Logo

Lwowianka najpiękniejszą Polką 1930 roku

 Zofia Batycka, bo ona będzie bohaterką artykułu, urodziła się w 1907 roku we Lwowie, w prominentnej i szanowanej rodzinie Janiny i Eugeniusza Batyckich. Rodzice starali się, by  córce niczego nie brakowało – zadbali nie tylko o jej edukację , ale i wrażliwość kulturalną, zabierając często małą Zosię do teatru i opery. Być może to spowodowało, że i w domu sama organizowała teatrzyki i przedstawienia. Nikt się nie spodziewał, że tym samym rozpala w młodziutkiej Zofii miłość do  aktorstwa. Ona sama zrozumiała to gdy jako 15- letnia już dziewczyna pierwszy raz znalazła  się na sali kinowej i obejrzała film z Mary Pickford i Douglas Fairbanksem. Od tej pory kino stało się jej pasją, postanowiła sama  trafić na ekran. W tym czasie  w Polsce to był bez wątpienia niezwykły okres. Zachłyśnięci odzyskaną po ponad stu latach niepodległością Polacy ruszyli nadrabiać ten czas. Stowarzyszenia artystyczne, grupy poetyckie, teatry, gazety, kina, kabarety – życie kulturalne II RP kwitło. A za nim siłą rzeczy ruszyło życie towarzyskie. Wielką estymą społeczeństwa cieszyło się kino, a w szczególności rodzące się co chwila gwiazdy i gwiazdki filmowe. Postać Hanki Ordonówny zainspirowała do walki o medialną sławę rzesze dziewcząt.

Nasza Zosia kształciła się w elitarnym IX Prywatnym Gimnazjum  Żeńskim Sióstr Urszulanek  mieszczącym  się  przy  ul.  św. Jacka 16 we Lwowie. Zofię  cechowało zamiłowanie  do języków obcych, interesowała się muzyką, poezją i malarstwem, udzielała się oczywiście  na okazjonalnych przedstawieniach szkolnych. W  czasach  gimnazjalnych zaczęła pisać drobne  sonety  i  nowelki,  opuściwszy  zaś szkołę uczęszczała na lekcje muzyki i śpiewu. Posyłając córkę do  tej szkoły, ojciec Eugeniusz Batycki pragnął, aby oprócz wykształcenia książkowego nabyła przygotowania z zakresu prowadzenia gospodarstwa domowego. Nic jednak nie pociągało jej bardziej niż kino. W  niemal  wszystkich  dostępnych  źródłach Batycka przedstawiana jest jako studentka lub absolwentka najstarszej polskiej wszechnicy  ekonomicznej  Wyższej  Szkoły  Handlowej (od  1933  r. Szkoły  Głównej Handlowej)  w  Warszawie. Faktem jest, że  Zofia w drugiej połowie lat 20. udała się  do  stolicy  i  zamieszkała w zamożnym domu  inż.  Franciszka  Lilpopa  –  wdowca wychowującego  wówczas  pięcioro  dzieci przy  al.  Róż  10.  Z  córkami  Lilpopa:  Ha-liną  (ur.  1904),  Felicją  (ur.  1908),  Anielą (ur. 1910)  oraz  Marią (ur. 1912),  Batycka szybko nawiązała nić porozumienia.

