Dzisiaj jest: 8 Kwiecień 2020        Imieniny: Julia, Dionizy, January
Z cyklu Wędrówki po Kresach  -Władysław Sitkowski

Z cyklu Wędrówki po Kresach -Władysław Sitkowski

/ Władysław Sitkowski fot. Archiwum Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej w Zwierzyńcu Muzo moja wołyńska. Opowieść o Władysławie Sitkowskim, wołyniaku, zesłańcu syberyjskim, pisarzu, poecie, patriocie. W ostatnich dniach ukazał się…

Readmore..

Królewskie dary rzucał Siemiradzki Rzeczypospolitej hojną ręką

Królewskie dary rzucał Siemiradzki Rzeczypospolitej hojną ręką

Maria Gerson Dąbrowska w książce „Polscy artyści” wspomina ważne wydarzenia z biografii Henryka Siemiradzkiego. Dom państwa Siemiradzkich gromadził Polaków, którzy przebywali na dalekich kresach. Polskich oficerów, którzy w „rosyjskiem wojsku…

Readmore..

 Nie mogę znieść obojętności Polaków wobec zbrodni ukraińskich bandytów...

Nie mogę znieść obojętności Polaków wobec zbrodni ukraińskich bandytów...

Zacytowane w tytule słowa znaleźliśmy w tekście pana Krzysztofa Madeja, prezentowanym poniżej, wyjaśniające jego zachowanie w sprawie, która zwróciła naszą uwagę. Już na samym wstępie wyjaśniamy, że nie znamy tego…

Readmore..

Sztafeta pokoleń z Dębna  w działaniu

Sztafeta pokoleń z Dębna w działaniu

Film ”Ocaleni od zapomnienia„ powstał pod patronatem Stowarzyszenie Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć oddział w Dębnie. Pragniemy podkreślić że realizatorzy filmu to potomkowie Kresowian z Małopolski Wschodniej mieszkający obecnie w…

Readmore..

Odszedł na wieczną wartę  por. Józef Chorążyczewski  ps. „ Krater”

Odszedł na wieczną wartę por. Józef Chorążyczewski ps. „ Krater”

Józef Chorążyczewski ps. Krater urodził się 17.02.1920 r. w niewielkiej wsi Perespa położonej w gminie Antonówka w powiecie sarneńskim. Przed wybuchem wojny pracował na roli, w tym kierunku do 1939…

Readmore..

  KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA KWIECIEŃ 1945

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA KWIECIEŃ 1945

1 kwietnia (Niedziela Wielkanocna): We wsi Bałaje pow. Lubaczów 1 kwietnia 1945 w rejonie wsi upowcy zamordowali żołnierzy WP : szer. Jana Bazaka s. Jana lat 23 i szer. Kazimierza…

Readmore..

Kwietniowy numer KSI (04/2020) wydany

Kwietniowy numer KSI (04/2020) wydany

W kwietniowej gazecie: W Lublinie Taras Szewczenko dalej uderza w godność Polaków.W dniu 09 marca 2020 r Towarzystwo Ukraińskie w Lublinie po raz kolejny zorganizowało czytanie utworów Tarasa Szewczenki na…

Readmore..

Odszedł Wielki Polak

Odszedł Wielki Polak

Zaskoczyła nas smutna wiadomość: wybitny kompozytor Krzysztof Penderecki zmarł w niedzielę, 29 marca 2020r. Urodził się 23 listopada 1933 r. w Dębicy między Krakowem i Lwowem, ale Lwów był miastem…

Readmore..

Faszystowskie zasady UPA -należy zabić Polaka

Faszystowskie zasady UPA -należy zabić Polaka

/ Efekt prac przeprowadzonych przez wolontariuszy ze Stowarzyszenia Magurycz i członków Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Fot. JK 2008 r. Faszystowskie zasady UPA nakazywały: aby zostać ich członkiem należy zabić Polaka. Jeśli…

Readmore..

Męczennik z wyboru. Opowieść o Zygmuncie Rumlu.

Męczennik z wyboru. Opowieść o Zygmuncie Rumlu.

