Dzisiaj jest: 9 Grudzień 2019        Imieniny: Aneta, Leokadia, Wiesław
Kolejny Znak Kresowej Pamięci odsłonięty  – upamiętnienie „Operacji Burza”

Kolejny Znak Kresowej Pamięci odsłonięty – upamiętnienie „Operacji Burza”

Środowiska zachodniopomorskich Kresowian spotkały się, 20 listopada 2019 r., w Nowogardzie, by upamiętnić Operację „Burza”. Było to powstanie zbrojne żołnierzy Armii Krajowej na Kresach, w przededniu wejścia Armii Czerwonej. Ostatnim…

Readmore..

Sympozjum naukowe: Dziedzictwo kulturowe wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej.  Korzenie i wspólnota Pałac Lubomirskich w Lublinie, 5-6 grudnia 2019.

Sympozjum naukowe: Dziedzictwo kulturowe wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej. Korzenie i wspólnota Pałac Lubomirskich w Lublinie, 5-6 grudnia 2019.

Program wydarzenia: 5 GRUDNIA 2019 ROKU (czwartek)12.00–12.30Uroczyste otwarcie Sympozjum – Katarzyna Mieczkowska, Dyrektor Muzeum Lubelskiego w LublinieKRESY JAKO TOPOS KULTUROWY12.30–13.00„Gdzie leży Wschód? Gdzie zaczynają się Kresy?” – Marcin Gapski (Muzeum…

Readmore..

Biskup Kocyłowski nie będzie patronem ulicy..?

Biskup Kocyłowski nie będzie patronem ulicy..?

„W wyniku głosowania na dzisiejszej 22 Sesji Rady Miasta Przemyśla, przyjęty został projekt zmiany nazwy ulicy biskupa bł. Jozafata Kocyłowskiego na historyczną nazwę tej ulicy: biskupa Jana Śnigurskiego, również przemyskiego…

Readmore..

Grudniowy numer KSI (12/19) wydany

Grudniowy numer KSI (12/19) wydany

W grudniowej gazecie m.in.: Wiktor Poliszczuk 11 rocznica śmierci szlachetnego UkraińcaWspominając Go, nie możemy jednocześnie zapomnieć, jak był lekceważony przez władze polskie, przez urzędników i funkcjonariuszy państwa polskiego, polskich dziennikarzy…

Readmore..

Było to 76 lat temu

Było to 76 lat temu

20 listopada 1943, 75 lat temu, dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydał podległym dowódcom okręgów rozkaz o rozpoczęciu skierowanej przeciwko Niemcom akcji „Burza”.Burza” była próbą współpracy polsko-sowieckiej w…

Readmore..

SUOZUN: Publikujemy nazwiska ludobójców OUN-UPA. Oni wymordowali wszystkich polskich pasażerów pociągu

SUOZUN: Publikujemy nazwiska ludobójców OUN-UPA. Oni wymordowali wszystkich polskich pasażerów pociągu

Kontekst W dniu 22.05.1944 roku kierownictwo OUN-UPA wydało ludności polskiej powiatu rawskiego rozkaz (coś w rodzaju ultimatum) opuszczenia do północy 22.05.1944 r. „ukraińskich terytoriów etnograficznych” pod groźbą kary śmierci.1 W…

Readmore..

KORNEL MAKUSZYŃSKI  - OPTYMISTYCZNA WIZJA ŚWIATA

KORNEL MAKUSZYŃSKI - OPTYMISTYCZNA WIZJA ŚWIATA

Styl Makuszyńskiego nacechowany jest pełnym wdzięku humorem, liryzmem i gawędziarską swadą, a z treści utworów promieniuje radość życia i zauroczenie pięknem świata. Poprzez swoje książki pisarz uczy, jak odkrywać w…

Readmore..

TUŁACZKA KRESOWIAN  - I CO DALEJ? cz.II

TUŁACZKA KRESOWIAN - I CO DALEJ? cz.II

/ 1 Mapka obrazująca migrację z Kresów na te ziemie Tułaczka naszych Kresowian kończyła się przeważnie na ziemiach zachodnich, w różnych miejscowościach.W Jeleniej Górze w Muzeum Karkonoskim jest spora część…

Readmore..

ZMARŁ NASZ PRZYJACIEL.....

ZMARŁ NASZ PRZYJACIEL.....

Przed chwilą otrzymałem bardzo bolesną informację. Zmarł mój przyjaciel Mietek Samborski. Wieczne odpoczywanie racz Ci dać Panie.... MSZA ŚW. POGRZEBOWA odprawiona zostanie w Kaplicy Cmentarnej w Leżajsku dnia 30 listopada…

Readmore..

Byliśmy Polakami  zamieszkującymi Kresy

Byliśmy Polakami zamieszkującymi Kresy

Od pierwszej masowej deportacji polskiej ludności cywilnej w głąb ZSRS, która rozpoczęła się 10 lutego 1940 r., minęło już 79 lat. Warto przypomnieć o tej formie represji sowieckich na ziemiach…

Readmore..

Na Sybir i dalej....

Na Sybir i dalej....

/ Dzieci z Pahiatua – Archiwum Emigranta Muzeum Emigracji w Gdyni Nasza rodzina składała się z rodziców (Henryk i Wiktoria) i pięciu córek. Mieszkaliśmy na kolonii Pawłokoma, powiat Brzozów, woj.…

Readmore..

Obórki Trusiewiczowskie  w gminie  Kołki

Obórki Trusiewiczowskie w gminie Kołki

/ Ukrainiec p. Czyrak opiekował się Dołem Śmierci na Obórkach Niemcy prowadzący wojnę na wielkich obszarach Europy potrzebowali sojuszników. Nacjonaliści ukraińscy wrogo nastawieni do Polski stali się ich naturalnym sprzymierzeńcem.…

Readmore..

