Dzisiaj jest: 14 Czerwiec 2021        Imieniny: Bazyli, Eliza, Justyna
Anarchia Syrnyka  w Trykutniku  bieszczadzkim. cz.3

Anarchia Syrnyka w Trykutniku bieszczadzkim. cz.3

"Pogrzeb Polski", zdjęcie z akt Specjalnego Sądu Karnego w Rzeszowie w sprawie oskarżonego Dymitra Szajniaka z Dąbrówki Polskiej w powiecie sanockim. Z zasobu AIPN 14 kwietnia 1940 r. w miasteczku…

Readmore..

”Córka regimentu” - Baśka Murmańska

”Córka regimentu” - Baśka Murmańska

Baśka Murmańska w Nowym Dworze Mazowieckim ma swoją ulicę, a obok Muzeum Kampanii wrześniowej w Twierdzy Modlin znajduje się jej pomnik. Również staraniem Miasta Nowy Dwór Mazowiecki i Lokalnej Organizacji…

Readmore..

SYN KRESÓW - OPOWIEŚĆ TUŁACZA

SYN KRESÓW - OPOWIEŚĆ TUŁACZA

/ Foto Siemiginów rzeka Stryj. WPROWADZENIE Bohaterami powieści jest mój stryj Polak Władysław Frączek i Ukrainiec Mykoła Bojko. Rzecz dzieje się na kresach w Siemiginowie nad rzeką Stryj. To historia…

Readmore..

10 TYSIĘCY POLAKÓW URATOWANYCH Z RZEZI WOŁYŃSKIEJ PRZEBRAŻE - POLSKI OŚRODEK SAMOOBRONY

10 TYSIĘCY POLAKÓW URATOWANYCH Z RZEZI WOŁYŃSKIEJ PRZEBRAŻE - POLSKI OŚRODEK SAMOOBRONY

 „Ojciec miał rozpłataną głowę i odcięte ręce, żona była zmasakrowana, zaś dwaj synowie (7-9 lat) mieli odrąbane palce, a 6-miesięczna córeczka była uduszona sznurkiem” - piszą Władysław i Ewa Siemaszkowie…

Readmore..

10 rocznica wydania Nr.

10 rocznica wydania Nr. "00" Kresowego Serwisu Informacyjnego

W 2011 r. ówczesny rząd RP jak i ogólnopolskie media nadal udawały, że zamiatany za czasów PRL temat Kresów Wschodnich, pod przysłowiowy dywan, rzeczywiście nie istnieje. Środowiska kresowe i patriotyczne…

Readmore..

KALENDARIUM  LUDOBÓJSTWA. Czerwiec 1946

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA. Czerwiec 1946

1 czerwca: We wsi Basznia Dolna – Kapliszcze pow. Lubaczów 1 czerwca 1946 r. UPA zabiła 12 żołnierzy WP o nieustalonych nazwiskach, którzy wpadli w zasadzkę. (IPN Opole, 21 grudnia…

Readmore..

Czerwcowy  numer KSI (06/2021) wydany

Czerwcowy numer KSI (06/2021) wydany

W czerwcowej gazecie m.in: Zaproszenia na konferencje i spotkania ....str. 2-3Tablica pamięci rzezi wołyńskiej „zaaresztowana” w piwnym ogródku!..str. 5Cudowne, bezimienne Matki...str. 7List otwarty: Odszkodowania (reparacje) wojenne za II wojnę światową...str.…

Readmore..

TEKST AKTU PAMIĄTKOWEGO SPISANEGO  PRZY OTWARCIU TEATRU WIELKIEGO WE LWOWIE

TEKST AKTU PAMIĄTKOWEGO SPISANEGO PRZY OTWARCIU TEATRU WIELKIEGO WE LWOWIE

Zagapił się jeden z drugim na pomnik króla Jana III Sobieskiego na Wałach Hetmańskich i nie może się napatrzeć. Aż przenosząc wzrok z pomnika, zobaczył lwowski teatr u wylotu Wałów…

Readmore..

Dezercja ukraińskich policjantów na  Wołyniu w 1943 r.,  a „Rzeź Wołyńska”

Dezercja ukraińskich policjantów na Wołyniu w 1943 r., a „Rzeź Wołyńska”

"Rzeź Wołyńska" stanowiła początek końca wspólnej egzystencji Polaków i Ukraińców na południowo-wschodnich terenach II Rzeczypospolitej. Mam poważne zastrzeżenie do tego co czyni IPN celowo unikając określenia "Rzeź Wołyńska" i zastępując…

Readmore..

Szlakiem KRZYŻY WOŁYŃSKICH - Hały, gm. Antonówka, pow. Sarny, Wok. Wołyńskie

Szlakiem KRZYŻY WOŁYŃSKICH - Hały, gm. Antonówka, pow. Sarny, Wok. Wołyńskie

/ Tu były Hały, tędy w zorganizowanej grupie szli Polacy z opuszczonej Huty Stepańskiej do stacji kolejowej Żełuck, przy niemieckim posterunku w Grabinie. Hały nieistniejąca dziś wieś, przy dzisiejszej drodze…

Readmore..

OSTATNI PATROL

OSTATNI PATROL

/ Henryk Kata ps. "Prima" (1924-2009) Zdjęcie za: http://archiwum.otwock.pl/gazeta/09_01/09_01_12.htm „Grzmot” ( Roman Gos-red) oznajmił nam, że „Jastrząb” polecił mu zorganizować kilkuosobowy patrol, najlepiej żeby to byli chłopcy młodzi, sprytni, wytrzymali…

Readmore..

Którzy dobrowolnie i nie wyczerpawszy wszystkich  możliwości innego załatwienia sprawy, sprzedali majątki  w ręce niepolskie

Którzy dobrowolnie i nie wyczerpawszy wszystkich możliwości innego załatwienia sprawy, sprzedali majątki w ręce niepolskie

Komitet wybrany przez młodzież uniwersytecką, chcąc działać razem z kol. Rusinami, zwrócił się do ówczesnej „Akademicznej Hromady" z zaproszeniem do współudziału, które to Towarzystwo nadesłało odpowiedź, że w takiej sprawie…

Readmore..

KAŻDY MA SWOJĄ HISTORIĘ UMIERANIA

Cmentarz Obrońców Lwowa popularnie zwany Cmentarzem Orląt Lwowskich stanowi część Cmentarza Łyczakowskiego, jakby jego zwieńczenie. Mijając groby wielkich Polaków – Gabrieli Zapolskiej, Marii Konopnickiej, Artura Grottgera, Stefana Banacha, Władysława Bełzy, Zygmunta Gorgolewskiego, Piotra Mikolascha, Tadeusza Rutowskiego, Franciszka Smolki, Władysława Szajnochy, Józefa Teodorowicza, Karola Szajnochy, Juliana Konstantego Ordona, pomniki Wiosny Ludów i Powstania Styczniowego, zmierzając główną aleją cmentarza w stronę ulicy Pohulanka, dojdziemy do Cmentarza Obrońców Lwowa.

Cmentarz Łyczakowski to najstarsza zabytkowa nekropolia Lwowa, położona we wschodniej części miasta na malowniczych wzgórzach, wśród specjalnie zaprojektowanego, starego drzewostanu tworzącego szereg alejek i alei. Najistotniejszą jest aleja główna, będąca po obu jej stronach miejscem pochówku wielu wybitnych, zasłużonych dla Polski ludzi kultury, nauki, sztuki i polityki. Na cmentarzu znajduje się wiele zabytkowych nagrobków o wysokiej wartości artystycznej, przedstawiających alegoryczne postaci i wizerunki zmarłych, a także liczne kaplice, edykuły, kolumny i obeliski, w różnych stylach.

Cmentarz został założony w 1786. Jest jedną z najstarszych nekropolii istniejących w Europie do dzisiaj. Dla porównania; Cmentarz Powązkowski w Warszawie powstał w 1790 roku, Cmentarz na Rossie w Wilnie został oficjalnie otwarty 6 maja 1801 roku, Cmentarz  Rakowicki w Krakowie i Père-Lachaise w Paryżu założono w 1803 roku.

