Po chwili milczenia odpowiada, że była wtedy dzieckiem i niewiele może powiedzieć. Wiadomo jej tylko, że pod Brodami jej bracia zostali wydani przez Polaków w ręce bolszewików, którzy ich tam zamordowali. W tak perfidny sposób ukrywa się jeszcze dziś zbrodnie popełnione przez ludzi spod znaku OUN-UPA.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).

We wsi Juseptycze pow. Stryj zamordowali 1 Polaka.

We wsi Kochanówka pow. Krzemieniec upowcy zamordowali Ukrainkę z 8-letnią córką, żonę Polaka, który przebywał na przymusowych robotach w Niemczech. 

We wsi Krasowiczyna pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polki: “Dec Agnieszka - zam. Krasowiczyna, powieszona, jesień 1944 na Krasowiczynie. Kułaja żona - zam. Krasowiczyna, zamęczona torturami jesień 1944 na Krasowiczynie.” (Adolf Głowacki "Milno - Gontowa. Informacje zebrane od ludzi starszych - urodzonych na Podolu, wybrane z opracowań historycznych i odtworzone z pamięci". Szczecin 2008).

We wsi Krosienko pow. Przemyślany: „Makary Kopociński to mój Dziadek stryjeczny, jego żona to Katarzyna. Ich syn Stefan wraz z żoną Anną i dziećmi: Stanisławem i Katarzyną oraz Danusią - 6 osób z mojej rodziny i Danusia, (nieznane nazwisko, dziewczynka ze Lwowa, przebywała gościnnie u naszej rodziny i razem z nimi zginęła). Zostali żywcem spaleni w ich własnym domu w Krosienku. Makary Kopociński zamordowany na jesieni 1944r. spalony żywcem we własnym domu. Katarzyna Kopocińska - jesień 1944. spalona żywcem w domu. Stefan Kopociński - jesień 1944. spalony żywcem w domu. Anna Kopocińska - jesień 1944 spalona żywcem w domu. Stanisław Kopociński - jesień 1944 (lat 4)  spalony żywcem w domu. Katarzyna Kopocińska - jesień 1944 (lat 10) spalona żywcem w domu. Katarzyna Uliczna (z domu Kopocińska) - jesień 1944r. była żoną Ukraińca - została zamordowana na własnym podwórku, wielokrotne rany kłute, obcięto jej także piersi.. Spoza rodziny 12 stycznia 1944 roku w Krosienku banderowcy zamordowali także Piotra, Władysława i Gabriela Lipowiczów” (Dr Zbigniew Kopociński, 7.11.2008 r.; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ;). H. Komański, Sz. Siekierka..., na s. 292 – 293 podają, że ww. osoby znajdują się wśród innych pomordowanych Polaków pod datami 11 i 15 stycznia 1944 r.

Między wsią Lada a wsią Rokitno pow. Sarny dokonali napadu na kolumnę kilkudziesięciu rodzin polskich uciekinierów, osłanianą przez mały oddział żołnierzy sowieckich; zginęła nie ustalona liczba Polaków i żołnierzy sowieckich. 

We wsi Lubsza pow. Żydaczów na drodze zastrzelili Józefa Pabisia.

We wsi Łukowiec pow. Rohatyn: „Masowe mordy miały miejsce wczesna jesienią we wsi Łukowiec (powiat rohatyński), gdzie zginęły 42 osoby.” (CDAWOWU, 3833/1/156, k. 126).

We wsi Łukowiec Wiszniowski pow. Rohatyn banderowcy zatrzymali koło miasta Stryj samochód, zamordowali 1 młodą dziewczynę polską i kilku żołnierzy sowieckich oraz uprowadzili 4 młode dziewczyny polskie, po których ślad zaginął; tj. zamordowali 5 młodych Polek.

We wsi Łykoszyn pow. Lubaczów (Tomaszów Lubelski) zamordowali 14 Polaków, a w innych miejscowościach trzy rodziny (Pracewiczów oraz dwie o nieustalonych nazwiskach). Nieco później zabito trzech leśniczych. W odpowiedzi na to okoliczna milicja rozstrzelała w pobliżu Rudy Różanieckiej 33 Ukraińców z Lublińca Starego i Nowego.