OP „Jastrząb” jeden z najważniejszych oddziałów AK OW

/ W tym domu , Jana Domańskiego, w Kowlu przy ulicy Łuckiej urzędował  mjr Jan Szatowski  vel Jan Szatyński  ps. „Kowal” szef inspektoratu AK na pow. kowelski. ( zdjęcie z archiwum rodzinnego Domańskich)

OP ( Odział Partyzancki)  "Jastrząb" to jeden z najbardziej znanych i co najważniejsze najskuteczniejszych oddziałów  OW (Okręgu Wołyń) AK . Powstał nie bez trudności w największej polskiej wsi powiatu kowelskiego, w Zasmykach  liczącej 100 numerów. Był to  pierwszy nie tylko w pow. kowelskim ale i  jeden z pierwszych na Wołyniu, oddziałów partyzanckich AK. Powstał w wyniku serii zdarzeń które zadziałały jak efekt domina. Wszystko zaczęło się od dramatycznych wydarzeń jakie miały miejsce w dniach 10-11 lipca 1943 r. Mord na polskich parlamentariuszach, por. Zygmuncie Rumlu i por. Krzysztofie Markiewiczu, dokonany przez UPA podczas rozmów pokojowych i zmasowany atak na 167 polskich miejscowości, szerokim echem rozszedł się po całym Wołyniu.

Między innymi z tego powodu konspiracyjny oddział AK z Radowicz, w biały dzień pod bronią przemaszerował przez ukraińskie wsie, przybywając 13 lipca 1943 r. do Zaasmyk. Było to pierwsze ujawnienie się zbrojnego oddziału polskiego w pow. kowelskim w odpowiedzi na działania OUN-UPA , a  wiadomość ta szybko dotarła do inspektoratu AK w Kowlu.

mjr Jan Szatowski  ps. "Kowal"

"Grupa radowicka", tak bowiem określano oddział, który przyprowadził ppor. Henryk Nadratowski  ps. "Znicz", przybyła do Zasmyk w niepełnym składzie. Nieco później sukcesywnie przybywali następni konspiratorzy opuszczający zagrożone Radowicze.          W  pierwszym składzie przybyli: Sobczyk Jan ps. "Buzdygan", Sobczyk Henryk ps. ' Lisek",  Golik Tadeusz ps. " Gwiazda", Łodej Mieczysław ps. "N" , Bednarek Mieczysław ps. "Mantel", Rakowski Wacław ps. "Wicher", Romankiewicz Stanisław ps. "Zając", Romankiewicz Mieczysław ps. "Sarna",  Romankiewicz Zygmunt ps. "Brzoza" , Romankiewicz Antoni ps. "N", Leśniewski Zenon ps. "Gałązka", Leśniewska Antonina  ps. "Wierna",  Leśniewska Jadwiga ps. "Kozaczek',   kpr. Głowiński  Hieronim ps. "Zawisza" i jeszcze jeden partyzant NN z kol. Wierzbiczno.

ppor. Henryk Nadratowski ps.  "Znicz"

Mjr "Kowal" z jednej strony obawiał się konsekwencji z ujawnienia polskiego oddziału, a z drugiej dostrzegł doskonałą okazję do wykorzystania por. Władysława Czermińskiego ps. "Jastrząb" w celu wsparcia tworzącej się polskiej samoobrony, pierwszej w pow. kowelskim. Dlatego wydał rozkaz "Jastrzębiowi"  wymarszu do Zasmyk. Na ile powziął właściwą decyzję, potwierdziły sygnały z terenu, gdzie na zasadzie kuli śnieżnej roznosiła się wśród Ukraińców plotka o polskim oddziale. Wójt ukraiński w Turzysku, Tomczuk ogłosił sołtysom na sesji, że  "grupa radowicka" przywiozła do Zasmyk dwa wozy broni ręcznej i maszynowej, co oczywiście było tylko plotką. Efekt tego był taki, że Ukraińcy  między 14 a 17 lipca "wprosili się"  do Zasmyk  na "dohowory" (rozmowy), proponując wspólną walkę z Niemcami. Strona polska poprosiła o czas do namysłu. W takiej właśnie sytuacji, nocą z 16 /17 lipca 1943 r. por. "Jastrząb" ( oficer rezerwy WP, nauczyciel z zawodu)  przybył do Zasmyk, a razem z nim :  kpr. Józef Piątkowski ps. "Błyskawica", strz. Stanisław Piątkowski ps. "Dąbek", kpr. Antoni Jamrozy ps. "Orzech", sierż. Jan Czajkowski ps. "Lipiec" strz. Jan Ważydrąg ps. "Tarzan" i strz. Jan Burzyński ps. "Październik". Po zapoznaniu się z sytuacją "Jastrząb"  stwierdził, że z Zasmyk nie można uczynić twierdzy z umocnieniami, z bardzo wielu powodów, chociażby z tego by nie zwracać uwagi Niemców. Uznał, że najlepszą formą obrony dla Zasmyk i innych okolicznych  polskich wsi będą "mobilne oddziały partyzanckie" i  samoobrona cywilna dowodzona przez "Znicza". Przyłączając do swojej grupy, "grupę radowicką" , "Jastrząb" natychmiast utworzył  pierwszy "lotny oddział partyzancki  AK", liczący początkowo jedynie  20 uzbrojonych żołnierzy.

