Dzisiaj jest: 14 Lipiec 2020        Imieniny: Stella, Bonawentura, Marcelin
Uwolnijcie nas od tych, którzy próbują nasz naród deprecjonować

Uwolnijcie nas od tych, którzy próbują nasz naród deprecjonować

/ Akwarela Napoleona Ordy. Krzemieniec i dominująca nad nim Góra Królowej Bony Krzemieniec był kulturalną stolicą dwóch narodów - polskiego i ukraińskiego. Słynął m.in. z tego, że urodził się tam…

Readmore..

Ocalony przez matkę spod banderowskiej siekiery, w szponach prokuratury Praga-Północ.

Ocalony przez matkę spod banderowskiej siekiery, w szponach prokuratury Praga-Północ.

Urodzony w Małopolsce Wschodniej Antoni Dąbrowski z Dębna przeżył ludobójstwo i jest jednym z niewielu żyjących jeszcze ocalałych z tej rzezi. Znany jest w swojej miejscowości z przekazywania młodemu pokoleniu…

Readmore..

Kartka z kalendarza -28 czerwca kolejna rocznica drugiego pochówku Juliusza Słowackiego.

Kartka z kalendarza -28 czerwca kolejna rocznica drugiego pochówku Juliusza Słowackiego.

28 czerwca 1927 r. w Krakowie odbył się drugi pogrzeb Juliusza Słowackiego.Miał iście królewski charakter. Poeta spoczął w podziemiach katedry wawelskiej. Rozkaz odniesienia trumny do krypt katedry wydał sam marszałek…

Readmore..

ZBRODNIE NA POLAKACH W  CZASIE WOJNY  POLSKO-UKRAIŃSKIEJ 1918-1919. PRELUDIUM RZEZI WOŁYŃSKIEJ

ZBRODNIE NA POLAKACH W CZASIE WOJNY POLSKO-UKRAIŃSKIEJ 1918-1919. PRELUDIUM RZEZI WOŁYŃSKIEJ

/ Żołnierze i mieszkańcy Lwowa na rynku w czasie walk listopada 1918 r. (NAC) Gdy wyrzucamy z duszy zrozumiałą nienawiść do Polski, która szczególnie pod wpływem obecnych znęcań się nad…

Readmore..

Kiedy  naprawdę OUN- UPA zamordowała Polskich Parlamentariuszy ?

Kiedy naprawdę OUN- UPA zamordowała Polskich Parlamentariuszy ?

/ Zygmunt Rumel W "biuletynie IPN" 7-8/2018 znalazłem tekst Ewy Siemaszko: "Lipiec 1943 roku na Wołyniu". (https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/55837,Lipiec-1943-roku-na-Wolyniu.html ) Zwróciłem szczególną uwagę na niżej prezentowany cytowany fragment. "W końcu czerwca 1943 …

Readmore..

Mural o tematyce ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947 powstał w Łodzi

Mural o tematyce ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947 powstał w Łodzi

Katarzyna Sokołowska z Fundacj "Wołyń Pamiętamy" poinformowała społeczność FB że: Chciałam Wszystkich powiadomić, że mural o tematyce ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947…

Readmore..

101.rocznica  ujawnienia w Sejmie II RP „Hajdamackich zbrodni na narodzie polskim”

101.rocznica ujawnienia w Sejmie II RP „Hajdamackich zbrodni na narodzie polskim”

101 lat temu powołana została specjalna sejmowa komisja śledcza na czele z posłem Janem Zamorskim ze Związku Ludowo-Narodowego, albowiem wyszły na jaw okrucieństwa i zbrodnie dokonane na Polakach przez Ukraińców…

Readmore..

Co, gdzie, kiedy - obchody 77. rocznicy „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu.

Co, gdzie, kiedy - obchody 77. rocznicy „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu.

NIE O ZEMSTĘ A PAMIĘĆ WOŁAJĄ OFIARY LUDOBÓJSTWA Warszawa Warszawskie społeczne uroczystości 77. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu rozpoczną się 11 lipca 2020 o godzinie 13:00 Mszą Świętą - „Niedokończone…

Readmore..

MĘCZENNIK   OJCIEC LUDWIK WRODARCZYK

MĘCZENNIK OJCIEC LUDWIK WRODARCZYK

/ Ojciec Ludwik Wrodarczyk OMI Dramatu kresowian wygnanych ze swojej ziemi nie znajdziemy w podręcznikach historii wolnej dzisiaj Polski.. Ludobójstwo na kresach Rzeczypospolitej jest wciąż pomijane. Ponad 100 tysięcy znanych…

Readmore..

KAŻDY MA SWOJĄ HISTORIĘ UMIERANIA Z POLSKIMI TERMOPILAMI W TLE

KAŻDY MA SWOJĄ HISTORIĘ UMIERANIA Z POLSKIMI TERMOPILAMI W TLE

Opracowania historyczne na temat obrony Lwowa podczas wojny polsko-sowieckiej w 1920 roku są bardzo skromne. Przed 1939 rokiem ukazało się ich zaledwie kilka i nieco wspomnień. W czasie pierwszej i…

Readmore..

Uroczystości rocznicowe w Szydłowicach  na Opolszczyźnie

Uroczystości rocznicowe w Szydłowicach na Opolszczyźnie

W niedzielę 28 czerwca na terenie parafii Szydłowice (Archidiecezja Wrocławska) uroczyście obchodzono 75 rocznicę przymusowych wysiedleń z Kresów.Przymusowe przesiedlenia w 1945 roku objęły tereny II Rzeczypospolitej odebrane Polsce na rzecz…

Readmore..

Tydzień z książkami Marka A. Koprowskiego

Tydzień z książkami Marka A. Koprowskiego

11 lipca 1943 roku doszło do kulminacji zbrodniczej akcji oddziałów OUN-UPA, które spacyfikowały dziewięćdziesiąt dziewięć polskich wsi, mordując tysiące Polaków. Według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej w latach 1943-1945 na Wołyniu,…

Readmore..

KONCERT BOŻE NARODZENIE WE LWOWIE ZESPÓŁ „CHAWIRA” i FRANCISZEK MAKUCH KRAKÓW 2019

/ Foto z koncertu lat poprzednich

Prowadzący koncert: Aleksander Szumański i Wojciech Habela
Muzycznie opracowanie całości zespół ,,Chawira”.

