Dzisiaj jest: 30 Maj 2020        Imieniny: Joanna, Feliks, Ferdynand
MEDUCHA Kościół Matki Bożej Różańcowej

MEDUCHA Kościół Matki Bożej Różańcowej

/ Meducha kościół Matki Bożej Różańcowej gmina: Delejów powiat: stanisławowski województwo: stanisławowskie Na historycznej ziemi halickiej sięgającej początków Rzeczypospolitej, 30 km od Stanisławowa wśród pagórków, łąk, pól i stawów, rzadziej…

Readmore..

" Echo" - książka o Wołyniu, którego nie ma, dostrzeżona w USA

/ Miejsca, których nie ma / Maksymilian Rigamonti Przyznaję, że nie dostrzegliśmy w porę książki "Echo" duetu dziennikarsko-fotograficznego RigamontiRazy2, którą wydał Press Club Polska w 2018 roku, czyli w 75…

Readmore..

CIEMNIEJSZE OBLICZE UKRAINY

CIEMNIEJSZE OBLICZE UKRAINY

/ Wiatrowycz w pozie a’la Mussolini. Na szczęście dzisiaj już były szef ukraińskiego IPN. Incydent z zablokowaniem upamiętnienia cichociemnych pokazał obecną dominację silnie nacjonalistycznego ducha państwa ukraińskiego Zapowiadało się godnie…

Readmore..

Genialny samouk twórcą „Lwowskiej Szkoły Matematycznej”

Genialny samouk twórcą „Lwowskiej Szkoły Matematycznej”

/ Prof. Stefan Banach w wieku 52 lat, Lwów 1944 Nigdy nie ukończył studiów, a w wieku 30 lat był już profesorem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Niniejszy artykuł to…

Readmore..

Białorusini z Polski  zebrali sprzęt medyczny do walki z wirusem w kraju

Białorusini z Polski zebrali sprzęt medyczny do walki z wirusem w kraju

 Białorusini z Polski zebrali sprzęt medyczny do walki z wirusem w krajuPrzekazać sprzęt medyczny na Białoruś pomogła ambasada w Warszawie i konsulat w Białymstoku.W ramach ruchu #ByCovid19 przedstawiciele białoruskiej diaspory…

Readmore..

Rody Ormian w gospodarstwie polskim

Rody Ormian w gospodarstwie polskim

/ By http://www.aeiou.at/aeiou.encyclop.b/b030720.htm, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=922651 Na tych to tedy czwartkach tańczyło się bostona, trochę flirtowało , zjadało znakomite sorbety i ciastka ormiańskie, chatłamajki, przy wybornej herbacie lub kawie,…

Readmore..

RZEŹNIK Z WOŁYNIA BOHATEREM  KRAINY.

RZEŹNIK Z WOŁYNIA BOHATEREM KRAINY.

/ Roman Szuchewycz ukraiński bohater 12 pażdziernika 2007 r Roman Szuchewycz. "Taras Czuprynka" otrzymał pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy, przyznany przez prezydenta Wiktora Juszczenkę, sympatyka faszystowskiej UPA. W ubiegłym roku z…

Readmore..

Dowody zbrodni UPA   w Mogielnicy  województwo tarnopolskie 1944 r.

Dowody zbrodni UPA w Mogielnicy województwo tarnopolskie 1944 r.

/ Zdjęcie przedstawia „weterana „, sotnika- UPA Myrosława Symczycza. Mogielnica – wieś w rejonie trembowelskim obwodu tarnopolskiego, założona w 1564 r. W II Rzeczypospolitej miejscowość była siedzibą gminy wiejskiej Mogielnica…

Readmore..

77 lat temu w maju  powstało najwięcej  samoobron polskich  na Wołyniu

77 lat temu w maju powstało najwięcej samoobron polskich na Wołyniu

17 maja 1943 r. Komendant płk Kazimierz Damian Bąbiński, ps. Luboń, Orlica, OW AK nakazał zorganizowanie samoobrony w rejonach o przewadze ludności polskiej; utworzenie w rejonach o mniejszym nasileniu ludności…

Readmore..

Walki 27WDP AK w rejonie  Szacka i Mielnik

Walki 27WDP AK w rejonie Szacka i Mielnik

 Wyjście z okrążenia oddziałów 27 WDP AK i ich przejście do lasów szackich nie było tajemnicą dla Niemców. Dywizja znalazła się na bezpośrednim zapleczu frontu między pierwszą linią obrony niemieckiej…

Readmore..