/ por. Władysław Czermiński ps. "Jastrząb" (zdjęcie z archiwum Jerzego Domańskiego)

 27 lipca  Ukraińcy ponownie zaprosili Polaków na  następne "dohowory". Tym razem już stronę polską reprezentował "Jastrząb" oraz kierownictwo samoobrony. Strona ukraińska  ponownie zażądała podporządkowania się polskiego oddziału, dowództwu UPA w imię wspólnej walki z Niemcami.  28  lipca  polska strona znalazła pretekst by przerwać te rozmowy na czas bliżej nieokreślony, zyskując tym samym czas na powiększenie oddziału partyzanckiego.  2 sierpnia przybył znaczący oddział, ponad 20 uzbrojonych partyzantów.  Z okolic Turzyska przybyli:  st. szer. Jan Kwiatkowski  ps."Mak" z kilkoma  ochotnikami, oraz grupa z kolonii polskiej Łuczyce; szer. Stanisław Skorupski ps. "Biały", szer. Stanisław Bekier ps. "Tsjfun", szer. Marian Steblewicz ps. "Morwicz" oraz szer. Józef  Spadniewski (Turowski) ps. "Ziuk" , ppor. Józef Jażdżewski ps. "Rybitwa", szer. Ryszard Mariański  ps."Okularnik", szer. Czesław Grudzień ps. "Tygrys", szer. Zbigniew Mariański ps. "Zbyszek", szer. Tadeusz Kraiński ps. "Lotos".. Z samych Zasmyk szeregi oddziału "Jastrzębia" zasilili miedzy innymi: Leon  Mariański (Karłowicz ) ps. „Rydz”, Stanisław Śladewski  ps. „Olszynka”, Leonard Gisyng ps. „Złotówka” oraz inni. Z Aleksandrówki przybyli bracia Kijowscy, kpr. Antoni Kijowski „Otello” i szer. Edward Kijowski „Mo-Re”. O ile z dnia na dzień przybywało coraz więcej ochotników, to poważnym problemem był brak broni dla nowych chętnych. Stan dotychczasowego uzbrojenia był bardzo różny, można by powiedzieć, że fatalny. "Mausery" pochodzące z 1939 r. posiadały głębokie wżery rdzy, która zaatakowała broń przechowywaną w różnych schowkach, wiele karabinów posiadało dorobione kolby. Nie lepsze były radzieckie "Mosiny" pochodzące z 1941 r., jak również francuskie, austriackie posiadające zamiast pasków sznurki. Broń tą doprowadzali do użytku rusznikarze  prowadzący podręczny warsztat w zabudowaniach Bolesława Piątka. Zespołem tym dowodził sierż. " Powietrze"- Antoni Piotrowski. Uzbrojenie to sukcesywnie uzupełniano i wymieniano ,zdobywając ją w walkach i poprzez  zakupy w Kowlu. Kupowano tam również , amunicję, granaty, buty, plecaki itp. ekwipunek. Handel prowadzono z Węgrami, Rumunami, Włochami a nawet Niemcami. Najbardziej atrakcyjną walutą za te towary były złote monety, złota biżuteria oraz żywność i napoje: słonina, smalec, różne wędzonki (szpek), alkohol         ( bimber)  i miód.  Ponieważ  " Jastrząb", dość często za warunek przyjęcia do oddziału stawiał posiadanie własnej broni, dlatego wielu młodych ludzi  dopuszczało się zuchwałych kradzieży, na stacji kolejowej lub innych miejscach stwarzających taką możliwość. Większość napływających ochotników była w wieku 16-20 lat, chociaż trafiali i młodsi, głównie sieroty. Ci najmłodsi trafiali do pomocy w kuchni polowej, oddziału aprowizacyjnego którym dowodził sierż. "Lipiec"- Jan Czajkowski. "Jastrząb" zdając sobie sprawę, że młodzież nie ma żadnego obycia z bronią i brak im dyscypliny, bardzo duszo czasu poświęcał na szkolenie wojskowe. Tu początkowo pomocnym był, Józef Malinowski uciekinier z Antonówki, były nauczyciel, rezerwista WP, który przeprowadzał między innymi musztrę młodych partyzantów. Sytuacja diametralnie się polepszyła gdy, 13 sierpnia, pojawił się kpr. "Kruk"- Kazimierz Pawlik, podoficer zawodowy ( awansowany później na sierżanta), który zaprowadził w oddziale ścisły, wojskowy tryb życia, łącznie z musztrą, gimnastyką i szermierką. Już w sierpni oddział "Jastrzębia" został podzielony na 3 drużyny strzeleckie i jedną specjalną-saperską. Dowódcą 1-szej drużyny został kpr. "Błyskawica"- Józef Piątkowski, 2-giej kpr. "Orzech"- Antoni Jamrozy, 3-ciej kpr. "Otello"- Antoni Kijkowski, zaś specjalną dowodził kpr. "Sztacheta"- Stefan Smardzewski. 18 sierpnia z okolic Hołób przybył  15-to osobowy oddział który przyprowadził  :szer. Edmund Gawłowicz „Błysk”, z nim przybyli : szer .Bolesław Szymański  „Burza”, szer .Jan Bąk „Los”, szer. Jerzy Gderz  „Długi” , szer. Ksawery Skolimowski „Śmiały”, szer.  Antoni Gdula (młodszy) "Naszelnicki", szer. Świergalski oraz inni ochotnicy. Ten oddział stał się piątą drużyną oddziału Jastrzębia, który liczył już około 60 partyzantów. W tej sytuacji 15 sierpnia  to strona polska zaproponowała UPA "dohowory" ale już trochę z innej pozycji. Od samego początku odrzucono  możliwość podporządkowania się sił polskich Ukraińcom, przy jednoczesnym nie wykluczeniu wspólnej walki z Niemcami. Rozmowy trwały jeszcze z przerwami  16 i 17 sierpnia oczywiście zakończone brakiem porozumienia. Jak dalece obłudni byli Ukraińcy w rozmowach pojednawczych okazało się niebawem .Wysłany do Julianowa za Turzyskiem patrol polski dnia 18 sierpnia 1943 r. został tam osaczony i ujęty przez oddział UPA. Pojmani partyzanci byli torturowani w okrutny sposób. Ledwie żywych, pokrwawionych i zmasakrowanych, powiązanych drutem kolczastym przewieziono do Suszybaby, gdzie zostali zamęczeni.: st. szer. Jan Kwiatkowski „Mak”, szer. Mieczysław Bednarek „Mantel”, szr. Jarosz „Grab”, szer. Sztupiec oraz szer. Kościński. Uratowali się; dowódca patrolu kpr. Tadeusz  Krawiec „Kmicic” oraz Leszek Kędziorek „Szczepcio”.  Uciekli dzięki desperackim wyczynom i donieśli "Jastrzębiowi" o ukraińskich poczynaniach. Dynamicznie rozwijająca się sytuacja spowodowała, że 19 sierpnia 1943r. przybył do Zasmyk ( zgodnie z decyzją komendanta AK OW) por.  Michał Fijałka (cichociemny) ps.„Sokół”, który również wziął udział w szkoleniu młodego wojska i przygotowaniach do obrony.  