Organizatorzy koncertu:

Fundacja Ocalenia Kultury Kresowej ,,Chawira”
Klub Dziennikarzy ,,Pod Gruszką” i Aleksander Szumański

Podczas dzisiejszego koncertu, powspominamy sobie, wspólnie z Państwem, o Świętach Bożego Narodzenia w polskim Lwowie i jego okolicach. Tym którzy we Lwowie nie mieszkali opowiemy jak to tam było. Pomoże nam w tym, na początku, Tolu z Łyczakowa czyli Witold Szolginia swoimi wierszami ,,bałakiem” pisanymi z książki ,,Krajobrazy Serdeczny.A teraz Wojciech Habela i ,,Lwowska kulenda…” Witolda Szolgini:

„HEJ KULENDA-LWOSKA KULENDA”

Taj znów idu Świenta, znów kulinduwani.
Kulindników starych stamtund, het–zy Lwowa.
Zy wspumnienim dawnym, co tak serca rani.
Ali takży każy furt śpiwać ud nowa.

Ty kulendy, chtóry tam, u Byrnadynów,
Abu w Antuniegu śpiwali kusicieli.
Nic dla nich ni znaczy, ży lata furt płynu-
Śpiwać bedu wciongli, chodźby unimieli…

Bedu śpiwać z duszy, sercym swoim całym.
Tak samu jak wteda, gdy w swym Mieści żyli.
Gdy w świentyj Ylżbieci urgany zagrały.
Abu gdy z szupkami pu Lwowi chudzili…

Z szupkami, baniami a potym z gwiazdami.
Wyndrujunc pu domach i ulicach Lwowa,
Darzunc lwowskich ludzi swymi kulindami
Ud Pasik du Gródka i du Kliparowa.

A w tym wyndruwaniu pu lwoskich ulicach
Zy śpiewym i granim kolind najrzywniejszych
Gwiazda im świciła blaskim, co zachwyca.
Blaskim, co ni zgasnuł aż pu dzień dzisiejszy.

Naj ta Gwiazda wciongli nad nimi jaśnieji,
Gwiazda Bytlijemska, Gwiazda nasza Lwoska,
Ta Gwiazda Miłości, Wiary i Nadzieji –
Naj im furt tak świci- spraw to, Matku Boska…

Teraz posłuchamy piosenki ,,Śliczna Gwiazdo Miasta Lwowa” którą zaśpiewają:

Magdalena Sowa, Dominika Cieślik - Lauf, Dagmara Moskwa, Adrianna Ćwiertnia, Daria Michalska.

Mało kto umiał tak opowiadać o Lwowie jak Jerzy Michotek, mało że opowiadać
ale także śpiewać, tak serdecznie po lwowsku, przygrywając sobie na gitarze, pewnie przywiezionej jeszcze ze Lwowa. Posłuchajmy ,,Kolendy lwowskiej” Jerzego Michotka w wykonaniu Wojciecha Habeli.

„KOLENDA LWOWSKA”
śpiewa: Wojciech Habela

Święta Bożego Narodzenia w tradycji polskiej mają wyjątkowo rodzinny i ciepły charakter. Czas rodzinnych spotkań we wspólnym gronie, od wieków w Polsce spędzano w niepowtarzalny sposób. Lwów należał do tych przodujących w tradycji miejsc na polskiej mapie. Już od początku Adwentu, kupowało się na targu we  Lwowie marszczoną bibułę, siadało się do stołu ze starszymi i robiło z prostej żytniej słomy długie kolorowe łańcuchy. Kończyły się wszelkie huczne zabawy, bale oraz przyjęcia. Masowo natomiast uczęszczano na roraty, które były odprawiane przed świtem. Roraty przynosiły wielką frajdę dzieciom oczekującym na zabłyśnięcie świec w świątyni, które nadawały magicznej atmosfery i były symbolem tego, że święta są tuż - tuż. Na choinkach nie było dużo baniek.. Do kobiet należało zrobienie ładnych aniołków z bibuły, gwiazdek i innych ozdób, wybranie ładnych czerwonych jabłek, przygotowanie orzechów i owinięcie ich sreberkiem, Do ojca należało przyniesienie ładnej świerkowej choinki. Choinka musiała być żywa. Zazwyczaj była to sosna, świerk lub jodła. W dużych i małych salonach czy jadalniach ustawiano ogromne, pachnące drzewko. Przywożono je w przeddzień Wigilii lub często nawet w samą Wigilię. Przed samymi świętami w piecu chlebowym piekło się strucle (bułki pszenne), chleb żytni i inne smaczne drożdżowe ciasta, o niezapomnianym zapachu. Potem ubierało się choinkę, była wówczas wielka radość i ogólne podniecenie. Wieszało się na drzewku ozdoby – kolorowe ptaszki i grzybki, piernikowe figurki ludzi i zwierząt, postać św. Mikołaja, włosy anielskie, parę cukierków, kolorowe łańcuchy, aniołki i oczywiście bombki.
Na szczycie drzewa gwiazdę betlejemską i wokoło kolorowe świeczki, bo prądu  jeszcze nie było.EJEMSKIE POLE ŚPI”  śpiewa  Irena Paprocka

Zbliżała się wigilia Bożego Narodzenia. Tego dnia, wcześnie rano, chłopcy i tylko chłopcy biegali po okolicy i odwiedzali domy swoich krewnych, wujków, ciotek, stryjów i stryjenek, by jak nakazywała tradycja pierwszym który w tym dniu odwiedzi taki dom, był mężczyzna. Powszechnie uważało się, że jeśli w ten dzień pierwszy do domu wejdzie mężczyzna zwiastuje to szczęście, jeśli kobieta – niekoniecznie. Trzeba nadmienić, że istniało także inne znaczenie tego obyczaju: pierwszy chłop – krowa się ocieli i będzie byczek, pierwsza kobieta – będzie jałówka. Wchodząc do domu wypowiadało się te słowa; „hop, hop przyszedł do was na wigilię chłop”. Oczywiście szczodrzy gospodarze częstowali przybysza pieczywem i paroma groszami, które stanowiły dość pokaźną sumę po obejściu domów wszystkich krewnych. W Wigilię nie wolno było nic pożyczać, gdyż przez cały rok pożyczonej rzeczy będzie w gospodarstwie brakowało. Wszystkie czynności związane z gospodarstwem i przygotowywaniem wieczerzy musiały być ukończone przed zmrokiem, ponieważ do wieczerzy zasiadano wraz z pierwszą gwiazdką na niebie. Całe obejście i izba musiały być gruntownie wysprzątane.