We wsi Makowisko pow. Lubaczów zamordowali 24-letnią Polkę.

We wsi Maksymowka pow. Zbaraż zamordowali 2 młode Polki.

We wsi Mateuszówka pow. Buczacz: „Kuzyn mego ojca nie miał dzieci. Żyli z żoną sami, byli bardzo bogaci. Kiedyś wziął konie i poszedł w pole orać, bo mimo tego, co się działo, pracować trzeba było, żeby za zboże, mleko dostać kartki, za które się kupiło jedzenie - mówi pani Józefa. - Nie było go bardzo długo. Wtedy przyszła sąsiadka do ciotki i powiedziała jej: „Karola, chodź na pole po konie, bo Mikołaja już nie ma”. Ciotka pytała: „Dlaczego nie ma? Co się stało?”. Sąsiadka nie odpowiadała. Wróciły z końmi i wtedy zabrała ciotkę w jedno miejsce. Tam wujek był przywiązany do drzewa. Przywiązali mego wujka i jego ciało pocięli w paski. Pocięli jak świnię! Do mięsa! Do kości! Na żywca... - po policzkach pani Józefy płyną łzy. Próbuję na chwilę przerwać rozmowę i poruszyć inny temat, ale kobieta prosi o chwilę ciszy i kontynuuje...  - Jak żył jeszcze ojciec, przyjechał ruski na koniu i mówi do niego: „Chadziaj tu mnie. A u tiebia banderów nie ma?”. Mieli my banderowca parę metrów od nas, ale ojciec się bał powiedzieć i odpowiedział, że nie ma. Ten wyciągnął zdjęcia i pokazał nam małe dzieci, takie do roczku, wszystkie powbijane na sztachety na płocie, ze spuszczonymi główkami i rączkami. Widzę te zdjęcia do dziś... - przyznaje pani Józefa. - Tak było, przeżyło się wszystko. Ja teraźniejszych czasów tak nie pamiętam, jak to, co przeżyłam. Kobieta przypomina sobie jeszcze jedną sytuację: - Brat Roman miał 11 lat. Tata już nie żył. Poszłam z bratem do rodziny prosić o nocleg. To był Ukrainiec, który ożenił się z moją ciotką. Ona do nas powiedziała, że o zgodę musimy pytać jego. Poszłam więc i zapytałam. On stanął, spojrzał mi w oczy i mówi: „Co? Padają strachy na Lachy?!”. W pierwszej chwili mnie zamurowało, przecież to wuja. Ale byłam pyskata i nie wytrzymałam. Odpowiedziałam mu: „Ty, k... twoja mać, jeszcze na Ciebie czas przyjdzie!”. I uciekliśmy. Ależ mnie mama wtedy skrzyczała. Mówiła, że teraz przyjdzie w nocy i nas wybije. Powiat Buczacz leżał na linii frontu. Jak front się cofał, to wchodzili Niemcy, jak szedł naprzód, byli Rosjanie. - Jak przychodzili Rosjanie, to było dobrze. Mogliśmy spać w domu. Byliśmy bezpieczni. Dzięki nim przeżyliśmy - stwierdza pani Józefa. - Ruscy obiecali nam, że wyjedziemy z wioski, że mamy iść na stację koło Buczacza i czekać na wagony. Jak już poszliśmy, to czekaliśmy tam około miesiąca. Jak się Ukraińcy dowiedzieli, że tam jesteśmy, wzięli kosy, widły, co się dało i szli do nas, żeby nas wymordować. Nawet kobiety z kosami szły, żeby zabijać. Wtedy nadjechało ruskie wojsko. Tak ich wymordowało, że krew strugami płynęła. W 1945 roku rodziny z Mateuszówki i innych wiosek wsiadły do wagonów. Po dziesięć rodzin i jedna krowa w wagonie. - Jak pociąg ruszył, wszyscy uklękliśmy i zaśpiewaliśmy „Serdeczna Matko”, to dziś mi się chce płakać. Jaki to był płacz, jaki to był lament... Jechaliśmy nie wiadomo gdzie... Ale żywi... - dodaje pani Józefa. Wyjechali pod koniec lutego. Po dwóch miesiącach, z tygodniowymi postojami na bocznicach, dotarli do Biłgoraja w województwie lubelskim. PS Na prośbę bohaterki tekstu zmieniliśmy jej imię.” (Renata Hryniewicz: Przyjaźń, mord, noce w śniegu... Są rany, które krwawią do dziś; w: https://plus.gazetalubuska.pl/przyjazn-mord-noce-w-sniegu-sa-rany-ktore-krwawia-do-dzis/ar/13369168 ).