W miejscu obecnego Cmentarza Łyczakowskiego istniał już w XVI wieku cmentarz dla zmarłych na dżumę, podczas gdy innych zmarłych, aż do czasów cesarza Józefa II, grzebano na cmentarzach przykościelnych. Po I rozbiorze Polski Lwów znalazł się w zaborze austriackim. W 1783 wydano dekret cesarski nakazujący likwidację dotychczasowych cmentarzy i wytyczenie nowych, poza obrębem miasta. Każda z dzielnic Lwowa miała swój cmentarz - w ten sposób powstały cmentarze - Łyczakowski, Gródecki, Stryjski i Żółkiewski (po 100 latach trzy ostatnie zlikwidowano, otwierając w ich miejsce największy terytorialnie lwowski Cmentarz Janowski).

Groby wybitnych osób spoczywających z obu stron  głównej alei Cmentarza Łyczakowskiego, która  obiega eliptycznie cały cmentarz, są łatwe do odnalezienia. Najstarsze nagrobki pochodzą z XVIII wieku. Na niektórych zachowały się empiryczne i klasycystyczne rzeźby Antona, Jana i Leopolda Schimserów, oraz Hartmana Witwera. Nowsze nagrobki są autorstwa Tomasza Dykasa, Abla Marie Periera, Leonarda Marconiego, Juliana Zachariewicza, Parysa Filippiego, Cypriana Godebskiego, Tadeusza Barącza, B. Wiktora, J. Lewandowskiego, Juliana Markowskiego.

Naprzeciw głównego wejścia na cmentarz stoi kilka okazałych grobowców znanych lwowskich rodzin, wśród nich neoromantyczna kaplica przemysłowców Baczewskich i Morawskich.

Na lewo od głównego wejścia stoi pomnik poety Seweryna Goszczyńskiego z wyrzeźbioną siedzącą postacią wieszcza, dalej grupa pomników zasłużonych obywateli, wśród nich pomnik prof. Piotra Chmielowskiego, dłuta Stanisława Ostrowskiego, obelisk z lwem, dłuta Juliana Markowskiego i Tadeusza Barącza, poświęcony pułkownikowi Julianowi Konstantemu Ordonowi, sarkofag prezydenta  Lwowa Michała Michalskiego, działacza narodowego Stanisława Szczepanowskiego, Antoniego Durskiego jednego z twórców "Sokoła", Władysława Bełzy autora „Katechizmu Polskiego Dziecka”, wieloletniego zasłużonego pracownika Ossolineum , artystki dramatycznej Anny Gostyńskiej.

Wiele wartościowych pomników znajduje się w południowo-zachodniej części cmentarza, gdzie zwraca uwagę rzeźba młodej kobiety na łożu śmierci dłuta Juliana Markowskiego, obok zaś  znajduje się pomnik z oryginalnym krzyżem kamiennym posadowionym  na miejscu śmierci

14-letniego Jurka Bitschana, jednego z Orląt Lwowskich, poległego 21 listopada 1918 w obronie Lwowa.

Jurek Bitschan (ur. 29 listopada 1904 w Piaskach k. Sosnowca, zm. 21 listopada 1918) – jeden z najmłodszych obrońców Lwowa. Miał 14 lat, gdy w 1918 zginął od dwóch eksplodujących ukraińskich pocisków na Cmentarzu Łyczakowskim, w czasie odsieczy Lwowa. Począwszy od wieczora 20 listopada, aż do rana 21 listopada, stał bez przerwy na posterunku, a przez ostatnie godziny swojego życia walczył, ostrzeliwany przez nieprzyjaciela. Jego matka Aleksandra Zagórska, primo voto Bitschan, walczyła w tym czasie na innym odcinku, jako komendantka Ochotniczej Legii Kobiet.

/ Jurek Bitschan. Jeden z najmłodszych obrońców Lwowa

Jego pamięci powstała popularna w okresie międzywojennym "Ballada o Jurku Bitschanie" do słów poetki Anny Fischerówny, która poświęciła mu wiersz zatytułowany "Jurek Bitschan":

    (…)Mamo najdroższa bądź zdrowa
    Do braci idę w bój
    Twoje uczyły mnie słowa
    Nauczył przykład Twój(...).

W tym miejscu należy przypomnieć jeden z najpiękniejszych wierszy o Lwowskich Orlętach.  Upamiętnił ich poeta Artur Oppman (Or – Ot), warszawianin, w przejmującym wierszu "Orlątko":

„ O mamo, otrzyj oczy
 Z uśmiechem do mnie mów,
 Ta krew, co z piersi broczy —
 Ta krew — to za nasz Lwów!...
 Ja biłem się tak samo
 Jak starsi — mamo, chwal!...
 Tylko mi Ciebie, mamo,
 Tylko mi Polski żal!...
 
 Z prawdziwym karabinem
 U pierwszych stałem czat...
 O, nie płacz nad twym synem,
 Co za Ojczyznę padł!...
 Z krwawą na kurtce plamą
 Odchodzę dumny w dal...
 Tylko mi Ciebie, mamo,
 Tylko mi Polski żal...
 
 Mamo, czy jesteś ze mną?
 Nie słyszę Twoich słów —
 W oczach mi trochę ciemno...
 Obroniliśmy Lwów!
 Zostaniesz biedna sama...
 Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
 Tylko mi Ciebie, mamo,
 Tylko mi Polski żal!...”.

Ciało Jurka Bitschana złożono w katakumbach na  "Cmentarzu Obrońców Lwowa” – „Orląt Lwowskich". Jurek Bitschan stał się symbolem, ale nie był wyjątkiem.

To właśnie lwowska młodzież - "Lwowskie Orlęta" zapisała najpiękniejszą kartę w obronie Lwowa. W trzytygodniowych walkach zginęło 439  Orląt Lwowskich, wśród nich największą i grupę stanowili uczniowie szkół średnich – 109, oraz studenci - 76. W walce poległo także kilkunastu uczniów szkół podstawowych (powszechnych).

Nieco dalej znajduje się okazałe, pseudoromańskie mauzoleum rodziny Baczewskich, projektowane przez Władysława Halickiego.

Napotkamy również  groby powstańców z 1831 ze skromnymi żelaznymi krzyżami, oraz zbiorowym sarkofagiem z napisem "Weteranom wojska polskiego 1830−1831".