Przez Turków i Tatarów zwany

Przez Turków i Tatarów zwany "Lwowskim Hetmanem"

3 kwietnia 1634r., w Łuczy koło Jabłonowa (obwód Stanisławowski) na Pokuciu urodził się Stanisław Jan Jabłonowski herbu Prus III, hetman wielki koronny (zm. 3 kwietnia 1702 we Lwowie). Dziadek króla…

Readmore..

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.9 - ostatnia

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.9 - ostatnia

/ Rok 1925 - dom w Kielcach przy ul. Chęcińskiej 2, w którym mieszkał Marian Strzetelski z rodziną. Na zdjęciu Marian Strzetelski z małym Szczęsnusiem i ze stojącą w środku…

Readmore..

" Blanik" i "Aktiv" - Czeska konspiracja na Wołyniu

/ Czeska szkoła 1914 r. 

Na samym początku wypada odpowiedzieć na pytanie: skąd Czesi  wzięli się na Wołyniu? Jak wynika z dokumentów, pierwsi czescy osadnicy przybyli na Wołyń  nie z Czech, ale z Królestwa Kongresowego jako poszukiwani fachowcy, dla rodzącego się przemysłu, jeszcze w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX w. Tak zasiedlili wsie Michałowka, Podgaje, Zawidów, Pogorzelec, Mirotyń, Nowostawy, Czeski Gaj. Jednak największa liczba czeskich osadników przybyła w  latach 1878-1897. Wszystko to wydarzyło się z powodu splotu kilku ważnych historycznie  wydarzeń. Propozycję czeskiego osadnictwa  złożył  czeski działacz narodowy Frantiśek Palacki w Moskwie w 1867 r. na Wszechrosyjskiej Wystawie Etnograficznej, gdzie problem ten poruszył w rozmowach z samym Aleksandrem II.

Pomysł ten od razu spodobał  władzom rosyjskim, które w tym czasie poszukiwały sposobu neutralizacji żywiołu polskiego po powstaniach narodowych, listopadowym ( 1830 r.) i styczniowym ( 1863 r.). Dla Czechów osadnictwo na Wołyniu było bardziej interesującą alternatywą emigracji, niż  Ameryka, gdzie wcześniej już wielu wyjechało w poszukiwaniu lepszego życia. Organizatorami tej akcji osadniczej byli Frantiśek Pribyl i Jiri Olić, którzy już w 1868 r. zakupili wielką (1797 hektarów) posiadłość Hlińsk, tworząc warunki do osiedlenia 126 rodzinom. Car Aleksander II stworzył bardzo dogodne warunki do kupowania ziemi na terenach Wołynia dla emigrantów z Czech. Tak udało się ściągnąć ok. 16 tysięcy osiedleńców ze wszystkich chyba skrawków Czech, wtedy leżących w graniach monarchii Austro - Węgierskiej. Wołyń jako dawne polskie tereny zamieszkane były przez Ukraińców, Polaków, Żydów, z polską szlachtą jako wielkimi właścicielami ziemskimi, stwarzał wiele możliwości. Po klęsce powstania listopadowego rosyjskie władze odebrały polskiemu ziemiaństwu część majątków, które sprzedawano po parcelacji. Natomiast  właściciele ziemscy, którym nie zabrano ziemi, stracili tanią siłę roboczą, bo Car zniósł pańszczyznę.  W tej sytuacji polscy magnaci sami  chętnie sprzedawali Czechom ziemię. Przykładem może być: wioska Czeskie Nowosiółki, 14 kilometrów od Beresteczka. Osada założona przez czeskich emigrantów, którzy wspólnie kupili 400 hektarów ziemi od polskiego szlachcica Aleksandra Sławoszewskiego. Na Wołyniu hektar ziemi kosztował wtedy 12-13 węgierskich złotych (16 rubli), a las był jeszcze tańszy. Można też było kupować grunt na kredyt i odraczać pierwszą ratę, aż ziemia zacznie rodzić. W 1880 na Wołyniu było już 41 czeskich miejscowości, założonych głównie na surowym korzeniu, czyli w miejscu zupełnie dziewiczym.  Często zaczynali od ziemianek, ręcznie karczowali lasy, budowali domy, dorabiali się większych gospodarstw. Car swoimi ukazami przyznał Czechom spory zakres swobód: budowali katolickie kościoły, stawiali cmentarze dla swoich zmarłych, wybierali sobie sołtysów, budowali szkoły, gdzie uczyli po czesku swoje dzieci. Po I wojnie światowej na Wołyniu mieszkało już około     40 000 Czechów. Wołyńscy Czesi podczas I wojny światowej lojalnie walczyli w szeregach armii rosyjskiej. Carskie Ministerstwo Wojny już 12 sierpnia 1914 r. zgodziło się na formowanie czeskich oddziałów ochotniczych, głównie z diaspory wołyńskiej, ponieważ największa  liczba Czechów mieszkała akurat na Wołyniu.