We wsi Meducha pow. Stanisławów zamordowali nie mniej niż 18 osób (IPN Wrocław: „Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”). Siekierka, Komański i Rózański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw.

We wsi Michałków pow. Kołomyja zamordowali 9 Polaków, w tym matkę z 17-letnią córką.

We wsi Michałków pow. Tłumacz należącej do sołectwa Bohorodyczyn  zamordowali 308 Polaków.

We wsi Milno pow. Zborów na osiedlu Krasowiczyna zamordowali 2 Polki: zamęczyli torturami żonę Kułaja oraz powiesili na jabłoni Agnieszkę Dec ( Adolf Głowacki, w: http://www.milno.pl/readarticle.php?article_id=6).

We wsi Modryniec pow. Sokal (obecnie pow. Hrubieszów) nacjonaliści ukraińscy dopuścili się zabójstwa. Władysława B. i kilkunastu innych nieustalonych imiennie mężczyzn, mieszkańców wsi Modryniec. Sprawcy podczas popełnienia tych czynów posługiwali się bronią palną, nożami oraz innymi ostrymi narzędziami” (IPN Lublin, sygn. S. 119/11/Zi).

We wsi Nyrków pow. Zaleszczyki: „Mieszkaliśmy we młynie (w domu po Aberbachach), mama hodowała 40 sztuk gęsi, które beztrosko pływały sobie po Dżurynie. Ojciec dzień i noc doglądał młyna, pracy urządzeń i pracowników. Młyn pracował dla wojska, ale i ludności cywilnej. Gospodarze furmankami przywozili zboże i każdy czekał aż przyjdzie jego kolej, wśród gospodarzy byli Polacy i Ukraińcy. Polacy prosili ojca, aby pospieszył się z pracą, tak by gospodarze mogli wrócić do swoich domów za dnia — bali się band. Przywozili też mrożące krew wieści, że w Capowcach, Koszyłowcach, Torskim, Uścieczku w lasach są pomordowani ludzie. Doszła wieść, że cała kolonia, Podśniatyń wymordowana. Na Dżurynie — za młynem, na zakręcie gdzie woda była głęboka i wiry, widziano płynących topielców związanych drutem kolczastym, nagich i ubranych. Ojciec poprosił trzech rosyjskich oficerów, którzy stali wiecznie na warcie przy młynie, aby pojechać w te miejsca i sprawdzić wiarygodność tego co mówią ludzie. Nadjechał oficer enkawudzista z Tłustego i z nim oraz kilkoma żołnierzami, ojciec udał się konno w te miejsca. To, co zobaczyli przeszło ludzkie wyobrażenia, było to piekło. Mieli łzy w oczach, oficer powiedział ojcu (na uboczu), że ich żołnierzy banda też zabija, nawet nie wiedzą gdzie są pomordowani.(Jerzy Stecki: Zagłada Czerwonogrodu; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/46-jerzy-stecki-opracowanie-dot-zaglady-czerwonogrodu-cz-2 ).

We wsi Olejów pow. Zborów: „Krzywy Denys z Olejowa, w czasie prac polowych zaginął na Kopańce na polu "za Gajami" .(http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).  