,,Jezus Malusieńki”
śpiewa:
Dagmara Moskwa

W Wigilię obowiązywał post ilościowy trwający do wieczerzy i jakościowy z zakazem spożywania mięsa do północy. Rano wszyscy domownicy otrzymywali jedynie jałowy chleb, a potem jedli tylko pieczone ziemniaki w południe. Czasami na śniadanie podawano postny żur z ziemniakami. Po śniadaniu do izby w której miało się spożywać wieczerzę wigilijną, wnosiło się długą prostą żytnią słomę zwaną dziaduchem i wyścielało całe pomieszczenie na pamiątkę stajenki betlejemskiej. Po wieczerzy przed pójściem na pasterkę kręciło się w domu powrósła z tej słomy - dziaduchy i szło do sadu. Podchodząc do każdego drzewa owocowego mówiono następującymi słowami: ”Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” i dpowiadano: „Na wieki wieków amen”, po to by drzewa na następny rok dobrze obrodziły. Wieczerzę wigilijną rozpoczynano z zapadnięciem zmroku, gdy na niebie ukazywała się pierwsza gwiazda.

,,Gdy się Chrystus rodzi”
śpiewają:
Magdalena Sowa, Dagmara Moskwa,
Dominika Cieślik - Lauf,

Pierwszą gwiazdkę wypatrywały przede wszystkim dzieci, które z niecierpliwością oczekiwały na wigilię. Czyniono tak na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej, którą według Ewangelii św. Mateusza ujrzeli Mędrcy ze Wschodu, nazywani Trzej Królami. Rodzina w wigilijny wieczór wchodząc do  domu już od progu pozdrawiała gospodarzy, chwaląc Pana taki słowami: „
Na szczęście, na zdrowie z tymi świętami, abyśmy te szczęśliwie odprowadzili, drugich lepszych doczekali”. dpowiadano: „Niech się tak stanie, daj Boże i Wam, dziękujemy”. Gdy dzieci wypatrzyły na niebie pierwszą gwiazdkę, ojciec wnosił do domu snopek owsa zwanego dziadem, by przyniósł obfitość plonów, matka sianko – by darzyło się w gospodarstwie domowym i kury wiedziały do czego są stworzone. Wszystko na wzór stajenki betlejemskiej. Dziada ustawiano zwykle w widocznym kącie, obok niego sianko, a jej niewielką część dawano na stół. Jak wszyscy domownicy zebrali się przy stole nakrytym białym obrusem, pod którym znajdowało się sianko poświęcone wcześniej w kościele, zapalano świecę. Do tego momentu nikt nie miał prawa usiąść. W Wigilię, we Lwowie i okolicach Lwowa, zawsze leżał śnieg. W oknach świeciły się choinki i cisza była, cisza, jak nigdzie. Jakby kto powiedział słowo, to by ono leciało głośno jak grom.

,,Cicha noc”
śpiewa:
Magdalena Sowa

Zwykle przy stole jak nakazywał zwyczaj musiała zasiadać parzysta liczba domowników, gdy kogoś z rodziny oczekiwano lub była liczba nieparzysta, oczekiwano aż ktoś dojdzie lub dopraszano do stołu. Dawniej tak jak dzisiaj zresztą, unikano liczby 13. Feralna trzynastka wzięła swój początek od Ostatniej Wieczerzy, kiedy to jako 13 przybył Judasz Iskariota. W naszych domach kultywowany jest zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole wigilijnym. Miejsce to przeznaczone jest dla przygodnego, niespodziewanego gościa. Stawiając wolne nakrycie na stole wyrażano pamięć o  bliskich, którzy są poza domem i nie mogą z rodziną spędzić świąt. Wolne miejsce może również przypominać zmarłego członka rodziny. Gdy wszystko było gotowe, wszyscy obecni klękali i odmawiano krótką modlitwę. Po tym czytano fragment Pisma Świętego o narodzinach Pana Jezusa. Po zakończonej modlitwie najważniejszym momentem wigilijnej wieczerzy było łamanie się opłatkiem. Opłatki wypiekane były z przaśnego ciasta mąki pszennej i wody. Roznosił je  organista lub osoba wyznaczona przez księdza na krótko przed świętami. Opłatki  były wcześniej poświęcone w  kościele co było znakiem zachowania wspólnoty parafialnej. Ojciec, lub dziadek, wstawał, brał opłatek do ręki i wygłaszał krótką mowę składając przy tym życzenia zdrowych i wesołych świąt wszystkim domownikom, podawał każdemu część opłatka, by mógł się połamać z innymi. Obowiązywała hierarchia wieku, od najstarszego do najmłodszego, aby w „takiej kolejności schodzić z tego świata”. Każdy brał do ręki opłatek wcześniej czyniąc znak Krzyża Świętego. Łamiąc się nawzajem opłatkiem wszyscy składali sobie życzenia zdrowia i pomyślności oraz przepraszali za przykrości i urazy. Dopiero teraz domownicy siadali na wcześniej wyznaczonych miejscach z obowiązującą hierarchią – kto starszy.

