Dzisiaj jest: 16 Lipiec 2018        Imieniny: Maria, Stefan, Eustachy
Relacja z przebiegu uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomnika „Ofiar Wołynia” w Lublinie.

Relacja z przebiegu uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomnika „Ofiar Wołynia” w Lublinie.

/ foto: Odsłonięcie pomnika Msza Święta w kościele garnizonowym NMP przy ul. Aleje Racławickie 20 o godzinie 12.00 poprzedziła uroczystość odsłonięcia i poświecenia w Lublinie „Pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego na…

Readmore..

Warszawa: Marsz Pamięci w 75. rocznice ludobójstwa

Warszawa: Marsz Pamięci w 75. rocznice ludobójstwa

11 lipca jak co roku, ok. 8 mln. populacja Kresowian i ich potomków, w 75 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu będzie czcić pamięć ofiar tej rzezi. 11 lipca 1943 r.…

Readmore..

Strzelanie brylantami

Strzelanie brylantami

Skoro mowa o tworzeniu mitów, warto poświęcić parą słów socjologicznej niezwykłości Legionów Piłsudskiego, która tę mitotwórczą pracę umożliwiła. Styl i poziom życia narzucali tu nie wojskowi lecz studenci, artyści i…

Readmore..

Pielgrzymka na Kresy w  100. rocznicę Odzyskania Niepodległości Polski  i w 100. rocznicę urodzin śp.  Księdza Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka - „Niezłomnego Pasterza Kościoła”

Pielgrzymka na Kresy w 100. rocznicę Odzyskania Niepodległości Polski i w 100. rocznicę urodzin śp. Księdza Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka - „Niezłomnego Pasterza Kościoła”

Rok 2018 ustanowiony został przez Sejm RP Rokiem Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka, Metropolity Przemyskiego, który był Honorowym Obywatelem Przemyśla, a także Honorowym Członkiem Klubu Inteligencji Katolickiej w Przemyślu. Klub Inteligencji Katolickiej…

Readmore..

Kartka z kalendarza. 28 - 30 lipca 1941r. Mord na inteligencji krzemienieckiej.

Kartka z kalendarza. 28 - 30 lipca 1941r. Mord na inteligencji krzemienieckiej.

2 lipca 1941 r. Krzemieniec został zajęty przez wojska niemieckie. W tym samym miesiącu do miasta przybyła Einsatzgruppe C, która 28 lipca 1941 r. na podstawie listy sporządzonej przez nacjonalistów…

Readmore..

Szczecin:  Obchody  Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Dokonanego przez  ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1947.

Szczecin: Obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1947.

Szczecińskiej, pragną uczcić pamięć o synach i córkach, naszego narodu zamordowanych przez szowinistów spod znaku OUN/UPA.Za to tylko, że przynależeli do naszego narodu.Dzień 11 lipca tego roku, miał być dniem…

Readmore..

Niedokończone msze wołyńskie

Niedokończone msze wołyńskie

10 lipca, wtorek, 18.00, Warszawa, DSHNiedokończone msze wołyńskie, (2018, 43 min.), reż. Tadeusz Arciuch, Maciej WojciechowskiW przeddzień 75. rocznicy „krwawej niedzieli” i apogeum zbrodni ludobójstwa na Wołyniu, w cyklu „Kino…

Readmore..

Z fanpage KSI: SYMETRII NIE BYŁO I NIE BĘDZIE.....

Z fanpage KSI: SYMETRII NIE BYŁO I NIE BĘDZIE.....

/foto: Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek/PAP Prezes IPN odniósł się też do sugestii, że strona ukraińska buduje "fałszywą symetrię ws. rzezi wołyńskiej, a przecież tej symetrii nie ma": "Symetrii…

Readmore..

Odsłonięcie Krzyża Pamięci  o Wołyniu w Zamościu

Odsłonięcie Krzyża Pamięci o Wołyniu w Zamościu

Jak pisze Leszek Wójtowicz w „Kronice Tygodnia” 10 czerwca br.w Zamościu na cmentarzu parafialnym przy ul. Peowiaków, dzięki staraniom Zarządu Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, odbyła się uroczystość odsłonięcia…

Readmore..

PRZEMYŚL: 75  Rocznica  Ludobójstwa  na Wołyniu.

PRZEMYŚL: 75 Rocznica Ludobójstwa na Wołyniu.

