Dzisiaj jest: 23 Listopad 2017        Imieniny: Adela, Felicyta, Klemens
Naród, który odcina się  od historii to naród  renegatów

Naród, który odcina się od historii to naród renegatów

„Naukę o wszelkim spadku po przodkach zwiemy Historią. Ona nas poucza, co które pokolenie robiło lub nie robiło i w jakim stanie przekazało spadek po sobie pokoleniu następnemu. Może być…

Readmore..

LWOWSKI TANIEC ŚMIERCI  W XVI WIEKU

LWOWSKI TANIEC ŚMIERCI W XVI WIEKU

Śmierć w dawnym Lwowie była obecna na każdym kroku. Wyziewy gnicia z grobów pod posadzkami wypełniały nawy świątyń. Miazmaty rozkładających się zwłok z miejskich cmentarzy przenikały do wody studzien zatruwając…

Readmore..

A na masowych mogiłach ofiar  UPA nadal nie zapłoną znicze

A na masowych mogiłach ofiar UPA nadal nie zapłoną znicze

1 i 2 listopada czyli podczas uroczystości Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny, ,Polacy, jak i osoby o innych przekonaniach, udadzą się na cmentarze w kraju oraz poza jego obecnymi…

Readmore..

ORLĘTA LWOWSKIE

ORLĘTA LWOWSKIE

Bohaterstwo Orląt Lwowskich należy do polskich Czynów Niepodległościowych broniących kresowych ziem i miasta semper fidelis - zawsze wiernego Ojczyźnie Lwowa.Obrona kresowej strażnicy będącej skarbcem kultury polskiej, funkcjonuje podobnie jak obrona…

Readmore..

To nie jest historia Kresów, to jest historia Polski

To nie jest historia Kresów, to jest historia Polski

/ foto- Krótka Historia Polski - http://www.polskailustracjadladzieci.pl/2014/09/nowosc-krotka-historia-polski.html Nowoczesne narody, te które mają korzenie, mają tradycję, mają historię, pamiętają o swojej przeszłości – przypomniał prof. Stanisław Nicieja podczas VIII Dni Kultury…

Readmore..

Tej nocy z Lasu Świnarzyńskiego  wyszły upiory z siekierami na  niewinny i śpiący Dominopol  nad Turią

Tej nocy z Lasu Świnarzyńskiego wyszły upiory z siekierami na niewinny i śpiący Dominopol nad Turią

/ Zdjęcie: Sławomir Tomasz Roch i Lucyna Schiesler z d. Różycka 19 lipca 2011 r. w miejscowości Gościm na Ziemi Lubuskiej. W maju 1943 r. banderowcy zabrali ze sobą do…

Readmore..

Ślepa wierność stereotypom  tkwi w sensie narodowości

Ślepa wierność stereotypom tkwi w sensie narodowości

Bezprecedensowy w ciągu całego okresu powojennego propagandowy atak na litewskich Polaków wynika z nieudolnie maskowanej bliskowzrocznej chęci znaczącej części społeczeństwa litewskiego depolonizować Wileńszczyznę.Natomiast polityczna „wierchuszka”, budząc ukryte animozje i reanimując…

Readmore..

Subiektywizacja moralności

Subiektywizacja moralności

/ kadr ze zwiastuna filmu „Podwójne korzenie” Grupa wykładowców wydziału historii, muzealnictwa i dziedzictwa kulturowego Politechniki Lwowskiej wyszła z inicjatywą nadania uczelni imienia Stepana Bandery. - Przyczyniłoby się to do…

Readmore..

Tragi-farsa przyjaźni  polsko-ukraińskiej

Tragi-farsa przyjaźni polsko-ukraińskiej

/ Robert Choma nadal jest persona non grata na Ukrainie. Fot. Monika Kamińska Tragi-farsa „przyjaźni polsko-ukraińskiej” trwa i w 2017 roku zaprezentowała nowe spektakle. W styczniu prezydent Przemyśla Robert Choma…

Readmore..

Wspomnienie Ś.P. Kpt. Józefa Dzikowskiego  (7.04.1925- 23.09.2017)

Wspomnienie Ś.P. Kpt. Józefa Dzikowskiego (7.04.1925- 23.09.2017)

Kpt. Józef Dzikowski ps. „Grusza” żołnierz 27 DAK urodził się 7 kwietnia1925 roku w Zaturcach na Wołyniu. Miał 17 lat, kiedy w czerwcu 1942 roku został wywieziony na roboty do…

Readmore..

OBRONA LWOWA W LISTOPADZIE 1918 ROKU FENOMEN I WOJNY ŚWIATOWEJ.

OBRONA LWOWA W LISTOPADZIE 1918 ROKU FENOMEN I WOJNY ŚWIATOWEJ.

OBRAZ PRAWDZIWY WALKI MILITARNEJ I POLITYCZNEJ. W tym 2017 roku, 22 listopada obchodzić będziemy 99 rocznicę Obrony Lwowa. Owa rocznica bohaterskiej Obrony Lwowa, powinna przyczynić się do pobudzenia badań nad…

Readmore..

W  Szczecinie coraz bliżej do godnego  upamiętnienia ofiar zbrodni OUN-UPA

W Szczecinie coraz bliżej do godnego upamiętnienia ofiar zbrodni OUN-UPA

Szczecin 11 lipca 2018 r. dołączy do tych miast, które już mają takie Pomniki Pamięci Ofiar ludobójstwa OUN-UPA na Kresach Wschodnich. 27 października 2017 r., na szczecińskim Cmentarzu Centralnym odbyła…

Readmore..

75. rocznica zbrodni ukraińskich popełnionych na Polakach w 1942 roku

/ Przesiedlenie Ukraińców za Bug nie przyniosło oczekiwanych efektów. Dopiero Akcja (Operacja) Wisła położyła kres ludobójstwu.   

Na Ukrainie ciągle obchodzone są jakieś rocznice „zbrodni dokonanych przez Polaków na ludności ukraińskiej”. Wyszukiwane są każde przypadki, gdy śmierć poniósł Ukrainiec (lub uznany za takiego np. Rusin).
Znaczna część tych przypadków nie ma żadnego oparcia w relacjach bezpośrednich świadków i w żaden sposób nie jest udokumentowana, nie można też jej zweryfikować. Najczęściej „świadek słyszał, że...”, ale ani daty zbrodni, ani nazwisk ofiar nie jest w stanie podać. A już klasyczną metodą jest powiększanie ilości rzeczywistych ofiar, często nawet kilkakrotne (np. Sahryń, Pawłokoma, Piskorowice). To fałszowanie faktów ma zresztą wiele płaszczyzn, a obecnie główną rolę odgrywa Wołodymyr Wiatrowycz, szef Ukraińskiego IPN.   