,,Dzisiaj w Betlejem”
śpiewają:
Adrianna Ćwiertnia i Daria Michalska

Wieczerza wigilijna rozpoczynała się od spożywania barszczu czerwonego z uszkami, potem zupy grzybowej. Zwykle było przygotowanych 12 potraw. Na stole pojawiały się pierogi z różnym nadzieniem – ruskie, z kapustą, kaszą gryczaną, gołąbki – ryżowe, gryczane i ziemniaczane, sos grzybowy, śledzie w śmietanie, kapusta zasmażana z grochem, kutia, ciasto, strucla białe jak śnieg, grzybki marynowane. Obowiązkowo na wigilijnym stole musiała być makówka. Robiło się ją z placka pieczonego na blacie kuchni, który był darty na drobne kawałki, dodawany do niego ugotowany mak utarty w donicy, posłodzony i zalany mlekiem. Wszystko popijało się kompotem z suszonych owoców. W trosce o zdrowie i dostatek jedzenia w Nowym Roku nie należało, aż do skończenia wieczerzy przez wszystkich, odchodzić od stołu. Po obfitej wieczerzy przystępowało się do kolędowania, zwykle zaczynając kolędą „Wśród nocnej ciszy”

,,Wśród nocnej ciszy”
śpiewa
Dagmara Moskwa

Po zjedzeniu, panna na wydaniu ( oczywiście jak była taka przy stole), zbierała wszystkie łyżki ze stołu, wiązała je i szła przed dom, by jak to się mówiło – kołatać czyli potrząsać nimi. Z której strony odezwał się pies, z tej strony nadejść miał jej przyszły mąż. Zwykle odzywał się pies u sąsiadów. Następnie szło się do obory do zwierząt bo ponoć w Wigilię mówiły ludzkim głosem. Ale jakoś nigdy nie udało mi się usłyszeć tych głosów, to i dobrze, bo jak starsi opowiadali , kto ten głos usłyszał do Nowego Roku już go nie było na tym padole. Po spożyciu dań wigilijnych wszyscy śpiewali kolędy, prawie te same, co na dzisiejszym koncercie. Kolędowanie było wspólne.  Po rozdaniu prezentów, przed północą, udawano się do kościoła na uroczystą Pasterkę tradycyjnie o północy, na którą szło się pieszo lub jechało saniami.

,,Do szopy, hej pasterze”
śpiewają:
Daria Michalska i Adrianna Ćwiertnia

Dzień Bożego Narodzenia rozpoczynało się od udziału w porannym nabożeństwie, przeżywanym w atmosferze powagi i spokoju. Należało powstrzymywać się od wszelkich prac; sprzątania, rąbania drewna, przynoszenia wody ze studni, a nawet nie wolno było rozniecać ognia, czy też kłaść się w ciągu dnia na spoczynek. W pierwszy dzień świąt nie urządzano zabaw ani wesel, a poza najbliższą rodziną nie przyjmowano i nie składano wizyt.
W pierwszym dniu świąt nie gotowało się obiadu. Zjadało się to co pozostawało z wigilijnej wieczerzy. Było już mięso i kotlety – wyroby zrobione przez masarza z chowanej na święta świni, gospodyni odgrzewała przygotowany wcześniej bigos.
Boże Narodzenie spędzało się w spokojnym i uroczystym nastroju i zwykle w gronie najbliższych. Ta daj Boży zdrowi !

„W Dzień Bożego Narodzenia”
śpiewają: Magdalena Sowa,
Dominika Cieślik - Lauf i Dagmara Moskwa

Dwie Wigilie, dwa Boże Narodzenia. Świętowanie Narodzenia Pańskiego rozciągające się na ponad dwa tygodnie. Gdzie możliwa była taka sytuacja?
 Oczywiście tylko we Lwowie. Ale już Boże Narodzenie we Lwowie na pewno było dłuższe niż w innych regionach Polski, co więcej – w tym pięknym polskim mieście Pan Jezus rodził się dwa razy. Niezwykłość Lwowa polegała na dwóch faktach. Jeden bardziej anegdotyczny: podczas każdej ulewy deszczówka spływająca jedną płaszczyzną dachu słynnego kościoła św. Elżbiety we Lwowie trafiała przez Bug i Wisłę do Bałtyku, natomiast woda z drugiej strony dachu płynęła do Morza Czarnego via Dniestr.
Bo Lwów leży dokładnie na wododziale obu tych akwenów.
Fakt drugi - Lwów jako jedyne miasto świata był siedzibą trzech biskupstw Kościoła katolickiego: obrządku rzymskiego, unickiego i ormiańskiego. Rzymscy katolicy Polacy obchodzili Wigilię „jak Pan Bóg przykazał”, czyli 24 grudnia. Natomiast grekokatolicy – Rusini (dzisiejsi Ukraińcy) oraz spolonizowani Ormianie – ten sam dzień świętowali , również... „jak Pan Bóg przykazał”, tyle że 6 stycznia. Nie uwzględniali bowiem reformy kalendarza, jaką w 1582 r. przeprowadził papież Grzegorz XIII. Chodziło w niej o zlikwidowanie opóźniania się roku kalendarzowego względem roku zwrotnikowego. Wprowadzono więc lata przestępne, aby zniwelować powstałą już różnicę – „cofnięto” kalendarz, opuszczając w roku reformy 10 dni. Papieskiej reformy nie przyjął Kościół wschodni. Kiedy za sprawą świętego Andrzeja Boboli zawarto Unię Brzeską – łączącą na terenach Rzeczypospolitej Polskiej Kościół prawosławny z Kościołem rzymskim – unici, przyjmujący katolickie dogmaty i zwierzchnictwo papieża, zachowali własną hierarchię, własną wschodnią liturgię i niezreformowany kalendarz juliański. Tym samym, kiedy rzymscy katolicy obchodzili Święto Trzech Króli – grekokatolicy siadali do wieczerzy wigilijnej. Nie działo się to jednak w izolacji i we wzajemnym bojkocie; współżycie dwóch społeczności: Polaków i Rusinów we Lwowie przez dziesięciolecia przebiegało w sposób dobrosąsiedzki i harmonijny, a rodziny mieszane nie należały wcale do rzadkości.

,,Pójdźmy wszyscy do stajenki”
śpiewają:
Magdalena Sowa, Dagmara Moskwa, Dominika Cieślik - Lauf,                                                   Daria Michalska, Adrianna Ćwiertnia


Gdy u katolików w domu nie pozostała już ze świątecznego stołu ani okruszyna, gdy kończyła się  świąteczna biesiada – u Rusinów i Ormian ,,pachło” bakaliami i miodem.  Pierwszą ruską kolędą była ,,Boh predwycznyj nam narodyłsja”.

