Dzisiaj jest: 19 Maj 2022        Imieniny: Mikołaj, Piotr, Urban
Dni Ponarskie 23.05.2022 r. (poniedziałek) w Warszawie.

Dni Ponarskie 23.05.2022 r. (poniedziałek) w Warszawie.

STOWARZYSZENIE RODZINA PONARSKA zaprasza na obchody Dnia Ponarskiego, które odbędą się 23.05.2022 r. (poniedziałek) w Warszawie o Godz. 11.00 Uroczystości odbędą się pod Krzyżem - Pomnikiem Ponarskim na Cmentarzu Wojskowym…

Readmore..

KSIĄŻKI HISTORYCZNE ZA PÓŁ CENY!

KSIĄŻKI HISTORYCZNE ZA PÓŁ CENY!

Wydawnictwo replika znana czytelnikom Kresowego Serwisu Informacyjnego z wydanych książek historycznych m.in. Marka A. Koprowskiego organizuje przecenę książek. KSIĄŻKI HISTORYCZNE ZA PÓŁ CENY! W DNIACH OD 12-15 MAJA NA STRONIE…

Readmore..

Cudowne ocalenia

Cudowne ocalenia

W wielu relacjach ocalałych polskich świadków w czasie ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców pojawia się głębokie przekonanie, że zawdzięczają to pomocy Matki Boskiej, a pomogła im w tym żarliwa modlitwa do…

Readmore..

”Uśmiech Lwowa”  - czy komunistyczna cenzura nadal aktualna?

”Uśmiech Lwowa” - czy komunistyczna cenzura nadal aktualna?

„Z całą pewnością można stwierdzić, że Polska poniosła największe straty cywilne po Związku Radzieckim. Roszczenia o reparacje towarzyszą stosunkom polsko-niemieckim od dziesięcioleci. Za tym kryje się oczywiście niewyobrażalne cierpienie. Zawsze…

Readmore..

Moje Kresy. – Alfred Preis

Moje Kresy. – Alfred Preis

/Albert Preis Wspomnienia Sybiraka. Urodziłem się 9 lutego 1935 roku w Prusach (obecnie Jampil, ukr. Ямпіль) opodal Lwowa. Gdy przyszedłem na świat, mój ojciec (Grzegorz Preis) był kowalem. Przed II…

Readmore..

BAR KONFEDERATÓW WIECZYSTĄ TWIERDZĄ IDEAŁU NIE IDĄCEGO NA KOMPROMIS Z TRYUMFUJĄCĄ MOCĄ

BAR KONFEDERATÓW WIECZYSTĄ TWIERDZĄ IDEAŁU NIE IDĄCEGO NA KOMPROMIS Z TRYUMFUJĄCĄ MOCĄ

/ Konfederaci barscy O Konfederacji Barskiej, której 250 rocznicę obchodzimy, prof. Leon Kozłowski pisał: W naszej poezji romantycznej, natchnionej tym duchem, jest wspaniała apoteoza walki „pod wiecznym sztandarem", walki, nie…

Readmore..

Genocidum atrox. Cz.2

Genocidum atrox. Cz.2

/ Szczątki ofiar z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej. Źródło https://zbrodniawolynska.pl Rok 1941 13 kwietnia 1941 r. we wsi Skorodyńce pow. Czortków; Stanisława Czarnecka (z domu Szatkowska) wspomina: „Pierwsze morderstwo w…

Readmore..

3 MAJA ŚWIĘTO  MATKI BOŻEJ  KRÓLOWEJ POLSKI

3 MAJA ŚWIĘTO MATKI BOŻEJ KRÓLOWEJ POLSKI

W Polsce zajmuje Ona miejsce szczególne. Jest powszechnie wielbiona i czczona. Otoczona należnym Jej kultem. Kultem Maryjnym. Historia Jej adoracji sięga średniowiecza. Jej poświęcone były najważniejsze zabytki kultury polskiej. Jednym…

Readmore..

NIE TYLKO CHCIELI OGRABIĆ POLSKĘ, ALE TEŻ ZNIEWOLIĆ I ZABIĆ JEJ MIESZKAŃCÓW ORAZ ZNISZCZYĆ ICH KULTURĘ

NIE TYLKO CHCIELI OGRABIĆ POLSKĘ, ALE TEŻ ZNIEWOLIĆ I ZABIĆ JEJ MIESZKAŃCÓW ORAZ ZNISZCZYĆ ICH KULTURĘ

„ Niemcy nie tylko chcieli ograbić Polskę, ale też zniewolić i zabić jej mieszkańców oraz zniszczyć ich kulturę”- przyznała w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” niemiecka historyk Ramona Brau, badająca…

Readmore..

Kresy, ludobójstwo, Wołyń, historia… pod cenzorską lupą Facebook.

Kresy, ludobójstwo, Wołyń, historia… pod cenzorską lupą Facebook.

/ Przykładowa reakcja cenzorów z Facebook typowa dla setek a może już nawet i tysięcy tzw. banów (czasowe wykluczenie z portalu) za niewygodne wpisy. Foto archiwum. Wprowadzony dwa lata temu…

Readmore..

Święto flagi narodowej.

Święto flagi narodowej.

Od 20 lutego 2004 roku, każdego 2 maja świętujemy Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej które stało się świętem na mocy ustawy z 20 lutego 2004. Święto flagi obchodzone jest między świętami…

Readmore..

Majowy numer KSI (04/2022) wydany

Majowy numer KSI (04/2022) wydany

W majowej gazecie m.in: Przed 100 laty w Wilnie powstała pierwsza polska szkoła techniczna.Państwowa Szkoła Techniczna im. Marszałka Józefa Piłsudskiego była jedną z największych i najlepszych ...strona 2”Uśmiech Lwowa” -…

Readmore..

Kalendarium Ludobójstwa. Rok 1942

   4 stycznia 1942 roku:

We wsi Zalesie pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 5 Polaków i Ukrainkę: rodzinę Żarczyńskich (rodziców i ich syna z żoną) oraz 20-letniego Polaka, który ukrywał się u nich po ucieczce z deportacji w głąb ZSRR w 1940 r. Zamordowali także sąsiadkę Ukrainkę. Inni datują napad na noc z 3 na 4 stycznia 1942 roku w kolonii Zalesie gmina Berezne pow. Kostopol oraz podają nazwisko Tadeusz Dyonizy oraz Ukrainki Ulana Lisiecka (Biuletyn Informacyjny 27 DWAK, nr 2 z 2012 roku). „Ofiarami byli: sparaliżowane małżeństwo Felicjan i Anna Żarczyńscy, ich syn Antoni z żoną Natalią i Tadeusz Dyzio” (http://www.promemoria.pl/arch/2003_7/ukraina/ukraina.html ). "Przesyłam zdjęcie moich pra pra dziadków którzy zostali zamordowani w dniu 4 stycznia 1942 roku w Zalesiu, a byli to Żarczyńska Anna z Bronowickich jej mąż Felicjan Żarczyński oraz ich syn Antoni Żarczyński i jego żona Nadzieja z domu Borowiec oraz w tym dniu został zamordowany również Tadeusz Donizo, który otrzymał schronienie u moich pra pra dziadków po tym jak jego rodzinę wywieziono na Syberię.”

(https://www.facebook.com/wolynpamietam/photos/szko%C5%82a-powszechna-w-wyrce-gmina-stepa%C5%84-powiat-kostopol-wojew%C3%B3dztwo-wo%C5%82y%C5%84skie-par/461366387260872 )  

   7 stycznia: 

W miasteczku Mizocz pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali Stefana Pędziocha.  

   17 stycznia: 

W miasteczku Torczyn pow. Łuck Ukraińcy uprowadzili Władysława Nazarewskiego, po którym ślad zaginął.

   W styczniu 1942 roku (świadkowie nie podali dnia mordu):  

We wsi Nowiny Czeskie pow. Dubno Polacy z sąsiednich wsi uczestniczyli w zabawie karnawałowej. Przerwał ją komendant policji ukraińskiej z posterunku w Młynowie Dmytro Nowosad, który oświadczył, że na zabawę przyszły polskie świnie, a im oraz Żydom wstęp jest wzbroniony. Gdy Polacy zaczęli zabawę opuszczać zostali zaatakowani przez ukraińskich bojówkarzy, którzy posługując się kołkami, drągami i kijami zakatowali na śmierć dwóch młodych Polaków, a kilku ciężko pobitych zdołało uciec. Nowosad, członek OUN, kat Polaków i Żydów, w 1954 r. został rozpoznany przez Polaków z Młynowa w 1954 w Polsce jako naczelnik jednego z wydziałów Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie. Stąd wyjechał do Poznania, gdzie w 1955 r. ponownie został rozpoznany i podobno aresztowany. 

W miasteczku  Stepań pow. Horochów w 1941 r. powrócił z sowieckiego więzienia leśniczy Jan Serediuk; pod koniec stycznia 1942 roku został dopadnięty nad brzegiem rzeki Horyń przez Ukraińców i pobity śmiertelnie. (Edward Orłowski; w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ). 

Kol. Janówka pow. Sarny: Teodorowicz Bronisław ~1894-3.02.1942 - s. Jana i Joanny z d. Szachniewicz, żona Leontyna ~1895-3.02.1942 z d. Brzozowska - c. Albina i Pauliny z d. Felińska, dzieci: Władysława +3.02.1942, Antoni + 3.02.1942, Helena 1928 - uszła z życiem, po wojnie zamieszkała w Sławnie, pozostali zostali zamordowani (przez UPA?). http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-j/janowka-09.html 

   7 lutego:  

We wsi Aleksandrów pow. Biłgoraj Niemcy z Ukraińcami zamordowali 2 Polaków i spalili 4 gospodarstwa.

   10 lutego:

We wsi Posada Jaćmierska pow. Sanok Ukrainiec gestapowiec Leo Humeniuk zastrzelił Polaka. Łącznie miał on na sumieniu tortury i morderstwa wielu Polaków. Latem 1944 roku, podczas ofensywy Armii Czerwonej, został złapany przez partyzantów AK i przekazany władzom sowieckim, którym uciekł z aresztu i zatarł za sobą ślad.

   19 lutego:  

W osadzie Zastawie pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali Pawła i Antoniego Pawłowskich, braci.

   W lutym (świadkowie nie podali dnia):  

We wsi Głęboczek pow. Borszczów Ukrainiec zastrzelił 20-letniego Polaka; „Pod koniec lutego 1942 przyjechała siostra wujka Dominika z Głęboczka, z tragiczną wiadomością. Brat Mateusz (Kwiczak) został zastrzelony przez kolegę Ukraińca. /…/ Oddał strzał z broni myśliwskiej w porze południowej na oczach wielu ludzi”. (Mieczysław Walków; w:  www.absolwenci56.szczecin.pl).

W nadleśnictwie Jaremcze pow. Nadwórna został zamordowany w okrutny sposób przez Ukraińców razem z żoną i dwiema córeczkami nadleśniczy Białęski Henryk.

We wsi Pawłokoma pow. Brzozów ukraiński nauczyciel Lewicki złożył donos do Niemców, że Polacy mają broń. Policja ukraińska aresztowała 5 Polaków, w tym dwie kobiety. Na miejscy poddano ich torturom, m.in. połamano im ręce i nogi. Broni nie znaleźli, ale zabrali ich ze sobą i ślad po Polakach zaginął. 

   8 marca: 

We Włodzimierzu Wołyńskim Ukraińcy zamordowali 26-letniego Tadeusza Rzeźnika.

   19 marca:

We wsi Toporów pow. Radziechów został pobity przez Ukraińców ks. Józef Jastrzębski, ur. w 1908 r., wikariusz parafii Toporów i do końca życia został inwalidą.

   20 marca: 

We wsi Kryniczki pow. Krasnystaw policjanci ukraińscy zamordowali 24 Polaków i spalili ich gospodarstwa.

20 marca 1942 roku Władysław Sikorski poleciał do Stanów Zjednoczonych. „Został przyjęty przez prezydenta Roosevelta, który zapewnił go, że rząd USA zgodnie z zasadami Karty Atlantyckiej nie zaciągnie w czasie trwania wojny żadnych tajnych zobowiązań wobec zmian granic w Europie”. (Żaroń Piotr: Armia Polska w ZSRR, na Bliskim i Środkowym Wschodzie, Warszawa 1981, s. 119). 

   30 marca: 

We wsi Wywłoczka pow. Zamość Niemcy z Ukraińcami rozstrzelali 6 Polaków: małżeństwo, ojca z córką oraz 2 kobiety. 

   W marcu 1942 roku:

We wsi Hołoby pow. Kowel policja ukraińska zastrzeliła na posterunku dwóch chłopców polskich Piotrowskiego oraz Tysza.  

W mieście Stanisławów w siedzibie Komitetu RGO młody esesman, Ukrainiec, aresztował 21-letnią Danutę Ziarkiewicz – Nowak, której mąż był lotnikiem w Dywizjonie 303; została ona zamordowana w więzieniu w Stanisławowie (Lanckorońska Karolina: Wspomnienia wojenne, Kraków 2003, s. 142).

We wsi Stawki Kraśnieńskie pow. Skałat Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: 22-letniego Bronisława Balickiego powiesili na drzewie obok wiejskiej kaplicy z rękami związanymi drutem kolczastym do tyłu oraz 67-letnią Konstancję Gancarz zabili wrzucając przez okno granat do jej domu.

   4 kwietnia:   

We wsi Hleszczawa pow. Trembowla Ukraińcy uprowadzili polskiego nauczyciela Jana Nogę. Jego zwłoki odnalezione w studni miały wydłubane oczy, odcięte genitalia, na szyi zaciśnięty sznur.

   15 kwietnia: 

We wsi Łukawiec pow. Lubaczów zamordowany został przez Ukraińców Stefan Sopel.

  16 kwietnia:

We wsi Zaporowszczyzna pow. Hrubieszów esesmani ukraińscy z podoficerskiej szkoły w Trawnikach rozstrzelali w lesie 15 Polaków pochodzących z powiatu hrubieszowskiego.

   17 kwietnia:

W miasteczku Derażne pow. Kostopol Ukraińcy rozrzucili pod kościołem antyniemieckie ulotki w języku polskim, za co Niemcy zamordowali proboszcza ks. Michała Dąbrowskiego oraz organistę.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Eden w nocie z 17 kwietnia 1942 r. do rządu polskiego zapewniał, że „w każdym razie rząd jego królewskiej Mości nie zamierza zawierać żadnego układu dotyczącego lub naruszającego stan terytorialny Rzeczpospolitej Polskiej. /.../ Rząd JKM nie uznaje żadnych zmian terytorialnych dokonanych w Polsce od sierpnia 1939. Zapewnienie to będzie zastrzeżone w każdym układzie”. (Żaroń..., s. 119).

   23 kwietnia:

W miasteczku Jaryczów Nowy pow. Lwów Ukraińcy zastrzelili Antoniego Michalewskiego.

 W kwietniu: 

W mieście Kałusz woj. stanisławowskie miejscowi Ukraińcy zamordowali 30-letniego Wawrzyńca Gabinieta zadając mu 6 ciosów nożem w piersi i brzuch.

W miasteczku Klewań pow. Równe Ukraińcy rozwiesili antyniemiecką odezwę w języku polskim, za co Niemcy rozstrzelali kilku Polaków, w tym ojca z dwoma synami.

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie w wyniku donosu Ukraińca - gestapowca rozstrzelanych zostało 4 Polaków, w tym 2 braci.

We wsi Lisowce pow. Zaleszczyki policja ukraińska pobiła dwóch Polaków, w tym Nawrockiego podczas orki w polu, w wyniku czego zmarł.

   W nocy z 3 na 4 maja:    

We wsi Bazar pow. Czortków Ukraińcy zamordowali Juliana Peryla (Peryka?). 

   4 maja: 

W kol. Jachimówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali małżeństwo Władysława i Stanisławę Kawarskich.

   5 maja:

We wsi Narajów pow. Brzeżany: „Marceli Świdziński, mąż Anny Szynklarz, lat 52, 5 maja 1942 roku Ab aggressoribus domi vulneratus et in nosocomio mortuus in Brzeżany (postrzelony przez napastników w domu, zmarł w szpitalu w Brzeżanach).” (1939-1945. Księgi metrykalne jako dowody zbrodni. Strona 68. W:  http://archiwumkresowe.pl/narajow-1939-1945-ksiegi-metrykalne-jako-dowody-zbrodni/ ).

   9 maja:  

We wsi Ziemlica pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zamordowali leśniczego Czesława Kobylarza, lat 35.

   10 maja:  

W kol. Wisieńki pow. Zamość esesmani ukraińscy rozstrzelali na skraju lasu 11 Polaków. Wieś ta w maju 1942 przeżyła jeszcze trzy kolejne pacyfikacje, w których zginęło w sumie 23 osoby.

   15 maja: 

We wsi Młynowce pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym męża Ukrainki. 

   17 maja:    

We wsi Buda pow. Równe Ukraińcy zamordowali 24-letniego Kazimierza Jankowskiego.

   18 maja: 

We wsi Leszczanka pow. Chełm esesmani ukraińscy (prawdopodobnie ze szkoły w Trawnikach) zastrzelili 8 Polaków, w tym 4 kobiety: „ Z opowieści mojego taty wynikało, że zginęło tam 9 mężczyzn. A było to tak: (wg jego opowiadania) wybrano 9 młodych kobiet, ale po dłuższym namyśle zrezygnowano z rozstrzelania ich, lecz na to miejsce wybrano 9 mężczyzn. Znam to miejsce, w którym była egzekucja, obecnie stoi tam krzyż. Ciało mojego dziadka zostało pochowane nieopodal tego miejsca w lesie. Dopiero po zakończeniu wojny tata mój odkopał zwłoki i przewiózł na cmentarz w Kaniem. Obok mogiły mojego dziadka pochowanych jest jeszcze dwóch mężczyzn z tej egzekucji. Dziwne jest to, że na każdym z nich jest inna data śmierci (kilka dni). Na pewno są to ofiary tej egzekucji”. (Halina Kamieniecka, 13.11.2009; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). S. Jastrzębski w książce „Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947” na s. 81 wymienia imiennie 3 rozstrzelane kobiety oraz 5 mężczyzn, wśród których jest Jan Ścibor. Pisze natomiast o 4 kobietach i 4 mężczyznach).