por. Michał Fijałka   ps. "Sokół"

 21 sierpnia przybył również 30 osobowy oddział  podchor. Tadeusza  Korony "Grońskiego" , skierowana przez komendanta AK OW, do Zasmyk po nieudanej próbie założenia samoobrony w rejonie Kamienia Koszyrskiego. Grupa ta miała  powiększyć tworzony oddział partyzancki  "Jastrzębia", ale "Groński" przeciwstawił się tej decyzji. Owszem współdziałał z "Jastrzębiem" ale jako samodzielny oddział partyzancki AK.                  22 sierpnia 1943 r. w lesie Lityńskim, koło leśniczówki Gruszówka, bojówka ukraińska zamordowała 7 osób jadących furmanką z Radowicz (gm.Turzysk) do zasmyckiego kościoła. Również w  tym dniu po południu zamordowano następnych 13 mieszkańców Radowicz wracających z kościoła w Zasmykach. 23 sierpnia w kolonii Piórkowicze, gdy kilka rodzin powróciło do swoich zagród po żywność, zamordowano 6 osób.Te fakty spowodowały, że dowództwo bazy zasmyckiej, wstrząśnięte tymi zbrodniami wystosowało do Ukraińców pismo z ostrym protestem. 27 sierpnia (1943 r.) rankiem, oddział  "Grońskiego" patrolujący przedpole Zasmyk, w okolicy wsi Worona, natknął się na sotnię UPA ćwiczącą z drewnianymi atrapami broni. Zabrano im tą broń i rozpędzono. W powrotnej drodze przyłapano jednak furmankę wiozącą dwóch oficerów UPA, a w przewożonej  słomie znaleziono ukrytą broń. Po rewizji osobistej upowskich oficerów znaleziono meldunki i rozkazy dotyczące likwidacji  polskiej bazy  w Zasmykach. Oficerów rozstrzelano, furmana puszczono wolno. Nie było już żadnych wątpliwości co do ukraińskich zamiarów wobec polskich sąsiadów nie tylko w Zasmykach.  29 sierpnia 1943 r. Ukraińcy wysłali do Zasmyk pismo zawierające ultimatum wzywające do złożenia broni z terminem do południa 1 września 1943 r., grożąc w przeciwnym wypadku zniszczeniem  Zasmyk. Również tego samego dnia, późnym wieczorem dotarł do Zasmyk chłop ukraiński z Gruszówk,i o nazwisku Horoszowic, donosząc o zgrupowaniu złożonym z  dwóch sotni UPA, oraz  gromady kilkuset chłopstwa z wozami na spodziewane łupy, uzbrojonych w siekiery, widły, kosy, łopaty do mordowania ludności polskiej. ( szacowano , że może to być ok. 600 osób). To był koniec "dohoworów" z Ukraińcami. O świcie 31 sierpnia 1943 r. oddział podzielony na dwie części dowodzone, jedna  przez "Jastrzębia" i druga przez "Sokoła", a w odwodzie odział "Grońskiego", dokonały nagłego ataku, od tyłu, na uśpione zgrupowanie upowców.  Ci nie spodziewali się, że Polacy ich zaatakują i to od strony przeciwnej niż Zasmyki. Mimo zaskoczenia wywiązała się ostra walka ale zakończona zwycięstwem strony polskiej. Podczas pierwszego natarcia zginął szer. Stanisław Romankiewicz ps. "Zając".

szer. Stanisław Romankiewicz ps. "Zając"

W bitwie pod Gruszówka ciężko ranny został również  st. szer.  Edmund Gawłowicz  ”Błysk” i lekko ranny w rękę Józef Turowski ps. "Ziuk". W pierwszym boju oddziału „Jastrzębia” zwycięstwo było całkowite. Groźne zgrupowanie banderowców zostało rozbite i rozproszone przy stratach własnych: 1 zabity i 2 rannych żołnierzy. Zdobyto ręczny karabin maszynowy - "Tokariew" ( zdobyty przez "Kruka" -kpr. Kazimierza Pawlika), 15 szt. karabinów ręcznych i sporo amunicji. Oddział "Grońskiego" rozpędził  zgromadzoną bandę "czerni" zdobywając tabory. wozy z amunicją  kuchnię pełną przygotowanego drobiu na śniadanie "stryłciw" .Straty upowców wyniosły około 20 zabitych i blisko tyleż rannych. Tylko dzięki zwycięstwu pod Gruszówką Zasmyki i sąsiadujące polskie kolonie nie znalazły się na liście wymordowanych wsi Wołynia. Pogrzeb "Zająca" pośmiertnie odznaczonego "krzyżem walecznych", był wielką manifestacją  patriotyczną podczas której ks. proboszcz z Zasmyk Michał Żukowski, ogłosił powstanie "Rzeczypospolitej Zasmyckiej", skrawka niepodległej polskiej ziemi, gdzie znajdowali schronienie Polacy z zaatakowanych przez Ukraińców polskich miejscowości.