 Z ich środowiska wywodził się np. Vâclav Girsa, w okresie międzywojennym znany dyplomata, wiceminister spraw zagranicznych (do 1926 r.), a nawet i ambasador Czechosłowacji w Polsce w latach 1927-1935. Tutaj też, choćby pod Zborowem w 1917 r., toczyły swoje boje legiony czeskie, do których wstąpiła niemała grupa kolonistów. W okresie wojny bolszewickiej i podczas konfliktu polsko-ukraińskiego, tutejsi Czesi starali się zachować neutralność, gotowi lojalnie podporządkować się tej władzy, która zapewniałby im spokojny żywot. Taką zasadę Czesi starali się stosować i w późniejszych czasach, mając na uwadze fakt, że stanowili w sumie niewielką grupę wśród mieszkańców tych ziem.  Po traktacie ryskim znaczna część Wołynia znalazła się w granicach odrodzonej Polski, ale część pozostała po sowieckiej stronie. Tam niestety znalazł się część czeskich Wołyników. Dla tych co znaleźli się w Polsce zaczął się okres prawdziwej  prosperity. Podatki były niskie, nikt się nie wtrącał do gospodarki, nie zabierał niczego.

 Według spisu powszechnego z 9 grudnia 1931 r. liczba Czechów na Wołyniu wynosiła około 31 tys., czyli stanowili 1,5% lokalnej społeczności. Większość Czechów skupiała się w następujących powiatach: dubieńskim (11 148), łuckim (6107), rówieńskim (5817), zdołbunowskim (4521), a najmniej ich mieszkało w krzemienieckim (301), kostopolskim (206), sameńskim (206) i lubomlskim (8). Zdecydowana większość mieszkańców województwa wołyńskiego trudniła się rolnictwem. Według spisu powszechnego z 1931 r. miało to być 79% ogółu zatrudnionych. Czesi nie stanowili wyjątku - wśród nich ten odsetek wynosił nawet 86%. Przemysł, głównie spożywczy, skupiał tylko 8,4% zatrudnionych. Reszta pracowała w handlu i usługach - razem około 7%. Wołyń był głównym producentem chmielu w skali całego kraju, dostarczając w latach trzydziestych około 60% tego surowca. Nie trzeba chyba specjalnie zaznaczać, że Czesi byli specjalistami w tej gałęzi produkcji rolniczej, nawiasem mówiąc intratnej, wywodząc tradycje uprawy chmielu jeszcze z kraju przodków. Browary były i są czeską specjalnością, a dochodowość tej akurat dziedziny wytwórczości, napędzała koniunkturę. Powiadano, że „chmiel był wołyńską walutą”. W Dubnie powstał nawet w 1926 r. Wołyński Bank Chmielarski, będący czeską spółką akcyjną. W rękach czeskich znajdowały się cukrownie i mleczarnie (14 z 24), olejarnie (5) oraz młyny (35). Posiadali też odlewnie i warsztaty mechaniczne obsługujące okolicznych rolników(największe w Kwasiłowie, Dubnie, Zdołbunowie, Łucku, Młynowie i Wołkowie), a także liczne cegielnie. Funkcjonowały młyny parowe i wodne, tartaki, olejarnie, cementownia i zakład powroźniczy. Rozwijała się spółdzielczość, szczególnie mleczarska i spożywcza (odpowiednio 11 i 22 oddziały). Dobre notowania posiadała ona w warszawskiej centrali, która zaakceptowała nawet propozycję posiadania własnego rewidenta. Wśród czeskiej społeczności nie zabrakło rzemieślników (głownie szewców, kowali, krawców, ślusarzy, młynarzy) i sklepikarzy, często łączących swoje zajęcia z działalnością rolniczą. Z ich inicjatywy powstawały nawet przystanki kolejowe, np. w Hlińsku. Maszyny rolnicze sprowadzali raczej z ojczystej Czechosłowacji, w czym specjalizowali się bracia Pospisilowie. W sumie lokalna czeska społeczność wykazała się większą przedsiębiorczością od Niemców wołyńskich.  Intensywna  również była aktywność społeczna i kulturalna tej niewielkiej grupy etnicznej na Wołyniu.  Czesi wołyńscy posiadali 25 stowarzyszeń sokolskich (pierwsze powstało w Kwasiłowie w 1911 r.), angażujących w swoją działalność młodzież, 84 orkiestry, 82 ochotnicze straże pożarne, 47 kół i stowarzyszeń teatralnych oraz 27 bibliotek. Wyjątkową sprawnością w skali całego regionu wyróżniali się czescy strażacy, a dowodem uznania ich aktywności i skuteczności był fakt, że na czele wojewódzkiego Związku Straży Pożarnych stał jednen z nich, Vladimir Mesner, zarządzający organizacją liczącą sobie 567 oddziałów z 26 tys. członków. Wśród czeskich organizacji specjalne miejsce zajmowała Ceskâ Matice Skolskä (Czeska Macierz Szkolna), stanowiąca zagraniczną gałąź Czeskiej Gminy Szkolnej (Ćeska Obec Śkolna). Posiadała 69 oddziałów. Podobny charakter miała starsza, ale mniej liczna Ćeska Beseda, czy Stowarzyszenie Czeskich Nauczycieli (Sdrużeni Ćeskych Ućitelń).