W 2016 roku minęła 75.rocznica zbrodni ukraińskich popełnionych na Polakach w 1941 roku. Nikt w Polsce o tym nawet nie wspomniał. A dokonywane były początkowo w kolaboracji z okupantem sowieckim, potem niemieckim oraz przez bojówki OUN. W tym roku mija 75.rocznica ukraińskich zbrodni popełnionych na Polakach w 1942 roku. Poniżej wymienione są niektóre z nich.
W styczniu 1942 roku we wsi Nowiny Czeskie pow. Dubno Polacy z sąsiednich wsi uczestniczyli w zabawie karnawałowej. Przerwał ją komendant policji ukraińskiej z posterunku w Młynowie Dmytro Nowosad, który oświadczył, że na zabawę przyszły polskie świnie, a im oraz Żydom wstęp jest wzbroniony. Gdy Polacy zaczęli zabawę opuszczać zostali zaatakowani przez ukraińskich bojówkarzy, którzy posługując się kołkami, drągami i kijami zakatowali na śmierć dwóch młodych Polaków, a kilku ciężko pobitych zdołało uciec. Nowosad, członek OUN, kat Polaków i Żydów, w 1954 r. został rozpoznany przez Polaków z Młynowa w Polsce jako naczelnik jednego z wydziałów Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie. Stąd wyjechał do Poznania, gdzie w 1955 r. ponownie został rozpoznany i podobno aresztowany.  
W lutym 1942 roku we wsi Pawłokoma pow. Brzozów ukraiński nauczyciel Lewicki złożył donos do Niemców, że Polacy mają broń. Policja ukraińska aresztowała 5 Polaków, w tym dwie kobiety. Na miejscu poddano ich torturom, m.in. połamano im ręce i nogi. Broni nie znaleźli, ale zabrali ich ze sobą i ślad po Polakach zaginął.
20 marca 1942 roku we wsi Kryniczki pow. Krasnystaw policjanci ukraińscy zamordowali 24 Polaków i spalili ich gospodarstwa.  Nocą z 1 na 2 kwietnia we wsi Majdan pow. Nadwórna bojówkarze OUN ograbili i spalili polskie zagrody oraz zamordowali 10 Polaków. 4 kwietnia 1942 roku we wsi Hleszczawa pow. Tarnopol uprowadzili polskiego nauczyciela Jana Nogę. Jego zwłoki odnalezione w lipcu w studni miały ślady tortur, wydłubane oczy, odcięte genitalia i zaciśnięty na szyi sznur. 17 kwietnia w miasteczku Derażne pow. Horochów Ukraińcy rozrzucili pod kościołem antyniemieckie ulotki w języku polskim, za co Niemcy zamordowali proboszcza ks. Michała Dąbrowskiego oraz organistę. Także w kwietniu w miasteczku Klewań pow. Równe Ukraińcy rozwiesili antyniemiecką odezwę w języku polskim, za co Niemcy rozstrzelali kilku Polaków, w tym ojca z dwoma synami. Jesienią 1942 roku we wsi Waśkowce pow. Krzemieniec podczas rewizji przeprowadzonej przez Niemców u Ukraińca Michajły Kondratiuka znaleziono dwa worki antyniemieckich ulotek w języku polskim. Ulotki były rozlepiane w powiecie krzemienieckim – Ukraińcy w ten sposób chcieli wywołać represje Niemców wobec Polaków.
20 marca 1942 roku Władysław Sikorski poleciał do Stanów Zjednoczonych. „ Został przyjęty przez prezydenta Roosevelta, który zapewnił go, że rząd USA zgodnie z zasadami Karty Atlantyckiej nie zaciągnie w czasie trwania wojny żadnych tajnych zobowiązań wobec zmian granic w Europie”    (Żaroń Piotr: Armia Polska w ZSRR, na Bliskim i Środkowym Wschodzie, Warszawa 1981, s. 119).
Brytyjski minister spraw zagranicznych Eden w nocie z 17 kwietnia 1942 roku do rządu polskiego zapewniał, że „w każdym razie rząd jego królewskiej Mości nie zamierza zawierać żadnego układu dotyczącego lub naruszającego stan terytorialny Rzeczpospolitej Polskiej. /.../ Rząd JKM nie uznaje żadnych zmian terytorialnych dokonanych w Polsce od sierpnia 1939. Zapewnienie to będzie zastrzeżone w każdym układzie” (jw., s. 119).
10 maja w kol. Wiszeńki pow. Zamość esesmani ukraińscy ze szkoły podoficerskiej w Trawnikach koło Lublina  rozstrzelali 11 Polaków. 18 maja we wsi Leszczanka pow. Chełm zastrzelili 8 Polaków, w tym 4 kobiety. We wsi Liszna pow. Chełm w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało około 60 Polaków. 19 maja w kol. Horyszów Polski pow. Zamość żandarmi niemieccy i policjanci ukraińscy  zamordowali 17 Polaków, zrabowali ich mienie i spalili gospodarstwa – rzekomo za pomoc partyzantom sowieckim. 20 maja we wsi Kryniczki pow. Krasnystaw żandarmi niemiecki z oddziałem ukraińskim rozstrzelali 15 Polaków, w tym 5 kobiet. W kol. Wiszeńki pow. Zamość esesmani ukraińscy rozstrzelali 15 Polaków, w tym 9-letnią dziewczynkę oraz w kolejnej pacyfikacji rozstrzelali 7 Polaków, w tym 5 kobiet. 26 maja we wsi Krobonosz  pow. Chełm esesmani ukraińscy zastrzelili 15 Polaków. We wsi Staw pow. Chełm żandarmi niemieccy i policjanci ukraińscy zastrzelili 9 Polaków.
We wsi Kisorycze pow. Sarny: „Pierwszy zbiorowy mord dokonany w czasie okupacji niemieckiej przez zbrodniarzy ukraińskich na Polakach zanotowały kroniki w Kisoryczach sarneńskich wiosną 1942 r. Ksiądz rzym.-kat. o. Piotr z Michałowic i Paweł Dawidowicz, pracownik leśnictwa z Perełysianki zostali pojmani i poddani okrutnym torturom. Grupą napastników kierował Adam Jachymeć (wchodzili do tej grupy również dwaj jego synowie). Po pobiciu ofiar (mających skrępowane ręce i nogi), rozcięto im brzuchy, wydostające się wnętrzności posypano mąką, a następnie przypędzono świnie, ażeby je wyżarły”.(Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku).  
19 lub 20 czerwca 1942 roku we Włodzimierzu Wołyńskim esesmani i ukraińscy policjanci rozstrzelali około 320 Polaków. „Byli to wszystko wojskowi, polscy oficerowie i podoficerowie. W komendanturze odebrano im wszystkie dokumenty, zaś w wiezieniu naczelnik Ob. Kryszczuk, Ukrainiec, odebrał nam zegarki, kosztowności, pieniądze oraz paski i szelki. Przeprowadzono także dokładne rewizje osobiste” – pisał Bielaszewski.  /.../ Później wraz z 20 innymi więźniami został zaprowadzony za bramę, gdzie czekały już dwie ciężarówki i dwa samochody osobowe. Konwojowali ich niemieccy żołnierze i ukraińscy milicjanci. Z relacji Bielaszewskiego wynika, że zostali zawiezieni na ul. Kowelską, gdzie kazano im wysiąść z ciężarówek. „Zaprowadzono nas w pole zarośnięte dość wysoką już pszenicą. W środku zboża spostrzegłem dwa duże leje od bomb. Wpędzono nas do jednego z lejów i kazano się rozbierać do bielizny. Lej ten był otoczony przez esesmanów i ukraińskich milicjantów”. /.../ Po egzekucji ostatniej czwórki zaczął padać ulewny deszcz. Auta odjechały po nowy transport, przy czym usłyszałem, jak milicjanci ukraińscy wołali, aby przywieźć szpadle do zakopania zwłok”. Ulewny deszcz, przed którym kaci schowali się do jednego auta, wykorzystał do ucieczki Franciszek Bielaszewski, który był tylko ranny. O tej zbrodni Bielaszewski poinformował polską prokuraturę w 1945 roku, następnie w 1969 roku Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Bezskutecznie. Zmarł w 2006 roku, a w roku następnym jego córka Teresa Wasiak złożyła spisaną relację ojca do radomskiej delegatury IPN (Piotr Kutkowski: „Człowiek, który przeżył własną śmierć”; w: „Dziennik Wschodni” z 22 sierpnia 2008). W 2009 roku odkryto istnienie masowych grobów na peryferiach Włodzimierza Wołyńskiego, ale strona ukraińska nie chciała dopuścić do prac przy ekshumacji polskich ekspertów. Zapewne aby wykazać, że były to ukraińskie ofiary niemieckiego terroru. W tym roku Ukraina w ogóle zabroniła stronie polskiej dokonywać jakichkolwiek ekshumacji.