KUTIA

Dwa narody łączyła także wspólna potrawa, charakterystyczna dla polskich Kresów, czyli kutia. Już samo brzmienie tego słowa, śpiewne i delikatne, wydaje się niezwykłe, a cóż dopiero smak! „Kutia – nadpotrawa, postne, ubogie danie, którego głównymi składnikami są ziarna pszenicy i maku, w ciągu wieków bogaciło się, tak jak rosły w bogactwo i piękno kresowe miasta Rzeczypospolitej. Coraz więcej było w niej miodu, rodzynek, orzechów, migdałów. Nie ma kanonicznego przepisu na kutię, czy lepiej zaprawiać ją miodem gryczanym, czy lipowym, jak grubo siekać orzechy i czy do orzechów włoskich godzi się domieszać także trochę laskowych, wreszcie czy lepiej serwować ją schłodzoną, czy też w temperaturze pokojowej. Wielość kulinarnych możliwości komponowania kutii  jest dowodem różnorodności, niepowtarzalności i wyjątkowości polskiego Lwowa, polskich Kresów. A we współczesnej, pojałtańskiej, Polsce najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy w jakiś zakątek kraju dotarli ekspatrianci, wypędzeni, zza linii Buga – jest udanie się w przedświątecznym okresie na miejscowe targowisko. Jeśli znajdziemy tam ziarna pszenicy obtłuczone tak, aby nadawały się do przyrządzenia kutii – można być pewnym - Lwów na wygnaniu dotarł również w to miejsce.
Na wigilijnym lwowskim stole były:  kutia, barszcz z uszkami i karp po żydowsku, faszerowany lub w szarym cebulowym sosie.
Panował zwyczaj, kutię łyżką rzucano w czasie Wigilii na sufit i liczono pozostałe na suficie ziarenka - ile ich było, tyle lat obfitych w plony należało się spodziewać.

,,Tryumfy Króla Niebieskiego”
śpiewają:
Magdalena Sowa i Dagmara Moskwa

Wojciech Habela  przeczyta wiersz Jana Lechonia ,,Kolęda”

Jan Lechoń

Kolęda

Myślał wczoraj coś Pan Bóg z zasępionym czołem,
A potem się zamknęli z wielkim Archaniołem
I w największym sekrecie coś radzili o świecie:
Archanioł wracał z nieba z obliczem wesołym.
Pyta więc Archanioła ten i ów z aniołów:
„Zali może Bóg ruszy po gwiazdy na połów?
Może nowe zakwitną oceany błękitno
Albo nowe Karpaty wydźwigniemy z dołów?”.
Archanioł długo milczał, nic im nie chciał gadać,
Jeno kazał fornalom sześć koni zakładać,
I pomknęli po szosie, rankiem szarym o rosie,
Zadudniło, aż gwiazdy jęły z nieba spadać.
Wieźć się kazał Archanioł o milkę do wioski,
Przed dworem, przed bielonym, stanął Matki Boskiej,
Patrzy w okno komnaty: w oknie kwiaty i kwiaty!
Matka Boska przy krosnach haftuje bez troski.
Stanął we drzwiach i rzeknie głośno: „Pochwalony!
Witaj cudna Waćpanno! Z górnej idę strony!
Wielka Tobie nowina! Będziesz Panno mieć syna!
Bóg każe Ci Królową polskiej być Korony!”
Upuściła Panienka haft, zmieszana srodze,
Archanioł pomógł usiąść na krześle niebodze.
Srebrnym skrzydłem Jej skronie dla ochłody owionie,
A Panna dała słodkim łzom radości wodze.
Święty Józef chciał gościa prosić na kusztyczek,
Na miód stary, z rodowych wyjęty piwniczek,
I mówi o splendorze: „Gość taki w biednym dworze!”.
Panna szyje pieluszki z bielutkich spódniczek.
Rano Pan Bóg Jej posłał pereł pełną skrzynię,
Na dwór dać Chrystusowi kazał ochmistrzynię.
Matka Boska giezłeczko szyje złotą igłeczką
 I śpiewa Chrystusowi: „Płynie Wisła, płynie”.

,,Anioł pasterzom mówił”
śpiewają:
Adrianna Ćwiertnia i Daria Michalska
            
Święta w okupacyjnej rzeczywistości na zawsze pozostały w pamięci. Z pewnością  najgorsze były te, które przypadły w okresie sowieckich rządów w mieście, chociaż radości z narodzenia Pana nie zmniejszyły. Już 2 listopada w 1939 r., abp Twardowski, a potem 9 grudnia Seminarium Duchowne, zostali wyrzuceni z zajmowanych od dziesięcioleci gmachów i musieli szukać mieszkań u innych, dobrych gospodarzy. Metropolita został przygarnięty przez księży misjonarzy przy ul. Dwernickiego 48, w którym pozostał do sierpnia 1941 r. Klerycy natomiast przenieśli się w większości do klasztoru księży zmartwychwstańców. Trwająca nieustannie okupacja sowiecka, a wraz z nią postępujące ubożenie ludności, nie pozwoliło na większą zmianę w świętowaniu Bożego Narodzenia w następnym 1940 r. ze szczątkowych źródeł wiadomo, że abp Twardowski odprawił 24 grudnia pasterkę o godz. 17.00, gdyż ze względu na zarządzenia sowieckie, nie wolno było celebrować jej o północy. Natomiast klerycy połamali się opłatkiem z wychowawcami swojego Seminarium, złożyli sobie życzenia i zjedli razem skromną wieczerzę wigilijną. Wigilia i święta
1944 r. wypadły nadzwyczajnie. Wieczorem, 24 grudnia, o godz. 18.00, przybył do Seminarium nowy arcybiskup lwowski Eugeniusz Baziak, który objął rządy po  Bolesławie Twardowskim.