W tylnej części cmentarza główna aleja okrąża "Górkę" powstańców roku 1863, gdzie w oddzielnej kwaterze, znaczonej oryginalnymi stalowymi krzyżami, pochowani są uczestnicy powstania styczniowego, pomiędzy innymi Bronisław Szwarce, członek Rządu Narodowego, chorąży Szymon Wizunas Szydłowski, Benedykt Dybowski, wybitny zoolog. Na cmentarzu znajduje się także kilka grobów weteranów powstania kościuszkowskiego. Chodzi w szczególności o grób Wincentego Szeptyckiego − generała z 1831 roku i oficera wojsk napoleońskich, oznaczonego żelaznym sarkofagiem empirowym. Za nim znajduje się krzyż kamienny wskazujący grobowiec gen. Benedykta Kołyszki (zm.1834). Niedaleko znajdują się także groby dwóch weteranów Insurekcji Kościuszkowskiej -  Franciszka Zaręby (zm.1863) i Antoniego Pióreckiego (zm.1870), którego pogrzeb stał się ogromną manifestacją patriotyczną. Groby te były otoczone szczególną czcią w okresie międzywojennym. Od wiosny 1919 w części cmentarza utworzono Cmentarz Obrońców Lwowa dla Orląt Lwowskich poległych w wojnach z Ukraińcami i bolszewikami w latach 1918−1920.Cmentarz Obrońców Lwowa  (popularna nazwa: Cmentarz Orląt Lwowskich) – to autonomiczna część Cmentarza Łyczakowskiego.  Zajmuje odrębne miejsce - stoki wzgórz od strony ulicy Pohulanki. Znajdują się na nim mogiły uczestników obrony Lwowa i Małopolski Wschodniej, poległych w latach 1918–1920, lub zmarłych w latach późniejszych.Często nazywany jest Cmentarzem Orląt, gdyż spośród pochowanych tam prawie 3 000 żołnierzy, większość to Orlęta Lwowskie, czyli młodzież szkół średnich i wyższych, oraz inteligencja. Nazywany on był przez Polaków „CAMPO SANTO” („MIEJSCE ŚWIĘTE”). Cmentarz Obrońców Lwowa zaprojektował w całości Rudolf Indruch (ur. 7 lutego 1892 we Lwowie, zm. 27 stycznia 1927 we Lwowie) – porucznik Wojska Polskiego, inżynier architekt, w czasie projektowania  jeszcze student wydziału architektury Politechniki Lwowskiej, uczestnik walk o Lwów. Syn Czeszki i Słowaka Jana Indrucha .Rudolf Indruch był uczestnikiem I Wojny Światowej, w roku 1918 brał udział w walkach polsko-ukraińskich, w roku 1920 bronił miasta przed bolszewikami. Ciężko ranny w wyniki postrzału w płuco, do końca życia chorował na gruźlicę.  Projekt Cmentarza Obrońców Lwowa jego autorstwa został wybrany drogą konkursu w 1921. Pomimo formalnego braku wykształcenia (nie miał jeszcze wówczas obronionej pracy magisterskiej), lecz dzięki włożonej ciężkiej pracy i zapałowi wygrał ten konkurs na projekt Cmentarza Obrońców Lwowa,  oraz pomnik Obrońców Persenkówki. Zdaniem współczesnych z jego dziełem "mogą być porównywane tylko drewniane cmentarze w Beskidzie Niskim" zaprojektowane przez słowackiego architekta Dušana Jurkoviča.Realizacja projektu Indrucha rozpisana była na wiele etapów. Rozpoczęto od budowy kaplicy mszalnej, pod którą kamień węgielny poświęcił 26 VI 1922 r. ks. kanonik Dziędzielewicz w obecności m.in. gen. Józefa Hallera, brygadiera Czesława Mączyńskiego i wiceprezydenta Lwowa Marcelego Chlamtacza. Przemawiając w czasie tej uroczystości, wiceprezydent powiedział m.in.:"Dla ojców, dziadów i pradziadów naszych niezawodną busolę stanowiła myśl o ojczyźnie niepodległej zaklęta w cudną szatę przez arcymistrzów poezji polskiej. I spełniły się na koniec marzenia kilku pokoleń. Wolność zdobyliśmy krwią naszych braci i dzieci. Nie żądają oni hołdu za swoje czyny, oni obowiązek swój tylko spełnili, nie czekają słów pochwalnych za swe bohaterstwo, ono było szlachectwem ich duszy. Czekają oni natomiast, co poczniemy z ich spuścizną: czy z wolności okupionej ich życiem korzystać będziemy umieli. Wiekopomne zdarzenia, które upamiętni Kaplica Obrońców Lwowa, jest uderzającym objawem żywotności naszego narodu.

Następne pokolenia krzepić nim będą wiarę i otuchę do dalszych poczynań dla dobra ogółu i narodu". Uroczystość zakończył apel Kazimiery Neumannowej o ofiarność na rzecz rozpoczętego dzieła oraz Rota odśpiewana przez chór "Echo”.Do najbardziej ofiarnych organizatorów i działaczy należeli: żona prezydenta Lwowa Kazimiera Neumannowa (przewodnicząca do 1934 r.), Wanda Mazanowska (od 1934 r. przewodnicząca), Olga z Truszkowskich Zakrejsowa(skarbnik), Zofia Nędzowska, gen. Walerian Czuma, Aniela Aleksandrowiczówna, Jan Chlamtacz, baronowa Lena Jorkaschowa, dr Władysław Kubik, płk Czesław Mączyński, Henryka Malarska, Antoni Nestarowski, Adolf i Mieczysława Nechajowie, Michał Łużecki, ks. Józef Panaś, Emilia Szczerbańska, Teofila z Wolfów Kapłońska, oraz Kornel Makuszyński - znakomity propagator i piewca czynu Orląt.

„Cmentarz lwowskich bohaterów nie jest miejscem ponurym, gdzie się łzawe odprawia zaduszki- jest to pole chwały, łąka życia, na które spod ziemi, spod darni grobów, jak przeczyste źródło bije promienisty blask, jak to gniazdo orłów, co jarzącymi patrzą się oczyma, czy żyje wśród nas to, co oni zbudzili krzykiem serc i szczękiem oręża. Na tym dziwnym cmentarzu czasem tylko oczy napełniają się łzami, ale dusze napełniają się dumą, bo na tym dziwnym cmentarzu rośnie radość rozkwiecona z tego, że "żywie duch, żywie duch!". Na te groby powinni z daleka przychodzić pielgrzymi, aby się uczyć miłości Ojczyzny. Powinni tu przychodzić ludzie małej wiary, aby się napełnić wiarą niezłomną, ludzie miałkiego ducha, aby się nadyszeć bohaterstwa. A że tu leżą uczniowie w mundurkach, przeto ten cmentarz jest jak szkoła, najdziwniejsza szkoła, w której dzieci jasnowłose i błękitnookie nauczają siwych ludzi o tym, że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie”- napisał Kornel Makuszyński. Już w pierwszych dniach grudnia 1918 roku zrodziła się idea założenia osobnego cmentarza lub kwatery na Łyczakowie dla poległych w bojach o miasto. Idea ta nawiązywała do uświęconej dziesięcioleciami tradycji lwowskiej - były wszak na cmentarzu Łyczakowskim otaczane szczególnym kultem zwarte kwatery powstańców listopadowych z 1830 i styczniowych z 1863 roku. Na obrzeżach miasta przez pierwsze miesiące 1919 r. toczyły się boje, a liczba poległych ciągle rosła. Nie można więc było ograniczyć się tylko do kwatery na cmentarzu Łyczakowskim bądź Janowskim, lecz należało stworzyć osobną nekropolię na odpowiednio rozległej przestrzeni. Zarząd miasta pod przewodnictwem prezydenta Józefa Neumanna zdecydował się ostatecznie wydzielić część gruntów, które wykupił od sióstr Benedyktynek ormiańskich, a które stanowiły przedłużenie cmentarza Łyczakowskiego na pochyłym zboczu schodzącym uskokami w kierunku ulicy Pohulanki, Czy zdawano sobie wówczas sprawę, że będzie to nekropolia niezwyczajna i w bogatej historii Lwowa zajmie wyjątkowo ważne miejsce? Wybór wertepowatego zbocza zdaje się zaprzeczać takiej hipotezie.

W dniach 18-22 IV 1919 r. odbyła się likwidacja cmentarzyka w ogrodzie Politechniki . Ekshumację i przewiezienie zwłok na Łyczaków przeprowadził zarząd szpitala przy współudziale wojskowego pogotowia pogrzebowego. Nowo tworzony cmentarz Obrońców Lwowa na peryferiach Lwowa zapełniał się szybko i w miarę jego rozrostu zaczęły pojawiać się nieprzewidziane trudności. Przede wszystkim teren okazał się w górnej części piaszczysty, a w dolnych partiach przechodził w litą skałę. Kilkuset mogiłom, które usytuowano na stromym stoku pagórka, nie wzmocnionym rzędami murów oporowych, groziło stopniowe ześlizgiwanie się w dół, zwłaszcza po ulewnych deszczach. Z kolei w czasie suszy, zważywszy, że w okolicy nie było wcale studzien, na mogiłkach wysychała wszelka roślinność, wniwecz obracając zabiegi rodzin, które zdobiły groby swych bliskich. Stąd też w pierwszych-miesiącach istnienia cmentarza w prasie lwowskiej pojawiały się alarmistyczne artykuły o "robiącym przykre wrażenie" miejscu pochówku bohaterów Lwowa, oraz nawoływania, by zarząd miejski zajął się grobami "dzieci naszych, które porwane szlachetnym zapałem z gołą ręką rzuciły się na najeźdźcę i w nierównej walce poległy".