We wsi Liszna pow. Chełm w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało około 60 osób (z czego 31 Żydów). Inni: Podczas pacyfikacji wsi, funkcjonariusze SS i gestapo oraz Ukraińcy pozostający w służbie hitlerowskiej rozstrzelali na placu szkolnym 20 osób. Zginęli: Jan Błaszczuk, l. 32, Michał Błaszczuk, l. 38, Jan Garbula, l. 37, Józef Głogosz, l. 22, Stanisław Iwaniuk, l. 17, Stefan Jaroć, l. 40, Jan Kasjan, l. 36, Mieczysław Klin, l. 31, Edward Kosmowski, l. 17, Adam Kopaciński, l. 26, Adam Łusiak, l. 33, Aleksander Łusiak, l. 21, Władysław Mazurek, Władysław Parada, l. 43, Józef Sadlak, l. 30, Edward Serej, l. 26, Leon Serej, l. 29, Wacław Skibiński, l. 45, Jan Szachadyń, l. 30 oraz nieznany z nazwiska przyjezdny z Warszawy.

   19 maja: 

W kol. Horyszów Polski pow. Zamość żandarmi niemieccy i policjanci ukraińscy  zamordowali 17 Polaków, zrabowali ich mienie i spalili gospodarstwa – rzekomo za pomoc partyzantom sowieckim.

We wsi Toruń pow. Chełm esesmani ukraińscy zastrzelili 2 Polaków, mężczyznę i kobietę. Zginęli: Leon Głażewski, 1.45, Julia Zawadzka, 1.40. 

   20 maja: 

We wsi Korytyna pow. Hrubieszów Niemcy wraz nacjonalistami ukraińskimi z posterunku policji w Bereściu dokonali pacyfikacji wsi. Zamordowano wówczas 8 osób zabudowania wsi podpalono. Była to kara za pomoc partyzantom radzieckim. Zeznaje Jan Ważny „Orkan”: „Opowiadali mieszkańcy Korytyny, że Niemcy wpadali do mieszkań, a te domy skąd zabrali podpalali. Do mieszkań przewodnikami byli dla nich Ukraińcy z pobliskiego Bereścia, których tu znano. Ci faszyści ukraińscy mieli coś w rodzaju bączków, pociągali za sznurek i kierowali na zabudowania. Ponieważ pokrycia chat były słomiane stawały one w ogniu. Kobiety coś niecoś ratowały z budynków, wyprowadzając krowy czy konie, ale reszta mienia ginęła w ogniu. Rozchodził się po wsi i lesie straszliwy ryk bydła, pisk dzieci i szloch kobiet. Nadjechała Straż Pożarna z Majdanu Wielkiego, jednakże Niemcy zabronili jej przestąpienia do gaszenia ognia. Twarze Niemców wyrażały zadowolenie z akcji […] Z aresztowanymi Niemcy wyszli na pola wsi Józefin dla dokonania egzekucji […] Dwu zwolnionym Niemcy kazali iść do wsi i oznajmić mieszkańcom, że pacyfikacja i egzekucja są następstwem tego, że wieś przechowuje i żywi jeńców radzieckich”. (J. Ważny „Orkan”, Pacyfikacja wsi Korytyna w dniu 20 maja 1942 roku. W: W. Jaroszyński, B. Kłembukowski, E. Tokarczuk:  Łuny nad Huczwą i Bugiem, Walki oddziałów AK i BCh w obwodzie Hrubieszowskim w latach 1939 - 1944, Zamość 1992, s. 188-189).

We wsi Kryniczki pow. Krasnystaw żandarmi niemiecki z oddziałem ukraińskim rozstrzelali 15 Polaków, w tym 5 kobiet.

W kol. Wiszeńki pow. Zamość esesmani ukraińscy rozstrzelali 15 Polaków, w tym 9-letnią dziewczynkę Marię Hawrylak. 

   25 maja:   

W kol. Wiszeńki pow. Zamość esesmani ukraińscy rozstrzelali 7 Polaków, w tym 5 kobiet.

   26 maja: 

We wsi Krobonosz  pow. Chełm esesmani ukraińscy (zapewne ze szkoły podoficerskiej w Trawnikach) zastrzelili 15 Polaków.

We wsi Staw pow. Chełm żandarmi niemieccy i Ukraińcy, pozostający w służbie hitlerowskiej, spędzili ok. 200 mieszkańców w wyznaczonym miejscu. Oficer zażądał wydania osób współpracujących z partyzantami, udzielających pomocy i ukrywających Żydów. Nie wskazano nikogo, wówczas spośród zatrzymanych wybrano zakładników i rozstrzelano ich. Po rozstrzelaniu zakładników hitlerowcy zabili jeszcze 2 Żydów, młodzieńca i powiesili 2 osoby. Zginęli: Jan Bień, l. 30, Adam Dużyc, l. 35, Marian Kaszczuk, l. 39, Władysław Kaszczuk, l. 30, Feliks Nafalski, l. 39, Tadeusz Nafalski, l. 32, Marian Smolina, l.17, Wasyl Szady, l.18, Szymon Tywaniuk, l.22, Józef Wasyńczuk, l.28. Ciała pomordowanych pochowano we wspólnej mogile na polu. „We wsi Staw Niemcy dokonali pacyfikacji „przy pomocy nacjonalistów ukraińskich”.(Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005.  http://www.zbrodniawolynska.pl/__data/assets/pdf_file/0004/3946/Polska-i-Ukraina-w-latach-trzydziestychczterdziestych-XX-wieku-t4-cz1.pdf).

   30 maja:

We wsi Radków pow. Tomaszów Lubelski: „30.05.1942 r. z donosu policji ukraińskiej zostali zamordowani za ukrywanie jeńca sowieckiego zbiegłego z niewoli: Buczek Jan l. 56, jego żona Zofia l. 54 i córka Janina l.14. Jeniec sowiecki NN zbiegły z niewoli.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

   W maju:    

We wsi Jezierce pow. Kostopol Ukraińcy w lesie ostrzelali przejeżdżających Niemców, którzy w ramach represji aresztowali we wsi 3 Polki wraz z ich dziećmi, zabrali do Kostopola i ślad po nich zaginął.

We wsi Pauszówka pow. Czortków: „Zbyszek Słoniowski – 18 l., syn komendanta posterunku PP. zamordowany został w maju 1942 r. w /Panszowce ?/”  (AAN, AK, sygn. 203/XV/42, k. 20 – 26). Komański...., s. 192 podaje, że mord miał miejsce pod koniec 1944 roku.

We wsi  Zalesie pow. Czortków zamordowany został Rumijowski Augustyn, powracający z sowieckiego więzienia w Berdyczowie. (Kubów..., jw.).

    Wiosną 1942 roku: 

W kol. Buda pow. Równe na skutek prowokacji Ukraińców Niemcy aresztowali weselników, którzy szykowali się do wyjazdu na ślub do kościoła w Niewiórkowie: pannę młodą, pana młodego, rodziców pana młodego i jego 4 braci – 3 kawalerów a czwartego z żoną i 2 dzieci, Łącznie 11 Polaków, którzy zaginęli bez wieści. 

We wsi Chłopiatyn pow. Sokal (obecnie pow. Hrubieszów): „Jestem córką kobiety, która miała zmienione nazwisko na potrzeby organizacji AK. Mama była łączniczką i drogo za to zapłaciła. Wymordowano jej najbliższą rodzinę, matkę Pulinę Sierżęga z d. Mauer, ojca Michała Sierżęgę, babcię Katarzynę Mauer z d. Tarnowska, brata Stanisława i Jana, którzy nie byli jeszcze pełnoletni. Stało się to we wsi Chłopiatyń na wiosnę w 1942 roku. Mama w tym czasie była z partyzantami” (Bogusia Światłowska, 22.08.2007; www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ). 

We wsi Kisorycze pow. Sarny: „Pierwszy zbiorowy mord dokonany w czasie okupacji niemieckiej przez zbrodniarzy ukraińskich na Polakach zanotowały kroniki w Kisoryczach sarneńskich wiosną 1942 r. Ksiądz rzym.-kat. o. Piotr z Michałowic i Paweł Dawidowicz, pracownik leśnictwa z Perełysianki zostali pojmani i poddani okrutnym torturom. Grupą napastników kierował Adam Jachymeć (wchodzili do tej grupy również dwaj jego synowie). Po pobiciu ofiar (mających skrępowane ręce i nogi), rozcięto im brzuchy, wydostające się wnętrzności posypano mąką, a następnie przypędzono świnie, ażeby je wyżarły”.(Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku).

We wsi Komarówka pow. Włodzimierz Wołyński:Wiosną 1942 roku ukraińska milicja rozstrzelała moją babcię od strony mamy, Katarzynę Gac, miała 65 lat.” (Moje wspomnienie o ojcu; w: http://www.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=2627  ).

We wsi Lady pow. Sarny Ukraińcy zamordowali Edwarda Walczuka, ogrodnika uprowadzonego z majątku Sechy. 

W kolonii Polanówka pow. Kostopol prawdopodobnie wiosną 1942 roku Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Stanisława Żurawskiego z małym synem. „Pierwsza tragedia w życiu rodziny wydarzyła się w 1940 r. - Pamiętam zapłakaną twarz mamy, to było w maju. Zapytałem: „Co się stało?” „Ojca wywożą na Sybir” - odpowiedziała -  wspomina ks. Żurawski. Przed wywózką widział jeszcze przez kraty twarz ojca, na plebanii w Derażnem, zajętej przez NKWD. Ojciec był tak pobity, że trudno go było rozpoznać. Wywózka na Sybir, która wtedy wydawała się niemalże końcem świata, już niedługo miała się okazać drogą do ocalenia. /.../  Już niecały rok później z rąk banderowców zginął pierwszy z braci ojca, Stanisław. Razem z małym synem zostali zamordowani w swoim gospodarstwie. Drugiego brata, Stefana, z żoną i dwójką małych dzieci, bandy UPA dopadły w lesie w czasie ucieczki. Wyjątkowo okrutna śmierć we własnym gospodarstwie spotkała także osiemnastoletnią Janinę, kuzynkę i trzeciego z braci ojca - Aleksego, którzy postanowili wrócić do Polanówki po swoje rzeczy.” (Anna Lewandowska: „Ks. Tadeusz Żurawski: W sprawie Wołynia potrzeba ludzi pokornego serca”; 30 September 2016. W: http://kurierwilenski.lt/2016/09/30/ks-tadeusz-zurawski-w-sprawie-wolynia-potrzeba-ludzi-pokornego-serca ). 

We wsi Szwejków pow. Podhajce  „Wiosną 1942 r. zam. rodzinę Adamowiczów”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Wasylkowce pow. Kopyczyńce:Napisano (H. Komański, Sz. Siekierka...., s. 248, tarnopolskie), że w lutym 1944 uprowadzono i zamordowano 4 Polaków: Zdaniak Józef; Zdaniak Anna, żona Józefa; Zdaniak Michał; Zdaniak ... rolnik; tymczasem mordu dokonano wczesną wiosną 1942 roku. Żona Józefa Zdaniaka miała na imię Genowefa, a nie Anna  - jej nazwisko panieńskie: Racławska"  (Edmund Kunicki, 24.07.2007; w: www.stamkiewicze.com/ludobojstwo.pl ).

Koło Włodzimierza Wołyńskiego policjant ukraiński zastrzelił 22-letniego Tomasza Dworakowskiego.

   13 czerwca: 

We wsi Majdan Sopocki pow. Biłgoraj Niemcy z Ukraińcami rozstrzelali 8 Polaków.

   16 czerwca:

W miasteczku Cieszanów pow. Lubaczów ks. Izydor Węgrzyniak, proboszcz parafii Cieszanów pow. Lubaczów: „Aresztowany przez Niemców 24.06.1940 m.in. za współpracę z niepodległościową organizacją podziemną „Klon”, z donosu policji ukraińskiej. Uwięziony w obozie koncentracyjnym KL Sachsenhausen. Następnie zawieziony 14.12.1940 do obozu koncentracyjnego KL Dachau, a stamtąd - całkowicie wycieńczony - przewieziony w tzw. „transporcie inwalidów” do Hartheim, gdzie został zamordowany w komorze gazowej”. (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr2943.htm ).

   19 lub 20 czerwca:  

W mieście Włodzimierz Wołyński esesmani i ukraińscy policjanci rozstrzelali około 320 Polaków. „Byli to wszystko wojskowi, polscy oficerowie i podoficerowie. W komendanturze odebrano im wszystkie dokumenty, zaś w wiezieniu naczelnik Ob. Kryszczuk, Ukrainiec, odebrał nam zegarki, kosztowności, pieniądze oraz paski i szelki. Przeprowadzono także dokładne rewizje osobiste” – pisał dalej Bielaszewski. Zatrzymanych wyprowadzono na plac przed więzieniem. /.../ Później wraz z 20 innymi więźniami został zaprowadzony za bramę, gdzie czekały już dwie ciężarówki i dwa samochody osobowe. Konwojowali ich niemieccy żołnierze i ukraińscy milicjanci. Z relacji Bielaszewskiego wynika, że zostali zawiezieni na ul. Kowelską, gdzie kazano im wysiąść z ciężarówek. „Zaprowadzono nas w pole zarośnięte dość wysoką już pszenicą. W środku zboża spostrzegłem dwa duże leje od bomb. Wpędzono nas do jednego z lejów i kazano się rozbierać do bielizny. Lej ten był otoczony przez esesmanów i ukraińskich milicjantów”. /.../ Po egzekucji ostatniej czwórki zaczął padać ulewny deszcz. Auta odjechały po nowy transport, przy czym usłyszałem, jak milicjanci ukraińscy wołali, aby przywieźć szpadle do zakopania zwłok”. Ulewny deszcz, przed którym kaci schowali się do jednego auta, wykorzystał Franciszek Bielaszewski, który został tylko ranny, do ucieczki. O tej zbrodni Bielaszewski poinformował polską prokuraturę w 1945 roku, następnie w 1969 roku Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Bezskutecznie. Zmarł w 2006 roku, a w roku następnym jego córka Teresa Wasiak złożyła spisaną dokładnie relację ojca do radomskiej delegatury IPN (Piotr Kutkowski: „Człowiek, który przeżył własną śmierć”; w: „Dziennik Wschodni” z 22 sierpnia 2008). W 2009 roku archeolodzy ukraińscy, prowadząc wykopaliska na terenie Włodzimierza Wołyńskiego, natrafili na masowy grób, w którym odnaleźli polskie orzełki i guziki od mundurów. Stwierdzili, że są to ofiary mordów przeprowadzanych przez NKWD w 1941 w związku z "ewakuacją więzień" po czym zaprosili do współpracy polskich archeologów. Badacze polscy doszli do wniosku, że odnalezione szczątki to ofiary zbrodni nie radzieckiej, a niemieckiej - zamordowani w ramach Holokaustu Żydzi. (https://plus.gazetalubuska.pl/wojna-to-trzeba-po-prostu-przezyc-aby-wiedziec-czym-jest/ar/7472021 ). Żydzi mieli polskie orzełki i guziki od mundurów?  

    20 czerwca:

We Lwowie: Sobański Jan, lat 39, zastrzelony ok. 20.06.1942 r. we Lwowie. (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018).

   24 czerwca:

W miasteczku Lipsko pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali Jana Zawadzkiego. 

   25 czerwca:     

W miejscowości Łabuńki pow. Zamość gestapowcy z policjantami ukraińskimi rozstrzelali 9 Polaków; egzekucji dokonali Ukraińcy.

   26 czerwca:  

We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów policja ukraińska zabiła Polaka ukrywającego się przed Niemcami, zadenuncjowanego przez sąsiada – Ukraińca Warywodę.

   W czerwcu: 

We wsi Klepaczów pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: leśnika Józefa Grabowskiego z synem Antonim.

W kolonii Mielnica Duża, gmina Stepań, powiat Kostopol, Lipiński Józef ur. 1916, w czerwcu 1942 roku został aresztowany przez policję ukraińską w służbie niemieckiej ze Stydynia, torturowany i zamordowany w bliżej nie znanych okolicznościach. Razem z nim aresztowani byli: Jan Szabelski, Juliusz Sarnicki i Władysław Marszałek z z Kamionki Nowej – wszyscy zginęli.  (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-m/mielnica_duza-03.html )

W mieście Nadwórna woj. stanisławowskie w wyniku donosu policjantów ukraińskich gestapowcy aresztowali ks. J. Smaczniaka i zamordowali go w więzieniu w lipcu 1942 roku. „Ks. Józef Smaczniak miasto i powiat Nadwórna (archidiec. lwowska, dek. Stanisławów) został aresztowany z inspiracji policji ukraińskiej przez gestapo pod zarzutem działalności na rzecz wywiadu polskiego rządu emigracyjnego. Został zamordowany w lipcu 1942 r. W przeddzień aresztowania oficer węgierski ostrzegał księdza o możliwości aresztowania i proponował mu samochód, aby uciekł do Budapesztu. Ksiądz odpowiedział: „Tutaj ja sam uczyłem wiernych w parafii miłości, katolicyzmu i polskości – uciekać nie mogę”.

We wsiach: Niegowce, Nowe Kopanki i Pniaki pow. Kałusz Ukraińcy wymordowali mieszkających tu Polaków, ograbili i spalili ich gospodarstwa; ilość ofiar nie została ustalona (Jastrzębski, s. 154, stanisławowskie).