We wsi Palikrowy pow. Brody: „Jurczenko Józef. Zamordowany w Palikrowach w jesieni 1944 r.(http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Przybyłów pow. Tłumacz upowcy zamordowali 15 Polaków, w tym matkę z 5 dzieci od 1 roku życia do 16 lat oraz matkę z 4 dzieci od 1 roku życia do 16 lat.

We wsi Radenice (Radnice)  pow. Lwów: „Jesienią 1944 r. wymordowano 3 polskie rodziny (około 12 osób?).(Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Zapewne chodzi o wieś Rudańce pow. Lwów.

We wsi Ropienka pow. Lesko: „Jesień 1944 r.  Zastrzelony Sołacz Teodor pracownik pocztowy.” (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ). 

We wsi Sidorów pow. Kopyczyńce: „Jeden z moich kolegów, niewiele starszy ode mnie, któregoś razu wrócił do domu z pobliskiego miasteczka, zwanego rejonem i zastał na swym podwórku banderowców, którzy wyciągnęli z domu jego ojca. Nakazali mu pójść za nimi. Na skraju wsi zamordowali ich obu”  (Stanisław Dębiec;  w:  http://www.pch24.pl/to-bylo-ludobojstwo-,16358,i.html#ixzz2ZDnH1GzF). 

We wsi Wiśniowczyk pow. Przemyślany jesienią 1944 r. został pojmany i zamordowany przez ukraińskich sąsiadów Józef Ciastoń, który nocą poszedł z Wicynia do powyższej wioski po krowę i swoje rzeczy pozostawione u jego szwagra, Ukraińca. Miejsce zakopania zwłok nie jest znane. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 183).

Koło wsi Żurawno pow. Stryj: „Rozmowa z Panem Kazimierzem Babulą. Pan Kazimierz wspomniał też śmierć Marysi Turbak i Marysi Kotulskiej. Dziewczęta, łukowianki, pojechały do Stryja samochodem wojskowym z Rosjanami. Wszyscy zginęły za Żurawnem z rąk banderowców. Było to jesienią 1944 r. Ciała dziewczyn i żołnierzy odnaleziono dopiero na wiosnę 1945 r. w lesie przed Stryjem. Były przykryte gałęziami.” (Franciszek Burdzy; Zeszyty łukowieckie, nr 11 – 12 , Październik 2005 – Grudzień 2006.).

We wsi Żyrawa pow. Żydaczów dwóch miejscowych Ukraińców zamordowało 5-osobową rodzinę polską, swoich najbliższych sąsiadów: babkę, matkę z 23-letnią córką oraz synami lat 15 i 21

- 1945 roku:

We wsi Łykoszyn pow. Lubaczów upowcy zamordowali 14 Polaków, natomiast w okolicy wsi 3 polskie rodziny oraz 3 leśniczych; łącznie co najmniej 30 Polaków.

We wsi Nakwasza  pow. Brody bojówka ukraińska zamordowała Polaka o nazwisku Chudzik, syna gajowego zamordowanego przez bojówkę OUN w listopadzie 1942 roku (Edward Orłowski…, jw.). Inni: „Chudzik (ojciec) gajowy zamordowany ok. 1942 r.  Chudzik Tadeusz (syn) 14-16 lat, zamordowany w jesieni 1945 r. bo za dużo wiedział” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0). Inni: „Przysiółek Bakaje w Czernicy koło Podkamienia: Chudzik Tadeusz, ur. 1932 r., syn Wiktorii i Józefa Chudzik. Zamordowany przez UPA w 1951 r. na podwórku przed domem rodzinnym, na oczach matki i siostry Stefanii (uciekły na drzewo i schowały się w konarach). Miał wówczas 19 lat.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ). 