W jednym z pierwszych reportaży, jaki ukazał się o tej nekropolii, czytamy: "Ni tam zieleni, ni kwiatka jednego, jeno białe krzyże drewniane, -a na nich tabliczki mające głosić sławę bohaterów. Tabliczki te zaś często bardzo smutne, gdyż zamiast nazwiska widnieje tam słowo: -"Nieznany". I ciągną się długimi szeregami maleńkie mogiłki naszych cichych bohaterów.

Ukrywający się pod kryptonimem S.B. dziennikarz "Kuriera Lwowskiego" proponował, ażeby oddać opiekę nad grobami młodzieży szkolnej, a wówczas "uczniowie i uczennice, rywalizując w szlachetnym współzawodnictwie, zmieniliby ten surowy dziś koszarowy cmentarz w najpiękniejszy ogród". Wiele było tego typu amatorskich propozycji. Aby jednak to miejsce zamienić w jeden z najpiękniejszych zakątków Lwowa - jak to się stało w latach trzydziestych - trzeba było mieć koncepcję opracowaną przez specjalistów, profesjonalistów, skupić wokół niej przedsiębiorczych społeczników, zgromadzić na jej realizację odpowiednie fundusze. Tu chwała należy się ludziom, którzy stworzyli organizację do opieki nad grobami Obrońców Lwowa i cel swój konsekwentnie przez dwadzieścia lat realizowali.

W lipcu 1919 r. z inicjatywy Marii Ciszkowej, żony lekarza, której 18-letni syn Tadeusz śmiertelnie ranny pod Zborowem zmarł 19 czerwca w czasie przewozu do szpitala lwowskiego, założono towarzystwo „Straż Mogił Polskich Bohaterów” (SMPB). 27 sierpnia pod przewodnictwem ks. kapelana Józefa Panasia, który opracował statut tej organizacji, odbyło się pierwsze zebranie informacyjne, "Celem „Straży Mogił Polskich Bohaterów” - czytamy w notatce prasowej z tego posiedzenia -jest utrzymanie grobów w porządku, a nadto ozdobienie lwowskiego Cmentarza Bohaterów, urządzenie ścieżek, zasadzenie drzew, zaopatrzenie krzyży w trwałe napisy itp. Apel Straży do społeczeństwa wywoła niezawodnie ofiarność na ten cel. Datki przyjmuje redakcja "Kuriera Lwowskiego".

Projekt Rudolfa Indrucha oznaczony został godłem „Białe Róże”. Budowa tego gigantycznego monumentu, którą kierował architekt Antoni Nestarowski – ojciec jednego z Orląt – trwała kilkanaście lat. W pierwszym etapie wzniesiono rotundową kaplicę i katakumby, gdzie w ośmiu kryptach złożono 72 ekshumowanych. Akt poświęcenia kaplicy nastąpił 23 września 1925 roku. W latach trzydziestych ukończono kolumnadę i łuk triumfalny z napisem „Mortui sunt , ut liberii vivamus”(„umarli, byśmy mogli żyć jako wolni ludzie”).

Najważniejszymi częściami Cmentarza Obrońców Lwowa są stojąca na najwyższym wzniesieniu Kaplica, katakumby rozłożone poniżej ,oraz monumentalny Pomnik Chwały z trzema pylonami oraz łączącą je kolumnadą z dwunastoma kolumnami {do czasu zniszczenia jej przez sowieckie czołgi w 1971).

Kaplica Obrońców Lwowa, stojąca na szczycie wzniesienia Cmentarza Obrońców Lwowa, zastąpiła pierwotną drewnianą, wzniesioną na miejscu obecnego Pomnika Chwały, jeszcze podczas walk o Lwów. Ma ona kształt rotundy. Projektant Cmentarza Obrońców Lwowa Rudolf Indruch student wydziału architektury Politechniki Lwowskiej, był również   Orlątkiem Lwowskim; został ciężko ranny w czasie walk.

Tak zaprojektowaną kaplicę wybudował  inż. K. Weiss i poświęcił 28 listopada 1924 arcybiskup Bolesław Twardowski. Na ołtarzu znajduje się figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus - rzeźba artystki rzeźbiarki Luny Drexlerówny.

Katakumby leżą poniżej kaplicy i schodzi się do nich szerokimi, kamiennymi schodami. W ośmiu ich kryptach spoczywa 72 bohaterów, których ekshumowano z różnych odcinków frontu polsko-ukraińskiego. Spoczęli w nich wybrani przez specjalną komisję, którą stanowili: bryg. Mączyński, prezydium Związku Obrońców Lwowa z listopada 1918, prezydium „Straży Mogił Polskich Bohaterów” i przedstawiciel władz wojskowych. Komisja ta orzekła, że w katakumbach mają spocząć zwłoki obrońców Lwowa poległych w pierwszych dniach listopada 1918 roku i że mają to być kobiety i mężczyźni, różnego wieku, różnych stanów, rodzajów broni, odcinków obrony Lwowa, dzielnic Polski i odsieczy.

Wybuch II Wojny Światowej uniemożliwił zbudowanie od strony ulicy Pohulanki bramy wejściowej, która miała być zwieńczona rzeźbą orlicy tulącej pisklęta.

Natomiast zostały wzniesione pomniki lotników amerykańskich i  żołnierzy francuskich pod którymi spoczywają.

Kapitan lotnik Merian Cooper zgłosił się wraz ze swym kolegą, majorem Cedrikiem Fauntleroyem, do przebywających w Paryżu podczas pertraktacji pokojowych premiera Ignacego Paderewskiego i gen. Rozwadowskiego z prośbą, aby im i ich kolegom amerykańskim wolno było jako lotnikom w mundurach polskich walczyć w armii polskiej. Utworzyli oni 7 Eskadrę Myśliwską.

Amerykanie zasłużyli się przede wszystkim w walce z konnicą Budionnego. Atakowali ją, opuszczając się tak nisko, że niemal skrzydłami mogli druzgotać głowy jeźdźców i koni. Z siedemnastu przybyłych do Polski w międzyczasie amerykańskich lotników, czternastu wróciło żywych do swej ojczyzny. Trzech pochowanych zostało na Cmentarzu Obrońców Lwowa.

Pomnik lotników amerykańskich, przedstawiający lotnika ze skrzydłami, z głową wzniesioną w górę, był dziełem artysty rzeźbiarza Józefa Starzyńskiego. Tło w kształcie piramidy zaprojektował artysta rzeźbiarz Józef Różyski. Projekt ten wybrał sąd konkursowy. U góry znajdują się napisy w języku polskim i angielskim: "Amerykanom Poległym w Obronie Polski w latach 1919–1920". Na płycie grobowej widnieje napis: "Oficerowie Lotnicy z Eskadry myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki".

Edmund Graves porucznik W.P. ur. 1891 Boston Mass zm. 22 XI 1919 we Lwowie;

Arthur H. Kelly kapitan W.P. ur. 1890 Virginia Richmond zmarł 16 VII 1920 pod Łuckiem;

  1. Mac Callum porucznik W.P. ur. 1890 Detroit zmarł 31 VIII 1920 pod Lwowem.

Pomnik Lotników Amerykańskich ufundował Związek Narodowy Polski z Chicago, a odsłonięto go uroczyście 30 maja 1925 roku. W roku 1971 pomnik, jak i większość zabudowań i grobów cmentarza, został zniszczony przez czołgi i inny ciężki sprzęt armii sowieckiej. W trakcie odbudowy cmentarza został odrestaurowany i umieszczony na dawnym miejscu.

Przy prawym skrzydle katakumb wznosi się pomnik ku czci Francuzów poległych i zmarłych w obronie Polski. Początkowo na Cmentarzu Obrońców Lwowa spoczywało 17 Francuzów, między nimi 9 oficerów, dwóch kaprali i sześciu szeregowców. Z czasem ich zwłoki - na prośbę rodzin - przewieziono do Francji, tak że na cmentarzu lwowskim pozostały tylko szczątki szeregowca Jeana Larouet, złożone pod płytą grobową pomnika. Nad nią napis: "Szeregowiec 57 Pułku P. Jean Larouet ur. w Sigolens-Gironde 1899 roku zmarł  14 stycznia 1920".