We wsi Głęboczek pow. Borszczów:  „W pierwszej połowie 1942 r. nasiliła się aktywna działalność nacjonalistycznej organizacji. Na terenie powiatu ginęli, na razie pojedynczo ludzie. Byli to Polacy wywodzący się z przedwojennej inteligencji, którzy uchronili się od deportacji w głąb ZSRR. Ich ciała znalezione w lasach wskazywały na to, że ich śmierć była straszna. Ofiary poddawano torturom: obcinano język, wypalano gorącym żelazem, łamano kości, skalpowano itp.” (Bernard Juzwenko; w: Komański..., s. 527).
W lipcu w majątku Omelno pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 18-letniego Władysława Urbańskiego. „Zwłoki były poćwiartowane, wydłubane oczy, obcięty nos i język” (Edward Kamiński: http://www.strony.ca/Strony36/articles/a3604.html). W kolonii Wilcze pow. Łuck:  „W kolonii Wilcze pojmano pracownika leśnictwa Józefa Bobera i Paulinę Choreżyczewską. Po skrępowaniu ofiar, uprzednio rozebranych i dotkliwie pobitych, przywiązano je do najbliżej rosnących drzew. Następnie rozcięto im brzuchy, a wydostające się wnętrzności przywiązano sznurami do zwisających gałęzi. Do czasu utraty przytomności ofiary kłuto nożami i bagnetami oraz ostro zakończonymi prętami metalowymi, zmuszając je do tańczenia” (Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku oraz Wańkowicz Melchior: „Od Stołpców po Kair”, Warszawa 1969).
15 sierpnia 1942 roku we wsi Kazimierka pow. Kostopol policjanci ukraińscy usiłowali nie dopuścić do uroczystości Wniebowzięcia NMP, które od 1871 roku gromadziły tysiące wiernych z bliższych i dalszych okolic. Zabronili też kapłanom opuścić plebanię. Po interwencji policji niemieckiej z Kostopola msza odbyła się po południu, ale większość wiernych już rozjechała się lub rozeszła. Był to ostatni po 314 latach istnienia parafii odpust w Kazimierce i ostatnie pielgrzymki do cudownego obrazu. Kościół Ukraińcy zniszczyli przy pomocy materiałów wybuchowych w Wielkim Tygodniu 1943 roku.
We wrześniu 1942 r we wsi Święty Stanisław pow. Stanisławów policjanci ukraińscy aresztowali ks. Remigiusza Wójcika pod zarzutem ukrywania Żydów w dzwonnicy na wieży kościelnej i przekazali na gestapo w Stanisławowie, gdzie był bity i torturowany. Czwartego dnia wyprowadzili go na dziedziniec więzienia i poszczuli dwoma dużymi psami, które rozszarpały księdza.  
3 października we wsi Pikule pow. Janów Lubelski w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało 51 Polaków, w tym 19 dzieci. 4 października we wsi Żyłka gm. Lubycza Królewska pow. Tomaszów Lubelski: „Z rozkazu kpt. SS Heringa zam. 8 Polaków oskarżonych przez Ukraińców opiekujących się końmi o spalenie stajni: 1. Brodowski Bronisław, 2. Borowski Józef l. 30, 3. Czekierda Władysław l. 18, 4. Pociupany Jan l. 50, 5. Lachowski Bronisław, 6. Lachowski Bronisław, 7. Wróbel Bronisław, 8. Osoba NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /…/. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016. Za:  Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian  ).  6 października w kol. Moczułki pow. Równe Ukraińcy zamordowali 20-letnią Polkę. 13 października we wsi Potok Górny pow. Biłgoraj żandarmi niemieccy i policjanci ukraińscy zastrzelili 10 Polaków.  18 października we wsi Olszewnica pow. Radzyń Podlaski gestapowcy z udziałem oddziału ukraińskiego zamordowali 8 Polaków. 28 października we wsi Obrocz pow. Zamość żandarmi niemieccy z policjantami ukraińskimi rozstrzelali 22 Polaków. We wsi Hopkie pow. Tomaszów Lubelski żandarmi niemieccy wspólnie z policjantami ukraińskimi zamordowali 12 Polaków.  We wsi Wola Różaniecka pow. Biłgoraj policjanci niemieccy i ukraińscy zastrzelili 6 Polaków.  
14 października 1942 roku ukraińscy nacjonaliści przyjęli jako datę utworzenia przez OUN ludobójczej formacji  –  Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). W rzeczywistości pod koniec 1942 roku OUN-B dopiero podjęła decyzje o tworzeniu oddziałów  partyzanckich – i to pod nazwą Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Wówczas istniała Ukraińska Powstańcza Armia zorganizowana przez Tarasa Borowcia „Tarasa Bulbę” (stąd nazywano ich „bulbowcami”). OUN Bandery „ukradł” im tę nawę w marcu 1943 roku, a oddziały „bulbowców” przemocą wcielił do swojej formacji. Datę 14 października 1943 roku ustaliła sobie działająca w Kanadzie Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza na posiedzeniu 30 maja 1947 roku. Nacjonaliści ukraińscy z frakcji banderowskiej fałszowanie historii dotyczącej UPA zaczęli więc już od daty jej rzekomego utworzenia. W tym roku Ukraina „świętuje” więc 75.rocznicę jej utworzenia.   
We wsi Żurów pow. Rohatyń w październiku bojówkarze OUN uprowadzili i zamordowali 13 Polaków; byli to: Ostrowski Ludwik l. 30; Ostrowska Katarzyna matka Ludwika; Zabłocka Aniela z domu Ostrowska w zaawansowanej ciąży; rodzina Jabłkowskich (10 osób): dziadek, jego syn i synowa z trójką dorosłych dzieci, z których najstarszy był z żoną i trójką małoletnich dzieci. (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie policjanci ukraińscy razem z gestapowcami rozstrzelali 2 Polki: siostrę i gospodynię ks. Demskiego oraz kilkunastu Żydów, których ukrywały w specjalnym schronie w ogrodzie. We wsi Leżaków pow. Jarosław policja ukraińska zamordowała 4-osobową rodzinę polską za ukrywanie Żydów, oraz 8 Żydów. 7 listopada we wsi Wołkowyja pow. Dubno do domu rodziny nauczycieli Sierżyckich oraz ziemian Obuch-Woszczatyńskich wdarła się grupa uzbrojonych Ukraińców, policjantów i cywili. Zamordowali: małżeństwo nauczycieli, ich 3 dzieci (lat 5 oraz półtoraroczne bliźnięta), rodziców nauczycielki oraz małżeństwo ziemiańskie (lat 83 i 71), które było teściami gen Franciszka Niepokólczyckiego.