/ Zygmunt_Rumel Zakład fotograficzny - Photo Archives NaWolyniu.pl. Miał zaledwie 28 lat, podzielił los bardów pokolenia Nowej Polski Tadeusza Gajcego i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Wysłany jako emisariusz Batalionów Chłopskich na…

Readmore..

LWÓW – BURZLIWE DZIEJE MIASTA

LWÓW – BURZLIWE DZIEJE MIASTA

 W pierwszych dniach maja słychać we Lwowie niemal wyłącznie polska mowę. Tysiące turystów spacerują uliczkami, tłoczą się w kawiarniach i pielgrzymują do Katedry, lub kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny,…

Readmore..

Moje Kresy  -Zdzisław Herman cz.1

Moje Kresy -Zdzisław Herman cz.1

Niedawno na łamach „Panoramy Powiatu Brzeskiego” wspominał Stanisław Skrzypnik, mieszkaniec Roszkowic gm. Lubsza, rodowity kresowiak wywodzący się również jak moja rodzina z pięknej podolskiej wsi Burakówka. „Duża, licząca ponad 450…

Readmore..

Moje Kresy Michał Raczyński. cz.4 ostatnia

/ Michał i Michalina Raczyńscy

„Myślałem, że zamordowano tylko tych, którzy dali się zaskoczyć. Byłem przekonany, że wielu z ich uciekło przed mordercami. Jeden z nich – Józek razem z babcią leżeli na podwórku z rozciętymi siekierą głowami. Mieczysław i Adam Buczyńscy udusili się w piwnicy razem z ich tatą. Inną, młodą Warową, żonę Jana widziano jak tuliła dziecko do piersi. Była poparzona i bardzo płakała. Jej mąż Jan przykrył żonę i dziecko na strychu balią, sam uzbrojony w siekierę postanowił się bronić. Banderowiec wszedł na strych, wtedy Jan uciął mu nogę, dom podpalono. Jan zdążył wykrzyknąć do Warowej, żeby nie wychodziła z ukrycia, sam wyskoczył na ogród i tam banderowcy go zastrzelili. Schowana pod balią Warowa uległa ogromnemu oparzeniu, lecz uniknęła mordu. Wymordowano cała rodzinę Buczyńskich. Kobiecie, która od 25 lat nie wstawała z łóżka rozpruto brzuch”. Nadjechała fura od strony Szlachty – wspomina kolejny świadek tamtych wydarzeń. „Powoził nieznany mi Ukrainiec popijając wódkę z butelki. Na wozie leżały popalone ciała zamordowanych, niedbale przykryte słomą. Wystawały spalone nogi i czaszki. Z drugiej strony nadszedł inny Ukrainiec. Szo wczesz? Woźnica wskazał głową – taj widysz, sterwo. Skyń sterwo, tam na kupu, hoło tij jamy, my zakopajem – odezwał się po chachłacku tamten Ukrainiec.” Jeden ze świadków zbrodni przeglądając cotygodniowe meldunki AK z 1944 roku z Okręgu Tarnopol wspomina, że znalazł taki zapis.

