Dzisiaj jest: 5 Marzec 2021        Imieniny: Adrian, Fryderyk, Oliwia
Kalendarium ludobójstwa - Marzec 1946

Kalendarium ludobójstwa - Marzec 1946

/ Bieszczady-Cisna. UPA podpaliła szkołę, urząd gminy, dwór i osiem gospodarstw (fot. commons.wikimedia.org) 1 marca: W przysiółku Kaplisze pow. Lubaczów: „1 marca 1946 roku, 12 żołnierzy ze stacjonującego w Horyńcu…

Readmore..

Święto Polskiego  Radia Lwów

Święto Polskiego Radia Lwów

/ Stukano w ściankę i spiker zaczynał. Lwów w 1930 rokuFoto: Wikipedia/domena publiczna W dniu święta Polskiego Radia kilka nowinek technicznych, dotyczących Polskiego Radia Lwów z 1928 roku. Radia, o…

Readmore..

ORGANIZACJE ZBRODNICZE  14 DYWIZJA GRENADIERÓW WAFFEN SS

ORGANIZACJE ZBRODNICZE 14 DYWIZJA GRENADIERÓW WAFFEN SS

/ II wojna światowa. Byli jedną z najbardziej zbrodniczych formacji militarnych w dziejach. Dziś hasła głoszone przez zbrodniarzy z SS-Galizien znów stają się mottem przewodnim współczesnych ukraińskich nacjonalistów. Fot. archiwum…

Readmore..

Niezwykły  człowiek  rodem  z Podola

Niezwykły człowiek rodem z Podola

Urodził się 31 stycznia 1867 r. W Dumanowie na Podolu, pod zaborem rosyjskim, w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. Jego dziadek i ojciec brali udział w powstaniach listopadowym i styczniowym.…

Readmore..

Saga Rodu Mireckich

Saga Rodu Mireckich

Prezes Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów im. Ks. Bronisława Mireckiego w Przemyślu, pan Stanisław Szarzyński jest autorem poniższego wpisu: Niedziela 7 luty 2021r. Pani major Maria Mirecka- Loryś ukończyła…

Readmore..

156 lat temu urodził się Gabriel Narutowicz, pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

156 lat temu urodził się Gabriel Narutowicz, pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Gabriel Narutowicz herbu własnego (ur. 17 marca1865 w Telszach (dzisiaj Litwa). zm. 16 grudnia 1922 w Warszawie) – polski inżynier hydrotechnik, elektryk, wolnomularz, profesor Politechniki w Zurychu, minister robót publicznych,…

Readmore..

Marcowy numer KSI (03/2021) wydany

Marcowy numer KSI (03/2021) wydany

W marcowej gazecie m.in: 10. lutego dzień pamięci holocaustu Polaków sowieckich łagrów......str 6ORGANIZACJE ZBRODNICZE 14 DYWIZJA GRENADIERÓW WAFFEN SS......str 7Polską historię fałszują mniejszości narodowe za polskie pieniądze......str 9100.rocznica podpisania Traktatu…

Readmore..

Alfabet wołyński  - Regina Smoter-Grzeszkiewicz

Alfabet wołyński - Regina Smoter-Grzeszkiewicz

W 2020 roku na półkach księgarskich znalazła się nowa pozycja zwiazana z Wołyniem. Jak informuje autorka: "Alfabet wołyński" to historia Wołynia ujęta w formie słownika, ukazuje zatem w formie skróconej…

Readmore..

MÓJ LWÓW - JÓZEF WITTLIN.

MÓJ LWÓW - JÓZEF WITTLIN.

Józef Wittkin polski poeta, prozaik i tłumacz żydowskiego pochodzenia. Autor powieści, esejów i utworów poetyckich. Współpracownik Radia Wolna Europa. Jego najwyżej cenionym utworem jest powieść "Sól ziemi" (1935 r.).Józef Wittlin…

Readmore..

Ani też żadnej rzeczy która nasza jest

Ani też żadnej rzeczy która nasza jest

Gdybym tam wrócił pewnie bym nie zastał ani jednego cienia z domu mego ani drzew dzieciństwa ani krzyża z żelazną tabliczką ławki na której szeptałem zaklęcia kasztany i krew ani…

Readmore..

GoForetime - genealogical research in Eastern Europe

GoForetime - genealogical research in Eastern Europe

Dobra wiadomość dla szukających krewnych z parafii katolickiej Kostopol na Wołyniu, od dziś posiadamy kopię metryk z lat 1923-1928, 1930-1941. Gdzie ich szukać? GoForetime - genealogical research in Eastern Europe…

Readmore..

Bieszczadcy leśnicy postawili pomnik dla pomordowanych przez UPA

Bieszczadcy leśnicy postawili pomnik dla pomordowanych przez UPA

Z relacji świadków wynika, że Polacy umierali w męczarniach. Członkowie UPA zamordowali Polaków przy pomocy siekier, wideł i kos. Leśnicy z Bieszczad postawili pomnik dla pomordowanych przez UPA.Obelisk i krzyż…

Readmore..

Wspomnienie o Kazimierzu Kilarze

,,I gdybym się kiedyś urodzić miał znów
Tylko we Lwowie!
I szkoda gadania bo co chcesz, to mów
Ni ma jak Lwów! „

Słysząc słowa tej piosenki mój pradziadek Kazimierz Kilar nigdy nie krył wzruszenia, bowiem  wspomnienia związane z rodzinnym miastem zawsze wywoływały u niego łzy. I tu nasuwa mi się pewna historia, a mianowicie po wysiedleniu do Jarosławia tak bardzo tęsknił za Lwowem, że postanowił uciec w tajemnicy przed mamą do Wujka, który tam został… ale zacznijmy od początku.