11 listopada 1942 roku w kol. Obórki pow. Łuck policjanci ukraińscy skatowali 13 mężczyzn i powiązanych popędzili do aresztu w Cumaniu, a następnie wymordowali wszystkich zastanych mieszkańców, tj. 32 Polaków, 1 Ukrainkę i 1 Żydówkę. Chorych zastrzelili w domu, pozostałych pojedynczo wprowadzali do stodoły, gdzie kazali im się kłaść i strzelali w tył głowy. Wśród ofiar było 16 dzieci w wieku 1 – 14 lat. Potem policjanci załadowali na zrabowane furmanki z końmi dobytek żywy i martwy Polaków (świnie, cielęta, kury, ziemniaki, warzywa), zabrali bydło i konie. Kilku policjantów zostało do pełnienia nocnej warty. Wówczas wpadły im w ręce młode kobiety, które pojechały do Cumania odwiedzić aresztowanych mężczyzn. Zaprowadzili je do wsi Rudniki, gdzie w domu Ukraińca „spędziły upiorną noc”. 12 listopada policjanci przyprowadzili je z powrotem do wsi Obórki i zamordowali – 6 młodych kobiet. 14 listopada we wsi Cumań pow. Łuck policjanci zastrzelili 13 Polaków, mieszkańców kol. Obórki, aresztowanych 11 listopada. Łącznie w ciągu 3 dni policjanci ukraińscy zamordowali 51 Polaków, 1 Ukrainkę i 1 Żydówkę. Henryk Cybulski we wspomnieniach zamieszczonych w książce „Czerwone noce” podaje nieco inny przebieg wydarzeń: „Jedenastego listopada pojawiła się we wsi kilkunastoosobowa grupa mężczyzn podających się za partyzantów radzieckich. Grzecznie poprosili o poczęstunek i po spożyciu posiłku ruszyli w dalszą drogę. Na odchodnym prosili, aby o ich pobycie nigdzie nie meldować - ani policji, ani ludziom z lasu. Mieszkańcom Obórek wizyta ta wydała się bardzo podejrzana. Znali przecież wszystkich Żydów, zbiegłych jeńców i partyzantów radzieckich przebywających w promieniu wielu kilometrów, ale twarze tych ludzi były im zupełnie obce. Wreszcie ustalono, że jest to pewnie jakiś oddział, który niedawno przywędrował w te strony. Dwa dni upłynęły bez specjalnych wydarzeń. Trzeciego dnia zjechało do Obórek kilkudziesięciu schutzmanów z Kołek i Cumania. Dowodził nimi Saczkowski, vel Saczko, komendant policji w Kołkach,oraz Kiszko, komendant policji z Cumania. Aresztowali oni wszystkich mężczyzn - w sumie siedemnastu. Tylko Tadeusz Trusiewicz oraz jeden z Domalewskich zdołali zbiec do lasu. Komendant Kiszko, były nauczyciel z Czernirza, bił po kolei wszystkich aresztowanych, jednego zastrzelił na miejscu. Pozostałych szesnastu wywieziono do Cumania. We wsi pozostały tylko kobiety i dzieci. Pięć kobiet udało się do Cumania, aby dowiedzieć się czegoś o losie aresztowanych. Tymczasem piętnastego listopada znowu wpadło do wsi kilkudziesięciu schutzmanów. Polecili wszystkim zgromadzić się w mieszkaniu Franciszka Trusiewicza.  Kobiety z dziećmi - wyjaśnili - trzeba przesiedlić do większej wsi, bo tu zaczynają grasować bandy. Kiedy w domu znalazło się około pięćdziesięciu osób, schutzmani wyprowadzili je w małych grupach do pobliskiej stodoły. Stała się ona miejscem kaźni. Tego dnia powróciły z Cumania cztery kobiety. Jedna z delegowanych, Stanisława Trusiewicz, została jeszcze w Cumaniu na kilka dni. Policjanci wyjaśnili przybyłym, że wszyscy mieszkańcy wsi zostali ze względu na ich bezpieczeństwo przesiedleni do Rudnik i że one również nie mogą pozostać w Obórkach. W Rudnikach zamknięto je w domu jednego z miejscowych gospodarzy, Ukraińca. Okoliczności towarzyszące „przesiedleniu” wydały się kobietom mocno podejrzane. Zofia i Leonarda Trusiewicz, podobnie zresztą jak Maria Lipińska i Helena Szpryngiel, już w czasie drogi do Rudnik zorientowały się w szczegółach tej operacji. Schutzmani uśmiechali się tajemniczo i nie odpowiadali na pytania dotyczące losu i miejsca pobytu pozostałych kobiet. Uwagę uwięzionych zwróciło dziwne zachowanie się gospodarza z Rudnik. Ów starszy już wiekiem Ukrainiec wyraźnie pragnął zamienić z nimi w jakiś sposób kilka słów. Wreszcie znalazł się odpowiedni moment. - Wtikajte, bo was pomordujut... - szepnął. Jednakże o ucieczce nie było mowy. Tej samej nocy zawleczono kobiety do pobliskiej stodoły... Jedyna pozostała jeszcze przy życiu mieszkanka Obórek - Stanisława Trusiewicz, zastała po powrocie tylko zgliszcza rodzinnej wsi. Nie znając losu pozostałych kobiet, udała się do Rudnik, gdzie mieszkał jej dawny znajomy, Ukrainiec. Gospodarz powitał ją z przerażeniem w oczach. - Nie możesz tu zostać ani chwili - przestrzegł ją - jeśli znajdą cię w moim domu, wymordują mi całą rodzinę... /.../  Nocą, gdy najcichsze nawet skrzypnięcie furmanki rozlegało się echem w całej okolicy, przy zachowaniu największej ostrożności Stanisława Trusiewicz została przewieziona do wsi Bogusławka i oddana pod opiekę jakiegoś gospodarza, także Ukraińca.”
18 listopada w miasteczku Kazimierz Dolny żandarmi niemieccy oraz esesmani i policjanci ukraińscy zamordowali na terenie gminy Kazimierz Dolny 17 Polaków oraz kilkudziesięciu aresztowali, którzy zginęli potem w obozach koncentracyjnych. Następnie w miejscowości Parchatka pow. Puławy zamordowali 28 Polaków oraz aresztowali i wysłali do Auschwitz 25 Polaków, z których tylko 5 wróciło po wojnie. 22 listopada we wsi Zbędowice pow. Puławy ci sami oprawcy rozstrzelali w wąwozie 88 Polaków, w tym kobiety i dzieci. Rannych dobijali Ukraińcy pojedynczymi strzałami z broni krótkiej. Potem  spalili całą wieś.
W listopadzie 1942 roku w kol. Berecz pow. Kowel policjanci ukraińscy dokonali pacyfikacji wsi mordując około 20 Polaków, za pomoc Żydom zbiegłym z getta w Powursku. W mieście Kołomyja woj. stanisławowskie policjanci ukraińscy aresztowali 3 księży katolickich: ks. Romualda Chłopeckiego i ks. Ludwika Peciaka, którzy zostali zamordowani na Majdanku oraz ks. Wojciecha Kośmidera, który został zamordowany w Gross-Rozen. We wsi Kozaczyzna pow. Borszczów  banderowiec Kyryło Gabrych uprowadził z domu 25-letnią Polkę Stefanię Awanturę. Po kilku dniach znaleziono jej zwłoki w pobliskim lesie. Wisiała powieszona za obie ręce na gałęzi drzewa. Pod nią były ślady ogniska, miała spalone stopy i dolną część ubioru. Także tego miesiąca w kol. Mosty pow. Łuck „powstańcy ukraińscy” zamordowali matkę z 3 dzieci i spalili ciała wraz z domem. We wsi Neterpińce pow. Zborów Ukraińcy uprowadzili 31 Polaków pod pozorem wywózki na przymusowe roboty do Niemiec, wszyscy zaginęli bez wieści. We wsi Niemirów Zdrój pow. Rawa Ruska zamordowali 17 Polaków: ”Z poczynionych w toku śledztwa ustaleń wynika, że między innymi w Niemirowie Zdrój już w listopadzie 1942 r. w czasie napadu na wieś nacjonaliści ukraińscy dokonali zabójstwa 17 osób ukrywających się w domu sąsiada narodowości ukraińskiej. Pozostali mieszkańcy wsi, którzy przeżyli napad ukrywając się w miejscowym kościele, na polecenie władz niemieckich przewiezieni zostali do Rawy Ruskiej, a następnie koleją do centralnej Polski” (IPN Wrocław, sygn. S. 13/00/Zi). W miejscowości Werba pow. Dubno zamordowali za pomocą noży kierownika szkoły Urbańskiego, jego żonę i 2 dzieci. W futorze Zabrody pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali około 20 Polaków za pomoc udzielaną Żydom zbiegłym z getta w Powursku.   
