Dzisiaj jest: 21 Styczeń 2021        Imieniny: Agnieszka, Inez, Jarosław
Odszedł żołnierz 27 WDP AK, nestor dolnośląskich strażaków

Odszedł żołnierz 27 WDP AK, nestor dolnośląskich strażaków

W dniu 13 stycznia 2021 r. zmarł w wieku 96 lat żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej ppłk. poż. w stanie spoczynku KOSTECKI Feliks ps. "Lech", III/50 pp, nestor…

Readmore..

Nagroda „Semper  Fidelis” 2020  - ks. Roman Twaróg

Nagroda „Semper Fidelis” 2020 - ks. Roman Twaróg

Urodził się w 1951 roku w Dąbrowicy koło Tarnowa. Po maturze wstąpił do Zgromadzenia Księży Chrystusowców, opiekującego się polskimi emigrantami i Polakami żyjącymi poza granicami współczesnej Polski. Po oficjalnym przejęciu…

Readmore..

Do Domu Pana odszedł Szczepan Siekierka

Do Domu Pana odszedł Szczepan Siekierka

Rodzina oraz Zarząd Główny Stowarzyszenia z żalem zawiadamia, że w dniu 15.01.2021 r. odszedł Szczepan Siekierka wieloletni prezes i założyciel Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Urodził się 3 sierpnia…

Readmore..

16 grudnia 2020 roku zmarł profesor Wacław Szybalski

16 grudnia 2020 roku zmarł profesor Wacław Szybalski

W dniu 28 września 2012 roku Uniwersytet Jagielloński nadał swoje najwyższe wyróżnienie - doktorat honoris causa profesorowi Wacławowi Szybalskiemu, emerytowanemu profesorowi McArdle Laboratory for Cancer Research University of Wisconsin w…

Readmore..

Odszedł od nas Jerzy Mużyło

Odszedł od nas Jerzy Mużyło

Miał oddzwonić ze szpitala w którym przebywał. Mówił: Jak się tylko lepiej poczuje oddzwonię bo teraz nie mam siły nawet rozmawiać. Niestety, nie oddzwonił. Jerzy Mużyło, wieloletni Prezes organizacji kresowych…

Readmore..

KAROLINA LANCKOROŃSKA	  -WSPOMNIENIA WOJENNE

KAROLINA LANCKOROŃSKA -WSPOMNIENIA WOJENNE

W nocy 22 IX 1939 armia sowiecka zajęła Lwów. Rano wyszłam na zakupy. W małych grupach kręcili się po ulicach żołnierze Armii Czerwonej, która już od paru godzin była w…

Readmore..

Droga do partyzantki

Droga do partyzantki

/ Oddział kpt. Władysława Kochańskiego „Bomby”, okolice Huty Stepańskiej, 1943 rok Dojeżdżamy na wysokość Maciejowa, i znowu wspomnienia dawnych lat. W styczniu 1944 roku stacjonował tu 107 polski batalion, utworzony…

Readmore..

Losy leśników na Wołyniu

Losy leśników na Wołyniu

/ Ppor. Józef Moszczyński w Serchowie na ćwiczeniach Odkrywamy blaski, cienie i tragedie związane z pracą leśników na Wołyniu w okresie międzywojennym Józefa Moszczyńskiego – administratora majątku Serchów w powiecie…

Readmore..

W blasku Kłyma Sawura

W blasku Kłyma Sawura

/ Dmytro Semenowicz Klaczkiwski, pseudonimy: „Kłym Sawur”, „Ochrim”, „Biłasz” – ukraiński działacz nacjonalistyczny, pułkownik UPA, dowódca UPA-Północ, członek Prowidu OUN, zbrodniarz wojenny. Jeden z inicjatorów i główny kierujący rzezią wołyńską,…

Readmore..

UDERZENIE ZE WSCHODU-SOWIECKA AGRESJA NA POLSKĘ 17 WRZEŚNIA 1939 r. - ZE WSPOMNIEŃ ZBIGNIEWA KWIATKOWSKIEGO

UDERZENIE ZE WSCHODU-SOWIECKA AGRESJA NA POLSKĘ 17 WRZEŚNIA 1939 r. - ZE WSPOMNIEŃ ZBIGNIEWA KWIATKOWSKIEGO

/ Pan Zbigniew Kwiatkowski obecnie Mam bardzo cenne wspomnienia Pana Kwiatkowskiego dotyczące wejścia sowieckiego wojska na Wołyń. Pan Zbigniew był wtedy dzieckiem, a jednak pamięta i chce przekazać te wspomnienia…

Readmore..