W kol. Sitarówka pow. Łuck czterej bracia Ukraińcy Denisiukowie zamordowali Władysława Hermana.

We wsi Stydyń Wielki pow. Kostopol policjanci ukraińscy aresztowali 4 Polaków pod fałszywym zarzutem kradzieży, bili ich i torturowali aż do uśmiercenia.

We wsi Tynne pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: 60-letniemu zarządcy majątku wbili w ciało kozioł do rznięcia drewna (kołki w kształcie litery „X”), drugiemu odcięli głowę (był to samotny mężczyzna z Gdyni). Zamordowali także Ukraińca – woźnicę w majątku (został zastrzelony) oraz jego żonę Polkę z rocznym dzieckiem, którym poderżnęli gardła. 

W kol. Werchy pow. Łuck policjanci ukraińscy zamordowali Karola Bogdanowicza.

   W I półroczu 1942 roku:   

We wsi Lady pow. Kostopol policjanci ukraińscy zastrzelili Antoniego Rosę oraz przechowywaną przez niego rodzinę żydowską.

    W połowie 1942 roku:

W połowie 1942 roku za pośrednictwem ks. greckokatolickiego Osypa Kładocznego, Delegat Rządu na Kraj, Jan Piekałkiewicz, usiłował dojść do porozumienia z władzami OUN, aby wypracować wspólne stanowisko dotyczące spraw polsko-ukraińskich. Jerzy Lerski, wysłany z misją od Naczelnego Wodza i Premiera do władz Polskiego Państwa Podziemnego, miał przewidziane rozmowy z metropolitą Andrzejem Szeptyckim we Lwowie. „Chodziło o wspólną deklarację polsko-ukraińską apelującą o zawieszenie broni i jeden bratni front wobec wspólnych nieprzyjaciół. Delegat Rządu ustosunkował się sceptycznie do tego projektu. Rozmowy z Ukraińcami, podjęte niedawno w Warszawie, fatalnie się urwały, bowiem przedstawiciel polskiego podziemia - adwokat Mieczysław Rettinger (nie mylić z londyńskim doktorem Józefem Rettingerem), wydany został na placu Unii Lubelskiej przez dwóch przysłanych ze Lwowa popów w ręce Gestapo. Musiałem więc złożyć oficerskie słowo honoru, że do swojego miasta rodzinnego nie pojadę” (Jerzy Lerski: "Emisariusz Jur", Warszawa 1989, s. 89).

   5 lipca:  

We wsi Tuligłowy pow. Jarosław Ukraińcy zastrzelili w lesie 75-letniego Jana Ciubę.  

   15 lipca:

W nadleśnictwie Oleszyce pow. Lubaczów zamordowany został przez nacjonalistów ukraińskich Dobrowolski Lesław praktykant leśny.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów aresztowany został przez Niemców na podstawie list proskrypcyjnych sporządzonych przez Ukraińców i zamordowany z grupą osób Puchalski (Podzialski) Kazimierz gajowy, oraz Stańko Jan gajowy Stare Sioło k/Oleszyc (N Oleszyce). Mieszkał z rodziną w starej gajówce „Horodyska” nad stawami, położonej na uboczu folwarku w Horodyskach. Potajemnie działał w konspiracji. Został aresztowany przez gestapo razem z 19 innymi Polakami na podstawie list proskrypcyjnych, sporządzonych przez Ukraińców. Po przewiezieniu do Oleszyc, a następnie do Lubaczowa, został zamordowany.  (https://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/33416974/Cz.+III+Martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+Podkarpacia+1938-49.pdf/6f35ab4c-8a26-04fa-5211-645408ada92e )

   Pomiędzy 11 a 16 lipca:

W koloniach: Karczunek, Romanówka i Wygranka pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zastrzelili 20 Polaków, którzy przyjechali ze Lwowa kupować żywność.

We wsi Samowola pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zastrzelili 12 Polaków (w tym 6 kolejarzy) ze Lwowa, którzy przyjechali kupować żywność, z ofiar zdarli odzież, obrabowali a ciała zakopali w lesie niedaleko leśniczówki.

   16 lipca:

W miasteczku Derażne pow. Kostopol policjanci ukraińscy zastrzelili kilkunastu Polaków.

   18 lipca:  

We wsi Wólka Chrypska pow. Luboml policjanci ukraińscy zastrzelili młodego Bronisława Podlaskiego.

   28 lipca: 

W kol. Buda pow. Równe Ukraińcy zamordowali 17-letniego Tadeusza Bagińskiego.

   W lipcu:   

We wsi Dzików Stary pow. Lubaczów po fałszywym donosie policjantów ukraińskich gestapo rozstrzelało 28-letniego Józefa Podlaska. 

W okolicach Łucka Ukraińcy zamordowali Mirosławę Baranowską.  

We wsi Nowa Grobla pow. Jarosław policja ukraińska zastrzeliła 29-letniego Kazimierza Barana, rolnika. 

W majątku Omelno pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 18-letniego Władysława Urbańskiego. „Zwłoki były poćwiartowane, wydłubane oczy, obcięty nos i język” (Edward Kamiński: http://www.strony.ca/Strony36/articles/a3604.html).  

We wsi Soroki pow. Buczacz miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 braci Górali, których rodziny deportowano 10 lutego 1940 r. na Sybir.

We wsi Wiśniowczyk pow. Przemyślany został zamordowany mieszkaniec Wiśniowczyka o imieniu Michał. „W lipcu 1942 Ukraińcy zabrali z domu (Wiśniowczyk) naszego sąsiada, Michała (ur. 1924), którego nazwiska nie pamiętam. Zabili go tego samego dnia a zwłoki pozostawili w zaroślach. Po dwóch tygodniach zlatujące się do zwłok wrony wskazały to miejsce. Matka jego rozpoznała go po ubraniu, bo ciało było już w rozkładzie.”  (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009  s. 182).

   7 sierpnia: 

W miejscowości Aleksandrów pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską zamordowali 11 Polaków i 36 Żydów.  

   13 sierpnia: 

We wsi Majdan Sieniawski pow. Jarosław policja ukraińska zamordowała Jana Pachowicza.  

   15 sierpnia (święto Wniebowzięcia NMP):  

We wsi Kazimierka pow. Kostopol policjanci ukraińscy usiłowali nie dopuścić do uroczystości Wniebowzięcia NMP, które od 1871 roku gromadziły tysiące wiernych z bliższych i dalszych okolic. Zabronili też kapłanom opuścić plebanię. Po interwencji policji niemieckiej z Kostopola msza odbyła się po południu, gdy większość wiernych rozjechała się lub rozeszła. Był to ostatni po 314 latach istnienia parafii odpust w Kazimierce i ostatnie pielgrzymki do cudownego obrazu. Kościół Ukraińcy zniszczyli przy pomocy materiałów wybuchowych w Wielkim Tygodniu 1943 r. 

We wsi Księżomierz pow. Kraśnik: 1-14. 15.08.1942 r. w czasie akcji wysiedleńczej przeprowadzanej przez żandarmerię i policję niemiecką wspomaganą przez policję ukraińską zostało rozstrzelanych 6 osób ukrywających, się a także spalono 8 gospodarstw, a w nich 8 osób tamże ukrywających się.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

   19 sierpnia:

We wsi Ostrówki pow. Radzyń Podlaski Niemcy z Ukraińcami zastrzelili 7 Polaków. Inni: wieś OSTRÓWEK, gmina Ciechanki. Dnia 19 sierpnia 1942 roku nacjonaliści ukraińscy, pozostający na usługach niemieckich, wspólnie z SS zastrzelili następujące osoby: Jana Kota (lat 38), Antoniego Kraskę (lat 55), Jana Krausę (lat 33), Klemensa Jaroszkę (lat 49), Stanisława Myśliwca (lat 55), Józefa Onyszkę (lat 28), Władysława Stadnika (lat 42)”. (Jastrzębski..., s. 48, lubelskie).

   W sierpniu:

We wsi Biczal pow. Kostopol:Niesłychane morderstwo polskiej rodziny o nazwisku Klinkiewicz, z żoną i 2 córkami było we wsi Biczal, gm. Derażno. Zostali porąbani siekierami, na podłodze były znaki siekiery i dużo krwi. Ściany były pokrwawione, zabici przez miejscowych Ukraińców. Ja przez tą wieś przejeżdżałem. Zobaczyłem koło Klinkiewiczów dużo ludzi zgromadzonych. Mnie to zaciekawiło. Zapytałem się co się stało? Odpowiedziano – młynarza Klinkiewicza z całą rodziną zamordowano. Wszedłem do mieszkania i zobaczyłem ten widok. Zacząłem pytać, a jeden z Ukraińców odpowiedział: „budemo ryzaty Lachów”. Był to sierpień 1942 r. W tym roku przeważnie Ukraińcy rabowali nocami polskie rodziny. W tych stronach był pierwszy wypadek morderstwa.” Mieczysław Kobyłecki: Relacja; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/kobylecki_mieczyslaw.html ).

W mieście Dubno woj. wołyńskie dowódca policji ukraińskiej Ukrainiec Burka, syn nauczyciela, aresztował swojego byłego wychowawcę Jana Chudybę, pobił go i odstawił do więzienia, skąd już nie wyszedł.

We wsi Glińsk Włościański pow. Równe Ukraińcy zastrzelili Tomasza Kuźniara, kolejarza.

We wsi Hleszczowa pow. Trembowla policja ukraińska po torturach zamordowała Albina Jastrzębskiego.

We wsi Rokitnica pow. Kowel Ukraińcy zamordowali Ludwika Słonińskiego odcinając mu głowę, oraz ciężko ranili 1 Polkę (Adam Peretiałkowicz: Biuletyn Informacyjny 27DWAK, nr 1/1993). Siemaszko..., s. 358 podają datę o rok późniejszą.

W miejscowości Sasów pow. Złoczów zamordowali Polaka, aptekarza z Poznania. (Kubów..., jw.).

We wsi Sucha Woda pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 chłopców; byli to: Szczepan Greń lat 16 i Aleksander Juchacz lat 17.

We wsi Tynne pow. Sarny w gajówce bulbowcy zamordowali 20-letniego Jerzego Czermaka.

We wsi Usznia pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali rodziny Bojakowskiego Józefa, Domańskiego Łukasza, Olejnika Józefa oraz Rypatowskiego Franciszka. (Kubów..., jw.).

   Latem 1942 roku: 

W kol. Adamówka, gm. Werba, pow. Dubno, latem 1942 roku zamaskowani Ukraińcy utopili w studni Romana Kwiatkowskiego oraz zamordowali Jarosława Wronę  ps. „Stańko”, Czecha z pochodzenia, katolika, którego żoną była Józefa z d. Kwiatkowska. Jarosław został w tym samym dniu, co teść zamordowany przez Ukraińca, który zalecał się do Józefy. Ciągnięty końmi za nogę kilkaset metrów do pobliskiego lasu, gdzie dopiero po kilku dniach znaleziono jego zwłoki leżące ukrzyżowane na drewnianym krzyżu. (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-a/adamowka_werba-01.html )

W miejscowości Boremel pow. Dubno Ukraińcy uprowadzili 4 Polaków: kierownika tartaku, gajowego, leśniczego oraz listonosza, którzy zaginęli bez wieści. („Świadkowie mówią”, s. 143). 

We wsi Omelno pow. Łuck: Władek Urbański, o siedem lat starszy ode mnie, mój ulubiony kuzyn, wyróżniał się młodzieńczą urodą i inteligencją. W wieku 15 lat skończył z wyróżnieniem technikum mechaniczne w Brześciu. Dalsze plany studiów inżynieryjnych przerwała wojna. Latem 1942 r. byli ukraińscy koledzy w Kołkach ostrzegli go, że banderowcy czają się na jego życie. Schronił się czasowo w pobliskim majątku ziemskim w Omelnie, u starszej siostry Katarzyny (Dody), której mąż Marian Drozdowski pracował w zarządzie posiadłości. Majątek zaopatrywał w żywność garnizon niemiecki w Kołkach, był więc niejako pod ochroną. Banderowcy nie mogli jednak ścierpieć Polaka tam pracującego. Marian zauważył w porę kilku zbliżających się oprawców. W ostatniej chwili wyskoczył oknem w krzaki ogrodowe. Nie zdążył uciec Władek. Po niemal dwóch tygodniach jadącego konno Niemca z garnizonu do Omelna po swoją porcję słoniny i jajek, zatrzymało kilku wyrostków ukraińskich. Gestykulując sprowadzili go z drogi w zarośla. Niemiec często bywający w majątku poznał pod przykryciem gałęzi szlafrok Mariana Drozdowskiego, który zwykle nosił rano. Użyczył go Władkowi na czas pobytu. Dziadek Urbański z wnuczką Ireną, siostrą Władka, z narażeniem życia pojechali na wskazane przez Niemca miejsce. Zwłoki były poćwiartowane, wydłubane oczy, obcięty nos i język. Pochowano go na cmentarzu miejskim w Kołkach:”. (Edward Kamiński: Porzućcie wszelkie nadzieje; w:  http://www.strony.ca/Strony36/articles/a3604.html ).

We wsi Perespa pow. Kostopol policja ukraińska zabrała Lucjana Miszkiewicza i ślad po nim zaginął.

W osadzie Puchacz koło Klesowa pow. Sarny zostali zamordowani przez Ukraińców Polacy: Symlak, Całko, Czerpiński oraz Longin Szychiewicz z żoną. (Czesław Horoszkiewicz; w: Biluletyn Informacyjny 27 DWAK, nr 1 z 2012 roku). 

We wsi Stechnichowce pow. Zbaraż: „W lecie 1942 r. zostały zam. 4 kobiety z rodziny Snihur i.n.; 5. Piotrowski i.n.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W kolonii Wilcze pow. Łuck:  „W kolonii Wilcze pojmano pracownika leśnictwa Józefa Bobera i Paulinę Choreżyczewską. Po skrępowaniu ofiar, uprzednio rozebranych i dotkliwie pobitych, przywiązano je do najbliżej rosnących drzew. Następnie rozcięto im brzuchy, a wydostające się wnętrzności przywiązano sznurami do zwisających gałęzi. Do czasu utraty przytomności ofiary kłuto nożami i bagnetami oraz ostro zakończonymi prętami metalowymi, zmuszając je do tańczenia” (Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni”; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku oraz Wańkowicz Melchior: „Od Stołpców po Kair”, Warszawa 1969).

   W nocy z 1 na 2 września:

W majątku Dobużek pow. Zamość Ukraińcy zastrzelili jego właściciela, Polaka (prawdopodobnie był to Władysław Kołakowski).

   2 września:  

We wsi Zamłynie pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali Maksymiliana Jankowskiego.

   4 września:  

We wsi Maniów pow. Lesko zamordowany został Fedorowicz Andrzej „Druś” ur. 1905 r. leśniczy (inż. leśnik) w lasach majątku leśnego Antoniego Kraińskiego w Maniowie, współpracownik AK. Odnalezione zwłoki z głową w potoku i ich ułożenie wskazywały na mord z zaskoczenia po próbie obrony ze strony ofiary, wg podejrzeń mieszkańców wsi mord dokonany skrytobójczo przez bojówkę ukraińską, pochowany w Maniowie. (Edward Orłowski..., jw.).

   12 września: 

We wsi Krasienin pow. Lublin Niemcy z Ukraińcami zamordowali 5 Polaków. „Dnia 12 września 1942 roku hitlerowcy wspólnie z nacjonalistami ukraińskimi, pozostającymi na służbie Niemców, napadli na wieś i zamordowali: Jana Blachę, Bolesława Staszka, Stanisława Zająca oraz mężczyznę o nazwisku Pietrzak. Wszyscy byli mieszkańcami Woli Krosieńskiej. Zamordowali także Bolesława Bogusława, pochodzącego ze wsi Sznugi” (Jastrzębski..., s. 47 – 48., lubelskie). Zapewne chodzi o wieś Smugi. 

We wsi Majdan Krasieniński pow. Lublin Niemcy z Ukraińcami zastrzelili 17-letniego Edwarda Majewskiego oraz 2 innych mieszkańców NN. (Siekierka S., Drop T.: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w woj. lubelskim w latach 1939-1947. Powiat Lublin. Na Rubieży 138/2015, s. 50-59. Za: Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016, Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian). 

   14 września: 

W majątku Berducha pow. Sarny Ukraińcy zamordowali braci, Antoniego i Hipolita Szlejtów.

   18 września:

We wsi Posada Jaćmierska pow. Sanok Ukraińcy zamordowali Henryka Stankiewicza.

   We wrześniu 1942 roku:

W futorze Grabów pow. Równe Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, w tym Budzewską z córką.

W mieście Krzemieniec z donosu ukraińskich szowinistów został aresztowany przez gestapo we wrześniu 1942 r.  ks. Iwanicki Stefan, ur. 1904 r., w 1939 r. proboszcz parafii Krzemieniec, a 6 II 1943 r. (lub 23 II 1943 r.) rozstrzelany w więzieniu w Równem.

We wsi Święty Stanisław pow. Stanisławów policjanci ukraińscy aresztowali ks. Remigiusza Wójcika pod zarzutem ukrywania Żydów w dzwonnicy na wieży kościelnej i przekazali na gestapo w Stanisławowie, gdzie był bity i torturowany, czwartego dnia  wyprowadzili go na dziedziniec więzienia i poszczuli dwoma dużymi psami, które  rozszarpały księdza. 

   2 października:

Na terenie pow. Borszczów: „2.X.1942. Jan Janszczysyn – gajowy lasu grabowickiego, lat 45, zamordowany” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 28, k. 73 – 90). 

   3 października:    

We wsi Pikule pow. Janów Lubelski w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało 51 Polaków, w tym 19 dzieci.

   4 października: 

We wsi Piwcze pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 28-letniego Mateusza Jankowskiego. 