Od 27 listopada do końca grudnia 1942 roku, Niemcy z udziałem policji ukraińskiej oraz esesmanów ukraińskich ze szkoły podoficerskiej w Trawnikach wysiedlili na Zamojszczyźnie ludność polską z 60 wsi, zasiedlając na ich gospodarstwach rodziny niemieckie.
Miasteczko Kuty pow. Kosów Huculski: „Ukraińcy, którzy współpracowali z Niemcami, domagali się, aby Polaków oznaczyć literą P, tak jak oznaczono Żydów, zmuszając ich do przymocowania z przodu i z tyłu żółtych kół. Brat mojego tatusia Władysław Broszkiewicz znał język niemiecki. Rozmawiał z Niemcami na ten temat. Od nich dowiedział się, że wniosek ten przez Niemców nie został zaakceptowany. /.../ Jesienią 1942 r. zaczęły docierać do nas wieści o przypadkach zamordowania pojedynczych osób. Było to zwykle daleko w górach i tak mało prawdopodobne, że trudno było uwierzyć. Najbardziej w naszym domu omawiano przypadek zamordowania w okrutny sposób nauczycielki wiejskiej szkoły, którą znali moi rodzice. /.../ Było to niedaleko Kut w górach. Znaleziono ją w rowie, niedbale czymś przykrytą. Miała obcięte piersi, wydłubane oczy, obcięty język, całe ciało skłute nożem” (Grażyna Drobnicka; w: Siekierka..., s. 299; stanisławowskie).
4 grudnia w kol. Krasówka pow. Łuck policjanci ukraińscy z Niemcami dokonali egzekucji 5-osobowej rodziny polskiej z dziećmi lat 14, 12 i 8, za przechowywanie Żydów. 5 i 15 grudnia we wsi Wielącza pow. Zamość w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej w czasie wysiedleń zamordowanych zostało 172 Polaków, w tym 27 dzieci, większość ciał spalono razem z zabudowaniami. 16 grudnia we wsi Jezierce pow. Kostopol policja ukraińska pod dowództwem kilku Niemców dokonała pacyfikacji wsi polskiej mordując od 360 do 500 Polaków. Była to represja na podstawie fałszywego oskarżenie przez komendanta policji ukraińskiej w Ludwipolu Korolczuka, że Polacy z partyzantami sowieckimi rzucili granat na przejeżdżających Niemców, chociaż zrobili to partyzanci sowieccy ze specjalnej grupy wywiadowczej Nikołaja Kuzniecowa. Ukraińscy policjanci obrabowali trupy Polaków z lepszych ubrań i butów, a ludność ukraińska z sąsiednich wiosek rozgrabiła majątek spacyfikowanej wsi.  
24 grudnia (wigilia Bożego Narodzenia) we wsi Pałąki pow. Łuck: „masowy mord w Połące, pow. łucki. Ofiarą nacjonalistów ukraińskich padło około 60 Polaków” (www.kalendarium.wołyńskie).
W kol. Rudnia pow. Łuck podczas tradycyjnego odwiedzania się polskich rodzin z życzeniami świątecznymi, zostali ujęci na drodze przez uzbrojoną bandę ukraińską 3 Polacy: nauczyciel Jan Kosiak, były urzędnik bankowy w Łucku Stefan Michałowski oraz były sekretarz gminy Kołki Rogaliński. Ofiary popędzono w kierunku Kołek. Wiosną 1943 r. ich ciała skrępowane drutem kolczastym wyciągnięto z rzeki Styr. We wsi Żółtańce pow. Żółkiew Ukraińcy zamordowali w leśniczówce Polaka, był to Stanisław Huciński. 25 grudnia (Boże Narodzenie) we wsi Łaszczów pow. Tomaszów Lubelski gestapowcy i esesmani ukraińscy rozstrzelali w pobliskim lesie 76 Polaków zabranych z kościoła podczas nabożeństwa, na które przybyło sporo ludzi ze wsi okolicznych. 29 grudnia we wsi Radochoszcze pow. Zamość Ukraińcy razem z Niemcami wymordowali 41 Polaków i spalili 22 gospodarstwa.
 W połowie 1942 roku za pośrednictwem ks. greckokatolickiego Osypa (Józefa) Kładocznego, Delegat Rządu na Kraj, Jan Piekałkiewicz, usiłował dojść do porozumienia z władzami OUN, aby wypracować wspólne stanowisko dotyczące spraw polsko-ukraińskich. Jerzy Lerski, wysłany z misją od Naczelnego Wodza i Premiera do władz  Polskiego Państwa Podziemnego, miał przewidziane rozmowy z metropolitą Andrzejem Szeptyckim we Lwowie. „Chodziło o wspólną deklarację polsko-ukraińską apelującą o zawieszenie broni i jeden bratni front wobec wspólnych nieprzyjaciół.  Delegat Rządu ustosunkował się sceptycznie do tego projektu. Rozmowy z Ukraińcami, podjęte niedawno w Warszawie, fatalnie się urwały, bowiem przedstawiciel polskiego podziemia - adwokat Mieczysław Rettinger (nie mylić z londyńskim doktorem Józefem Rettingerem), wydany został na placu Unii Lubelskiej przez dwóch przysłanych ze Lwowa popów w ręce Gestapo. Musiałem więc złożyć oficerskie słowo honoru, że do swojego miasta rodzinnego nie pojadę” (Lerski Jerzy: Emisariusz Jur, Warszawa 1989, s. 89).
„Byłem bliskim współpracownikiem inż. Romana Żurawskiego, właściciela majątku ziemskiego w Leszczkowie powiat Sokal. Na początku lat 30-tych przy majątku zbudował on fabrykę włókienniczą wytwarzającą wełniane, samodziałowe materiały ubraniowe i nieprzemakalne materiały okryciowe. /.../ Zakłady leszczkowskie przeznaczyły znaczne kwoty na pomoc społeczną za pośrednictwem Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie. Ludziom, których wojna pozbawiła środków do życia, inż. Żurawski nie odmawiał także pomocy indywidualnej. Jego społeczne zaangażowanie wykorzystał grekokatolicki ksiądz – Ukrainiec Józef Kładoczny, były sekretarz arcybiskupa grekokatolickiego we Lwowie – Andrzeja Szeptyckiego. Kiedy poprosił Żurowskiego o wsparcie, uzyskał nie tylko pomoc materialną, ale także opiekę, przyjaźń i zaufanie. I jak się później okazało, Józef Kładoczny ten ksiądz ukraiński, jak wąż jadowity wśliznął się do rodziny Żurowskich, a za okazaną pomoc i przyjaźń odpłacił się wydaniem rodziny Żurowskich w ręce gestapo. Inż. Żurowski został zamordowany w katowni gestapo na Alei Szucha. Jego żona Karolina oraz córki Maria i Klementyna przeżyły tragiczne lata w obozie w Ravensbrück, a córka Anna zginęła w obozie na Majdanku. /.../  Rok 1942, późna jesień. R. Żurowski powrócił ze Lwowa. W zacisznym gabinecie na Brackiej 13 przy czarnej kawie opowiadał mi w zaufaniu: „Zrobiliśmy wielką rzecz. Zawarliśmy unię polsko-ukraińską  - oczywiście na czasy powojenne. Stanu przedwojennego w Małopolsce Wschodniej utrzymać się nie da. Sprawa ruska musi być uregulowana”. – „Kto, z kim, gdzie?” – zapytałem. Zebranie odbyło się we Lwowie u św. Jura, u metropolity Szeptyckiego. Ze strony ukraińskiej byli obecni: sędziwy metropolita grekokatolicki, jego były sekretarz – ksiądz Kłodoczny organizator zebrania, były wicemarszałek senatu R.P. – Wasyl Mudryj i poseł Wasyl Boluch. Ze strony polskiej – zastępca Delegata Rządu (londyńskiego) na Kraj, ja i inni (o ile nie mylę się – były wojewoda lwowski Dunin – Borkowski). Zebranie zagaił metropolita. W przemówieniu wyraził ubolewanie, że stosunki polsko-ukraińskie tak się zaogniły i że on sam tu nieco zawinił. Żałował jedynie, że już krótki czas, jaki pozostał Mu w życiu nie pozwoli na pogodzenie zwaśnionych bratnich narodów, itp. Zebranie powzięło ważkie decyzje o przyszłym zgodnym współżyciu polsko-ukraińskim na zasadach równouprawnionych - w ramach państwowości polskiej” (Karol Borysowicz; w: Siekierka..., s. 1036 – 1038; lwowskie). Zagrożony inż. Żurowski miał uciekać przez granicę do Rumuni. Ale poprosił autora cytowanych wspomnień, kpt. AK Karola Borysowicza także o lewą „Kennkartę” dla ks. Kładocznego. Inż. Żurowski dostał kenkartę na nazwisko Kossakowski Roman, a ks. Kładoczny na nazwisko Maciejewski.  