We wsi Pałahicze pow. Tłumacz: „W Pałahiczach, wiosce najbardziej mi bliskiej ze względu na urodzenie i spędzone tu dzieciństwo, dokonano barbarzyńskiego mordu poprzez spalenie w stodole żywcem znanych mi osób: żony i córki p. Sabatowicza, żony p. Woroszczuka (przedwojennego wójta). (Tadeusz Bodniak: Ze wspomnień małolata; w: Zeszyty Tłumackie nr 24 z 2001 r.). „Na cmentarzu w Pałahiczach znajduje się zbiorowa mogiła Polaków, którzy padli ofiarą sąsiedzkich napaści. Dwukrotnie, w 1944 i 1945 roku doszło do podpalenia stodoły, w których zostali zamknięci nasi rodacy. Obecnie w miejscu złożenia ich ciał znajduje się metalowy krzyż z dwoma nazwiskami. Brakuje natomiast informacji o tragicznych wydarzeniach i nazwisk pozostałych ofiar. Na grobie tym zapaliliśmy znicze oraz zmówiliśmy modlitwę. Później spotkaliśmy się z wnukiem byłego sołtysa wsi, którego żona również została spalona podczas ataku. On sam nie dożył tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się przed laty w Pałahiczach. Dzięki zainteresowaniu sprawą pani Wiry Woroszczuk, w dużej mierze udało się ustalić nazwiska pomordowanych Polaków. Mogiła ta jest zadbana i otoczona opieką.” (Łukasz Wolski: Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia 2018; w:  Zeszyty Tłumackie 2/62/ 2018r.)

W okolicach wsi Rybne – Wołkowyja pow. Lesko upowcy zatrzymali i zamordowali Polaka Stanisława W. „Jesienią 1945 r. Stanisław W. zamieszkujący w Mchawie koło Baligrodu wybrał się pieszo w odwiedziny do ojca mieszkającego w Wołkowyi. Na trasie Rybne – Wołkowyja został zatrzymany przez nieustalonych sprawców prawdopodobnie narodowości ukraińskiej. Pomimo poszukiwań rodziny nie odnaleziono jego ciała” (śledztwo IPN w sprawie zbrodni nacjonalistów ukraińskich popełnionych na ludności polskiej w latach 1943-1947 na terenie b. pow. Lesko, zakończone 27 sierpnia 2007 r. wydaniem postanowienia o jego umorzeniu; IPN Rzeszów, sygn. akt S 69/07/Zi).

We wsi Smorze k/Tucholki Powiat Stryj został zamordowany wraz z rodziną po napaści na dom dokonanej przez grupę banderowców Andrzej Stańczak, był on kierownikiem tartaku jeszcze za okupacji niemieckiej i tuż po zakończeniu wojny, (Edward Orłowski..., jw.).

W miasteczku Sokal woj. lwowskie upowcy zmordowali 10 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę.

We wsi Zaleszczyki Małe pow. Buczacz: Danuta Ducka z Nowosiółki Jazłowieckiej, powiat Buczacz: „Jesienią 1945 zaczęła się długa podróż. - Stacja kolejowa była w Pyszkowcach, 30 kilometrów od nas, może więcej - szacuje pani Danuta. - Siedzieliśmy tam chyba miesiąc, czekaliśmy na pociąg. Stryj Franciszek na stację nie dotarł. Po drodze banderowcy zamordowali go w Zaleszczykach Małych. Gdy został ranny, próbował jeszcze się bronić, ale zginął w okrutnych mękach z rąk bezlitosnych rezunów.”. (Szymon Kozica: Na górce Nowosiółka, na dole Strypa. W:

https://plus.gazetalubuska.pl/na-gorce-nowosiolka-na-dole-strypa-we-wrzesniu-1939-caly-ten-swiat-legl-w-gruzach/ar/11768080 ).

We wsi Zaturce pow. Horochów miejscowi Ukraińcy pobili śmiertelnie Antoniego Symenowicza, który powrócił z niewoli niemieckiej do domu nie wiedząc, że jego rodzina wyjechała już na Ziemie Odzyskane.