We wsi Żyłka gm. Lubycza Królewska pow. Tomaszów Lubelski:04.10.1942 r. z rozkazu kpt. SS Heringa zam. 8 Polaków oskarżonych przez Ukraińców opiekujących się końmi o spalenie stajni: 1. Brodowski Bronisław, 2. Borowski Józef l. 30, 3. Czekierda Władysław l. 18, 4. Pociupany Jan l. 50, 5. Lachowski Bronisław, 6. Lachowski Bronisław, 7. Wróbel Bronisław, 8. Osoba NN.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

   6 października:

W kol. Moczułki pow. Równe Ukraińcy zamordowali 20-letnią Elżbietę Kolczyńską.

   7 października:   

Na terenie powiatu Łuck został „zamordowany  przez ukraińską bandę” leśniczy Władysław Syrzyński.

   13 października: 

We wsi Niewirków pow. Równe Ukraińcy zamordowali 23-letniego Józefa Koperwasa.

We wsi Potok Górny pow. Biłgoraj żandarmi niemieccy i policjanci ukraińscy zastrzelili 10 Polaków.

14 października 1942 roku ukraińscy nacjonaliści przyjęli jako datę utworzenia przez OUN ludobójczej formacji  –  Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). W rzeczywistości pod koniec 1942 roku OUN-B dopiero podjęła decyzje o tworzeniu oddziałów  partyzanckich – i to pod nazwą Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Wówczas istniała Ukraińska Powstańcza Armia zorganizowana przez Tarasa Borowcia „Tarasa Bulbę” (stąd nazywano ich „bulbowcami”). OUN Bandery „ukradł” im tę nawę w marcu 1943 roku, a oddziały „bulbowców” przemocą wcielił do swojej formacji. Datę 14 października 1943 roku ustaliła sobie działająca w Kanadzie Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza na posiedzeniu 30 maja 1947 roku. Nacjonaliści ukraińscy z frakcji banderowskiej fałszowanie historii dotyczącej UPA zaczęli więc już od daty jej rzekomego utworzenia.

   15 października: 

W parafii Maciejów pow. Kowel: „Parafia Maciejów (obecnie Łukiw). Z posiadanych przez autora artykułu, w dużej mierze niepełnych akt tej parafii wynika, że do pierwszych tragicznych zgonów doszło 15 października 1942 r., kiedy to na podstawie niesłusznych oskarżeń milicji ukraińskiej gestapo zabiło Stanisławę Piotrowską (l.50), wdowę po Antonim Piotrowskim, gajowym gajówki Cyganka oraz jej syna Feliksa, wówczas gajowego. Oboje zostali rozstrzelani w lesie za Siomakami. Ponadto w tym samym dniu, w Nadleśnictwie Wyżwa zginęli: Edward Piotrowski (l. 18), syn Adama i Stanisławy, Genowefa z Piotrowskich Biernacka (l. 27), s. Antoniego oraz Antoni Biernacki (l. 3), s. Mieczysława i Genowefy. Wszyscy zostali pochowani w lesie za Siomakami koło Wyżwy”. (Dr  hab. Andrzej Wawryniuk: Służyli Bogu, ludziom i ojczyźnie. Rzecz o duchowieństwie katolickim na Wołyniu w godzinie próby. W: https://kresy.pl/kresopedia/sluzyli-bogu-ludziom-i-ojczyznie-rzecz-o-duchowienstwie-katolickim-na-wolyniu-w-godzinie-proby/ ; 22 marca 2019

W mieście powiatowym Przemyślany: „W dniu 15.10.1942 r. został porwany z domu i zamordowany Węgrzynowski i.n.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). 

   18 października:  

We wsi Olszewnica pow. Radzyń Podlaski gestapowcy z udziałem oddziału ukraińskiego zamordowali 8 Polaków.

   20 października:

W mieście powiatowym Tłumacz: Ks. Edward Tabaczkowski: „Aresztowany - po zdradzie Żydówki - przez ukraińską policję na podstawie donosów nacjonalistów ukraińskich, za przechowywanie studentów żydowskich w rektoracie, wydawanie świadectw chrztu i przekazany Niemcom. Torturowany. Zginął w więzieniu”. Data śmierci: 20.10.1942.  (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr2782.htm ). „Ks. Kanonik Edward Tabaczkowski 70 lat. Zamordowany w 1942 r. z donosu policji ukraińskiej przez gestapo pod zarzutem ukrywania Żydów. Zginął w lochach w Stanisławowie”. (http://www.kchodorowski.republika.pl/tlumacz.htm).

   21 października:

W miasteczku Berezne pow. Kostopol  Ukraińcy postrzelili śmiertelnie 22-letniego Romana Waszczyńskiego.  

   22 października: 

We wsi Czesławice pow. Puławy żandarmi niemieccy z esesmanami ukraińskimi zastrzelili 3 Polaków i spalili 12 gospodarstw.

   28 października: 

We wsi Obrocz pow. Zamość żandarmi niemieccy z policjantami ukraińskimi rozstrzelali 22 Polaków.

   W październiku 1942 roku:

We wsi Berehy (Brzegi)) Górne pow. Lesko bojówkarze SB -OUN zamordowali 2 Polaków, braci Raczek, gajowego oraz geologa, ich dom ograbili i spalili. Podawane są też ich nazwiska jako Rączek i Baczek. Witold Mołodyński w „Gazecie Bieszczadzkiej”  nr 5/2003 pisze: „Pierwsza tragiczna wiadomość dotarła do nas jesienią 1942 r. Bojówka OUN dokonała mordu na czteroosobowej rodzinie Pradłowskich z Rabego oraz na braciach Baczkach w Berehach Górnych. Jeden z tych braci był gajowym, drugi – geologiem”.

W kol. Czarny Las pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 17-letniego Polaka o nazwisku Kulis.

We wsi Hopkie pow. Tomaszów Lubelski żandarmi niemieccy wspólnie z policjantami ukraińskimi zamordowali 12 Polaków.

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie policjanci ukraińscy razem z gestapowcami rozstrzelali 2 Polki: siostrę i gospodynię ks. Demskiego oraz kilkunastu Żydów, których ukrywały w specjalnym schronie w ogrodzie.

We wsi Leżaków pow. Jarosław policja ukraińska zamordowała 4-osobową rodzinę polską za ukrywanie Żydów, oraz 8 Żydów.

We wsi Rabe k. Ustrzyk Dolnych bojówkarze SB-OUN zamordowali 4-osobową rodzinę polską Pradłowskich.

We wsi Rusinowe Beresteczko pow. Dubno policjanci ukraińscy zakatowali na śmierć 1 Polaka, a drugiego zmusili do wykopania sobie grobu i zastrzelili go (byli to stryjeczni bracia Żłobiccy liczący po 64 lata).

We wsi Szyły pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali Polaka, inwalidę wojennego, właściciela młyna.

We wsi Tiutkiewicze pow. Równe Ukraińcy śmiertelnie pobili 21-letniego Józefa Kolczyńskiego. 

We wsi Trościaniec pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali Wojciecha Rybczyńskiego, byłego komendanta „Strzelca”.

We wsi Ulaniki pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Piotra Sawickiego, kierownika szkoły.

We wsi Wola Różaniecka pow. Biłgoraj policjanci niemieccy i ukraińscy zastrzelili 6 Polaków.  

We wsi Żurów pow. Rohatyń „W październiku 1942 r. został uprowadzony: 1-14. Ostrowski Ludwik l. 30; Ostrowska Katarzyna matka Ludwika; Zabłocka Aniela z domu Ostrowska w zaawansowanej ciąży; Rodzina Jabłkowskich (10 osób): dziadek, jego syn i synowa ojciec i matka i trójka dorosłych dzieci, z których najstarszy był z żoną i trójką małoletnich dzieci.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

   4 listopada:

We wsi Wyrka pow. Kostopol nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkanaście osób spośród ludności polskiej, siekierami zamordowali czteroosobową rodzinę, zamordowali Jana Zielińskiego, wymordowali 10-osobową rodzinę, gajowego, nadleśniczego, leśniczego, 4-osobową rodzinę polskich nauczycieli, zarządcę folwarku. (J. Turowski, W Siemaszko..., s. 17 – 25).   

   7 listopada:    

We wsi Wołkowyja pow. Dubno do domu rodziny nauczycieli Sierżyckich oraz ziemian Obuch-Woszczatyńskich wdarła się grupa uzbrojonych Ukraińców, policjantów i cywili. Zamordowali: małżeństwo nauczycieli i ich 3 dzieci (lat 5 oraz półtoraroczne bliźnięta), rodziców nauczycielki oraz małżeństwo ziemiańskie (lat 83 i 71), które było teściami gen Franciszka Niepokólczyckiego.

   Od 6 do 11 listopada:  

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie w wyniku donosu policjantów ukraińskich gestapowcy aresztowali i zamordowali bądź zesłali do obozów koncentracyjnych, gdzie zginęli, około 40 osób z inteligencji polskiej.

   13 listopada 1942 roku:  

W kol. Obórki pow. Łuck policjanci ukraińscy skatowali 13 mężczyzn i powiązanych popędzili do aresztu w Cumaniu, a następnie wymordowali wszystkich zastanych mieszkańców, tj. 32 Polaków, 1 Ukrainę i 1 Żydówkę. Chorych zastrzelili w domu, pozostałych pojedynczo wprowadzali do stodoły, gdzie kazano im się kłaść i strzelano w tył głowy. Wśród ofiar było 16 dzieci w wieku 1 – 14 lat. Potem policjanci załadowali na zrabowane furmanki z końmi dobytek żywy i martwy Polaków (świnie, cielęta, kury, ziemniaki, warzywa), zabrali bydło i konie. Kilku policjantów zostało do pełnienia nocnej warty. Wówczas wpadły im w ręce młode kobiety, które pojechały do Cumania odwiedzić aresztowanych mężczyzn. Zaprowadzili je do wsi Rudniki, gdzie w domu Ukraińca „spędziły upiorną noc”. 12 listopada policjanci ukraińscy przyprowadzili ze wsi Rudniki  z powrotem do wsi Obórki i zamordowali – 6 młodych polskich kobiet. Henryk Cybulski we wspomnieniach zamieszczonych w książce „Czerwone noce” podaje nieco inny przebieg wydarzeń: „Trzynastego listopada 1942 roku nastąpił pierwszy masowy mord ludności polskiej. Ofiarą tego okrucieństwa padli wszyscy bez wyjątku mieszkańcy wsi Obórki. Była to mała wioska leżąca w odległości trzydziestu kilometrów od Przebraża, zamieszkana przez kilka rodzin blisko ze sobą  spokrewnionych i noszących te same nazwiska: Domalewskich, Trusiewiczów i Szprynglów. Wieś ta, położona z dala od większych miast i dróg, stała się wymarzonym schronieniem dla tułających się Żydów i radzieckich żołnierzy zbiegłych z niemieckiej niewoli. Toteż od początku okupacji Obórki stały się stacją węzłową w drodze do lasu. Schutzmani i ich sługusy szybko wpadli na trop powiązań mieszkańców Obórek z ludźmi lasu. Jedenastego listopada pojawiła się we wsi kilkunastoosobowa grupa mężczyzn podających się za partyzantów radzieckich. Grzecznie poprosili o poczęstunek i po spożyciu posiłku ruszyli w dalszą drogę. Na odchodnym prosili, aby o ich pobycie nigdzie nie meldować - ani policji, ani ludziom z lasu. Mieszkańcom Obórek wizyta ta wydała się bardzo podejrzana. Znali przecież wszystkich Żydów, zbiegłych jeńców i partyzantów radzieckich przebywających w promieniu wielu kilometrów, ale twarze tych ludzi były im zupełnie obce. Wreszcie ustalono, że jest to pewnie jakiś oddział, który niedawno przywędrował w te strony. Dwa dni upłynęły bez specjalnych wydarzeń. Trzeciego dnia zjechało do Obórek kilkudziesięciu schutzmanów z Kołek i Cumania. Dowodził nimi Saczkowski, vel Saczko, komendant policji w Kołkach,oraz Kiszko, komendant policji z Cumania. Aresztowali oni wszystkich mężczyzn - w sumie siedemnastu. Tylko Tadeusz Trusiewicz oraz jeden z Domalewskich zdołali zbiec do lasu. Komendant Kiszko, były nauczyciel z Czernirza, bił po kolei wszystkich aresztowanych, jednego zastrzelił na miejscu. Pozostałych szesnastu wywieziono do Cumania. We wsi pozostały tylko kobiety i dzieci. Pięć kobiet udało się do Cumania, aby dowiedzieć się czegoś o losie aresztowanych. Tymczasem piętnastego listopada znowu wpadło do wsi kilkudziesięciu schutzmanów. Polecili wszystkim zgromadzić się w mieszkaniu Franciszka Trusiewicza.  Kobiety z dziećmi - wyjaśnili - trzeba przesiedlić do większej wsi, bo tu zaczynają grasować bandy. Kiedy w domu znalazło się około pięćdziesięciu osób, schutzmani wyprowadzili je w małych grupach do pobliskiej stodoły. Stała się ona miejscem kaźni. Tego dnia powróciły z Cumania cztery kobiety. Jedna z delegowanych, Stanisława Trusiewicz, została jeszcze w Cumaniu na kilka dni. Policjanci wyjaśnili przybyłym, że wszyscy mieszkańcy wsi zostali ze względu na ich bezpieczeństwo przesiedleni do Rudnik i że one również nie mogą pozostać w Obórkach. W Rudnikach zamknięto je w domu jednego z miejscowych gospodarzy, Ukraińca. Okoliczności towarzyszące „przesiedleniu” wydały się kobietom mocno podejrzane. Zofia i Leonarda Trusiewicz, podobnie zresztą jak Maria Lipińska i Helena Szpryngiel, już w czasie drogi do Rudnik zorientowały się w szczegółach tej operacji. Schutzmani uśmiechali się tajemniczo i nie odpowiadali na pytania dotyczące losu i miejsca pobytu pozostałych kobiet. Uwagę uwięzionych zwróciło dziwne zachowanie się gospodarza z Rudnik. Ów starszy już wiekiem Ukrainiec wyraźnie pragnął zamienić z nimi w jakiś sposób kilka słów. Wreszcie znalazł się odpowiedni moment. - Wtikajte, bo was pomordujut... - szepnął. Jednakże o ucieczce nie było mowy. Tej samej nocy zawleczono kobiety do pobliskiej stodoły... Jedyna pozostała jeszcze przy życiu mieszkanka Obórek - Stanisława Trusiewicz, zastała po powrocie tylko zgliszcza rodzinnej wsi. Nie znając losu pozostałych kobiet, udała się do Rudnik, gdzie mieszkał jej dawny znajomy, Ukrainiec. Gospodarz powitał ją z przerażeniem w oczach. - Nie możesz tu zostać ani chwili - przestrzegł ją - jeśli znajdą cię w moim domu, wymordują mi całą rodzinę... /.../  Nocą, gdy najcichsze nawet skrzypnięcie furmanki rozlegało się echem w całej okolicy, przy zachowaniu największej ostrożności Stanisława Trusiewicz została przewieziona do wsi Bogusławka i oddana pod opiekę jakiegoś gospodarza, także Ukraińca. /.../  Trudno było uwierzyć, że uciekając przed Ukraińcami znalazła opiekę u Ukraińców. A więc nie przynależność do określonej narodowości decydowała o postawie ludzi. Stanisława Trusiewicz miała się o tym jeszcze raz przekonać.” 

   14 listopada:   

We wsi Cumań pow. Łuck policjanci ukraińscy zastrzelili 13 Polaków, mieszkańców kol. Obórki, aresztowanych 11 listopada. Łącznie w ciągu 3 dni policjanci ukraińscy zamordowali we wsi Obórki 51 Polaków, 1 Ukrainkę i 1 Żydówkę. Patrz też wyżej.

We wsi Kąty pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali Władysława Giżyckiego. 

W miasteczku Śniatyn woj. stanisławowskie oraz w miejscowości Załucze n. Czeremoszem pow. Śniatyn policjanci ukraińscy oraz gestapo na skutek donosów policjantów ukraińskich  dokonali masowych aresztowań inteligencji polskiej; akcja trwała od 6 listopada. Lekarza weterynarii w więzieniu zastrzelił gestapowiec – Ukrainiec Roman Zadurowicz; większość aresztowanych zginęła w obozach koncentracyjnych, w tym na Majdanku proboszcz ks. Leopold Kaściński oraz leśnik Stanisław Dudrak. Zamordowany został nauczyciel Jan Pawliszyn oraz jego brat, także nauczyciel.   

   18 listopada:

W miasteczku Kazimierz Dolny żandarmi niemieccy oraz esesmani i policjanci ukraińscy zamordowali na terenie gminy Kazimierz Dolny 17 Polaków oraz kilkudziesięciu aresztowali, którzy zginęli potem w obozach koncentracyjnych.

W miejscowości Parchatka pow. Puławy policjanci i esesmani ukraińscy zamordowali 28 Polaków oraz aresztowali i wysłali do Auschwitz 25 Polaków, z których tylko 5 wróciło po wojnie.

   22 listopada: 

We wsi Zbędowice pow. Puławy żandarmi niemieccy oraz esesmani ukraińscy rozstrzelali w wąwozie 88 Polaków, w tym kobiety i dzieci. Rannych dobijali Ukraińcy pojedynczymi strzałami z broni krótkiej. Następnie spalili całą wieś.

   24 listopada:

W miasteczku Ołyka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Antoninę Prendecką (Prędecką),lat 53. Uciekła na strych i broniąc się uderzyła jednego z „bohaterów ukraińskich” w głowę, że wkrótce zmarł.  

Od 27 listopada do końca grudnia 1942 roku, Niemcy z udziałem policji ukraińskiej oraz esesmanów ukraińskich ze szkoły podoficerskiej w Trawnikach wysiedlili na Zamojszczyźnie ludność polską z 60 wsi, zasiedlając na ich gospodarstwach rodziny niemieckie.