Po bokach kamiennej figury znajdują się nazwiska 16 Francuzów. Pomnik przedstawia wykutego w kamieniu piechura francuskiego, opartego o karabin, z gałązką wawrzynu.

Sąd konkursowy, zebrany 18 XI 1936 r. uznał jednomyślnie za najpiękniejszy i najbardziej odpowiadający celowi, projekt prof. J. Różyskiego i według tego projektu, pod kierownictwem autora, przy pomocy rzeźbiarza Kazimierza Sokolskiego, został wzniesiony pomnik.

Mur oporowy wykonano według planu sporządzonego na Politechnice Lwowskiej pod kierownictwem prof. Bartoszewicza.

Na płycie grobowej umieszczono napis w języku polskim i francuskim: "Bohaterskim Francuzom Poległym i Zmarłym w obronie Rzeczypospolitej Polskiej". - W środku tarcza z brązu z herbem Francji i napisem w języku polskim i francuskim. Pod  tarczą złożono urnę z ziemią przywiezioną z Francji z   cmentarza polskiego du Bois du Puits, z pobojowiska na górze Notre Dame de Lorette, spod pomnika Bajończyków w La Targette, z pobojowiska pod Verdun, Arras i St. Hilaire.

Odsłonięcie pomnika odbyło się 26 maja 1938 w obecności Marszałka Rydza-Śmigłego i francuskiego attaché wojskowego w Warszawie gen. Musse.

Grób Nieznanego Żołnierza postanowiono zbudować w Warszawie, pod arkadami gmachu Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W tym celu z 15 najważniejszych pobojowisk, na których ginęli polscy żołnierze, wybrano drogą losowania szczątki jednego nieznanego bohatera i uroczyście przeniesiono je do Warszawy.

Los padł między innymi na Lwów. Dnia 29 października 1925 w godzinach popołudniowych nastąpiło rozkopanie trzech mogił na Cmentarzu Obrońców Lwowa, oznaczonych napisem "Nieznany Żołnierz". Trzy trumny wydobyte zawierały zwłoki: szeregowca, kaprala i sierżanta. Stwierdzono, że wszyscy trzej byli żołnierzami liniowymi, że zginęli wskutek ran i że pochowano ich w mundurach postrzępionych i pokrwawionych.

Z tych trzech trumien padł wybór na zwłoki szeregowca, które jako godne pochowania na miejscu czci narodu wybrała Jadwiga Zarugiewiczowa, polska Ormianka rodem z Kut nad Czeremoszem, matka dwóch poległych obrońców Lwowa, w tym jednego z bohaterów zabitych pod Zadwórzem, którego zwłok również nie można było zidentyfikować.

Zwłoki tego Nieznanego Żołnierza po uroczystościach we Lwowie przewieziono uroczyście koleją do Warszawy. W miejscu, gdzie spoczywał we Lwowie, położono płytę projektu Kazimierza Sokalskiego z napisem: "Zwłoki zabrano dnia 29 października 1925 r. i uroczyście przewieziono w dniach 30–31 października i 1 listopada do Warszawy, gdzie pochowano w mogile na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, dawniej Saskim, jako zwłoki Nieznanego Żołnierza".

Lato 2005 roku było we Lwowie wyjątkowo żarliwe, temperaturę podwyższyły dodatkowe emocje, jak zapowiedziane na dzień 24 czerwca  oficjalne otwarcie Pomnika Chwały - Panteonu Narodowego – Cmentarza Obrońców Lwowa - Orląt Lwowskich. Po wielogodzinnych utarczkach dyplomatycznych, dotyczących kształtu głównej płyty i  historycznych napisów, uścisków i poklepywań prezydentów Bolka, Olka i nacjonalisty ukraińskiego Wiktora Juszczenki,  z których nic nie wynikało, wreszcie osiągnięto „kompromis”, z którego w dalszym ciągu nic nie wynika, poza antypolską „poprawnością polityczną”.

 Brzmiący mi w uszach ukraiński hymn narodowy otwarcia tego polskiego przecież cmentarza narodowego przemienił się w podkreślenie ukraińskości Polskiej Narodowej Nekropolii. To prawda, iż nieopodal spoczywają strzelcy siczowi i członkowie Armii Galicyjskiej, którzy przelali krew, ale jako agresorzy, dla zdobycia polskiego przecież Lwowa, a nie ukraińskiego. Oczywiście Lwów nigdy nie był  miastem ukraińskim, chociaż wysiłki strony ukraińskiej trwają do dzisiaj. Uroczystość dotyczyła więc otwarcia Pomnika Chwały Polskich Bohaterów zgodnie z „kompromisem” i ustaleniami. Czym w takim razie był protokół i scenariusz otwarcia Cmentarza Obrońców Lwowa, jaka została uzgodniona kolejność otwarcia obu odgrodzonych przecież od siebie enklaw cmentarnych?

 Myśmy przybyli na otwarcie Panteonu Narodowego, a otworzono Cmentarz Armii Galicyjskiej. Dopiero w następnej kolejności, w zakończeniu, na terenie nieukończonej przecież jeszcze budowy Cmentarza Obrońców Lwowa odbyła się msza św. koncelebrowana przez metropolitę lwowskiego Mariana Jaworskiego, ale było to już post scriptum całej uroczystości.

 Nie na taki przebieg otwarcia Polskiej Nekropolii Narodowej czekaliśmy 50 lat.

Otwarcie jednego i drugiego cmentarza przemieniło się w manifestację polityczną pomiędzy narodami ukraińskim i polskim. Na terenie polskiego Pomnika Chwały stał czerwony transparent z napisem w języku ukraińskim: „niech żyje przyjaźń ukraińsko-polska”. Przypomniało mi to napisy ze znanego okresu w czasie różnych „zbiegowisk”. Otwarcie obydwu cmentarzy było właśnie takim „zbiegowiskiem ku czci”. Oczywiście nie jestem nacjonalistą, ale prezentuję pogląd, że manifestacje przyjaźni między narodami powinny się odbywać w świeckich  miejscach publicznych, jak np. na  placu im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie, czy placu im. Jana Pawła II we Lwowie, ale powaga Nekropolii Narodowej nie jest oczywiście platformą  manifestacji politycznych.

 Asystujący przy mszy św. biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski wygłosił homilię, którą rozpoczął:  „oto stoimy na ziemi ukraińskiej”. Ja, proszę księdza biskupa stałem na ziemi polskiej, czy to się księdzu biskupowi podobało, czy nie. A Orlęta Lwowskie, w intencji których ksiądz biskup się przecież modlił w czasie  mszy św. o tę ziemię się właśnie biły i w niej spoczywają, w polskiej ziemi zroszonej ich krwią. W czasie homilii księdza biskupa nie usłyszałem natomiast o najmłodszych Orlętach - Antosiu Petrykiewiczu najmłodszym kawalerze Orderu Virtuti Militari i Jurku Bitchanie, którzy bohatersko w wieku 13  lat oddali swoje życie dla polskiego Lwowa i spoczywają w polskiej ziemi, na swoim i naszym narodowym Cmentarzu Obrońców Lwowa ich imienia Orląt Lwowskich. Czy polska ziemia tej Narodowej Nekropolii podlega również definicji „poprawności politycznej”? W imię tych fałszywych „salonowych”, antypolskich zachowań, czynem ciągłym  zbezczeszczano po raz następny ten Pomnik Polskiej Chwały Małoletnich Bohaterów.

Przez cały czas trwania Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej  niszczono ten cmentarz . Uczyniono z niego wysypisko śmieci, wypasano bydło, zniszczono katakumby. Systematycznie kradziono płyty z grobów żołnierzy (w tym pamiątkową po grobie Nieznanego Żołnierza). Zniszczono napisy na tarczach lwów strzegących wejścia na Cmentarz, a po pewnym czasie skradziono je same.