- 1946 roku:

We wsi Barwinek pow. Krosno późną jesienią 1946 roku sotnia UPA „Chrina” zdobyła strażnicę Wojsk Ochrony Pogranicza w bestialski sposób mordując jej dowódcę, jego narzeczoną oraz kilku żołnierzy Autorzy publikacji podają: „W trakcie kwerendy archiwalnej natrafiliśmy na bardzo niezwykłą relację ustną „Kryłatego”, członka sotni „Chrina” zarejestrowaną na taśmie magnetofonowej. Mychajło Swityj „Kryłatyj” zapamiętał dwie sytuacje, które na zawsze zapadły mu w pamięć – egzekucję żołnierzy z Jasiela, oraz zdobycie strażnicy WOP w Barwinku, gdzie „Chrin” obiecał żołnierzom polskim darowanie życia w przypadku poddania się, a potem złamał słowo i rozpoczęły się dantejskie sceny sadystycznych tortur. W pamięć zapadła mu ujrzana rzutem oka postać dobijanego rannego polskiego żołnierza „z ramionami rozłożonymi jak ukrzyżowany Chrystus”.Ponieważ nie udało nam się znaleźć informacji układającej się w logiczną całość w archiwach polskich, ta kwestia nigdy nie stałaby się tematem tego tekstu, gdyby nie znalezione – również przypadkowo – świadectwo słowackiego żołnierza Juraja Chyry. W opublikowanej na Słowacji książce pisze on: Podczas pobytu w tej okolicy przeżyłem jedno z najstraszniejszych wydarzeń w moim życiu. Dotyczy dowódcy polskiej jednostki w Barwinku. Pewnego porucznika i innych. Żałuję, że jego nazwisko nie zachowało się w mojej pamięci. Ten oficer w tym czasie miał mieć ślub i wesele. Poznaliśmy też jego narzeczoną. Przecież była z nim wiele razy. Także podczas naszych odwiedzin. Dla uczczenia tego ważnego w życiu kroku zaprosił z naszej strony więcej gości. Wesele tego porucznika miało odbyć się w Barwinku, w tamtejszych koszarach wojskowych [autor ma na myśli strażnicę WOP]. Narzeczony ustalił termin na czwartek po południu. Jej dokładnej daty już nie pamiętam. Wydaje mi się, że już była chłodna jesień. /.../ Już tylko czekaliśmy na środek transportu, który miał zawieźć na umówione miejsce. W trakcie oczekiwania znienacka przybiegają zdyszani łącznicy z Barwinka. Jednym tchem wyrzucają z siebie: „Napadli na nas banderowcy. Dowódca i jego narzeczona nie żyją, a także kilku żołnierzy. Wyślijcie natychmiast waszych ludzi...” Dowódca ogłosił alarm, słowackie oddziały pobrały broń, amunicję i wyruszyły aby pomścić Polaków. Do parterowego budynku, w którym w Barwinku znajdowały się koszary, zbliżaliśmy się z ciężarem sercem. Przecież każdy z nas był zszokowany stratą takiego dobrego człowieka i jego przyszłej żony. Gdy tylko weszliśmy poza ogrodzenie, natychmiast natrafiliśmy na dwa martwe ciała. Byli to żołnierze Wojska Polskiego. Prawdopodobnie wartownicy, z którymi rozprawili się w pierwszej kolejności. Następne ciała były przywiązane do rosnących w pobliżu drzew. Niektórzy jeszcze żyli, pozostali byli już od dłuższego czasu martwi. Zastrzelony został także pies tropiący, jego smyczą był przywiązany do drzewa jeden z żołnierzy. Innym oznakom zastosowanej przemocy nie poświęciliśmy więcej uwagi. Chcieliśmy jak najszybciej wejść do budynku. Co zobaczyliśmy w pokoju dowódcy? Porucznik był zupełnie nagi przywiązany do szafy pancernej. Prawdopodobnie po to, aby się nie mógł ruszyć nawet o krok. Włosy miał spalone. Z całą pewnością opalili mu je papierem, ponieważ wokół leżało wiele niedopalonych kartek. Przyrodzenie i pozostałe części ciała były zwęglone. Musiało to być coś przerażającego, co się tutaj działo. Ciało nieboszczyka było całe we krwi i posiniaczone. Pod koniec tej męczeńskiej procedury został zastrzelony. Nawet dla najsilniejszego mężczyzny to było zbyt wiele. Podobny widok przedstawiało także ciało jego przyszłej pani. Także ona była naga i przywiązana do stojącej naprzeciw szafy. Także ona miała włosy spalone na głowie i na innych częściach ciała. Także ona była przez tych faszystowskich wyrodków bita i torturowana, ponieważ jej biała skóra była jednym wielki siniakiem. Straszny był widok tego młodego okaleczonego ciała, które jeszcze mogło żyć, dać życie następnym pokoleniom... A tu ją spotkał taki los... Obydwa ciała uwolniliśmy z wymuszonej więzami pozycji, położyliśmy na podłodze i przykryliśmy kocem. Pościg za sprawcami tej zbrodni nie dał żadnego rezultatu. Po wysłuchaniu kilku ocalałych polskich żołnierzy, na szczęście będących w czasie tragedii w terenie, dlatego było mniej ofiar, doszliśmy do wniosku, że banderowcy wtargnęli do budynku wcześnie rano, gdy dopiero zaczynały się przygotowania do weselnej uczty. Pojawili się znienacka, gdy nikt się ich nie spodziewał. Każdy był zajęty swoja pracą, Gdyby nie przygotowania do wesela, być może nie doszłoby do nieszczęścia..." (Źródła: Centralnyj derżawnyj archiw zarubiżnoji Ukrajiniki, Fond nr 52 „Objednannja ukrajinciw Zakerzonnja”, poz. 110, w 22 częściach. Relacja Mychajło Swityj, w: http://tsdazu.gov.ua/index.php/ua/founds/archive/474.html;  Jozef Hrubovčák, Nik ich nečakal, Michalovce, 2018. Książka w języku słowackim. Za:  http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_czy-stepan-stebelski-sotenny-chrin-byl-zwyrodnialym-sadysta/? )