 Latem 1928 r. w najmodniejszym obok Krynicy uzdrowisku II RP – Truskawcu poznała Batycka będącego u progu wielkiej kariery operowej Jana Kiepurę.  Czy była to przysłowiowa miłość od pierwszego wejrzenia? W  kwestii tej  pewności nie ma, nie  ulega  jednak  wątpliwości,  że  urokliwy i pewny siebie Kiepura na młodziutkiej Batyckiej wywarł wrażenie. Młodzi zapałali do siebie uczuciem a ich rodziny już nawet myślały o ślubie. Rodzice jej, albo byli dość liberalni, albo Zosia bardzo uparta, ponieważ  pozwolili córce rozpocząć pracę jako aktorka. A warto zwrócić uwagę, że nawet w tych szalonych latach dwudziestych podobna kariera nie była raczej mile widziana u panienki z dobrego domu. W karierze ślicznej Zosi niewątpliwie pomógł przyjaciel domu – Ludwik Solski, znany aktor, ceniony reżyser i łowca talentów, który przekonał rodziców, że warto dać córce szansę ukazania się publicznie, skoro marzy o scenie i filmie. Panna Batycka była  urodziwa, zgrabna i czarująca, a do tego posiadała niezwykły temperament, który dodawał jej sztuce aktorskiej wyrazistej ekspresji, a to właśnie cenili ówcześni widzowie. Otrzymała możliwość zagrania w filmie „Grzeszna miłość” w zastępstwie za M. Gorczyńską, polecona przez Kornela Makuszyńskiego. Potem wystąpiła jeszcze m. in. w filmach: „Szlakiem hańby” (1929), „Dusze w niewoli” (1930).  Zofia błyskawicznie podbiła serca publiczności, również krytyka dostrzegła jej urodę, talent, siłę ekspresji i fotogeniczność. Troskliwy ojciec, E. Batycki  postanowił  wybrać się w towarzystwie Zofii w kilkunastodniową podróż po Italii, aby córka trochę świata zobaczyła,  towarzystwo  poznała  i  historii sztuki łyknęła. Kiepura wiedząc o wyprawie Batyckich zaproponował widzenie w Wenecji, na które  jego wybranka bardzo liczyła. Tymczasem  romantycznie  zapowiadające się spotkanie stało się zaczynem scysji pomiędzy  Eugeniuszem  Batyckim  a  młodym Kiepurą, który w ostatniej chwili z przyjazdu do  miasta na  wodzie zrezygnował. Ostatecznie z planów matrymonialnych Kiepury i Batyckiej  (a  raczej ich rodziców) nic nie  wyszło. Panuje przekonanie, że do rozpadu związku przyczyniła  się, albo zainicjowana  wtenczas  kariera  filmowa  Batyckiej, albo Kiepury.   W 1930 najpopularniejsze dzienniki: „Express Polarny” i „Kurier Czerwony” ogłosiły konkurs na najpiękniejszą Polkę. Kandydatka musiała być „niezamężna i nieskazitelnego prowadzenia się”, w wieku od 18 do 25 lat. Do redakcji przysłano ponad 5000 fotografii. Zosia również przesłała swoje zdjęcie, wykonane nawiasem mówiąc, przez Benedykta Jerzego Dorysa, cenionego fotografa, dzięki któremu rok wcześniej tytuł najpiękniejszej zdobyła Władysława Kostakówna. Najpierw wybrano 70 kandydatek, które poddano osądowi czytelników. Potem wybrano finałową piętnastkę, wśród której znalazła się debiutująca w konkursie piękności Zofia Batycka. Na 15 finalistek aż 8 pochodziło z Warszawy.

 23-letnia Zofia pokonała je wszystkie i zdobyła koronę najpiękniejszej Polki 1930 roku. Na zwyciężczynię czekało już zaproszenie do konkursu Miss Europy, odbywającego się we Francji. Zofia natychmiast stała się rozchwytywana – posypały się zaproszenia na ekskluzywne przyjęcia, szał wywiadów prasowych i radiowych.  Dziennikarzom powiedziała: „Jestem bardzo zmęczona i strasznie, strasznie wdzięczna.... – Wiem, że trudne mi przypadło w udziale zadanie, zwłaszcza że jestem zastępczynią tak uroczej Miss Polonii, jaką była pani Władysława Kostakówna, która zdobyła sobie przebojem wszystkie serca... Jakżebym się czuła szczęśliwą, gdyby i mnie polubiono trochę... Zrobię wszystko, co będzie w mej mocy, aby urodę Polek jak najgodniej reprezentować”.

Wystąpiła  w filmach:  „Moralność pani Dulskiej” (1930), „Dziesięciu z Pawiaka” (1931) i w polsko-amerykański , filmie dźwiękowym  „Kobieta, która się śmieje” (1931). Reżyser Ryszard Ordyński  – wychowanek Uniwersytetu  Jagiellońskiego,  początkowo nauczyciel w Jaśle, Bochni i Krakowie, następnie  pracownik  nowojorskiego  Metropolitan  Opera  Housedo  roli  głównej  zaangażował  rozchwytywaną wtenczas  lwowiankę,  swatając ją  na  ekranie  z  jednym z  najpopularniejszych  amantów  przedwojennego teatru, kina i estrady Aleksandrem Żabczyńskim. Jak żartowała  później  Batycka,  nareszcie otrzymała partnera filmowego dorównującego jej wzrostem. We Francji Batycka o włos przegrała z Miss Grecji Aliki Diplarakou.