Po zajęciu Lwowa przez wojska sowieckie cmentarz był regularnie grabiony i niszczony, rozbito pomniki żołnierzy amerykańskich i francuskich, którzy walczyli po stronie polskiej, a w katakumbach powstał zakład kamieniarski. Przez część cmentarza poprowadzono drogę. Ostatecznej dewastacji dokonano w latach siedemdziesiątych. W sierpniu 1971 roku przy pomocy czołgów i maszyn budowlanych zniszczono kolumnadę, próbowano też zniszczyć wielkie pylony Łuku Chwały, które jednak skutecznie oparły się tym próbom, ostrzelano napisy na pylonach, zrównano z ziemią półkoliście ułożone na tarasach groby. Kamienne lwy, które stały niegdyś przed łukiem triumfalnym, przewieziono na rogatki miasta. Tak przestała istnieć najsłynniejsza nekropolia II Rzeczypospolitej.

 Na murach nekropolii pojawiały się raz po raz obelżywe napisy, o treści wznoszonych dzisiaj (2011 roku) antypolskich okrzyków w pochodach banderowców we Lwowie, lub takich, jakimi Ukraińcy „udekorowali” w roku 2010 skromny obelisk na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie upamiętniający zamordowanie profesorów lwowskich wyższych uczelni 4 lipca 1941 roku.

Z przemówień prezydentów Polski i Ukrainy wynikało, iż bez Ukrainy nie ma Polski, a nacjonalista ukraiński prezydent Wiktor Juszczenko podkreślił kłamliwie i bezczelnie ukraińskie korzenie rodowe Ojca Świętego bł. Jana Pawła II. Wspomniał również  Juszczenko o wspólnej walce przeciwko bolszewizmowi wojsk polskich pod dowództwem Józefa Piłsudskiego u boku wojsk Szymona Petlury. Jest to kłamstwo historyczne, ponieważ armia Petlury nie wspomogła Polaków i armia polska samodzielnie wygrała w roku 1920 największą bitwę świata pod Warszawą.  

„Cud nad Wisłą”, dzięki strategii twórcy niepodległości Polski i jej Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, uratował Polskę i Europę przed czerwonym bolszewickim zalewem.

Pierwszy etap konfliktu 1918-1919 roku zakończył się w nocy z 22 na 23 listopada 1918 roku, gdy oddziały Armii Halickiej wycofały się ze Lwowa, rozpoczynając równocześnie jego oblężenie. 22 maja 1919 wojska ukraińskie zakończyły oblężenie Lwowa i wycofały się wobec ofensywy Wojska Polskiego.

Polsko-ukraiński konflikt o Lwów w 1918 roku był jednym z frontów wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919.

Lwów zawsze otaczała swoją opieką Matka Boża, tak też było w 263 lata wcześniej, gdy 1 kwietnia 1655 roku król Polski Jan Kazimierz w dobie potopu szwedzkiego złożył swoje śluby w Katedrze Lwowskiej. W historii Europy był to fakt bez precedensu.

Tego dnia, podczas uroczystej mszy św. w Katedrze Lwowskiej w obecności senatorów, biskupów, szlachty i ogromnych rzesz zwykłego ludu, król Jan Kazimierz - dokonawszy wpierw koronacji Matki Bożej na KRÓLOWĄ KORONY POLSKIEJ - klęknął przed wizerunkiem MATKI BOŻEJ ŁASKAWEJ i wypowiedział następujące słowa:

" Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno! Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego i Twoim zmiłowaniem się król, do Twych, Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfedyracyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflandzkie i Czernihowskie, wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę."

Śluby Jana Kazimierza wiernie "ku pokrzepieniu serc" opisał w "Potopie" polski laureat literackiej Nagrody Nobla Henryk Sienkiewicz, a ślubowanie ODNOWIŁ W KATEDRZE LWOWSKIEJ JAKO JEDYNY Z PREZYDENTÓW RZECZYPOSPOLITEJ PO 1989 ROKU PROF. LECH KACZYŃSKI.

Bitwa o polski Lwów była jedną z niespotykanych w historii wojen. Liczącym kilkanaście tysięcy żołnierzy, oddziałom ukraińskim Polacy mogli przeciwstawić nieliczne siły - kilkuset członków Polskiej Organizacji Wojskowej.

 Do obrony Lwowa zaczęli ściągać ochotnicy, najczęściej młodzi chłopcy i dziewczęta, uczniowie, studenci i batiarzy, jak nazywano lwowskich uliczników. Ci młodzi żołnierze byli właśnie Lwowskimi Orlętami. Nierzadko byli to chłopcy i dziewczęta w wieku 12-14 lat. Na polu chwały poległo ich wielu, m.in. o których już wspomniałem, najmłodszy z nich, niespełna 13-latek, Antoś Petrykiewicz, czy też 13-letni Jurek Bitschan.

Opracowania historyczne na temat obrony Lwowa podczas wojny polsko-sowieckiej w 1920 roku są nieliczne, i nie precyzyjne . Przed 1939 rokiem ukazało się ich zaledwie kilka i nieco wspomnień.

W czasie pierwszej i drugiej okupacji Lwowa temat związany z walkami Polaków z armią bolszewicką był oczywiście oficjalnie zabroniony, tym bardziej, że w tej wojnie osobiście był zaangażowany Józef Stalin. Od 1 listopada 1918 do połowy 1919 roku Lwów bronił się przed Ukraińcami. Miasto zostało w dniu 22 listopada 1918 roku opanowane przez Polaków, ale obrona oblężonego przez wojska ukraińskie Lwowa, pozbawionego dostaw żywności, wody i elektryczności trwała do połowy 1919 r. kiedy wojska polskie przybyły z odsieczą przerywając oblężenie. W okresie walk o Lwów, regularne oddziały Ukraińskich Strzelców Siczowych zostały skutecznie powstrzymane przez oddziały polskich gimnazjalistów - Lwowskie Orlęta.

Ale na tym nie zakończyła się obrona Lwowa i udział w wojnie Lwowskich Orląt. W sierpniu 1920 roku Lwów bronił się przed wojskami bolszewickimi, gdy południowa flanka wojsk Rosji Sowieckiej idących na Warszawę pod dowództwem Siemiona Budionnego /z Józefem Stalinem jako komisarzem politycznym/ nacierała na pozbawiony polskiego wojska Lwów.

Orlęta wówczas również stanęły do obrony Lwowa. Słynna bitwa pod Zadwórzem na przedpolu Lwowa, w której 17 sierpnia 1920 roku zginęło 318 z 330 walczących Orląt Lwowskich, powstrzymała wówczas pochód bolszewików na Lwów. Bitwa garstki obrońców z silnymi oddziałami 6 Dywizji Konnej Budionnego, która trwała 11 godzin nazwana została Polskimi Termopilami.

Mianem Orląt Lwowskich określa się uczniów, studentów, robotników, urzędników, chłopców i dziewczęta, kilku i kilkunastoletnich mieszkańców Lwowa, którzy wobec braku we Lwowie w owym czasie polskich oddziałów wojskowych, wysłanych przez zaborców /austriackie dowództwo/ w inne regiony Europy, początkowo praktycznie gołymi rękami, później - już ze zdobytą na wrogu bronią postanowili wyzwolić swoje miasto przekazane przez ustępujących zaborców wojskowym oddziałom ukraińskim ściągniętym celowo do Lwowa. W sumie w walkach brało udział 1421 młodocianych obrońców, z których najmłodszy liczył 9 lat. Antoś Petrykiewicz 13-letnie Orlątko został najmłodszym w historii kawalerem Orderu Virtuti Militari. Ilu z tych młodych bohaterów zginęło w obronie swojego Lwowa?

 Zapewne każdy z nich ma swoją historię umierania. Niedawno w wieku ponad 103 lat zmarł ostatni z Orląt Lwowskich mjr Aleksander Sałacki.