   W listopadzie 1942 roku:

We wsi Barycz pow. Buczacz:Banderowcy zamordowali Stanisława Niedziałkę, który pochodził z Wołynia, a osiedlił się w Baryszu. Ponadto na drodze ze stacji kolejowej do wsi zatrzymali N. Jaworskiego i zamordowali go na łące nożami.” (Irena Kotowicz: Krwawe kalendarium wydarzeń w BARYSZU, pow. Buczacz, woj. tarnopolskie; w: www.wbc.poznan.pl/Content/8333/Biuletyn%20nr63%202004.03.pdf ).

W kol. Berecz pow. Kowel policjanci ukraińscy dokonali pacyfikacji wsi mordując około 20 Polaków, za pomoc Żydom zbiegłym z getta w Powursku.

W miasteczku Deraźne pow. Kostopol w 1941 roku okupacyjne władze niemieckie powołały posterunek policji ukraińskiej. Dwukrotnie (w I kwartale i w listopadzie 1942) w Derażnem pojawiały się antyniemieckie ulotki i plakaty, kolportowane prowokacyjnie przez Ukraińców. O ich rozpowszechnianie oskarżono Polaków. Wskutek tego za pierwszym razem aresztowano proboszcza Michała Dąbrowskiego i organistę, a w drugim przypadku byłego kierownika szkoły Walentego Dykę z Michałówki i byłego wójta Pawła Dawidowicza z Perełysianki. Wszyscy zostali rozstrzelani. W listopadzie 1942 zabili oni także mieszkańca Pendyków Wesołowskiego. Inni: „Nadchodziła jesień 1942 r. Ukraińska policja aresztowała księdza Kowalskiego w Deraźnem i nauczyciela Dykę w Michałówce. Parafianie zrobili listę z podpisami, żeby księdza i nauczyciela wypuścić i udali się do Kreislandwirta. Mieszkał w pałacu Potockiego w Deraźnem. Niemiec obiecał, że wypuszczą, ale jak Ukraińcy księdza i nauczyciela aresztowali, od razu odwieźli do Kostopola i tam ich rozstrzelano”. (Grzegorz Naumowicz Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013).

W futorze Dębina pow. Krzemieniec Ukraińcy wrzucili przez okno granaty do domu rodziny Zielińskich, ostrzelali dom i spalili, następnie donieśli Niemcom, że to Polacy mają broń i strzelali; w wyniku tej prowokacji zostali aresztowani sąsiedzi Zielińskich.

W okolicach Dubna Ukraińcy zamordowali 4-osobową  polską rodzinę inspektora uprawy tytoniu (rodziców z 2 dzieci). „Listopad 1942. Zamordowano instruktora tytoniowego z żoną i dwojgiem dzieci w powiecie dubieńskim”. (1943, czerwiec – Opracowanie dotyczące napadów na Polaków dokonywanych w powiecie krzemienieckim i dubieńskim. W: B. Ossol., 16722/2, s. 323-325).

We wsi Hańkowce pow. Śniatyn policjanci ukraińscy aresztowali 3 Polaków, którzy zginęli w obozie na Majdanku.

We wsi Huta Stepańska pow. Kostopol pod koniec listopada bulbowcy uprowadzili 24-letniego Polaka, po którym ślad zaginął. Inni: W listopadzie 1942 podszywający się pod partyzantów sowieckich Ukraińcy porwali Edwarda Garbowskiego z Huty, po którym ślad zaginął. (Grzegorz Naumowicz Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013). 

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie policjanci ukraińscy aresztowali 3 księży katolickich: ks. Romualda Chłopeckiego i ks. Ludwika Peciaka, którzy zostali zamordowani na Majdanku oraz ks. Wojciecha Kośmidera, który został zamordowany w Gross-Rozen.

We wsi Kozaczyzna pow. Borszczów  banderowiec Kyryło Gabrych uprowadził z domu 25-letnią Polkę Stefanię Awanturę. Po kilku dniach znaleziono jej zwłoki w pobliskim lesie. Wisiała powieszona za obie ręce na gałęzi drzewa. Pod nią były ślady ogniska, miała spalone stopy i dolną część ubioru. 

W mieście Krzemieniec woj. wołyńskie Ukraińcy zastrzelili 1 Polkę. „W Krzemieńcu zamordowano wystrzałem z rewolweru powracającą z pracy M. Bortnikową.” (1943, czerwiec – Opracowanie dotyczące napadów na Polaków dokonywanych w powiecie krzemienieckim i dubieńskim. W: B. Ossol., 16722/2, s. 323-325).

W mieście Kuty pow. Kosów Huculski w wyniku donosu policjantów ukraińskich Niemcy aresztowali 12 Polaków, z których 10 zostało zamordowanych.

We wsi Lipno pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Malinowskiego, członka ZWZ i jego matkę, oraz Rosjanina, którego ukrywali.

W kol. Ludwiszyn pow. Łuck pod koniec listopada 1942 Ukraińcy zamordowali rodzinę Uboczków „po wcześniejszych nieludzkich torturach. Tego dnia zginęło 9 osób, w tym dwoje małoletnich dzieci, które po śmierci wrzucono do palących się domów”. (Stanisław Jastrzębski: Samoobrona Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich w II RP w latach 1939 – 1946”, Wrocław 2008, s. 72).  

W kol. Mosty pow. Łuck zamordowali 4-osobową rodzinę Bilskich: matkę z 3 dzieci i spalili ciała wraz z domem, ojciec Mieczysław ciężko ranny wydostał się z płonącego domu.

We wsi Nakwasza pow. Brody zamordowali Polaka o nazwisku Chudzik, gajowego.

We wsi Neterpińce pow. Zborów zatrzymali 30 Polaków pod pozorem wywózki na przymusowe roboty do Niemiec, wszyscy zaginęli bez wieści. Inni: zostało zamordowanych 31 mężczyzn, w tym Paszniak Stanisław (Kubów..., jw.).

We wsi Niemirów Zdrój pow. Rawa Ruska zamordowali 17 Polaków: ”Z poczynionych w toku śledztwa ustaleń wynika, że między innymi w Niemirowie Zdrój już w listopadzie 1942 r. w czasie napadu na wieś nacjonaliści ukraińscy dokonali zabójstwa 17 osób ukrywających się w domu sąsiada narodowości ukraińskiej. Pozostali mieszkańcy wsi, którzy przeżyli napad ukrywając się w miejscowym kościele, na polecenie władz niemieckich przewiezieni zostali do Rawy Ruskiej, a następnie koleją do centralnej Polski” (IPN Wrocław, sygn. S. 13/00/Zi).

We wsi Niżniów pow. Tłumacz Ukraińcy uprowadzili i zamordowali 5 Polaków.

We wsi Powursk pow. Kowel policjanci ukraińscy rozstrzelali 5 Polaków za pomoc udzielaną Żydom: Bycka z żoną i córką, lat 19 oraz 2 osoby z rodziny Banachów.  

We wsi Radawa pow. Jarosław miejscowi Ukraińcy z SKW zamordowali 22-letnią Genowefę Borowicz oraz 23-letniego Michała Szegdę.

We wsi Snowidowicze pow. Sarny pod koniec XI 1942 został zamordowany przez bojówkę bulbowską pomiędzy gajówką Jaźwiniec a stacją kolejową Ostki gajowy Rudolf Grajewski, lat 34 (Edward Orłowski..., jw.). 

W miejscowości Werba pow. Dubno Ukraińcy zamordowali za pomocą noży kierownika szkoły Urbańskiego, jego żonę i 2 dzieci.

We wsi Wyrka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Jana Zielińskiego. (Grzegorz Naumowicz Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013).

We wsi Wierzchów pow. Zdołbunów zamordowali Polaka, leśniczego.

W futorze Zabrody pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali około 20 Polaków za pomoc udzielaną Żydom zbiegłym z getta w Powursku. 

We wsi Załucze n. Czeremoszem pow. Śniatyn policjanci ukraińscy aresztowali 4 Polaków, w tym kobietę, którzy zginęli w obozie na Majdanku w 1943 roku.

W majątku Żabokrzyki Wielkie pow. Dubno miejscowa młodzież ukraińska zamordowała 3 Polaków: administratora majątku Machana, jego żonę i dziecko oraz niańkę – Ukrainkę.

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew banderowcy zastrzelili przed kościołem 25-letniego Jana Lipskiego. 

   Jesienią 1942 roku:

W Gajówce koło kol. Karaczun pow. Kostopol świadek Emilia Głuszczyk relacjonuje: „Kiedy miałam siedemnaście lat spotkałam się z okropnym mordem na Polakach przez bandy ukraińskie.  Jesienią roku 1942 zostałam z łapanki wywieziona do lagru do Równego, skąd miałam jechać na przymusowe roboty do Niemiec. Tak się jednak złożyło, że uciekłam i wróciłam do domu. Odległość z Równego do Wydymera wynosiła około 100 kilometrów. Pociągiem wracać nie było mowy, a więc z koleżanka szłyśmy pieszo. /.../ Po dwóch dniach podróży doszłam do polskiej wsi Karaczun. Tam już zastałam również uciekinierkę z lagru Alinę Kotecha. W tym że Karaczunie dowiedziałam się, że nieopodal w Gajówce został zamordowany gajowy Polak z całą rodziną”. (Emilia Głuszczyk: Trzeci kurhan; w: http://dziennik.artystyczny-margines.pl/trzeci-kurhan-relacja-emilii-gluszczyk/  12 marca 2018). Do gromady Karaczun pow. Kostopol należały gajówki: Chlewno, Jaruń, Małuszka i Połowica. W gajówce Małuszka mord rodzin Malca i Mazurka miał miejsce 1 lutego 1943 roku (podawana jest także data 2 lutego 1943 roku ); jesienią 1942 roku „nieopodal w Gajówce został zamordowany gajowy Polak z rodziną” musi dotyczyć gajówki w Chlewnie, lub Jaruniu, lub w Połowicy.

Na drodze między wsią Jankowce i Małoszowce pow. Tarnopol dwóch braci Kołodijów zastrzeliło Polaka z Tarnopola o nazwisku Kozieczko, który w tych okolicach kolczykował bydło i trzodę chlewną. (Józef Jaroszewski, w: Jan Białowąs: „Krwawa Podolska Wigilia w Ihrowicy 1944 r.. Lublin 2003).

We wsi Kołodno Lisowszczyzna pow. Krzemieniec miały miejsce pojedyncze morderstwa Polaków i dotyczyły mężczyzn, których nocą zabierały z domu bojówki ukraińskie, a ich zwłoki znajdowano później w polu i w lesie ze śladami okrucieństwa i kartkami włożonymi w usta z napisem „Polska od morza do morza”.

W miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski:Ukraińcy, którzy współpracowali z Niemcami, domagali się, aby Polaków oznaczyć literą P, tak jak oznaczono Żydów, zmuszając ich do przymocowania z przodu i z tyłu żółtych kół. Brat mojego tatusia Władysław Broszkiewicz znał język niemiecki. Rozmawiał z Niemcami na ten temat. Od nich dowiedział się, że wniosek ten przez Niemców nie został zaakceptowany. /.../ Jesienią 1942 r. zaczęły docierać do nas wieści o przypadkach zamordowania pojedynczych osób. Było to zwykle daleko w górach i tak mało prawdopodobne, że trudno było uwierzyć. Najbardziej w naszym domu omawiano przypadek zamordowania w okrutny sposób nauczycielki wiejskiej szkoły, którą znali moi rodzice. /.../ Było to niedaleko Kut w górach. Znaleziono ja w rowie, niedbale czymś przykrytą. Miała obcięte piersi, wydłubane oczy, obcięty język, całe ciało skłute nożem” (Grażyna Drobnicka; w: Siekierka..., s. 299; stanisławowskie).

We wsi Powursk pow. Kowel policjanci ukraińscy zastrzelili Polkę, żonę Mazurka.

W okolicach wsi Rożyszcze pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę Kopałów, właścicieli młyna parowego: rodziców i 2 dzieci, udało się uciec synowi, lat ok. 10.  

We wsi Stare Koszary pow. Kowel „w miejscowej cerkwi duchowny prawosławny poświęcił bochny chleba, które następnie były dzielone między wtajemniczonymi Ukraińcami i rozprowadzane po całej parafii jako symbol przymierza w celu rozpoczęcia mordu Polaków”.

We wsi Waśkowce pow. Krzemieniec podczas rewizji przeprowadzonej przez Niemców u Ukraińca Michajły Kondratiuka znaleziono dwa worki antyniemieckich ulotek w języku polskim; ulotki tej treści były rozlepiane w powiecie krzemienieckim – Ukraińcy w ten sposób chcieli wywołać represje Niemców wobec Polaków.

W połowie 1942 roku za pośrednictwem ks. greckokatolickiego Osypa (Józefa) Kładocznego, Delegat Rządu na Kraj, Jan Piekałkiewicz, usiłował dojść do porozumienia z władzami OUN, aby wypracować wspólne stanowisko dotyczące spraw polsko-ukraińskich. Jerzy Lerski, wysłany z misją od Naczelnego Wodza i Premiera do władz Polskiego Państwa Podziemnego, miał przewidziane rozmowy z metropolitą Andrzejem Szeptyckim we Lwowie. „Chodziło o wspólną deklarację polsko-ukraińską apelującą o zawieszenie broni i jeden bratni front wobec wspólnych nieprzyjaciół. Delegat Rządu ustosunkował się sceptycznie do tego projektu. Rozmowy z Ukraińcami, podjęte niedawno w Warszawie, fatalnie się urwały, bowiem przedstawiciel polskiego podziemia - adwokat Mieczysław Rettinger (nie mylić z londyńskim doktorem Józefem Rettingerem), wydany został na placu Unii Lubelskiej przez dwóch przysłanych ze Lwowa popów w ręce Gestapo. Musiałem więc złożyć oficerskie słowo honoru, że do swojego miasta rodzinnego nie pojadę” (Lerski:..., s. 89). „Byłem bliskim współpracownikiem inż. Romana Żurawskiego, właściciela majątku ziemskiego w Leszczkowie powiat Sokal. /.../ Zakłady leszczkowskie przeznaczyły znaczne kwoty na pomoc społeczną za pośrednictwem Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie. Ludziom, których wojna pozbawiła środków do życia, inż. Żurawski nie odmawiał także pomocy indywidualnej. Jego społeczne zaangażowanie wykorzystał grekokatolicki ksiądz – Ukrainiec Józef Kładoczny, były sekretarz arcybiskupa grekokatolickiego we Lwowie – Andrzeja Szeptyckiego. Kiedy poprosił Żurowskiego o wsparcie, uzyskał nie tylko pomoc materialną, ale także opiekę, przyjaźń i zaufanie. I jak się później okazało, Józef Kładoczny ten ksiądz ukraiński, jak wąż jadowity wśliznął się do rodziny Żurowskich, a za okazaną pomoc i przyjaźń odpłacił się wydaniem rodziny Żurowskich w ręce gestapo. Inż. Żurowski został zamordowany w katowni gestapo na Alei Szucha. Jego żona Karolina oraz córki Maria i Klementyna przeżyły tragiczne lata w obozie w Ravensbrück, a córka Anna zginęła w obozie na Majdanku. /.../  Rok 1942, późna jesień. R. Żurowski powrócił ze Lwowa. W zacisznym gabinecie na Brackiej 13 przy czarnej kawie opowiadał mi w zaufaniu: „Zrobiliśmy wielką rzecz. Zawarliśmy unię polsko-ukraińską – oczywiście na czasy powojenne. Stanu przedwojennego w Małopolsce Wschodniej utrzymać się nie da. Sprawa ruska musi być uregulowana”. – „Kto, z kim, gdzie?” – zapytałem. Zebranie odbyło się we Lwowie u św. Jura, u metropolity Szeptyckiego. Ze strony ukraińskiej byli obecni: sędziwy metropolita grekokatolicki, jego były sekretarz – ksiądz Kłodoczny organizator zebrania, były wicemarszałek senatu R.P. – Wasyl Mudryj i poseł Wasyl Boluch. Ze strony polskiej – zastępca Delegata Rządu (londyńskiego) na Kraj, ja i inni (o ile nie mylę się – były wojewoda lwowski Dunin – Borkowski). Zebranie zagaił metropolita. W przemówieniu wyraził ubolewanie, że stosunki polsko-ukraińskie tak się zaogniły i że on sam tu nieco zawinił. Żałował jedynie, że już krótki czas, jaki pozostał Mu w życiu nie pozwoli na pogodzenie zwaśnionych bratnich narodów, itp. Zebranie powzięło ważkie decyzje o przyszłym zgodnym współżyciu polsko-ukraińskim na zasadach równouprawnionych – w ramach państwowości polskiej” (Karol Borysowicz; w: Siekierka..., s. 1036 – 1038; lwowskie). Zagrożony inż. Żurowski miał uciekać przez granicę do Rumuni. Ale poprosił autora cytowanych wspomnień, kpt. AK Karola Borysowicza także o lewą „Kennkartę” dla ks. Kładocznego. Inż. Żurowski dostał kenkartę na nazwisko Kossakowski Roman, a ks. Kładoczny na nazwisko Maciejewski. Ks. Kładoczny był potem kapelanem w 30 pułku SS „Galizien” - „Hałyczyna”. 

   4 grudnia:

W kol. Kresówka pow. Łuck policjanci ukraińscy z Niemcami dokonali egzekucji 5-osobowej rodziny Małeckich z dziećmi lat 14, 12 i 8, za przechowywanie Żydów.