„Późnym wieczorem dnia 12 lutego 1944 roku silna banda ukraińska wtargnęła do wsi Łanowce, otoczyła przeważnie polską dzielnicę „Szlachta”, a podpaliwszy kilka gospodarstw polskich, prowadzona przez miejscowych Ukraińców, którzy wskazywali domy polskie, w tym niesamowitym oświetleniu, dokonywała spustoszenia według wzorów dziczy tatarskiej, strzelając do ratujących się ucieczką, pastwiąc nad bezbronnymi, żywcem obcinając dzieciom języki, uszy, nosy, dłonie, stopy, wydłubując oczy.”Powiadomieni o straszliwym mordzie Niemcy, dopiero po jak jakimś czasie zjawili się na Szlachcie dokonując spisu zabitych i spalonych gospodarstw. Wymordowano członków takich rodzin jak: Adamowski, Buczyński, Dobrudzki, Skórski, Górecki, Olchowy, Warowy, Podgórski. Od niedawna można było wyczytać w internecie, że Niemiec o nazwisku Holz, który robił zdjęcia ofiar mordu i sporządzając ich wykaz wskazał, że bestialsko zostało zamordowanych 72 Polaków.
 W poniedziałek rano do majstra krawieckiego w Łanowcach już nie poszedłem. Bogusia z tatą przychodzili po mnie – nic się nie bój, nikt ci nic nie zrobi, włos ci z głowy nie spadnie. Uwziąłem się, wolałem przerwać edukację krawca, niż być odarty ze skóry, posolony i porzucony gdzieś w krzakach, albo znaleziony z poderżniętym gardłem gdzieś na polu. Szkoda mi tylko było Bogusi, bo gdybym wżenił się w ich rodzinę zapewne do końca swego życia biedy bym nie klepał, ale to już przeszła historia. Cieszę się z tego co obecnie mam. Jeszcze przed wojną majętny stryj Karol ufundował do naszej kaplicy w Zielińcach dzwon, na cześć fundatora nosił nazwę Karol. Stryj został kościelnym i pomagał księdzu Kuczerowi przy nabożeństwach odprawianych od czasu do czasu w naszej kaplicy. W czasie ukraińskich mordów brałem od stryja klucze i razem z Adamem Wadowskim ( już nie żyje, po wojnie mieszkał z rodziną w Kietrzu), spaliśmy na chórach w kościele. Mama z tatą ukrywali się u „dobrych sąsiadów”- Ukraińców. Prawie równocześnie ze zbrodnią w Łanowcach przyszedł czas na wyzwolenie spod panowania Niemców, zrobili to ci sami, którzy gnębili nas do 1941 roku – Sowieci.

/ Michał z żoną Michaliną i jej siostrą Marią

Front do Zieliniec i Piłatkowic nadszedł z północno – wschodniej strony od wsi Łosiacz w kierunku na Zwiahel – Tarnawka. Niemcy już od dłuższego czasu przygotowywali różnorodne formy umocnień w postaci wałów i okopów. Wynikało z tego, że tutaj będą się zaciekle bronić przed czerwonoarmistami. Tymczasem stało się zgoła inaczej. Zwiad sowiecki dostrzegł umocnienia i następstwem tego lub innych zdarzeń główna linia frontu przeszła polami obok Łosiacza w kierunku Kociubińce – Czarnokoniecka Wola – Tarnawka. Po zaciekłych walkach w samej Tarnawce, opór niemiecki został przełamany, w konsekwencji czego Sowieci przeszli do bezpośredniego natarcia w kierunku zachodnim. Front się oddalał, oswobodzono Borszczów i Czortków, życie w Zielińcach powoli wracało do normy, ale spokoju nie zastaliśmy. Wszystkich zdolnych do służby wojskowej mężczyzn w wieku 18 - 50 lat Sowieci zabierali do wojska. Punktem zbornym była Skała Podolska. Zanim to nastąpiło ksiądz Stanisław Kuczer odprawił w niedzielę mszę świętą w kościele w Piłatkowcach, wygłaszając płomienne patriotyczne kazanie. Wtedy po raz ostatni służyłem do mszy świętej mając 21 lat. Nazajutrz doszliśmy do Skały Podolskiej do rejonu, miejsca zbiórki rekrutów wojskowych. Tam pieszo przeszliśmy przez Zbrucz, załadowano nas na „szerokie tory” i powieziono na szybkie wojskowe przeszkolenie. Poprzez Bohunie trafiliśmy do Berdyczowa pod Żytomierzem, gdzie była tworzona polska armia, było nas prawie 10 tysięcy chłopa. W Berdyczowie zawiązał się Pierwszy 1. Korpus Pancerny (nazwany po wojnie 1.Drezdeński KP, jednostka operacyjna formowana od lipca 1944 roku, w jej skład weszły: trzy brygady pancerne, brygada piechoty zmotoryzowanej, trzy pułki artylerii, pułk artylerii przeciwlotniczej oraz mniejsze jednostki innych rodzajów wojsk. Dowódcą mianowano sowieckiego generała Józefa Kimbara, który od maja 1944 roku był skierowany do służby w Wojsku Polskim. Wcześniej był dowódcą Wojsk Pancernych i Zmotoryzowanych 1.Armii WP, a od 8 września 1944 roku dowódcą 1.Korpusu Pancernego. W Berdyczowie zostałem skierowany na przeszkolenie saperskie, a potem przydzielili mnie do 15 Batalionu Saperów, stając się żołnierzem 1.Korpusu Pancernego.