30 grudnia 1942 roku w Warszawie w wyniku donosu ks. Józefa Kładocznego gestapo aresztowało 6 Polaków: inż. Żurowskiego wraz z żoną i 3 córkami oraz sekretarkę firmy Leszczków, która zaginęła bez wieści osadzona na Pawiaku. „W pierwszej dekadzie marca 1943 roku otrzymałem gryps treści następującej (cytuję dosłownie): „Kochany Panie Karolu. Przed godziną przywieziono tu zastępcę Delegata Rządu, adw., który był na spotkaniu u Szeptyckiego (proszę czytać podkreślone litery), którego w tramwaju wskazał gestapowcom ks. Kładoczny. Miał Pan rację – nie ufając mu. Jest to prowokator i konfident gestapo”. Ostrzeżenie przed nim, które ukazało się w „Biuletynie Informacyjnym” spowodowało ucieczkę ks. Kładocznego z Warszawy”  (jw., s. 1041). Kładoczny został potem kapelanem w SS „Galizien – Hałyczyna”.
W grudniu 1942 roku OUN podjęła uchwałę: „Nie może być mowy o wypędzeniu Polaków – wypędzenie niczego nie załatwia, jedynie wzmocni mazurskie siły zewnętrzne. Chodzi o fizyczną eksterminację, czyli totalne unicestwienie ich na miejscu, bez oglądania się na cokolwiek i bez różnicy płci i wieku. Majątek cały palić, cenności przeznaczyć na fundusz wyzwolenia Ukrainy”.
W grudniu 1942 roku we wsi Aleksandrówka pow. Sarny policjant ukraiński zastrzelił Polaka oraz przechowywaną przez niego żydowską rodzinę Berezowskich. W miasteczku Bursztyn pow. Rohatyn „powstańcy ukraińscy” napadli na plebanię i zamordowali matkę księdza Stupaka. We wsi Byczkowce pow. Czortków pod koniec 1942 roku  zamordowany został przez nacjonalistów ukraińskich ks. Tadeusz Siatecki, ur. w 1895 r., administrator parafii Byczkowce. We wsi Chlewczany pow. Rawa Ruska pod koniec 1942 roku miejscowi banderowcy zamordowali 9 Polaków z 3 rodzin, w tym gajowego (Skórski z żoną i 2 córkami) oraz leśniczego (Rogalski z córką). We wsi Jarosławiec pow. Zamość w czasie wysiedlania gestapowcy z esesmanami ukraińskimi rozstrzelali 12 Polaków: 3 mężczyzn, 2 kobiety i 7 dzieci.We wsi Łukowiec Wiszniowski pow. Rohatyn uprowadzili matkę z 3 małych dzieci, po których ślad zaginął. We wsi Siedliszcze Małe pow. Sarny zamordowali 30-letniego Polaka i staruszkę, której wbili kołek do gardła. W kol. Zaułek pow. Łuck policjanci ukraińscy zamordowali 11 Polaków: 10-osobową rodzinę Floriana Kopija oraz  kobietę.  
W 1942 roku we wsi Boratyn pow. Łuck chłopi ukraińscy zamordowali 6 Polek, w tym dwie matki z córkami. We wsi Budki Borowskie pow. Sarny zarąbali siekierą Polaka a za kilka dni zamordowali jego córkę. W miejscowości Bukowsko pow. Sanok policjanci ukraińscy aresztowali 20 Polaków, którzy zostali zamordowani.  We wsi Grabowiec pow. Nadwórna zamordowali Polaka Twardowskiego oraz 2 Żydów, których ukrywał.
Coraz częściej ofiarą „heroicznych zmagań partyzantów ukraińskich w walce o samostijną Ukrainę” padały pojedyncze dziewczęta i kobiety polskie, np.: w kol. Grobelki pow. Łuck, w kol. Gruszwica pow. Łuck, w osadzie wojskowej Hallerówka pow. Równe , w kol. Lubomirka Stara pow. Równe, w kol. Łamane pow. Łuck.
W 1942 roku we wsi Kochawka pow. Żydaczów Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polską, właścicieli majątku: ojca z 27-letnią córką i 30-letnim zięciem, oraz wywieźli ich 5-letniego syna (Dusio Tyczyński), po którym ślad zaginął. „Pewnego dnia w 1942 roku kilku ukraińskich bandytów podczas dnia dokonało mordu Nelli Tyczyńskiej. Przywiązali ją do płotu i rozpruli brzuch bagnetem na oczach jej ojca. Mego brata schwytali po tym morderstwie, wydłubali mu oczy i obcięli ręce. Następnie kazali ojcu Nelli, a teściowi Wacława, zwłoki obojga zawieźć do pobliskiego lasu, wykopać dół i pogrzebać. Po wykonaniu tego oblali go benzyną i żywcem spalili. W tym czasie 5-letni Dusio, synek Wacława i Nelly, bawił się na łące z grupą ukraińskich dzieci. Jeden z Ukraińców, który był zatrudniony do pracy w majątku, widząc, co się dzieje, być może wiedziony litością, zabrał chłopczyka na furmankę i z nim odjechał. Od tej chwili zaginął wszelki ślad po chłopczyku. Kilkuletnie poszukiwania przez moją matkę nie dały żadnego rezultatu” (Czesława Komarczewska  w : Jastrzębski..., s. 437; stanisławowskie).
W 1942 roku w miasteczku Korzec pow. Równe Ukrainiec zaprowadził do stodoły polskiego gospodarza Żyda, którego sam ukrywał, po czym zameldował na posterunku policji ukraińskiej, że rodzina polska ukrywa Żyda; w wyniku czego policjanci ukraińscy zamordowali Żyda, 10-osobową rodzinę Załomskich (w tym 7 dzieci) oraz kobietę, która tę rodzinę odwiedziła; ich zwłoki były zmasakrowane. W mieście powiatowym Tłumacz: „Ks. Kanonik Edward Tabaczkowski 70 lat. Zamordowany w 1942 r. z donosu policji ukraińskiej przez gestapo pod zarzutem ukrywania Żydów. Zginął w lochach w Stanisławowie”.(www.adamkuz). W miejscowości Szczepanowce pow. Kołomyja policjanci ukraińscy rozstrzelali 2 Polaków i 12 Żydów, których ukrywali w swoich gospodarstwach. W kol. Żeleźnica pow. Łuck policjanci ukraińscy zamordowali 4-osobową polską rodzinę za przechowywanie Żydów oraz 2 Żydów.  We wsi Zubrzec pow. Buczacz policjanci ukraińscy zamordowali Polaka Zolińskiego oraz 4 Żydów (2 mężczyzn i 2 kobiety), których ukrywał.
W kol. Paniowo pow. Horochów sołtys Ukrainiec wyznaczył na roboty do Niemiec Polaków, po czym zawiadomił Niemców, że Polacy odmówili wyjazdu; wobec czego policja ukraińska pod dowództwem Niemców spacyfikowała kolonię mordując Polaków i paląc gospodarstwa. We wsi Paryszcze pow. Nadwórna miejscowi Ukraińcy zamordowali 14 Polaków.