We wsi Pantalowice pow. Przeworsk: „Śledztwo IPN Oddział w Rzeszowie -  sygn. akt S 3/06/Zn -  w sprawie dokonanego  zabójstwa przy użyciu broni palnej w dniu 4 grudnia 1942 r. w Pantalowicach  Jakuba K., Zofii K., Justyny K., Wincentego L., Emilii L. i Władysława D. przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego ustalono, że zastrzelenie sześciu osób 4 grudnia 1942 r. było odwetem za udzielenie pomocy ukrywającej się ludności narodowości żydowskiej. Zamordowani należeli do ludności cywilnej zamieszkującej Pantalowice. Śledztwo umorzono 6 września 2007r. wobec niewykrycia sprawców przestępstwa”. Siekierka...., s. 1170 – 1171 (lwowskie) podaje, że kilku gestapowców i kilkunastu policjantów ukraińskich w trzech egzekucjach: 1.10.42; 6.12.42; 6.03.43, zamordowało 39 Polaków, w tym księdza proboszcza oraz 3 Żydów, 1 Żydówkę, razem 43 osoby.

   7 grudnia:

We wsi Borowina pow. Sarny; Zalewski Piotr 1988-7.12 1942 (*Budki Borowskie) - s. Adama. „W nocy 6.12.1942 r. grupa uzbrojonych bandytów wtargnęła do domu i na oczach całej rodziny biła i katowała Piotra, następnie zabrany wraz z wozem i dwoma końmi, w odległości około 2-3 kilometry od domu został związany i bity kolbami karabinów, tak aż mózg "wypłynął" z tyłu głowy. Rany od kul wskazują, że do niego również strzelano. Na drugi dzień rodzina odnalazła ciało i pochowała na cmentarzu w Rokitnie. Tam pozostali, pozostawiając cały majątek (uli około 200, 2 konie i inny inwentarz)”. (http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-b/borowina-09.html

   14 grudnia:

We wsiach Komarów Dolny i Górny pow. Tomaszów Lubelski w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało kilkudziesięciu Polaków.

   5 i 15 grudnia:

We wsi Wielącza pow. Zamość w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej w czasie wysiedleń zamordowanych zostało 172 Polaków, w tym 27 dzieci, większość ciał spalono razem z zabudowaniami. 

   15 grudnia:

We wsi Huta Stara pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali Jana Jastrzębskiego.

We wsi Puszno Skokowskie pow. Opole Lubelskie żandarmi niemieccy i policja ukraińska zamordowali 5-osobową rodzinę oraz spalili ich dom i budynki gospodarcze. Zginęli: Lucyna Bielan lat 22, Stefan Bielan lat 26, Antonina Zawadzka lat 56, Wojciech Zawadzki lat 68, Alojzy Zawadzki lat 26.  

We wsi Wernejówka pow. Sanok zamordowany został Stanisław Decowski  ur. 1912 r. leśniczy lasów dóbr ks. Czartoryskich. Niesłusznie oskarżony o kłusownictwo, choć podczas rewizji w zabudowaniach leśniczówki znaleziono podarowane mięso i ukrytą dubeltówkę, pamiątkę po ojcu też leśniczym. Okazało się, że rewizję przeprowadzono w efekcie donosu Rusina Chamerskiego sołtysa wsi. Rozstrzelany za wsią przez hitlerowców z placówki w Jaśliskach razem z sąsiadem Stanisławem Pakoszem, który przyniósł mięso. Pochowany na cmentarzu w Besku. (https://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/33416974/Cz.+III+Martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+Podkarpacia+1938-49.pdf/6f35ab4c-8a26-04fa-5211-645408ada92e )

   16 grudnia:

We wsi Jezierce (Ozierce) pow. Kostopol policjanci ukraińscy pod dowództwem kilku Niemców dokonali pacyfikacji wsi polskiej mordując od 360 do 500 Polaków. Była to represja za fałszywe oskarżenie przez komendanta policji ukraińskiej w Ludwipolu Korolczuka, że Polacy z partyzantami sowieckimi rzucili granat na przejeżdżających Niemców, chociaż zrobili to tylko partyzanci sowieccy ze specjalnej grupy wywiadowczej Nikołaja Kuzniecowa. Ukraińscy policjanci obrabowali trupy Polaków z lepszych ubrań i butów, a ludność ukraińska z sąsiednich wiosek rozgrabiła majątek spacyfikowanej wsi.

   19 grudnia:

We wsi Dąbrówka pow. Biłgoraj: „Dnia 19 grudnia 1942 roku żołnierze niemieccy z udziałem Ukraińców na niemieckiej służbie dokonała pacyfikacji wsi w odwecie za domniemaną pomoc partyzantom. Hitlerowcy zamordowali 5 osób oraz spalili kilkanaście zabudowań mieszkalnych i gospodarczych rabując mienie właścicieli.” (Józef Fajkowski, Jan Religa: Zbrodnie hitlerowskie na wsi polskiej 1939-1945. Warszawa: Wydawnictwo Książka i Wiedza, 1981 ; za: https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85br%C3%B3wka_(powiat_bi%C5%82gorajski)

   20 grudnia:

We wsi Długi Kąt pow. Biłgoraj Ukraińcy z Niemcami zamordowali 4-osobową rodzinę polską: Andrzeja Bila lat 57, Karolinę Bil lat 57, Stefanię Bil lat 22, Jana Bila lat 27.  

We wsi Radochoszcze pow. Zamość Niemcy z Ukraińcami zabili 5 Polaków: matkę Łukasik z 4-letnim dzieckiem, Janinę Kawałko oraz 2 mężczyzn. 

   22 grudnia: 

W powiatowym miasteczku Borszczów bojówkarz SB-OUN zastrzelił na ulicy 22-letniego Wiktora Paskala.

We wsi Rudka pow. Lubaczów 22 grudnia 1942 r. Ukraińcy zamordowali Marcina Mazurkiewicza lat 19. (IPN Opole , 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa). Siekierka...., s. 497 podaje datę o rok późniejszą.

   24 grudnia (wigilia Bożego Narodzenia): 

We wsi Pałąki pow. Łuck: „masowy mord w Połące, pow. łucki. Ofiarą nacjonalistów ukraińskich padło około 60 Polaków” (www.kalendarium.wołyńskie). 

W kol. Rudnia pow. Łuck podczas tradycyjnego odwiedzania się polskich rodzin z życzeniami świątecznymi, zostali ujęci na drodze przez uzbrojoną bandę ukraińską 3 Polacy: nauczyciel Jan Kosiak, były urzędnik bankowy w Łucku Stefan Michałowski oraz były sekretarz gminy Kołki Rogaliński. Ofiary popędzono w kierunku Kołek. Wiosną 1943 r. ich ciała skrępowane drutem kolczastym wyciągnięto z rzeki Styr. (Siemaszko..., jw., s. 576 – podają  rok 1942, jednakże syn  zamordowanego Stefana Michałowskiego podaje datę 1943 roku). „Ukraińcy zamordowali ojca w Boże Narodzenie 43 roku. Jeszcze i on i chrzestny zdążyli przebrać się za Świętego Mikołaja i nawzajem dzieciom rozdać prezenty. Obaj zginęli – mówi Jacek Michałowski. - Ulaniki były naszą siedzibą po kądzieli, położona z drugiej strony Łucka Rudnia, po mieczu. Po tej tragedii wyjechaliśmy, a raczej – uciekliśmy stamtąd.” (Maria Dobosiewicz: Współczesne życie dworskie; w: „Dziennik Wschodni” z 9 lipca 2004 r.).

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew Ukraińcy zamordowali w leśniczówce Polaka, był to Stanisław Huciński.

   25 grudnia (Boże Narodzenie): 

We wsi Łaszczów pow. Tomaszów Lubelski gestapowcy i esesmani ukraińscy rozstrzelali w pobliskim lesie 76 Polaków zabranych z kościoła podczas nabożeństwa, na które przybyło sporo ludzi ze wsi okolicznych. Ustalono 51 nazwisk ofiar. 

   29 grudnia:

We wsi Radochoszcze pow. Zamość Ukraińcy razem z Niemcami zamordowali 23 Polaków i spalili 22 gospodarstwa. Niektórzy podają liczbę 41 ofiar dodając 18 Polaków zamordowanych podczas trzeciej pacyfikacji tej wsi 22 marca 1943 roku.  

   30 grudnia: 

W Warszawie w wyniku donosu ks. greckokatolickiego Józefa (Josypa) Kładocznego (sekretarza arcybiskupa  Szeptyckiego) gestapo aresztowało 6 Polaków: inż. Żurowskiego wraz z żoną i 3 córkami oraz sekretarkę firmy Leszczków. Osoby te pochodziły ze wsi Leszczków pow. Sokal. Inż. Żurowskiego zamordowało gestapo, jedna z córek zginęła w obozie koncentracyjnym na Majdanku, sekretarka zaginęła bez wieści osadzona na Pawiaku.  W połowie 1942 roku za pośrednictwem ks. greckokatolickiego Józefa Kładocznego, Delegat Rządu na Kraj, Jan Piekałkiewicz, usiłował dojść do porozumienia z władzami OUN, aby wypracować wspólne stanowisko dotyczące spraw polsko-ukraińskich. Jerzy Lerski, wysłany z misją od Naczelnego Wodza i Premiera do władz Polskiego Państwa Podziemnego, miał przewidziane rozmowy z metropolitą Andrzejem Szeptyckim we Lwowie. „Chodziło o wspólną deklarację polsko-ukraińską apelującą o zawieszenie broni i jeden bratni front wobec wspólnych nieprzyjaciół. Delegat Rządu ustosunkował się sceptycznie do tego projektu. Rozmowy z Ukraińcami, podjęte niedawno w Warszawie, fatalnie się urwały, bowiem przedstawiciel polskiego podziemia - adwokat Mieczysław Rettinger (nie mylić z londyńskim doktorem Józefem Rettingerem), wydany został na placu Unii Lubelskiej przez dwóch przysłanych ze Lwowa popów w ręce Gestapo. Musiałem więc złożyć oficerskie słowo honoru, że do swojego miasta rodzinnego nie pojadę” (Lerski:..., s. 89). „Byłem bliskim współpracownikiem inż. Romana Żurawskiego, właściciela majątku ziemskiego w Leszczkowie powiat Sokal. Na początku lat 30-tych przy majątku zbudował on fabrykę włókienniczą wytwarzającą wełniane, samodziałowe materiały ubraniowe i nieprzemakalne materiały okryciowe. /.../ Zakłady leszczkowskie przeznaczyły znaczne kwoty na pomoc społeczną za pośrednictwem Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie. Ludziom, których wojna pozbawiła środków do życia, inż. Żurawski nie odmawiał także pomocy indywidualnej. Jego społeczne zaangażowanie wykorzystał grekokatolicki ksiądz – Ukrainiec Józef Kładoczny, były sekretarz arcybiskupa grekokatolickiego we Lwowie – Andrzeja Szeptyckiego. Kiedy poprosił Żurowskiego o wsparcie, uzyskał nie tylko pomoc materialną, ale także opiekę, przyjaźń i zaufanie. I jak się później okazało, Józef Kładoczny ten ksiądz ukraiński, jak wąż jadowity wśliznął się do rodziny Żurowskich, a za okazaną pomoc i przyjaźń odpłacił się wydaniem rodziny Żurowskich w ręce gestapo. Inż. Żurowski został zamordowany w katowni gestapo na Alei Szucha. Jego żona Karolina oraz córki Maria i Klementyna przeżyły tragiczne lata w obozie w Ravensbrück, a córka Anna zginęła w obozie na Majdanku. /.../  Rok 1942, późna jesień. R. Żurowski powrócił ze Lwowa. W zacisznym gabinecie na Brackiej 13 przy czarnej kawie opowiadał mi w zaufaniu: „Zrobiliśmy wielką rzecz. Zawarliśmy unię polsko-ukraińską – oczywiście na czasy powojenne. Stanu przedwojennego w Małopolsce Wschodniej utrzymać się nie da. Sprawa ruska musi być uregulowana”. – „Kto, z kim, gdzie?” – zapytałem. Zebranie odbyło się we Lwowie u św. Jura, u metropolity Szeptyckiego. Ze strony ukraińskiej byli obecni: sędziwy metropolita grekokatolicki, jego były sekretarz – ksiądz Kłodoczny organizator zebrania, były wicemarszałek senatu R.P. – Wasyl Mudryj i poseł Wasyl Boluch. Ze strony polskiej – zastępca Delegata Rządu (londyńskiego) na Kraj, ja i inni (o ile nie mylę się – były wojewoda lwowski Dunin – Borkowski). Zebranie zagaił metropolita. W przemówieniu wyraził ubolewanie, że stosunki polsko-ukraińskie tak się zaogniły i że on sam tu nieco zawinił. Żałował jedynie, że już krótki czas, jaki pozostał Mu w życiu nie pozwoli na pogodzenie zwaśnionych bratnich narodów, itp. Zebranie powzięło ważkie decyzje o przyszłym zgodnym współżyciu polsko-ukraińskim na zasadach równouprawnionych – w ramach państwowości polskiej” (Karol Borysowicz; w: Siekierka..., s. 1036 – 1038; lwowskie). Zagrożony inż. Żurowski miał uciekać przez granicę do Rumuni. Ale poprosił autora cytowanych wspomnień, kpt. AK Karola Borysowicza także o lewą „Kennkartę” dla ks. Kładocznego. Inż. Żurowski dostał kenkartę na nazwisko Kossakowski Roman, a ks. Kładoczny na nazwisko Maciejewski. „W pierwszej dekadzie marca 1943 roku otrzymałem gryps treści następującej (cytuję dosłownie): „Kochany Panie Karolu. Przed godziną przywieziono tu zastępcę Delegata Rządu, adw., który był na spotkaniu u Szeptyckiego (proszę czytać podkreślone litery), którego w tramwaju wskazał gestapowcom ks. Kładoczny. Miał Pan rację – nie ufając mu. Jest to prowokator i konfident gestapo”. Ostrzeżenie przed nim, które ukazało się w „Biuletynie Informacyjnym” spowodowało ucieczkę ks. Kładocznego z Warszawy” (jw., s. 1041). 

   31 grudnia:

We wsi Sytnica pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4 Polaków: właściciela młyna Sybilskiego z żoną Ireną oraz jego teściów Gonczarów. Ich ciała wrzucili do przerębli koło wsi Godomicz.

   W okresie od września 1939 roku do grudnia 1942 roku w Bieszczadach Zachodnich Ukraińcy zamordowali około 100 Polaków, uciekinierów przez „zieloną granicę”.

   W grudniu 1942 roku

We wsi Aleksandrówka pow. Sarny policjant ukraiński zastrzelił Hieronima Garbowskiego oraz przechowywaną przez niego żydowską rodzinę Berezowskiego.

We wsi Borowina pow. Sarny Ukraińcy nieustannie ograbiali polskie gospodarstwa oraz zastrzelili Piotra Zalewskiego.

We wsi Budki Ujściańskie pow. Kostopol pod koniec 1942 roku policjanci ukraińscy zamordowali 5 Polaków, w tym 3 kobiety.

We wsi Budki Wojtkiewickie pow. Stolin woj. poleskie ukraińscy  żandarmi na służbie niemieckiej, tj. 201 batalion Schümannschaften, utworzony z batalionów „Nachtigall” i „Roland”, podczas pacyfikacji spalili tą polską wieś wraz z ludnością spędzoną do budynku szkolnego. (Józef Turowski: „Pożoga”; s. 81). Turowski podaje, że pacyfikacji dokonała policja niemiecka, jednakże wówczas na Polesiu pacyfikacji dokonywał ukraiński 201 batalion Schümannschaften. W. i E. Siemaszko na s. 777 podają, że pacyfikacji dokonali Niemcy w pierwszych miesiącach 1943 r..  

We wsi Byczkowce pow. Czortków pod koniec 1942 roku  zamordowany został przez nacjonalistów ukraińskich ks. Tadeusz Siatecki, ur. w 1895 r., administrator parafii Byczkowce.

We wsi Charaług pow. Równe pod koniec 1942 roku policjanci ukraińscy zakatowali na śmierć 2 młodych Polaków: Tadeusza Żukowskiego i Adolfa Skibińskiego. „Aż nagle przyszła tragiczna wiadomość. Kazik został ujęty przez policję ukraińską i uwięziony na posterunku żandarmerii. Dziś w godzinach popołudniowych trzy furmanki z policjantami i żandarmerią niemiecką przejechały przez kolonię Woronuchę od strony Międzyrzecza kierując się w stronę Charaługa. Przy samej drodze stały zabudowania braci Skibińskich, Feliksa i Adolfa. Tam żandarmi zatrzymali na drodze jakąś kobietę, która widziała na wozie zakutego w kajdany młodego mężczyznę mającego ślady pobicia. W domu Skibińskich był w tym czasie Adolf. Widząc furmanki z policją zaczął uciekać w kierunku lasu. Spostrzegli go policjanci, dogonili i zabrali ze sobą do Charaługa. Po upływie jakiegoś czasu przyszła także wiadomość od Ukrainki z tej wsi, że Kazik został ujęty w nocy przy swoim domu przez czatujących tam policjantów, miał broń i był na policji katowany. Kazimierz Żukowski zginął męczeńską śmiercią oddając swoje dwudziestoletnie życie. Nie oddał jednak naszej tajemnicy, zabrał ją ze sobą do grobu. Przypominam sobie jego słowa wypowiedziane w pasiecie podczas naszego ostatniego spotkania: „Wiesz Franek, jak przeżyjemy tę wojnę, nigdzie stąd się nie ruszymy. W każdym bądź razie ja pozostanę tu na zawsze.” I pozostał na zawsze.” (Franciszek Marcinkowski: Woronucha. Lublin, s. 33).   

We wsi Chlewczany pow. Rawa Ruska pod koniec 1942 roku miejscowi banderowcy zamordowali 9 Polaków z 3 rodzin, w tym gajowego (Skórski z żoną i 2 córkami) oraz leśniczego (Rogalski z córką).