STOWARZYSZENIE PAMIĘCI POLSKICH TERMOPIL I KRESÓW W PRZEMYŚLU KLUB INTELIGENCJI KATOLICKIEJ W PRZEMYŚLU PRZEMYSKIE RODZINY KRESOWE zapraszają do udziału w uroczystościach upamiętniających 75 Rocznicę Ludobójstwa na Wołyniu Przemyśl- 11 lipca…

Readmore..

Kto odda Hołd Bohaterom  z Samoobrony Polskiej...?

Kto odda Hołd Bohaterom z Samoobrony Polskiej...?

W Warszawie poczynając od 8 do 11 lipca, rozpoczną się obchody „Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego na Narodzie Polskim przez ukraińskich onalistów”. Ogólnopolski Komitet Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar…

Readmore..

W Lublinie rozpoczęto obchody 75 rocznicy  Ludobójstwa na narodzie polskim

W Lublinie rozpoczęto obchody 75 rocznicy Ludobójstwa na narodzie polskim

W dniach 22 i 23 czerwca br. w Lublinie odbył się, Kongres Środowisk Kresowych „Tożsamość- Pamięć- Przyszłość” oraz konferencja naukowa „Wołyń 1943: Walka o pamięć – walka o Polskę”. Głównym…

Readmore..

Moje Kresy Genowefa Pniewska-Puszczewicz cz. 2

/ Brody 1943r. Genowefa z przjacielem Michałem Karpińskim

Rodzeństwo mojej mamy to siostra Bronisława Mróz i dwóch braci – Leon i Ignacy (obaj byli funkcjonariuszami Policji Państwowej). Dziadek ze strony mamy, Julian Stachowski był leśniczym u hrabiny i wszyscy wyjechali do Napoleonowa k. Piotrkowa Trybunalskiego. Tato Bronisław Chamczyk pochodził z Wołynia, tam poznali się moi rodzice, ale osiedli w Horodyszczach. Przychody z małej gospodarki rodziców nie wystarczały na utrzymanie całej rodziny, miałam jeszcze starszego o półtora roku brata Leona. Tato zatrudniał się do różnych prac sezonowych. Przez jakiś czas pracował przy budowie mostu  na rzece, zatrudniając się jako zwykły robotnik. Większość robót mostowych trzeba było wykonywać ręcznie, wówczas na budowach nie używano dźwigów, bo i skąd, jedynie co według własnego pomyślunku dźwignie z kołowrotkami, by ułatwić sobie prace.

Pewnego razu tato widząc nieporadność swoich czterech kolegów, którzy nie byli w stanie poradzić sobie z przeniesieniem grubego pala służącego jako podpora mostu. Tato założył się z nimi za jeden litr wódki, że poradzi sobie sam. W ten sposób chciał dowieść, że to grube i ciężkie drzewo zaniesie gdzie trzeba, ale pomogą mu je podnieść. Pomogli, położyli pal na głowie odważnego tragarza i co… ? Przeniósł, tato wygrał zakład, lecz stracił zdrowie. Po pracy przyszedł do domu, położył się na łóżku i odparł, że bardzo boli go głowa. Potem zaczął wymiotować. Przez kolejne 3 dni mama podawała mu jakieś tabletki przeciwbólowe, pojawiły się zawroty głowy, było z nim coraz gorzej. Następnego dnia mama stwierdziła, że nie ma co dłużej czekać i trzeba jak najszybciej udać się po pomoc lekarską do znanego i słynącego z „cudów” w najbliższej okolicy doktora Światosława Baleja. Wszystkim dobrze znany, wybitny lekarz „od wszystkiego” prowadził lecznicę i szpital miejski we wsi Pantalia pod Dubnem. Po wizycie u doktora wszystko już było jasne. Postawiona diagnoza była przykra i bolesna dla rodziny. Tato w wyniku odniesionego uszczerbku na zdrowiu (uszkodzenie mózgu) miał pożyć najwyżej jeszcze parę dni i to miał być kres jego życia na tym ziemskim padole. Tak też się stało, tato zmarł 22 lutego 1925 roku w szpitalu w Dubnie i został pochowany na miejscowym cmentarzu.