We wsi Kadłubiska pow. Brody: „Czterdziestego drugiego roku /.../ zobaczyłem w Kadłubiskach pomordowanych Polaków w jeszcze bardziej bestialski sposób /.../, na przykład, kobiecie w ciąży rozpruto brzuch i nie narodzone jeszcze bliźniaki ułożono jedno przy jednej piersi matki, drugie – przy drugiej; siedmioletniej dziewczynce wepchnięto do pochwy odwrotną stroną sosnową szyszkę” (Sikorski Franciszek: Iwa zielona, Wrocław 1984, s. 123).
Ryszard Tyndorf w recenzji „Przyczynek do historii stosunków polsko-ukraińskich na Chełmszczyźnie”  pisze: „Czesław Partacz i Krzysztof Łada, w książce: Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej (Toruń 2003), w rozdziale  „Ukraińska walka o ziemię i ludzi”, przeanalizowali wykaz  500 Ukraińców zamordowanych ze „zbrodniczych wrogich rąk” na terenie dystryktu lubelskiego w latach 1942–1943, sporządzony przez Ukraiński Centralny Komitet w styczniu 1944 roku. Według tego wykazu w 1942 roku doszło do sporadycznych, pojedynczych mordów w kilku powiatach: po jednym w lutym i marcu 1942 r., w kwietniu były 2 mordy, a w maju żadnego. W czerwcu zanotowano 6 mordów, w lipcu 4 mordy, w sierpniu aż 16 mordów. Liczba mordów spadła we wrześniu do 3, a w październiku był zaledwie 1 mord. Listopad minął spokojnie, w grudniu doszło do 4 mordów. Czyli w 1942 roku zanotowano łącznie 38 mordów w całym dystrykcie, z wyraźną przewagą „działaczy”. Trudno więc mówić o czystce etnicznej ludności ukraińskiej. Stwierdzenie, że rzezie wołyńskie były odpowiedzią na terror stosowany przez Polaków na Chełmszczyźnie jest również bezpodstawne. W dystrykcie lubelskim najwięcej Ukraińców zginęło w powiecie lubelskim w okresie od maja do sierpnia 1942 r. – razem 17 osób. Mordy miał miejsce w trzech miejscowościach: Dratów, Ludwin i Kaniwola. Wśród straconych był ksiądz prawosławny (pop) Stepan Malesza z Dratowa. Pozostali to rolnicy - mężczyźni i dwie kobiety (imienny wykaz zamordowanych Ukraińców opublikowano w: Wołyń i Chołmszczyna, 1939–1947 r.. Polśko-ukrajinśke protystojannia ta joho widłunnia. Doslidzennia, dokumenty, spohady, pod. red. Jarosława Isajewicza . Lwów  2003, s. 493–508; oraz w: Nadbużanszczyna: Sokalszczyna, Bełzczyna, Radechiwszczyna, Kamineczczyna, Chołmszczyna i Pidlaszszia. New York–Paryż–Sydney–Toronto 1989, t. 2, s. 667–678)”.
Według źródeł pochodzących z sekretariatu arcybiskupstwa prawosławnego w Lublinie („Historia parafii prawosławnej p.w. św. Mikołaja w Dratowie”:  htth://www.lublin.cerkiew.pl/ historiadratow.html).oraz artykułów publicystycznych (Grzegorz Jacek Pelica, „Święci z Dratowa”, Przegląd Prawosławny, nr 2 /212/, luty 2003) wynika, że 15 sierpnia 1942 r. plebanię w Dratowie otoczyli gestapowcy z Ludwina wraz z SS i zastrzelili o. Maleszę oraz jego córkę Olgę. Prawdopodobnie gosposia popa doniosła, że dał on schronienie lub pomagał uciekinierom sowieckim z obozu pracy w Chełmie. Narzeczony Olgi Ukrainiec Serafim Saczewa wstąpił do Gwardii Ludowej, aby się mścić na Niemcach. Tego samego dnia ten sam pluton egzekucyjny rozstrzelał kilkunastu Żydów z kol. Dratów. Natomiast, co do dwóch dalszych mężczyzn z Dratowa wymienionych w wykazie UCK – Wołodymyra Sawycza i Teodora Palejczuka – zginęli z tego powodu, że mieli być komunistami: „Niemcy zgonili w sadek przy plebani całą wieś. Grozili spaleniem wsi, jeśli mężczyźni się jutro nie stawią w urzędzie, w Ludwinie. Sawicz i Palejczuk poszli na drugi dzień i do dzisiaj już nie wrócili”. Okoliczności śmierci pozostałych rolników nie są znane.
Kolejna sprawa to lansowanie przez ukraińskich historyków – także na łamach Gazety Wyborczej – dotychczas nieznanych mordów. Lwowski historyk Jurij Kiriczuk przedstawił właśnie tam genezę „konfliktu” polsko-ukraińskiego w sposób następujący: „Próba wyjaśnienia, kto pierwszy rozpoczął na Wołyniu walkę zbrojną, jest beznadziejna – mówił w 1997 r. na polsko-ukraińskiej konferencji historycznej w Iwano-Frankowsku prof. Jarosław Isajewicz. Pierwsze napady na Polaków zanotowano pod koniec 1942 r. Odbyły się one pod znakiem zemsty za wydarzenia na Chełmszczyźnie (gdzie polskie podziemie atakowało działaczy ukraińskich – red. Gazety Wyborczej). W katolickie Boże Narodzenie polska bojówka napadła na wieś Peresołowycze. Nad trupami zamordowanych Ukraińców śpiewano kolędy” (Jurij Kiriczuk, „Jak za Jaremy i Krzywonosa”, Gazeta Wyborcza, 24 kwietnia 2003). Na to źródło powołuje się również lwowski historyk Stepan Makarczuk w opracowaniu pt. „Cywilne nasełennia Wołyni i Halyczyny u rozrachunkach i dijach riznych wijśkowo-politycznych struktur rokiw druhoji switowoji wijny” (Wołyń i Chołmszczyna, 1939–1947 r., s. 253). O rzekomym mordzie bożonarodzeniowym w Peresołowicach – wsi leżącej w pobliżu Hrubieszowa, nie ma wzmianki w wykazie UCK. Otóż chodzi tu zapewne o mord dokonany na członku UCK „pułkowniku” Jakowie Halczewśkim-Wojnarowśkim w Peresołowicach 22 lutego 1943 r.” ( Wołyń i Chołmszczyna, 1939–1947 r., s. 85, 493).
„Wykaz UCK nie wymienia żadnych mordów dokonanych na cywilnej ludności powiatu hrubieszowskiego w 1942 roku. Po co więc lansować ten okrutny mord bożonarodzeniowy? Przypomina to sprawę wołyńskiej wsi Dermań, lansowaną swego czasu przez Kulturę [paryską] (nr 2–3/1952), jakoby „przed Janową Doliną był Dermań, gdzie ludzi wbijano na pal, a dzieci wrzucano do studni”. W rzeczywistości żadnego napadu polskiego na Dermań nie było (Wiktor Poliszczuk:  Dowody zbrodni OUN i UPA. Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu. Tom drugi: Działalność ukraińskich struktur nacjonalistycznych w latach 1920–1999. Toronto: 2000, s. 701–702), co potwierdza sporządzona przez ukraińskiego naukowca w ostatnich latach kronika wydarzeń na Wołyniu (Wołodymyr Serhijczuk, Trahedija Wołyni. Pryczyny j perebih polśko-ukrainśkoho konfliktu w roky druhoji switowoji wijny. Kijów: 2003: s. 96–133).  Argument miał jednak swoje zadanie polityczne. Zamiast rzetelnych i szczegółowych badań sprawa Chełmszczyzny została wyraźnie ukierunkowana na pokazanie „polskiej winy”. W tym celu wykorzystuje się wszelkie źródła, w tym niesprawdzone i stronnicze, aby to udowodnić”  (za: Ryszard Tyndorf: Przyczynek do historii stosunków polsko-ukraińskich na Chełmszczyźnie”; GLAUKOPIS, Nr 5/6 z 2006 roku; w: http://glaukopis.pl/pdf/5-6/artykul-8-9.pdf).  