We wsi Chorupań pow. Dubno zamordowali Polaka – nauczyciela, męża Ukrainki, bardzo życzliwego i pomocnego dla Ukraińców. Gdy broniąc go mówiła o tym jego żona, została uderzona kolbą karabinu przez jednego „ukraińskiego bahatera” ze słowami: „Ty zipsuwała ukrajinśku krow”; wychodząc więc za mąż za Polaka „zepsuła ukraińską krew”.  

We wsi Dzików Stary pow. Lubaczów pod koniec 1942 roku po fałszywym donosie policjantów ukraińskich  do obozu koncentracyjnego w Pustkowie koło Dębicy trafił 22-letni Polak, gdzie zginął 7 lutego 1943 r..

W kol. Garncarskie Hucisko gmina Uhorsk, powiat Krzemieniec, woj. wołyńskie: „Kolonia Gancarskie Hucisko to wcześniej futor ANTONOWIECKA HUTA, powstała przy hucie szkła. Fina Julian, żona Jadwiga, córka Wincentyna w 1942 roku zgwałcona przez upowców, kłuta bagnetami, spłonęła w domu, pozostali zdołali uciec przez sad, Julian z siedmioma ranami kłutymi w plecach  Garncarskie Hucisko sąsiadujące z Antonowcami w nagłym napadzie poniosło 17 ofiar, spalonych bądź zamordowanych nożami. Następnie duże ofiary poniosło sąsiednie Hucisko-Piaseczno wraz z Świnoderbą. Pogromu ludności polskiej w tych miejscowościach rozpoczęła banda UPA-OUN pod dowództwem "Sotnika" Koli Stepczuka z Waśkowiec, a podpaleń miejscowa ludność ukraińska z Antonowiec.” (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-g/garncarskie_hucisko-05.html).  Siemaszko..., na. 461- 462 wymieniają futor Huta Antonowiecka, napad datują na 24 kwietnia 1943 oraz około 50 ofiar natomiast na s. 462 wymieniają futor Hucisko Gaarncarskie, napad datują na koniec kwietnia 1943r.oraz 17 ofiar.  

We wsi Grzęska pow. Przeworsk pod koniec 1942 roku policja ukraińska aresztowała 3 Polaków, którzy zginęli w Oświęcimiu.

Na drodze pomiędzy Janową Doliną pow. Horochów a miastem Łuniniec (woj. poleskie) bulbowcy zamordowali 1 Polaka. 

W kol. Janówka pow. Sarny zamordowali Polaka, byłego sekretarza gminy Niegowice.   

We wsi Jarosławiec pow. Zamość w czasie wysiedlania gestapowcy z esesmanami ukraińskimi rozstrzelali 12 Polaków: 3 mężczyzn, 2 kobiety i 7 dzieci.

We wsi Karaczun pow. Horochów Ukraińcy zamordowali Polaka, byłego zastępcę wójta.

We wsi Kobylany pow. Krosno:Ks. Stanisław Kołodziej ur. w r.1907, proboszcz parafii Kobylany, pow. Krosno. W wyniku donosu nacjonalistów ukraińskich aresztowany przez gestapo, zesłany do obozu w Dachau gdzie zginął w r. 1942.

We wsi Kotów pow. Brzeżany zamordowali Polaka, lekarza. „W grudniu został zam. lekarz Goraj - jego imię Franciszek” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).  

We wsi Kryczylsk pow. Kostopol uzbrojona bojówka ukraińska zamordowała 1 Polaka, leśniczego.

We Lwowie: „Ks. Stefan Stuglik wikariusz katedry lwowskiej, profesor w Seminarium Duchownym we Lwowie. Został aresztowany z donosu policji ukraińskiej, zesłany do Auschwitz, zginął 16.12.1942 r.”

We wsi Łukowiec Wiszniowski pow. Rohatyn uprowadzili 4 Polaków: matkę z 3 małych dzieci, po których ślad zaginął.  

We wsi Masiewicze pow. Sarny bulbowcy zamordowali Jasińskiego z 8-letnim wnukiem.

We wsi Mokwin pow. Kostopol został zabity przez Ukraińców strzałem w tył głowy leśniczy Zbigniew Bochniewicz (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Niemowicze pow. Sarny Ukraińcy wymordowali kilkuosobową polską rodzinę NN.

Koło wsi Nowosielce pow. Bóbrka Ukraińcy zamordowali Fraciszka Petrykiewicza, ur. w 1923 r. Jego zwłoki znaleziono na wiosnę 1943 r.  „W roku 1943, 3 maja parafia Nowosielce w nastroju pełnym bólu i przygnębienia, uroczyście grzebała swojego młodziutkiego organistę ur.1923 r. Franciszka Petrykiewicza, syna miejscowego kościelnego, którego zamordowano skrytobójczo w bestialski sposób jeszcze w grudniu 1942 r. w lasach mołodynieckich niedaleko Nowosielec, niemal pod jego rodzinnym domem. Zmasakrowane jego zwłoki mimo bardzo usilnych poszukiwań znaleziono dopiero po kilku miesiącach pod zamulonym przez roztopy wiosenne, niedużym leśnym mostkiem.... Podczas tych żałobnych uroczystości pogrzebowych tego prawego i szlachetnego chłopca, którego zamordowano za nic, jedynie za to że był Polakiem. Jak wiemy był młodzieniec dobrym, cichym, spokojny, zapowiadającym się bardzo dobrze. Przyglądający się z za płotu tym uroczystościom Ukraińcy, którzy widząc nas pogrążonych w żałobie, w wyjątkowym bólu i smutku - wśród szyderczych docinków i drwin, kpiąc złośliwie mówili: „Ale jaki to Polaki mają paradny 3 maj". Skąd się wzięło w tym bratnim narodzie tyle kainowej nienawiści? (Ksiądz Roman Daca: Wspomnienia z lat wojny; Zeszyty łukowieckie nr 4 styczeń marzec 2004, w; http://www.waly.brzegdolny.pl/nowe/dzienniki/4.pdf ). 

We wsi Podhajce pow. Dubno pod koniec 1942 roku został zamordowany przez Ukraińców gajowy Globowski (Edward Orłowski..., jw.). 

W kol. Polanówka pow. Kostopol zamordowali 3-osobową rodzinę Klimków, uratowało się 3-letnie dziecko, które schowało się w kącie izby.

Koło wsi Poluchno pow. Horochów Ukraińcy zamordowali Polaka, który wybrał się do kowala, a potem jego matkę, która go poszukiwała.  

We wsi Siedliszcze Małe pow. Sarny zamordowali 30-letniego Stanisława Adamskiego i staruszkę, której wbili kołek do gardła.

We wsi Siestratyn pow. Dubno zamordowali Jana Małeckiego ocalałego z pogromu więźniów dokonanego 22 czerwca 1941 r. przez NKWD w więzieniu w Dubnie.

We wsi Smoligów pow. Łuck: "W Smoligowie (gmina Torczyn, pow. Łuck) w grudniu 1942 roku w bestialski sposób, w obecności rodziców i dzieci, zbrodniarze ukraińscy zamordowali gajowego Kowalczyka” (Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku).

We wsi Szkrobotówka pow. Krzemieniec zamordowali 25-letniego Piotra Łaszczewskiego.

We wsi Tajkury pow. Zdołbunów pod koniec 1942 roku Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: leśniczego Nowosielskiego i ziemianina Chamca.

We wsi Tuligłowy pow. Jarosław: Ks. Karol Potoczny proboszcz par. Tuligłowy pow. Jarosław aresztowany przez gestapo z donosu policji ukraińskiej, zginął w obozie w Dachau w 1942 r.” 

W kol. Zaułek pow. Łuck policjanci ukraińscy zamordowali 11 Polaków: 10-osobową rodzinę Floriana Kopija oraz 35-letnią Stanisławę Sawicką. 

    Zimą 1942 roku:

W kol. Pieszczanka pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali przez roztrzaskanie głów 2 Polaków, braci Pawłowskich zabranych ze wsi Dermań.

   W latach 1940 – 1942:

We wsi Kasperowce pow. Zaleszczyki: „W czasie tej banderowskiej rzezi w latach 1940-42, w bliżej nie określonych datach, zginęli w Kasperowcach – Dąbrowski Tadeusz l. 38, Misiewicz Stefania l. 30, Skarżyńska Maria l. 42, Rudolf l. 34, Stanisław l. 45”. (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu. Warszawa 2003).

We wsi Kułakowce pow Zaleszczyki zostali zamordowani przez Ukraińców: Bilska Franciszka l.54, Galarecka Maria l. 23, Harasymowicz Joanna l. 40, jej syn l.23, Karolina l. 55, Kamińska Paulina l. 50, Kwaśnicka Maria l. 58, jej syn Antoni l. 18, Łukasiewicz Anna l. 58, Majewski Karol l. 48, jego żona Maria l. 37, córka Janina l. 15, syn Kazimierz l. 11, Ostrowski Julian l. 46, Porszt Michał l. 47, Salewicz Rozalia l. 50, Smykalczyk Mikołaj l. 60, jego żona Teresa l. 56. (Kubów..., jw.).   

   W latach 1941 – 1942:

We wsi Zalesie pow. Przemyśl z inicjatywy policji ukraińskiej Niemcy wywieźli do obozu zagłady i zamordowali 4 Polaków, w tym 9-letniego chłopca.

We wsi Wyżniany pow. Przemyślany: „Jednym ze świadków wydarzeń z Małopolski Wschodniej jest pani Maria Bułkowska (ur. 1933). - W 1941 lub 1942 żywcem spalono moją babcię - wspomina pani Maria, by zaraz po tym opowiedzieć historię z roku 1940 jak to jeden z polskich żołnierzy, którego wraz z mamą żywiła 7-letnia Marysia, uciekł przed sowietami wywożącymi oficerów do Katynia. - Na polu zabili go Ukraińcy. Zabrali rower, buty ściągnęli, wszystko pościągali i tak go zostawili – opowiada. Moja rozmówczyni nie kryje faktu, że nie wszyscy Ukraińcy to były bestie. Gdyby nie dobre serce pewnej ukraińskiej rodziny, nie wie czy dzisiaj by żyła i zaznacza, że tak jak udziela się odznaczeń dla Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, to podobne tytuły powinni otrzymywać ci, którzy pod groźbą śmierci pomagali Polakom w czasie Rzezi Wołyńskiej”. (https://wprawo.pl/uciekl-przed-wywozka-do-katynia-zabili-go-ukraincy-babcie-spalili-zywcem-wspomnienie-marii-bulkowskiej-swiadka-rzezi-wolynskiej-wideo/

   W roku 1942:

W kol. Adamówka gmina Werba pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 1 Polaka oraz 1 Czecha, męża Polki. 

Roman Kwiatkowski w 1942 roku został utopiony w studni przez zamaskowanych Ukraińców. W tym dniu także Jarosław /Stanisław?/ Wrona, Czech z pochodzenia został zamordowany przez Ukraińca, który zalecał się do jego późniejszej żony, Józefy z Kwiatkowskich. Ciągnięty końmi za nogę kilkaset metrów do pobliskiego lasu, gdzie dopiero po kilku dniach znaleziono jego zwłoki leżące ukrzyżowane na drewnianym krzyżu. (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-a/adamowka_werba-01.html ). Siemaszko..., s 114 podają, że nie mają żadnej informacji z tej kolonii.

W kol. Adamówka pow. Kowel zamordowali Mieczysława Jędruszczaka.

W kol. Antonówka Sileńska pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Antoniego Maszkowskiego.

We wsi Bełejów pow. Dolina policjanci ukraińscy aresztowali Stanisława Ogonowskiego, który zginął w obozie na Majdanku.

We wsi Biłka Szlachecka pow. Lwów aresztowali 2 Polaków, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych.

We wsi Boratyn pow. Łuck chłopi ukraińscy zamordowali 6 Polaków: Jabłońską z córką, Genowefę Wójcicką oraz Albina Łuszczykiewicza z matką i siostrzenicą Anną Zubko.

We wsi Budki Borowskie pow. Sarny Ukraińcy zarąbali siekierą Kazimierza Sieradzkiego a za kilka dni zamordowali jego córkę.

W miejscowości Bukowsko pow. Sanok aresztowali 20 Polaków, którzy zostali zamordowani.  

We wsi Chrusno Stare pow. Lwów: „Kolejarz Majewski i dwie osoby NN pojechały w r. 1942 za żywnością na Wołyń i nie wróciły.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016, Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian  ). 

We wsi Czernyż pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Jana Żołędziewskiego, stolarza.

We wsi Dermanka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali w lesie 2 Polaków, Cyrklewicza i Zygmunta Dziombowskiego, natomiast policjanci ukraińscy spalili żywcem w stodole ukrywających się 2 braci, Władysława i Tadeusza Cyrklewiczów którzy uciekli z transportu na roboty do Niemiec.

We wsi Drohomyśl pow. Jaworów bojówka OUN zamordowała Władysława Bereziaka.

We wsi Dzików Stary pow. Lubaczów pod koniec 1942 roku  po fałszywym donosie policjantów ukraińskich  do obozu koncentracyjnego w Pustkowie koło Dębicy trafił 22-letni Michał Rokosz, gdzie zginął 7 lutego 1943 r.

We wsi Głęboczek pow. Borszczów:„W pierwszej połowie 1942 r. nasiliła się aktywna działalność nacjonalistycznej organizacji. Na terenie powiatu ginęli, na razie pojedynczo ludzie. Byli to Polacy wywodzący się z przedwojennej inteligencji, którzy uchronili się od deportacji w głąb ZSRR. Ich ciała znalezione w lasach wskazywały na to, że ich śmierć była straszna. Ofiary poddawano torturom: obcinano język, wypalano gorącym żelazem, łamano kości, skalpowano itp.”. (Bernard Juzwenko; w: Komański..., s. 527).

We wsi Grabowiec pow. Nadwórna Ukraińcy zamordowali Polaka o nazwisku Twardowski  oraz 2 Żydów, których ukrywał. 

W futorze Graby pow. Sarny zamordowali Polaka o nazwisku Lech.

W kol. Grobelki pow. Łuck zamordowali Michalinę Słodkowską.

W kol. Gruszwica pow. Łuck zamordowali Janinę Rosińską. 

We wsi Grzęska pow. Przeworsk pod koniec 1942 roku policja ukraińska aresztowała 3 Polaków, którzy zginęli w Oświęcimiu. 

W osadzie wojskowej Hallerówka pow. Równe Ukraińcy zamordowali 27-letnią Janinę Kosibę.

We wsi Hlibów pow. Skałat, świadek Danuta Kotelec z d. Deputat: „Pewnego dnia wyruszyłyśmy z mamą w odwiedziny do jednej z ciotek - wspomina pani Danuta. - Szłyśmy przez Chlibów w kierunku pobliskiego Grzymałowa. W pierwszej wsi mama nagle zasłoniła mi oczy. Ale ja zobaczyłam... Polską nauczycielkę rozciągniętą na wraku czołgu i dziecko, może pięcioletnie, przybite do płotu. A w samym Grzymałowie obserwowałyśmy jak Niemcy wpędzili Żydów do stawów i tam mordowali. Jak powiedziała ciocia Lusia trwało to już trzy dni.” (Dariusz Chajewski: Trzy kresowe światy pani Danuty. W: https://plus.gazetalubuska.pl/trzy-kresowe-swiaty-pani-danuty-poznaj-niezwykla-ich-historie/ar/11681992 ; 01.11.2016).  Zagłada Żydów w Grzymałowie miała miejsce w 1942 roku.

W mieście Horodenka woj. stanisławowskie w II połowie 1942 roku  policjanci ukraińscy oraz gestapowcy dokonali licznych aresztowań Polaków, z których część zamordowali, a reszta zginęła w obozach koncentracyjnych.

Na drodze między futorem Jamne a wsią Staryki pow. Sarny bulbowcy zamordowali w okrutny sposób 3 Polaków. 

Koło osady Janowa Dolina pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Emilię Żukowską. .  

Koło miasta Kałusz woj. stanisławowskie: „Siostra naszego Ojca Karolina, nazywana w rodzinie Lolą, wyszła bardzo młodo za mąż za Kazimierza Strzetelskiego. Mama opowiadała mi o wakacjach, jakie rodzice spędzali na długo przed moim urodzeniem u wujostwa Strzetelskich. Mąż cioci Loli był leśniczym w Kałuszu, podkarpackiej miejscowości w Karpatach Wschodnich.  /.../ Strzetelscy mieli następujące dzieci:/.../ Juliusza, który jako student Politechniki Lwowskiej brał udział w spisie ludności w 1921roku i w czasie tych czynności został zamordowany przez Ukraińców. /.../ Bolesława, ożenionego z Ukrainką i mimo to zamordowanego w 1942 roku przez Ukraińców. /.../ Erazma, inżyniera leśnika, zamordowanego przez Ukraińców w 1944 roku w nadleśnictwie Dolina. /.../  Henryka, zamordowanego przez Ukraińców w 1944 roku pod Kałuszem. „Ercia znałam bardzo dobrze, gdyż mieszkał z nami, gdy studiował na wydziale leśnictwa  Politechniki Lwowskiej. Ukończył studia i pracował w nadleśnictwie Dolina w Karpatach Wschodnich. Tam spotkała go śmierć  z rąk  Ukraińców”. (Ewa Nadachowska-Fulińska: Historie zwykłe i niezwykłe ale zawsze prawdziwe”; w:

http://httpwwwzycwciekawychczasach.blogspot.com/2010/03/historie-zwyke-i-niezwyke-ale-zawsze.htm).   

We wsi Kisorycze pow. Sarny bulbowcy zamordowali 5 Polaków: Franciszka Piskorskiego z żoną Henryką; szewca Wójcika z żoną i córką będącą w ciąży. Oraz: „W tym czasie bowiem, byliśmy alarmowani zarąbaniem w Kisoryczach szewca Wójcika, jego żony i ciężarnej synowej, oraz Franciszka Marzeckiego z żoną, jako smolarza na chutorze pod Wilczą Górką.”  (http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/dytkowski_rokitno3.html#24.