Pomocy finansowej udzielała im stara ojczyzna w ramach akcji „Naśim na Volyni”, czy inne wyspecjalizowane służby i agendy ministerstw. Reasumując, ludność czeska mieszkająca na Wołyniu była dobrze sytuowana, a w każdym razie „ich poziom życia wyraźnie różnił się na korzyść od poziomu miejscowej ludności ukraińskiej. Dochody wielu czeskich gospodarstw przekraczały uposażenie urzędnika państwowego. Czesi byli uważani za lojalnych obywateli II RP. Do pewnych zadrażnień polsko-czeskich doszło jedynie w momencie zajmowania Zaolzia. Niektórzy z Czechów wzięli udział w kampanii polskiej 1939 r. w szeregach WP. W latach 1939–1941 los wołyńskich Czechów był podobny do innych narodowości na okupowanych przez ZSRR terytoriach, choć, być może, represje sowieckie dotknęły ich tylko w niewielkim stopniu, ale to dzięki temu, że w 1941 r. Niemcy zaatakowali Sowietów, którzy nie zdążyli zrealizować wywózki  wszystkich bogatych  Czechów na Sybir.  Podczas  niemieckiej okupacji Wołynia w latach 1941- 1944, czeskie rodziny przeżyły najgorszy okres w swoim osiemdziesięcioletnim pobycie na Wołyniu. Nocą przychodzili do poszczególnych czeskich rodzin uzbrojeni mężczyźni, podający się za ukraińskich nacjonalistów lub rosyjskich partyzantów, domagając się świadczeń w naturze w postaci żywności lub ubrań. Natomiast w ciągu dnia niemiecka administracja okupacyjna domagała się płacenia podatków w naturze. Czeskie rodziny ukrywały swoje zapasy na polu, gdzie często same skrywały się przed napadami nocą. Pomimo tego niektóre czeskie rodziny pomagały prześladowanym Żydom i Polakom, udzielając im schronienia w stodołach czy innych kryjówkach. Ta  sytuacja  przyczyniła się do zawiązania się wśród Czechów  organizacji konspiracyjnych. Jedną z nich zainicjowali: były żołnierz Legionu Czechów i Słowaków Jiří Lízánek i nauczyciele z Wołynia: Vladimír Knop, Josef Liška, Josef Rejzek i Dimitrij Somol. Grupa opracowała program nazwany Nasza dziesiątka, w którym przedstawiciele wołyńskich Czechów odwoływali się do tradycji czeskich legionów z I wojny światowej, uznali prezydenta Beneša za głowę państwa, wzywali Czechów do czujności i gotowości, walki z wrogiem.