Także Grzegorz Motyka rozprawia się z mitem, że ludobójstwo na Wołyniu spowodowane było wcześniejszą rzezią Ukraińców na Chełmszczyźnie. Ujawnia też manipulację strony ukraińskiej, która podała datę polskiej akcji w Peresołowicach o rok wcześniejszą, niż w rzeczywistości, czyli 18 grudnia 1942 roku (Grzegorz Motyka: Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła, s. 282 - 284). „Natomiast ewidentną nieprawdę zawiera opublikowany w „Naszym Słowie” artykuł stwierdzający, że „już na wiosnę 1942 r. polskie podziemie zaczęło prowadzenie akcji palenia wsi i mordowania ukraińskiej ludności Chełmszczyzny i Zabuża. Pierwsze wsie, jakie spłonęły to – Liski i Kościeszyn” („Nasze Słowo”, nr 7, 13.II.1994). W rzeczywistości obie te wsie zostały spalone w marcu 1944 r. (Weryha, 1980)”  - pisze Andrzej L. Sowa w książce „Stosunki polsko-ukraińskie 1939 – 1947” (Kraków 1998, s. 158 – 159). Sowa powołuje się na książkę historyka… ukraińskiego, Wasyla Weryha: „Dorohami druhoj switowoji wijny” (Toronto 1980). Czy nacjonaliści ukraińscy z „Naszego Słowa” nie znają publikacji własnych autorów? Raczej znają -  i nieistotne jest dla ich, czy znają je czytelnicy. Chodzi po prostu o probanderowską propagandę, a jej pierwszym i podstawowym narzędziem jest kłamstwo. Posługują się „dekalogiem ukraińskiego nacjonalisty”, w którym pkt. 7 brzmi „Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeśli tego wymagać będzie dobro Sprawy”, a pkt. 8. „Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej Nacji” – realizując w ten sposób tajną „Uchwałę Krajowego Prowodu OUN” z 1990 roku.
O perfidii uprawianej propagandy przez banderowskich neofaszystów niech świadczą fakty:
-  na samej „Chełmszczyźnie” w okresie wrzesień – październik 1939 Ukraińcy wymordowali „samodzielnie” ponad 200 Polaków, głownie żołnierzy i oficerów WP, oraz nieznaną ilość we „współpracy” z Żydami w ramach „czerwonej milicji” i „w braterstwie broni” razem z Sowietami;   
-  różnego rodzaju formy przemocy i terroru administracji ukraińskiej (wójtów, sołtysów, urzędników) dotknęły mieszkającą na tym terenie ludność polską (donosy, wysyłanie na przymusowe roboty do Niemiec, wyznaczanie wysokich kontyngentów itp.);  
-   zbrodnie pomocniczej policji ukraińskiej, ukraińskich esesmanów ze szkoły podoficerskiej w Trawnikach (rewizje, konfiskaty, aresztowania, tortury, zabójstwa, pacyfikacje wiosek polskich),  samodzielne oraz z udziałem gestapo i żandarmów niemieckich, w tym akcja wysiedlenia około 60 tysięcy ludności polskiej (bez formacji ukraińskich Niemcy nie byliby w stanie jej przeprowadzić), w wyniku czego w 1942 roku śmierć poniosło na terenie „Chełmszczyzny” ponad tysiąc Polaków „od niemowlęcia w kołysce po starca nad grobem”, dziesiątki tysięcy znalazło się w obozach koncentracyjnych oraz dziesiątki tysięcy tułało się po lasach i wsiach okolicznych z dziećmi, bez dobytku i dachu nad głową;
-   w Boże Narodzenie 1942 roku esesmani ukraińscy razem z gestapowcami we wsi Łaszczów pow. Tomaszów Lubelski rozstrzelali w pobliskim lesie 76 Polaków zabranych z kościoła podczas nabożeństwa, na które przybyło sporo ludzi ze wsi okolicznych – być może faszyści ukraińscy faktycznie śpiewali nad ich trupami jakieś „kolędy” nacjonalistyczne, przerywając je na przemian okrzykami ””Sława Ukrainie!” i „Hejl  Hitla!”.
„W Lubartowie dyrektorem szpitala był lek. Eustachy Burke, nacjonalista ukraiński, agent gestapo. Zdarzało się, że w czasie okupacji niemieckiej ranni partyzanci, którzy nieświadomie trafiali do tego szpitala byli natychmiast wydawani w ręce niemieckich służb bezpieczeństwa” (Stanisław Misztal: Wydarzyło się na Lubelszczyźnie. Gdańsk 2010, s. 274). „Był on „duchowym przywódcą” bandy UPA we wsi Kolechowice (Bolechowice – przyp, S.Ż.), gmina Ludwin (jw., s. 302). On to, wraz z Niemcami i Ukraińcami z Bolechowic odziany w mundur niemiecki w 1942 r. brał udział w gromieniu Polaków we wsi Rudka Kijańska. Takich wyczynów zaliczył wiele, o czym pisze w swoich wspomnieniach Tadeusz Laszczka „Orlik” – komendant OS w rejonie VI BCh Ludwin – Łęczna” (S. Misztal…,  s. 304, oraz:: F. Kusyk: Z konspiracji w Lubartowskiem. Warszawa 1982, s. 169). Otrzymał wyrok śmierci i został zastrzelony przez partyzantów w Lubartowie 1 września 1943 roku.
Żołnierz AK Jan Turzyniecki „Mogiłka” „w grudniu 1942 roku uczestniczył przy wykonaniu wyroku na Dymitrze Byku, ukraińskim nacjonaliście. Z rozkazu wykonał też wyrok śmierci na szczególnie szkodzącym Polakom Włodzimierzu Dołynce, Ukraińcu, wójcie gm. Majdan Sopocki” (Zofia Leszczyńska: Ginę za to co najbardziej człowiek ukochać może. Część II. Lublin 2003, s. 459). Tacy właśnie „działacze” ukraińscy byli „mordowani przez AK” w 1942 roku na „Chełmszczyźnie” (w ujęciu UCK teren Chełmszczyzny obejmował kilkanaście powiatów woj. lubelskiego). Likwidacja poprzez rozstrzelania wykonywana była na mocy wyroku sądu  Polskiego Państwa Podziemnego  na obywatelach polskich  za kolaborację z wrogiem czyli zdradę Państwa, za przestępstwa (zabójstwa, gwałty rabunki, szmalcownictwo, donosicielstwo) i szczególnie szkodliwą działalność, groźną dla społeczeństwa – niezależnie od narodowości. Najwięcej wyroków wydano i wykonano na Polakach, osoby (obywatele polscy) pochodzenia ukraińskiego stanowiły znikomy procent, chociaż znaczny ich procent podjął kolaborację z okupantem niemieckim (w tym kilkanaście tysięcy policjantów ukraińskich, kilka tysięcy esesmanów ukraińskich szkolonych w Trawnikach koło Lublina).
Kto pierwszy zaczął?  Otóż pierwsi zaczęli nacjonaliści ukraińscy na swoim kongresie w Wiedniu w 1929 roku podejmując uchwałę o eksterminacji ludności polskiej („czużyńców”) na terenach uznanych przez nich za „etnicznie ukraińskie”, a więc także na „Chełmszczyźnie”, podpartą ideologią integralnego nacjonalizmu ukraińskiego opracowaną przez Dmyto Doncowa. Ktoś, kto nie zna lub nie rozumie istoty tej ideologii, nie powinien zajmować się relacjami polsko-ukraińskimi, także w kontekście współczesnym. W okresie międzywojennym realizowali ją poprzez morderstwa działaczy i polityków polskich i ukraińskich, dążących do porozumienia i zgodnej współpracy na rzecz wspólnej Ojczyzny. Już pierwszego dnia wojny, 1 września 1939 roku, zaczęli „usuwanie” Polaków od zamordowania nauczyciela polskiego z synem oraz swojego rodaka Ukraińca, który nauczyciela w tym czasie odwiedził.                                                                                   
Bibliografia:   
Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007.  
Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo ludności polskiej przez OUN-UPA w woj. stanisławowskim w latach 1939 – 1945; Warszawa 2004.  
Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.
Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.
Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.
Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.