Jak wynika z badań historycznych specjalizacją dziczy sowiecko - bolszewicko - rosyjskiej jest ludobójstwo, niekiedy utajnione, niekiedy "usprawiedliwiane" działaniem przeciwko rzekomym „grupom szpiegowsko-dywersyjno-terrorystycznym”, jak ostatnio orzekł "niezawisły" sąd rosyjski w sprawie ludobójstwa w Katyniu.

Przypomnę, iż w czasie wizyty Tuska w Moskwie w czasie jej zakończenia zdziwiony Putin zapytał o Katyń /Tusk nie poruszył tej sprawy/. Tusk odpowiedział, że to nie należy do polityków, po czym wymienili pocałunki breżniewowskie w same usta, uzgadniając termin festiwalu piosenki radzieckiej w Zielonej Górze.

W następnym dniu po wizycie Tuska zostały namierzone na Polskę rosyjskie rakiety nuklearne, a prokremlowski portal internetowy gazieta.ru zatytułował artykuł po owej wizycie: "Nasz człowiek w Warszawie".

W miejscu męczeńskiej śmierci Orląt Lwowskich pod Zadwórzem usypano kurhan i umieszczono tablicę pamiątkową z napisem: "Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 r. w walkach o całość ziem kresowych". To do uczestników uroczystości poświęcenia kamienia węgielnego pod kurhan pisał 21 sierpnia 1927 r. ówczesny dowódca Okręgu Korpusu we Lwowie gen. dyw. Władysław Sikorski: "Kiedy w śmiertelnej bitwie nad Wisłą 1920 roku rozstrzygały się losy polsko-rosyjskiej wojny oraz zmartwychwstałej Rzeczypospolitej, Lwów, wiążąc na swych przedpolach groźną armię Budionnego, spełnił historyczną rolę. Tej pięknej roli najwymowniejszym świadectwem jest mogiła Zadwórza - symbol ofiarnego żołnierza, który odcięty od swojego dowódcy - służył wiernie Ojczyźnie aż do utraty życia włącznie".

Bitwa pod Zadwórzem 17 sierpnia 1920,  batalion polskich wojsk, złożony z ochotników spośród lwowskiej młodzieży, zagrodził drogę na Lwów oddziałom 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego. Z 330 polskich żołnierzy poległo 318, kilkunastu rannych dostało się do niewoli. Dowódca batalionu kpt. Bolesław Zajączkowski, nazywany "Polskim Leonidasem" popełnił z kilkoma żołnierzami samobójstwo. Zwłoki pięciu oficerów, które udało się zidentyfikować, pochowano na cmentarzu Obrońców Lwowa , pozostali spoczęli na miejscu swej bohaterskiej śmierci, gdzie został usypany kurhan.

Konflikt ukraińsko - polski narastał od końca XIX w. przy czym zaczął przybierać mocniej na sile przy końcu I wojny światowej.

Odpowiednia dla Ukraińców sytuacja do przejęcia Lwowa nadarzyła się w 1918 r. kiedy to następował kres istnienia państwa austrowęgierskiego. Dowództwo austriackie zaczęło faworyzować stronę ukraińską i dopomagać jej w objęciu władzy we Lwowie. W tym celu sprowadzano do miasta pułki składające się przeważnie z Ukraińców, a Polaków wysyłano w inne strony monarchii. Ukraińcy poczęli czynić przygotowania do zbrojnego zamachu i objęcia ważniejszych obiektów w mieście. W dniu 1 listopada nad ranem Ukraiński Komitet Wojskowy dokonał zbrojnego zamachu i opanował najważniejsze obiekty w mieście, jednakże na szczęście dla strony polskiej - nie całego Lwowa.

Od razu postały dwa ośrodki oporu: w szkole im. Henryka Sienkiewicza i w Domu Technika. Po pierwszym szoku zaczęła zgłaszać się do polskich punktów werbunkowych przede wszystkim młodzież. Na ogólno akademickim zjeździe młodzieży podjęto uchwałę o przyłączeniu się do walki o miasto i wezwali do tego innych. Ten apel nie pozostał bez odzewu, gdyż do szeregów walczących poczęła napływać młodzież pochodząca z różnych warstw społecznych i grupa dziewcząt. Tak właśnie powstały Orlęta Lwowskie.

Po zakończeniu działań wojennych Małopolskie Oddziały Armii Ochotniczej zostały rozwiązane. W pożegnalnym rozkazie dowództwa płk Czesław Mączyński dowódca obrony Lwowa, podkreślił: "...wasza w znacznej mierze zasługa, że wróg nie ruszył na Lwów bezbronny....”.

22 listopada 1920 roku Piłsudski przybył do Lwowa, by dekorować miasto orderem Virtuti Militari. Uroczystość odbyła się na pl. Mariackim, u stóp pomnika Adama Mickiewicza. Dekorując herb Lwowa, Marszałek powiedział:

„Lwów! - któreż polskie serce nie drgnie na to miano. Za dawnych czasów Lwów był takim miastem, jakich dawna Rzeczpospolita Polska miała wiele; miał swoje dni sławy i klęski, lecz niezapomniana jego w historii rola zaczyna się w noc najczarniejszej niewoli. Po roku 1863 Lwów był miastem najmniej ugodowym. Wówczas to wszędzie panowała ugoda, wszędzie hasłem była tzw. rozwaga, tak często równoznaczna z tchórzostwem, wszędzie panował tzw. rozsądek, który jakże często był tylko bojaźnią. Lwów był zawsze najbardziej bez trwogi. Tu serca Polski biły najśmielej. Kto pragnął odetchnąć uczuciem wolności i nawiązać nić tradycyjną myśli, czy walki o niepodległość Polski, musiał oprzeć pracę o Lwów, gdzie biły serca goręcej rwące się do wolności. Na tarczy waszej herbowej wypisane są słowa „Zawsze wierny!" - i dlatego iluż tu wiernych szukało ucieczki. Ilu wiernych złożyło tu głowy, by swym duchem otoczyć opieką to, co tu w sercach najgoręcej żyło - wiarę, że jeszcze nie zginęła. Niech mi będzie wolno, jako temu, który tu, we Lwowie, o ruchu zbrojnym marzył i w czyn realizować się go starał, złożyć osobistą podziękę miastu, które mnie i moich uczniów chowało, gorącym swym uczuciem grzało. W chwili, kiedy zginęła zmowa naszej niewoli, wam przypadł honor pierwszej walki przy waszych murach i domach. Tak, jakby na zakończenie marszu pogrzebowego, który grano nad Polską, u was zabrzmiał ostatni akord – nie pogrzebu, lecz tryumfu. Pozwólcie panowie, że przypomnę, w jakich warunkach była Polska wówczas - przed dwoma laty. Nie była to Polska dzisiejsza, która rozporządza setkami tysięcy dłoni, zdolnych pochwycić żelazne bagnety, i setkami paszcz armatnich, które jej bronić są w stanie. Polska sprzed dwu lat, powołując synów do broni, nie miała bagnetów, które by w ręce żołnierza włożyć mogła; gdy miała broń, nie miała odzienia; gdy miała odzienie, nie miała naboi. Taką była wtedy Polska, gdy w łachmany wojenne ubrane zastępy szły pod Lwów, by go od najazdu bronić. Bój był prowadzony o miasto oblężone. To nie jest zwykły bój, proszę panów. Miasto wywiera wpływ na żołnierza niesłychanie silny. Każda trwoga, każdy niepokój, każde drgnięcie serca miasta niewidzialnymi nerwami bieży tam, gdzie na krańcach jego bój się toczy, do najdalej wysuniętej placówki żołnierskiej. Żołnierz staje się obywatelem miasta, miasto staje się żołnierzem. Miasto i żołnierz żyją wspólnym życiem. Trwoga i lęk, czy ufność i wiara mieszkańców, to potęgi ciemne lub jasne, które dają klęskę lub zwycięstwo. Żołnierz staje się zależny od siły lub słabości tych, których broni, tak, że nie wiadomo nieraz, co ważniejsze - czy żołnierz, czy duch miasta, które żołnierz ten broni. Lwów w dniach dla niego ciężkich stał się zbiorowym żołnierzem. Od jego pewności i jego wiary zależało, czy każdy żołnierz stać będzie spokojnie na placówce.  A miasto jest w cięższych warunkach, niż żołnierz na froncie. Miasto nie widzi nieprzyjaciela, nie widzi bezpośrednio rezultatów strzałów, nie zna podniecenia, jakie daje walka oko w oko. Miastu przypadają w udziale tylko same męki i trwogi. Dzieciom zagraża nędza, rodziców chwyta śmiertelna obawa.