Za oficjalną datę powstania podziemnej organizacji Czechów na Wołyniu uznaje się 13 czerwca 1943 r. Właśnie tego dnia we wsi Moskowszczyna w obwodzie Równe zgromadziło się 13 członków formującego się podziemia. Wybrano kierownictwo, na którego czele stanął Vladimír Knop, a jego zastępcą został Josef Rejzek. Przyjęto także program organizacji, która nosiła nazwę mitycznego wzgórza w centralnych Czechach –" Blaník". Z założenia nie była to jednak organizacja wojskowa do walki z okupantem niemieckim a raczej chroniąca  środowisko czeskiej diaspory. Nie mniej  powstały wyspecjalizowane działy: propagandy i informacji, ds. wojskowych, zdrowotny, techniczny, ds. finansowych i zaopatrzeniowych. Przewidziano stworzenie sieci wywiadowczej i za jej pośrednictwem informowanie czeskiej mniejszości o sytuacji. Zaplanowano zdobywanie informacji o ruchu wojsk niemieckich, ich liczbie, wyposażeniu itd. Dla realizacji celów propagandowo informacyjnych podjęto decyzję o wydawaniu podziemnej gazetki „Hlasatel”. Z upływem czasu,  ze względu na  zagrożenie ze strony niemieckiej i po części także ze strony ukraińskich nacjonalistów, organizowano również tzw. "domobrany" , czyli zbrojne oddziały lub grupy w poszczególnych wioskach. Dlatego przystąpiono do gromadzenia broni i wyposażenia  wojskowego. Organizowano także ćwiczenia fizyczne, pod pozorem działalności ochotniczych straży pożarnych. Dokładnie miesiąc po spotkaniu organizacyjnym w Moskowszczynie niemieckie jednostki wczesnym rankiem otoczyły Czeski Malin i Ukraiński Malin. W płomieniach i salwach z broni maszynowej śmierć poniosło 372 Czechów, 132 Ukraińców i 26 Polaków.  Zbrodni dokonała formacja SS z niedalekiej Ołyki. Zniszczenie wsi Malin nie było jedyną niemiecką zbrodnią na Czechach. 11 listopada 1943 r. spalili oni część położonej k. Łucka wsi Michna–Siergiejewka. Zabito 17 Czechów i12 Ukraińców.   Nie doszło do jeszcze większej masakry tylko dzięki temu , że niemiecki oficer pochodzący z czeskich Sudetów zorientował się, że wieś jest zamieszkana przez Czechów i wydał rozkaz zakończenia akcji. Czesi znaleźli się w ciężkiej sytuacji pomiędzy Niemcami, Ukraińcami, Polakami,  a nadchodzącymi Sowietami. Każda ze stron oczekiwała od nich poparcia lub, co najmniej, lojalnej bezinteresowności. Opowiedzenie się jednak po którejś stronie mogło sprowokować zemstę innych. Przywódcy czeskiej społeczności robili co mogli, byle tylko odsunąć niebezpieczeństwo. Jak się wydaje największy kłopot  jednak sprawiała jej UPA. Ofiarami OUN-UPA padły także osoby czeskiego pochodzenia. Za największy masowy mord można uważać likwidację rodziny Hradców we wsi Chołopecze w sierpniu 1943 r., kiedy to z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło dziesięć osób. Podobny los spotkał rodzinę Domańskich we wsi Moszczenica (obwód Równe). Prawdopodobnie było więcej ofiar, trudno jednak ustalić ich dokładną liczbę. Czeskim historykom udało się sporządzić listę Czechów zabitych przez OUN-UPA, na której znajduje się 376 nazwisk; podano też miejsce zamieszkania, datę, miejsce i okoliczności śmierci.