 We  wrześniu 1931 r. odbył  się  premierowy  pokaz  dramatu  " Dziesięciu  z  Pawiaka"  –  szóstego i  ostatniego filmu z udziałem Batyckiej. Wydarzenie swą obecnością uświetnił sam Józef Piłsudski. Dzieło powstałe na podstawie wspomnień gen. Jana Jura- Gorzechowskiego, opowiadające o uwolnieniu więźniów politycznych z warszawskiego więzienia w 1906 r. wyreżyserował Ryszard Ordyński korzystając ze scenariusza Ferdynanda Goetla.  W rolach głównych wystąpili Adam Brodzisz, Karolina Lubieńska i Bogusław Samborski. Batyckiej w udziale przypadła niewielka kreacja Olgi Michajłowej,  będąca  okazją  do  zaprezentowania przez  aktorkę umiejętności wokalnych, poprzez wykonanie  romansu cygańskiego. Podczas  zdjęć  do  Kobiety,  która  się śmieje nasza Miss Polonia zwróciła uwagę kierownika  europejskiego  oddziału  Paramountu  Bacosa.  Nieszczędzący  komplementów producent dowodził, że posiadała Batycka osobowość i pozycję godne prawdziwej  gwiazdy,  połączone  z  pożądanym wtenczas szwedzkim typem urody. Nie zastanawiając się długo, zaproponował aktorce niezwykle  korzystny  sześcioletni  kontrakt, w ramach którego oprócz zajmujących ról za oceanem w  użytkowanie  chciano przekazać jej dom w Hollywood. Czy z tak niepowtarzalnej okazji można nie skorzystać? Owszem,  bowiem  Batycka kwestię  ewentualnego  wyjazdu  do  Los Angeles  postanowiła przedyskutować z rodzicami, którzy doszli do wniosku, że pomysł był chybiony. W  przekonaniu  Eugeniusza  Batyckiego  – Hollywood jego jedynaczce do niczego nie był potrzebny.  Batycka wówczas postąpiła zgodnie z wolą rodziców dziękując Bacosowi.

Batycka reklamowała więc w Polsce kosmetyki Miraculum, krem Cleo i pastę do zębów Primadont. Stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych i popularnych polskich gwiazdek. Wytrwale kontynuowała też karierę aktorską, krytyka i widzowie oszaleli na jej punkcie, stawiając Batycką na równi z Jadwigą Smosarską, Marią Malicką i Norą Ney.  Natomiast  Zosia  tak zachłysnęła się sławą Miss Polonii tak mocno, że uznała, iż chce królować już zawsze i nie chciała oddać korony. Wybuchł skandal. Wybory Miss Polonia 1931 roku się nie odbyły. Mówiło się, że Batyckiej wreszcie od tego błyskawicznego sukcesu i nieustannie prawionych komplementów woda sodowa uderzyła do głowy. Zosia jednak o fabryce snów nie zapomniała, stosunkowo szybko udało się jej uzyskać  ojcowskie pozwolenie  na  wyjazd  do Kalifornii. Ambitna i atrakcyjna Polka, wzorem  innej  naszej  rodaczki  Poli Negri,  postanowiła spróbować swych sił w  centrum amerykańskiego przemysłu filmowego.