Dawny Lwów

Dawny Lwów

/ Dawny Lwów” - wspomnienie o Lwowie początku XX wieku Lwów pierwszych lat XX w. nie był wielkim miastem. Liczył zaledwie jakieś 150.000 mieszkańców i nie miał brukowanych ulic, lecz…

Readmore..

Moje Kresy – Bogumiła Tymorek cz.3

Moje Kresy – Bogumiła Tymorek cz.3

/ Rożyszcze 1938, rodzeństwa - Stanisław i Bogumiła Prorok oraz Janina i Michał Tymorek Na początku lat trzydziestych panował straszny głód, nie tylko na dalekiej, stepowej Ukrainie, my też biedowaliśmy.…

Readmore..

Wasyl Rasewycz. ukraiński historyk podważa prawo Wiatrowycza do prowadzenia polityki historycznej Ukrainy

*W imieniu narodu – w imieniu Bandery*,*Wasyl Rasewycz*, 28.02.2017 r.
Adoptowanie technologicznych metod rosyjskiej wojny informacyjnej.
Obserwując ukraińsko-polskie batalie toczone o historię, trudno oprzeć się wrażeniu, że komuś tak łatwo udało się zawłaszczyć prawo do wypowiadania się w imieniu „wszystkich Ukraińców”. Zwłaszcza dlatego, że ukraińska historia jest skomplikowana i niejednoznaczna – nie przedyskutowana, niedostatecznie zbadana i straszliwie zideologizowana.

W takich okolicznościach interesująca jest nie tylko ogólna procedura generowania [wypracowywania] ukraińskiego „skonsolidowanego” stanowiska, ale także to, kto i w jakiej roli bierze udział w tym procesie. Na czyich wnioskach i opiniach opierają się ci ludzie, skąd czerpią niezbędną wiedzę i informacje, kto określa etapy i mechanizmy jego kształtowania?

I doprawdy, skoro już kwestie historyczne stają się takimi ważnymi czynnikami nie tylko w polityce wewnętrznej, ale także w zagranicznej, to dlaczego nikt dotychczas nie wyznaczył procedury kształtowania stanowiska „strony ukraińskiej” dla potrzeb różnych międzynarodowych forów? Dlaczego tak ważne mechanizmy przyjmowane są jak dogmaty, na wiarę?

Jedną z bardzo efektywnych metod technologicznych rosyjskiej wojny informacyjnej jest zasada nadmiernego uogólniania pojedynczych faktów, indywidualnych przemyśleń i rozważań oraz podnoszenia ich do poziomu reguły, a nawet ogólnej tendencji. W rezultacie na podstawie wywiadu z
jednym włoskim rolnikiem robiony jest wniosek, jakoby całe Włochy śpią i obserwują, jak niebawem zostaną zdjęte sankcje z Rosji. Albo, na przykład,
na podstawie reportażu z mityngu partii „Alternatywa dla Niemiec”, zorganizowanej nie bez wpływów rosyjskich, stwierdza się, że „Niemcy” są okrutnie niezadowoleni z polityki kanclerz Angeli Merkel i dłużej nie chcą jej widzieć na czele potężnego kraju Unii Europejskiej. W ruch idą również jawne manipulacje, gdy są wyrywane z kontekstu słowa tej samej Merkel, i przez ukraińskie serwisy informacyjne i sieci społecznościowe przetacza się prawdziwe tsunami niechęci wobec zdradzieckiej „frau Ribbentrop”.

Nie stronią od tej technologii także współcześni twórcy ukraińskiej polityki historycznej. Oni także starają się ogłaszać jednostkowe przypadki ogólną zasadą, a rozproszone chaotyczne posunięcia – trendem. Na przykład, „odbijając” zarzuty antysemityzmu w OUN i UPA, nowi ideologiczni bojownicy składają oświadczenia o żydowskich lekarzach przebywających w szeregach ukraińskiego podziemia zbrojnego. Fakt, że Żydzi dołączali do UPA nie z własnej woli i nie z powodów ideologicznych, dla tych osób nie ma znaczenia. Poza ich uwagą pozostaje i ten fakt, dlaczego akurat Żydzi-lekarze otrzymywali szansę na uratowanie się, lecząc chorych i rannych żołnierzy UPA. Jest oczywiste, że lekarze dysponowali taką wiedzą zawodową, która była najbardziej ceniona w czasie wojny. To właśnie z powodu swojego zawodu otrzymali szansę na życie. Ale nie na długo. Wraz ze zbliżaniem się Armii Czerwonej te niepewne ideologicznie elementy zaczęto fizycznie eliminować.

