Dzisiaj jest: 25 Styczeń 2022        Imieniny: Tatiana, Paweł, Miłosz
Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

/ Tablica na krzyżu w Chołoniewiczach Spotkanie z Natalią Słuczyk było, jak to ujął ks. biskup Marcjan Trofimiak – Dei Consilio (nieprzeniknionym wyrokiem Bożym). Kiedy szukając za dworem Kerna studni,…

Readmore..

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

„Lwów jest miastem, które ciągle się uśmiecha. Uczucie jakie żywią lwowianin dla Lwowa nie jest już miłością... jest opętaniem. Opętaniem przez wielką czarownicę - duszę Lwowa. Dusza ta wszędzie i…

Readmore..

Moje Kresy.  Weronika Antoniewicz. Cz.4

Moje Kresy. Weronika Antoniewicz. Cz.4

/ Jubileusz 80-lecia Weroniki Antoniewicz w 2014 roku Po ogłoszeniu 9 maja 1945 roku zakończenia wojny, mama razem z rodzinami u nas mieszkającymi postanowiła, że opuszczamy ojcowiznę w Łosiaczu i…

Readmore..

Moje partyzanckie  ścieżki na Wołyniu. cz.1

Moje partyzanckie ścieżki na Wołyniu. cz.1

Matka wysłała mnie i szwagra Janka do Zasmyk po „rąbankę”. Nie wiedziałem, że Janek, pracujący jako konduktor na kolei, jest w konspiracji i utrzymuje łączność między Lublinem, Kowlem, Zdołbunowem, Równem.…

Readmore..

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem  własnej Ojczyzny

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny

„Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich, chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Chołoniewicze–studnia śmierci. Gromada Chołoniewicze, gmina Silno, powiat Łuck,woj. wołyńskie, parafia Chłoniewicze Babcia Natalia Słuczyk, stanęła na zaoranym polu i laską pokazała miejsce „tu była studnia”. Do niej wrzucili rodzinę sklepikarza…

Readmore..

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

W dniu 8 stycznia 2022 roku na wieczną wartę odszedł Franciszek Kiejdo. Urodził się 3 października 1922 roku w miejscowości Mordasy w powiecie oszmiańskim, województwo wileńskie. W trakcie wojny był…

Readmore..

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Ohydne skrzynie w które władze Lwowa zapakowały Lwy na Cm. Obrońców Lwowa ucierpiały podczas tegorocznych huraganów, aż w końcu jedna z nich rozleciała się całkowicie. Już po dwóch dniach zastąpiono…

Readmore..

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Solidarność dla Ukrainy wobec rosyjskich nacisków i prowokacji oraz sytuacja bezpieczeństwa w regionie – to główne tematy szczytu Trójkąta Lubelskiego, który odbył się w Hucie na Ukrainie. To także kolejna…

Readmore..

Demaskujemy mieszkających w Polsce, być może obok nas zbrodniarzy wojennych którzy żyją na podstawie zrabowanych Polakom dokumentów

Demaskujemy mieszkających w Polsce, być może obok nas zbrodniarzy wojennych którzy żyją na podstawie zrabowanych Polakom dokumentów

Od czytelnika i zarazem korespondenta KSI Antoniego Dąbrowskiego z Dębna otrzymaliśmy poniżej zamieszczony (archiwalny już) materiał prasowy potwierdzający fakt przenikania na tereny PRL uciekających przed Armią Czerwoną zbrodniarzy wojennych. Na…

Readmore..

W krwawym zakolu Krycińskiego.Cz.3

W krwawym zakolu Krycińskiego.Cz.3

1 czerwca 1946 r. we wsi Hermanowice pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 7 Polaków. We wsi Iskań pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 1 Polkę…

Readmore..

Bal we Lwowie, czyli jak wyglądał  Sylwester na Kresach

Bal we Lwowie, czyli jak wyglądał Sylwester na Kresach

Wieczór sylwestrowy na Kresach zobowiązywał do wyjątkowej elegancji; liczyły się najmodniejsze kreacje prosto z Paryża - przypomniał historyk Tomasz Kuba Kozłowski, który w Domu Spotkań z Historią w Warszawie opowiadał…

Readmore..

Uznany za poległego

/ W niemieckim mundurze w obronie Polaków na Wołyniu

Urodziłem się 20 lutego 1923r. w Dubience (powiat Hrubieszów, województwo lubelskie). Podczas II wojny światowej byłem żołnierzem podziemia, w tym w Armii Krajowej (od lutego 1943r. do lipca 1944r.), Ludowego Wojska Polskiego (od lipca 1944r. do maja 1945r.). Będąc w strukturach podziemnych, nie brałem udziału walce z bronią w ręku. Należałem do placówki miejscowości kolonia Strzelecka. Byłem łącznikiem do przekazywania osobom zaufanym poleceń o ruchach wojsk niemieckich, oddziałów UPA i ukraińskiej policji.