/ Michał z synem Franciszkiem oraz kasztanką

Moim bezpośrednim dowódcą był mjr Paweł Dąbek. Na mocy rozkazu Sztabu Głównego WP nr 0840 z 9 sierpnia 1944 roku korpus został przewieziony koleją z rejonu Berdyczowa w okolice Chełma do Zawadówki, gdzie otrzymaliśmy sprzęt i dalej trwało szkolenie bojowe do połowy lutego 1945 roku. W niedzielę 22 października 1944 roku odbyła się nasza przysięga. 9 lutego 1945 roku korpus został podporządkowany 1.Frontowi Białoruskiemu i ześrodkował się w rejonie Krzyża na Pomorzu, 19 marca przeszedł do dyspozycji dowódcy 2.Armii WP gen. Karola Świerczewskiego. 16 kwietnia 1945 roku zostaliśmy po mostach przeprawieni przez Nysę w okolicach Zgorzelca i wprowadzeni do walk w wyłom dokonany przez 8 i 9 Dywizję Piechoty. Niestety nie wygląda to pięknie jak wydawać by się mogło. Nasi czołgiści mają problemy z forsowaniem Nysy. Celny strzał zniszczył pierwszy czołg który wjechał na przeprawę  i zatarasował drogę pozostałym. Nadbrzeżna skarpa okazała się zbyt wysoka dla T-34. Luftwaffe zaczyna bombardowanie naszych pozycji i postawionych przez saperów mostów, przez co nasze czołgi i artyleria nie mogą na czas wejść do walk. Nasza tratwa zostaje trafiona pociskiem, ogłuszony wybuchem płynę z nurtem rzeki, od śmierci ratuje mnie dowódca kompanii por. Bujanow, w ostatniej chwili wyciągając mnie z wody. Idziemy do przodu, chociaż znacznie wolniej niż by chciało dowództwo sztabu. Walczymy o nadrzeczną wieś Gehege i miasteczko Rothenurg. Okopani Niemcy bronią się zaciekle we wsi Horka, lecz atak naszych czołgów dziesiątkuje Niemców. Po opanowaniu Niesky docieramy na przedmieścia Budziszyna. Celem operacji było rozbicie sił niemieckich na południe od Berlina i rezerw operacyjnych w rejonie Cottbus na Łużycach oraz odcięcie sił w Berlinie od zgrupowania na południu od tego miasta, także izolowanie głównych sił Grupy Armii „Centrum”. Naszym zadaniem była osłona lewego skrzydła 1.Frontu Ukraińskiego, jednakże gen. Karol Świerczewski zadecydował, by szybko opanować Drezno. Sądził, że przetrącił już Niemcom kręgosłup i może iść kierunku Łaby, mylił się straszliwie. Może nie był to pomysł samego Świerczewskiego, bardziej dowódcy 1.Frontu marszałka Koniewa, gdyż punktem honoru Sowietów stało się dojście jak najszybciej do Łaby i opanowanie miasta jeszcze przed Amerykanami. Kiedy część naszych oddziałów około 20 kwietnia podeszła pod Drezno, w skrzydło niesamowicie rozciągniętych naszych oddziałów weszły silne niemieckie jednostki pancerne. Celem hitlerowców było przepołowienie