Do manipulacji można zaliczyć także próby zaprzeczania antysemityzmu w OUN, operując dosłownie kilkoma przypadkami ratowania Żydów przez członków
organizacji, ignorując setki innych przykładów, świadczących o czymś wręcz przeciwnym.

Do tej samej kategorii manipulacji należą próby „wmontowania” nacjonalistycznej linii w upamiętniające praktyki obchodów smutnych rocznic tragedii Babiego Jaru. Poprzez starania zmierzające do „rozcieńczenia” tragedii narodu żydowskiego przez zainstalowanie tablic informujących o rozstrzelaniu ukraińskich nacjonalistów w Babim Jarze przedstawiciele UINP postawili przed sobą jeszcze jeden ukryty cel. Ponieważ tragedia Babiego Jaru stała się symbolem cierpienia żydowskiego, historycy z UINP zapragnęli „wybielić” członków OUN przez podkreślenie faktu, że reżim nazistowski zabijał także ukraińskich nacjonalistów, a zatem uważał ich za swoich wrogów. Przemilczając fakty wcześniejszej współpracy tych ludzi z reżimem okupacyjnym u niedoinformowanych Ukraińców można teraz kształtować wrażenie, że członkowie OUN zawsze walczyli z niemieckim reżimem okupacyjnym.

Medialna wrzawa wokół przemówieniu prezydenta Izraela Riwlina w Radzie Werchownej Ukrainy miała na celu odwrócenie uwagi społeczeństwa od brutalnych manipulacji w sferze praktyk upamiętniających z okazji smutnej rocznicy w Babim Jarze. Występując z atakami na Riwlina twórcy współczesnej polityki historycznej podstępnie mobilizowali antysemicki potencjał do obrony „naszych” bohaterów historycznych. A kto nadał im status wszech-ukraińskich bohaterów? Na jakich badaniach naukowych oparł się Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej, podsuwając Ukraińcom taką a nie inną konkluzję? Z tych pytań bez odpowiedzi wyłania się jeden wniosek: proponuje się nam uwierzyć na słowo ludziom, których kompetencje zawodowe wciąż budzą wiele wątpliwości.

Krótko mówiąc, twórcy współczesnej polityki historycznej bez badań i bez konsultacji „podpisują” się za całą Ukrainę pod odpowiedzialnością za działalność radykalnych nacjonalistów podczas II wojny światowej. Przy tym czynią to bez konsultacji z ekspertami od tych kwestii i nie pytając o zgodę społeczeństwa. Oni, niczym lunatycy, nie chcą dostrzec, że bezmyślna gloryfikacja wszystkich bez wyjątku członków ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, wśród których rzeczywiście byli tacy, którzy współpracowali z nazistami, brali udział w Holokauście i przeprowadzali czystki etniczne Polaków na Wołyniu, wypycha nas z kręgu narodów cywilizowanych. Że taka polityka prowadzi do międzynarodowej izolacji Ukrainy. Ponieważ trudno jest sobie wyobrazić, że wiodący kraj Unii
Europejskiej – Niemcy – zgodzi się na rewizję historii tylko w tym celu, aby Ukraina miała „swoich” bohaterów, którzy rzekomo pomogą jej w aktualnie
prowadzonej wojnie przeciw rosyjskiemu agresorowi.

I tu pojawia się sakramentalne pytanie: do czego to Ukrainie jest potrzebne i w imię czego musi ponosić takie wizerunkowe ofiary? Czy ukraińska elita
rządząca nie dostrzega, że taka polityka historyczna prowadzi do wewnętrznej polaryzacji społeczeństwa, co czyni je bardzo podatnym na manipulacje? Powoduje, mówiąc delikatnie, ochłodzenie w stosunkach z Izraelem, a także z całkiem niedawnym sojusznikiem Polską – doprowadzając do prawdziwej wojny historycznej? Nikt nie mówi, że Ukraina musi „ugiąć się” przed swoimi sojusznikami, zdradzać interesy narodowe lub milczeć, zaciskając zęby, obserwując skrajnie niesprawiedliwe działania któregoś z nich. Dla Ukrainy ważne jest, aby precyzyjnie określić swoje główne priorytety. I tu musimy zadać sobie pytanie: czy nie nazbyt drogo może nas kosztować gloryfikacja kontrowersyjnych bohaterów historycznych? Musimy sobie jednoznacznie odpowiedzieć, co jest ważniejsze dla współczesnej Ukrainy: utrwalanie w świadomości zbiorowej kanonu z wątpliwymi bohaterów
historycznych, czy dalsze istnienie niepodległego państwa ukraińskiego?
Mówiąc brutalnie, zmusić świat i Ukraińców do szanowania Stepana Bandery, czy zachować państwo ukraińskie?