,,Nie było miejsca dla Ciebie”
śpiewa:
Dominika Cieślik - Lauf

Boże Narodzenie trwało w przedwojennym Lwowie dwa tygodnie. Lwowskie batiary zagospodarowywały bardzo intensywnie – kolędowaniem, czyli chodzeniem z „banią” lub „wertepą”. „Kolędniczych grup było mnóstwo. Często spotykały się one niespodziewanie, staczając wtedy ze sobą zaciekłe bitwy o rejony działania, których to epilog był dla co młodszych kolędników z reguły żałosny. Najczęściej bowiem kończyły się porażką i utratą rekwizytu – szopki, bani lub gwiazdy”. Atmosfera zbliżających się świąt Bożego Narodzenia odczuwalna była już od dnia Świętego Marcina. Te niecodzienne dni, tak jak i dzisiaj, były oczekiwane przede wszystkim przez dzieci. To właśnie wtedy pojawiał się we Lwowie pierwszy śnieg. To z tego powodu zrodziło się popularne wówczas przysłowie: „Święty Marcin przyjechał na białym koniu”. Niedługo potem nadchodził czas na pełne wróżb „Andrzejki”, a potem adwent. Był to okres pełen radości oraz powagi w oczekiwaniu na te jedyne w swoim rodzaju święta. W pełni odczuwało się atmosferę zbliżającego się Bożego Narodzenia 6 grudnia, kiedy pojawiał się Święty Mikołaj. Wkrótce nadchodziło Boże Narodzenie – kulminacyjny punkt adwentu. W tym okresie we Lwowie wszystko pokryte już było grubą warstwą śniegu a temperatura spadała nierzadko do minus 20 stopni Celsjusza. A bywało i mroźniej. W wielu punktach śródmieścia stały kolorowe choinki, migocące wielobarwnymi żaróweczkami. We wszystkich delikatesowych sklepach: Skowrona, Lintnera, Teliczkowej, Nowaka i wielu, wielu innych, wisiały zające, bażanty, kuropatwy i dziczyzna. Z witryn sklepów cukierniczych nęciły przechodniów bloki chałwy greckiej i przeróżne kolorowe smakołyki z marcepanem.

,,Gdy śliczna Panna”
śpiewa:
Dominika Cieślik - Lauf

Wreszcie nadszedł od dawna wyczekiwany dzień Wigilii. Od rana, tak jak i przez cały poprzedni dzień, pościło się. Jadło się śledzie marynowane w oleju lub w śmietanie oraz piklingi, szproty, sardynki z bryndzą, grysik na wodzie, sery i postną zupę. Piło się również herbatę. Poza tym nie jadło się nic. Choć przypuszczam, że i te potrawy trzeba było spożywać z umiarem, aby nie zapchać żołądka przed wigilijną kolacją. Wtedy straciłaby ona połowę swojego uroku. Z samego rana w dzień Wigilii ubierało się też drzewko, bo tak we Lwowie nazywano choinkę. Drzewko uosabiało rajskie drzewo życia, symbolizowało też dostatek i bogactwo. W ubieraniu drzewka brały udział dzieci pod nadzorem osoby starszej.
 
,,Ach ubogi żłobie”
  śpiewa:
  Magdalena Sowa

Całość przygotowań wigilijnych koncentrowała się w kuchni, Piekło się tam pierniki, cwibaki, makowce, serniki, ciasta drożdżowe, placki oraz strucle. Jako dodatek do potraw podawano sałatkę jarzynową, ćwikłę, chrzan, ogórki kiszone, kompot ze śliwek suszonych i jabłek. Pito również białe, mszalne wino i herbatę. Na dworach wędzono w wędzarni świąteczne smakołyki: polędwice, kiełbasy, boczki, szynki, karpie. W kuchni do wędzenia wykorzystywano gałązki jałowca, który nadawał potrawom niesamowitego smaku i zapachu. Pod koniec wieczerzy przynoszono ulubiony deser wszystkich dzieciaków- kutię oraz najprzeróżniejsze ciasta. W międzyczasie częstowano orzechami, pomarańczami i innymi owocami. Przez cały czas trwania wigilii z płyt gramofonowych rozbrzmiewały kolędy. Śpiewano kantyczki, rozmawiano, żartowano oraz wróżono sobie „z przymrużeniem oka”. Na przykład długość życia z szybkości i różnicy spalania świec na lichtarzach. Młodzi wróżyli sobie jak szybko przyjdzie im zmienić stan cywilny – ciągnąc źdźbła siana podczas uroczystej wieczerzy. Zielone oznaczało szybkie zamążpójście lub ożenek, zwiędłe dłuższe oczekiwanie a żółte – staropanieństwo. Kiedy uroczysty wieczór dobiegał końca wszyscy siedzieli w salonie przy ogromnym i bajecznie kolorowym drzewku oraz przy wesoło trzeszczącym kominku popijając ciepłą czekoladę, słuchając ciekawych opowieści dziadków oraz gawędząc o tym i owym.
Właściwy okres Bożego Narodzenia zamyka Święto Trzech Króli. W ten dzień na pamiątkę darów, jakie ci królowie ofiarowali Dzieciątku, święci się kredę, kadzidło oraz złote obrączki. Kredą pisze się na drzwiach domów datę roczną oraz K+M+B, poprzedzielane małymi krzyżykami monogramy Kacpra, Melchiora i Baltazara, jak mieli się ci królowie nazywać, choć naprawdę te trzy litery stanowią skrót łacińskiego błogosławieństwa -,,Christus mansionem benedicat” i znaczą ,,Niech Chrystus błogosławi ten dom”. Kreda służyła też jako środek przeciw czarom.