Mój pradziadek Kazimierz urodził się 16 czerwca 1929 roku we Lwowie. Był synem Julii (z domu Skrzynia) i Edwarda Kilara. Najmłodszy z trojga dzieci, miał starszego brata Alfreda  i siostrę Janinę. Jego ojciec Edward był wojskowym, natomiast matka Julia miała stoisko na bazarze lwowskim.

Mieszkali na Łyczakowie, a później na Kleparowie. Jak na katolicką rodzinę przystało w każdą niedzielę uczęszczali na mszę świętą do kościoła św. Anny. Mieszkali i sąsiadowali z Ukraińcami, wspólnie spędzali święta, tradycyjne polskie   i ukraiński

Wczesne lata szkolne upływały beztrosko. Razem z kuzynostwem uczył się w Czteroletniej Szkole Powszechnej we Lwowie, a wieczorami spędzali czas przy dźwiękach harmoszki. Często pomagał w knajpie u przyjaciół rodziców, państwa Leonów, ludzi zamożnych i serdecznych. Żyjąc w pięknym Lwowie, jako radosny czternastolatek, pradziadek nigdy nie spodziewał się, iż już wkrótce pożegna swoje ukochane miasto. Kiedy zaczęły się walki na froncie zachodnim, ojciec Edward został powołany na wojnę. Nigdy już z niej nie wrócił. Zostawił żonę i osierocił troje dzieci.  Do dziś nie wiadomo w jakich okolicznościach i gdzie zginął. Nie jest też znane miejsce jego spoczynku. W ślady ojca, przy sprzeciwie matki, poszedł brat Alfred. Chciał walczyć o wolną Polskę, wyruszył na front jako ochotnik i został czołgistą. Zmarł na polu walki w 1945 roku, kiedy wojna miała się już ku końcowi. Miał zaledwie 21 lat. Został pochowany jako szeregowy na Cmentarzu Bohaterów II Armii Wojska Polskiego w Zgorzelcu, w mogile nr 1670.

We Lwowie pozostała matka z dwójką niepełnoletnich dzieci. Mój pradziadek jako jedyny mężczyzna musiał troszczyć się o zrozpaczoną matkę i siostrę. Utrzymywali się z tego, co zarobiła matka, handlując wszystkim czym się dało. Nadszedł najtrudniejszy dla nich czas. Przymusowe wysiedlenia nie ominęły również rodziny pradziadka. Los ich nie oszczędzał; w niedługim czasie zostali wysiedleni na zachód  w okolice Złotoryi lub Lubania. Jednak po około pół roku pobytu tam, postanowili przenieść się do Jarosławia, aby być blisko swoich krewnych i przyjaciół. Zamieszkali w kamienicy przy ulicy Lubelskiej, a następnie w mieszkaniu przy ulicy Grunwaldzkiej. Mój pradziadek nie mógł się  odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jego myśli i serce pozostały we Lwowie. W tajemnicy przed matką  i siostrą, postanowił uciec do ukochanego Lwowa, gdzie pozostał jego wuj, brat matki wraz z rodziną. Nie wiadomo ile czasu spędził u Wuja Mundzia, który  w końcu namówił go na powrót do Jarosławia. W drodze powrotnej został zatrzymany przez Rosjan  w Medyce i tam spędził trzy tygodnie. Gdy wrócił do rodziny, odbywał praktyki u wujka Ludwika Streita jako szewc. Pracował tam około trzech lat i  to właśnie wtedy otrzymał przezwisko Kazik Dratewka. Kiedy był starszy, rozpoczął pracę w Jarosławskim Przedsiębiorstwie Surowców Wtórnych na stanowisku kierowcy ciężarówki. Matka cały czas handlowała na Hali Targowej w Jarosławiu i z tego utrzymywała rodzinę. Mając dwadzieścia dwa lata poznał swoją przyszłą żonę Stanisławę, z którą miał  dwóch synów, nazwanych na cześć zmarłego ojca i brata pradziadka: Edwarda i Alfreda. Ulubione potrawy, które przygotowywała moja praprababka Julia dla swoich dzieci to: kwaśna zupa z płucek, ryba po żydowsku, gałki z cielęciny w galarecie oraz gołąbki z utartymi ziemniakami. Pradziadka pamiętam jak witał się z lwowskim akcentem, słowami „Całuję rączki, mamciu”, był pogodny i często opowiadał o Lwowie. Bardzo lubił Szczepka i Tońka, znał ich piosenki na pamięć. Do końca swoich dni, czekał na cud i wierzył ,że Lwów kiedyś wróci do Polski. Nigdy też nie odwiedził Lwowa od czasu wysiedlenia. Było to dla Niego zbyt bolesne i twierdził”…że pękłoby mu serce gdyby się tam znalazł…”

/ Kazimierz Kilar z matką Julią i żoną Stanisławą - Jarosław

Czuł się Polakiem, ale tym ze Lwowa……..

P/w wspomnienia zostały opublikowane w "Jarosławskiej Księdze Kresowian" http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/patrycja-pantol-wspomnienie-o-kazimierzu-kilarze/.  Prezentujemy je za zgodą  zespołu redakcyjnego: Elżbieta Rusinko, Maria Wolska,  Marta Zadorożna