Miasto musi brać udział w zbiorowym wysiłku, musi opanować swój lęk, trzymać na wodzy swą niepewność, by strachem nie zarazić tych, którzy stoją na jego straży. Tych kilkadziesiąt dni walki uczyniły ze Lwowa dzielnego żołnierza. Dlatego ja, jako naczelny wódz, który ma za zadanie odznaczać najdzielniejszych wśród dzielnych, najwaleczniejszych wśród walecznych, z całą sumiennością, a zarazem z uczuciem szczęścia rozstrzygnąłem, że mogę dać zbiorowemu żołnierzowi miastu waszemu - najwyższą odznakę wojskową.

Za zasługi położone dla polskości tego grodu i jego przynależności do Polski, mianuję miasto Lwów kawalerem Krzyża Virtuti Militari”  - powiedział 22 listopada 1918 roku Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski dekorując Lwów Krzyżem Virtuti Militari.

/ Cmentarz Obrońców Lwowa. Żródło: http://bankfoto.info/zdjecia/mpl_2296_170501/

 Męczeńską śmiercią, w tym samym czasie co pod Zadwórzem, zginęło 80 żołnierzy polskich pod Horpinem, gdzie czerwonoarmiści dokonali krwawej masakry jeńców, a nieco później obok Dytiatyna wymordowali i obdarli z mundurów kilkudziesięciu jeńców. Podczas odwrotu wojsk Budionnego we wsi Firlejówka  Kozacy wymordowali 34 ochotników.

W najwyższym punkcie Cmentarza Obrońców Lwowa położonym na wzgórzu powstała okazała tablica Orląt, nieco poniżej katakumby, a jeszcze niżej kolumnada, Pomnik Chwały i koncentrycznie schodzące groby. Budowa Cmentarza Obrońców Lwowa pomyślanego jako niezwykły i okazały pomnik obrońców miasta trwała przez całe dwudziestolecie, a koszty były ogromne. Najbardziej okazałym monumentem był pomnik, przy którym wartę trzymały lwy dzierżące w łapach tarcze - pierwszy z napisem „Zawsze wierny” drugi – „Tobie Polsko”.

 W 1998 r. ukraińscy zarządcy Lwowa zgodzili się nieoficjalnie, by Polska firma „Energopol” przystąpiła do robót porządkowych i odbudowy Cmentarza, aby je przerwać na polecenie administracji ukraińskiej, by końcu zakończyć je w 2002 roku.

 Od tej pory notuje się ciągłe spory o kształt Cmentarza i treść napisu na głównej płycie. Inskrypcja na płycie brzmiała: „Nieznanym bohaterom poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich”. Taka sama inskrypcja widnieje na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. W wyniku „kompromisu” zniknęły lwy z tarczami i napisami „Zawsze wierny”, „Tobie Polsko”.

 Zmieniono napis na głównej płycie Cmentarza: „Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę”.Zważywszy, iż student wydziału architektury Politechniki Lwowskiej Rudolf Indruch, również ranny w walkach o Lwów, zaprojektował Cmentarz Obrońców Lwowa, wszelkiego rodzaju „kompromisy’ są nie tylko niepamięcią, ale tez stanowią naruszenie praw autorskich.

Natomiast skandalem dyplomatycznym jest wymazanie napisów w językach angielskim i francuskim i zerwanie tarcz z emblematami przy pomnikach piechura francuskiego i lotnika amerykańskiego (dokonano tego tuż przed ceremonią otwarcia, poza protokołem).

 Należy jeszcze wspomnieć o sprzeciwie otwarcia Cmentarza Obrońców Lwowa przez parlament ukraiński, oraz głosowaniu za osoby zmarłe, jak również bezczelne  komentarze radnych, iż bohaterstwo Orląt Lwowskich można porównać do bohaterskiego Wehrmachtu.

Szeroka opinia publiczna nie została   do dzisiaj powiadomiona, kto brał udział ze strony polskiej przy ustalaniu „kompromisu” w wersji ostatecznej  i kto ze strony polskiej zatwierdził scenariusz protokołu dyplomatycznego, politycznego i duchownego otwarcia Cmentarza Obrońców Lwowa. Dlaczego brak było informacji medialnej o „kompromisach” i czy zaistniałe zmiany posiadały zezwolenie społeczne.

W 87 rocznicę Obrony Lwowa 22 listopada 2005 roku w redakcji „Lwowskich Spotkań” red. naczelna Bożena Rafalska zorganizowała mój wieczór poetycko wspomnieniowy . Wcześniej jednak, w kwietniu  odbyło się moje patriotyczne spotkanie poetyckie, które tak zrecenzowała „Cracovia Leopolis” ( nr 43/2005 ):

"(…) z końcem kwietnia odbył się wieczór autorski Aleksandra Szumańskiego poety lwowskiego. Autor czytał swoje wiersze – pełne patriotycznej i historycznej refleksji, w dużej części związanej ze Lwowem, z dramatem jego polskości z poematu „Fotografie polskie”. (…) jest Szumański lirykiem. Urodzony we Lwowie tam mieszkał do 1941 roku (…) pierwszy wiersz napisał w 1941 roku wygłoszony w Polskim Radiu Lwów. W sumie napisał ponad 4000 utworów, z których 380 znalazło się w poemacie „Odlatujące ptaki”. Utworami tymi dzięki ich prostocie przesiąkniętą głęboką refleksją i liryzmem, zdobył liczne rzesze czytelników (…) wydaje się, że Szumański jest jedynym, który dzisiaj tak pisze (…) w utworach swoich nawiązuje do całej znanej nam klasyki(…) Jan Adamski w „Cracovia Leopolis” (…) wiersze Aleksandra Szumańskiego wnoszą ciepło, serdeczność, wywołują wzruszenie, a w jego wersach pobrzmiewają echa dawnych tradycyjnych uznanych mistrzów(…) – Tadeusz Zygmunt Bednarski „Dziennik Polski”.

Cytujemy jeden z wierszy Aleksandra Szumańskiego:

ORLĘTA
 
Oni trójkami młodej krwi
Wpatrzeni tylko w gród swój stary
Szli bez okopów w wolność dni
Bo zbrojni byli w łez sztandary.
        
A niebosiężna tylko moc
Zbroiła tuman młodych rot,
Szrapneli zmowę w Orlą Noc
Ramiony bronił tylko splot.
 
Oni trójkami w niebo szli,
Bo taki trwał Ojczyzny los,
Historię wbarwił ból tych dni
Wrażej potęgi czarci głos.
 
Szlakami ulic szli nieznani,
Nad nimi zaś granatów mowa,
Podle zbrojeni, ukochani,
Broniący piękna swego Lwowa.
 
W polskości grodu zadumani,
Nad nimi trwała wraża zmowa,
A byli chciani, choć niechciani
Orlęta, dzieci swego Lwowa.
 
I w chwale swej wkraczali dumnie
Pieśni nutami Kleparowa,
Gołymi pięśćmi walcząc szumnie
Szły Orły Dzieci swego Lwowa.
 
I sztandarami bój wygrały,
W dym już rozwiana siła wroga,
Bo to Orlęta tak śpiewały,
Orlęta, dzieci swego Lwowa.
 
I w łyczakowskim gruzu wale
Spoczęły ich dziecięce słowa
A w twardej ziemi, lwowskiej skale
Trwają do dziś Obrońcy Lwowa.
 

                               Aleksander Szumański