/ Brat Genowefy Leon Chamczyk - zdjęcie powojenne

Doktor Balej był wybitnym specjalistą, chirurgiem i ortopedą zarazem. Operował oczy, płuca, serce i nogi. W powiecie dubieńskim funkcjonowały dwa szpitale: miejski we wsi Pantalia oraz prywatny szpital żydowski. Funkcjonowanie szpitala jest nierozerwalnie związane z imieniem niezrównanego specjalisty w dziedzinie medycyny Światosława Baleja, który mieszkał w jednym z budynków szpitala. „Dubno po pierwszej wojnie światowej wyglądało na miasto zrujnowane, opuszczone i puste. Na domiar złego wybuchły epidemie, które spowodowały liczne zgony mieszkańców. W latach 1921 - 1922 mieszkańcy zaczęli powoli odbudowywać instytucje pomocy i wsparcia. Środków było zbyt mało. Wsparcie finansowe zostało nadane przez Żydów z Dubna i z USA. Na zebrane środki w pierwszej kolejności zbudowano szpital. W pierwszych latach funkcjonowania prywatnego żydowskiego szpitala nie było w nim chirurga. Zmieniło się to wraz z przyjazdem w 1925 roku lekarza Rojtmana z małżonką, która również była chirurgiem. Otrzymali do dyspozycji dużą salę operacyjną i sprzęt RTG, co w dużym stopniu poprawiło sytuację chorych, którzy potrzebowali zabiegów chirurgicznych. Podczas okupacji niemieckiej jeszcze przez pewien czas kontynuował działalność szpital w Pantalii z lekarzem Światosławem Balejem na czele. Pracował w Dubnie do 1943 roku,  lecz po decyzji władz okupacyjnych i przeniesieniu szpitala do Dubna wyjechał do Polski i tam pozostał do końca życia. Jedna z ulic Krakowa obecnie nosi jego imię”. W tamtych czasach był to serdeczny kolega i przyjaciel kolejnego „wielkiego lekarza” jakim był niewątpliwie Adam Gruca, ordynator Oddziału Chirurgicznego Szpitala Ubezpieczalni Społecznej we Lwowie. Z życiorysu profesora Adama Grucy można wyczytać; „ Z pierwszej wojny światowej Gruca wyszedł jako kapitan armii polskiej. Do 1928 roku, tj. do czasu uzyskania habilitacji mieszkał w klinice jako stały lekarz dyżurujący, dzień i noc będąc do dyspozycji pacjentów. W 1926 roku delegowany przez swojego szefa wyjeżdżał do Kliniki Ortopedycznej w Bolonii, której kierownikiem był wówczas Wiktor Putti. Tam poznał najnowsze osiągnięcia w zakresie chirurgii stawu biodrowego i skoliozy, co miało ogromny wpływ na późniejszy jego rozwój zawodowy. Gruca wszedł na wyboistą i stromą drogę ortopedyczną. Oczarowany jej wielkością i pięknem szedł ciągle naprzód, byle dotrzymać kroku innym, by zawsze być w pierwszym szeregu postępu i wiedzy, nierzadko szedł samotnie. W czasie II wojny światowej Gruca pełnił funkcję Naczelnego Chirurga Okręgu Lwowskiego Armii Krajowej. Zagrożony utratą życia opuścił Lwów i przeniósł się do Krakowa, gdzie ukrywał się pod pseudonimem Grzegorz Adamski. Po wojnie, w czerwcu 1945 roku został powołany przez uniwersyteckie i miejskie władze Warszawy na stanowisko kierownika Instytutu Chirurgii Urazowej, mieszczącego się w gmachu Kliniki Chirurgicznej Szpitala Dzieciątka Jezus. W 1947 roku nadano Grucy tytuł profesora zwyczajnego, a kiedy Instytut przeniesiono do III Kliniki Chirurgicznej Uniwersytetu Warszawskiego, został kierownikiem Katedry i III Kliniki Ortopedycznej AM w Warszawie. W wyniku dydaktycznej działalności Grucy powstała polska szkoła ortopedii. Adam Gruca był nieprzeciętnym lekarzem o dużej renomie w kraju i za granicą. Sprawiła to nie tylko ogromna wiedza i bogate doświadczenie, ale przede wszystkim umiejętność podejścia do chorego. Szczególną uwagę zwracał na psyche chorego, potrafił w lot uchwycić cechy jego osobowości i stan psychiczny, podnieść na duchu i ukazać perspektywę powrotu do zdrowia. Dlatego znajdował wspólny język ze wszystkimi chorymi, różnych stanów, zawodów i wieku. Pacjenci darzyli go ogromną sympatią i zaufaniem. Zmarł w 1983 roku”.