Czeskie ofiary nie pochodziły zawsze z polskich czy polsko-czeskich wiosek, jak mogłoby się wydawać, ale raczej z czeskich lub czesko-ukraińskich. Biorąc jednocześnie pod uwagę los jaki Ukraińcy zgotowali Polakom było to dla czeskiej społeczności poważnym ostrzeżeniem. Poważnym zagrożeniem dla przyjętej przez czeskich przywódców postawy neutralności było powstanie czeskiej gałęzi UPA, zwanej Czeską Armią Powstańczą (CzPA). Z tą inicjatywą  wystąpił Czech Antonín Nechutný, przybyły na Wołyń w 1939 r. z Protektoratu Czech i Moraw. Niestety wielu Czechów sympatyzowało z ukraińskimi nacjonalistami, co oczywiście nastręczało kierownictwu Blaníka poważnych problemów. Za dowód może posłużyć kilka wiosek z powiatu Dubno, w których mężczyźni dołączali do proklamowanej przez Nechutnego CzPA.  Inny przykład: Czesi, np. w Iwaniczach, przychylnie odnosili się do UPA i dostarczali jej żywności. Zdarzały się też wypadki dezercji do UPA Czechów służących w policji. We wrześniu 1943 r. zrobiło tak np. czterech czeskich policjantów w rejonie Porycka. W Horochowie jesienią 1943 r. Niemcy za współpracę z UPA powiesili Czecha Aleksandra Sztepana.  Jednak zdecydowana większość czeskiego społeczeństwa popierała stronę polską, co jednocześnie groziło rozłamem w już i tak niedużej mniejszości.  Aktywność  struktur Blaníka spowodowała, że zainteresowały się nią najwyższe szczeble OUN-UPA. Dowódca UPA na Wołyniu Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur” zlecił sztabowi UPA-Południe nawiązanie kontaktów z Czechami. Pierwsze rozmowy odbyły się 24 października 1943 r. w Dermani niedaleko wsi Hulcza. Ze strony czeskiej na miejsce spotkania przybyło prawie całe kierownictwo Blaníka, z Emilem Lízánkiem na czele. Stronę ukraińską reprezentował członek sztabu wywiadu „Nema” i „Palija” – Grigorij Fridrich „Newidomyj". Celem Czechów było skłonienie do zaprzestania pojedynczych napadów na czeskich mieszkańców i wstrzymanie oddawania kontyngentów UPA, szczególnie koni. Kierownictwo Blaníka domagało się również zaniechania werbunku Czechów w szeregi CzPA. Czesi przy tym podkreślali, że rozumieją dążenia ukraińskich nacjonalistów, ale za najwyższą władzę uznają swój londyński rząd, który w kwestii ukraińskiej niepodległości nie wydał żadnego oświadczenia.  Ukraińcy obiecali zaprzestanie napadów na Czechów, a także powoływania czeskich mężczyzn w szeregi CzPA czy UPA. UPA zajęli się również sprawą Nechutnego, który prawdopodobnie został zlikwidowany, jako wtyczka gestapo. Czesi w zamian obiecali pomóc ukraińskim chłopom podczas żniw. Jednym z efektów spotkania było również uznanie istnienia podziemnej organizacji Blaník i zezwolenie na tworzenie oddziałów zbrojnych. Oczywiście ukraińscy dowódcy nadal liczyli na  włączenie się Czechów do walki przeciwko Niemcom. Po doświadczeniach z Czeskiego Malina i Michny-Siergiejewki Czesi jednak nie mieli zamiaru podejmować otwartych działań zbrojnych przeciwko okupantom, tym bardziej że planowano zorganizować mobilizację do I Czechosłowackiej Samodzielnej Brygady w ZSRR, która zbliżała się na Wołyń ze wschodu wraz z Armią Czerwoną. Pod koniec roku doszło jeszcze do kilku rozmów także z lokalnymi przedstawicielami czeskiej mniejszości, lecz sytuacja uległa poważnej zmianie w wyniku czechosłowacko-sowieckiej umowy podpisanej 12 grudnia 1943 r. Współpraca lub wspieranie ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego mogło być traktowane jako sprzeczne z umową, dlatego Czesi przerwali rozmowy z OUN-UPA, oświadczając, że podporządkowują się rządowi Czechosłowacji, ponieważ woleli wrócić do starej ojczyzny. Dowództwo Blaníka nie ograniczało się do oficjalnych rozmów ze stroną ukraińską, by zachować neutralność, ale również aktywnie informowało własne środowisko. Przykładem są proklamacje: Zadanie czeskiej mniejszości na Wołyniu bądź Deklaracja Czechów na Wołyniu.