Ks. Michał Żukowski proboszcz z Zasmyk -kapelan oddziałów partyzanckich AK "Rzeczypospolitej Zasmyckiej"

 W tym samym czasie  ( 29-31 sierpień 1943 r.)bandy ukraińskich nacjonalistów dokonały pogromu w pow. lubomelskim; w Ostrówkach, Woli Ostrowieckiej, Jankowcach, Katach i wielu innych miejscowościach. Dosłownie kilka dni po przegranej bitwie pod Gruszówką, Ukraińcy napadli bezbronną wieś polską Wierzbiczno w pow. kowelskim, skąd część rodzin uciekła do sąsiedniego Osiecznika. 3 września ( 1943 r.), o zmroku oddział 50-osobowy, pod dowództwem por. „Jastrzębia” i por. „Sokoła” wymaszerował  z pomocą dla Osiecznika, odległego od Zasmyk o 20 kilometrów. Udało się ewakuować, mimo walki kolumnę  40 wozów z ludnością do Zasmyk.  Nie wrócił z wyprawy  partyzant Tadeusz Golik- „Gwiazda” i Franciszek Siatka, mieszkaniec Osiecznika.         5 września, cudem ocalała  kobieta z dwójką dzieci przyniosła wieść o wymordowaniu mieszkańców polskiej wsi Budy Ossowskie. „Jastrząb” natychmiast wyruszył z oddziałem, by ratować ocalałych mieszkańców wsi. O świcie oddział wkroczył do Bud Ossowskich, oczom przybyłych ukazał się obraz zmasakrowanych ciał i zniszczonych domostw. W polach i zaroślach odszukano zaledwie kilka dorosłych osób oraz kilkoro dzieci, które zdołały się ukryć przed bandytami. Część mieszkańców uratowała się ucieczką do Włodzimierza i Turzyska. Jednak przegrana przez Ukraińców, bitwa pod Gruszówką spowodowała koncentrację 9 sotni UPA w  okolicach Tuliczowa, 10 km od Zasmyk. Był to Zagon ( pułk UPA) „Ozero” pod dowództwem Juryja Stellmaszczuka ps. "Rudyj", działający w pow. kowelskim.

Juryj Stelmaszczuk ps. "Rudyj"

Ukraińcy zamierzali uderzyć na Zasmyki 8 września 1943 r. Plany  pokrzyżowało jednak wojsko niemieckie, które ruszyło w teren celem zabezpieczenia "dostaw obowiązkowych"- płodów rolnych. Doszło do potyczki i rozpędzenia oddziałów upowskich, oraz zorganizowania kilku garnizonów polowych w terenie zapewniających zbiory płodów rolnych przez polskich gospodarzy. Nie przeszkodziło to jednak karierze "Rudego". 15 września 1943 r. został on awansowany na stanowisko dowódcy Grupy UPA "Turiw"- obejmującym zachodnie tereny Wołynia (Łuckie, Kowelskie, Włodzimierskie, Horochowskie) . Również w połowie września do "Jastrzębia" dotarła wiadomość o przygotowywanym napadzie na kolonię Dąbrowa koło Hołob, współdziałającą z zasmycką samoobroną. Był tam niewielki oddziałek "Jurka"-  por. Jerzego Kurzydłowskiego. Oddział "Jastrzębia" przygotował w okolicy Gończego Brodu zasadzkę na jadących furmankami upowców. Część rozpędził a część rozbroił. Stacjonujący w okolicy Zasmyk oddział pchor. „Grońskiego”, na rozkaz inspektoratu AK, został skierowany do Różyna w rejonie Turzyska z zadaniem zorganizowania tam ośrodka samoobrony na wzór Zasmyk. Tam jednak to nie Ukraińcy  zaatakowali polskich partyzantów, a Niemcy na wskutek ukraińskiego donosu. Tymczasem Zasmyki  i sąsiadujące wsie, Stanisławówka, Janówka i Radomle , dosłownie pękały w szwach od uciekinierów. Zajęty był każdy dom, czy to po Niemcach, czy Ukraińcach, a nawet tak jak w Stanisławówce  to i po Żydach. W tej sytuacji oddział "Jastrzębia" nie tylko opuścił Zasmyki, ale po krótkim pobycie na kol. Gruszówka, przeniósł się do odległej 3 km Stefanówki, zajmując opuszczone zabudowania ukraińskie. Na  Gruszówkę do gospodarstwa Wójcika przeniesiono również rusznikarnię, wykorzystując znajdującą sie tam kuźnię. Pod kierownictwem sierż. "Powietrze" 27 osób dokonywało cudów by przywrócić broni sprawność.  Pracowali tam rzemieślnicy z kowelskich zakładów kolejowych.  Tu dołączyła do oddziału "Jastrzębia", liczna i stosunkowo dobrze uzbrojona grupa, którą przyprowadził z Bytania pod Hołobami sierż. "Grzmot"- Roman Gos, oraz sierż. "Mostowicz"- Jan Siwek z Maniewicz. Oddział, wliczając obsługę gospodarczą, liczył około 150 ludzi. Tym sposobem drużyny oddziału "Jastrzębia" rozrosły się do rozmiarów plutonów, a sam oddział  przeorganizowano w kompanię:

I- pluton- dowódca - kpr. "Kruk"- Kazimierz Pawlik

II-pluton- d-a            sierż. "Grzmot"- Roman Gos

III-pluton- d-a           sierż. "Mostowicz"- Jan Siwek

Zwiad konny-d-a           kpr. "Kropla"- Antoni Witkowski

drużyna łączności- plut. "Kowiński"- Jan Bednarek

drużyna gospodarcza- plut. "Garść" -Józef Kopeć

drużyna sanitarna - plut. "Naszelnicki"- Antoni Gdula

Przy oddziale "Jastrzębia" przebywali również na razie bez przydziału:  por. "Kania"  Stanisław Kądzielawa, ppor. "Hińcza"- Jerzy Nauman, ppor. "Rybitwa"- Józef Jeżdżewski,  kpr. "Sztacheta"- Stefan Smardzewski, jako zalążek żandarmerii - "Zawisza"- Hieronim Głowiński. To był już silny oddział partyzancki z którym Ukraińcy musieli się już liczyć. Niejako w odwodzie znajdowały się jeszcze plutony samoobrony z Zasmyk ppor. "Znicza", z Janówki (36 osób) pod dowództwem ppor. "Jawora" ( Tadeusza Paszkowskiego), z Radomla dowodzony przez sierż. "Brudnego" (Józefa Dunajskiego), Lublatyna dowodzony przez plut. "Białego" ( Aleksandra Janowskiego). Oddziały te były nie tylko szkolone, ale przede wszystkim współdziałały z oddziałem "Jastrzębia" w ramach działań Zasmyckiego Ośrodka Samoobrony. W sytuacji gdy niemieckie garnizony polowe, dbające spływ kontyngentów, trzymały w przysłowiowych ryzach ukraińskie bandy,             mjr "Kowal" z inspektoratu w Kowlu postanowił skierować oddział "Jastrzębia" na zachód. Celem był pow. lubomelski, gdzie wcześniej miały przybyć oddziały z lubelskiego, a nie przybyły, gdzie w końcu sierpnia Ukraińcy dokonali pogromu ludności polskiej. Dopiero po tych tragicznych wydarzeniach powstał tam OP "Bug" stworzony i dowodzony przez por. "Korda"- Kazimierza Filipowicza. Oddział ten jednak nie był na tyle silny by samodzielnie zmierzyć się z lokalnymi siłami UPA. Licząc  90 -  partyzantów patrolował rejony Jankowiec, Przekurki, Ostrówek, Woli Ostrowieckiej, Połap i Zapola. bardzo często zmieniając miejsca postoju i zakwaterowania w Nowym Jagodzinie, kol. Ostrowy, Brzeziny, Rakowiec, Bindugi i Zamłynia. 1 października ( 1943 r.) z Zasmyk wyruszył blisko 120- osobowy wyselekcjonowany oddział "Jastrzębia" w kierunku Rakowca. Marsz trwał dwa dni, nim partyzanci z Zasmyk dotarli na kwatery do Rakowca. Po powitaniu przez partyzantów "Korda", wszyscy wysłuchali rozkazu o wspólnym marszu na północ. Nie podano jednak dokąd. Wszyscy mieli się dowiedzieć we właściwym czasie. Świtem 5 października (1943 r.) oddziały utworzyły czworobok, zaś dowódcy wyjaśnili, że za chwilę uderzą na ukraińską wieś Sokół, a później Połapy skąd pochodziły bojówki UPA odpowiedzialne za pogrom Polaków w Kątach, Woli Ostrowieckiej, Ostrówkach i Jankowcach. Ukraińcy nie spodziewali się tej wizyty, dwa nacjonalistyczne ośrodki zostały rozbite. Po powrocie z wyprawy na zachód i odpoczynku, z oddziału "Jastrzębia" wydzielono  30-to osobową grupę partyzantów która pod dowództwem "Sokoła", 13 października  wyruszyła do wspomnianego Różyna by stworzyć to czego nie uczynił "Groński". Ta część oddziału już nie powróciła do "Jastrzębia" a rozwinęła się w oddział  partyzancki AK "Sokoła". W październiku  ciągle przybywali następni ochotnicy, tacy jak np. młodzież z Kowla, która meldowała się często nie tylko z bronią ale i całym ekwipunkiem żołnierza. Między innymi byli to: Henryk Mieloszyk ps.  „Szary”, Franciszek Moniuszko ps. "Maj", czy Henryk Kata ps. "Prima". Szlak prowadzący z Kowla przez Zieloną, Lublatyn, Radomle i Janówkę kończył się w Zasmykach, a właściwie w Stefanówce. Dlatego dowództwo podjęło decyzję tworzenia następnej kompanii pod dowództwem por. "Kani". Rozpoczęło się  szybkie szkolenie by niebawem młodych żołnierzy włączyć do działań bojowych oddziału "Jastrzębia".