,,Mędrcy świata monarchowie”
śpiewa:
Dagmara Moskwa

Szopka, opisana została w r. 1860,  w Kurierze Warszawskim. W artykule o Szopce polskiej zamieszczono opis szopki widzianej przez ks. Jędrzeja Kitowicza, z czasów Augusta III Sasa.: ,,Była osoba Pana Jezusa, a na boku Marja i Józef, stojący przy kolebce, w postaci nachylonej, W górze szopki, pod dachem i nad dachem, aniołowie unoszący się na skrzydłach, jakoby śpiewający „Gloria in excelsis Deo”. Toż dopiero w niejakiej odległości jednego od drugiego, pasterze padający na kolana przed narodzoną Dzieciną, ofiarujący mu dary swoje, ten baranka, ów kózkę; dalej za szopą po obu stronach pastuszkowie, wieśniacy, jedni pasący trzody owiec i bydła, inni śpiący, inni do szopy śpieszący, dźwigając na ramionach barany, kozły, między którymi osóbki rozmaity stan ludzki i ich zabawy wyrażają: panów w karetach jadących, szlachtę i mieszczan pieszo idących, chłopów na targ wiozących drwa, zboże, siano, prowadzących woły, orzących pługami, przedających chleby, niewiasty dojące krowy, Żydów różne towary do sprzedania na ręku trzymających, i tym podobne akcje ludzkie”. Z takimi szopkami chodzili lwowscy kolędnicy. Krakowska szopka znacznie różni się od betlejemskich stajenek. Musi być budowlą wieżową i zawierać charakterystyczne dla architektury Krakowa detale. Najczęściej szopki są budowane na wzór krakowskich kościołów. Szopkarze chętnie odtwarzają fronton Bazyliki Mariackiej oraz wieże i kopuły katedry na Wawelu. Oprócz Świętej Rodziny tradycyjnymi bohaterami krakowskich szopek są: Lajkonik, Smok Wawelski, hejnalista, krakowiacy. Dzisiaj cywilizacja zepsuła nam już szopkę. Z kościołów przeniosła się ona do cywila, który przystroiwszy się cudacko i zbudowawszy sobie piękne teatrum, przyozdobione jaskrawym papierem kolorowym, pokazywał ludziom różne dziwowiska. Tradycja szopki  wywodzi się z jasełek, które organizowano w okresie Bożego Narodzenia w kościołach. Najstarsze figurki jasełkowe przechowywane w Krakowie pochodzą z XIV w. i znajdują się w kościele św. Andrzeja. Do końca XIX wieku wyrobem szopek zajmowali się murarze z krakowskich przedmieść. W czasie świąt chodzili oni z szopkami po domach.  Konkurs Najpiękniejszych Szopek organizowany jest od 1937 roku., wznowiono w 1945 roku, kiedy na miejscu zburzonego pomnika Adama Mickiewicza znów pojawili się szopkarze. Od tej pory konkursy są organizowane nieprzerwanie co roku w każdy pierwszy czwartek grudnia. Organizatorem konkursu jest Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Część szopek muzeum zakupuje do swojej kolekcji. Najstarszą w zbiorach jest szopka Michała Ezenekiera z ok. 1900 r.  Szopki krakowskie były prezentowane m.in. na międzynarodowych wystawach w Austrii, Francji, Niemczech, Szwajcarii i Włoszech, a także w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Jej konwencjonalną formę ustaliła twórczość XIX wiecznego szopkarza krakowskiego Michała Ezenekiera, który wprowadził typowy dziś repertuar postaci, a także scenografię inspirowaną architekturą kościoła Mariackiego i zamku wawelskiego. Przez teksty szopki Ezenekiera silnie przezierały aktualności polityczne o charakterze patriotycznym, jak również czytelne parafrazy ówczesnej literatury. Szopka ustanowiła zwyczajowy model, na którego płaszczyźnie można było przemycić wiele treści, zwłaszcza zaś dzięki elastyczności fabuły i postaci dawała dużo możliwości interpretacyjnych.
Odwiedziny kolędników były życzliwości dlatego wypadało się im odwdzięczyć. Dlatego kolędnicy żartobliwie upominali się o dary: ,,Mości gospodarzu, domowy szafarzu. Nie bądź tak ospały, każ nam dać gorzały.
Trochę alembika i do niej piernika. Mości gospodyni,
domowa mistrzyni, każ dać masła faskę i do niej kiełbaskę.
Hej kolęda, kolęda”
W 1843 roku ukazał się śpiewnik ,,Pastorałki i kolędy”
Mioduszewskiego w którym znajduje się kolęda:
,,Lulajże Jezuniu”. Tekst jej znany był już w 1738roku.
Ta pierwotna wersja przetrwała do dna dzisiajszego i minimalnie różni się od wersji współczesnej.

,,Lulaj, że Jezuniu”
śpiewa:
Magdalena Sowa

Jasełka stanowiły udramatyzowaną formę szopki bożonarodzeniowej, która odgrywana była podczas obrzędu w formie dramatu liturgicznego. Wywodziły się z okazjonalnej dekoracji kościelnej, jaką była stajenka ze Świętą Rodziną. Z drugim dniem świąt Bożego Narodzenia (św. Szczepana) rozpoczyna się okres „jasełek”. Pierwotnie jasełka organizowane były tylko w kościołach. Za pomysłodawcę i twórcę jasełek i szopki uznać należy św. Franciszka z Asyżu i Zakon Franciszkanów. Szopka przyjmując z czasem konwencję widowiska została opatrzona dialogami oraz śpiewem. Szopka ludowa, czy też kolędowa rozwijała się silnie we Lwowie podobnie jak w całej Polsce, natomiast w tradycji krakowskiej zakorzeniła się w swojej lokalnej odmianie. Już w średniowieczu popularną imprezą parateatralną w czasie świąt Bożego Narodzenia były jasełka, podczas których wierni pod przewodnictwem kleru adorowali Dzieciątko leżące w „jasłach” czyli żłobie – stąd nazwa „jasełka”, w asyście Rodziców, pasterzy, zwierząt, a w stosownej chwili również Trzech Królów. Wykonawcy śpiewali pieśni, później nazwane kolędami. W latach niewoli narodowej, a więc począwszy od XVIII w., w jasełkach polskich bardzo często pojawiają się elementy patriotyczne, związane silnie z pięknymi kartami naszej historii. Przesłanie tych utworów było czytelne i jasne: chodziło o podtrzymywanie ducha narodowego, o budzenie uczuć patriotycznych, o przetrwanie narodu w trudnych latach zaborów. Z początkiem XX w. jasełka powróciły do kościołów. W tym okresie powstało wiele nowych scenariuszy - scen narodzin Jezusa  Chrystusa; najpopularniejsze to: „Betlejem polskie” Lucjana Rydla oraz „Pastorałka” Leona Schillera. W obecnych czasach w niektórych kościołach w okresie świąt Bożego Narodzenia prezentowane są jasełka - przedstawienia teatralne, które bądź nawiązują do wcześniejszych realizacji tego tematu, bądź też oparte są na scenariuszu pisanym na podstawie przekazów ewangeliczny Tekst kolędy ,,Mizerna Cicha” wzięty jest z pierwszej sceny utworu Teofila Lenartowicza ,,Szopka” z 1849r..