W osadzie Klesów pow. Sarny bulbowcy zamordowali Zygmunta Wierzchowskiego.

We wsi Kobylnica Wołoska pow. Jaworów w wyniku donosu policji ukraińskiej gestapo zamordowało 4 Polaków.  

We wsi Kochawina pow. Żydaczów Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polską, właścicieli majątku: ojca z 27-letnią córką i 30-letnim zięciem, oraz wywieźli ich 5-letniego syna (był to Dusio Tyczyński), po którym ślad zaginął. „Pewnego dnia w 1942 roku kilku ukraińskich bandytów podczas dnia dokonało mordu Nelli Tyczyńskiej. Przywiązali ją do płotu i rozpruli brzuch bagnetem na oczach jej ojca. Mego brata schwytali po tym morderstwie, wydłubali mu oczy i obcięli ręce. Następnie kazali ojcu Nelli, a teściowi Wacława, zwłoki obojga zawieźć do pobliskiego lasu, wykopać dół i pogrzebać. Po wykonaniu tego oblali go benzyną i żywcem spalili. W tym czasie 5-letni Dusio, synek Wacława i Nelly, bawił się na łące z grupą ukraińskich dzieci. Jeden z Ukraińców, który był zatrudniony do pracy w majątku, widząc, co się dzieje, być może wiedziony litością, zabrał chłopczyka na furmankę i z nim odjechał. Od tej chwili zaginął wszelki ślad po chłopczyku. Kilkuletnie poszukiwania przez moją matkę nie dały żadnego rezultatu” (Czesława Komarczewska z d. Tyczyńska, w : Na Rubieży nr 29/1998 oraz: Jastrzębski..., s. 437, stanisławowskie). Matkę świadka banderowcy zamordowali we wrześniu 1946 roku we wsi Rybotycze woj. rzeszowskie.  

W miasteczku Kołki pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę: Jana Koksanowicza z żoną Pauliną i córką Martą. 

W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie został aresztowany przez gestapo pod koniec 1942 r. na podstawie donosu policji ukraińskiej, osadzony w obozie koncentracyjnym Gross Rosen ks. Wojciech Kośmider ur. w 1889 r., prefekt w Kołomyi, gdzie został zamordowany 11.09.1943 r.

Wieś Konińsk pow. Sarny: Piłat Paweł 1893-1942, zginął w trakcie napaści na wieś. (http://free.of.pl/w/wolynskie/miejsca-k/koninsk-09.html )  

We wsi Korczów pow. Rawa Ruska policja ukraińska aresztowała 2 Polaków, Antoniego Cybrucha i Jana Oleja, którzy zaginęli bez wieści.

W miasteczku Korzec pow. Równe Ukrainiec zaprowadził do stodoły polskiego gospodarza Żyda, którego ukrywał, po czym zameldował na posterunku policji ukraińskiej, że rodzina polska ukrywa Żyda; w wyniku czego policjanci ukraińscy zamordowali go i 10-osobową rodzinę Załomskich (w tym 7 dzieci) oraz kobietę, która tę rodzinę odwiedziła; ich zwłoki były zmasakrowane.

W mieście Kowel woj. wołyńskie policjanci ukraińscy zastrzelili sierżanta WP Władysława Kaweckiego.

We wsi Leżachów pow. Jarosław policjanci ukraińscy zamordowali Jana Karawana.

W kol. Lubomirka Stara pow. Równe Ukraińcy z Kamiennej Góry zamordowali Janinę Rudnicką, lat 20 – 25, oraz jej sąsiadów.

W mieście Luboml woj. wołyńskie policjanci ukraińscy zastrzelili Polaka Lachora, byłego legionistę, członka ZWZ-AK za udzielanie pomocy Żydom – oraz kilkunastu innych Polaków w Lubomlu i okolicy.

W nadleśnictwie Lutowiska pow. Lesko w wyniku zadenuncjowania przez ukraińskiego pracownika został aresztowany przez gestapo urzędnik planowania w biurze nadleśnictwa kpt. lotnictwa Pipczyński (imię nieznane), który zginął w obozie KL Auschwitz; przybył on z Czortkowa i ukrywał swoją przeszłość wojskową  (Edward Orłowski..., jw.). 

We Lwowie: „Kochanowski Cyryl Józef ur. 1860 r.., prof. dr inż. leśnik, wykładowca użytkowania lasu Katedra Użytkowania Lasu, Wydział Rolniczo-Lasowy, Politechnika Lwowska we Lwowie, wieloletni v-ce prezes Galicyjskiego, a później Małopolskiego Towarzystwa Leśnego, naukowiec i nauczyciel akademicki wielu roczników absolwentów studiów leśnictwa we Lwowie, został zastrzelony w 1942 r., pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim”.  (Edward Orłowski..., jw.).

W kol. Łamane pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Genowefę Wieliczko.

We wsi Łobaczówka pow. Horochów:Już pod koniec 1942 roku zaczęto dokonywać pojedynczych mordów. I tak w Łobaczówce, 6 km od Kupowalec, wymordowana została rodzina Zawilskich. W tej samej miejscowości, w dwa tygodnie później, Ukraińcy zamordowali Karola Wala, młodego człowieka (kawalera), który przed wojną należał do związku strzeleckiego.” („Uciekałem wprost przed siebie”. Relacja Czesława Sawickiego.; http://dziennik-zlozony.pl/uciekalem-wprost-przed-siebie-relacja-czeslawa-sawickiego/

W okolicach miasta Łuck zamordowali 25-letniego Kazimierza Biernackiego, leśnika. 

We wsi Łukawiec pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 59-letniego Stefana Sopela.  

We wsi Łykoszyn pow. Tomaszów Lubelski: „W 1942 r. z donosu ukraińskich nacjonalistów zostali zesłani do Auschwitz: 1-2. Miedziocha Antoni i Cecylia oraz zastrzeleni: 3-4. Góra Stanisław i Góra Józef.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

W miasteczku Magierów pow. Rawa Ruska: „Jestem wnuczką zamordowanego w Magierowie Wojciecha Puszki. Dziadek został zabity we własnym domu strzałem w głowę, było to około1942 r. Mama moja z resztą Rodzeństwa uciekła i po wielu perypetiach znalazła schronienie w Klasztorze w Leżajsku. Żyje jeszcze naoczny świadek tych tragicznych zdarzeń, starsza siostra Mamy Katarzyna. Piszemy do Pani w imieniu śp. mamy mojej Rozalii, jej zmarłych braci Aleksandra i Michała Puszka oraz siostry Katarzyny Rekowskiej z domu Puszka. Prosimy o umieszczenie nazwiska mojego dziadka Wojciecha Puszka na liście zamordowanych w powiecie Rawa Ruska, miejscowość Magierów.” (Maria z Mężem; 7.04.2013; w: http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/czytelnicy_2.html ). 

W kol. Małyńsk pow. Horochów pod koniec 1942 roku Ukraińcy wymordowali 10 Polaków. Inni podają 17 ofiar: Józef Bednarz (rocznik 1931). Nowy Małyńsk, osada na obrzeżach Małyńska. 35, może 40 rodzin. „W 1942 roku, jak Niemcy wkroczyli, od razu mojego brata Feliksa na roboty zabrali - relacjonuje pan Józef. - My za Niemców dalej chodziliśmy do szkoły. I któregoś dnia patrzymy, a na lekcjach nie ma Byków. Na drugi dzień też nie. A to była rodzina leśników, bogaci. Nauczycielka była ciekawa, co się dzieje, więc wzięła nas kilku i poszliśmy. Leśniczówka na uboczu. Cichutko. Nawet pies nie szczeka. Co jest? Zachodzimy do środka, patrzymy: leżą we czworo na podłodze, głowy siekierą rozłupane na pół. Rodzice i dwoje dzieci. Mój kolega z klasy i jego młodsza siostra. Dzieci ułożone w środku, rodzice obok. Mnóstwo krwi. Najgorsze morderstwo... Nie strzelali, tylko rąbali. Ojciec mówił, że to chyba pierwsze takie morderstwo na Ukrainie. A później to już się sypało. Po tym wstrząsającym zdarzeniu w Nowym Małyńsku pojawiły się czujki. Mieszkańcy na zmianę pełnili dyżury, pilnowali osady i w razie niebezpieczeństwa bili w dzwon, by ostrzec pozostałych przed ukraińskimi bandami. - Ale dwa tygodnie później, zdaje się, dwie rodziny zarąbali: Malców - ich było dziewięć osób i Mazurków - cztery. Też siekierą, głowy na pół. W środku ułożyli dwie dziewczyny, obok rodziców. Z Malców dwie osoby przeżyły, ale zostały bardzo okaleczone. Na własne oczy widziałem wszystkie trzy rodziny, wtedy jako 11-latek. Do dziś widzę tych zamordowanych ludzi - podkreśla pan Józef.” (Szymon Kozica: Z Nowego Małyńska na Wołyniu trafili do obozu w Dachau; w: https://plus.gazetalubuska.pl/z-nowego-malynska-na-wolyniu-trafili-do-obozu-w-dachau-zdjecia/ar/12184575 ).

We wsi Meducha pow. Stanisławów zamordowano  nie podaną ilość Polaków: Śledztwo IPN Wrocław w sprawie „dokonanych w nieustalonym terminie w 1942 r. i w nieustalonym terminie jesienią 1944 r. w Medusze zabójstw nie mniej niż 20 osób”  („Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”). Siekierka, Komański i Rózański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków, nie podają natomiast żadnej ofiary ze wsi Meducha z 1942 r. IPN podaje, że w 1942 roku zamordowany został mężczyzna o nazwisku Matkowski, Siekierka, Komański i Różański podają na s. 494, że mord miał miejsce pod koniec 1943 roku. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw.  

We wsi Mohylno pow. Włodzimierz Wołyński: „W 1942 roku banderowcy rozpoczęli mordowanie pojedynczych Polaków lub rodzin polskich, wytypowanych jako wrogów mogących zorganizować opór przeciwko UPA. W ten sposób zginął wujek Stanisław Juszczak z Mohylna. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to wstęp do akcji ludobójstwa, usiłowaliśmy znaleźć jakieś wytłumaczenie tych zbrodni, na przykład, że to bandyckie napady rabunkowe” (Leokadia Zaręba z domu Rorat, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ).   

We wsi Moszczawica pow. Lubaczów w wyniku fałszywego donosu policji ukraińskiej żandarmi niemieccy zamordowali 6 Polaków. 

Na stacji kolejowej Niemowicze pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę. 

We wsi Nowa Wieś (Neudorf) pow. Drohobycz pobity przez policjantów ukraińskich zmarł Józef Witek.   

W kol. Paniowo pow. Horochów sołtys Ukrainiec wyznaczył na roboty do Niemiec Polaków, po czym zawiadomił Niemców, że Polacy odmówili wyjazdu; wobec czego policja ukraińska pod dowództwem Niemców spacyfikowała kolonię mordując Polaków i paląc gospodarstwa.  

We wsi Paryszcze pow. Nadwórna miejscowi Ukraińcy zamordowali 14 Polaków.

We wsi Podhajce pow. Dubno pod koniec 1942 roku został zamordowany przez Ukraińców gajowy Globowski (Orłowski..., jw. ).   

We wsi Radomyśl pow. Łuck pod koniec 1942 roku chłopi ukraińscy zamordowali Polaka, nauczyciela.

W miasteczku Rozdół pow. Żydaczów banderowcy uprowadzili 5 Polaków (w tym 13-letniego chłopca), po których ślad zaginął.

W mieście Sarny woj. wołyńskie Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę: Bolesława Lepczonkę lat 29, jego żonę Eugenię lat 28 oraz ich synów lat 6 i 8.

W miasteczku Sasów pow. Złoczów policjant ukraiński zastrzelił Polaka, aptekarza.

We wsi Skolin pow. Jaworów policja ukraińska zamordowała 20-letniego Piotra Bulicza.

W mieście Stryj woj. stanisławowskie banderowcy zamordowali na drodze 1 Polaka. 

W miejscowości Szeparowce pow. Kołomyja policjanci ukraińscy rozstrzelali 2 Polaków: Bernackiego i Klecana Duśko, oraz 12 Żydów, których ukrywali w swoich gospodarstwach.

We wsi Tesów pow. Zdołbunów Ukraińcy bestialsko zamordowali Cezarego Krasińskiego.  

We wsi Trościaniec pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali Polaka Szczepańskiego, który był wzięty do Armii Czerwonej, dostał się do niewoli niemieckiej, został zwolniony i wracał do domu. 

We wsi Wiktorów pow. Stanisławów w wyniku donosu policjantów ukraińskich gestapowcy aresztowali Zygmunta Mazurkiewicza, który zginął na Majdanku.

W futorze Wilcza Górka pow. Sarny bulbowcy zamordowali Franciszka Marżeckiego z żoną. 

Koło miasteczka Wiśniowiec Nowy pow. Krzemieniec: „Urodziłam się w 1929 roku w Nowym Wiśniowcu w województwie tarnopolskim. Moja rodzina składała się z babci i dziadka (Michała i Wiktorii Radzimińskich - rodziców mamy), moich rodziców (Antoniego i Anny Saluków) oraz mnie i rodzeństwa (Tadeusza, Wandy, Walerii, Stanisławy, Marcina i Janiny). W 1942 roku w domu nie było brata Tadeusza oraz siostry Walerii, przebywających na przymusowych robotach w Niemczech. Już niedługo po wkroczeniu Niemców, bo w 1942 roku, banderowcy zaczęli mordować Polaków. Początkowo morderstwa zdarzały się tylko na wsiach i tylko nocą. Po prostu wpadali, wyrzynali całą rodzinę i znikali. Był taki wypadek: matka kąpała niemowlę, bandyta przebił dziecko w wanience bagnetem i dał matce, żeby zdjęła z bagnetu”.  (Wspomnienia Marii Saluk; Wrocław dnia 3.04.1997 r.; w: www.podkamien.pl ).

We Włodzimierzu Wołyńskim Ukraińcy zamordowali co najmniej 6 Polaków, w tym małżeństwo, 20-letnią dziewczynę, 18- i 20-letnich chłopców.

We wsi Zalipie pow. Rohatyn Ukraińcy uprowadzili i zamordowali 35-letniego Tadeusza Pantałę, pracownika na kolei.

We wsi Zubrzec pow. Buchacz w II połowie 1942 roku  policjanci  ukraińscy zamordowali Polaka Zolińskiego oraz 4 Żydów (2 mężczyzn i 2 kobiety), których ukrywał.  

W kol. Żeleźnica pow. Łuck policjanci ukraińscy zamordowali 4-osobową polską rodzinę za przechowywanie Żydów oraz 2 Żydów.

We wsi Kadłubiska pow. Brody:   /.../ czterdziestego drugiego roku, kiedy to po raz pierwszy zobaczyłem w Kadłubiskach pomordowanych Polaków w jeszcze bardziej bestialski sposób /.../ bo tam, na przykład, kobiecie w ciąży rozpruto brzuch i nie narodzone jeszcze bliźniaki ułożono jedno przy jednej piersi matki, drugie – przy drugiej; siedmioletniej dziewczynce wepchnięto do pochwy odwrotna stroną sosnową szyszkę (Franciszek Sikorski: Iwa zielona. Ossolineum 1984, s. 123).

W Lubartowie dyrektorem szpitala był lek. Eustachy Burke, nacjonalista ukraiński, agent gestapo. „Zdarzało się, że w czasie okupacji niemieckiej ranni partyzanci, którzy nieświadomie trafiali do tego szpitala byli natychmiast wydawani w ręce niemieckich służb bezpieczeństwa (Stanisław Misztal: Zdarzyło się na Lubelszczyźnie. Gdańsk 2010,. s. 274). Był on „duchowym przywódcą” bandy UPA we wsi Kolechowice, gmina Ludwin (jw. s. 302). Pełnił funkcję dyrektora od 1935 roku do 1.09.1943 r. On to, wraz z Niemcami i Ukraińcami z Bolechowic odziany w mundur niemiecki w 1942 r. brał udział w gromieniu Polaków we wsi Rudka Kijańska. Takich wyczynów zaliczył wiele, o czym pisze w swoich wspomnieniach Tadeusz Laszczka „Orlik” – komendant OS w rejonie VI BCh Ludwin – Łęczna. Właśnie on rozliczył się z Ukraińcami w Bolechowicach, na czele podległego mu oddziału BCh. Jego przedsięwzięcie wsparli członkowie GL z Ostrowa Lubelskiego. Pozostałych przy życiu nacjonalistów, którzy schronili się na terenie gminy Niemce zlikwidowały w kwietniu 1943 r. OS BCh z tamtego rejonu (Stanisław Misztal...,  jw., s. 304, oraz:: F. Kusyk: Z konspiracji w Lubartowskiem. Warszawa 1982, s. 169). „Jednoznaczny agent niemiecki Burke, człowiek o głębokich przekonaniach nacjonalisty i faszysty w stosunku do personelu szpitalnego podkreślał, że szybko przyjdzie czas, iż w wolnej Ukrainie on pokaże, co potrafi. Łajdacka postawa tego człowieka, krzywdy jakie wyrządzał Polakom, donoszenie Niemcom kto kim jest, zasługują na potępienie. Pracując w Lubartowie przez wiele lat poznał dobrze wielu mieszkańców tego miasta i okolic. Wyselekcjonowanych przez siebie polskich patriotów wskazywał niemieckim służbom specjalnym, w następstwie czego byli aresztowani i skazywani na śmierć” (S. Misztal, s. 304 – 305). Otrzymał wyrok śmierci i został zastrzelony przez partyzantów  na ulicy w Lubartowie 1 września 1943 roku.

   W 1942 roku na Lubelszczyźnie zginęło około 18 Ukraińców oraz 17 policjantów ukraińskich, zarówno w wyniku wykonanych wyroków sądu podziemnego, jak i od napadów band rabunkowych, w tym ukraińskich.