Grupa ochotników do OP. "Jastrzębia" zebrana w Stefanówce k/ Zasmyk

Coś niedobrego zaczęło się  dziać w południowej części powiatu kowelskiego zamieszkałej przez znaczną grupę Czechów. Czesi ze  wsi Dażwa, zwrócili się o pomoc do dowództwa partyzanckiego w Zasmykach.  26 października (1943 r.) po nocnym marszu, oddział "Jastrzębia" został podzielony na dwie grupy oskrzydlające Dażwę. Dwoma plutonami dowodził "Jastrząb", jednym sierż. :Kruk". Mimo, że liczono na efekt zaskoczenia, to jednak nacierających partyzantów przywitał silny ogień broni ręcznej i maszynowej, początkowo wstrzymując atakujących. Doborowy oddział UPA nie wytrzymał jednak polskiego ataku i zaczął wycofywać się z wioski w stronę lasu. Mimo, że bitwa była zażarta po stronie polskiej był tylko jeden ranny, Filip Ożarowski ps. "Mietlica. Bitwa ta przyhamowała na jakiś czas, ukraińskie zapędy w tej części powiatu kowelskiego. 11 listopada w Zasmykach oddział "Jastrzębia" obchodził uroczyście "Święto niepodległości", była msza święta, defilada i okolicznościowe przemowy. Na tą uroczystość trafił właśnie Czech : Wacław Zapotocki z informacją, że upowcy ze Świniarzyna chcą opanować, ufortyfikowany przez Niemców Kupiczów, opuszczony przez nich 9 listopada. Osada ta była "łakomym kąskiem" nie tylko dla Ukraińców, ale również dla Polaków. Miejscowość zamieszkana w większości przez Czechów, była położona 12 km od Zasmyk. 12 listopada 1943 r. oddział "Jastrzębia" przygotował atak na Kupiczów. Stosunkowo niewielki oddział UPA dość łatwo został wyparty z miasteczka, co jednak nie oznaczało, że Ukraińcy zrezygnowali z realizacji swojego celu. 13 listopada koło południa doszło do ostrego starcia i wymiany ognia obu stron. Mimo, że walki trwały długo i były groźne, to po stronie obrońców nie odnotowano żadnych strat w ludziach. Ukraińcy swoich rannych i zabitych zabrali.                14 listopada (1943 r.) oddział "Jastrzębia" ponownie wkroczył do Dażwy i ewakuował wszystkich mieszkających tam Czechów do Kupiczowa. Tego samego dnia po południu, po wydzieleniu z oddziału "Jastrzębia" 40 osobowej grupy partyzantów pod dowództwem sierż. Romana Grosa ps. "Grzmot" i zastępcy plut. Jana Bednarka ps. "Kowiński",  jako obsady placówki kupiczowskiej, partyzanci wrócili do Stefanówki koło Zasmyk. Jak się niebawem okazało to nie był koniec walk o Kupiczów. 17 listopada (1943 r.) do Kupiczowa przybyli dwaj ukraińscy parlamentariusze na "Dohowory". Oczywiście zażądali by Polacy opuścili Kupiczów, w zamian dając gwarancje bezpieczeństwa dla przemarszu za Bug. Oczywiście łatwo się domyślić jaka była odpowiedź strony polskiej. W odpowiedzi "Grzmot" po naradzie ze  swoimi podoficerami zdecydował 20 listopada ( 1943 r.) z zaskoczenia zaatakować sztab ukraiński w Dażwie. Po ciężkim boju w którym ranny został "Grzmot", dowodzenie przejął "Kowiński" i to on zrezygnował z pościgu z uciekającymi upowcami, słusznie obawiając się odcięcia drogi powrotnej do Kupiczowa, przez inne siły przeciwnika.

plut. Jan Bednarek ps. "Kowiński"