nas na pół, co niestety im się udało i osłabiło nasze parcie na Drezno. Z drugiej zaś strony, co było po stokroć dla nich ważniejsze, przedarcie się na odsiecz poprzez zaatakowanie od tyłu nacierającej na Berlin Armii Czerwonej. W najbardziej dramatycznym momencie powzięta była decyzja skupienia głównych sił armii nad sparaliżowaniem niemieckiego planu, którego powodzenie mogło przynieść nieobliczalne konsekwencje. Mówiąc o bitwie pod Budziszynem wydaje mi się, że gen. Świerczewski nie bardzo wiedział co robić w momencie niemieckiego kontruderzenia, świadczy to o trudnym położeniu mojej 3 Brygady czołgów. Przeciwnik wymanewrował nas, zszedł z linii „ataku – marszu” i skoncentrował się w lasach w rejonie Reichwalde, praktycznie na naszych tyłach. Nastąpił zmasowany atak niemieckiej artylerii i czołgów. Byłem dowódcą zwiadu, gdyż mój poprzednik zginął podczas walk. W pewnym momencie spostrzegłem kolegów z rodzinnych stron Władka Woźnego i Adama Bezpalko ( był przy moździerzach) uciekających przed wrogiem, by wydostać się z okrążenia. Sytuacja wydawała się dramatyczna, sam miałem ogromnego pietra, co robić ? Jednakże nie wiem co mi do głowy wstąpiło widząc uciekających żołnierzy, nacierających hitlerowców i stojące obok nasze czołgi 3 brygady. Podbiegłem do pierwszego dowódcy czołgu i wydałem mu rozkaz ataku na zbliżające się niemieckie Tygrysy. Do przodu natychmiast ruszyły trzy, może więcej naszych T-34. Atak niemiecki został powstrzymany, udało się nam wyjść z okrążenia. Niebawem zostałem wezwany do sztabu. Padło pytanie – dlaczego i kto wydał czołgom rozkaz ataku na Niemców. Pomyślałem, to już po mnie. Podniosłem głowę i odparłem – to ja wydałem ten rozkaz, ale… i tu mi przerwano. Dowódca sprężystym krokiem podszedł do mnie, poklepał po ramieniu, podał i rękę i pogratulował. Odetchnąłem z ulgą. Nawet nie wiedziałem, że zostałem przedstawiony do odznaczenia. Za wykazane męstwo i odwagę na polu bitwy, niebawem 4 maja 1045 roku zostałem odznaczony Krzyżem Walecznych i awansowany do stopnia chorążego Wojska Polskiego. Dzięki ogromnemu wysiłkowi 8 i 9 Dywizji Piechoty i moich kolegów z 1.Korpusu Pancernego i artylerii, niemiecka nawała została powstrzymana i odparta. Niestety nawet w symbolu męstwa 2.Korpusu Polskiego walczącego w bitwie pod Monte Cassino nie przyniosło takich strat istot ludzkich jak w naszej bitwie pod Budziszynem. Odnieśliśmy pyrrusowe zwycięstwo, poległo niemal 5 tysięcy polskich żołnierzy, 3 tysiące uznano za zaginionych, ponad 10 tysięcy zostało rannych.   