/ Wujek Genowefy Ignacy Stachowski na budowie kopca J.Piłsudskiego na Sowińcu w Krakowie 1935r

Kiedy dr Adam Gruca przygotowywał we Lwowie jakieś poważniejsze i trudne z natury operacje, dzwonił do Dubna, by tamten przyjeżdżał i z całym lwowskim zespołem dokonywali cudów, ratując życie nie jednemu pacjentowi.
Po śmierci taty, mama powtórnie wyszła za mąż za Jana Trzmielewskiego. Ojczym miał pięcioro rodzeństwa: Michała i Władysława, siostry Stanisławę i Gabrielę, jeden z jego braci zmarł tragicznie. Stryj mego ojczyma Jana, Trzmielewski był wójtem gminy Malin od czasów przedwojennych aż do pierwszych dni „rzezi wołyńskiej”, praktycznie do dnia straszliwego mordu w tej wsi w dniu 13 lipca 1943 roku. Wszyscy ci, którzy zdołali ujść z życiem po tej straszliwej masakrze uciekli do zamku w Ołyce, by tam znaleźć schronienie przed banderowcami.
Wójt gminy Malin – Trzmielewski miał dość liczną rodzinę, 2 dziewczynki – Bronia i Łucja oraz 6 chłopców – Janek, Dominik, Staś, Władek, Antek i Mietek.
W niedzielę 4 września 1938 roku rozpoczął się nowy rok szkolny, dla mnie o tyle ważny, że zaczęłam uczęszczać do szkoły w Dubnie, mieszkając u cioci. Następnego roku miało już być dla mnie zwyczajnie, bez wielkiej tremy jaka towarzyszyła mi przy wejściu do murów innej, nieznanej mi szkoły. Lato 1939 roku było piękne, tak jak opisał to poeta Konstanty Ildefons Gałczyński w swoim wierszu „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte”, a jeszcze lepsze wakacje. Spędzałam je u cioci Bronisławy we wsi Sitno powiat Radziwiłłów. Po wakacjach miałam kontynuować naukę w Dubnie. W Sitnie Polakami byli jedynie ciocia Bronia z wujkiem i pan Bublejewski, miejscowy młynarz. Ciocia zatrzymywała mnie u siebie do ostatnich dni sierpnia twierdząc, że jeszcze będę miała czas, by wrócić do Dubna i pójść do szkoły. Niestety w Rzeczypospolitej ogłoszono mobilizację, obawiano się wybuchu wojny z hitlerowskimi Niemcami. Na zachód przez wieś w kierunku Warszawy jechały transporty wojskowe. W Dubnie stacjonowała piechota ( 43 Pułk Strzelców Legionu Bajończyków i 2 Dywizjon Artylerii Konnej). Wybuchła II wojna światowa. 17 września 1939 roku Sowieci weszli do Polski, zaatakowali na całej wschodniej granicy wcześnie rano. Wydaje mi się, że dla Stalina była to osobista zemsta za klęskę poniesioną podczas najazdu na Polskę w 1920 roku.