 Po powrocie do osady, obserwatorzy zauważyli zmożone ruchy Ukraińców w  bardzo wielu miejscach. Komendant siczy świniażyńskiej , "Sosenko" (Porfiryj Antoniuk)  rozkazał zaatakować miasteczko jednocześnie ze wszystkich stron. Przed wieczorem do wschodniej części Kupiczowa wdarli się Ukraińcy. Sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz bardziej krytyczna, bo pierścień atakujących zacieśniał się teraz coraz szybciej.  Załoga kupiczowska  znalazła się w trudnej sytuacji. W walce brał też udział czeski oddział, w sile plutonu, pod dowództwem Bolesława Ledviny. W pogotowiu byli również cywile czescy, bez broni palnej ale gotowi walczyć nawet przygotowanymi drągami itp. Jednak oddział "Jastrzębia", przybył w porę i zaatakował Ukraińców walczących w ukraińskiej części miasteczka, wspierając tym samym walczących tam obrońców. Ukraińcy w pośpiechu wycofali się w kierunku Suszybaby. Niestety to jeszcze nie był koniec walk. Ukraińcy, szczególnie z kierunku Czerniejowa, często nocą niepokoili polskie warty bezładną strzelaniną. Zdenerwowało to w końcu "Jastrzębia" i 25 listopada (1943 r.) ruszył z całym oddziałem na Czerniejów. Dzięki  sprytnemu manewrowi udało się doprowadzić do bratobójczej walki dwóch zgrupowań ukraińskich, a oddział "Jastrzębia" powrócił do bazy w Stefanówce k/ Zasmyk. Pod koniec listopada, ze względu na rosnące w ilość oddziały "Jastrzębia" i "Sokoła", przeniosły się do Peresieki, gdzie zajęto kilka wolnych zagród. Tu zorganizowano szkołę podoficerską którą co prawda dowodził świeżo awansowany na kapitana "Sokół", ale wykładał w niej również "Jastrząb". Pięćdziesięciu wybranych z różnych oddziałów chłopców pilnie ćwiczyło i słuchało wykładów. 4 grudnia (1943 r.) nastąpiła wymiana załogi  twierdzy w Kupiczowie. Nowym dowódcą został ppor. Wilhelm Skomrowski ps. "Wilczur", szefem gospodarczym ppor. Roman Skwarski ps. "Konrad". Nowa załoga składała się z osiadłych w miasteczku Polaków i miejscowych Czechów. 12 grudnia "Jastrząb" wysłał 10 osobowy patrol pod dowództwem "Kruka" w okolice Dąbrowy. Podczas postoju w Nowym Majdanku koło Hołob, zastępca samoobrony Dąbrowy, Tadeusz Kosiński ps."Kula", przybył z wiadomością o ukraińskim napadzie na ich wioskę i tragicznej sytuacji. "Kruk" ze swoim oddziałkiem ruszył na pomoc, maszerując między Majdanem a Sołotwinem. Tym sposobem uderzył na tyły banderowców rozbijając ich oddział. Podczas akcji ciężko ranny został partyzant " Maj" ( Franciszek Moniuszko) , który niestety później zmarł.  Na wieść o stoczonej bitwie "Jastrząb" wysłał pluton pod dowództwem plut. Józefa Wojtaszczyka ps. "Chmielewski", który z oddziałem samoobrony ppor. Jerzego Kurzydłowskiego ps. "Jurek" dokonał frontalnego ataku od strony Nowej Dąbrowy w kierunku na Majdan. Rozniesiono placówki ukraińskie a resztki umykających zepchnięto do rzeki Stochód. 16 grudnia 1943 r. niespodziewanie tyraliera wermachtu przeszła przez Gruszówkę i Zasmyki, zapewne z powodu donosów ukraińskich, ale nie natknęli się na polskich partyzantów. Jednak 17 grudnia (1943 r.) wcześnie rano kolumna szkoły podoficerskiej w Suszybabie formowana przez "Kruka", została niespodziewanie ostrzelana dalekim ogniem rkm-u. W odpowiedzi partyzanci polscy zaatakowali, jak się okazało patrol niemiecki. Niemców zaskoczyło polskie natarcie, dlatego szybko wycofali się do wioski Drozdeń. Mieli czterech zabitych, a dwóch dostało się do niewoli, w tym oficer. Patrol ten został namówiony do ataku na Suszybabę przez Ukraińców, którzy wcześniej ugościł Niemców obficie pojąc ich alkoholem. Zdecydowano odesłać jeńców do Kowla, licząc, że potyczka ta nie odbije się na ludności cywilnej. Mimo to polskie oddziały wycofały się do niedalekiego lasu lityńskiego, co się okazało słusznym posunięciem. Niemcy najpierw dokonali silnego ostrzału wioski i nie słysząc odpowiedzi wkroczyli do niej spotykając jedynie ludność cywilną. Zginęły wtedy dwie osoby z mieszkańców i radziecki jeniec ukrywający się u ludności polskiej. Oddziały polskie nie chcąc narażać ludności cywilnej rozbiły biwak w lesie lityńskim. Grudzień 1943 r. był mroźny i śnieżny, dlatego warunki bytowania były bardzo ciężkie. Szałasy z gałęzi obsypane dla ocieplenia śniegiem, przy nienajlepszym stanie ubrań i obuwia, było to nie lada wyzwanie dla partyzantów. W takich warunkach zastał ich  mjr "Kowal" wizytujący polskie oddziały. Był zszokowany i być może z tego powodu skierowano ich najpierw do opuszczonej ukraińskiej wsi Suszybaba, a następnie na święta Bożego Narodzenia do Kupiczowa. Już pierwszego dnia świąt osada została ostrzelana przez ukraińską artylerię. Oddział "Jastrzębia" zajął stanowiska krańcach miasteczka. Po rozpoznaniu ustalono, że w lesie pod Kupiczowem znajdują się jakieś sotnie UPA, szczególnie od strony Zasmyk. Przeciwnik ujawniał się ale nie atakował. Sprawa wyjaśniła się gdy przebił się przez siły ukraińskie  konny goniec z Zasmyk: Zygmunt Warduliński. Okazało się, że Ukraińcy zaatakowali polskie wsie wokół Zasmyk, które były głównym celem. Na pomoc walczącym samoobronom Radomla, Janówki i Zasmyk, ruszyła z impetem kompania "Kani", która przebiła się przez ukraińską zasadzkę w lesie lityńskim. Oddział "Jastrzębia" niewiele strzelając przeleżał cały dzień na swoich stanowiskach wokół Kupiczowa. Ukraińcy nie kwapili się do ataku. W drugi dzień świąt oddział "Jastrzębia" tyralierą wyruszył na Tuliczów, Radowicze i Klusk. Nie spotkali jednak sił ukraińskich, jedynie w Radowiczach zostali ostrzelani przez niewielki oddział UPA, uciekający razem z ludnością cywilną. Oddział wrócił na postój w Zasmykach, gdzie pozostał do Nowego Roku. W pierwszy dzień 1944 r. odczytano rozkaz o awansach uczestników szkoły podoficerskiej. Awansowano również wielu żołnierzy na stopień starszego szeregowca. Wszystko to wydarzyło się na kilka dni przed rozpoczęciem akcji "Burza" i powołaniem do życia 27 Dywizji Piechoty AK zwanej później Wołyńską. Oddział "Jastrzębia" był nijako zaczynem tej dywizji, stając się II Batalionem 50 pp. w Zgrupowaniu "Gromada". Oddział "Jastrzębia" składał się w większości z młodych, wyszkolonych i zaprawionych w walce partyzantów. Sam "Jastrząb" sprawdził się nie tylko jako dowódca, ale przede wszystkim jako doskonały nauczyciel

  P/w opracowanie jest dużym skrótem historii oddziału "Jastrzębia" napisanym przez Bogusława Szarwiło na bazie relacji członków rodziny , żołnierzy w/w oddziału: Mieczysława Romankiewicza ps. "Sarna", Zygmunta Romankiewicza ps. "Brzoza", Alojzego Szarwiło ps. "Rysa" i  wspomnień:  Józefa Turowskiego ps. "Ziuk", Henryka Katy ps. "Prima", Filipa Ożarowskiego ps. "Mietlica", Władysława Budzisza ps. "Okoń", Jerzego Domańskiego ps. "Sęp" oraz  Kazimierza Dolińskiego ps. "Szerszeń".