Głównym celem tego typu materiałów było informowanie czeskiego społeczeństwa o jego położeniu w ówczesnej sytuacji i apelowanie o zachowanie neutralności. Istotne wytyczne zawierało Rozporządzenie dla Blaníka wydane w połowie listopada 1943 r. Znajdujemy tam miedzy innymi, w punkcie trzecim : „Stosunek do Ukraińców utrzymujcie jak najlepszy, lecz niezależny. Pamiętajcie, iż nasze drogi nie są takie same, oni walczą o swoją wolność, my o naszą, nic nas nie zmusi, żebyśmy krwawili za ich wolność i cierpieli za ich grzechy”. Przypadki aktywnego wsparcia ukraińskiego ruchu niepodległościowego ze strony Czechów to  pojedyncze wydarzenia. Zostaje więc pytanie, w jakim stopniu Czesi kierowali się przyjaźnią do ukraińskich sąsiadów, a w jakim strachem przed konsekwencjami ewentualnego odmówienia kontrybucji.  Ukraińskie dążenia niepodległościowe w oczach Czechów uchodziły za zrozumiałe, jednak metody, jakimi  je realizowano, były nie do zaakceptowania, a często określano je nawet mianem barbarzyńskich. Jednocześnie warto wspomnieć, że dowództwo Blaníka nawiązało  kontakt z partyzantką sowiecką już w lecie 1943 r., zaraz po przybyciu partyzantów płk. Sidora Kowpaka. Czesi zaproponowali Sowietom wsparcie przy prowadzeniu sabotażu przeciwko Niemcom, udostępniając również mapę z zaznaczonymi komórkami Blaníka. Kontakt nawiązano także z drugą główną partyzancką jednostką płk. Dmitrija Miedwiediewa. Niektórzy Czesi pod jego dowództwem prowadzili akcje sabotażowe w transporcie kolejowym.  Ta współpraca z Sowietami nie była jedynym powodem ataków OUN-UPA, na niektóre czeskie wioski czy pojedyncze rodziny. Obawy o swoje życie miały także rodziny mieszane, czesko-polskie. Dla wielu Polaków ważne okazało się jednak stanowisko czeskich sąsiadów w krwawym roku 1943, kiedy to ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli akcję mordowania polskich obywateli. Nie da się jasno stwierdzić, ile osób polskiego pochodzenia uratowali wołyńscy Czesi, ale biorąc pod uwagę, że wielu z nich taką pomoc wspomina, można wywnioskować, że nie były to sytuacje jednostkowe. Zdarzały się również przypadki otwartej walki  Czechów po stronie polskiej przeciwko OUN-UPA. Najbardziej znana  jest historia czeskich mieszkańców z  miasteczka Kupiczów. Miasteczko leżące w rejonie turzyskim było częścią najważniejszego terytorium zamieszkanego przez Czechów. Tutejsi Czesi mieszkali daleko od wiosek należących do organizacji Blaník i z pełną świadomością potrzeby organizowania podziemnych struktur, już na początku lutego 1943 r. powołali do życia  organizację " Aktyw" ( AKTIV) z Bohuslavem Ledviną na czele . Organizacja ta utrzymywała kontakty zarówno z polskim podziemiem jak i z partyzantką radziecką. W kwietniu 1943 r. Czesi otrzymali od Ukraińców propozycję przyłączenia się do tworzącego się UPA, która została odrzucona; ukraińscy nacjonaliści dali do zrozumienia, że w tej sytuacji Kupiczów będzie traktowany jako nieprzyjaciel.  Sytuacja, w której znaleźli się kupiczowscy Czesi, nie pozwalały im  na zajmowanie neutralnego stanowiska. Od połowy lipca 1943 r. płonęły polskie wsie położone na południe od Kupiczowa, od 11 do 14 lipca UPA jednocześnie zaatakowała bezbronnych Polaków w 167 miejscowościach w powiatach horochowskim, kowelskim i włodzimierskim. Kupiczowscy   Czesi udzielali pomocy uciekinierom z Adamówki, Aleksandrówki, Michałówki i miejscowości położonych bliżej Kupiczowa, przechowywali Polaków w swoich zabudowaniach, następnie organizowali większe grupy i nocą przeprowadzali do bazy samoobrony w Zasmykach. Do akcji przeprowadzania Polaków włączyli się Jarosław i Wacław Zapotoccy oraz Wacław Kaczerowski, który uratował ponad 350 osób narodowości polskiej. Wielu żyjących Polaków dotąd we wdzięcznej pamięci zachowało pastora Jelinka oraz mieszkańców Kupiczowa, którzy bezinteresownie pomagali przeżyć najtragiczniejszy okres i ratowali życie. Czesi pomagali również przeżyć Żydom mieszkającym w ziemiankach w lesie lityńskim a także ukrywali partyzantów radzieckich. Przy tym wszystkim ,znane są również przypadki współpracy kupiczowskich Czechów z ukraińskim podziemiem, któremu dostarczano medykamentów.  Można postawić pytanie, czy istniał zatem podział wśród czeskiego społeczeństwa? Nie sądzę, Czesi znajdując się pomiędzy dwiema silnymi stronami konfliktu,  próbowali mimo wszystko utrzymać nić porozumienia, pozwalającą na prowadzenie rozmów. Odbyło się kilka rozmów, zarówno z ukraińskimi nacjonalistami, jak i z polskimi władzami podziemnymi. Z kierownictwem OUN-UPA pertraktowano w lasach świnarzyńskich w pobliżu Kupiczowa. Przywódcy ukraińskiego podziemia namawiali Czechów do przejścia na ich stronę, domagali się pomocy rzemieślników i wystąpienia kupiczowskich Czechów w imieniu całego czeskiego społeczeństwa na Wołyniu. Te rozmowy nie doprowadziły jednak do porozumienia. Jesienią 1943 r. doszło w rejonie Kupiczowa do poważnego konfliktu, kiedy miasteczko zostało opuszczone przez stacjonujące tu latem, wojsko niemieckie. O rosnącym napięciu  między Czechami i Ukraińcami świadczy ewakuacja czeskich rodzin ze wsi Dażwa, którą na prośbę kupiczowskich Czechów przeprowadził pod dowództwem „Jastrzębia” oddział AK z  Zasmyk. Czesi z Dażwy znaleźli schronienie właśnie w Kupiczowie.. Pierwsze rozmowy polsko-czeskie odbyły się w Zasmykach  już 9 listopada 1943 r. z już wspomnianym dowódcą tamtejszego oddziału AK „Jastrzębiem”. Uzgodniono wówczas wspólną obronę w ramach sojuszu. Co ciekawe, umowa zawierała też obietnice, że w Kupiczowie znajdą schronienie uchodźcy zarówno ukraińscy, jak i żydowscy czy rosyjscy. Wyłącznie obronny charakter sojuszu podkreślał warunek czeskich negocjatorów, że Czesi nie będą brać udziału w działaniach wojennych poza Kupiczowem.