/ Raczyńscy z dziećmi oraz matką Michała - Marią

Od 22 do 29 kwietnia 1945 roku nasz 1. Korpus Pancerny we współdziałaniu z innymi jednostkami stoczył uciążliwe walki obronne w rejonie na północ od Budziszyna. Zamiar dowódcy Grupy Armii „Środek” feldmarszałka Schornera, aby pancernym zgrupowaniem iść na pomoc Berlinowi, został udaremniony. Nasza jednostka wraz w wojskami 2. Armii WP przeszła do obrony frontem na południe. 4 maja zdziesiątkowana 2. Armia otrzymała rozkaz przerzutu w rejon czeskiej Pragi. Jednostki korpusu, walcząc w trudnym górzystym terenie Sudetów, zdobyły wiele miejscowości na terenie Czechosłowacji. Wówczas nastał piękny dzień, radość niesamowita, ogłoszono kapitulację hitlerowskich Niemiec. Dzień Zwycięstwa nie oznaczał jednak końca walk prowadzonych przez nasze oddziały, 10 maja nasz 1.Korpus Pancerny wyzwolił Melnik. W oswobodzonym Melniku w niedzielę 13 maja odbyła się wielka manifestacja ludności i defilada naszego korpusu.
 Z Melnika nasza jednostka trafiła do Gliwic, potem saperów rozesłali po całym Śląsku do likwidacji niewypałów. Przenosiliśmy się z miejsca na miejsce, szczęście się do mnie uśmiechnęło, gdyż trafiłem na teren powiatu brzeskiego do Roszkowic. Rozminowywaliśmy Roszkowice, Mąkoszyce, Rogalice, Błota, Dobrzyń, Szydłowice. W międzyczasie dowiedziałem się, że „nasi” z Zieliniec k. Borszczowa zostali przewiezieni do Łukowic Brzeskich. Siadłem na rower i z Roszkowic dotarłem do rodziców, cóż to była za radość. Do cywila zwalniano systematycznie, najpierw najstarszych wiekiem i rannych, dopiero w raz upływem czasu pozostałych. Mówię do swojego dowódcy jednostki w Gliwicach por. Stanisława Oliszewskiego – mam chorą matkę, proszę dowódcę niech zrobi tak, by i mnie zwolnili do cywila. Pojechał do sztabu, między inne wnioski wsunął mój i udało się. Powróciłem z wojennej tułaczki do rodziców w Łukowicach. 14 czerwca 1946 roku zawarłem związek  małżeński z Michaliną Literowicz, mieszkanką naszej wsi, kresowianką urodzoną w Łosiaczu powiat Borszczów. Nasz ślub błogosławił ks. Buraczek, ówczesny proboszcz parafii św. Marcina w Owczarach. Mieszkaliśmy razem z rodzicami, szukałem pracy, zawiązywały się różne wiejskie spółki i spółdzielnie. W jednej z nich wysłano mnie na kurs do Głuchołaz i tak zostałem księgowym w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Łukowicach Brzeskich. Potem wybrano mnie przewodniczącym Gromadzkiej Rady Narodowej w Łukowicach i gdy powstaje Gmina Przylesie zostaję przewodniczącym tej GRN. Pracowałem z posłem Janem Hebdą ówczesnym prezesem RSP Przylesie. Wtedy poznałem wielu znanych w powiecie brzeskim ludzi: pana Płazę, Rakoczego. Za zasługi na wojnie zostałem odznaczony wieloma odznaczeniami i medalami: Srebrnym Medalem Zasłużony na Polu Chwały, Medalem za Odrę i Nysę, Medalem Żukowa, Medalem Zwycięstwa i Wolności, Krzyżem LWP, odznaką – Czyn Frontowy 1. i 2.Armii WP, oraz wieloma innymi. W maju 1971 roku Medalem za udział w walkach o Berlin. W kwietniu 1973 roku Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Razem z żoną wychowaliśmy dwóch synów – Franciszka i Czesława. Ukochana żona zmarła w listopadzie 2013 roku. Mieszkam w Łukowicach Brzeskich na Opolszczyźnie.    

/ Dekoracja Medalem Długoletniego Pożycia - 50 rocznica ślubu Michaliny i Michała Raczyńskich

Michał Raczyński, rozkazem personalnym Ministra Obrony Narodowej został mianowany oficerem Wojska Polskiego w stopniu podporucznika w stanie spoczynku. Następnym rozkazem MON awansowany został na stopień porucznika Wojska Polskiego.     

/ Opole 8.05.2014 Vice Marszałek Tomasz Kostuś wręcza Michałowi odznakę Zasłużony dla województwa opolskiego

Od autora: Pan śp. Michał Raczyński zmarł 14 marca 2019 roku i został pochowany przy żonie na cmentarzu parafialnym w Owczarach pow. Oława, woj. dolnośląskie.
Wspomnień wysłuchał: Eugeniusz Szewczuk                                                                 
Osoby pragnące dowiedzieć  się czegoś więcej o życiu na Kresach, nabyć   moją książkę pt. „Moje Kresy” ze słowem wstępnym prof. St. Niciei, proszone są o kontakt ze mną tel. 607 565 427 lub e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.