,,Mizerna Cicha”
śpiewają: Adrianna Ćwiertnia i Daria Michalska
„Pastorałki” zapisane przez Oskara Kolberga w okolicach Lwowa, przywołują przy okazji postacie, które najbardziej przyczyniły się do zachowania i przekazania tradycji. Zwyczaj śpiewania kolęd i kolędowania po domach, niknie  w przeszłości: można jednak śmiało powiedzieć iż ma swój początek w obrzędach i zwyczajach kościelnych. Przykładem plebanów na parafiach ,spisywaniu wiernych  i żaków szkolnych ubogich, obchodziły domy z gwiazdką lub szopką, śpiewając kolędy, co jeszcze i dotąd w wielu miejscach jest w zwyczaju. „Niezwykłe jest bogactwo kolęd polskich i niepospolite są ich wartości artystyczne. Nie wiem, czy inny kraj może pochwalić się zbiorem podobnym do tego, który posiada Polska” – tak przed laty określił nasz dorobek dziejowy wieszcz Polski Adam Mickiewicz.
Już wtedy wiedział jak ogromną rolę mogą spełnić tradycje w życiu narodu polskiego. Wiele zwyczajów przetrwało do naszych czasów. Ubieranie, przystrajanie choinki, pasterka, chodzenie po kolędzie, noszenie szopki przez przebierańców i kolędników.  Forma znanych nam do dzisiaj melodii kolęd jest różnorodna. Obok uroczystych hymnów, surowych chorałów, zamaszystych polonezów, rytmicznych marszów występują rzewne kujawiaki, żywe mazury, skoczne krakowiaki. Pojawiły się także kolędy regionalne np. beskidzkie.

,,Oj, Maluśki, Maluśki”
śpiewają:
Magdalena Sowa, Dominika Cieślik - Lauf i Dagmara Moskwa.

Pierwsze ślady kolęd na ziemiach polskich można spotkać już przed XV wiekiem głównie w misteriach i dialogach, jednak najstarsze pochodzą dopiero z I połowy
XV w. ,,Zdrów bądź, Królu anielski” z 1424r., ,,Chrystus się nam narodził” sprzed 1435r. ,,Stała się rzecz wielce dziwna” 1440 r. Ogółem znanych jest w XV wieku 9 kolęd. Z XVI wieku pochodzi już około 100 kolęd, a wśród nich tak znana wszystkim kolęda „Anioł pasterzom mówił”. Autorami niektórych słynnych tekstów byli wybitni polscy twórcy, a wśród nich- Franciszek Karpiński, poeta serca z Pokucia. Najbardziej kresowa z polskich kolęd - ,,Bóg się rodzi” została napisana i wydana w zbiorze Karpińskiego ,,Pieśni nabożne” w 1790 roku. Nie zaprzepaśćmy tego, co dokonali nasi przodkowie, doceńmy ich niełatwą pracę w zbieraniu naszego dorobku artystycznego. Niech w każdym polskim domu w okresie Świąt Bożego Narodzenia nie zabraknie tak pięknej tradycji – tradycji śpiewania kolęd i pastorałek.  ,,Podnieś rękę Boże Dziecię, Błogosław Ojczyznę miłą.”                                                               

,,Bóg się rodzi”
śpiewają:
Magdalena Sowa, Dominika Cieślik - Lauf, Dagmara Moskwa, Adrianna Ćwiertnia i Daria Michalska.

Życzenia wierszem
ks. Jana ardowskiego
przeczyta Pani Elżbieta Wiesner

Pomódlmy się w noc betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania
By wszystko nam się rozplątało,
Węzły, konflikty, powikłania.
Oby się wszystkie trudne sprawy
Porozkręcały jak supełki
Własne ambicje i urazy
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki.
I oby w nas złośliwe jędze
Pozamieniały jak owieczki
A w oczach mądre łzy stanęły
Jak na choince barwnej świeczki
By anioł podarł każdy dramat
Aż do rozdziału ostatniego
Kładąc na serce pogmatwane
Jak na osiołka – kompres śniegu
Aby wątpiący się rozpłakał
Na cud czekając w swej kolejce,
A Matka Boska cichych, ufnych,
Jak ciepły pled wzięła na ręce.

W koncercie
,,Boże Narodzenie we Lwowie”
  wystąpili:

  1.   Aleksander Szumański  
  2    Wojciech Habela
  3.    Irena Paprocka
  4.    Magdalena Sowa
  5.    Dominika Cieślik - Lauf.
  6.    Dagmara Moskwa
  7.    Adrianna Ćwiertnia
  8.    Daria Michalska
  9.    Jerzy Skrejko                              
 10.    Karol Wróblewski

 Scenariusz i reżyseria: Karol Wróblewski

CZĘŚĆ II

Wystąpi teraz, przed państwem:
Solista Opery Krakowskiej
Franciszek Makuch i Paweł Bieńkowski fortepian.

W programie: Kolędy i nie tylko kolędy…

Zakończenie koncertu: Aleksander Szumański słowo końcowe. onferansjerka
Aleksander Szumański i Wojciech Habela

Repertuar koncertu „Boże Narodzenie, we Lwowie”:
 
 1.   ,,Śliczna Gwiazdo miasta Lwowa”
 2.   ,,Kolęda lwowska”
  3.   ,,Betlejemskie pole śpi”
  4.   ,,Jezus Maluśieńki”  
  5.   ,,Gdy się Chrystus rodzi”
  6.   ,,Cicha noc”   
  7.   ,,Dzisiaj w Betlejem”    
  8.   ,,Wśród nocnej ciszy”
  9.   ,,Do szopy hej pasterze”
10.   ,,Hej w dzień narodzenia”
11.   ,,Pójdźmy wszyscy do stajenki”
12.   ,,Tryumfy Króla Niebieskiego”
13.   ,,Anioł pasterzom mówił’
14.   ,,Nie było miejsca dla Ciebie”  
15.   ,,Gdy śliczna Panna”
16.   ,,Ach ubogi żłobie”
17.   ,,Mędrcy świata”
18.   ,,Lulajże Jezuniu”
19.   ,,Mizerna Cicha”  
20.   ,,Oj, Maluśki, Maluśki”
21.   ,,Bóg się rodzi”

UDZIAŁ W KONCERCIE WZIĘLI:

Aleksander Szumański
Wojciech Habela
Karol Wróblewski
Jerzy Skrejko
Irena Paprocka
Magdalena Sowa
Dominika Cieślik- Lauf
Dagmara Moskwa
Adrianna Ćwiertnia
Daria Michalska