11 listopada 1943 r. Ukraińcy wkroczyli do Kupiczowa z zamiarem przejęcia tej ufortyfikowanej przez Niemców bazy. Nocą 12 listopada bojówki UPA rozłożyły się obozem z dwóch stron Kupiczowa. Z prośbą o pomoc przybył do Zasmyk łącznik Wacław Zapotocki. Po nocnym marszu o świcie 12 listopada 1943 r. oddział „Jastrzębia” z częścią kompanii por. „Kani” i samoobrona czeska zaatakowały UPA  i Kupiczów znalazł się w rękach polskich i czeskich. Upowcy jednak nie zrezygnowali, UPA usiłowało odbić tę osadę, z uwagi na przeważające siły napastników były momenty dramatyczne, walka trwała cały dzień, w końcu banderowcy wycofali się. Oddział „Jastrzębia” wrócił do Zasmyk, w Kupiczowie została 40-osobowa grupa partyzantów. Mjr Jan Szatyński-Szatowski „Kowal” zawarł  na piśmie umowę z Czechami z Kupiczowa, że oni wystawią pluton wojska, dadzą wyżywienie załodze kupiczowskiej, a w zamian będą bronieni przed UPA na równi z ludnością polską. Umowy dotrzymały obie strony, co sprawdziło się niebawem.  22 listopada 1943 r. banderowcy ponownie zaatakowali Kupiczów siłami ponad tysiąca ludzi, przy użyciu dwóch dział i „czołgu” (opancerzony traktor z działkiem). Miasteczko było atakowane jednocześnie ze wszystkich stron. Ponownie z pomocą oblężonym  przybył oddział „Jastrzębia” i „Sokoła”, rozbijając ukraiński pierścień oblężenia.  W walkach brał udział nie tylko czeski pluton  z Bohuslavem Ledviną na czele, ale i cywile uzbrojeni w to ,co kto miał pod ręką. Według czeskich źródeł po udanej obronie nastąpiła „pacyfikacja” ukraińskiej wsi, w ramach której polskie oddziały przeprowadzały ekspedycje karne. Chociaż Czesi mieli odmówić brania udziału w odwetach i dystansowali się od takiego postępowania, nie można wykluczyć, a raczej trzeba przyjąć za fakt, że niektórzy z nich uczestniczyli również w napadach na Ukraińców. Kolejny atak, w święta Bożego Narodzenia 1943 r., zakończył się niepowodzeniem, dzięki czemu z upływem czasu sytuacja Kupiczowa się stabilizowała. W okresie od grudnia 1943 r. do lutego 1944 r. w Kupiczowie znalazły się oddziały partyzanckie AK przybyła na koncentrację. Kupiczów był bowiem jedną z miejscowości, w których formowała się słynna 27. Wołyńska Dywizja AK.

/ Żołnierze z Wołynia w Czechach

Po nadejściu Armii Czerwonej wielu Czechów zmobilizowano w szeregi armii czechosłowackiej generała Ludviga Svobody, walczącej u boku Sowietów. Ogółem w szeregach armii czechosłowackiej znalazło się 7872 wołyńskich Czechów. Aż 1950 z nich poległo, z czego 534 w bitwie na Przełęczy Dukielskiej.

Materiały źródłowe:

1)  Michał Jarnecki   "Czesi na Polskim Wołyniu w latach w latach międzywojennych" http://mazowsze.hist.pl/6/Mazowieckie_Studia_Humanistyczne/1002/2012/1458/1_2/36559/

2) Jaroslav Vaculik   "  Rodzina Czechów na Wołyniu "  http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Wychowanie_w_Rodzinie/Wychowanie_w_Rodzinie-r2011-t1/Wychowanie_w_Rodzinie-r2011-t1-s157-162/Wychowanie_w_Rodzinie-r2011-t1-s157-162.pdf

3) Adam Zitek  "Czeska mniejszość na Wołyniu w latach okupacji niemieckiej (1941–1944) "

4) Monika Śladewska  " Wołyńskie losy Czechów " - https://www.tygodnikprzeglad.pl/wolynskie-losy-czechow/

5) Józef Turowski "Pożoga"

6) Zdjęcia za: https://pl.sputniknews.com/opinie/201811159198391-czesi-wolyn-sputnik-ukraina/

7)Nowa Trybuna Opolska  "Czesi z Wołynia" https://nto.pl/czesi-z-wolynia/ar/4202893