We wsiach Kobylnica Wołoska, Potok Jaworowski oraz Budzyń pow. Przemyśl upowcy zamordowali 10 Polaków oraz wsie te spalili. 

We wsi Kormanice pow. Przemyśl zamordowany został Michał Hrodowicz (IPN BI 065/9/1).

- 1947 roku:

We wsi Biały Potok pow. Czortków powiesili 3 Polaków: braci Szczęsnych oraz we młynie mieszkańca Chomiakówki. „W czasie późniejszym, bo w 1947 roku, zostało zamordowanych przez banderowców dwóch braci; Kazimierz i Władysław Szczęśni. Podczas wojny służyli oni w Wojsku Polskim i brali udział w walkach na froncie. Jesienią 1945 roku zostali zdemobilizowani i powrócili do Białego Potoku, do swych rodzin. Postanowili pozostać w Białym Potoku i nie wyjeżdżać na zachód do Polski. Byli to ludzie młodzi, odważni, pragnęli pozostać na ojcowiźnie i spokojnie pracować. Niestety nie przewidzieli jednego, że po dwu latach od zakończenia wojny może im grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Pewnego dnia, przed wieczorem, do ich domu przyszło dwóch nieznanych mężczyzn chcących kupić konia, zostali wpuszczeni do domu. Po krótkiej rozmowie z nimi obaj bracia zorientowali się, że to są banderowcy, ale nie mieli już możliwości obrony. Bandyci wyciągnęli pistolety i sterroryzowali całą rodzinę, zamykając ją w domu, a obu braci zabrali ze sobą, wyprowadzili na podwórze i tam obu powiesili na drzewie. Następnego dnia odnaleziono ich zwłoki. Po tym wydarzeniu większość pozostałych tam Polaków zrozumiała, że dalszy pobyt w Białym Potoku grozi im śmiercią. Większość zdecydowała się na wyjazd do Polski” (Stanisława Kilimnik; w: Komański..., s. 700).

We wsi Suchowola pow. Brody: „Pobereźnik Stefan Po powrocie z wojny poszedł do Buczyny i tam jesienią 1946-47 r. został zamordowany”. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

Stanisław Żurek