Aby odpowiedzieć na to niezwykle ważne pytanie należy zastanowić się, po co nam w ogóle heroiczny kanon historyczny. Jaki jest cel ogłaszania za bohaterów kontrowersyjnych działaczy z przeszłości? Tym bardziej, że forsowanie tego kanonu odbywa się z niesamowitymi trudnościami nawet wewnątrz naszego kraju. Przewodniczący Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz uważa, że historia walki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii kryje w sobie niewyobrażalny potencjał mobilizacyjny. Wychodząc z zasad logiki formalnej, może się tak zdarzyć. Bo jeśli spojrzeć w przeszłość w poszukiwaniu tych, którzy z bronią w ręku walczyli o państwową niepodległość Ukrainy, to wszystkie ścieżki doprowadzą do UPA. Rzeczywiście, sowieccy Ukraińcy w szeregach Armii Czerwonej walczyli z nazistowskimi Niemcami o wyzwolenie, w najlepszym przypadku, sowieckiej Ukrainy. W amerykańskiej lub kanadyjskiej armii Ukraińcy walczyli w szeregach koalicji antyhitlerowskiej, i wszyscy razem hipotetycznie (i nie tylko) walczyli przeciwko batalionom „Roland” i „Nachtigall”, przeciwko Dywizji SS „Hałyczyna” i „1. Ukraińskiej Dywizji
UNA”.

Policjanci, którzy prawie dwa lata wiernie i szczerze służyli Niemcom i na początku 1943 roku z bronią w ręku poszli do lasu, gdzie położyli fundament pod powstanie Ukraińskiej Powstańczej Armii, nie mogli nie brać udziału w masowych egzekucjach ludności żydowskiej. Przyszły dowódca UPA Roman Szuchewycz wszedł do Lwowa pod koniec czerwca 1941 roku w mundurze oficera Wehrmachtu. Ten uniform zdjął dopiero pod koniec 1942 roku, spędziwszy cały rok, według oficjalnej wersji, na ochranianiu obiektów wojskowych na Białorusi. A potem był rok 1943 z masową czystką etniczną Polaków. Jaki był jego stosunek do tych krwawych wydarzeń? Dlaczego ich nie powstrzymał? Jak kadrowy niemiecki oficer, a do tego przedwojenny polityk, nie mógł nie rozumieć fatalności oraz, proszę wybaczyć, daremności tego rozlewu krwi. Oczywiste jest również, że dalsza walka Romana Szuchewycza, zwłaszcza po roku 1944, nie mogła nie być spowita w aureolę samo poświęcenia i ofiarnej, ale daremnej walki z reżimem sowieckim. Szuchewycza można szanować choćby za to, że nie uciekł, nie pozostawił swoich towarzyszy walki i podzielił z nimi tragiczny los. Uczynił to świadomie, w przeciwieństwie do wielu liderów ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Walka z sowieckim reżimem nie może być wykorzystywana jako glejt bezpieczeństwa dla działacza z niejasną przeszłością na początku II wojny światowej. Przynajmniej nie nadaje się on na klasycznego podręcznikowego bohatera do naśladowania.

Z drugiej strony, do dowódcy UPA i przywódców OUN pozostało jeszcze wiele innych pytań. Dlaczego ukraińscy chłopcy wiezieni w 1944 roku do punktów
mobilizacyjnych na Ukrainie Zachodniej po spotkaniu z upowcami byli stawiani przed nieatrakcyjną perspektywą: albo umrzeć i pozostać na miejscu, albo pójść z nimi do lasu? Za czyje strategiczne błędy i pomyłki musieli płacić ceną swego życia? A może powinniśmy wreszcie zastanowić się nad tym, czy Stepan Bandera, Mykoła Łebed' i Roman Szuchewycz na przekór zdrowemu rozsądkowi, nie znajdując alternatywy dla daremnej walki zbrojnej w podziemiu, nie dopuścili się zbrodni na młodzieży, kwiecie narodu ukraińskiego?

Niestety, współczesna polityka historyczna Ukrainy nie tylko nie stawia takich pytań, ona nie pozwala ich zadawać. Dlatego w efekcie mamy same
straty, a obiecane zyski są iluzoryczne i wątpliwe.

http://zaxid.net/news/showNews.do?vid_imeni_narodu__v_imya_banderi&objectId=1419242

--
W następnym artykule będzie mowa o walce ukraińskiej i polskiej polityki historycznej i o tym, do jakich następstw może to doprowadzić.