Nasze oddziały partyzanckie pomagały ludności polskiej przeżyć czerwone noce i dni przed rezunami, którzy mordowali ludność polską, rabowali dobytek i palili zabudowania. W lutym 1944 r., nocą w drodze do oddziału z meldunkiem informującym o przyjeździe saperów - kompanii warszawskiej, nad rzeką Bug wpadłem w zasadzkę hitlerowców i ukraińskiej policji. Po doprowadzeniu na komendę w Dubience, przez kilka dni i nocy w czasie przesłuchania bito i znęcano się nade mną. Okaleczonego na całym ciele, w miejscowości kolonia Siedliszcze zostałem odbity przez kolegów z mojego oddziału AK przebranych w mundury żołnierzy armii hitlerowskiej. Nocą przeprowadzono mnie za Bug, na Wołyń do oddziału porucznika "Małego" ( Stanisław Witamborski, dowódca komp. przeprawowej-red). Zdarzenie to opisano w książce pt."Partyzancki Kraj" autorstwa Jerzego Markiewicza (str. 430). Po wyleczeniu zostałem skierowany do kompanii "Błękitnych" por. "Motyla" ( Zbigniew Ścibor-Rylski -red), batalionu kpt. "Sokoła" (Michał Fijałka- red)  27 Wołyńskiej Dywizji AK. Tam otrzymałem umundurowanie i uzbrojenie wojsk niemieckich, gdyż cała kompania posiadała niemieckie sorty mundurowe ( Była to jedna z kompanii batalionu policji pomocniczej numer 107 (Schutzmannschaft Battalion 107) stacjonującego w Maciejowie, który w 1944 r. w pełnym rynsztunku przymaszerował  na koncentrację 27 WDP AK-red). Brałem udział we wszystkich walkach jakie toczyła kompania, gdzie po stronie wroga uczestniczyło lotnictwo, czołgi, artyleria. W kwietniu 1944 r. podczas walk i bombardowania zostałem ranny we wsi Mosur i przebywałem w szpitalu polowym w miejscowości Stawki, Stacjonował tam oddział Armii Czerwonej. Po wyleczeniu ran wróciłem do kompanii.

 Okrążenie w lasach mosurskich

W czasie okrążenia oddziałów 27.Wołyńskiej Dywizji i oddziałów Armii Czerwonej w lasach mosurskich otrzymaliśmy rozkaz przebicia się nocą przez tory kolejowe obok miejscowości Jagodzin-Rymacze. Akcja trwała do chwili nadjechania pociągu pancernego, z którego oświetlono reflektorami kierunek przejścia oddziałów i otworzono ogień z broni maszynowej. Końcowa kolumna żołnierzy została cofnięta do lasu. Pozostało wielu zabitych i rannych, wśród nich i ja zostałem ranny. Nie mogłem wycofać się w głąb lasu za innymi i pozostałem w lesie sam przez okres ponad sześciu tygodni. Ranę opatrywałem strzępami własnej koszuli. Pożywieniem była między innymi końska surowa padlina. W tym czasie oddziały niemieckie dokonywały obław za niedobitkami żołnierzy AK. Aby pozostać przy życiu kryłem się w niedostępnych bagnach. W strupach od wszy i komarów, smrodu ran na ciele czekałem wyzwolenia, gdyż nocą było słychać kanonadę artylerii od wschodu. Po nadejściu frontu w lipcu przewieziony zostałem przez Wojsko Polskie do szpitala w Chełmie. W książce Michała Fijałki pt. „27 Dywizja Piechoty AK" zostałem uznany za poległego w lasach (str. 201). Po wyleczeniu przydzielono mnie do 56 pułku IX brygady artylerii Wojska Polskiego. Brałem udział w walkach na froncie od Warszawy, ofensywie w operacji berlińskiej do zakończenia wojny. Po wojnie przez okres czterech i pół lat służyłem w I Eskadrze Myśliwskiej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Później przepracowałem jako leśnik w sumie 26 lat. Pozostałe dziesięć lat byłem zatrudniony w Sędziszowskiej Fabryce Kotłów. Obecnie mam 80 lat ( publikowane w 2010 r. -red)  i jestem inwalidą wojennym w stopniu porucznika. Odznaczony zostałem sześcioma krzyżami, siedmioma medalami, dziewięcioma różnymi odznakami. Udzielam się w pracy społecznej w Związku żołnierzy Armii Krajowej i Związku Inwalidów Wojennych RP. Otrzymane odznaczenia dotyczą udziału w walkach na froncie i pracy w cywilu. Za poniesione rany, ból, głód, wylaną krew podczas służby w Armii Krajowej nie zostałem doceniony. Sam dowódca dywizji gen. Jan Wojciech Kiwerski zapewniał nas okaleczonych w bojach, że Wolna Ojczyzna nas wynagrodzi. Jego prochy po 45 latach z lasów mosurskich złożono na Warszawskich Powązkach. Dość dużo minęło lat od tamtych dni okupacji kraju, w pamięci utkwiły słowa byłego dowódcy jednej z najliczniejszej i najdłużej walczącej w latach 1943-1944 wielkiej jednostki Armii Krajowej. Pomnik 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej wzniesiono w Warszawie, przy trasie Alei Armii Krajowej, upamiętniający miejsca walk i zagładę Polaków na Wołyniu.

Edward Kołodziej ps. "Mig", "Klon",  wspomina czasy II wojny światowej, kiedy walczył jako żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji AK. Tekst pierwotnie zatytułowany  " HISTORIA Z LASÓW MOSURSKICH"  opublikowano:  Biuletynie  Informacyjny  Nr 2 (106) Warszawa, kwiecień – czerwiec 2010  O W 27 WDP  AK   Str.36. Wyszukał i wstawił "ku pamięci" B. Szarwiło.