/ Najstarszy brat babci Trzmielewskiej Leon Stachowski z żoną Emilią

Brat mamy, Ignacy Stachowski został w porę ostrzeżony, jako policjant zostanie przez Sowietów aresztowany w pierwszej kolejności. Nie pomylono się. W sobie wiadomy tylko sposób przedostał się do szwagra i siostry w Sitnie. Przez cały miesiąc byłam z wujkiem Ignacym, natomiast ciocia Bronia pojechała do jego domu, by pomóc w jesiennych pracach polowych. Wujek Ignacy z ciocią prowadzili także duże gospodarstwo rolne. Trzeba było wszystko porobić, zebrać ostatnie plony przed nadejściem zimy, a ta zapowiadała się długa i niezwykle mroźna. Wujek cały czas ukrywał się. Za dnia nie opuszczał domu, jedynie w nocy trochę pochodził wokół obejścia, by nikt go nie zauważył i nie zdradził sowieckim szpiclom. Jak wcześniej zaznaczyłam ciocia Bronia mieszkała w Sitnie wśród Ukraińców i Żydów. Po jej powrocie, wujka Ignacego udało się szczęśliwie przeprowadzić przez granicę i przedostał się do Generalnej Guberni. Konkretnie miał trafić do swego ojca Juliana Stachowskiego, leśniczego w Napoleonowie k. Piotrkowa Trybunalskiego. Do 1943 roku nikt z naszej rodziny nie wiedział co się z nim stało, jaki był jego los ? Pierwszą informację otrzymaliśmy dopiero w Brodach w 1943 roku, gdzie ciocia znalazła schronienie w pałacu hr Ludwiki Tyszkiewicz – Abramowicz. Ponieważ mama z moim bratem Leonem i ojczymem zostali u cioci w Dubnie, mnie przytrafiło się zamieszkać razem z ciocią Bronią w pałacu hrabiny w Starych Brodach.
Hrabina Ludwika była ósmym dzieckiem, hr Marcelego Tyszkiewicza i Marii Krakowskiej herbu Trąby. Aby legalnie, bez żadnych podejrzeń ze strony Niemców mogłam przebywać w Brodach, zostałam przez rodzinę Abramowiczów zameldowana jako ich kuzynka. Służba dworska hrabiny Ludwiki zwracała się do mnie nie inaczej, jak panienko. Byłam tam przez 3 miesiące i pomimo trwającej wojny, mój każdy dzień wypełniony był uśmiechem i szczęściem. Kiedy do cioci w Brodach dotarł wujek Ignacy, razem wyswatali mi męża Władysława Pniewskiego. Nasz ślub odbył się dnia 26 września 1943 roku w kościele parafialnym w Brodach. Ksiądz był z Radziwiłowa,  z parafii pw. Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny, nazywał się Mikołaj Brodecki. Ksiądz Brodecki był ostatnim proboszczem radziwiłłowskiej parafii. Powiatowe miasteczko Radziwiłłów liczyło 6 tysięcy mieszkańców, z czego połowę stanowili Żydzi, dalsze 30 procent to Ukraińcy, najmniej mieszkało w nim Polaków, tylko 17 procent. Zanim do tego ślubu we wrześniu 1943 roku doszło, przeżyliśmy ucieczkę z mojej rodzinnej wsi przed banderowcami. Mamę ostrzegł Ukrainiec Józef Szadkowski. Powiedział wprost, uciekajcie stąd, bo za 3 dni banderowcy napadną na Horodyszcze. Uciekliśmy do Dubna, zamieszkaliśmy na przedmieściu Surmicze. Doskonale pamiętam płynącą przez Dubno rzekę Ikwę z wieloma odnogami, która otaczała całe miasto.  Mam w pamięci zamek z przepiękną bramą, bastionami, pałacem Ostrogskich i Lubomirskich, klasztor i kościół Bernardynów pw. Niepokalanego Poczęcia NMP.
„W czerwcu 1941 NKWD dokonało masakry więźniów przetrzymywanych w owym zamku. Odkrycie ciał zamordowanych wywołało pogrom Żydów obwinianych o wspieranie komunizmu. Nad rzeką Ikwą jeszcze przed wojną wybudowano nowe, duże więzienie. Teraz służyło ono Niemcom, którzy przeprowadzili eksterminację żydowskiej ludności miasta. Według opowiadań cioci getto likwidowano etapami od maja do października 1942 roku. Zbrodni dokonywało Sicherheitsdienst z Równego przy udziale ukraińskiej policji i niemieckiej żandarmerii. W tymże roku 1943 do do Dubna ewakuowali się polscy uchodźcy z rzezi wołyńskiej. Część z nich z braku utrzymania oraz pod wpływem zarządzeń niemieckich zgłosiła się na roboty przymusowe w III Rzeszy. Miasta i Polaków przed banderowcami bronił prawie 100 osobowy posterunek polskiej policji oraz tolerowana przez Niemców samoobrona. W lutym 1944 roku Niemcy ewakuowali większość polskich mieszkańców Dubna do Brodów, a potem do Lwowa, gdyż nadchodził front”.
Cdn.
Wspomnień wysłuchał Eugeniusz Szewczuk  
Osoby pragnące dowiedzieć  się czegoś więcej o życiu na Kresach, nabyć moją książkę pt. „Moje Kresy” ze słowem wstępnym prof. St. Niciei, proszone są o kontakt ze mną tel. 607 565 427 lub e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.