/ Zofia Batycka  na fotografii z 1932 r. Źródło: „Kino”, nr 18,  193

 W styczniu 1932  r. Zofia  i  Janina  Batyckie  ze  Lwowa  wyruszyły do  odległej  Kalifornii.  Koszta  wynikające z podróży pokryła zapraszająca wytwórnia. Droga prowadziła przez Paryż i Hawr, z którego na pokładzie parowca dotarły panie do Nowego Jorku,  zatrzymując się  w  hotelu  Waldorf--Astoria,  a  następnie  z  Chicago udały  się do Los Angeles. Niestety nie był to najlepszy czas do podejmowania takich decyzji. Światowy kryzys gospodarczy dotknął również i "fabryki snów". Jedynym filmowym przejawem obecności  aktorki  za oceanem były specjalne pokazy "Dziesięciu z Pawiaka" w kinie Vanderbilt na Broadwayu oraz w  Chicago i  Filadelfii.  Batycka  dość szybko opuściła Los Angeles  i już wiosną 1932 przebywała w Paryżu twierdząc, że na ekran  powróci  nieprędko,  o ile  w  ogóle. Z  początkiem  następnego  roku  o  karierze aktorskiej Miss Polonii zaczęto rozpisywać się  w  sposób  nieprzychylny twierdząc, że sprawiła wielbicielom rozczarowanie, poszukiwana przez wytwórnie i reżyserów rzuciła ekran. Tymczasem okazało się, że  podczas przyjęcia w ambasadzie włoskiej w czerwcu 1931 r. poznała lotnika por. Aldo Gerardiego, który następnie w towarzystwie swej matki udał się do Lwowa, ta zaś w imieniu  syna  uprosiła  o  rękę  Zofii.  W sierpniu 1933 r. pojawiła się oficjalna informacja, że Batycka wychodzi za mąż za Aldo Gerardiego – przedstawiciela fabryki samolotów i motorów Caproni. Młodzi planowali zamieszkać w  Mediolanie,  Rzymie  lub  Nowym  Jorku. To  wtedy  Zofia zdecydowała, że  czas  zakończyć  karierę  artystyczną, bo małżeństwo  jest  najważniejsze. Nieznane są  okoliczności  rozpadu  tego  szczęśliwie  zapowiadającego się związku. Najwyraźniej wierzącej w przeznaczenie  Batyckiej  pisany  był  ktoś  inny. Pomimo wzmiankowanej wcześniej deklaracji – świata artystycznego zupełnie nie opuściła. Przykładowo w roku 1935 wystąpiła w rewii Konterfekty i ploteczki z dworu króla Stasia Stefana Miczyńskiego we  Lwowie.  Jednakże  w  drugiej  połowie lat  30.  również  z  teatru  zniknęła  na  dobre. W 1937 r. gościła na festiwalu operetkowym w Salzburgu budząc duże zainteresowanie. W listopadzie 1935 r. w życiu Batyckiej pojawił  się   natomiast Flamandczyk  François  H.  Pittevil  –  dyrektor  towarzystwa handlowego, który wpierw został jej przyjacielem, a wiosną  1938  r.  mężem.  Informacje  prasowe na  temat  przypieczętowanych  w  katedrze westminsterskiej w Londynie zaślubin były niezwykle lakoniczne, prawdopodobnie Batycka – Sophia  Pittevil,  nie budziła już takiego zainteresowania  jak 8  lat wcześniej. Z końcem lat 30. w towarzystwie małżonka udała  się  do  miasta  Rubensa  –  Antwerpii,  jak  czas pokazał  –  żegnając  ukochany  Lwów  na  zawsze.  Przerażająca  wojna oszczędziła  rodzinę  Batyckich, będąc  dla Zofii  czasem  silnego  obciążenia  emocjonalnego. Na wyzwolenie czekała Antwerpia do  września 1944  r.  Niestety wtedy skończyło się jej małżeństwo   wraz ze śmiercią  męża w 1949 r.  Ponownie zwróciła Zofia swe myśli w stronę Kalifornii, jednak wyjazd do  Los Angeles  z filmem nie miał już nic wspólnego. W latach 50. okazjonalnie występowała na wieczorach  artystyczno-literackich Stanisława Kotwicza. Niezwykle bolesnym  doświadczeniem było odejście jej matki,  Janiny  Batyckiej,  okupione  przez Zofię depresją. Ukochana matka była również jej bratnią duszą i najlepszą przyjaciółką. Mieszkając przy  ul. Franklina  zajmowała się  nauczaniem języków obcych, dalej pracując w Bac Street Antiques w La Cienega Center w Los Angeles.  Obcując  z  antykami  spełniła  się zawodowo,  rozwijając jednocześnie  pasję do  zabytkowych  mebli  i  bibelotów, pośród których dorastała.  Starość najpiękniejszej Polki, byłej gwiazdy ekranu i salonów, była raczej gorzka. W Polsce zupełnie o niej zapomniano a wspominano ją jedynie w kontekście skandalu z koroną. Piękna, ambitna i żądna sławy Zofia umarła w Los Angeles w domu opieki społecznej w samotności, zapomniana, 9 czerwca 1989 roku.

 Do p/w wykorzystałem niżej prezentowane artykuły:

1)  Zuzanna Ducka-Lubas "Zofia Batycka – Miss, co korony oddać nie chciała"
http://dziennik.com/archiwum/weekend/zofia-batycka-miss-co-korony-oddac-nie-chciala/       
 2 )Sonia Miniewicz  " Zofia Batycka: skradziona korona "
https://kobieta.onet.pl/zofia-batycka-skradziona-korona/bcely4
 3) Kobieta która się śmiała. Wspomnienie o Zofii Batyckiej (1907-1989)
https://www.researchgate.net/publication/317340957_Kobieta_ktora_sie_smiala_Wspomnienie_o_Zofii_Batyckiej_1907-1989
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.